Mentionsy

Pokój Zbrodni
29.01.2026 08:50

Zrobił to własnej matce. Jej ciało ustawił na zdjęcie profilowe | Pokój ZBRODNI

Wstrząsająca zbrodnia w Bielsku Podlaskim. 31-letni mężczyzna zamordował swoją 67-letnią matkę, a zdjęcie jej zakrwawionych zwłok opublikował w internecie. Mieszkańcy bloku przy ul. Mickiewicza mówią o „przeklętej klatce” – niemal 30 lat temu w tym samym miejscu brutalnie zamordowano starsze małżeństwo. Dwie różne historie, ta sama klatka schodowa i trzy ofiary. Wracamy do sprawy, która wstrząsnęła całym miastem i budzi grozę do dziś.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 96 wyników dla "Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim"

31-letni mężczyzna zamordowwłasną matkę, a później ustawił sobie fotografię jej zakrwawionych zwłok na zdjęcie profilowe w mediach społecznościowych.

Zanim materiały zniknęły z sieci, minęła ponad doba, o czym licznie informowaliście nas Wy, widzowie Pokoju Zbrodni.

Jak się okazuje, sprawca jest dobrze znany organom ścigania, bo wielokrotnie wpadał w ręce funkcjonariuszy.

Za każdym razem był jednak ostatecznie wypuszczany na wolność.

Nie pomógł też pobyt w szpitalu psychiatrycznym.

Czy musiało dojść do tragedii, by zajęto się jego przypadkiem na poważnie?

Ta historia pokazuje ogromne luki w polskim systemie prawnym.

Ja nazywam się Bartosz Wojsa, a to jest pokój zbrodni.

Zdjęcie zakrwawionych zwłok kobiety pojawiło się w popularnym serwisie społecznościowym w piątek 9 stycznia 2026 roku, tuż przed godziną 9 rano.

Widać na nim kobietę w średnim wieku, ubraną w białą koszulkę, która jest częściowo ubrudzona czerwienią.

Na jej plecach leży nóż, a ona jest zwrócona twarzą do podłogi.

Ciało ofiary znajduje się w kołurze krwi.

Szokujący widok fotografii, którą 31-letni mężczyzna ustawił na swoje zdjęcie profilowe na Facebooku, zszokowwielu użytkowników tego portalu, w tym również Was, widzów Pokoju Zbrodni, którzy w licznych wiadomościach prywatnych zarówno do mnie, jak i na nasz kanał przesyłaliście informacje w tej sprawie.

Mnóstwo ludzi zgłaszało post, wyrażało swoje oburzenie, ale początkowo administratorzy nie zupełnie się tym przejęli.

Najpierw nałożono na zdjęcie tylko cenzurę, którą można było łatwo odblokować, zaznaczając, że jest się osobą pełnoletnią i nie przeszkadza nam drastyczny widok.

A właściwie jedynie z tego serwisu, bo jak wiemy w internecie nic nie ginie, natomiast zdjęcie zmasakrowanej kobiety do dziś krąży w niektórych portalach publikowanych przez użytkowników.

My z uwagi na drastyczność tego materiału nie będziemy go tutaj pokazywać.

Nie był to też wytwór sztucznej inteligencji albo zdjęcia archiwalne, zaczerpnięte z czeluści internetu.

31-latek, który wrzucił je do sieci, dopuścił się faktycznej zbrodni na własnej matce, 67-letniej kobiecie.

Udało się to ustalić dzięki interwencji sąsiadek ofiary, które zobaczyły wpis na profilu syna poszkodowanej i rozpoznały swoją koleżankę.

Próbowały nawiązać z nią kontakt, ale ta nie odpowiadała, więc natychmiast wezwały odpowiednie służby.

Wykonały telefon do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim, gdzie rozegrał się dramat.

A on bez wahania zdecydował o wysłaniu na miejsce patrolu funkcjonariuszy.

Młodszy inspektor Tomasz Krupa z podlaskiej policji powiedział w rozmowie z portalem TVN24, że w jednym z mieszkań w Bielsku Podlaskim znaleziono ciało kobiety.

Te informacje potwierdził również prokurator Adam Naumczuk z prokuratury rejonowej w tym samym mieście.

Tuż po dokonaniu makabrycznego odkrycia zatrzymany został syn ofiary, 31-letni mężczyzna, którego znaleziono poza mieszkaniem, w rejonie sąsiedniej klatki schodowej.

Podczas przesłuchania, które odbyło się w sobotę 10 stycznia 2026 roku, podejrzany zachowywał się bardzo dziwnie, był przepytywany dwukrotnie.

Zarówno przez policję, jak i prokuratora.

Za pierwszym razem wypowiadał się nieskładnie i nielogicznie.

Twierdził też, że nie wie, jak zdjęcie zamordowanej matki znalazło się na jego profilu w mediach społecznościowych.

Przy drugim przesłuchaniu zaprzeczył, jakoby miał cokolwiek wspólnego z jej śmiercią.

Nie przyznał się do winy.

Twierdził, że nie było go w mieszkaniu i nie wie, co przytrafiło się kobiecie.

Sąd na wniosek prokuratury zastosowwobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

Zgodnie z ustaleniami śledczych, 31-latek w przeszłości leczył się psychiatrycznie i miał zdiagnozowaną chorobę psychiczną.

W momencie zatrzymania znaleziono przy nim narkotyki, a jego ubranie było ubrudzone krwią.

W związku z tym wszystkim zdecydowano, że areszt będzie odbyww szpitalu psychiatrycznym.

Mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa oraz posiadania substancji odurzających.

Tymczasem mieszkańcy bloku przy ulicy Mickiewicza w Bielsku Podlaskim są zszokowani tym, co się stało.

W rozmowie z dziennikarzami Superekspresu mówią, że dobrze znali panią Elżbietę, która została zamordowana.

Kobieta zajmowała mieszkanie na porterze.

To jakaś przeklęta klatka schodowa.

Krew wsiąkła w ściany i już nic jej nie zmyje, powiedziała poruszona pani Łucja.

To była taka spokojna kobieta, zawsze się uśmiechała, nikomu nie wadziła, dodawała seniorka.

To nie pierwszy raz, kiedy w tym bloku dochodzi do zbrodni.

Mieszkanka wspomina, że znała również małżeństwo, które zostało tam zamordowane prawie 30 lat temu.

W sumie były trzy ofiary.

Ja tego nie pojmuję, wspomina pani Łucja.

Elżbiety, starsze małżeństwo straciło życie w wyniku napadu rabunkowego.

Jak ustalił Super Express, para była wówczas znana w okolicy.

Handlowali złotem.

Ktoś przyszedł wtedy do nich pod pretekstem interesów.

W rzeczywistości sprawcy chcieli się wzbogacić.

Używając noża maltretowali pokrzywdzonych, a na koniec ich udusili.

Podobno zadali im po kilkanaście ciosów.

Krew była wszędzie.

Wspomina mieszkanka w rozmowie z dziennikarzami.

Reporterzy precyzują, że szokujące wydarzenia rozegrały się 24 października 1997 roku, a wspomnianymi rabusiami byli Polak i Białorusin.

Małżonkowie byli podejrzliwi, nie prowadzili interesów z nieznajomymi, ale otworzyli drzwi, bo umówiła ich kobieta, którą dobrze znali od lat.

Starsi państwo zostali zmasakrowani metalowym prętem i uduszeni kablem.

Mordercy zabrali pół kilograma złotej biżuterii i 500 dolarów.

Białorusin został skazany na 17 lat więzienia, Polak dostał 25 lat, a kobieta 15 za podżeganie do zabójstwa, opisywał na swoich łamach Super Express.

Wtedy myślałam, że gorzej już być nie może, a jednak mogło, mówi dziś pani Łucja.

Dwie różne historie.

Ta sama klatka schodowa.

Jedni zabici dla złota, Elżbieta przez własne dziecko.

Ja się boję wychodzić z mieszkania.

Dodaje kobieta, która mocno przeżyła oba te tragiczne wydarzenia.

Trudno zresztą jej się dziwić z uwagi na te wszystkie okoliczności.

A co dalej z 31-latkiem, który zabił swoją matkę?

Jak się okazuje sprawa ma także drugie dno obnażające luki w polskim systemie prawnym.

Prokurator Adam Naumczuk stwierdził bowiem przed kamerą TVN-u, że podejrzany mężczyzna był w przeszłości już trzykrotnie zatrzymywany w związku z posiadaniem narkotyków.

Funkcjonariusze rozkładają jednak ręce, ponieważ za każdym razem 31-latek był ostatecznie wypuszczany na wolność.

A to z uwagi na opinie biegłych, które w sądowych procesach wskazywały na niepoczytalność mężczyzny.

Śledztwa umarzano, potem podejrzany znowu wpadał w ręce mundurowych i historia się powtarzała.

Coś niebywałego.

To nie wszystko, bo już w 2020 roku sąsiedzi zauważyli, że syn może znęcać się nad matką.

Nie udawali, że tego nie widzą.

Wresz przeciwnie.

Postanowili czynnie się temu sprzeciwić i zainterweniować.

Złożono oficjalne zgłoszenie na policję, któremu wnikliwie przyglądali się funkcjonariusze.

Zeznawała także sama pokrzywdzona.

Dziennikarze opisują, że agresor trafił wówczas do szpitala psychiatrycznego, w którym spędził około 3 lata.

Kiedy eksperci uznali, że przeszedł stosowną rekonwalescencję, postanowiono go wypuścić.

W rekomendacjach zastrzeżono jednocześnie, że 31-latek musi uczęszczać na terapię i w ten sposób kontynuować leczenie.

Nie wiadomo, czy mężczyzna stosował się do tych zaleceń.

Wiadomo natomiast, że pozostawał na wolności od 2023 roku i niewykluczone, że wciąż uprzykrzał się matce.

Czy musiało dojść do tragedii, by jego sprawą zajęto się na poważnie?

Czy brutalne morderstwo 67-letniej kobiety sprawi, że tym razem mężczyzna na dobre znajdzie się w zamknięciu?

Wszystko wskazuje na to, że aktualne śledztwo zmierza w kierunku ponownego uznania go za osobę niepoczytalną.

To oznaczałoby, że oprawca trafi do zamkniętego zakładu leczniczego, mimo że w normalnej sytuacji za zabójstwo groziłoby mu dożywotnie więzienie.

Pozostaje mieć nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy, bo uznać, że po zakończeniu terapii może zostać wpuszczony między ludzi, choć oczywiście oficjalna decyzja co do wymiaru kary jeszcze nie zapadła.

Gdy nagrywaliśmy ten odcinek programu, śledztwo nadal trwało.

Z uwagi na charakter tego materiału, na koniec nagrania wwietli się plansza z numerami telefonów wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym i nie tylko.

Jeżeli czujesz, że z czymś nie dajesz sobie rady albo tego typu pomocy potrzebuje ktoś z Twojego otoczenia, nie wahaj się i zadzwoń, nim będzie za późno.

Taki telefon może uratować czyjeś życie.

0:00
0:00