Mentionsy

Podróż bez Paszportu
06.10.2025 13:39

Dlaczego wybuchły protesty na Madagaskarze?

🇲🇬 Na Madagaskarze trwają protesty przeciwko rosnącym kosztom życia i bezrobociu. O buncie pokolenia Z mówiła "Polka na Madagaskarze" - Izabela Pikuła.



Zapoznaj się z warunkami oprocentowania wolnych środków w OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuUM

Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuETF

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 171 wyników dla "Gen Z"

Broker oferuje promocyjne oprocentowanie wolnych środków na rachunku, można uzyskać nawet 7% w skali roku.

Obowiązują warunki?

Dowiedz się więcej klikając link w opisie odcinka.

Dzień dobry Państwu, dzień dobry wszystkim słuchaczom.

Dzisiaj temat bardzo ciekawy, o którym w mediach mówi się mało albo wcale.

Po drugiej stronie Izabela Pikuła, również autorka, przewodnika książki Madagaskaransy B. Złota seria Paskala.

Dzisiaj właśnie o Madagaskarze będziemy rozmawiać.

Dzień dobry.

Dzień dobry, dzień dobry Panie Mateuszu.

Witam wszystkich serdecznie, Pana i słuchaczy również.

Tak, zapraszam na Profil Polka na Madaskarze, żeby też obserwować to, co się dzieje w kraju.

A drodzy Państwo, dzieje się protestujące na ulicach.

Powiedzmy też jeszcze niedawno prezydent Madaskaru zignorował wezwania do rezygnacji przez taki ogólnokrajowy ruch protestacyjny, drodzy Państwo, ruch kierowany przez młodzież.

Ale jeszcze cofnijmy się.

Jeszcze niedawno na wyspie było dosyć spokojnie.

Było spokojnie, panie Mateuszu, ale to była taka cisza przed burzą.

Bo powiem szczerze, myśmy się spodziewali.

I też nie ukrywam, że ci wśród moich znajomych, którzy albo mnie odwiedzili na Madagaskarze, albo wtedy jeszcze nie znajomi, ale z którymi spotkałam się gdzieś tam w stolicy i spędziliśmy trochę czasu razem i przyglądaliśmy się temu wspólnie i tak dyskutowaliśmy o tym, jak wygląda życie na Madagaskarze i co może się wydarzyć w następnych miesiącach, tudzież latach, to tak jakby było to dla nas sprawą oczywistą, że prędzej czy później, jak to się u nas mówi, musi się rypnąć.

Jak można ocenić, że już zbliża się jakaś fala protestujących?

Jakie wskaźniki wzięliście pod uwagę?

Przede wszystkim to jest moja codzienność, więc już w tej chwili po siedmiu latach na Madagaskarze, ale dla takich nowo przebywających obserwacja tego, jak żyje się w kraju, który ma tyle surowców naturalnych i powinien być jeden z najbogatszych krajów na świecie, tak moglibyśmy sobie to...

wytłumaczyć, bo tam są i kamienie szlachetne, i złoto, i ropa, i bogactwa naturalne, jeśli chodzi o owoce i rośliny.

Generalnie na Madagaskarze wszystko rośnie.

Wystarczy rzucić kilka nasion w glebę i po prostu to samoistnie wszystko się dzieje.

A tymczasem ponad 75% populacji żyje poniżej granicy ubóstwa.

I to nie jest tak, że ktoś o tym mówi i tego nie widać, tylko naprawdę tak jest, czyli wychodzi się na ulicę stolicy kraju Antananarivo i po prostu bieda jest okropna, aż oczy bolą i naprawdę te pierwsze dni to ludzie są po prostu w szoku, jak można tak żyć i jak można tak funkcjonować.

I musiał być jakiś ogień, znaczy punkt zapalny.

I to zazwyczaj jest tak w tych krajach najbiedniejszych, a jeszcze do tego Malgaszu są naprawdę bardzo spokojnym i bardzo pokojowym narodem.

Ale w momencie, kiedy zaczyna już naprawdę brakować tych podstawowych rzeczy typu właśnie prąd, czy woda, czy ludzie zaczynają być głodni,

bo akurat tutaj teraz w przypadku studentów, no to oni, jeśli oni są odcięci od wody, odcięci są od prądu, to nie mają jak ugotować sobie jedzenia i chodzą głodni na wykłady, chodzą głodni po mieście, no i to już jest taka granica, której po prostu człowiek nie wytrzyma.

Czyli oni generalnie, manifestacje rozpoczęły, tak jak Pan powiedział, to są młodzi ludzie, to są studenci,

którzy wyszli na ulicę, to było dokładnie w czwartek, 25 września, to były pokojowe protesty i oni wyszli z transparentami, domagając się, protestując przeciwko przerwom w dostawie prądu i wody, bo nie są w stanie ugotować sobie ryżu, nie są w stanie ugotować sobie posiłku w ciągu dnia.

I mieli jakieś narzędzia wywierania nacisków, wpływu, no bo wychodzi się na ulicę z jakimś konkretnym celem albo no cóż, same wezwania nie wystarczą.

To są te młode pokolenia, więc ich narzędziem są tutaj social media i dostęp do internetu.

Oni w ten sposób się komunikują, w ten sposób się organizują i w ten sposób się skrzyknęli i po prostu wyszli na ulicę.

Tak naprawdę nie mając nic więcej oprócz tego, gdzieś tam butelki wody, jakaś takie...

taka wydawałoby się nawet nam na początku jakaś taka szybka akcja protesty bo te przerwy w dostawie wody i prądy to jest coś co ja pamiętam odkąd tak naprawdę zjechałam na Madagaskar a to było 7 lat temu

Po tym sytuacja się nie poprawia, mimo zapewnienia prezydenta, że to się wszystko ustabilizuje.

Czyli nic się nie poprawia, powiedziałabym, jest jeszcze gorzej, bo o ile 7 lat temu te przerwy w dostawie wody czy prądu to były powiedzmy...

godzinne, czy tam 2, czy 3 godziny w ciągu dnia, tak teraz to jest na przykład 10 godzin w ciągu dnia i jest tylko na przykład okienko dwugodzinne na to, żeby zaopatrzyć się w wodę, na przykład żeby móc sobie coś ugotować wieczorem, czy żeby mieć tą wodę następnego dnia z rana, żeby się umyć.

Ale to jest skala setek ludzi na ulicach?

Rozpoczęło się od setek.

W tej chwili, jak sobie sprawdzam, statystyki tysiące, czyli to są wszyscy studenci, ale do tych studentów dołączyły też inni ludzie, powiedzmy gdzieś tam klasa średnia, też tam się już pojawia, pojawili się tam jacyś prominenci, ale w większości to są młodzi ludzie, czyli te młode pokolenia.

Bo starsze nie rozumie tych postulatów?

Nie chce wychodzić?

Ja myślę, że starsi się trochę obawiają i takie były też pierwsze reakcje, bo...

mieszkając w kraju, który już jest tak naprawdę na granicy upadku, każdego rodzaju, jakaś turbulencja może wprowadzić dodatkowe zamieszanie i tak naprawdę ja też, jako osoba, która mieszka, po prostu boimy się takiego życia z dnia na dzień, czyli nie wiemy, co będzie jutro.

czy jak rozpoczną się manifesty, manifestacje, zaczną się jakieś rozruby, spodziewaliśmy się od razu grabieży, to co, ja o tym za chwileczkę powiem, to co nastąpiło za chwilę po, no to generalnie jest panika.

I jeszcze przez parę dni rząd milczał, prezydent milczał, bo nie było go w kraju, czyli generalnie była cisza.

jeśli chodzi o całą kadrę zarządzającą na Madagaskarze.

Sytuacja jest tak niestabilna, że każdy się gdzieś tam obawia, a co jeżeli znowu wszystko zniszczymy i co będzie jutro?

Czyli w jaki sposób rozumiemy te protesty wymknęły się spod kontroli?

Może nie tylko same protesty, ale tam wyszły, procesy się rozpoczęły.

Prezydenta nie było w kraju, on był w Stanach Zjednoczonych, wrócił dopiero po paru dniach.

Rząd, nikt z rządu, również premier się nie wypowiadał.

Na ulicach co prawda pojawiła się żandarmeria, ale tego samego dnia, wieczorem pojawiły się również zorganizowane grupy bandytów.

I to było też już kilkutysięczne bandy, które rozpoczęły dewastację, grabieże, podpalenia.

Słuchać było w nocy strzały i tak naprawdę nikt nie wiedział, co się dzieje.

Czy to już jest wojna domowa, czy to jest jakiś przewrót...

generalnie brak komunikatu ze strony elit rządzących.

Gen Z, czy ta generacja Z, która absolutnie odcięła się od tych rozbojów, napadów i dewastacji.

No i tak naprawdę wszyscy po prostu wzięli głęboki oddech i tylko żeby przetrwać noc i następnego dnia zobaczyć, co się wydarzyło i co dalej.

To znaczy, co się działo na ulicach?

Dokładnie, że te grupy, te zorganizowane, ktoś ich skrzyknął.

Tak naprawdę na mieście od razu pojawiła się informacja, że oni zostali opłaceni, żeby wyjść na ulicę i dokonywać rozboju.

I tak naprawdę ta ilość zniszczeń, która miała miejsce przez te dwa czy trzy pierwsze dni, w zasadzie oni grasowali wieczorami w nocy.

Bardzo dużo biznesu zostało zrabowanych, zniszczonych, poniszczone biura, zrabowane sklepy, również placówki bankowe, tam bankomaty, które zostały rozgrabione i nagle po prostu sklepy albo zostały zniszczone, albo się pozamykały, tak samo stacje benzynowe.

W bankomatach już nie było pieniędzy.

Generalnie panika i jeszcze zaczęły się pojawiać pogłoski, że za chwilę zacznie brakować żywności, zacznie brakować na przykład benzyny, paliwa.

Czyli generalnie całe kraj stanie.

Ale pojawiła się też informacja, że tak naprawdę te grupy bandytów są opłacane przez elity rządzące.

po to, żeby po prostu podzielić społeczeństwo i żeby dyskredytować generacje młodych ludzi, którzy wyszli na ulicę i manifestowali, ale to były pokojowe protesty.

Czyli tam nie było przemocy, tam nie było rabunków i tam nie było dewastacji, to były po prostu pokojowe manifestacje.

W jakim momencie znajdujemy się dzisiaj?

My rozmawiamy 6 października i rozumiem, że w jakąś stronę to musiało się potoczyć.

Ludzie pewnie boją się też protestujące wyjścia na samą ulicę z uwagi na starcia z potencjalnym, nie wiem.

Dokładnie, oni nie boją się protestujących, bo mówimy, że to są pokojowo nastawieni młodzi ludzie.

Boją się na pewno tych, nie wiem czy mnie pan słyszy, czy nie było przerwy, boją się na pewno tych zorganizowanych grup bandytów, które rabują i niszczą biznesy, albo dewastują, rozgrabiają sklepy, bo to jest dla nas jedyne miejsce, gdzie możemy się zaopatrzyć w jakąś żywność czy wodę na przykład.

Boimy się gdzieś tam jakichś ruchów ze strony rządu czy żandarmerii, bo na przykład stało się tak, że jak te zorganizowane szajki wyszły na ulicę, to nagle żandarmerii na tych ulicach nie było i policji nie było.

Byli i nagle, żeby patrolować ulicę i nagle zniknęli i tak jakby dostali rozkaz, żeby powrócić do kosza.

Czyli generalnie ktoś zostawił te grupy bandytów na ulicach, żeby oni tam mogli dokonać tej grabieży i nie było rozkazu na przykład, żeby temu zapobiegać.

Czyli boimy się destabilizacji, oczywiście boimy się o swoje bezpieczeństwo.

Prezydent po powrocie do kraju, on na początku odwołał ministra do spraw energii, jak to określił, za niewywiązanie się ze swoich obowiązków, także tak jakby obciążył go całą winą za sytuację związaną z brakiem wody i prądu w kraju.

Po kilku dniach odwołał cały rząd.

Znalezienie po prostu kozła ofiarnego, ale to chyba nie jest coś, co satysfakcjonuje w szczególności młode pokolenie.

Oni zdecydowali, chcieli odwołania rządu, chcieli odwołania prezydenta, bo to jest nienawidzona osoba w kraju.

Natomiast na ich celowniku jest również sam prezydent.

Natomiast oni nie chcą dokonywać zamachu stanu, bo to byłoby działanie przeciwko konstytucji.

Ponieważ to są pokojowe manifestacje, oni chcą poruszać się gdzieś w obrębie prawa.

Oni chcą zmusić go do tego, żeby on zrezygnował ze stanowiska.

Ale to jest, wiemy o tym, że w przypadku niektórych krajów, chociażby ostatnio rewolucje, małe rewolucje w krajach azjatyckich, to niemożliwe do zrealizowania.

No i teraz tak, Radzuela odwołał rząd i wystąpił z taką odezwą do narodu, co było dosyć ciekawe.

bo wystąpił do obywateli z wezwaniem do wysyłania swoich podań, swoich CV do aplikowania o najwyższe stanowiska w kraju.

To był tak, ja powiem szczerze, czasami myślę, że on może nie ma złych intencji.

ten człowiek, ale brakuje mu kompetencji, jak poradzić sobie z sytuacją w kraju.

I tak jakby szuka może kogoś, kto mu w tym pomoże i naprawdę wyszedł z prośbą, żeby na adres mailowy kancelarii prezydenckiej wysyłać swoje podanie, wysyłać swoje CV i aplikować.

o dostaniu się do jakiegoś, może nie rządu, ale może do jakiegoś komitetu do spraw organizacji funkcjonowania państwa.

Naprawdę to się wydaje śmieszne.

Może przy nim nie ma osób kompetentnych, które byłyby w stanie sobie z sytuacją na Madagaskarze poradzić.

Naprawdę nie wiem co się dzieje, ale to jest takie ciekawe.

Zbratanie się z prezydentem, którego się nie lubi, jeszcze wysyłanie CV może okazać się jakąś taką zdradą tego środowiska.

Tak byłoby postrzegane, zdecydowanie tak byłoby postrzegane.

Z drugiej strony może on...

nie znajduje innego rozwiązania, po prostu szuka ludzi, którzy byliby kompetentni, ale ten kraj potrzebuje patriotów, potrzebuje ludzi, którzy kochają kraj i chcą jak najlepiej dla współobywateli, a nie takich, którzy będą zorientowani na posady, na stanowiska i...

Na pieniądze, no bo niestety do tej pory to tak wygląda, oni są wszyscy i to młodzi ludzie o tym mówią, no po prostu mają dosyć korupcji.

Madagaskar jest bardzo skorumpowanym krajem.

Czyli jesteśmy w takim momencie, cóż, impasu?

Bo ja powiem tak, jesteśmy w momencie impasu, bo manifestacje będą trwały, oni chcą, żeby prezydent odszedł, ale tak naprawdę nie ma w tej chwili nikogo,

I te protesty nie mają żadnego lidera, rozumiem, takiej osoby.

I to jest też rozmyte.

Ja mam przyjaciół i kolegów, którzy uczestniczą w tych protestach i manifestacjach i ja ich rozumiem, tak jakby wspieram ich całym sercem.

Natomiast nie ma tam kogoś, kto by wyszedł i powiedział, teraz ja przejmę ster, mam kompetencje i wyprowadzę ten kraj z kryzysu i poprowadzę do rozwoju.

Czyli cóż, pozostaje bierność, jakiś strach, nadal niezrealizowanie obietnic.

Myślę, że to wysyłanie CV nie wiem czym się tutaj skończy.

Nie wiem czy ktoś dopuści do władzy i decydowania się w ich imieniu.

A co z opozycją?

Jest jakaś opozycja?

opozycja milczy, szczerze to też jest dosyć ciekawe.

Znalazłam jedynie wypowiedź byłego prezydenta Madagaskaru, który opolował o zachowanie spokoju.

No i przede wszystkim niedewestowanie biznesów, bo jeżeli Torunie na Madagaskarze, to tak naprawdę nic już nie zostanie.

Bo to nie chodzi tylko, że...

dobra, kilku biznesmenów ucierpi finansowo, bo zniszczone zostały ich biznesy.

To są też ludzie, którzy są w tych biznesach zatrudnieni.

Oni z tego tytułu mają wynagrodzenia i są w stanie zapewnić przetrwanie swoim rodzinom, czyli to też jest wiadomo, to jest wszystko połączone.

Także jeśli tam nie będzie biznesów, a te biznesy i tak prowadzone są albo przez cudzoziemców, albo przez karanów, to są...

malgasz albo powiedzmy malgasz, ale pochodzenia hinduskiego, no to tam już nic nie będzie funkcjonowało.

Więc tak, teraz tak naprawdę czekamy.

Ja jestem trochę już spokojniejsza.

po tych pierwszych dniach.

Protesty trwają, tam z jakimiś krótkimi, jednodniowymi przerwami, ale w dalszym ciągu.

Natomiast no nie ma, nie wychyliła się jeszcze osoba, która byłaby na przykład w stanie przejąć władzę w kraju.

Może demokracja bezpośrednia.

No też Madagaskar chyba nie może sobie pozwolić na długotrwałe zamieszki z uwagi na sektor turystyczny.

nie może sobie absolutnie pozwolić na długotrwałe zamieszki, bo to jest wyspa, to jest kraj wyspiarski, który jest uzależniony od dostaw z innych krajów, tak naprawdę.

I jeżeli tutaj coś się zadzieje na linii właśnie transportu, logistyki i tak dalej, paliwo, to wtedy wszyscy będziemy w strasznych terapatach, w strasznych kłopotach.

Jeśli chodzi o turystykę również, bo o ile na Nosibę, bo tam większość Polaków podróżuje na Madagaskar, jest spokojnie, oni tak jakby mieszkańcy Nosibę nie uczestniczą, tak jakby wycofali się, może nawet nie wycofali się, bo nie wzięli udziału, ale nie mieszają się w te zamieszki, nie chcą mieć z nimi na razie przynajmniej nic wspólnego, bo wiedzą, że są małą wyspą i jeżeli turystów u nich zabraknie, to będą przemierać głodem.

A hotele, bo tutaj jeszcze wspomnę, hotele, musimy pamiętać natomiast o tym, że hotele nie są samowystarczające, bo o ile Madagaskar jest samowyspą, to Nocibe jest malutką wysepką na północy kraju i jest również uzależnione od dostaw z dużej wyspy.

Bo jeśli chodzi o uzależnienie od innych krajów, sąsiadów?

Chodzi o uzależnienie w jedzeniu wszelkich produktów.

Chodzi o żywność, chodzi o produkty spożywcze, ale również o paliwo.

Skąd się sprowadza?

Skąd się sprowadza te surowce?

Z kontynentu też również?

Przede wszystkim dostawy idą z dużej wyspy, ale to nie tylko z Antananarivu, bo jest duży port Tamataw, więc podejrzewam, że tam są już dostawy zorganizowane bezpośrednio z portu.

Być może przechodzą przez stolice, być może bezpośrednio.

Pomniejsze dostawy być może udaje się zapewnić samolotami, ale to jest też małe lotnisko.

No i też pytanie, ile w stanie jest przewieźć samolot na przykład, jeśli chodzi, tamta baza hotelowa na Nosiba jest dosyć rozbudowana, nie?

Podobno ryż jest podstawowym produktem spożywczym i głównymi dostawcami ryżu właśnie są India i Pakistan.

98% importu pochodzi właśnie z tych krajów, jak mówi Bank Światowy.

Też ryż uskany, ryż przetworzony, oleje, produkty spożywcze, farmaceutyki, leki, więc jakby tutaj... Zdecydowanie, jeśli chodzi o farmaceutyki, wszystko idzie z Francji głównie.

O, to bardzo ciekawe dane.

Natomiast na Madagaskarze też uprawia się ryż i oni są ekspertami w uprawie ryżu.

Uprawia się ten ryż kilka razy w roku, natomiast to nie są ilości, które wystarczą, żeby wyżywić całą populację.

Francja, właśnie Belgia, też sama Francja, to jest bardzo ciekawy też wątek, jeden z największych dostawców importowanych towarów do Madagaskaru.

Też władze mogłyby po prostu zagrozzamknięciem portu.

Oczywiście, że tak.

A ten transport, już musimy pamiętać, że to nie jest, to jest długoczasowy transport, bo to trwa około, myślę, że minimum miesiąc czasu.

taka przeprawa statkiem na Madagaskar, żeby na przykład dowieźć artykuły, no takie artykuły spożywcze.

No, pani Zawalo, nie mamy w takim razie jakiegoś, jakichś wniosków.

No, jakiejś dosyć szarej, szarość widzę, jeżeli chodzi o też skutki tych... Znaczy, coś się już zadziało.

Ja myślę, że młodzi ludzie i tak na pewno czułam się w jakiś sposób dumni.

Ja się bardzo cieszę, że oni w końcu poczuli się odpowiedzialni i też może, że mają już takie umocowanie do tego, żeby wziąć sprawę w swoje ręce.

Bo do tej pory to naprawdę było tak, i to tak wygląda często na matekaskarze, że wszyscy rozkładają ręce.

Ci najbiedniejsi tylko te ręce wyciągają na zasadzie daj, daj, pomóż, czyli żebrzą na ulicach.

A tutaj pojawiło się pokolenie, które czuje, że ma siłę.

Być może wśród nich znajdzie się osoba, która będzie przyszłym liderem kraju.

Na razie na takich liderów, rozumiem, czekamy.

Drodzy Państwo, mam nadzieję, że jeżeli ta sytuacja na Madaskarze ciekawi Państwa, my będziemy obserwować.

Zachęcam raz jeszcze na Instagrama Polka na Madaskarze.

Pani Izabela Kłania-Krzyńska, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo, dziękuję również.