Mentionsy

Podkast Tygodnika Powszechnego
29.01.2026 18:30

Nie umiemy się starzeć. Co czeka polskich seniorów?

W tym odcinku rozmawiamy o starości jako o doświadczeniu wykluczenia: samotności, klasowych nierówności i instytucjonalnej niewidzialności. 

Gościem odcinka jest redaktor „Tygodnika Powszechnego” Marek Rabij.

To próba nazwania tej porażki bez eufemizmów i bez łatwych recept. Rozmawiamy o starości jako doświadczeniu klasowym, o mechanizmach niewidzialności i o odpowiedzialności systemowej, która systematycznie się rozmywa. To rozmowa nie tylko o seniorach i ich sytuacji, ale o ślepych plamach nowoczesnego społeczeństwa – i o tym, co dzieje się, gdy przestajemy dostrzegać ludzi wypadających poza ramy.

Podkast Tygodnika Powszechnego jest otwartym dla wszystkich formatem dziennikarskim, który współfinansowany jest przez naszych Patronów. Nasza działalność podkastowa jest w 100% działalnością non-profit i wszystkie datki przeznaczane są na tworzenie i rozwijanie treści. Dołącz do grona Patronów https://patronite.pl/TygodnikPowszechny

Jeśli podobają Ci się nasze tematy, zapraszamy po więcej na serwis  www.tygodnikpowszechny.pl.  Dostęp do serwisu online „Tygodnika Powszechnego” to wartościowe artykuły tworzone przez najlepsze i nagradzane autorki i autorów, a nie przez algorytmy. To bieżące i ponadczasowe treści o społeczeństwie, kulturze, świecie i duchowości, opisujące rzeczywistość z wielu perspektyw, unikające uproszczeń i krzykliwych narracji. Wierzymy, że w ten sposób świat można zrozumieć – i naprawić. Dlatego piszemy odpowiedzialnie, z szacunkiem i nadzieją. TygodnikPowszechny.pl to miejsce w sieci, które Cię szanuje.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 53 wyników dla "Simone de Beauvoir"

I siłą rzeczy w pewnym sensie zrozumiałe jest to, że to właśnie problemy z dzietnością przykuwają w pierwszej kolejności uwagę i opinii publicznej i przede wszystkim rządzących, bo to w głównej mierze formułuje najważniejsze wyzwania polityki społecznej na kolejne dziesięciolecia i to kształtuje nam polską rzeczywistość, polskie społeczeństwo za lat 20, 30, 40, 50 i 60.

Więc siłą rzeczy to tworzy też taką złudną w sumie perspektywę i przekonanie, że polska polityka społeczna czy też polska polityka demograficzna powinna się koncentrować wyłącznie na jednym fragmencie.

My powinniśmy w tej chwili, wiadomo, że jest to skomplikowane wyzwanie, przede wszystkim kosztowne, łączyć jedno z drugim.

Z drugiej strony powinniśmy również mówić o tym, że w Polsce zaistniała kumulacja różnych czynników społecznych, politycznych, demograficznych i ekonomicznych, które sprawiają, że coraz mniej dzieci się rodzi i które sprawiają, że myślenie o założeniu rodziny staje się coraz większym wyzwaniem i pociąga, mówiąc kolokwialnie, coraz mniej osób.

A mówiąc o demografii, mówiąc o starzeniu się, chyba powinniśmy też poruszyć temat migracji, bo to też jest trzeci chyba być może bardzo istotny element tej układanki, czyli obywatele, czy też ludzie, którzy przyjeżdżają do nas na przykład z Ukrainy, ale nie tylko, no i też jakby są elementem tej układanki, nazwijmy ją właśnie demograficznej.

Jeśli mówimy w ogóle o migracjach, to należałoby w kontekście demograficznym mówić nie tylko o problemie, czy też szansie, jaką tworzy ta masa ludzi, która pojawia się w Polsce z różnych krajów i wyzwaniach z tymi związanymi, ale też powinniśmy pamiętać o tym, że my mamy cały czas do czynienia z migracjami w obrębie Polski dotyczącymi, dotykającymi

Raczej powiedziałbym, że nad tym wszystkim, nad myśleniem o polskiej polityce demograficznej nadal unosi się w formie takiego prematu takie przekonanie, że to są wszystkie zjawiska, które właściwie powinny być

Nie może udawać w imię jakichś ideologicznych przedzałożeń, że wystarczy tutaj rodzina i jej siła, bo nie wystarcza po prostu.

Ja bym powiedział, że to jest w ogóle chyba jedno z największych dramatów w wymiarze społecznym, tych konsekwencji demograficznych, z którymi się zmagamy, o których teraz rozmawiamy, z uwagi na to, że rzeczywiście w Polsce mamy bardzo mocno zakorzenione przekonanie o tym, że

Więc to wszystko uderza w codzienność osób, które te rodziny tworzą.

mówić, jak ma żyć i mówić mu, jakie decyzje powinien w tym momencie podejmować.

On paradoksalnie nie jest najgorszy w porównaniu z innymi krajami w naszej części Europy, ale tendencje są jednoznaczne, mieszkania zwłaszcza w dużych miastach drożeją, w związku z tym raczej trudno oczekiwać, że ktoś kupi nowe, większe mieszkanie po to, żeby zajmować się schorowanym rodzicem.

Może nie wychowani, ale przynajmniej wchodzący w dorosłość, ukształtowani przez lata 90., też przez kapitalizm, przez taką ideologię, nazwijmy to, zaradności, indywidualizmu.

To już nie są seniorzy, którzy byli ukształtowani przez PRL, gdzie ta ideologia, czy też ten sposób myślenia, też pewna wyobraźnia,

była zupełnie inna i wydaje mi się, że to też jest dosyć istotne, tak jak mówimy o tym, że każde pokolenie młodych jest inne, a nie do końca mówimy o tym, że każde pokolenie seniorów też jest inne, też ma inną wrażliwość, ma inne potrzeby.

Wiesz co, mi się wydaje, że przede wszystkim widać jedną potężną zmianę, mianowicie seniorzy uważają siebie za seniorów znacznie później w tej chwili niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu, czy nawet dwadzieścia lat temu.

Staruszek, babcia, dziadek.

To wtedy babcia lub dziadek, jak już nie mają wnuków, no to prawdopodobnie sami wymagają opieki albo nie są w stanie się nawet, jeśli mają wnuki, nimi zająć.

Byłem ciekaw, co on mi wypluł i wypluł mi na przykład szydełkowanie.

Więc w tym wszystkim od razu była zapisana pewna mechanika społeczna, polegająca na tym, że jeśli dziadek lub babcia bawi się w teatr, to na pewno nie dla siebie, tylko dla wnuka i broń Boże nie jest w stanie ogarnąć skomplikowanej sztuki teatralnej, bo przecież to już nie ta głowa.

Oczywiście my mamy w Polsce do czynienia z problemem, który również nie wybrzmiał do końca w debacie publicznej, a ten problem sprowadza się do potężnego, potwornego wycieńczenia osób, które przez ostatnie 30 lat były na rynku pracy.

Rzeczywiście ten umowny dziadek i umowna babcia, która przychodzi na emeryturę i już ma czas wyłącznie dla siebie lub dla swojej najbliższej rodziny,

Wynotowałem sobie taką klasyczną pozycję, do której się coraz częściej odwołujemy, czyli taką książkę Simone de Beauvoir, Starość.

Myślenie o przyszłości jest czymś, co determinuje nasze życie tu i teraz, a ludzie starsi po prostu myślą o przyszłości zupełnie inaczej, z oczywistych powodów.

Zresztą wystarczy nawet popatrzeć na jeden taki, nie chcę powiedzieć fenomen, bo to jest problem społeczny ostatnich lat.

No przecież grupy przestępcze interesują się seniorami nie tylko dlatego, że są to osoby, które, powiedzmy, dosyć łatwo jest wkręcić w różne przekręty na wnuczka, na policjanta, na zakład ubezpieczeń społecznych, ale przede wszystkim dlatego, że jest to ta część polskiego społeczeństwa, która ma oszczędności.

Ja pamiętam mojego starszego ode mnie prawie 30 lat znajomego, który

To oczywiście pięćdziesięciolatek jako figura seniora w Polsce to nadal jest trochę za wcześnie, ale to pokazuje, że jest już w Polsce rzeczywiście grupa ludzi całkiem spora, która o swojej starości myśli zupełnie inaczej niż przywykło się ją nazywać, definiować, wyobrażać sobie stereotypowo w polskiej, nie chcę używać sformułowania imaginarium, ale w takich powszechnych wyobrażeniach.

To jest coś, co w ogóle znika z powierzchni jakiejś rozwagi polskich decydentów, ponieważ to jest też w pewnym sensie rzecz, którą można bardzo prosto zrobić.

to może jest też problem z tym, że o starości, o ludziach starszych, o projektowaniu tego życia, tej rzeczywistości decydują osoby zbyt młode.

Fajnie, że orliki zostały zbudowane, jest to jakiś już atut infrastrukturalny, ale gdybyśmy popatrzyli na procesy demograficzne w polskim społeczeństwie,

Dlaczego my mamy w polityce demograficznej jeden slot tylko?

Tak jakbyśmy mieli tak naprawdę jeden wystrzał w roku i nic więcej nie możemy zrobić.

No i dodajmy, że on jest jakoś radykalnie nieskuteczny, biorąc pod uwagę twarde dane, że jesteśmy na poziomie Korei Północnej w tym momencie.

Bardzo ciekawe są obserwacje dwóch autorów książki, która niedawno wyszła o tym, jak zapobiec demograficznej katastrofie.

Ci panowie napisali bardzo ciekawą publicystyczno-statystyczną pracę poświęconą właśnie sytuacji demograficznej Polski i stawiają tam bardzo ciekawą do przedyskutowania tezę, która idzie w następującym kierunku.

Problem jest nieco wcześniej, znaczy jest jakiś splot czynników kulturalnych, społecznych, gospodarczych, demograficznych, który sprawia, że młodzi Polacy nie chcą tworzyć związków, wolą żyć w jakiś organizacjach, wolą żyć poza związkami albo

nie tworzą tych związków na tyle spoistych, żeby decydować się na dzieci.

No a jednocześnie, popraw mnie, jeżeli się mylę, ale chyba taka demografia w skali globalnej pokazuje, że jesteśmy coraz młodsi tak naprawdę, jeżeli chodzi o ludzkość.

To jest bardzo ciekawe, że ta polityka jednego dziecka, która była obowiązująca przez dekady, zmniejszona już jakiś czas temu, na tyle się wdrukowała w myślenie społeczne chińskie, że dalej obowiązuje tak naprawdę.

To zmienia pewne modele, nawyki i sprawia, że jak w każdym społeczeństwie wysoko rozwiniętym przesuwa się ten wiek, w którym się zaczyna myśleć o dzieciach, chce się najpierw pożyć, doświadczyć, skonsumować.

Wydaje mi się, że tutaj dotkaliśmy też kolejnego bardzo ważnego problemu związanego z demografią, czyli epidemii plagi samotności, która jakoś wiąże się chyba z tym, trochę też z tym pewnie, co nazywamy właśnie rozpadem, czy też przeformułowaniem koncepcji rodziny wielopokoleniowej.

Niemniej może nie chodzi o powrót jakiegoś, żeby było tak jak było, tylko żeby pomyśleć może o jakimś... Wiem, że są takie eksperymenty robione gdzieś na świecie, że się łączy na przykład domy właśnie opieki dla osób starszych na przykład z domami opieki nad dziećmi albo ze studentami na przykład, że się jakoś próbuje się

Nikt nie potrafił mi odpowiedzieć na to pytanie, zadawałem je kilku decydentom, dlaczego się nikt tym nie zainteresował, czy były jakieś pomysły, żeby to pożenić.

No bo wydaje mi się, że patrząc na przykład na to, jak wygląda sektor prywatny w kwestii tak banalnej jak, nie wiem, opieka dentystyczna w Polsce, outsourcowana całkowicie chyba, nie wiem, czy kiedyś byłeś u dentysty na NFZ, no myślę,

Tak, jesteśmy w stanie sobie po prostu to zdanie powtórzyć i myślę, że ono będzie pasowało do właściwie każdej opcji politycznej w Polsce.

No może tutaj dochodzimy znowu do tego czegoś, o czym rozmawialiśmy, czyli o tym braku niewystarczającej reprezentacyjności ludzi starszych w kręgach decyzyjnych i to na każdym poziomie.

Znaczy mi się wydaje, że akurat osoby starsze są nadreprezentowane w kręgach decyzyjnych.

Jeżeli mówimy o tej demograficznej, mówi się czasami o katastrofie, prawda?

Ale z drugiej strony te pieniądze rzeczywiście nigdzie nie leżą w tym sensie, że one są gdzieś zdeponowane, tylko one są przeznaczone na wypłatę bieżących świadczeń.

Moja emerytura będzie zależała od tego, jak długo będę pracować, ile w tej chwili tych składek odprowadzam, a więc również jaką formę zatrudnienia mam.

Nadal to się nie dzieje i mój ulubiony przykład to jest to, że w Bangladeszu, który w Polsce uchodzi za symbol zacofania i niskiego poziomu życia,

W państwowych dużych instytucjach nie zarabiały może jakichś potężnych pieniędzy, ale uzbierały sobie na tyle dużo tych składek, że mogą już w tej chwili podziękować za współpracę i zostać szczęśliwymi emerytami.