Mentionsy

Podcast pod specjalnym nadzorem
24.12.2025 12:08

61. Wigilia na Kampie

Wesołych świąt! Dziękuję, że wspieracie PPSN na Patronite, buycoffee, czy wykupując subskrypcje na Spotify. Bardzo dziękuję za pomoc materialną i mentalną, a teraz zapraszam do szczególnego, świątecznego odcinka.

Wigilię spędzimy na praskiej Kampie, w moim ulubionym zakątku, z barwnym korowodem postaci: tych dobrych duchów, jak i schwarzcharakterów. Wyszła z tego opowieść wigilijna, w której kręcimy się w wokół jednej willi, jednej ściany, jednego pałacu, a w tle przygrywa zimowa Wełtawa i INXS.

Odwiedzimy szalone wigilie w domu aktora Jana Wericha, spotkania praskiej kontrkultury, ze ślimakami, czulentem, szampanem i jednogryzkami. Zloty największych gwiazd kina i estrady. Wszystko pod specjalnym nadzorem władzy. Przejedziemy się na moment do lat 30., na scenę fenomenalnego Osvobozeného divadla, popłyniemy do Nowego Jorku, poczytamy napisy na ścianie Johna Lennona, zanim jeszcze zastrzeli go pod domem psychofan.

To odcinek o połączeniu, o trwaniu, o nieoczekiwanych pobratymstwach, "ożenkach", przyjaźniach i układach, których nikt nie przewidział. Duplikują się nam bohaterowie, bliźniaczą, czasem z wyboru, czasem wepchnięci w swoje ramiona przez Historię. Prowadzą nas w tym odcinku duety, dwugłosy, nierozłączne, rzewne linie życia - na tych kilkuset metrach kwadratowych magicznej Pragi.

Nie mogłem inaczej zakończyć tego roku...PG


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 32 wyników dla "Wladimir Holan"

to również wina poety Holana.

Ta swoista ściana płaczu pod specjalnym nadzorem, bo Holan mieszkał w tej samej willi, co Jan Werich.

Holan na dole, a Werich na górze.

No więc domorośli poeci wiedzieli o tym, że wielki poeta Holan

Poeci zostawiali wielkiemu, genialnemu Holanowi, ale Wladimir Holan nie mógł absolutnie tego przeczytać, bo Wladimir Holan właściwie to nie wychodził z domu.

No więc ruszył przez most Karola, a po niecałych 300 metrach Holan się rozmyślił, zaczął zawracać i mówi do siebie, daleko jeszcze?

w ogóle iść jeszcze o krok dalej i zapukać do słynnego domu, do byłej garbarni na kampie i odwiedzić samego Holana.

W czasie tej rozmowy podobno Holand podniósł palec do góry, wbił go w sufit i powiedział bydło.

Najbardziej przeszkadzały Holanowi spadające ze stołu obgryzione kości, które tłukły o podłogę.

A tymczasem, a tymczasem Wladimir Holan na dole, w tym samym domku przeżywał istne męki.

Dla wielu Holand to jest największy poeta.

No ale wtedy Holan to jest taki mag, alchemik słowa, jak się o nim mówi, jak się go nazywało i nazywa do dzisiaj.

Więc Holan miał zostać zapomniany, a Werich wręcz przeciwnie.

I dla zakazanego poety Holana wiadomo, aktor był sługusem absolutnym reżimu.

Tutaj w tym przypadku zadajmy to pytanie w kierunku Holana.

Mieszkanie Woskowca po jego wyjeździe do Stanów, w tym już ostatecznym, zajął Wladimir Holan.

Mówią, że Werich naprawdę chciał Holanowi pomóc.

Pomóc w tych jego najgorszych czasach, kiedy wielki poeta był odrzucony, zakazany i przymierał głodem, ale Holan tą pomoc odrzucał.

Werich palił cygara, dużo cygar, a Holan w tym samym momencie zbierał niedopałki papierosów po rabatach, które się znajdowały przed willą.

Werich urządzał sobie uczty, tak jak mówiłem, a Holan wychodził zawiany przed dom, gdzieś upojony tym tanim winem.

wychodził przed popiersie ojca odrodzenia narodowego, który tam stoi zresztą do dziś, chociaż trochę jest tak ukryte w tej zieleni, popiersie Józefa Dobrowskiego, klękał tam Holan i modlił się o drobne lub zbawienie narodu czeskiego.

Tak jak Werich z Woskowcem jako to duo sceniczne byli nierozłączni do czasu, tak Werich z Holanem pozostali nierozłączni do samego końca.

Bo Holan zmarł 31 marca, a Werich podążył za nim 31 października 1980 roku.

No a Holan, tak jak nie lubił wychodzić z domu, no to on tej...

absolutnie kontrolę gdzieś zaświatów nad tym kawałkiem muru, gdzie wcześniej tylko Jan Werich mógł czytać różnorakie wyznania miłości i uznania, a poeci pisali o guziczkach, licząc na to, że Holan w końcu wyjdzie z domu.

a więc już były minister kultury i były członek partii komunistycznej, Mirosław Galuszka, ten sam Mirosław Galuszka, który już bardzo zbolałemu Wladimirowi Holanowi wręczył w końcu w 1968 roku odznaczenie tytułu w zasadzie artysty narodowego.

No to było w końcu dla samego Holana jakieś tam uznanie.

A propos taniego wina Holana i a propos wina trochę droższego Morawskiego.

To piękne, oni nigdy nie zdołają nas rozdzielić, a wystarczyłoby, żeby Michael po prostu zaśpiewał jesteś moim Holanem, jesteś moim Werichem, jesteś moim Szebelą.

Holanarium, czyli salę poświęconą Holanowi.

nawet z sekcją, gdzie na tablicy można troszeczkę odtworzyć ten klimat pisania wierszy dla Holana.

przez które wyglądał Wladimir Holan, pisząc swój dialog z Hamletem.