Mentionsy

Podcastex - podcast o latach 90. i 00.
22.01.2026 12:09

Mega Mix #2: boronki, Chylińska jajcuje w staniku i co powie tata o Twojej wadze

Zapraszamy na zimowy przegląd!

*

➤ ODWIEDŹ NASZ SKLEP: https://pozdrawiam.net/kategoria-produktu/podcastex/

➤ WESPRZYJ PODCASTEX: https://patronite.pl/podcastex

➤ POSTAW NAM KAWĘ: https://suppi.pl/podcastex

________________

Zapytania biznesowe: [email protected] 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 946 wyników dla "Timmy T"

Megamix to fakty, Megamix to ludzie, Megamix to emocje i wszystko inne, co się nie zmieściło do regularnego podcasteksu, ale jest fajne, nawet czasami bardzo fajne.

Dzień dobry, witamy, witam cię.

Ja też cię witam.

Wiesz co, nadal myślę, że to budzi jakieś niezdrowe oczekiwania.

dotyczące tego formatu.

Trochę się martwię, dlatego, że ktoś mógłby powiedzieć, a tutaj dajecie jakieś takie fusy, których faktycznie nie zmieściliście w normalnym odcinku podcasteksu.

Jest to trochę prawda.

Trochę prawda.

Nie będzie to powiedziane bez racji absolutnie.

Tak, ale rzeczywiście jest to, jak sama nazwa wskazuje.

Przy okazji, to dygresja dla państwa również, przepraszam, jak wpisałem dzisiaj Megamix na YouTubie.

Nawet bawiło mnie to, że wiesz, zrobiliśmy zespół wideo, nie?

To jesteśmy na drugim miejscu.

Może to jest kwestia mojego algorytmu oczywiście, bo byłem ekstra, ale nie na karcie na czasie, tylko że da się nas po prostu wygooglać i wysearchować w YouTubie, czyli to nie było aż tak głupie.

Po prostu, no.

Ostatnio był, po angielsku proszę Państwa, autumn megamix, a teraz będzie winter megamix, tak naprawdę.

I zmierzamy, zmierzamy do summer megamix, tak?

No to się kiedyś po prostu wydarzy.

Tracę nadzieję trochę.

Chociaż nie, nie tracę, bo wiemy, co się dzieje z klimatem.

Ale prawdopodobnie już w lutym będzie 30 stopni, więc fajnie, ładna pogoda.

Nie, myślę, że ciepło będzie tak za pół roku.

To Polska tak lubi właśnie jakaś taka pora ciemna, także zobaczymy.

Na razie jest tak, jak jest.

Jest zima, jest ciemno.

Jest ciemno w naszym studiu, ale za chwilę i tak będzie ciemno na dworze, więc lecimy z tym.

Tak jest.

Jak jest zima, to musi być zimno.

Mateusz, mam dla ciebie zagadkę.

Kto to napisał?

Uwaga, cytuję.

Sądzę, że Roman Dmowski, tutaj podpowiem, byłby za integracją z Unią Europejską przy pełnej świadomości jej wad i zagrożeń, dokładnie z tego samego powodu, dla którego był swego czasu za opcją wschodnią, ponieważ z realnie istniejących możliwości to daje nam stosunkowo największe szanse na przyszłość.

Metodologia Dmowskiego tym bowiem różniła się od historycznej propagandy naszych dzisiejszych eurofobów, że zakładała bolesny pragmatyzm w miejsce romantycznego mierzenia siły na zamiary.

Polityka polska według Dmowskiego wybierać winna pomiędzy możliwościami istniejącymi.

W obliczu nadchodzącej nieuchronnie wielkiej wojny istniały tylko dwie realne.

Rosja z Antantą albo Niemcy i Austro-Węgry.

Można było oczywiście, i wielu przecież tak czyniło, krzyczeć, że i Rosja i Niemcy to tacy sami podli zaborcy i że Polsce należy się niepodległość, nic mniej.

Ale Dmowski nie był idiotą.

Wiedział, że możliwości samodzielnego istnienia w polityce nie mamy i na razie mieć nie będziemy, więc wybierał z tego, co było.

Kiedy dziś LPR czy UPR zdzierają gardło, że mamy zachować całkowitą suwerenność, nic mniej i utrzymywać równy dystans od wschodu i zachodu, bzdurzą dokładnie tak samo, jak radykalni niepodległościowcy z początku stulecia.

Polska nie ma możliwości odgrywania w światowej polityce znaczącej samodzielnej roli i nie ma fizycznej możliwości samodzielnie obronić się w globalnej konkurencji gospodarczej.

Trzeba wybierać z tego, co jest, a jest z braku miejsca.

Dziś uwierzcie mi państwo na słowo, obiecuję ten temat rozwinąć.

Kto to powiedział, Mateusz?

Powiem ci, że jak na coś, co się zaczyna od słów zagadka dla ciebie, to chwilkę to trwało.

Natomiast jest to kawał Sphinxa, proszę państwa, natomiast na pewno nie jest to młody Roman Giertych.

Być może mógłby to być dojrzały Roman Giertych, ale chyba za dużo atencji jednak poświęca Dmowskiemu.

On jako człowiek z takiej, a nie innej opcji powinien go nienawidzić, więc obawiam się, że nie znam rozwiązania tej zagadki.

To rok, proszę państwa, 2002, 30 stycznia, Gazeta Polska, która wtedy była inną Gazetą Polską, o czym mówiliśmy w podcasteksie, w którymś z podcasteksów o akcesji Polski, bo wtedy Gazeta Polska była zdecydowanie bardziej prounijna i nawet prostrafoeurowa niż, po pierwsze, jest dzisiaj, a po drugie, niż są dzisiaj strzelowiska nawet lajtowo-prawicowe.

sugerujesz, że była wtedy mniej polska gazeta?

Mogłaby się nazywać niemiecka, nikt by nie zwrócił uwagi, moim zdaniem.

Troszkę tak, jak się w stopkę redakcyjną wczytało, to tam nagle się okazało, że korekta jest, nie mam pojęcia, jak jest słowo korekta po niemiecku, ale nie będę nawet próbował.

Tak, der korekta, tak jak się mówiło kiedyś, der onet i der dziennik.

Były tego typu humorki.

Hände hoch to jest korekta.

Tak, tak, tak.

No tak to jest, jak się ludzie... Ale wiesz, no ważne, żeby jakoś tam ewoluować.

W którą stronę, prawda?

Niby zwykle do przodu, ale to też jest kwestia gustu.

Słuchaj, ja w takim razie króciutka rzecz, ale to jest rzecz, którą mam gdzieś z tyłu głowy od lat.

Zaprezentuję ci ją dzięki technologii.

Państwo to widzą w tym momencie i być może to tylko ja.

To jest reklama marki odzieżowej z... Prawdopodobnie z brawą, już przepraszam, nie pamiętam, miałem sam ten obrazek.

To jest albo rzecz, którą ja dostałem od Gosi Halber, albo to jest rzecz, którą ja wysłałem Gosi Halber, ale ta rzecz wracała w każdym razie po rozmowach.

I to jest... Tak, to jest Maciej Molenda, tak?

Nie Kuba, Maciej Molenda, starszy Molenda.

Jest to młody człowiek, który pasuje do...

Natomiast zobaczmy Roberta Chojnackiego.

To są takie bardzo dziwne wybory, nie?

Robert Chojnacki tutaj, wiesz, ludzie wyglądali trochę starzy.

On tu ma 16 lat prawdopodobnie, więc wiesz.

Muszę powiedzieć, że Maciej Molenda wygląda bardzo mocno jak wybitny polski komiksarz Jacek Świdziński.

Wygląda bardzo jak on, więc Jacek w ogóle pozdrawiam, wspaniałe komiksy w ogóle robi, więc paszport polityki zaliczony, więc bardzo polecam się zainteresować.

Wspaniałe to jest, wspaniałe to jest, ta czerwona cegła w ogóle też w tle.

No, Chojnacki wygląda trochę tak, jakby... No właśnie się dowiedział, że ma być ta sesja.

To tak, tak, tak, to się zgadza.

To też wygląda trochę tak jakby młody, jakby Molenda, tutaj w domyśle jego syn, to nieprawda, ale jakby namówił, że tato jest taka specjalna akcja, że właśnie on jest tym fajnym dzieckiem, że się nie wstydzi starych.

To jest taka fajna akcja, że robimy właśnie z rodzicami i tak dalej, tam do tego no more i Chojnacki mówi, że dobra, no to szybko po prostu, wiesz, tylko kluczyki schował do kieszeni, saszetkę skórzaną i dobrze zrobił.

Po prostu, no przy...

Rozdówca mnie to jak młodzieżowy jest Robert Kojnacki.

Jest bardzo młodzieżowy.

Swoją drogą, ja rozumiem, że coś może być luźne i prawda, jak się nazywa, jak koszulka jest na przykład trochę większa.

Wtedy to było modne, żeby sugerować, że jesteśmy trochę bagi, trochę oversize, ale Molenda ma rzeczywiście wstrząsająco długi t-shirt pod tym denimem, który zobacz ma na sobie.

opuścił to ten, to by miał do kolan prawdopodobnie.

I by było w tym.

Babcia by powiedziała, że no wiadomo, że cię chłopcy tam do kolan noszą, to najpierw krok w kolanach i wszystko, nie?

Przecież to wygląda, jakbyś kopę tam miał.

To klasyk absolutny.

Może inkontynencja jest grana.

Młodzi raperzy mieli z tym straszny problem.

Człowiek nowej ery w tym przodował.

Czy my jesteśmy na etapie, że możemy mieć z kimś beef?

Właśnie o to chodzi, że to jest safe bet.

Wydaje mi się, że mimo moich problemów dykcyjnych i wszystkiego innego, ja bym go rozjechał, bym go nabicieł po prostu.

Nie no, wiesz, myślę, że lirycznie to pociągniemy po prostu.

Lirycznie to jakby wiesz, to... Nie, bo chodzi mi o to, Bartek, że wydaje mi się, że tekściarsko jesteśmy lepsi, natomiast warsztatowo jesteśmy na podobnym poziomie po prostu.

Człowiekiem, który rapuje od 30 lat.

No jest przystojniejszy od nas, więc to też jest problem jakiś tam przy bife, przy teledyskach, nie?

To tak, rzeczywiście.

Terapia.

No, ale czekaj, wiesz, jeszcze a propos tej wystającej tej, to trochę wygląda jakby to była po prostu koszula nocna, na którą on założył po prostu ciuchy, nie?

Że tam szybko, szybko sesja.

Ale wspomniałeś o komiksiarzu Świdzińskim i jest to Molenda starszy, Molenda senior.

I jest podobny.

Natomiast Kuba Molenda jest...

nieprzerwanie uważam Dorotą Masłowską.

I uważam, że to jest ważna rzecz.

Poguglajcie sobie, poobczajajcie i starsze rzeczy, i nowsze rzeczy, i taki teledysk Camp Rockowy z Ewą Farną, to my tutaj często słuchaliśmy tego, jest tam polska wersja numeru z Camp Rock, chyba dwa, i tam jest totalnie, nie?

Tam jest totalnie Dorotą Masłowską.

Tak, tak.

Oni są polimorficzni, ci Molendowie po prostu, młodzi tam.

Tak, tak, tak.

Ja muszę powiedzieć, że ta reklama, jeszcze tak na chwilę się odnosząc, ona trochę wygląda tak, jakby coś zjedli razem godzinę temu i jeden już, a drugi jeszcze może pół musi.

Tak?

Myślisz, że ten?

Uważajcie, proszę Państwa.

Dobrze, proszę Państwa, skoro jesteśmy w świecie muzyki, no to cofnijmy się do roku dziewięćdziesiątego pierwszego i zajrzyjmy do popcornu.

Nie po raz ostatni dzisiaj, muszę powiedzieć.

I tutaj taki wycinek, który właśnie Mateusz ci podrzuciłem, Państwo już tutaj też widzą.

Jest taki tutaj artykuł Dziś nowe twarze, jutro wielkie gwiazdy.

I trochę mnie rozbawiło to, że chyba coś nie pykło nikomu z tego działu.

Ty jesttutaj człowiekiem od muzyki, więc proszę wytłumacz, czy Timmy T jest kimś dużym w muzyce?

Czy jest wielką gwiazdą, albo czy był na którymkolwiek etapie?

Kurde, gdzieś coś się w ogóle rozmyło, tylko tak patrzę w ogóle, to przypomina mi się, tak, stylówka, to pokażemy to, stylówka Timiego T jest taka trochę a la Grease i Grease miał ten...

Nie wiem, czy to jest problem tego filmu, natomiast, że tam gość, który miał 78 lat, grał nastolatka, nie?

Jakby była tam tego typu sytuacja.

I widzę, że Timmy T, wedle tego, co pisze Popcorn, ma 23 lata.

Not sure, tak, ale jeśli chodzi o tutaj główną wątpliwość, to nie utrzymało się jakoś bardzo.

To się nie utrzymało.

Tak mi się wydaje.

Kto tam jeszcze jest?

No wydaje mi się, że jakieś takie popowe gwiazdy to jednak ogarniam jakoś i single jakieś takie co bardziej znane, ale chyba nie pykło.

Tak, no.

Gerardo, tutaj widzimy bandana po prostu na głowie i tutaj Timmy T to jest powiedzmy taki wiesz, trochę Joe Pesci w niektórych filmach, no nie?

A tutaj Gerardo to jest no, Joe Pesci, ale tak trochę po latynosku tam wzięty, tak?

To jest podobno spanglish rap, ja nie jestem specjalistą od takich sytuacji.

No mnie to nie porwało do tańca, jak tutaj proponuje Popcorn, że porywa do tańca jego muzyka.

Ale próbowałeś, czy po prostu cię to wtedy ominęło?

Wiesz co, no nie praktykowałem Gerardo, nie?

Tak naprawdę.

I teraz słuchamy po prostu przez kilka minut.

Wiesz, to jest wielka przyjemność, jeśli chodzi o czasopisma muzyczne, mniej lub bardziej fachowe.

To jest akurat bardziej fachowe.

Jakieś tego typu artykuły, nowe odkrycia, nowe twarze.

I zwykle jest tak, że... Machina to miała i czasem trafiła.

Machina raz na przykład umieściła w takiej rodzyce Cool Kids of Death na przykład.

Chyba Afrokolektyw też był.

Machina to polski Rolling Stone, pamiętajmy, więc oni mieli nosa.

Nie, nie, tak poza tym to są efemeryczne jakieś sytuacje.

Jeszcze jest Cathy Dennis, nie mam pojęcia.

Nie wiem, czy masz jakąś koncepcję w ogóle, czy słyszałeś o tych osobach?

To znaczy chyba o dwóch, czterech.

Czekaj, tutaj jest jeszcze, a to jest Gerardo na tym mniejszym.

Myślałem, że to jest Lil Enrique, czyli czy czuje się pan Hiszpanem, ale to są jednak trochę, no tak, zapomnieliśmy już o tych wykonawcach.

No trudno, słuchaj, trudno.

Ale jako, że została wspomniana machina, to słuchaj, trzeba tutaj przytoczyć coś nieco.

Ja tutaj w moim pliku multimedialnym szukam odpowiedniego tutaj działu.

To jest numer 45, tak, o ile dobrze pamiętam, numer 4596, czyli taki podwójny numer.

I jest taki artykuł tatuażowy, tatuatorski, bardzo trudne słowo.

Jest między innymi Glac'a ze Sweet Noise.

Generalnie chodzi o to, że są tam zdjęcia Darka Majewskiego.

te gwiazdy nasze, które są wytatuowane i opowiadają o tych tatuażach.

No i można opowiadać o tatuażach tak luzacko, że tutaj miałem coś tam, miałem dynks jakiś sobie zrobiłem.

Można też dodawać temu wszystkiemu jakiegoś takiego właśnie diapazonu.

No i co robi Glac'a ze Sweet Noise?

Oczywiście dodaje do tego wszystkiego

No i tam mówi, że tatuaże są czymś, co daje mi energię.

Każdy łączy się z jakimś etapem mojego życia.

Róża na prawym ramieniu to był szalony okres.

Dużo alkoholu, imprez, totalny amok.

Graliśmy wtedy muzykę z pogranicza hard rocka i bluesa.

Sweetness jest nie do zniesienia, ale to musiał być jakiś potworny zespół.

U jakiegoś gitarzysty bluesowego zobaczyłem różę i stwierdziłem, że chcę mieć podobną.

To też świadczy o kondycji człowieka, że widzisz jakiegoś białego bluesmana, który ma różę i stwierdzasz a?

To jest dobry pomysł.

Potem moje życie trochę się zmieniło i na klatce zrobiłem sobie tytuł bardzo ważnego dla mnie utworu.

Sweet Noise Core na lewej ręce, dlatego że zespół jest sensem mojego istnienia.

Teraz muszę przytoczyć fragment tekstu jednej z naszych piosenek.

Jest to obszar skażony, jest to obszar śmierci.

Mam parę oczu i potrzebuję więcej.

Stąd trzecie oko na moim ciele.

Moim zdaniem są to tajemnicze i niezniszczalne stworzenia, więc podoba mi się tutaj, że Glasa musiał tak czy siak przemycić fragment.

Tak przy okazji przemycę jeszcze tutaj fragment utworu Sweet Noise.

To mi przypomina, jak bardzo konsekwentny, jeśli chodzi o jakieś, nie wiem, bycie...

osobą pretensjonalną, nie wiem, kabotynem, jak bardzo konsekwentny jest Glaca, który ostatnio się uruchomił, znaczy on raz na jakiś czas się uruchamia w social mediach, ostatnio się uruchomił niby w zbożnym celu, krytykuje proizraelskie narracje, no i forsuje propalestyńską narrację i mówię teraz od razu o swoich poglądach, nie chcę mówić za ciebie, ale mniej więcej wiem, że

Tak, tutaj Glaca byłby może estetycznie nie zawsze bliski, ale tutaj pod tym względem byłby nam całkiem, całkiem bliski.

Natomiast Glaca przyjął jakiś taki dziwny front, który polega po prostu na jebaniu tam z imienia i nazwiska, czy z nazwy zespołów

które nie zajmują żadnego stanowiska w tej sprawie, tylko sobie działają.

I przyznam, że tak, głupotki, głupotki.

Tutaj za chwilę fragment o Grzegorzu Skawińskim jeszcze, taki dosyć smutny.

I wizualia, także czekajcie.

Natomiast przyznam, że mnie to trochę skonfundowało.

To znaczy zacząłem się zastanawiać, bo on jest naprawdę radykalny w tym.

To mi ciśnie jak szmaty wszystkich, typu tam Dezertera.

Czyli jakby w domyśle mamy, że jeżeli zespół jest jakiś taki, wiesz, antysystemowy, nic to nie znaczy, ale jakiś taki buntowniczy, wiesz, z gruntu, jak dezerter, to musi się opowiedzieć w tej sprawie, tak?

Nie może dać sobie czasu, albo dać sobie na wstrzymanie, albo szukać słów, tylko musi teraz i zaraz.

Ja wiem, że to jest gorąca sytuacja, ja wiem, że giną...

cywile dzieci i tak dalej, i tak dalej, w ogóle nie ma o czym mówić, ale jednocześnie jakieś takie przyjęcie, wiesz, roli arbitra, który będzie chodził z biczem po Facebooku i po scenach świata i cisnął po każdym, kto no się nie wypowiada, nie, że mówi proizraelskie rzeczy, jest to moim zdaniem kolejna dziwna rzecz w wykonaniu Glace.

Ja to nawet rozumiem.

To znaczy, ja rozumiem takie wymaganie od artysty, żeby się wypowiedział, żeby nie był tutaj obojętny.

Glaca nie jestem pewien, bo on tam idzie pod rękę z Peja, który też uderza w te tony.

To znaczy, Peja uderza w różne tony w ostatnim czasie, no ale między innymi w to, żeby... To chyba Peja napisał, żeby bojkotować muzyków, którzy nie wypowiadają się w tym temacie.

No ja nawet to trochę rozumiem, przy czym forma, jaką tutaj Glaca podejmuje jest naiwna i mało skuteczna.

Wydaje mi się, że Glaca nagrał coś na Kazika, że on ttam nic nie mówi na ten temat.

I jakby, co, czy konsekwencją było to, że Kazik nagrał piosenkę o Palestynie i o Izraelu?

Więc tak.

Jeśli chodzi jeszcze o te kwestie tatuażowe.

Pamiętasz taki program Miami Ink?

Kiedyś leciał w polskiej telewizji i tam ludzie sobie robili tatuaże.

I pamiętam, że oglądałem go jako może nie dziecięciem będąc, ale jako młody chłopak.

I tam wszyscy, co tam chodzili do tego studia tatuatorskiego, dla osób, które nie widziały, to było reality show o studiu tatuażowym.

Mówili, że no tutaj sobie muszę zrobić orła na łopatce, dlatego że to jest w chodzie dla mojej matki, która umarła, jak miałem sześć lat i tego, nie?

A tutaj zrobię ten, to jest dla mojego braciszka, który zawsze mnie wspierał, nie?

I każdy tatuaż musiał mieć dopisane takie ideolo.

Ja po prostu wtedy myślałem, że kurde, że to o to chodzi w tatuowaniu, że musisz sobie na przykład coś zrobić z jakiegoś powodu szczytnego, nie?

No i potem do mnie dotarło, że nie, że nie bardzo.

I pamiętam, że to jest jeden z tych elementów, które zawsze mnie wkurzają w tego rodzaju telewizji.

Te wszystkie konteksty, które tam się... Kiedyś mówiłem przy jakiejś okazji o dmuchaczach szkła, że tam dmucham szkło dla... Tam był taki program na Netflixie bodajże.

Dmucham szkło dla mojej babci, która ttam dmuchała szkło i w ogóle wydmuchała.

I po prostu jest tego strasznie, strasznie dużo.

I mnie to nie interesuje.

W sensie dmuchaj to szkło albo rób ten tatuaż.

I dlatego tego nie ogląda, bo wystarczyłaby mi po prostu galeria tych tatuaży, co nie?

Natomiast jeszcze a propos Glace, bo tam zaraz do skawy przejdziemy, tak?

No, Glaca, muzyk świetny, tak?

Zoolog taki sobie.

Ja bym bardzo chciał, żeby jaszczurki były niezniszczalne, bo lubię zwierzątka i chciałbym, żeby nie mogło się im nic stać, ale nie są chyba, nie?

Niestety, ale są cute tak przy okazji.

Przyznam, że każdorazowo, jeżeli jestem w jakimś cieplejszym miejscu, gdzie one sobie tam po prostu śmigają, to przyznam, że tak, że mówimy na nie psiunie i tak dalej, że staramy się tak zerknąć i nie wystraszyć, żeby nie uciekła.

No przy czym mówimy o jaszczurkach, które tam średnio nam zagrażają, takie jaszczureczki, ale są słodkie.

Nie no, muzyk to w ogóle nie ma o czym mówić, no basista tula by nie nagrał z jakimś byle.

Byle siurkiem i ziutkiem.

Natomiast Grzegorz Skawiński w tym samym artykule, przepraszam, Grzegorz Skawiński w nawiasie O.N.A.

Chodząc po plaży w Sopocie wielokrotnie słyszałem dziwne komentarze.

A ja nie chcę być taki sam jak wszyscy.

Skawa już miał wtedy 75 lat, ale mówi, ale ja chcę być... Dla mnie tatuaże są wyrazem buntu.

Ludzie, którzy je mają, w ogóle nie martwią się tym, co inni sądzą na ten temat.

I teraz, poza tym mam brzydkie ciało i chciałbym je sobie ozdobić.

I to miałem takie...

No, to daje mi swoiste poczucie pewności.

To mi się podoba bardziej niż to oznacza, że to jest w ogóle mój taki znak wewnętrzny, to jest mój spirit animal, tylko po prostu chcę wyglądać lepiej, bo uważam, że mam brzydkie ciało i chcę się, wiesz, wytatuować.

Przynajmniej nie dorabia, wiesz, piździe uszu tutaj.

W tej chwili jestem w trakcie robienia nowego obrazka.

Na klacie powstaje coś w rodzaju Feniksa.

Myślę, że nie skończy się na tym, gdyż tatuaże wciągają jak narkotyk z raty taty.

Natomiast Grzegorz Skawiński rzekł uszy, że ma brzydkie ciało.

Bartek?

On jednocześnie wystąpił w sesji, którą ci tutaj zaprezentuję.

To jest znana sesja, ale mam wrażenie, że za mało o niej mówimy.

Co się wydarzyło tutaj, znowu zdjęcia Darka Majewskiego, podkreślę, no bo to takie, no nie w kich dmuchał absolutnie zdjęcia.

Co się wtedy wydarzyło na poziomie konceptu między fotografem a zespołem, że zrobili sesję, która jest...

z jednej strony przerażająca, czy to jest w ogóle, wiesz, porwanie Persefony, z drugiej strony dziwnie jakaś taka, nie chcę mówić, że nieestetyczna, ale na pewno polega to na tym, że ma być wywołane rzekome napięcie erotyczne między Agnieszką Chylińską, dużo młodszą, oczywiście od reszty zespołu, znaczy może nie od wszystkich członków, ale tutaj od Tkaczyka i Skawińskiego, sporo młodszą.

Dziwne to jest, wiadomo, ciało wygląda jak ciało, tutaj są te jakieś takie wałeczki, tak ludzie wyglądają, kobiety i mężczyźni, luzik, natomiast uważam,

Przepraszam, powtórzę.

Za mało myślimy i mówimy o tej sesji.

Pominęliśmy to zupełnie.

Ja nie wiem, czy to nie jest po prostu jakaś spontaniczna akcja ze strony Chylińskiej, która chyba lubiła czasami po prostu zrobić coś głupiego albo powiedzieć coś głupiego.

Jak mówiła o Krawczyku, to wiadomo, że w świętej pamięci pan Krzysztof.

Plus chyba Chylińska tego troszkę żałowała później i się tłumaczyła z tego trochę.

No to było przykre.

Jakbym usłyszał to o sobie, to byłoby mi przykro, co nie?

Ale czy było to śmieszne, nie będąc krawczykiem?

Więc wydaje mi się, że to jest jajco raczej niż ten.

Że to być może jest właśnie parodia tego, o czym mówisz, tak?

Czyli tych sesji, które potem, nie wiem, tatu odwalały, nie?

Że jesteśmy ze sobą, kontrowersyjna sprawa, a gówno nie jesteście, nie?

No to prawda.

Ja bym teraz poprosił jeszcze, żebyśmy wrzucili zbliżenie twarzy z kawy.

W której twarzy?

Ja wiem w której.

Czy Skawa faktycznie się czuje tutaj swobodnie?

Bo to tak, masz rację, że to trochę wygląda jakby Chilińska po prostu stwierdziła, dobra, zdejmuję bluzkę, zostaję w Staniku i będę się rzucać na Grześka.

Ale to, co się tutaj ujawniło, no dobra, nie będę mówił więcej na temat Grzegorza Skawińskiego i tego, co być może się z nim wiąże, czy nie, bo to rzeczy prywatne, ale tak, tak, tak, bardzo, powiem ci, że bardzo lubię, też wracam czasami, w jakichś tam celach wracam do tej sesji.

Panie Grzegorzu, jakby jak osoba zakompleksiona też wiem, że tak może się dziać w głowie, jeśli chodzi o ciało.

Natomiast był pan bardzo pięknym mężczyzną i wciąż jest.

I wciąż pan jest, oczywiście.

A że tam dupą trąbicie w tym zespole, to tam inna sprawa.

A, bo to oni, no tak.

Znaczy nie w tym zespole.

Tak jest, proszę państwa.

Dobrze, zejdźmy z tematów muzycznych i zajrzyjmy do czasopisma Antena.

I co my tu mamy?

Mamy tutaj numer 40 z roku 95 i redakcja Anteny zapytała

I co się mówi o Polsce w telewizjach ich krajów?

No i to jest może mniej zabawne, ale dość interesujące rzeczywiście.

Co się mówiło o tej młodej kapitalistycznej Polsce, która według wielu narracji współczesnych Polska była jakimś takim przykładem dla krajów regionu, w jaki sposób te transformacje należy przechodzić, jak to należy zrobić, żeby ten efekt sukcesu gospodarczy osiągnąć.

To jest taka też lipkowa narracja

bardzo mocno, która nas prześladuje od wielu, wielu lat, z którą należy dyskutować.

Natomiast, co się mówiło?

Mówi tutaj na przykład Rana Ashwab, lat 23, z Pakistanu.

Nasza telewizja raczej nie przekazuje informacji o waszym kraju.

Może to za daleko?

Przed pierwszym przyjazdem nie wiedziałem o Polsce niczego konkretnego.

Pracuję w biznesie i jestem tu po raz drugi.

Wasz kraj to kraj pięknych kobiet i dużych możliwości dla zrobienia biznesu.

A to akurat to drugie, to rzeczywiście, prawda, znaczy jest to jakiś sposób na życie, żeby poszukać kraju, który właśnie przechodzi przez jakąś taką burzę, wiesz, związaną z transformacją ustrojową w stronę kapitalizmu?

Masz jakiś kapitał?

Eee, to może, może, może, nie?

To był plan wielu osób wtedy.

Myślę, że tak, że rzesowicie z tego korzystano.

Mamy ttutaj panią niesubliższą geograficznie, jest Wala, 32-letnia, z Ukrainy.

Pomijamy rzeczy typu wieka zdjęcia,

Inne czasy znowu, inne powietrze, inne jedzenie.

Pani Wala mówiła tak, moi znajomi w kraju odbierają telewizję polską i ja ją czasem oglądam, ale w ukraińskiej telewizji niewiele jest o Polsce.

Nie znam waszej kultury.

I teraz ludzie tacy, wiesz, ukrainofobiczni.

Czyli to już dawno się zaczęło.

Kiedyś widziałem krótki reportaż o waszym prezydencie i jakiś film fabularny.

W wiadomościach podaje się dwu, trzy minutowe informacje o mafii i o napadach.

Rok dziewięćdziesiąty, piąty, ale jeszcze Wałęsa.

Ale jeszcze Wałęsa, tak.

Albo już były wybory, chyba jeszcze nie, bo to było pod koniec roku.

Więc tak.

Carlos, lat trzydzieści pięć.

Znam trochę waszą historię, choć raczej z książek niż z telewizji.

Wiem, że II wojna światowa była dla was tragicznym okresem, a czasy późniejsze zniszczyły inteligencję.

Ale i tak macie bogatą kulturę.

Żałuję, że Polski jest tak mało obecnie w naszej telewizji.

No kurde, nic się mówili wtedy.

Czy Polska była nieistotna, Mateusz?

Tak, tak.

Mister Poland nad Holland.

Nad Holland to oczywiście klasyczek turystyczny.

Hiszpan mógłby chociaż w tym... Chryste, panie, to jest kraj katolicki.

Już mógł chociaż powiedzieć coś o tym.

Że rana aż ładnie powiedział nic o papieżu, no rozumiemy, tak?

To może być dla niego marginalne.

Tak, tak.

Ale a propos niewiedzy o Ojcu Świętym, to jest rzecz, którą ja ci mówiłem prywatnie, ale wydaje mi się, że nie mówiłem tego w odcinku.

To jest coś, co mnie bardzo zaskoczyło i to jest informacja, którą dostałem od Oli kiedyś tam.

W sumie płeć tutaj nie ma żadnego znaczenia, co ze względu na tam sprawy zawodowe.

Gdzieś ta osoba musiała się udać do jakiegoś urzędu czy do jakiegoś biura.

I to była ulica albo aleja Jana Pawła II.

No i bardzo mnie zaskoczyło, że to jest w ogóle, że ktoś dzwoni do kogoś w granicach Polski, bo tamta osoba też była w Polsce, i że komuś to nie klika od razu, przez to jak byliśmy, no wiadomo, jak jesteśmy nasączeni.

I pamiętam, że ta osoba mówiła, ale jak Jana Pawłowa 2?

Czyli po prostu ani, wiesz, ani postać, ani numer, tylko ta osoba myślała, że to jest numer budynku.

I to było... Miałem już wtedy 30 lat prawdopodobnie, to było moje pierwsze zetknięcie się bezpośrednio z kimś, komu nie kliknęło od razu przy Janie Gawle.

Niesamowita sprawa.

To zły problem nazewnictwa ulic od papieży, co nie?

Dobrze, mamy tu jeszcze Saula, lat 41.

Chyba, że chcesz przeczytać jakoś inaczej jego imię.

A peruwiańczy, kurde, ja nie wiem, ja też bym chyba powiedział Saul, no bo to jest taki sol, taki szawel, nie?

Możemy mówić szawel, bo jesteśmy w Polsce.

Lektor języka hiszpańskiego.

W ostatnich latach, kiedy były u was wybory, jeden Polak, który miał żonę peruwiankę, chciał zostać prezydentem.

Tak jest.

Nazywał się Tymiński?

Tak, Stan Tymiński.

Wtedy wiele mówiło się o Polsce w naszej telewizji.

Jedyny kontekst.

Ale to ciekawe, ale to dobrze.

Bałęsa Nobla dostał, to tamten.

Tak, wiesz, on jakoś tam jednak funkcjonował na tym rynku biznesowo-medialnym, latynoskim.

Mówiliśmy o tym kiedyś lub czasopismach.

I tak, i to nie tylko dlatego, że ta żona, tylko, że on gdzieś tam coś tam się poprzecinał, więc on mógł tam być faktycznie wzięty pod lupę.

Ale widzisz, no tak, kto rozsławia tę Polskę na świecie?

Janek Pawły II, pyk, Stan Tymiński, Perł.

Oczywiście, że tak.

Ale to byłoby ciekawe.

Gdyby na przykład, nie wiem, może jest taka sytuacja, ale wydaje mi się, że nie, że kurczę, nie wiem, tam w Mołdawii jest ważny polityk, prezydent, nie wiem, czy mają prezydenta, przepraszam, wszystkich Mołdawian, którzy nas oglądają.

No w każdym razie istotną postacią jest Polka, która wyszła za istotnego polityka na przykład, albo Polak, który wyszedł za istotną polityczkę.

To to byłoby interesujące dla nas, tak mi się wydaje.

Mówiłoby się o tym.

I też jakby ktoś mnie zapytał potem...

Co się mówi o Mołdawii w waszej telewizji?

To pierwsza rzecz, no to dojebaliście nam poliżająco w piłkę nożą jakiś czas temu, tak?

I gratulacje.

A druga rzecz, no to właśnie ta żona, nie?

Albo ten mąż.

Albo ten mąż, tak.

No i że ja byłem parę tygodni temu.

Nie mówili o tym?

Nie, nie mówili o tym.

Tam nie ma nie wiadomo ile do zwiedzania, ale nie odwodzę was, także zachęcam.

Nie pojechaliśmy do Tyraspolu, dlatego że no jebać jednak wydawanie pieniędzy w tamtym miejscu, ale Kiszyniów zapraszam.

Jest tutaj też John, a nie, to jest inny John, bo to jest Anglik, 21-letni student.

W naszej telewizji Polska jest przedstawiana jako biedny kraj, niemal trzeci świat.

Ale tu na Starym Mieście jest całkiem miło.

Tylko czy tego wszystkiego nie skonstruowano dla turystów?

Bo przecież wszystko tutaj jest nieautentyczne.

No, z wyjątkiem ludzi.

Trochę nie, to znaczy trudna sprawa, bo zakładam, że ta sonda została przeprowadzona na ulicach Warszawy, no bo gdzie?

I istotnie, jeżeli chodzi o warszawską starówkę, no to tutaj jest temat taki makietowo rekonstrukcyjny, bardzo, bardzo mocno grany.

Tak jak lubię Warszawę, to nie lubię warszawskiej starówki.

Moim zdaniem trochę zsiepałe jako coś do oglądania i troszkę to wygląda jak chatki z piernika.

To jest taka stylistyka.

To mówię ja jako Polak, który też w tej Warszawie bywa częściej niż ten John, jakiś student, więc ja mogę powiedzieć jako Polak.

Ale tak, można też Johnowi opowiedzieć o powstaniu warszawskim, o II wojnie światowej i dlaczego to wygląda jak odbudowane.

Pewne konteksty umykają tutaj Johnowi, który też swoją drogą nie wygląda na 21 lat specjalnie, nie?

Ja w ogóle nie lubię starówek oczywiście, tak?

No ale faktycznie tutaj przydałoby się.

Szkoda, że to nie jest Niemiec, nie?

Nie powiedział tego Niemiec.

Jakaś dziwna to wasza starówka, nie wiem, co się stało.

To ile to ma lat? 20?

Tak, jeszcze są Mahmud i Wallet, I guess, to nie jest raczej wymowa brytyjska, tak, Wallet, nie sądzę.

Około 20 lat mają obaj, studenci z Egiptu.

Więc, no, oni mówili jako jedna osoba, po prostu mają kolektywne umysły.

Tak, zresztą to zdjęcie, oni są chyba połączeni po prostu, tak, że przedrami jednego jest barkiem, że tam obojczykiem drugiego.

Co ciekawe, nie są w ogóle podobni, ale takie po prostu... Ciekawe, czy to jest możliwe, że mamy bliźnięta siamskie?

Ale te bliźnięta w tym takim wariancie dwujajowym, że oni nie są aż tak podobni, czy one?

Czyli jesteś połączony z jakimś osobą, człowiekiem, który ci w ogóle nie przypomina.

To tak przy okazji kącik medyczny, ale jeśli chodzi o znajomość Polski i Polaków w Egipcie, no ja nie twierdzę, że teraz Egipcjanie, kurwa, przy okazji zawsze myślę wtedy i o projekcie muzycznym Jędrzeja Szymanowskiego, polecam i pozdrawiam, ale też myślę, jak mówisz Egipcjanie, no to są...

To są ludzie współcześni.

Tak, nie uciekniesz od tego.

Ale Egipcjanie już teraz wiedzą coś nieco na temat Polaków, dlatego że jeśli chodzi o kurorty i ja nie byłem nigdy na jakiejś tam all inclusive, w ogóle nie byłem w Egipcie, ale z tego co mi wiadomo, to od razu już nawet nie tylko, że tam Walesa, Walesa, tylko troszkę jakichś zdań, no jednak w cholerę tych Polaków jeździ do tych hurgat, nie?

Więc widzisz, mogę mieć taką satysfakcję jako Polak i ty też, że tak no wtedy tam niewiele o was mowa, a teraz co?

Także to jest postęp.

A propos języka, no to jeszcze gorzej z Rzymianami, nie?

Myślisz sobie, no Rzymianin, no mieszkaniec Rzymu, tak?

Rzymianka, mieszkanka Rzymu, a tutaj wiesz, jak myślisz sobie jednak o tunikach i o tym, że powinni chodzić w sandałach jednak i mieć piki, tak?

A nie tam na kawę, wiesz, tam do kawiarenki na rogu.

Ale to się robi w Rzymie, zakładam.

No też się to robi w Rzymie, tak.

Tak, odradzam latem zdecydowanie, bo to nie są żarty.

Słuchaj, ja tutaj uskutecznie w takim razie wklejenie.

Znowu temat reklamowy, ale po prostu znalazłem to w telefonie.

I chciałbym, żebyśmy po prostu na to spojrzeli.

I tutaj państwo zapraszamy.

Ale małe szczęścia typowe, nie?

Ale wiesz, jednak jest tutaj srogi na tym zdjęciu, jak profesor Bartoszewski.

A, no tak, jak profesor Geremek.

Jak patriarcha z obrazu, nie?

Tak, tak, tak, no.

W ogóle widzę tutaj Robert Jansson jest w 3D.

Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę na literkę O. Tak, tak, tak, tak.

W której widzimy znaczki 3D.

Dlatego jest wejść w trzeci wymiar i znaleźć małe szczęście, a nie tylko.

A jak się obróciło gazetę, to tam był tył... Tam był tył kaszkietu, nie wiem, co to jest za czapeczka, taka... To nie był kangol jakiś?

No taki kangol, tylko właśnie jak się taki typ czapki nazywa, to nie jest kaszkiet, może to jest trochę kaszkiet.

To co nosi Samuel Jackson i Robert Jansson.

I Krzyniusz Eremeta.

Tak, tak, tak.

Kiedyś widziałem, to jest strasznie dużo o tobie Krzychu będzie, ale kiedyś widziałem, że Krzychu ma kaszkiet z firmy Kaszkiet i to jest chyba firma warszawska.

Tak mi się wydaje, chyba mokotowska.

Natomiast bardzo mi ujęło, że jednak marka produkująca kaszkiety nie bawi się w jakieś omawiania i tak dalej, tylko wiesz, po prostu płaszcz z firmy płaszcz.

Dobrze, proszę Państwa, czasopismo Klaudia, czasopismo Kobiece, maj i czerwiec roku 95, no i najwyraźniej firma Danone miała tutaj jakąś kampanijkę, no bo przeprowadziła dwa wywiady z Małgorzatą Wieczorkowską do numeru majowego, 19-letnią modelką, tak, 1,78 m wzrostu i tak dalej, no i tam jest wywiad m.in.

wokół jogurtów, tak.

I on jest mniej interesujący.

Bardziej interesujący jest wywiad kolejny, czyli z numeru czerwcowego.

Wywiad z Natalią Kukulską, która miała wówczas lat też 19.

No i tam już zaczynało jej się tak powoli ta kariera.

Zaraz będą pierwsze single, które... Ta dojrzalsza kariera się zaczynała.

Tak jest.

Bo co powie tata, to wie pan.

O tym jeszcze zaraz właśnie będzie mowa, tak o tacie, tak bym mówił w kontekście tego wywiadu.

Powiem tylko od siebie, że...

ten fragment wywiadu z Kukulską już był w newsletterze, który wysyłamy do ludzi dwa razy w miesiącu.

Staramy się przynajmniej wysyłać dwa razy w miesiącu, w którym właśnie piszemy o co ciekawszych wątkach z przeszłości.

Cofamy się od lat 20 albo 30 w każdym takim newsletterze.

To jest kartka z kalendarza, więc osoby, które czytają, już to znają, ale zapraszamy serdecznie od złotych 49, czy od 19 nawet.

Od złotych 19 już dostajecie

No, grube to miszcze do czytania, po prostu co miesiąc tych znaków jest co najmniej 20 tysięcy, więc jest fajnie.

Co się dzieje w tym wywiadzie, proszę państwa?

Dzieje się na przykład tyle, że pada pytanie, ma pani jeszcze jakieś pasje?

Nie chodzi o to, czy ma pani jeszcze jakieś pasje, czy jest starą osobą, jeszcze coś, tylko chodzi o to, że wymieniła wcześniej jakieś pasje, a teraz to jest kontynuacja.

Uwielbiam tańczyć, mówi Kukulska.

Skończyłam kursy tańca nowoczesnego i towarzyskiego.

Rozumiem, że ten aerobik to raczej dla przyjemności.

Nie da utrzymania figury.

Pytanie.

Jednak kiedyś byłam pulchna i tata wysłał mnie na gimnastykę artystyczną.

Jak miałaś 7 lat?

Potem uprawiałam aerobik, a nawet sama prowadziłam zajęcia.

I musi uważać generalnie, żeby tam nie omsknęła się noga.

Bardzo lubię jeść tuczące rzeczy, na przykład słodycze.

Nie codziennie oczywiście, ale często.

Jak to pani robi?

Moja kolacja to jakieś owoce i jogurt.

Żeby zjeść coś pożywnego, a nie tuczącego.

W naszym domu zawsze jest kilka pojemniczków jogurtu w lodówce.

O co dba już tata?

Tata nie dał jej spokoju.

Po prostu nie.

Jedz ten jogurt.

Ostatnio kupuję naturalne jogurty Danona.

Stosuję też co jakiś czas przeczytanie organizmu, czyli jednodniową głodówkę.

Piję wówczas tylko wodę mineralną i naprawdę świetnie się czuję.

Na śniadanie też jem niewiele.

Po takim śniadaniu nie mam wyrzutów sumienia, gdy zdarzy mi się w ciągu dnia zjeść hamburgera i do tego kawałek czekolady.

Tak, to zmora.

Złapałam się na tym, że przy nauce potrafię zjeść michę prażonej kukurydzy.

Ostatnio opamiętałam się i stawiam sobie na biurku jogurt zamiast kukurydzy, chipsów czy czekoladek.

No i tam ostatnie pytanie.

Nauka idzie jak idzie, ale gdy zjem jogurt, Danona jakoś lepiej i lżej się czuje niż po kilku czekoladkach.

I to jest dużo rzeczy do rozpakowania, bo rozumiem, że takie były warunki, jakie były w polskiej prasie i polska prasa młodzieżowa, czego by o niej nie mówić, czasami podchodzimy do tego nostalgicznie w odcinkach o popcornie czy o brawo, ona robiła dużo złego, jeśli chodzi o postrzeganie ciała.

No i tutaj mamy dziewczynę, która jest co najmniej szczupła.

Ja nie chcę wizualizować sobie tych takich tabeli, kiedy jest niedowaga, kiedy jest nadwaga itd., itd.,

Ale wydaje mi się, że 50 kilo to jest dość niewiele przy wzroście 1,68 m. No i tutaj rzeczywiście mówi Kukulska, że zjeść hamburgera, ale do nauki radzić sobie z jogurtem, no właśnie zjedz te czekoladę przy wysiłku intelektualnym.

to akurat jest wskazane dosyć, no nie?

Więc jeśli tutaj mamy taką dietę, no przynajmniej jeśli wierzyć Kukulskiej w tę wizję diety, coś bardzo drobnego, niskokalorycznego na śniadanie, coś bardzo drobnego na kolację, a w środku dnia jakiś hamburger, to to nie wygląda dobrze.

I to też... Ja wiem, że Danon chciał sobie zrobić, no przepraszam, dobrze tym wywiadem, tak?

I chciał tutaj przekonać ludzi, ale to wygląda dość po prostu upiornie, co nie?

Ten wywiad.

I też pokazuje, jakie to były czasy, nie?

Tak, no to jest magia czasów ewidentnie, że no tutaj już takie okolice, nie no, metr siedemdziesiąt prawie i pięćdziesiąt kilo, no to w ogóle jest mało.

No to jest, nie wiem, jakiś taki spadek nam został po tamtych czasach, mam wrażenie, bo ja niedawno wypełniłem jakąś ankietę na pacjent.gov.pl, a to właśnie, muszę się przy okazji zapisać na te badania, ale podawałem tam wzrost i wagę i wyszło mi, że mam nadwagę.

No tak, tak, no właśnie, bo to wedle tego, no tak, że tam BMI mi tam wyszło wskazujące na nadwagę, czy jak to było tam określone, może nawet, nie, otyłość nie, ale nadwaga i no miałem z tego trochę bekę, tam pamiętam, że to wrzucałem na Insta i pisały mi też osoby, no ja nie jestem kompetentny w tych sprawach, osoby kompetentne.

jakoś tam biomedycznie i w ogóle, że no to jest jakiś taki po prostu, wiesz, skrzep, jakiś strób taki został, że to jakby nikt tego nie traktuje poważnie, to jest w ogóle zła skala, zły algorytm i że to tylko, wiesz, na mnie to nie zrobiło wrażenia pod tytułem, że Boże, jestem paskudny, nie, i co ja teraz zrobię, ale kogoś to może na przykład w ten sposób wprowadzić w jakiś zły stan, nie, że tak, o, jednak, nie, a jednak ja mam osiemdziesiąt tam trzy warze, a metr osiemdziesiąt czy coś tam.

Mówię to bez żartu, nie?

Realistyczą, że wszyscy są łyśli statuażem.

Tak, tak.

Totalnie.

Tak, podoba mi się w ogóle też subtelność tego tutaj reklamowania, że no, ale gdy zjem jogurt Danona, to są Karol Krawczyk i Krupiące Łakomczuszki, nie?

Tak, tak.

Kiepsko, kiepsko to wygląda.

Ważę już 42 kilo dzięki jogurtom Danona, nie?

Tak, tak.

Ale chciałbyś być w ogóle ten?

Chciałbyś być modelem jogurtu?

Tak, tylko że ja bym się nie dostał raczej, nie?

Na modele jogurtu.

To nie, nie, już czasy się zmieniły.

Już nie trzeba być, wiesz, jak patol.

Ale tten materiał ma taką wartość, że wiemy, co powie tata.

Tata powie, że jesteś grułą belą.

Musisz iść na gimnastykę.

Masz tu ziarna kukurydzy, jest.

Jest.

Co to za batolik w szafie?

Tak, wszystko ogarnij się w końcu.

Tak, tak, dobrze.

Był tutaj wątek zahaczonym przez ciebie, tych takich właśnie, jakichś takich obiecujących wykonawców, ale też zapomnianych, jak się okazuje.

Mamy tutaj coś takiego, to jest jakaś zrzutka z jakiegoś brawo, przepraszam za brak profesjonalizmu, ale ja mam po prostu na telefonie dużo jakiegoś, wiesz, ty również jakiegoś gówna i jeżeli zrobiłem zdjęcie nie planując tego wykorzystać inaczej niż wysyłając znajomemu, no to po prostu nie zapisałem, ale jest jakiś zespół, ja bym obstawiał, że to jest jakieś 95, 96, może 96 to brawo.

I zespół, pokażmy może tych panów ten duet.

Tutaj taka notka dosyć konwencjonalna.

Break Express to nowy zespół, który pojawił się ostatnio na naszej scenie Pop Dance.

Jest polską odpowiedzią na sukces tak popularnych grup jak Backstreet Boys i Boyzone.

Duet tworzą Break, czyli Krzysztof Szaradowski, urodzony w 73., który swoją muzyczną karierę rozpoczynał w metrze i grupie B.A.D., czyli Bad.

Przepraszam, to nie jest ta nazwa.

Master C.I.

Albo Bad Master C. Oraz Maciej Jackowski, czyli Mike Summer.

Urodzony tam wtedy i wtedy 77.

Ich pierwszy singiel Bananowy Sąk okazał się strzałem w dziesiątkę i sporym przebojem na wielu listach przebojów.

Teraz chłopcy z Break Express przygotowują kolejną niespodziankę.

Przepraszam, płytę długogrającą.

Tańczymy całą noc.

Sporo też koncertują.

Mają już na swoim koncie wspólne występy z Kelly Family, NSYNC i Words Apart.

No był taki boys band też.

Wszędzie przyjmowani są entuzjastycznie przez coraz większą grupę fanek.

Zaproszenie do tańca.

Nie do końca ta kariera się rozwinęła, ale nie wiem, tak żeby nie gadać na sucho, proponuję, żebyśmy sobie...

Jakiś taki kawalątek puścili po prostu i zaprezentowali państwu jakiś fragmencik, mimo że ewentualnie wyrazili zadowolenie lub niezadowolenie, nie?

Ewentualnie mogę jeszcze fragmencik bananowy song, wiesz?

O, proszę, no bo jestem też ciekaw.

Żeby był jakiś ten szerszy, prawda, ogląd.

Bo to jest taki patencik, że bierzesz stary numer i dodajesz perkusję i elo, tak?

W sensie trochę inną i leci.

Do nic to się robi.

Oczywiście, że tak.

Bartek, jak ci się podobało?

Bardzo ładnie tańczą panowie.

Tak.

Druga punkta.

Druga uwaga jest taka, że tam był... Mówię teraz pamięć, że tańczmy całą noc, aż po blady świt.

W jaki sposób można nabrać sił rano po całej nocy tańca, prawda?

Panowie też się tak trochę prezentują, jakby rzeczywiście nabierali sił dopiero rano.

Tak, to znaczy tutaj stylówkowo jest już bardzo mocna brawoizacja.

To trzeba zaznaczyć, że to tlenienie tych włosów, czy to jest jakiś taki balejarz, nie wiem, no to już jest mocno...

To ci Niemcy tak teraz, jakiś tam był taki wykonawca, ten Ice Fade Rye Policaj Modo, chyba tak, tego typu klimaty, no skuter to wiadomo, klasyczek, ale widać, że tutaj panowie niczym nie różnią się od muzyków zachodnich, jak powiedział jeden z członków zespołu Weekend kilkanaście lat później.

Ale tutaj jest ttaki problem, że wydaje mi się, że to jest Maciej Jackowski, czyli Mike Summer, żeby tutaj nie obrazić niepotrzebnie drugiego pana.

To znaczy w disco polo też jest różnie, ale to się jakoś rozmywa w całej konwencji, jakoś w tym całym takim duchu do it yourself, a to już jest skrojone pod pewnego odbiorcę i to jest skrojone właśnie pod modłę zachodnią, albo na modłę zachodnią, przepraszam.

I tutaj już tego typu rzeczy...

No jak tam wjechał ten, właśnie w tym bananowym songu Mike Summer, to tak słychać, że tam, a to już pewnie któryś take był, nie?

Że to chyba to między innymi.

Że to już któryś take?

Jest 20.30?

Dobra, to niech będzie.

No, dobra, tak, tak, tak.

Realizator już po prostu taki, tak, tak, zdesperowany.

I myślcie sobie, kiedy oni tego wymyślą, jak się nazywa to urządzenie do zmieniania głosu?

Jakiś autotune?

Kiedy oni z tym autotune przyjdą, no nie?

Kiedy oni to wymyślą?

Tak, tak, tak.

Ale powiem ci, że ten numer tytułowy z tej płyty Tańczmy Całą Noc, to poza tym, że zachęca do brania jakichś nielegalnych środków, to złote lata polskiej amfetaminy ogólnie,

Tutaj to jest banger.

Troszkę, nie?

Czyli to jednak niesłusznie zapomnianie.

Mi jest w ogóle bardzo łatwo zaplantować w głowie jakiś numer.

Ja to będę śpiewał do końca dnia dzisiaj, więc elo, nie?

Czy będę się trzymał tekstu bardzo wiernie?

No, coś tam jest do zrobienia, nie?

Trochę do reinterpretacji, prawda?

Mateusz, mam dla ciebie teraz quiz.

Quiz znów z popcornu, z czasopismem Popcorn z lat zerowych, już troszkę później.

I teraz trochę kontekstu.

Do czasopism Popcorn ludzie wysyłali swoje fotografie ze znanymi ludźmi, tak?

Czy mógłbyś jakoś wysłać wtedy fotografię?

Z kim masz fotografię?

Miałem dużo spotkań backstage'owych i nie chodzi o to, o czym pomyśleliście, tylko byłem w showbizie, bo moja mama pracowała w Miejskim Centrum Kultury, ale chyba nie robiliśmy sobie zdjęć.

No właśnie, ja też nie.

Miałem na przykład okazję z Kwaśniewską w Piku Kwaśniewskiej i nie zrobiłem sobie tego zdjęcia, więc...

Ale w hotelu byłeś?

Czy po prostu na ulicy?

W Empiku podpisywała te książki o tym, co robić, jak ci nie staje.

Tak, ona jest słynna.

Świetnie w ogóle.

Ja znam wielu mężczyzn, którym... O nie, to nie chodzi o to.

To źle zabrzmiało.

Proszę państwa, popcorn.

Popcorn w latach zerowych właśnie zbierał te zdjęcia, kolekcjonował i w każdym numerze przez jakiś czas były opublikowane dwa.

I teraz jest quiz dla ciebie.

Z kim byś wolał mieć na podstawie kolejnych numerów?

Weźmy tutaj popcorn z marca roku 2003.

To jest Ewa z Radomia spotkała pierwszego polskiego kosmonautę Mirosława Hermaszewskiego, a Iwona ze Stalowej Woli złapała Justyna i Michała w sklepie muzycznym.

Wydaje mi się, że Hermaszewski jest z lewej, ale nie jestem pewien.

Natomiast z kim byś wolał mieć fotę z tamtego czasu?

Z tej tej?

No, z tego, z tej puli.

To znaczy, Hermaszewski jest z lewej w sensie już w kabinie, już w samolocie, tak?

Bo ogólnie to z lewej jest to pani.

To nie jest generał.

Kurde, muszę odpulić niestety generała.

Tak?

I panią Justynę.

No nie, no sorry, no Wiśnia na tej wysokości, to nie ma za bardzo o czym gadać chyba.

Na tej wysokości też był lotnikiem, więc można powiedzieć, że... Tak, tak, tak, to w ogóle Wiśnia siedzi z Hermaszewskim po prawej stronie.

Tylko tak, tak, tak.

Wiśnia, tak, już był wtedy blisko oderwania się od ziemi faktycznie, tak?

Już jednak ciąg alkoholowy w pokoju z symulatorem nie wystarczy mężczyźnie w pewnym momencie.

No tak, to jest ewidentnie AD4, tak?

Czyli to 2001+.

Co do Justyny Majkowskiej,

pełen szacunek i sympatia oczywiście, ale i tak wiesz, że to jest ta typiara, którą wydup są za chwilę z zespołu, nie?

To może właśnie dlatego warto, nie?

Aha, że to jest ostatni moment.

Ostatni moment, żeby się załapać jeszcze.

Myślę, że teraz łatwiej jest z panią Justyną zrobić sobie zdjęcie niż wtedy, nie?

Z Michałem też swoją żoną.

Tak jest.

Tutaj pozdrawiamy.

Bardzo śmieszną rolkę nagrał syn mojego taty.

Bardzo było to zabawne.

Tak, tak.

Poszukajcie, proszę państwa.

Chyba mu to nawet coś tam pisaliśmy, ale nie wiem, czy to powiedziałem, czy się przyznałem, ale trzeba mówić ludziom miłe rzeczy, jeżeli kogoś coś rozbawiło, ale to jest jedna z topowych rzeczy i uważam, że Wiśnia, jeśli chodzi o Comedy Timing Delivery, przepraszam za anglicyzmy.

Trochę spoiler, ale dobrze, dobrze.

Poszukajcie państwo.

A wiesz, to już lata od ten, już ósmy obrót po internecie.

Dobrze, zdjęcie drugie, styczeń 2004.

Z Glacą spotkała się Ewelina Muzyczyk z Węgorzewa, a Żanata Misztela zrobiła sobie fotę z Hubertem Urbańskim.

Proszę bardzo, to jest trudne, to jest trudniejsze już, nie?

Kto jest kto?

Tak, to jest kto?

O, był salony czas dla Huberta, nie?

Tak, tak, czas ludzicienia, wtedy Hubert nagrywał z Glacą.

Przyznam, że Glaca był dla mnie trochę creepy wizualnie.

Jeszcze był taki gość, Falon, nie Jimmy Falon, tylko Falon kapela Psy Wojny, która chyba w ogóle istnieje w jakiejś tam formie, czy w jakimś tam składzie, ale Glaca w tamtym momencie miał taką stylówkę dosyć demoniczną.

Ale powiem ci przy okazji, zaraz przejdziemy do Huberta.

Spokojnie, bardzo ładna kurtka skórzana.

Natomiast...

Sweet Noise, jakby całe to imaginarium, które wytworzył wokół siebie Glac'a, no i nie tylko, bo tam był jeszcze ten gitarzysta Magic i to była ważna postać w tym zespole, natomiast to wszystko jest dla mnie tak obszlizgłe estetycznie i brzmieniowo, przy okazji tak kwadratowe, to znaczy, że rzadko masz coś takiego, nie wiem jak ty, ale tak mi się wydaje, że rzadko masz coś takiego, że

ta muzyka jest odstręczająca dla ciebie, nie?

Że jesteś jakoś odporny, no bo nie masz 90 lat, myślisz po prostu, że to nie jest dla ciebie, że to nie jest jakaś ulubiona twoja stylistyka, a w tym przypadku mam coś takiego, że wszystko, maski w ogóle, symbolika, brzmienie, gitar, ta kanciastość tych riffów, to jakieś takie steam gotycko, w ogóle chuj wie co, że to jest dla mnie wręcz nieprzyjemne, nie?

Gdybyśmy mieli zrobić taką analogię gastronomiczną, na przykład z jakim jedzeniem kojarzy Ci się muzyka Sweet Noise, to dla mnie to jest taki kiepski sklep z garmażerią.

Taki, że widzisz, że te pierogi z tą kapustą już leżą tam.

Nie, tam cztery dni za długo trochę, więc no.

Tak, tak, flaki jakieś też może ewentualnie, też w garmażerce.

Więc niesamowite, dlatego jedno, ja wiem, że to był bullying i niebullying.

Jedną z moich ulubionych rzeczy takich, wiesz, dokumentalno-filmowych, to jest fragment tego dokumentu o Cool Kids of Death, pierwszej części, bo tam były jeszcze.

Tak.

Pokolenie, jak to się nazywało?

Pokolenie CKOD, generacja CKOD, no bo to było jakoś na generacji nic i tak dalej, ale to zachęcam do wygooglania.

I tam w pewnym momencie oni po prostu walą ze Sweet Noise, bo się gdzieś spotykają na jakichś nagrodach i zaczynają im tam śpiewać my przybysze z MatPlanety, a jeden z tych członków Sweet Noise, nie wiem czy Glaca, czy ktoś inny, w tej masce takiej, w takich szatach się tylko odwrócił i poszedł.

A oni są cały czas, wiesz, napierniczeni i cały czas robią jakieś psoty i to jest bardzo, bardzo taki, no, taki witalny, rockowy dokument.

Nie mamy tego typu rzeczy, a to jest spoko.

Bo tam ukręcony, to widziałem nawet niedawno całkiem, nie wiem czy całość, ale może bez ostatniej części, albo właśnie z ostatnią, albo z pierwszej.

Natomiast koncept polega na tym, że co 10 lat się spotykają mniej więcej i kręcą kolejną, gdzie oni są teraz, na jakim etapie.

Tak, tak, tak.

To ja widziałem dwie.

To jest generacja, przepraszam, CKOD, rok 2004 i też film Piotra Szczepańskiego tutaj jeszcze dla ścisłości.

Natomiast no co, czyli Glaca jednak, a nie Hubert.

Glaca to jest dla mnie po prostu postać, która gdzieś tam jest wysoko na jakimś firmamencie, prawda?

Taka niedosięgła.

Natomiast Hubert Urbański jestem pełen szacunku i sympatii dla umiejętności i dla kariery.

Natomiast jest mi łatwiej się dostać.

Podobnie jak tobie.

Dla nas Glaca to jest pan Glaca, a Hubert to jest jednak Hubert.

Tak jest.

Ale przy okazji rzeczywiście bardzo ładna kurtka Hubert.

Bardzo ładna kurtka.

No ja bym wtedy wybrał rzeczywiście Huberta z całą pewnością, bo mimo, że byłem młody i słuchałem różnego gówna, to aż takiego gówna, jak jest nigdy.

To nawet nie było momentu.

Znaczy zawsze mi tam coś nie pasowało.

Nawet jak zajarałem się polskim rapem i ceniłem Peja jako postać na przykład, nie?

To jak usłyszałem ten ich wspólny numer, to chryste kurwa panie.

Tak, tak, tak.

To się nie może udać do końca.

Nawet gdybym bardzo nie chciał zdjęcia z Hubertem Urbańskim, to wciąż wolałbym ich zdjęć.

Ja zdecydowanie wolę ten świąteczny miks z Hubersem, który śpiewa Holendy, bo to się dzieje wszystko w Hadze, który śpiewa Kolendy i tańczy.

To nie jest skomponowane przez Huberta, no bo śpiewam rzeczy tam są, ale to jest wyżej muzycznie.

Bardziej to cenię niż czas ludzi czynia.

Norbi w objęciach Norbiego Natalia z Włocławka, Iza z Raczek w towarzystwie Joanny Koroniewskiej.

No dobra, to jest oczywiste.

Ale to, że mam wybrać, tak?

A to jest fuck, marry, kill?

Blunt rotation.

Nie no, to cały czas Norbiert, jak powiedział chyba Barcek-Zalewski na roście Norbiego, czy tam roście Wiśniewskiego.

Ja myślałem, że koło Koroniewskiej, że to jest Maciej Dowbor w ogóle.

Tak.

Nie, Norbikson oczywiście bez wahania, natomiast wydaje mi się, nie wiem czy zastanawiasz się tak czasami, co tam będzie, jeżeli dojdzie do jakiegoś spotkania.

Czasami się tam zdarzają jakieś przypadkowe spotkania, nie chodzi o to, że tacy jesteśmy showbiznesowi, ale że czasami gdzieś jesteśmy w dziwnym miejscu, a nie w sklepie.

I tak się zastanawiasz, co tam, jeżeli byśmy usiedli z Norbasem.

to myślę, żeby było trochę fajnie, bo to otwarty człowiek, a trochę jednak to by było zbyt dojmujące i że jednak to jest tłumacz, nie?

Bo czasami jak wejdzie w jakąś taką rzecz, no, nieco inną pokoleniowo, to tak sobie myślisz, dobra, tu nie do końca będzie flow na każdym poziomie, nie?

Ale to też jest atrakcyjne.

Panie Norbercie, jeśli pan nas ogląda, to...

Tak, tak.

Tak jest.

I teraz będą trzy trudne na sam koniec tego quizu.

Trzy trudne.

Artur Zostrudy w towarzystwie Roberta Leszczyńskiego.

Kasia Stuczemb obejmuje demonowy Markie... Sorry, Kasię Stuczemb obejmuje demonowy Marek Kościkiewicz.

Bardzo proste nam.

Tak?

Trudne.

Ja nie chcę... Dobra, bo czym innym jest opowiadanie o konkretnym tekście tego czy owego, czy o całokształcie twórczości na przykład dziennikarskiej tego czy owego, a czym innym jest tutaj gadanie, że nie chciałbym mieć z kimś zdjęcia.

Więc z szacunku dla faktu, że tutaj nie może się już odnieść do tego typu rzeczy Robert Leszczyński, nie będę tłumaczył dlaczego nie.

Taki będę gentleman.

Natomiast słuchaj, Marek Kościkiewicz, songwriter.

Świetny wydawca.

Świetny wydawca, biznesmen 90'sowy, zigzaczek oczywiście.

Na pewno osoba, która by mi mogła dużo opowiedzieć o tym biznesie, gdyby chciała.

Ja wiem, że pytasz o zdjęcie, a nie o godzinną rozmowę, ale to mnie po prostu bardziej... Też jednak powiem, nie wiem, czego bym się miał nauczyć od Roberta Leszczyńskiego.

Nie jestem pewien.

Na pewno telewizyjnie on więcej, wiesz, ja nie miałem takich doświadczeń.

Natomiast Marek Kościkiewicz, jego doświadczenia mnie chyba bardziej interesują.

A on miał potem takie okropne zespoły, był taki zespół Ocean i była taka beżowa, taka zeroesowa muzyka, taki poprock.

Trochę to już bardzo złe U2 zeroesowe, a trochę milion innych zespołów takich post-britpopowych.

Okropna kasza to było u Wojewódzkiego.

Wojewódzki miał jednak, wiesz, te predylekcje do zapraszania chujowych zespołów do odcinka, więc nie tylko on tam był problemem.

Więc tutaj już niefajnie, ale te rzeczy, jak oni zrobili ten biznes i jak to puchło w tych ninetiesach nagle, że się muzyk stał wydawcą i potem został wchłonięty przez Majjersa, znaczy doszło do takiej transakcji, no.

To ja bym wybrał Leszcza, bo gdyby wtedy na przykład, gdybym wtedy się zbliżył w roku 2004 do Kościkiewicza, to bym po prostu gdzieś tam zaatakował.

Czemu oszukałeś Kazika Staszewskiego?

No to szczęście, że mnie zupełnie nie opłaci, ale tak, no ty powinieneś.

Tak.

Maj 2005 naszym czytelniczkom udało się namówić ziomów ze składu 1-8L do wspólnego pozowania.

Inna fanka, Ewelina z Dębicy, strzeliła sobie fotkę z braćmi golec.

Co tu dużo mówić?

I to już jest... Przyznać, że to jest trudne.

To jest trudne dosyć.

To jest trudne, ale tak myślę kategoria aura, nie?

Myślę, że tak.

Ilu Golców jest na tych zdjęciach?

Wszyscy cztery.

Wszyscy cztery.

To są w ogóle ci bracia Dalton.

Każdy kolejny jest wyższy.

Tak, tak.

Ale żona jest jedna.

To jest do ustalenia.

Nie wiem, czy mogę o tym mówić.

Jeszcze się zastanowię przy montażu, ale słyszałem od znajomej naszej wspólnej, przyjaciółki, taką teorię ukutą przez pewną postać publiczną, więc nie będę teraz mówił, że...

Znaczy, to śmieszne jest, kurde.

Ta osoba po prostu długo przekonywała, że jest trzech golców.

No i tak wszyscy zawsze mówią, co pierdolisz, no.

No jakie trzech i tak dalej.

No i doszło do wypadku, to już nie jest wesołe, ale ten pan Starak, wiesz, ten, który był z Agnieszką Szulin.

Woźniak Starak.

Woźniak Starak, tak.

Tak.

No i jak doszło do tego wypadku, no to w końcu wyjawił jakby sedno tego żartu i mówił, no to on.

Ostatni już quiz dzisiejszy.

Z Doniem do obiektywu uśmiecha się Artur z Ostrudy.

Z Krzysztofem Krawczykiem do foty pozuje Adam z Suwałk.

No i to jest... To już jest ultra hard.

To jest, mówiąc językiem dumowym, poziom nightmare dla mnie, bo ja nie mam pojęcia.

Tam bym wybrał golców, jeszcze nie powiedziałem.

A tutaj...

Tak, tak, tak.

Tylko pytanie właśnie, bo nie mamy regulaminu quizu spisanego.

Jak zwykle przed quizami spisujemy, to teraz nie spisaliśmy.

Czy mówimy o nas wtedy wyłącznie, czy dzisiaj?

Bo jak dzisiaj, to to jest proste.

Ale tak, co?

Dzisiaj proste?

To z kim?

Aha, w sensie o tym.

Nie, nie o to ci chodzi?

Słuchaj, myślę, że krawiec, wracając do tematu, no bo już wtedy Legend, to cancone Amore, to piosenka miłości.

Z Doniem, jak wiesz, mieliśmy styczność odcinkową.

Tak.

Wiesz, że jestem wykształconym Dominikiem.

Znam muzykę, jestem wykształconym Dominikiem.

I bardzo sympatyczny człowiek, to muszę podkreślić.

I jeszcze padło takie, kurde, może będzie okazja się kiedyś przesiąść.

Zawsze mnie wtedy zastanawia, po co ta osoba to mówi.

Przecież prawdopodobnie nie, ale gdyby była, to sympatycznie.

Natomiast znowu tutaj mówimy o piedestałach.

i o cokołach, no to jednak Krawiec wyżej zdecydowanie, no w każdym momencie kariery, to jest całym szacunkiem dla Donia, co prawda Krawiec nie zrobił do filmu, którego?

No, więc tutaj okej, punkcik, natomiast tych punktów już nazbierał wersja Purple Rain Krawca.

To są takie rzeczy, które trudno znaleźć, ale jak człowiek znajdzie, to już doceni, nie?

Nie, myślę, że pan Krzysztof.

Pan Krzysztof, który to zdjęcie ma takie, nie wiem, czy jakieś takie bardzo korzystne, nie?

Troszkę jakby tutaj udowadnia tę tezę Chylińskiej, chcąc, nie chcąc.

Ale taka mimika po prostu.

Taki moment.

To jest zdjęcie tuż po tym wywiadzie Turba Duży, nie?

Bartek, mam do ciebie pytanie.

Tak.

Czy coś tam szpąciłeś ostatnio na mieście?

Właśnie mówiliśmy z Olą tu obecną przed audycją o tym szpąceniu.

Ja się w ogóle dowiedziałem z drugiej ręki o tym.

W sensie, że nie widziałem komunikatu, prawda?

Nie, bo tutaj chciałbym po prostu, jeżeli będzie okazja, za każdym razem wciągnąć coś, co dostaliśmy od naszych słuchaczy i słuchaczek.

Dostaliśmy od Oli albo od Aleksandry, bo w sumie nie wiem, czy chcę być Olą.

I nawet nie wiem, czy chcę, żeby nazwisko było tutaj, więc to się okaże.

Dostaliśmy, słuchaj, książeczkę z 2006 roku.

Wydawnictwo Literat w Toruniu.

Jest to słownik gwary młodzieżowej.

Nie slangu, tylko gwary.

Szymon Kobyliński tam okładkę pierdolął gwaszami.

I jak zwykle w takich sytuacjach, oczywiście jak widzisz te rozpiski tam, nie wiem...

poszła w internet, ludzie się śmieją, Nojs to opuszcza, nie?

Nikt nie kojarzy tych nazw.

No to jeżeli to jest dzisiaj, no to my też nie wiemy za bardzo, nawet jeżeli sporo czasu spędzamy w internecie, nie wiemy, co tam mówią, jak tam mówią.

Też nie możemy jakoś się wypowiadać z pozycji znawcy, ale to jest 2006, więc no mieliśmy wtedy jakieś tam 17, 19, tam 18.

Byliśmy młodzieżą, ewidentnie.

I nawet to mnie dziwi.

Po pierwsze dziwię, jakoś mnie to rozbawiło w kontekście Krawczyka, bo jest odjechać, jest jedno wytłumaczenie, jedna definicja, wpaść w błogostan, często w skutek użycia narkotyku.

Jest dwa, umrzeć.

I to pokazuje jak...

Jak rzekomo pojemny jest język, że jedna rzecz oznacza coś zupełnie, zupełnie innego, nie?

Jakby odjechać, to chyba bardziej na zasadzie zemdlać, że jakiś pass out.

No to tak, tak, tak.

Pamela, dziewczyna z dużym biustem.

Nie wiem, czy się tak mówiło za naszych czasów.

Tych takich młodzieżowych.

A co tam?

Kto ma kino, ten ogląda filmy.

Mówiłeś kiedyś, jeżeli miałeś taką konieczność na piguły albo tabletki, piksele?

Piksy, tak.

I to jest w ogóle ciekawe, jako że młodzież tego nie czyta, no bo młodzież mówi tak, jak mówi i tego nie potrzebuje.

Ewentualnie czytają to dorośli, którzy chcą się nauczyć czegoś i się przez to, że tu jest sporo literówek, uczą źle, bo było...

Nikt nigdy nie powiedział... Boronek?

Znaczy nawet ładne, ale bez sensu.

Ładne i zgodne jakoś tam, wiesz, z polszczyzną fonetycznie i w ogóle.

Wtedy wyobrażam sobie, że idzie ten stary właśnie, który chce tym... Jakoś zaimponować tym kolegom syna, nie?

Chłopaki, wy już macie 18 lat, to tam boronka walnąć można, nie?

Tak, tak, tak.

I cały czas mówi o tym.

Ale weź tam boronki przyjdzieś i tak dalej.

No nie jebią z niego, to nie pomaga.

Lepiej być dorosłym po prostu, nie?

Tak.

Mówić językiem dorosłych, więc to jest dziwna, dziwna rzecz, nie?

To wydaje mi się, że to jest potencjał na kolejne odcinki też.

Patrzę na przypadkowe rzeczy.

Na przykład... A, dobra, jeszcze szukam, ale odnosząc się do tego odcinka.

Tak, wydaje mi się, że... Tak, ja teraz nawiązuję, dlatego że młodzieżowe słowo roku było względnie niedawno.

Natomiast...

Skręt, papieros, no tam, żeby nie trzeba było cenzurować wiadomo z czym.

Bunt i znowu.

Czytam bunt.

Skręt to jest bunt w sensie?

Literówka powinien być blunt i znowu... A blunt w sensie... Tak, tak, powinien być blunt angielski i znowu ten stary idzie, naprawdę dużo literówek jak na słownik, znowu ten stary idzie i coś tam, buncika ten.

A wiesz co jest śmieszne, bo to nie jest literówka w sensie przypadkowa, tylko podkreśliło im w programie, jak to blunt.

Tak, no i redaktor był po prostu z innego pokolenia.

Tak.

Joint, Gibbon, Lolek, Skun, no to znam.

Tak.

Syfilis, to tak.

To znam.

Tak, tak, ale to też nie jest my drag of choice.

Strać w gasie, bardzo się bać.

Ja to literalnie zawsze.

Ja też.

Co, jak to?

Dobrze, to może ostatnie na dzisiaj.

To Voyager nagrał piosenkę do tego czasopisma, oni nagrywali soundtrack po prostu do prasy.

Pokazalibyśmy okładkę, może pokażemy w jakiejś formie, natomiast większości okładki raczej nie możemy pokazać.

No i jest artykuł ze środka.

Jest logo Pizdomeksu, rzeczywiście.

Prezentujemy swoje przetwory meblarskie wraz z supernowoczesnymi gadżetami przeznaczonymi dla ekskluzywnych biur, gabinetów osobliwości, firm, spółek z nieograniczonym spółkowaniem, przedsiębiorstw handlowych.

To jest próbka w ogóle humorku z tych czasopism.

Czasami te opowiadania i raz na ich czas opowiadania były humorystyczne.

Tutaj jest taki przykład, wstęp.

W ogóle jest napisane wstęp, dwukropek, nie wiem dlaczego.

Uwaga, uwaga, spółka Pizdomex, znaczy Pizdomex jest śpieszce, reszta nie jest, z ograniczoną nieodpowiedzialnością prezentuje swoje przetwory meblarskie wraz z super nowoczesnymi gadżetami, gadgetami by the way, przeznaczonymi dla... To już było, to jest powtórzone.

Poziom w ogóle edytorski tych pism.

Aha, okej, wiem czemu to zrobili, bo po prostu jest wstęp, było zaznaczone, że wstęp i źle im się przekleiło.

Fajne czasopismo, znaczy wiadomo, że to nie jest tak, że czytasz tego typu gazety dla polszczyzny, chociaż może niektórzy.

Widzimy wytworne fotele i kanapy z delikatnej skórki pochodzącej z napletków gorylii rasy Persherona, hodowanych w specjalnych szklarniach podwodnych.

Fotele i kanapy są dźwiękoszczelne, kuloodporne, dźwiękochłonne, wodoszczelne, ze skórki nierdzewnej i spermoprzylepnej.

I tam jest bardzo dużo jeszcze tego rodzaju ekwipitów i dużo zdjęć też.

To jest czasopismo, które działało na takiej zasadzie, że oni brali pewnie jakieś foty z Niemiec, dziewczyn, tak, czy skończ tam, nie wiem, albo nawet nie z Niemiec, tylko ktoś im dostarczał jakąś sesję.

Macie dziewczynę na kanapach po prostu, co nie?

Napiszcie coś o tym, nie?

No i powstał pizdomek właśnie.

Nie, zdjęcia super, nazwa super, tam reszta tego kopii tak średnio faktycznie, ale niestety tutaj muszę powtórzyć żart, no bo ogólnie idea jest taka dla was, że my po prostu nie wiemy, co kto wybrał i sobie podrzucamy na bieżąco.

Natomiast akurat tę nazwę już Barcek nam zaprezentował, bo jeszcze...

Krzysiek był z nami, Tubilewicz na tym czacie i to jest bardzo dobra nazwa i powtórzę to, co powiedziałem wtedy, czyli jakby bardzo dobrze, że się na tę nazwę jednak nie zdecydowaliśmy, bo była powtórka niepotrzebnie i potem problemy, a dużo było jednak w tym burzowaniu różnych wersji, nie?

Może, ale czy musielibyśmy wtedy kupić nazwę, tak jak się kupuje domenę?

Jak kupili Twój weekend kiedyś, no nie?

Żeby tam wydać ostatni numer.

Żeby zamknąć po prostu, zamknąć seksizm.

Tam jest mój seks, mój tekst.

Tak?

I jest całkiem spoko, chyba tak mi się wydaje.

A zdjęcia jakieś twoje są?

Nie, bo pisałem o twoim weekendzie, o historii twojego weekendu.

I wtedy odkryłem niesamowitą taką, taki dział, gdzie ludzie po prostu wysłali swoje nudesy.

Nie wiem, czy pamiętasz to, czy kojarzysz w ogóle te akcje.

Ludzie wysłali i dostawali tam chyba 100 czy 50 zł, pewnie w zależności od tego, który to był rok.

I rzeczywiście ludzie, no to jest wspaniały po prostu dokument z tych czasów, jak wyglądały meblościanki, co ludzie pili, co ludzie jedli wtedy, jak wyglądały toalety, no bo często to są dziewczyny na przykład, wiesz, w łazienkach, w wannach, pod prysznicami i tak dalej.

Ttam są faceci bardzo często.

Pamiętam takiego gościa, który powiesił sobie na ch**u twój weekend i wisiał twój weekend.

Rzeczywiście skutecznie sobie powiesił.

Jest pewna osoba związana z krakowskim środowiskiem artystycznym, kulturalnym i intelektualnym, która przekonuje, że potrafi przy pomocy penisa podnosić różne przedmioty.

Świetlicki?

Nie i nie powiem ci, na pewno nie świetlicki, ale to tyle.

Możemy tylko już odcinać, więc to jest dla was zadanie domowe.

Na szóstkę.

Tak, ale jeśli chodzi o nagość naintisową, ona mi się bardzo kojarzy z drewnem, w takim sensie, że bardzo często te takie domowe sesje były po prostu wykonywane na tle boazerii ściennej.

Jest nieścienna?

Dlatego jak w baladzie o lekkim zabarwieniu erotycznym Czarek Mończyk zrobił tę rurkę, taką pol-dance'ową rurkę u siebie w mieszkaniu, to to wszystko estetycznie grało w głowie.

Tutaj nie było żadnego dysonansu.

Tak jest.

Dobrze, na tym kończymy nasz drugi Megamix.

Megamix tym razem faktycznie zimowy, ale przecież było tutaj sporo naprawdę ciepłego kontentu.

Trudno to zmienić, to nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie na pewno.

Po prostu, wiesz, ściągniemy Norbasa i my sobie zrobimy wolne, a on będzie sobie gadał z Klaudiuszem Zewkowiczem.

Być może kiedyś dojdzie do czegoś takiego, jak będziemy mieli dużo pieniędzy, nie?

Tak.

A gdybyście właśnie chcieli, żebyśmy zmienili sobie mordy, żebyśmy zainwestowali w nasze mordy, to możecie nam płacić na Patronite, na Suppi oraz na stronie Pozdrawiam.net, gdzie można kupić sobie na przykład, dokonać zakuparzu takich to właśnie koszulek.

Albo też, tutaj mam pod ręką akurat, to się schyla.

Albo takie skarpetki na przykład też są, nie?

O, w tę stronę.

Tak.

Tak, drugą stronę też mają.

Tak jest.

Więc warto.

to skarpetki na stopy.

Założysz na stopę i wtedy na przykład już nie śmierdzi ci z butów, bo skóra się nie poci tak dobrze.

Tak mocno.

Stopa się mniej obciera.

Nie tylko na stopę.

Wracając do naszej rozmowy przed nagraniem, ale to już wiadomo.

Tak, one nie przychodzą w tej folii, tylko mają takie kartoniki ładne ze składem, więc żeby nie było.

My tutaj po prostu na razie jesteśmy...

Tak, a jeśli chodzi o te uwagi poza naszymi mordami, wiemy, że dalej nie wyprasowaliśmy zasłon, to znaczy próbowaliśmy coś z tym zrobić parownicą.

Jest lepiej, nie jest idealnie, także wypraszamy sobie takie uwagi.

To być może nie ulegnie już nigdy zmianie, ale coś innego może, więc dzielcie się z nami przemyśleniami.

Z góry bardzo dziękujemy za komentarze, za opinie i żegnamy się.

0:00
0:00