Mentionsy

Podróż bez Paszportu
14.11.2025 19:00

Nowy Irak: młodzi, którzy nie chcą Amerykanów i nie pamiętają Saddama

Zapraszam na rozmowę Mateusza Kubasiewicza z prof. Łukaszem Fyderkiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tematem spotkania były wybory w Iraku i sytuacja w kraju.


Zapoznaj się z warunkami oprocentowania wolnych środków w OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuUM

Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuETF

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 235 wyników dla "Koalicja Rekonstrukcji i Rozwoju"

Partnerem odcinka jest to Anda TMS Brokers, dom maklerski oferujący prawie 4000 instrumentów, w tym akcje, ETF-y, kontrakty CFD.

Broker oferuje promocyjne oprocentowanie wolnych środków na rachunku, można uzyskać nawet 7% w skali roku.

Obowiązują warunki?

Dowiedz się więcej klikając link w opisie odcinka.

Za chwilę odsłuchają Państwo kolejnej audycji podcastu Mateusza Grzeszczuka Podróż bez paszportu.

Jeżeli interesuje Was świat, to nie mogliście lepiej trafić.

W tym programie najważniejszy jest gość, ekspert, który dzieli się swoją wiedzą i to ma realny wpływ na nasze życie.

Nie zapomnij wspierać audycji na Patronite i podzielić się nią z innymi.

Dzień dobry Państwu, przy mikrofonie Mateusz Kubasiewicz.

Zapraszam Państwa na rozmowę o wyborach w Iraku, o wyborach parlamentarnych w Iraku, które odbędą się kilka dni po naszej rozmowie, czyli 11 listopada, a rozmawiać będę z profesorem Łukaszem Fyderkiem, dyrektorem Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dzień dobry.

Rozmawiamy dwa lata po wyborach poprzednich, które miały miejsce w Iraku, po wyborach lokalnych.

O tych wyborach lokalnych także ukazała się nasza rozmowa.

Od tego czasu w Iraku sporo się zmieniło, chociażby

znowelizowano prawo wyborcze i powrócono, jeśli chodzi o wybory parlamentarne, do tego prawa wyborczego, do tej ordynacji wyborczej, która w poprzednich elekcjach, to znaczy w roku 2018 i wcześniejszych elekcjach w Iraku miała miejsce, czyli do klasycznej ordynacji proporcjonalnej tutaj według metody Semlegi.

Natomiast...

Powiedzmy, że w poprzednich wyborach irackich w roku 2021 mieliśmy nową, inną ordynację przyjętą w skutek protestów wcześniej, które miały miejsce w Iraku w latach 18-19.

pojedynczym głosie nieprzechodnim, czyli ordynację, w której łatwiej było dostać się do parlamentu kandydatom niezależnym.

I z tego sporo kandydatów niezależnych skorzystało.

Ich było kilkadziesiąt, zdaje się około 70-80, w tym...

obecnym parlamencie, rządzące szyickie ramy koordynacyjne z tej zmiany ordynacji się wycofały i ta sytuacja sprawiła, to wycofanie się między innymi z tych zmian w ordynacji, przywrócenie starej ordynacji sprawiło, że w tych wyborach parlamentarnych

duża część partii politycznych czy ruchów politycznych irackich nie weźmie.

I mówimy tu zresztą nie tylko o bojkocie ze strony patriotycznego ruchu Muqtady As-Sadra, ale też innych pomniejszych frakcji szyickich, ale też chociażby kurdyjskich, co pewnie wpłynie na jeszcze niższą frekwencję niż ta, do której Irak przyzwyczaił nas w ostatnich latach.

W ostatnich latach to było około 40%.

Tak, to zacznijmy może od frekwencji, bo to jest zawsze, gdy mówimy o systemie politycznym, taki bardzo ważny czynnik wskazujący na jego legitymację i potencjalną stabilność.

Rzeczywiście, gdy obserwujemy system polityczny iracki w długiej perspektywie, widzimy zjawisko, czy też trend malejącej frekwencji z wyborów na wybory.

Pierwsze wybory, które miały miejsce po uchwaleniu nowej konstytucji 20 lat temu, w 2005 roku, cieszyły się frekwencją 79% i ona sobie stopniowo spadała do właściwie 35% lub, jeżeli bierzemy to inną metodą, 40% w wyborach 2021.

Teraz w obliczu bojkotu ważnych partii, z których oczywiście najważniejsze jest ugrupowanie sadrystów, pojawia się dużo znaków zapytania, czy wręcz scenariuszy takich bardzo pesymistycznych.

mówiących o tym, że ta frekwencja mogłaby spaść jeszcze o 10 punktów procentowych do około 20 kilku procent.

Natomiast ostatnie badania, które przeglądałem przygotowując się do tej rozmowy, wydają się być bardziej optymistyczne.

Około 50% Irakijczyków posiadających karty do głosowania deklaruje chęć wzięcia udziału w wyborach.

Tutaj takie zastrzeżenie, że w Iraku, żeby głosować należy mieć, odebrać taką specjalną kartę,

chipową kartę do głosowania i tą kartę posiada siedemdziesiąt kilka procent, może osiemdziesiąt procent populacji dorosłej.

W związku z czym jakby tak reasumując te rozważania politologów i socjologów irackich, które są robione na podstawie badań, wydaje się, że prawdopodobnie będziemy oscylować pomiędzy trzydzieści a czterdzieści procent, czyli

Frekwencja w scenariuszu pesymistycznym może być niższa niż w wyborach ostatnich, ale chyba nie będzie to bardzo znaczący skok w dół.

No i miejmy nadzieję, że tak będzie, bo rzecz jasna dla stabilności systemu większa frekwencja powoduje większą legitymację rządu, znaczy najpierw parlamentu, a następnie rządu, który zostanie wyłoniony w toku negocjacji pomiędzy partiami.

które zapewne potrwają bardzo długo, jak to w Iraku bywa.

Powiedzmy zatem o takich osiach podziału tej irackiej sceny politycznej i niewątpliwie pewną osią podziału, która znowu przypomniała o sobie w tych ostatnich latach, była kwestia religii, a konkretniej wpływu religii na system prawny.

W ostatnich latach rządzące szyickie ramy koordynacyjne przyjęły szereg

ustaw chociażby kryminalizujących homoseksualizm i zmianę płci, ale także tak naprawdę różnicujących czy otwierających furtkę dla zróżnicowania przepisów prawa rodzinnego dla poszczególnych grup religijnych.

Przyjęto odrębny kodeks dla szyitów i to oczywiście jest postrzegane chociażby przez sunnitów jako pewne

zagrożenie i wydaje się, że na tej irackiej scenie politycznej co do zasady, mimo że oczywiście frakcje szyickie są między sobą podzielone, to znaczy mówiliśmy o tym, że Muqtada al-Sadr i jego szyici bojkotują te wybory, sprzeciwiając się wpływom irańskim, inni szyici bardziej proirańscy biorą w nich udział.

To co do zasady szyici w tych sprawach religijnych

opowiadają się za dużą rolą islamu w państwie, to wydaje się, że sunnici, choć także podzieleni wewnętrznie, jednak temu nazmiernemu wpływowi religii na system prawny się sprzeciwiają.

To jest jeden z istotnych podziałów.

Nie dezawuując go, on rzeczywiście rozgrzewał opinię publiczną, choć wydaje się, że gdy patrzymy na to, co aktualnie dla wyborców wydaje się przede wszystkim istotne, to tutaj wybijają się w badaniach kwestie raczej bezrobocia i korupcji.

Ale te kwestie światopoglądowe, które zarysował pan redaktor, są równiistotne.

I te linie podziałów, czy też ta sunnicka wstrzemięźliwość,

wobec chęci włączania szariatu wynika z dwóch przesłanek.

Po pierwsze tego, żeby właśnie szkoła interpretacyjna szariatu, czyli szkoła dżafarycka nie stała się dominującą wykładnią w całym państwie, czyli dominującą także dla sunnitów, którzy szariat postrzegają przez pryzmat innych szkół interpretacji, co niesie ze sobą konkretne konsekwencje w zakresie rozpraw sądowych, sprawa rodzinnego, rozwodów.

dziedziczenie, etc.

Więc Słodnicy się obawiają, że większy udział religii

czy też właśnie szariatu, będzie oznaczał szyizację państwa, więc to jest jedna obawa.

Druga to ta, że Sunnici są bardzo zróżnicowaną grupą, jeżeli chodzi o takie cechy socjologiczne, czy też stratyfikacje i niemała ich część jest mieszkańcami miast, czyli przede wszystkim Bagdadu i Mosulu.

I tam wśród tej ludności zurbanizowanej, lepiej wykształconej,

religijne prądy są mniej doceniane, czy cieszą się mniejszą popularnością.

Więc takie dwa czynniki tutaj wskazałbym jako pierwszoplanowe.

A z kolei, gdy patrzymy na ludność szyicką, to jest to interesujące o tyle, że te frakcje proirańskie, one rzecz jasna historycznie najbardziej

były skłonne podnosić rolę religii w państwie zgodnie z ich wzorcem ustrojowym Republiki Islamskiej, czyli wzorcem irańskim.

Ale z samego Iranu napływają w ciągu ostatnich miesięcy sygnały bardzo przeciwne.

My w Iranie obserwujemy bezprecedensową falę, można powiedzieć, sekularyzacji na ulicach wręcz obyczajowej.

ideologia Republiki Islamskiej jest w pewnym odwrocie.

Więc to interesujące, jak dalej będzie rozgrywać się kwestia właśnie włączania elementów szariatu do ustroju państwowego w Iraku.

biorąc pod uwagę te przeciwstawne tendencje.

Natomiast w obrazie takim wyborczym wydaje się, że to właśnie raczej kwestie powiedziałbym bardziej materialne, czy kwestie działania państwa będą w większym stopniu wpływać na decyzje wyborców niż kwestie światopoglądowo-religijne.

Te kwestie materialne było też widać w tych wyborach lokalnych w 2023 roku, o których swego czasu rozmawialiśmy.

To znaczy, że było widać, że ci lokalni politycy, którym rzeczywiście udało się jakoś poprawić funkcjonowanie usług publicznych w swoich regionach, oni odnotowali dość dobre wyniki.

Teraz także widzimy...

w różnych regionach protesty związane chociażby z kwestią dostępu do wody czy prądu.

Tutaj w ostatnich miesiącach szczególnie widoczny był przykład Basry.

I chyba na tych właśnie sentymentach związanych z potrzebą zreformowania państwa próbuje grać premier Muhammad Sudani.

który no właśnie, chociaż został oczywiście premierem na czele tej szerokiej koalicji, oczywiście popieranej też przynajmniej początkowo przez Kurdów i Sunnitów Muhammada Halbuziego, to jednak przede wszystkim złożonej z tych szyickich frakcji skupionych w szyickich ramach koordynacyjnych, to jednak Halbuzi, to przepraszam, to jednak Sudanii

starał się stworzyć własną frakcję, starał się niejako przeciwstawiać tym najbardziej radykalnym, postrzeganym jako proirańskie frakcjom szyickim związanym z siłami ludowej mobilizacji chociażby, które uzyskały owszem podczas rządów Sudaniego ogromny wpływ

na państwo, ale jednak w tej przynajmniej ostatniej fazie swoich rządów Sudani starał się przedstawić jako taki zrównoważony polityk dążący do reform, do poprawiania właśnie funkcjonowania państwa, a niekoniecznie do jakichś takich sekciarskich sporów.

No i Sudaniemu udało się stworzyć dość szeroki blok wyborczy, koalicja siedmiu partii, dość barwna, bo w jej skład wchodzi chociażby przywódca sił ludowej mobilizacji, skłócony z innymi wataszkami z tego ugrupowania, ale także i Yad Alavi, były premier Iraku już 20 lat temu.

który polityk oczywiście szyicki, ale w dużej mierze świecki, który był liderem takiej świeckiej listy Irakija, właśnie stawiającej na tę ponadreligijną tożsamość.

To znaczy, może zacznijmy od tego, gdy przechodzimy tutaj do osoby aktualnego premiera, że sytuacja jego jest nietypowa w przededniu wyborów.

To znaczy jest to premier, który jako jedyny

gdy sięgamy pamięcią do tych poprzednich pięciu elekcji mających miejsce na przestrzeni ostatnich 20 lat, on cieszy się popularnością i zaufaniem społecznym.

I to jest pewnego rodzaju nietypowa sytuacja, to jest wyjątek od reguły,

gdzie w poprzednich latach dochodziło do tego, co się kolokwialnie nazywa zużyciem polityka i w toku sprawowania władzy.

I w tym zakresie Muhammad Shia z Sudanii jest bardzo różny od swoich poprzedników.

co ma swoje znaczenie i ta chociażby jego mocna pozycja w sondażach zaufania społecznego przekłada się na jego zdolność koalicyjną, na to, że zbudował dość silne ugrupowanie pod nazwą Koalicja Rekonstrukcji i Rozwoju.

No i w jakimś sensie można powiedzieć, jest jakimś takim prognostykiem

wskazującym na nadzieję, że może tak formowanie przyszłego rządu, o ile on wygra, będzie stosunkowo krótkotrwałe.

Chwilę może poświęćmy na tą jeszcze taktykę i skąd się bierze to poparcie, jaką taktykę ma premier Muhammad Shia z Sudanii.

Więc on wydaje się, że gra dwoma kartami w tym momencie, gdy patrzymy na jego wystąpienia.

Po pierwsze kartą...

rekonstrukcji i modernizacji kraju, budowy infrastruktury i to rzeczywiście widać.

To znaczy te ostatnie cztery lata szczególnie, to okres ruszenia inwestycji w Iraku, widocznych inwestycji infrastrukturalnych.

One znowu po pierwsze nie dotyczą całego kraju, równomiernie się nie rozkładają.

Tu szczególnie właśnie południe z Basrą jest w jakimś stopniu, ale to już nie tylko w ciągu tych czterech lat, to jest w jakiś sposób upośledzone względem tego, jak toczą się procesy inwestycyjne w centrum czy na północy.

Niemniej jednak widać postęp w zakresie inwestycji publicznych.

I to jest karta, którą premier Sudanii gra, podkreślając swoje zasługi w tym obszarze i jest to w jakimś stopniu doceniane z tego, co pokazują badania opinii publicznej.

Z drugiej strony karta, którą gra Młametsija Sudanii, to karta związana z suwerennością.

Jest to taka narracja suwerenistyczna, która podkreśla to, że Irak aktualnie już powinien stanąć na własnych nogach.

I to ona jest wymierzona we wszystkie właściwie, znaczy może być odczytywana jako narracja wymierzona w siły proirańskie, czy też będące w bardzo bliskich stosunkach z RepubliIslamską Iranu, ale także w te siły proamerykańskie, czy prozachodnie.

Sudani podkreśla w swoich wystąpieniach, że to już nie jest ten czas, żeby w Iraku miały stacjonować, i tam pada cyfra, kilkudziesięciu państw, wojska kilkudziesięciu państw, bo rzeczywiście przecież nawet gdy patrzymy z polskiej perspektywy, ciągle w Iraku przebywa wojska.

nieduży liczebnie kontyngent szkoleniowy polskiego wojska.

A z Sudanii wskazuje, że to pora, żeby te wszystkie zewnętrzne siły się wycofały, co jest też zgodne po części z...

planami amerykańskimi sygnalizowanymi przez administrację Donalda Trumpa, które również zmierzają do wycofania wojsk amerykańskich z Iraku.

Zatem, gdy podsumowujemy ten fenomen Sudaniego, polityka, który nie wydaje się, można powiedzieć, nie sprawia wrażenia takiego na pierwszy rzut oka charyzmatycznego lidera, ale jednak sprawnego organizatora,

sprawnego organizatora odbudowy i no właśnie tego przywódcy, który podkreśla wobec Irakijczyków, że już czas odrzucić obce wpływy i obecność obcych sił na terytorium Iraku.

To zdaje się jakby sprawiać wrażenie, że ma on dość duże szanse, gdy patrzymy oczywiście to wybory są zawsze

niewiadomą, ale ma on szansę być ugrupowaniem, czy też jego ugrupowanie Koalicja Rekonstrukcji i Rozwoju ma szansę być na pierwszym miejscu.

To nie jest równoznaczne z tym, że wygra te wybory, ale że jego...

w nowym parlamencie irackim.

Co oznacza, że będzie miał prawdopodobnie największą szansę na sformułowanie rządu, ale to jest oczywiście w Iraku skomplikowane i może dojść do sytuacji, jak to już w przeszłości bywało, że...

dojdzie do stworzenia koalicji mniejszych partii, które zostaną zbudowane przeciwko tej, która wygrała wybory, jak to w systemach proporcjonalnych czasami bywa.

Natomiast na dziś premier As-Sudani jest...

Wydaje się najbardziej prawdopodobnym kandydatem na wygranie wyborów i jest politykiem po prostu dość popularnym.

Dość popularnym, to znaczy drugim najbardziej popularnym w Iraku.

Pierwszym, najpopularniejszym politykiem jest ciągle Muqtada Sadr, który, jak wiemy, te wybory bojkotuje.

Oczywiście jeśli chodzi o specyfikę tego irackiego systemu, to odsyłamy do tej naszej rozmowy sprzed dwóch lat, kiedy opowiadaliśmy o tym, jak po wyborach w 2021 roku, które wygrała, wygrał ruch Muqtada Sadra, ale wygrał, to znaczy w warunkach irackich zdobył 10% głosów i mniej więcej jedną szóstą.

mandatów w parlamencie.

Nie był oczywiście w stanie utworzyć wówczas koalicji.

Jego deputowani zrzekli się mandatów.

Utworzenie koalicji w Iraku jest o tyle trudne, że wprawdzie do powołania rządu wystarczy 50% posłów.

To jednak wcześniej trzeba wybrać prezydenta, a do wyboru prezydenta potrzeba dwóch trzecich deputowanych.

No i to będzie oczywiście ten najtrudniejszy

najtrudniejszy krok, ale tu myślę, że możemy

nakreślić kilka takich scenariuszy.

To znaczy zakładamy, że koalicja Sudaniego może osiągnąć dobry wynik, może zdobyć około 10%, ale musimy pamiętać, że oprócz tego mamy właśnie partie sunnickie, takie jak partie postępu Muhammada Halbuziego czy azm, sojusz azm Kamisa Kanjara.

One w sumie też będą mieć gdzieś około ponad 10%, pewnie kilkanaście procent wyników.

głosów, co też przełoży się na pewnie podobny odsetek mandatów.

Do tego musimy doliczyć właśnie koalicję Państwo Prawa byłego premiera Nuriego Al-Malikiego.

No oczywiście bardzo kontrowersyjna postać, już też 75-letni, ale wciąż cieszący się poparciem pewnie na poziomie, no z pewnością ponad 5% Irakijczyków.

Do tego partie kurdyjskie, które Partia Demokratyczna Kurdystanu, Patriotyczna Unia Kurdystanu, które

Też mają po kilka procent, więc razem to pewnie będzie około 15%.

Więc widzimy, że ten parlament będzie bardzo rozbity.

Do tego oczywiście jeszcze siły ludowej, mobilizacji skupione w sojuszu Fatach.

One także mają kilka procent poparcia.

Stworzenie tej koalicji będzie niezwykle trudne.

Pewnie z punktu widzenia właśnie reform Iraku najlepszą opcją byłoby stworzenie koalicji Muhammada Sudaniego i jego bloku wyborczego z oboma partiami kurdyjskimi, a także z licznymi partiami sunnickimi i partiami, gdzieś mniejszymi partiami reprezentującymi przeróżne siły lokalne, także mniejszości.

irackie, takie jak Turkmenów i inne mniejsze siły.

Stworzenie takiej koalicji bez udziału tych najbardziej proirańskich frakcji, takich jak państwo, prawa czy siły ludowej mobilizacji.

No ale tu oczywiście pojawia się to pytanie, czy ten czynnik, o którym wspomniałem przed chwilą, to znaczy, że...

zebranie dwóch trzecich, bo tylu potrzeba do wyboru prezydenta, głosów w parlamencie bez udziału tych sił proirańskich będzie dość trudne.

I tutaj dwa duże wątki, panie Mateuszu, trzeba poruszyć.

Znaczy jeden jest nie taki duży, tylko scharakteryzował pan w sposób niemalże pełny tę scenę, ale...

Jednak nie zapominajmy, że pomimo zmiany ordynacyjnej nadal w parlamencie będą zasiadać jeszcze posłowie niezależni, czyli mamy jeszcze jedną zmienną i...

I oni siłą rzeczy dość transakcyjną politykę prowadzą, więc będzie ich mniej niż w aktualnym parlamencie, ale nadal będą mogli wziąć udział w formowaniu rządu.

A drugi taki słoń w pokoju, taki duży wątek, to jest właśnie polityka kurdyjska.

I jej tutaj musimy poświęcić nieco większą uwagę.

Tylko w mojej ocenie, jeżeli miałbym się podzielić takimi moimi obserwacjami czy przeczuciami dotyczącymi formowania tej koalicji, to ja zgadzam się, że najbardziej prawdopodobny jest sojusz Sudaniego i Muhammeda Halbusiego, czyli przywódcy ugotowania Takedum, zrzeszającego głównie głosy sunnickie.

plus głosów kurdyjskich, czy też głosów związanych z partiami kurdyjskimi, ale tu wchodzimy w obszar, który jest nieco skomplikowany, bo oprócz nasi słuchacze

jakby znający nieco kontekst iracki to zapewne wiedzą, ale może to jeszcze powiedzmy.

No w Iraku właściwie funkcjonują dwa systemy polityczne, to znaczy mamy system ogólnopaństwowy iracki, ale mamy też pewien mikrosystem na północy, system związany z jedynym w Iraku autonomicznym regionem, czyli regionem Kurdystanu irackiego, który ma swoją bardzo daleko posuniętą autonomię i cieszy się samorządnością.

I polityka kurdyjska jest w jakimś stopniu rozgrywana na dwóch poziomach.

Na poziomie Erbilu, czyli stolicy właśnie regionu Kurdistanu irackiego i na poziomie Bagdadu.

I Kurdowie są podzieleni przede wszystkim na dwie partie.

Znowu w pewnym uproszczeniu, czyli na KDP i PUK, czyli na kurdyjską partię.

Partię Demokratyczną i Patriotyczną Unię Kurdystanów.

Te dwie partie w poprzednich i w poprzednich elekcjach na tym systemie, te dwie partie bardzo się zwalczają można powiedzieć w swojej polityce lokalnej, bardzo mocno rywalizują, no ale często bywało tak, że na poziomie Bagdadu jednak zwierały szyki i potrafiły reprezentować interesy kurdyjskie wobec interesów dominujących arabskich wspólnie.

Natomiast pytanie, i to jest duże pytanie, duży znak zapytania, czy tak będzie też tym razem, bo w poprzednich elekcjach kalendarz wyborczy też to dyktował, że do formowania rządów w Bagdadzie dochodziło w momencie, kiedy mieliśmy względny spokój w polityce wewnątrzkurdyjskiej.

Natomiast teraz tak nie jest.

W zeszłym roku mieliśmy wybory wewnątrzkurdyjskie, wewnątrz Kurdystanu

I do tej pory nie został sformowany rząd kurdyjski.

Czyli mamy sytuację patu czy impasu w samym Kurdystanie.

Dwie główne partie nie potrafią porozumieć się co do sformowania tego rządu.

Wygrała większą część mandatów, zyskała KDP, mniejszą PUK.

Natomiast tam trwa pewien taki impas polityczny nadal.

I teraz gdy patrzymy na to z perspektywy Bagdadu, to z tych dwóch partii politycznych premierowi Sudaniemu znacznie bliżej jest do KDP.

Do partii, która jest większa, ale też jest bardziej zdystansowana od

Iranu, bo tutaj ten wątek irański trzeba też przedstawić, że wśród tych dwóch partii kurdyjskich to Patriotyczna Unia Kurdystanu jest partią bardziej otwartą na wpływy irańskie, podczas gdy kurdyjska partia demokratyczna jest partią bardziej otwartą na wpływy zachodnie, czy też tureckie, czy amerykańskie.

Więc gdy patrzymy na to z tej perspektywy, z perspektywy takiej polityki międzynarodowej,

Mamacija z Sudanii, no pewnie byłby to bardziej naturalny partner koalicyjny, gdyby to tylko było KDP kurdyjskie.

Na co nakłada się problem wyboru prezydenta kraju?

Jak Pan wspomniał, Panie Mateuszu, w Iraku mamy do czynienia w świetle obowiązującej konstytucji z pośrednimi wyborami prezydenta, czyli prezydent jest wybierany przez parlament.

A więc sekwencja działań po wyborach będzie następująca.

Najpierw, gdy zostaną policzone głosy, wyłonieni zostaną zwycięzcy, zajęte zostaną wszystkie 329 miejsc wyborów,

w parlamencie, rozpoczną się rozmowy, w wyniku których będzie musiał być wyłoniony po pierwsze speaker, czy marszałek parlamentu, a po drugie właśnie te dwie trzecie głosów, bardzo, no taka większość kwalifikowana, solidna, będzie musiała wyłonić prezydenta kraju, którym zwyczajowo zawsze jest kurt.

Czyli od 20 lat jest to Kurd i zwyczajowo, co wynika też z porozumień właśnie między dwoma partiami kurdyjskimi, był to do tej pory Kurd z patriotycznej Kurdystanu.

Czyli tej drugiej, tej nieco mniejszej partii, tej nieco bardziej proirańskiej partii kurdyjskiej.

I pytanie, czy to zostanie utrzymane.

Na pewno Kurdowie będą bardzo dążyć do tego, żeby nadal prezydentem kraju był przedstawiciel mniejszości kurdyjskiej, ale czy utrzymany zostanie ten podział, w którym...

to ta nieco mniejsza z tych dwóch partii kurdyjskich uzyskiwała najbardziej prestiżowy, choć pozbawiony realnego wpływu prerogatyw, ale jednak prestiżowe stanowisko głowy państwa irackiego.

Tu jest bardzo wiele znaków zapytania i z uwagi na ten brak konsensusu w samym Erbilu, wśród samych partii kurdyjskich na temat

działania rządu regionalnego kurdyjskiego.

Mamy znacznie więcej zmiennych i znacznie bardziej problematyczną sytuację w tym obszarze polityki wewnątrzkurdyjskiej, które w jakimś stopniu stanowić może, szczególnie z uwagi na wybór prezydenta, zwornik tego procesu wyłaniania rządu w Bagdadzie w kolejnych miesiącach.

Tutaj też warto wspomnieć, o czym rozmawialiśmy z Marcinem Krzyżanowskim chociażby w naszych rozmowach, że takim elementem też budowania przez Muhammada Sudaniego lepszych relacji z Kurdami było jednak porozumienie w sprawie handlu i wydobycia ropy przez region Kurdystanu irackiego, który przez wiele miesięcy czy przez kilka lat był wstrzymany.

W ostatnich miesiącach udało się

dojść do porozumienia tutaj w zasadzie trójstronnego, znaczy z jednej strony dwustronnego między regionem Kurdystanu a rządem irackim, z drugiej strony także porozumienia z Turcją, które sprawiły, że ten przesył ropy z regionu Kurdystanu przez Turcję został wznowiony, a z drugiej strony wznowione też zostały wypłaty z budżetu federalnego dla regionu Kurdystanu, choć tutaj ta sprawa, tak jak mówię, była kością niezgody niewątpliwie w ostatnich latach.

Te dwie kwestie, o których Pan wspomniał, Panie Mateuszu, to one w bardzo dużym stopniu utrudniały działanie administracji i jakby utrudniały też po prostu życie w Kurdystanie irackim.

One jakby zostały rozwiązane, co nie zmienia faktu, że nadal...

wśród samych społeczności kurdyjskiej to zmęczenie tym duopolem jest widoczne, duopolem KDP-PUK i to jest poddawane krytyce.

Z drugiej strony system jest dość, poprzez mechanizmy patronażu politycznego,

dość mocno ten mikrosystem polityczny kurdyjski jest dość mocno utrwalony i uniemożliwia nowym graczom zmianę, co skłania chociażby właśnie niektóre partie kurdyjskie spoza tego duopolu do wzywania do bojkotu tych wyborów.

I to jakby trafia w tą ogólnoiracką...

emocję polityczną, tak by to chyba trzeba nazwać, mówiącą o tym, że dlaczego Irakijczycy nie chcą iść do wyborów?

No dlatego, że mają wrażenie, że te wybory nic nie zmieniają.

I to jest ciekawe, gdy patrzymy na to w takim szerszym planie, że Irakijczycy, może jeszcze dodam taką uwagę bardziej ogólną,

Irak jest nadzwyczaj interesujący dla badacza Bliskiego Wschodu dlatego, że jest tym społeczeństwem arabskim, w którym ta demokracja w jakiś sposób funkcjonuje, można powiedzieć w jakimś stopniu dysfunkcyjny, ale mamy chociażby dostęp do badania opinii publicznej, możemy obserwować zmiany tej opinii publicznej.

I Irakijczycy są zmęczeni przede wszystkim tym, że mają poczucie, że ten system nie gwarantuje im poprawy życia, prawda?

Że wybory, owszem, oni są z nich dumni.

Co więcej, Irakijczycy, i to mnie troszkę zaskoczyło, są przekonani, że wybory są realizowane w sposób właściwy, czyli nie ma obaw o fałszerstwa, tak?

badanych deklaruje, że oni ufają wynikowi wyborów.

Tylko nie widzą zmiany, które te wybory by miały wprowadzać.

Dochodzi tutaj do takiego, można powiedzieć, zacementowania tej sceny politycznej.

No i w badaniach opinii publicznej pojawiają się też takie mocne głosy mówiące o tym, że no policji nie dotrzymują swoich zobowiązań wobec wyborców.

Więc z jednej strony mamy i takie właśnie emocje,

Emocja związana, czy też opinia mówiąca o tym, że nie ma zmiany.

Ten system nie generuje zmiany.

Być może należy go zmienić, w rozumieniu przeprowadzić modyfikację systemu na mniej dysfunkcjonalny w zakresie szczególnie wyłaniania rządów.

albo taki system, który umożliwi podjęcie realnych działań reformatorskich, w szczególności w obszarze zatrudnienia i w obszarze zatrudnienia młodych ludzi i ograniczenia korupcji.

Bo to są dwie kwestie, które naprawdę w największym stopniu mobilizują czy przyjmują wyborców w Iraku.

Dodajmy, że dysfunkcjonalności tego systemu irackiego dodaje także Iracki Sąd Najwyższy, który to właśnie jego wykładnia sprawiła, że do wyboru prezydenta w praktyce potrzeba jest dwóch trzecich...

dwóch trzecich posłów, bo Konstytucja zostawiała tutaj furtkę, że jeśli nie ma tej większości, to można to wybrać większością bezwzględną, ale Sąd Najwyższy cztery lata temu orzekł, że jednak musi być kworum dwóch trzecich, co w praktyce zamyka sprawę.

I dodajmy też może na koniec, czy podkreślmy to, o czym Pan przed chwilą wspomniał, to znaczy to, że ta dysfunkcjonalność systemu irackiego politycznego

jest może nie aż w tym stopniu, ale równie duża, także duża w regionie Kurdystanu.

Tamten system też staje się coraz bardziej dysfunkcjonalny wskutek właśnie tego konfliktu z jednej strony między Partią Demokratyczną Kurdystanu a Patriotyczną Unią Kurdystanu, tego, że już od roku właśnie toczą się negocjacje koalicyjne, a rządu wciąż po wyborach...

w Kurdystanie nie utworzono, a z drugiej strony warto podkreślić, że także opozycja w regionie Kurdystanu jest poddawana dużej presji ze strony aparatu państwowego.

Tu mamy chociażby w ostatnich miesiącach aresztowanie lidera ruchu młodego pokolenia czy ruchu nowego pokolenia, takiego antykorupcyjnego ugrupowania, którego lider...

został właśnie aresztowany, trwa proces, który jest postrzegany przez część Kurdów jako polityczny, stąd część ugrupowań kurdyjskich w każdym razie te wybory także będzie bojkotować.

I tak zmierzając właśnie w stronę takich podsumowań i domknięć, to Irak jest fascynujący, ta scena polityczna jest fascynująca, bo

Mamy tu funkcjonowanie państwa bardzo mocno dotkniętego przez historię brutalnymi rządami, wojnami domowymi, agresją zewnętrzną, bardzo silnymi podziałami etniczno-religijnymi.

Z drugiej strony jednak państwo z instytucjami demokratycznymi, które się zakorzeniły już w jakimś stopniu i to pokazuje chociażby to zaufanie do wyborów, jakie Irakijczycy przedstawiają.

Można powiedzieć, że biorąc pod uwagę ten okres 20 lat,

Niemała część, teraz wchodzi do głosowania idzie pokolenie, które już przyszło na świat w Iraku demokratycznym.

Można powiedzieć, że niestabilne te lata były i targane przemocą polityczną, ale jednak nie pamiętające już okresu dyktatury, chociażby Saddama Husseina.

Więc to jest wyjątek w mapie świata arabskiego, czy w jakimś stopniu też na Bliskim Wschodzie jako regionie.

ale też ma pewne cechy, które są niepokojące, jeżeli mówimy o przyszłości demokracji w Iraku.

Jedną z nich jest właśnie ta oligarchizacja, której sprzyja to, że jest to państwo jednak naftowe.

płynie z jednego sektora, a sektora upaństwowionego, tak, bardzo, bardzo mocno, a to sprawia, że wybory traktowane są w takim planie, no, strategii wyborczych, jako kluczowy element, no, bogacenia się, mówiąc krótko, czyli do parlamentu idzie się po to, żeby być bliżej skarbca państwowego i móc, no,

korzystać z tego poprzez sieci patronażu.

Można, żeby mieć dostęp do stanowisk administracyjnych w ministerstwach, mieć dostęp do przetargów państwowych, etc.

To jest słabość tego systemu, słabość wynikająca z ekonomii politycznej państwa rentierskiego.

I z jednej strony oczywiście możemy mówić tak, no Irak jest w niezłej sytuacji, bo ma ropę naftową, może tę infrastrukturę budować, ale z drugiej strony wiemy, że ta renta naftowa jest czynnikiem budującym oligarchizację systemu, sprzyjającym korupcji i no mogącym też wspierać takie antydemokratyczne tendencje w państwie.

W związku z czym

Zobaczymy, co przyniosą następne miesiące, ale miejmy nadzieję, że ta już zakorzeniona kultura demokratyczna, kultura konsensusu, która w Iraku buduje się od 20 lat, odniesie zwycięstwo też i tutaj i dojdzie do wyłonienia rządu, który w jakiś sposób będzie w stanie rozwiązywać te wyzwania polityczne stojące przed Irakijczykami.

Będziemy zatem przyglądać się tej sytuacji powyborczej i do Iraku niewątpliwie wracać.

Dzisiaj dziękuję już bardzo za rozmowę.

Bardzo uprzejmie dziękuję.

Zachęcamy Państwa oczywiście do słuchania naszej rozmowy także właśnie z początku roku 2024 z profesorem Łukaszem Federkiem, a dzisiaj dziękujemy już bardzo za uwagę.

Do usłyszenia.

0:00
0:00