Mentionsy

Podcast Muzeum Historii Polski
28.01.2021 08:30

Miasto i nowoczesność – rewolucja technologiczna w XIX w.

W podcaście Muzeum Historii Polski „1000 lat. Prześwietlenie” zapraszamy na wycieczkę po mieście. Mieście u progu wejścia w nowoczesność – czyli na początku XIX w. Właśnie wówczas rewolucja technologiczna w krótkim czasie wywróciła powoli dotąd zmieniający się świat. A największej przemianie poddała miasta. Przez setki, a może tysiące lat zamieszkiwało w nich zaledwie 10-15 procent ludności. W ciągu kilkudziesięciu kolejnych jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać wielusettysięczne monstra. Dlaczego u progu XIX w. historia tak przyspieszyła? Jak żyło się w miastach bez kanalizacji, bieżącej wody, a nawet bez sklepów? Po zmieniającym się mieście oprowadzą nas dziennikarz i historyk Łukasz Starowieyski i jego rozmówca prof. Michał Kopczyński z Muzeum Historii Polski. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 306 wyników dla "Mieszka I"

Tysiąc lat.

Prześwietlenie.

Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski.

Dziś w podcaście będzie o niezwykłej rewolucji, rewolucji technicznej, a po XIX-wiecznym mieście oprowadzi nas prof. Michał Kopczyński z Muzeum Historii Polski.

Część pierwsza.

Miasto przemija postać świata.

Panie profesorze, po co ludziom miasto?

po to, żeby zgromadzić się na stosunkowo niewielkiej przestrzeni, po to, żeby, a ponieważ miasta w naturalny sposób stają się obiektami agresji, po to, żeby się w miarę skutecznie bronić, a po to, żeby ludność okoliczna, ta, która nie ma jakichś murów czy umocnień, w razie czego mogła tam uciec,

Taka władza jak powiedzmy Szyżaków nad Prusami, nad krajem sobie przynajmniej początkowo wrogim.

Taka władza jak powiedzmy Mieszka I i Bolesława Chrobrego też raczej nad krajem początkowo sobie nieprzychylnym, żeby nie powiedzieć wrogim.

Ale także po to, i to w późniejszym troszeczkę czasie, w średniowieczu, w okresie XII-XIII wieku, miasta są po to, żeby można było organizować w nich targi, dzięki czemu będzie za pośrednictwem pieniądza można wymieniać produkty jakieś miejskie na towary rolne.

Po to, żeby chłopi mogli płacić w pieniądzu, a nie w naturze, daniny swoim właścicielom.

A więc miasto od samego początku, nawet miasto małe, od samego początku jest miejscem ruchu.

Takiego ruchu kapitału, ruchu ludzi, ruchu idei.

Początki miasta tak naprawdę giną gdzieś w mrokach dziejów.

Znacznie przed czasami opisanej historii świata powstały.

Od kiedy możemy mówić o mieście?

Jak wyjdziemy z gdzieś tam puszcz, wyjdziemy na takie światło powszechnej historii, to nagle się okazuje, że miasta były właściwie zawsze, że nawet cywilizacja sumeryjska, która jest tą cywilizacją numer jeden, była cywilizacją miejską.

Czy to nie jest trochę tak, że cywilizacja łączy się nierozerwalnie, przynajmniej w tej naszej historii, z miastem?

Że jeżeli jest cywilizacja, czy jest jakiś układ plemienny, państwowy i tak dalej, to jest jakieś centrum władzy, religii, a wokół tego rośnie coś w rodzaju miastów.

Oczywiście, że tak.

Miasto, świątynia, władca, to jesteśmy przy tym modelu takim sumeryjskim i powiedzmy sobie gdzieś tam wschodnim.

I wtedy rośnie państwo.

Także miasto od tego właśnie jest.

Od centralizacji, od państwa, od, jak powiedziałem, oliwienia gospodarki.

No i można by było powiedzieć, że bardzo długo.

Pojerychła gdzieś aż do końca XVIII wieku właściwie.

Można by powiedzieć, że miasta są centrami gospodarczymi, to jest gospodarka miast.

Gdzieś jak jesteśmy w starożytności, to będą to Ateny, gdzieś w Grecji oczywiście Rzym.

Jedno z największych miast z epoki przedprzemysłowej, tak naprawdę ponad milion ludzi miał w swoim największym rozkwicie.

Po czasach cesarskich zostały mury, które są na mapach średniowiecznych, właśnie na planach miasta nowożytnych i okazuje się, że Rzym jest miastem takim powiedziałbym zalesionym.

bardzo zielonym miastem ogrodem, głównie dlatego, że jeżeli cywilizacja starożytna była w ogóle cywilizacją miejską i to nie tylko Rzymu dotyczy, ale też innych okolic, o tyle cywilizacja średniowieczna i w dużej mierze też cywilizacja nowożytna była cywilizacją wiejską.

I na powrót wchodzimy w taką cywilizację miejską dopiero od rewolucji przemysłowej.

Czyli można powiedzieć, że miasta to była taka duża wieś często, no bo wiadomo, wypas bydła i tak dalej w terytorium miasta, w granicach miasta to była normalna rzecz, jakieś ogródki, sadzenie warzyw czy innych rzeczy też.

Zależy od miasta, ale oczywiście to było zupełnie normalne.

Chociażby z tego względu, że jeżeli mamy miasta większe, takie liczące powiedzmy sobie 100-300 tysięcy ludzi, a takie już w Europie Noworzutnej są, no to one są bardzo trudne do zaopatrywania z zewnątrz, przed epoką nowoczesnego transportu.

Zwykle to się dzieje...

przy pomocy jakiejś floty takiej morskiej, która przywozi żywność do portu, jeżeli to miasto nie jest samo portem, to powiedzmy Rzym nie jest portem, ale ma Ostię, która leży niedaleko, albo leży nad rzeką.

Dlatego, że ta rzeka pozwala w sposób tani drogą wodną transportować żywność masową, a w zimie oczywiście nie w Rzymie, ale w naszych szerokościach geograficznych jak zamarza to można po tej rzece jechać saniami.

Ale oczywiście mimo tych dostaw było sporo takiego miejsca na to, żeby można było jakieś ogródki, jakieś nawet bydło.

A ilu ludzi w okresie przed rewolucją przemysłową żyło w miastach?

Trzeba sobie w ogóle zdefiniować, kiedy mamy do czynienia z miastem, bo to jest bardzo istotne i to jest do końca nieoczywista sprawa.

U nas istnieje taka dość długa tradycja, która mówi, że miasto to jest po prostu kategoria prawna pewna.

W związku z tym w niektórych takich zestawieniach liczby ludności polskiej powiedzmy w czasach Rzeczypospolitej Szlacheckiej, no to wychodzi, że mieszczanie jest 20%, szlachty 10%, reszta tam duchowieńca parę, reszta to chłopi.

No ale to są przede wszystkim takie miasta, które liczą powiedzmy 1000-2000 mieszkańców.

Takich miast w Wielkim Księstwie Litewskim jest około 1200, jak policzył Stanisław Aleksandrowicz, w Koronie odpowiednio więcej.

Te miasta funkcjonują dlatego, że w nich się odbywają targi i wymiana pieniężna.

Chcę uprzedzić wszystkich przeciwników małych miast.

Podobna struktura sieci miejskiej z ogromną ilością małych miast istniała również w Anglii.

W innych państwach europejskich tak nie jest.

I teraz, jeżeli weźmiemy te miasta, powiedzmy według kategorii 10 tysięcy i popatrzymy, jak wyglądała urbanizacja, możemy powiedzieć tak, w skali światowej, według Bayrocha,

to ona będzie nie więcej jak 15% przed rewolucją przemysłową.

Są od tego wyjątki.

I takim wyjątkiem w Europie bardzo istotnym są Niderlandy, które już w wieku XV mają 30% ludności miejskiej i to są ogromne ilości.

No ale to jest centrum świata ówczesnego, to jest miejsce, gdzie przywozi się z różnych regionów

Towary żywnościowe i nie tylko żywnościowe.

I dzięki temu ta ludność może mieszkać w takim procencie.

Krótko mówiąc, wszystko jest przy wodzie.

Wszystko jest przy wodzie, tak.

Absolutnie zdecydowanie wszystko jest przy wodzie.

To dopiero ta geografia się zmieni.

W epoce rewolucji przemysłowej.

Teraz jeżeli pójdziemy do Polski, to mamy pewne źródła, które nam o tych miastach mówią.

Takim bardzo szacunkowym źródłem do zaludnienia Polski w XIV wieku jest denar św.

Piotra, czyli święto Pietrza, bo one były od głowy tam.

O denar od głowy każdego przystępującego do komunii na Wielkanoc wtedy teoretycznie wszyscy powinni, prawda?

I z tego można szacować, ile to ludzi było w tym czasie.

No to w tym czasie mamy tak, Gdańsk, ale się szacuje 20 tysięcy, nie na podstawie zresztą Świętopietrza, tylko na podstawie porównania tego, co było w Krakowie.

A w Krakowie było 10 tysięcy ludzi, a w Poznaniu 4 tysiące ludzi.

Można byłoby jeszcze to pomnożyć powiedzmy raz, dwa.

Ale to i tak nie jest imponujące.

To jest dla XIV wieku niecały procent ludności mieszkającej w miastach.

W XV wieku bardzo żeśmy się rozrośli.

a Włochy wtedy 13%, Niderlandy 30%.

W wieku XVIII, żeby tam nie krążyć w jakimś odmętach ciemnych wieków, w Polsce przy definicji 10 tysięcy jako granica miejskości 2,7%.

Największe w czasach Stanisławowskich robi się Warszawa.

Dochodzi do 100 tysięcy, jest większa niż Gdańsk.

Gdańsk w epoce rozkwitu miał 80 tysięcy.

Tu postawimy kropkę, bo jesteśmy u progu XIX wieku.

Wielkie przyspieszenie.

Historia miast toczyła się mniej lub bardziej leniwie przez całe wieki, aż nagle na przełomie XVIII i XIX wieku nastąpił taki Big Bang.

Wielki wybuch.

Istniejące miasta zaczęły się rozrastać, a nowe powstawać i powiększać się niemal z roku na rok.

Co się stało, że historia tak nagle przyspieszyła?

Zaczęła się rewolucja przemysłowa.

Rewolucja przemysłowa to jest oczywiście przemysł.

Jak sobie mówimy przemysł, to mamy w oczach wielkie fabryki.

Więc powiedzmy sobie, wielkie fabryki zatrudniające tak tysiąc, a czasem nawet dwa tysiące ludzi, co w tamtej epoce, jest przede wszystkim przemysł włókienniczy.

A jak popatrzymy, gdzie jest przemysł włókienniczy, to okazuje się, że w starych, wielkich miastach wcale go nie ma.

Dlatego, że w Anglii on będzie, ten przemysł bukienniczy bawełniany, bo on jest największy, on nie będzie w Londynie, jest w Manchesterze.

Manchester rośnie zresztą, staje się bardzo wielkim, gigantycznym miastem, prawda?

Ale nie jest większy od Londynu.

A u nas taki przemysł bawełniany, jego miastotwórcza rola to jest Łódź.

I ona się staje drugim miastem w Polsce.

600 tysięcy osiąga ludność.

Kilkadziesiąt lat ze wsi w drugie miasto Polski.

Dokładnie.

I to powiedziałbym taki trochę przez przypadek, bo jak się zastanawiano, gdzie zrobić to takie miasto, gdzie się osiedli tych włókienników, które się ściągało gdzieś tam z Saksonii.

No to się okazało, że najkorzystniejsze warunki, w sensie dość dużej ilości takich cieków wodnych drobnych, najkorzystniejsze warunki są w okolicach wsi Łódź.

No bo musiał być drobny ciek wodny, żeby ten rzemieślnik pracujący tam nad tym włókiennictwem, żeby miał dostęp do wody.

Okazało się, że Łódź jest takim miejscu, które znajduje się w miejscu podziału zlewni Wisły i zlewni Odry i dzisiaj ma różne kłopoty z wodą.

Natomiast wtedy się to wydawało korzystne, ale proszę zobaczyć jak przypadek robi historię.

To jeszcze przy okazji muszę dokończyć poprzednią myśl.

Mianowicie, to nie jest tak, że rosły miasta nowe, które typu włókiennicze, czy typu miasta górnicze, bo węgiel kamienny stał się ogromnym takim czynnikiem przyciągającym urbanizacji.

Stare miasta również rosną.

Weźmy Londyn, 1800 rok, 948 tysięcy ludności rosło.

Natomiast pół wieku później 2 miliony 700 tysięcy.

To zresztą było największe miasto europejskie.

No więc co tam przyciągało tych ludzi?

Oczywiście wzrost obrotów handlowych.

Po drugie, rewolucja przemysłowa to nie są tylko te wielkie fabryki, czy te wielkie fabryki właśnie włókiennicze, bawełniane.

Rewolucja przemysłowa to są także mniejsze zakłady i to powoduje, że te miasta przyciągają ludność ze wsi.

Przyciągają na wielką skalę, więc nie tylko miasta nowe, ale także miasta stare.

A poza tym jest XIX wiek, to jest jednak rozbudowa administracji.

niebywale duża, tego nie było, a Warszawa startuje w 1800 roku 63 tysiące mieszkańców, a w 1850 ma już 160 tysięcy.

Miasta rosną, ale nie mogłyby rosnąć, napotkałyby na opór, gdyby nie pewne nowe możliwości, przede wszystkim wykorzystanie pary i kolej, bo po pierwsze

Po prostu nie wyżywiłoby tylu ludzi.

Po drugie, no jakby też nie miałoby po co tyle takie miasto produkować, jeżeli by nie miało jak wywieźć.

No jasne, dlatego to, co obserwujemy dotąd, czyli do XVIII wieku, to jest kariera niemalże wyłącznie miast, które leżą nad morzem.

Jest paradoksem, że na przykład nasz rynek zbożowy, który najlepiej mniej więcej znamy, prawda, to jest Gdańsk i to są Wisła i jej dopływy.

I w gruncie rzeczy, jeżeli odejdziemy 30 kilometrów od takiego dopływu Wisły, to tam się kończy związek Rzeczypospolitej z gospodarką europejską.

W tym momencie się kończy.

Na 35 kilometrze nie ma nic, dlatego że koszta transportu są tak koszmarnie wysokie, że zanim się dowiezie do tej pierwszej wody, to cena tego zboża, który się wjezie, wszystkiego, cokolwiek się wjezie, rośnie dwukrotnie.

Więc on nie jest w stanie konkurować na rynku.

W momencie, gdy przychodzi kolej, którą można położyć w różnych miejscach, w momencie, gdy dochodzi kolej, nagle się okazuje, że miejscowość, co leży 35 km od rzeki, ona już może być częścią systemu gospodarczego.

bo leży 20 kilometrów od kolei.

I to jest niesłychanie jednoczące kraje.

I raz kolej powoduje również, że zmienia się czynnik miastotwórczy.

W tej chwili czynnikiem miastotwórczym staje się węgiel kamienny.

Największe takie konurbacje europejskie znajdują się na złożach węgla kamiennego.

Dlatego, że węgiel kamienny stał się podstawowym surowcem energetycznym, podstawowym surowcem także w procesach hutniczych, a trzeba sobie zdawać sprawę, że rewolucja przemysłowa to jest wielka przemiana, dlatego, że podstawowym narzędziem konstrukcyjnym cywilizacji staje się żeliwo, a potem stal.

Więc potrzebne są ogromne ilości paliwa, żeby można było to żeliwo najpierw, potem stal wytwarzać.

I to paliwo to jest węgiel.

Łatwiej jest, wbrew pozorom, przewieźć z dalekich dystansów rudę żelaza niż paliwo, bo tego paliwa jest proporcja, tam jest 5-6 do 1, prawda?

Więc trzeba miasta w takim razie, miasta hutnicze robić tam, gdzie już są kopalnie węgla kamiennego i do tego dowozić po prostu inne towary.

I tak powstają.

Takie okręgi jak, o Manchesterze była już mowa, powstają takie okręgi jak Newcastle, na samej granicy angielsko-szkockiej, takie jak Belgia, Belgia stoi na węglu.

Taki jak Zagłębie Rury, taki jak Górny Śląsk, taki jak to już później na przełomie stuleci Józowka, Józowka czyli Donbass.

Więc to jest nowy czynnik, ale żeby to mogło zaistnieć to musi być kolej, dzięki której się dowiezie tamte powiedzmy rudę żelaza.

ale dzięki kolei, dzięki której dowiezie się duże ilości.

Ta przemiana, ta rewolucja przemysłowa, ona wywróciła całe życie tak naprawdę.

Wystarczy poczytać pamiętniki ludzi, którzy żyją trochę w strachu przed nowościami albo są zachwyceni tym, że co chwila coś nowego.

Bo ten świat był nie w stagnacji dotąd, ale powiedzmy działał swoimi kolejami losu i nagle cała cywilizacja tak naprawdę, cywilizacja mówię europejskiej, czy tam nazwijmy to zachodniej, wywróciła.

Tak, ja myślę sobie, żeby zrozumiistotę tej rewolucji, to trzeba zrobić sobie taki eksperyment myślowy.

Zastanówcie sobie Państwo, co by było, gdyby nie było

elektryczności, gdyby nie było powiedzmy ciepłej wody i gdyby nie było kanalizacji, jakbyście funkcjonowali?

I jak tak się zastanowicie nad tym, jakbyście funkcjonowali tak na co dzień, to się okaże, że ten świat kultury materialnej i warunków życia, w którym my żyjemy dzisiaj,

A ten świat, który był powiedzmy w połowie XIX wieku, czyli już w czasie, kiedy ta rewolucja przemysłowa się rozwijała, kolej już była i tak dalej, to są po prostu takie światy, tak od siebie oddalone, jak jakieś tam Mohenjo-daro gdzieś tam w epoce neolitycznej od naszego świata.

To naprawdę niewielka różnica już.

Na takie przemiany trzeba było dotąd czekać setki lat, tysiące lat, a tu zmieniło się w kilkadziesiąt lat.

Czekać bez skutku powiedzmy sobie.

Chodzi mi tylko o to, że ludzkość się jakoś tam rozwijała, ale to trwało setki lat, a tu nagle dziesiątki.

O tej przemianie miasta będzie za chwilę w części trzeciej.

Część trzecia.

Miasto od środka.

No to zajrzyjmy do tego środka miasta.

Te wielkie zmiany demograficzne musiały ze sobą pociągnąć też zmiany w wyglądzie i funkcjonowaniu miasta.

To jest oczywiste, no bo bez tego nie dałoby rady.

Tak, przede wszystkim jest pytanie, gdzie mieszkać?

Łódź jest takim fajnym przykładem, jak się to szybko dość zmienia, to znaczy najpierw są te domki tych tkaczy, którzy przychodzili.

Scheibler nawet ten dom swój zachował.

I to troszeczkę wygląda jak taka wiejska...

No bo to jest wiejska architektura, potem ten dom Scheiblera zburzono, a potem go odbudowano.

Teraz stoi, prawda, jakoś odbudowany, udaje trochę jak stare miasto w Warszawie.

Potem się pojawiają wielkie kamienice, kamienice czynszowe i oczywiście są lepsze i gorsze lokalizacje.

My mamy w muzeum taki eksponat, który na główną wystawę szykujemy.

To jest taka kamienica na ulicy Piusa.

Dzisiaj to jest piękna.

z przełomu XIX i XX wieku.

My mamy model, dlatego że zdjęcia się zachowały, więc można było model zrobić i wiemy, kto mieszkał w którym mieszkaniu.

Rejestry były tych mieszkańców, tam się trzeba było meldować i wymeldowywać, jak ktoś nawet na tydzień wyjeżdżał.

To ja jeszcze tylko dodam, że to nie jest tylko tak, jak teraz w obecnych miastach jest często, że są dzielnice nędzy, dzielnice bogactwa itd., dzielnice artystów, ale to nie tylko poziomo się rozkładały te kwestie materialne czy zamożności, ale właśnie pionowo i o tym teraz myślę porozmawiamy.

Tak, oczywiście, to znaczy jest tak, że od frontu, czyli od ulicy,

Jest na pierwsze piętro, drugie piętro, no i parter też, ale pierwsze piętro jest najlepsze, za dużo nie trzeba chodzić, wind nie ma.

To są ludzie najwyższej klasy i tam mieszka, na Piusa tam mieszka tak, na pierwszym piętrze mieszka rosyjski generał jakiś, nie jakiś wielki Napoleon, jakiś generał odbudowania.

umocnień, ale nieważne.

Mieszka pewien profesor, natomiast na drugim piętrze są też tacy i na parterze są ludzie z takiej lepszej sfery, ale jak wejdziemy przez bramę... Może być doktor, nauczyciel, ktoś tego typu.

Natomiast nauczyciela pchniemy trochę dalej, bo...

Wchodzimy przez bramę, to wejście do tej pierwszej klatki to zwykle jest w bramę.

Ale jak przejdziemy tą bramę, wejdziemy dalej, to zobaczymy te studnie takie charakterystyczne, bo tam zaczynają się już przybudówki.

Tutaj w tych przybudówkach, znowu w różnych piętrach, mieszkają bardzo różni ludzie.

I to już nie są ludzie typu generał, profesor, to są zwykle jacyś tacy drobni biznesmeni, jakiś tam piekarz, prawda?

Ale oni też mieszkają, znowu, pierwsze, drugie piętro jest lepsze, wyżej gdzieś tam czwarte, nawet piąte, no to na piechotę tam się wchodzi, to tam będą byli jacyś studenci.

A jak popatrzymy trochę niżej, popatrzymy na okna, na wysokości chodnika, to tam jest suterenia.

W suterenie to już jest takie dno.

Tam się nie trzyma wcale rowerów, tak jak tam?

Nie, nie, nie.

Tam się trzyma dużą liczbę dzieci, dozorcy na przykład.

Ten nasz dozorca miał sporo dzieci.

Tam się trzyma jakichś takich najemnych robotników, którzy przyjechali, nie mają gdzie mieszkać.

Tam się czasami podnajmuje łóżko.

No bo ludzie pracują takie zmiany po 10 razy 12 godzin, w związku z tym jeden przychodzi do łóżka w dzień, a drugi przychodzi do łóżka w noc, od razu ma ciepłą pościel.

Generalnie rzecz biorąc, sufit i podłoga jest granicą klasową.

Oczywiście są takie regiony miasta, gdzie ten sufit i podłoga nie jest żadną granicą klasową, dlatego że tam po prostu nikt z lepszego towarzystwa nie mieszka.

To mieszkanie, od szczegółu może tego mieszkania wróćmy do ogółu, bo miasta stają się niewydolne, no bo dotąd były rynsztoki, doły klaczne i dla kilku tysięcy ludzi to dało radę.

Ale jak przyjeżdża już kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy ludzi, jest na co dzień w tym mieście, to po prostu staje się niebezpieczne dla samego miasta.

Tak, a to są dwie jakby straszliwe choroby, to znaczy jedna jest endemiczna i to jest gruździca.

że gruźlica nie oszczędza, to znaczy oczywiście biednych lepiej, skuteczniej morduje, natomiast bogaci też chorują na gruźlicę.

To jest jedno, a drugi to jest epidemiczna choroba, która się pojawia raz na jakiś czas, a jak się pojawia to już na całym świecie i to jest cholera.

W związku z tym zdano sobie z tego sprawę i uczyniono z tego już w Anglii w latach 40.

XIX wieku jeden z takich podstawowych problemów, mianowicie higiena miejska i reforma miejska.

Cały czas jeszcze jesteśmy w epoce myślenia w kategoriach takich, że złe powietrze powoduje choroby.

Wiadomo, takie wielkie miasto bez kanalizacji, bez bieżącej wody, to śmierdzi, po prostu musi śmierdzieć.

Trzeba przeprowadzić jakieś reformy i przede wszystkim, kanalizacja to jest jedna rzecz, ale przede wszystkim doprowadzenie wody, takiej wody bieżącej.

Bo przypomnijmy, że na początku XIX wieku większość miast wodę miało ze studni.

Albo z rzeki.

To była gigantyczna operacja.

Jak ta woda zaczęła rzeczywiście bieżąca, ogarnęła większość tego miasta, to nagle się okazało, że cały szereg różnego rodzaju chorób zakaźnych dramatycznie spadła zachorowalność na to.

Natomiast to jest gigantyczna oczywiście rewolucja.

Mieszkańcy takich miast, którzy się myli, powiedzmy, dogłębnie,

Takie są według Stefana Kiniewicza, wybitnego historyka, szacunki dla Warszawy, tam mniej więcej tego XIX wieku, że średnio warszawiak dwa razy do roku brał kąpiel, prysznic, coś w tym stylu.

Tak, tak, dlatego, że w łaźniach odnotowywano ile razy.

A większość mieszkań nie miała też łazienek, nawet po wprowadzeniu tej kanalizacji do kuchni woda była doprowadzona.

Kilka procent miało łazienki, jeżeli dobrze kojarzę.

Nie będziemy tutaj mówić czy dwa, czy cztery, czy pięć, ale to mniej więcej tak wyglądało.

To samo z ubikacjami.

Więc to była reforma, która niesłychanie dużo zmieniła i też zmieniła w takim rytuale codziennego życia.

Oczywiście nie będę o tym mówił, każdy się może sam domyślać.

Kolejna rzecz z takich reform miejskich, które w sposób radykalny zmieniają sposób życia, to jest komunikacja.

To jest komunikacja, która dotąd była komunikacją taką wozy, prawda, dla ludzi dorożki.

Bo znowu wracamy do tego momentu, że tak naprawdę nie było potrzeby w sytuacji, nie wiem, XVIII wieku, XVII czy XVI, ponieważ te miasta były niewielkie.

Znaczy komunikacji wewnątrzmiejskiej, bo o tej mówimy, bo komunikacja oczywiście między miastami to zupełnie inna historia.

proszę sobie wyobrazić te wszystkie środki transportu ciągnione są przez konie i to jest gigantyczne zgromadzenie ludzi to miasto i gigantyczne zgromadzenie koni byli nawet tacy uczeni wizjonerzy zawsze tacy historycy są którzy mówią zaraz będzie koniec świata wyliczali perspektywy to dla Paryża

przy jakiej ilości koni nastąpi masowe zatrucie ludności poprzez amoniak pochodzący z odchodów.

Ile w tym Paryżu tych koni było wtedy?

Było mniej więcej tyle, co i ludzi.

Weźmy sobie połowę XIX wieku, to jest milion ludności, niecałe milion sto.

No to drugi milion sto to są konie.

Z tym, że one oczywiście nie mieszkają w samym mieście.

One pojawiają się w tym mieście w mniejszej czy większej ilości, natomiast na przedmieściach mają swoje garaże.

Powiedziałbym w ten sposób, że w pewnym momencie, kiedy pojawia się tramwaj, najpierw tramwaj jest konny, potem tramwaj jest elektryczny, a w pewnym momencie, jak pojawia się samochód, to władze wszystkich metropolii, od Londynu przez Warszawę, starają się konie usunąć z centrum miasta.

Kończymy część trzecią.

Teraz, jak już wiemy, że to miasto się zrewolucjonizowało, że mamy już i wodociągi, i kanalizacje, światło też, transport miejski, to porozmawiamy o tym już nowoczesnym w pewnym sensie mieście, w którym tworzą się takie rzeczy, które dla nas są codziennością, a wtedy to był dopiero początek.

Rodzi się nowoczesność.

No bo w ślad za rozrostem tych miast pojawiły się absolutnie nowe zjawiska.

Nie było ich, no bo nie były potrzebne.

Albo były marginalne.

Na przykład miejsca spędzania czasu po pracy.

Pracowano długo, po 11-12 godzin, ale jeszcze był ten czas, żeby ewentualnie wyjść.

W ogóle pojawia się kategoria czasu wolnego jako takiego.

Jest jeden dzień w tygodniu wolny, prawda?

A po tym kategoria czasu wolnego, bo po tych 10 godzinach pracy w większych zakładach to jest krócej.

To pewnie zależy też od w którym roku.

Na liczenia były wprowadzone sukcesy.

Tak, no więc jest pytanie, co z tym czasem wolnym zrobić.

I tutaj jest parę różnych możliwości.

Sport się rzeczywiście wtedy pojawia w tamtych czasach, sport całkowicie amatorski.

Dynasy, prawda, i rower ma taki właśnie charakter.

Bolesław Prus nazwał rower największym i najcudowniejszym wynalazkiem XIX wieku.

Albo przynajmniej jeżdżenia na rowerze.

Bolesław Prus jeździł na rowerze i początkowo nawet jeździł na tym bicyklu z tym dużym przednim kołem.

On był zresztą w ogóle fanem nowoczesności.

Pisał na maszynie, jak się pojawiła.

To nieprawdopodobne.

To był człowiek niesłychanie nowoczesny.

Oczywiście tak, są kawiarnie, są różnego rodzaju lokale gastronomiczne, przy czym trzeba sobie zdawać sprawę, że obok tak zwanych lokali gastronomicznych, takich restauracji jak dzisiaj, co tam powiedzmy pójdziecie za 30 zł, płacicie za jedno danie, czyli takich wyższych, to obok tego jest cała masa szynkowni.

gdzie za tanie pieniądze można zjeść i to jest dla takiego zwykłego ludu, dlatego że znaczna część, nie mówię o jednoizbowych, ale znaczna część mieszkań, nawet dwuizbowych, po prostu nie ma kuchni.

Ponad 90% z wszystkich restauracji, kawiarni, szynkowni, gar kuchni, wszystko inne, jak to zwał, tak zwał, to ponad 90% to są właśnie takie.

Wtedy się zresztą pojawiają takie pomysły, bar mleczny, wtedy się rodzi ta idea na przełomie XIX i XX wieku.

No więc to jest takie miejsce, żeby wyjść gdzieś na zewnątrz, wyjść poza dom bym powiedział.

Poza tym pojawiają się świątynie handlu, to co my tutaj znamy.

Jeśli chodzi o handel, to pierwsze formy tego, bo zawsze to były jakieś takie jarmarki, coś takiego.

Natomiast pierwsze formy tego handlu to są targowiska różnego rodzaju.

Powstają też, można nazwać to, wczesnymi galeriami.

Takie nowoczesne, eleganckie domy handlowe.

Tak, ale zanim o domach handlowych, to jeszcze trzeba powiedzieć o sklepie.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że sklep jest też wymysłem XIX wiecznym.

Wcześniej rzemieślnik sprzedawał z okna swojego warsztatu.

Natomiast my dzisiaj jak idziemy, to mamy na poziomie parteru

Mamy po przebijane okna wielkie wystawowe i właściwie w każdym domu, przynajmniej w centrum miasta jest jakiś sklep z witrynami.

To jest pomysł XIX wieczny i to w XIX wieku wybijano takie witryny po prostu w domach, pojawił się sklep.

Sklep, który nie był sklepem spożywczym, był sklepem takim eleganckim, dla eleganckiej klienteli.

Żywności nie opłacało się sprzedawać w takich warunkach, w takich dobrych warunkach, eleganckich, dlatego że kto tą żywność kupował?

Zakupem żywności na co dzień zajmowała się służba.

Albo biedota kupowała żywność, no dla nich nie warto.

Dla nich też nie warto.

Nie ma cen.

Ceny stałe to jest wynalazek w ogóle rewolucyjny, który przychodzi do nas gdzieś tam z zachodu, z Francji w okresie międzywojennym.

Natomiast wcześniej trzeba było się targować.

Pojawiają się domy handlowe, wystawy i domy handlowe.

Tutaj moda przychodzi z Francji na takie właśnie domy.

W połowie XIX wieku tam się rodzi.

No i tutaj się chodzi...

od stoiska do stoiska, które mają różne specjalizacje.

Wiele ludzi chodzi do takich sklepów po to, że po prostu popatrzą.

Kupić jakąś rzecz ewentualnie, ale przede wszystkim spędzić dużo czasu na oglądaniu tego.

Ale to właśnie tam ma swoje korzenie.

Ta rewolucja handlowa to jest jedna, ale też rewolucja medialna.

Były gazety wcześniej, były pisma wcześniej.

Nawet, nazwijmy to, coś w rodzaju reklam było wcześniej, ale tak naprawdę masowość to jest też gdzieś XIX wiek.

Jak chodzimy wśród tych zwałów towarów,

A to one jakoś się muszą jednego od drugiego wyróżnić i stąd kwestia reklamy.

Reklama ewoluuje oczywiście, tak, my dzisiaj znamy reklamę obrazkowo.

Natomiast reklama ewoluuje od postaci, ona jest prasowa naturalnie, od reklamy tekstowej, poprzez taką tekstowo-obrazkową, aż po obrazkową, po plakat i krótkie hasło.

A wtedy zresztą na przełomie XIX i XX wieku na ziemię polskiej dociera w ogóle jakaś taka teoretyczna refleksja nad tym, jak należy reklamy robić.

Musimy kończyć, panie profesorze.

Profesor Michał Kopczyński, Muzeum Historii Polski, był naszym gościem.

Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

Choć miasta towarzyszyły ludzkości od początku cywilizacji, to miasto, które znamy dziś, zaczęło rodzić się zaledwie nieco ponad 200 lat temu.

Wtedy to wraz z wynalazkiem maszyny parowej rozpoczęła się rewolucja przemysłowa.

To ona spowodowała, że miasta zaczęły błyskawicznie się rozrastać i ona sprawiła, że musiały zacząć gwałtownie się zmieniać.

Wielkie kamienice, fabryki czy biurowce, prąd, bieżąca woda czy światło, wreszcie sklepy, kina czy cyrki.

To właśnie spuścizna XIX-wiecznej miejskiej rewolucji.

Wtedy zaczął się świat, w którym dziś żyje większość z nas.

I to wszystko w tym wydaniu podcastu Muzeum Historii Polski 1000 lat prześwietlenie Zapraszam na kolejne odcinki Łukasz Starowiejski 1000 lat prześwietlenie Podcast Muzeum Historii Polski o najważniejszych wydarzeniach w historii Polski