Mentionsy
Energetyczne nawyki | Impuls
Zapraszamy na kolejny odcinek serii "IMPULS. O wspólnej transformacji energetycznej", w której wspólnie z Electrum, polską firmą z obszaru energii i informacji, opowiemy o transformacji energetycznej w wymiarach jednostkowym i wspólnotowym. Pokazujemy, co się udało, a co wymaga poprawy, szukamy szans i korzyści oraz wskazujemy bariery i zagrożenia. W drugim odcinku sprawdzamy, jak każdy z nas, świadomie korzystając z energii, zmieniając swoje nawyki czy podejmując odpowiedzialne decyzje przyczynia się do zmian. Naszymi gośćmi są prof. Dorota Niedziółka z SGH oraz Maciej Borowiak ze Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii. Rozmowę prowadzi Dominik Brodacki. Zapraszamy! Więcej informacji o serii znajdziecie Państwo na stronie https://electrum.pl/podcasty-o-transformacji-impuls/>.
Szukaj w treści odcinka
Transformacja energetyczna to nie tylko energia.
To wybory konsumenckie, styl życia i dylematy.
Nasze oraz władz na poziomie lokalnym i centralnym.
W serii Impuls opowiemy o dotychczasowym przebiegu transformacji energetycznej w wymiarach jednostkowym i wspólnotowym.
Pokazujemy co się udało, a co wymaga poprawy.
Szukamy szans i korzyści.
Wskazujemy też bariery i zagrożenia.
Transformacja energetyczna jest niezbędna, więc zastanawiamy się, jak ją planować, by przyniosła największej korzyści wszystkim.
Serię przygotowaliśmy we współpracy z Electrum, polską firmą z obszaru energii i informacji, która od blisko trzech dekad projektuje i realizuje rozwiązania wspierające transformację energetyczną w Europie.
Ja nazywam się Dominik Brodacki, jestem szefem działu energetycznego w Polityce Insight i zapraszam na dzisiejszy odcinek.
Transformacja energetyczna to nie tylko zmiany na poziomie państw, miast i spółek, ale też styl życia i to, jak pojedyncza osoba zmienia swoje podejście do energii.
To opowieść o świadomym korzystaniu z niej, indywidualnych decyzjach konsumenckich, a także dylematach, np.
czy warto wybierać dostawców zielonej energii, czy też przy budowie domu zadbać o jego wysoką klasę energetyczną.
To pytanie, czy i jak warto korzystać z komunikacji miejskiej i kupować od lokalnych producentów produkty o niskim śledzie węglowym.
O tym, jakie znaczenie mają nasze własne działania dla powodzenia transformacji, porozmawiam z profesor Dorotą Niedziółką ze Szkoły Głównej Handlowej.
W drugiej części odcinka gościem będzie Maciej Borowiak ze Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii, który opowie o swoim życiu w rytmie transformacji.
Pani profesor, kiedy mówimy o transformacji energetycznej w wymiarze jednostkowym, czym ona jest i co to realnie znaczy dla przeciętnej osoby tak w codziennym życiu, nie w teorii?
Dla przeciętnego Kowalskiego transformacja energetyczna nie jest pojęciem, które jest wydaje się ani właściwie, ani w pełni zdefiniowane.
To jest pewna szczątkowa wiedza o tym, że jesteśmy w jakimś
Wielkie dzięki i do zobaczenia.
Coś takiego, takie pojęcie występuje i to jest niezwykle symptomatyczne i symboliczne, dlatego że jesteśmy w czasie, w którym zarówno pojęcie transformacji energetycznej, jak i świadomości zmian klimatu, potrzeb zrównoważonego rozwoju i wszystkich tych pojęć, które towarzyszą nam co najmniej od pięciu dekad,
Jednak nie doprowadziły do takiej pełnej świadomości tego, że oto mamy do czynienia z obywatelem, który wie, że jego pojedyncze działania, konkretne decyzje wywołują określony efekt.
Wie tylko, że taki proces jest.
Potrafił powiedzieć tak, no wiem, jest transformacja energetyczna, ale żeby móc ją zdefiniować, pokazać całą złożoność i wielość aspektów i powiedzieć tak naprawdę do czego ona dąży, to będziemy mieli z tym wielki kłopot.
Czyli to wciąż na poziomie dylematu, jaki każdy z nas przed sobą ma.
Dokładnie.
Wciąż raczej decyzja np.
czy mieć fotowoltaikę, czy nie mieć, a nie np.
decyzja o tym, jaki styl życia wybieram np.
z jaką firmą współpracuję i przy tym wyborze kieruję się wpływem na środowisko tego pracodawcy, czy tego przedsiębiorstwa, czy tego dostawcy usług.
To jeszcze przed nami.
Przedstawione przez Pana przykłady, one są nadal w jednym koszyku, bo to czy będę miał instalację fotowoltaiczną na dachu, albo czy ja wybiorę energooszczędną pralkę, albo czy ja zastanawiam się z jakich produktów wytworzony jest sweter, który kupuję, to jest nadal w tym samym koszyku.
Natomiast ja mam wrażenie, że te pojedyncze decyzje
Dotyczące czy to inwestycji w źródło ciepła, czy inwestycji w rodzaj pojazdu, który kupuję, albo charakter wydatków, to jest na razie pewien element, który jest na poziomie moich indywidualnych decyzji, ale nie wpisuje się w pewną taką pełną, konsekwentną, rozbudowaną, spójną i powszechną społecznie tendencję do zmiany stylu życia.
Bo gdyby ona była, to wtedy moglibyśmy powiedzieć, że nie mówimy o wyborach alegorycznego Kowalskiego, tylko o zachowaniach albo pokoleniowych, albo o pewnej postawie Polaków, która przejawia się określonymi decyzjami.
I Polacy są w procesie transformacji, bo powszechnie.
I wtedy moglibyśmy powiedzieć, że zmienili swoje nawyki.
A tego nie mamy.
Mamy na razie do czynienia z takimi pojedynczymi, albo incydentalnymi, albo takimi nie do końca chyba uświadomionymi działaniami.
To jest pewnego rodzaju efekt być może właściwego pozycjonowania produktów, które są oferowane przez producentów i one znajdują się trochę wyżej na liście preferowanych czy wybieranych.
Ale czy to jest już efekt tego żądania społecznego albo żądania klienta, który mówi ja chcę, aby jedyny produkt jaki pojawia się w tej gamie produktów to były tylko produkty ekologiczne.
Tego nie mamy nadal wśród
Produktów na półkach pojawiają się te, które są ekologicznymi i absolutnie nieekologicznymi i obydwa znajdują nabywców.
Co jeszcze moglibyśmy wskazać jako przyczyny tego stanu rzeczy?
Brak edukacji społeczeństwa, że my nie uświadamiamy sobie, że transformacja to także my sami?
Myślę, że za każdym razem z pytaniem odpowiedzi kryje się słowo wiedza.
Nie mamy wiedzy pełnej.
To oczywiście cały proces edukacyjny konsumentów, obywateli, że od ich małych decyzji wiele zależy.
I z jednej strony mamy wyniki badań, które mówią, że sama decyzja o tym, że nie korzystam z reklamówek,
To jest oczywiście już jakaś decyzja, ale ona nie przekłada się na transformację, bo to jest nadal tylko pewnego rodzaju jeden niewielki element, który no być może ktoś powie cały ten proces dokonuje się maleńkimi krokami, pojedynczymi wyborami.
To prawda, ale rezygnacja tylko z opakowań foliowych to jest za mało, bo my zrezygnowaliśmy z reklamówek, ale jednocześnie proszę zobaczyć jak zwiększył się rynek diety pudełkowej.
To jest rynek, który w gigantyczny sposób od 2020 roku ma bardzo wysoki wzrost, ponad chyba 4 miliardy dzisiaj.
Natomiast dla pojedynczego konsumenta to jest 5 opakowań dziennie.
No to proszę zastanowić się, jaką ilość, jaki przyrost opakowań jednorazowych zwiększyliśmy tylko w tym segmencie, czyli tylko w obszarze diety pudełkowej.
Czyli to jest może opowieść o konsekwencji.
To znaczy płyniemy z nurtem transformacji tam, gdzie jest nam wygodnie, bo lubimy siatki, które są wielokrotnego użytku.
Tak, to już przyjęliśmy, uznaliśmy, że to jest nawet OK.
One są ładne, one zawierają taki element też często turystyczny.
Przywozimy je z różnych...
Współpraca z Polityką Insight Podcast.
Zdecydowaliśmy, że nie chcemy jednorazowych opakowań, na przykład plastikowych kubków, ale z drugiej strony już opakowania dla diet pudełkowych, tak.
To pokazuje, że ta wiedza czy świadomość ma charakter bardzo wycinkowy, jest taka dość specyficzna, bo przyjrzymy się z kolei wykorzystaniu kaw kapsułkowych.
Kawy kapsułkowe są z biodegradowalnych materiałów, ale czy mamy łatwość albo świadomość tego, że
W takim razie segregujmy, oddawajmy je gdzieś dalej.
Zastanówmy się, jak wygląda cały proces.
Wyobraźmy go sobie, albo przynajmniej pozyskajmy informację, co dzieje się z moimi kolejnymi wyborami.
Co ja robię z kapsułkami, co ja robię z fusami, z kawy.
To ja zapytam przewrotnie, przecież to już nie jest mój problem.
No z jednej strony tak, ale gdzie wtedy pojawia się ta odpowiedzialność konsumentów?
I tutaj niezwykle ciekawym przykładem jest chociażby rynek odzieży.
To jest coś, co jest znane każdemu i mamy do czynienia tutaj, możemy na ten rynek spojrzeć z jednej strony z perspektywy ponad 8 miliardów osób na świecie, a więc potencjalnych konsumentów.
Z drugiej strony znaczeniem i rolą marek odzieżowych, których wartość i wpływ jest niezwykle istotny i rozpoznawalny,
Moda jest czymś, co w jakiś sposób nas zidentyfikuje, ale też daje nam taką przyjemność nie tylko nabywania, ale też wpływa na nasz wizerunek, obecność.
No i teraz sobie proszę wyobrazić, że trzy czwarte produkowanej odzieży trafia na wysypiska śmieci.
I świadomość tego, fakt, że jest nadprodukcja, fakt, że to się nie sprzedaje, fakt, że oczywiście potem wiemy, że może to
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wśród młodego pokolenia.
Młode pokolenie chce zmierzyć się z nadmierną konsumpcją, hiperkonsumpcją i wieloma jeszcze innymi określeniami, które pokazują, że czas na nowe, a to nowe oznacza refleksję, czy potrzebny mi jest kolejny sweter, kolejna para dżinsów.
I te nowe pokolenia mówią, chcę mieć szafę kapsułową, chcę mieć sweter dobrej jakości, dobry t-shirt, dobrą parę dżinsów i więcej nie.
Jeśli te decyzje albo taka świadomość miałaby charakter powszechny, no to być może miałoby to swój efekt w postaci ograniczenia popytu, a to w efekcie mogłoby wpłynąć na wielkość podaży.
I żeby zamknąć tą pierwszą część rozmowy, podpytam, czy my bez tej świadomości społecznej albo przynajmniej z tym stanem, który mamy obecnie, jesteśmy w stanie realizować transformację energetyczną na poziomie globalnym, a przynajmniej tym europejskim?
Czy ten grunt nie jest trochę zbyt kruchy?
Wydaje mi się, że jest i na pewno da to niepełen obraz transformacji, bo oczywiście my wykażemy, że my tę transformację realizujemy, tyle tylko, że musimy spojrzeć nie przez pryzmat decyzji takiego alegorycznego Kowalskiego, tylko spojrzymy na chociażby zmiany w strukturze wykorzystywanych pojazdów, no i pokażemy wzrost pojazdów elektrycznych i jeśli przyjrzymy się
Raportom, które podają, że od kilku lat liczba sprzedawanych pojazdów elektrycznych w istotny sposób wzrasta, jest jednoczesną deklaracją ograniczenia liczby pojazdów wykorzystujących silniki spalinowe i z jednoczesnym takim wskazaniem ograniczeń w przyszłości dostępu do centrów miast dla diesli i wielu jeszcze innych, no to powiemy,
No tak, realizujemy proces transformacji, wpływamy poprzez politykę, poprzez ograniczenia i narzędzia na faktyczną wielkość.
Ktoś powie realizujemy transformację, mamy samochody elektryczne.
No tylko tyle, że jeśli jednocześnie nie dokonuje się zmiany w źródłach wytwarzania energii i ona nie zmienia swojej struktury, czyli nadal dominuje tam węgiel.
Z jednej strony realizujemy to tylko przez liczbę jeżdżących pojazdów elektrycznych, ale już nie przez strukturę wytwarzanej tej energii elektrycznej i to jest kolejny element czy aspekt, który pokazuje, że proces transformacji, tak jak powiedziałam, jest procesem złożonym i uwzględnianie wszystkich jego aspektów i analiza ich wszystkich, czyli
Począwszy od struktury wytwarzania energii wtórnej przez rodzaje urządzeń i je wykorzystujących, energii elektrycznej, energii cieplnej, energii mechanicznej i przez zachowania i producentów i konsumentów nie jesteśmy w stanie jednoznacznie przesądzić, że albo transformacja jest, jest skuteczną, jest efektywną albo, że prowadzi nas tą ścieżką albo w tym kierunku, który zakładaliśmy.
W jakiej perspektywie transformacja na poziomie jednostek może poprawić nasz styl życia?
I tu pytam zarówno o komfort, jak i o zdrowie, bezpieczeństwo nas samych.
To znaczy, czy czuwalne korzyści są możliwe do zdiagnozowania od zaraz, że podejmuję jakąś decyzję i widzę na rachunku czy w swoim komforcie życia korzyść, czy to jest raczej obietnica na przyszłość?
To znaczy, czy ja decydując się na styl życia zgodnie z transformacją biorę jakiś zakład z życiem?
Na pewno biorę, tylko tyle, że moje wybory ograniczą się tylko do zmniejszenia zużycia toreb plastikowych czy jednorazowego użytku, to to nie będzie miało efektu.
To musiałaby być jakby zmiana całej filozofii czy postawy.
Ona dotyczy zarówno tego, co konsumuję, ile konsumuję, jakich środków transportu używam.
Tu zwraca się uwagę między innymi na
Zwiększenie udziału transportu zbiorowego czy rowerów, czy taka refleksja nad tym dzieleniem się przejazdami komunikacyjnymi, czyli car sharing, ale też filozofią myślenia na przykład zdecydowanie mniejszej konsumpcji żywności chociażby, bo ta nadprodukcja żywności to jest kolejny element.
Dzisiaj gigantyczny wzrost zapotrzebowania na awokado.
Owocem charakterystycznym dla Ameryki Południowej.
Tymczasem dzisiaj stanowi przedmiot powszechnego ogólnego eksportu, ogólnoświatowego eksportu.
Bezrefleksyjnie sięgamy po awokado ze świadomością, że dzisiejszy trend mówi jest, bo to jest zdrowe.
Może być to alternatywą dla użycia masła, stanowi zmianę koncepcji żywienia.
Ale czy ktoś sobie zdaje sprawę, jaki koszt jest ekologiczny wytworzenia kilograma awokado?
Koszty są gigantyczne, głównie jeśli chodzi o zasób wody.
I teraz z jednej strony taka obserwacja mogłaby powiedzieć, no to jest postawa ekologiczna, zmniejszenie konsumpcji mięsa na rzecz produktów pochodzenia roślinnego, zdrowy styl życia.
Wybory znowu wpływają teraz na taką istotną zmianę.
Z perspektywy oczywiście jednego pokolenia i jednostki można byłoby dostrzec efekt, o ile jest to taka konsekwencja wiedza i świadomość znacznie dłuższego procesu, niż mówimy tylko właśnie o wyborze tego, że zmniejszam zużycie plastiku czy zmniejszam w ogóle konsumpcję, uznając, że ten minimalizm wpisuje się w pewną moją filozofię życia.
Natomiast muszę mieć też świadomość tego, że współczesny świat gdzieś w jakiś sposób naraża mnie na różnego rodzaju pułapki albo ryzyko.
Wspomniane awokado albo chociażby produkcja odzieży w państwach, w których nieprzestrzegane są chociażby warunki pracy.
I z jednej strony mogę powiedzieć, kupiłem sobie jeden t-shirt, ale ten t-shirt pochodzi z upraw chociażby bawełny albo nieekologicznych, albo w warunkach pracy, które też są dalekie od chociażby zrównoważonego
Jeśli ktoś po tej rozmowie dojdzie do wniosku, że od teraz chce żyć w zgodzie z transformacją i wspierać na poziomie moim indywidualnym transformację, od czego mogę zacząć?
Domyślam się, że takim pierwszym krokiem powinna być budowa własnej świadomości, doczytywanie informacji.
Dokładnie.
Co się dzieje z tą torebką?
Dokładnie.
Jaki jest profil produkcji?
Zwróćcie Państwo uwagę, że w coraz większym stopniu na metkach, ale też informacje samych producentów zabierają już pełniejsze informacje o tym, jaki jest charakter tej uprawy, czy jest zrównoważony, czy nie, czy zachowane są pewne normy i standardy.
Nie we wszystkich produkcjach one są narzucone, ale...
Należy ich dopatrywać.
Myślę, że też pogłębioną refleksją, czy na pewno tego czegoś potrzebuje, czy na pewno za tą uświadomioną potrzebą kryje się rzeczywista i realna potrzeba, czy to jest uświadomiona potrzeba wykreowana przez social media, może przez otoczenie.
Dzisiaj mniej znaczy lepiej, to jest na pewno.
Ale druga rzecz, taka świadomość tego, że
Wybory poszczególnych grup, reprezentantów pokoleń, reprezentantów pewnych grup społecznych wyznaczają pewne trendy i obserwacja tych trendów i pełna świadomość tego, że może mi się wydawać, że mój pojedynczy wybór nie ma znaczenia, ale on
Wielokrotność wyborów, ponad 8 miliardów osób, a to tworzy już niezwykle dużą liczbę.
Natomiast jeszcze jest jeden bardzo ważny element.
Transformacja jest pojęciem, które dla nas Polaków i krajów w ogóle europejskich nabiera specjalnego znaczenia, dlatego że ta odpowiedzialność w samej Europie narodziła się dość wcześnie, to są lata 60., kiedy zaczynamy mówić o takiej odpowiedzialności w rozwoju i ideę zrównoważonego rozwoju odpowiedzialności wobec przyszłości, wobec kolejnych pokoleń i tego zbliżania się do granicy rozwoju.
Ale będąc pięć dekad dalej, jesteśmy w świecie, w którym ta tendencja do transformacji jest tendencją pozostającą w pewnej orbicie wpływów tylko niewielu.
Dla reszty nie ma znaczenia, dlatego że oni są wciąż na ścieżce intensywnego rozwoju i za cenę rozwoju są gotowi płacić bardzo wysoką cenę zarówno środowiskową, jak i społeczną.
Co oczywiście nie zwalnia nas z obowiązku podążania na ścieżce ku transformacji jako liderzy zmian.
Ja bym jeszcze tylko tutaj zaznaczyła w taki wyraźny sposób, że transformacja, żeby była skuteczną, musi być świadomą decyzją nie tylko konsumentów, ale też producentów.
I samo oferowanie i zwiększanie udziału chociażby samochodów elektrycznych bez wyraźnej presji
Na jednoczesne dążenie do zmniejszania wpływu i śladu chociażby czy produkcji baterii, czy produkcji opon, czy produkcji wszystkich innych komponentów służących realizacji wyrobu gotowego, a jednocześnie wyraźne naciski i współpraca i współdziałanie na rzecz realizacji zmian Energy Mix w kierunku zwiększenia odnawialnych źródeł energii w tym miksie elektroenergetycznym.
Daje nam tylko pewien wycinkowy efekt zmian, a nie efekt całościowy.
Całościowy będzie wtedy, kiedy w tym procesie dostrzeżemy, że na każdym z etapów istnieje nie tylko świadomość, ale też konsekwencja wyborów, zmian procesów i konsekwentnych ich realizacji.
A spojrzmy na koszty przemian w kontekście sprawiedliwej transformacji.
Nie brak głosów i szczególnie w czasie, kiedy transformacja na poziomie europejskim czy globalnym jest dosyć szeroko kontestowana.
I nie brak głosów, że transformacja już te społeczeństwa realnie kosztuje.
Stąd moje pytanie.
Czy na poziomie gospodarstw domowych
Te koszty dzisiaj są rozłożone sprawiedliwie.
Bardzo łatwo wpaść w taką pułapkę myślenia, że transformacja jest dla bogatych, no bo jeżeli ja chcę kupić produkt, na przykład bluzkę, która nie zawiera w sobie plastiku, no to muszę za nią zapłacić po prostu więcej.
Może to jest po prostu jakieś alibi na to, żeby tych przemian w samym sobie, w swoim stylu życia nie dokonywać.
Jestem w stanie, że transformacja nie jest sprawiedliwą, dlatego że dużo łatwiej, nie tylko na poziomie tych zakupów dóbr konsumpcyjnych osobom zamożnym, jest łatwiej dokonywać wyboru pomiędzy produktem wytworzonym z bawełny produkowanej.
Sposób zrównoważony, ale to jest także kwestia ponoszenia opłat dodatkowych, chociażby przy zakupie energii elektrycznej czy przy zakupie energii cieplnej.
Jeżeli spojrzymy sobie na taki koszyk wydatków osoby zamożnej i osoby niezamożnej, czy o niskich dochodach,
No to wtedy wiemy, że każda zmiana ceny energii dla osoby o niskich dochodach oznacza znacząco wyższy procentowy udział tych wydatków i kwestie pogorszenia sytuacji ekonomicznej.
Stąd pojawia się też pojęcie przy okazji transformacji ubóstwa energetycznego.
Ono się nie wiąże oczywiście z samą transformacją, bo jest takim obserwowanym zjawiskiem pobocznym, świadczącym o tym, że dla osób o niskich dochodach wszelkie
Warunki zmian chociażby źródeł ciepła czy dostaw energii elektrycznej oznaczają niezwykle wysoki wydatek, z którego często są zmuszone zrezygnować, a to oznacza poddanie się pewnemu reżimowi albo utratę na przykład chociażby pewnego komfortu życia, czegoś, co uznane jest za pewien standard cywilizacyjny czy uznany jest za pewien oczekiwany standard życia.
I żeby tej transformacji dokonać, to oczywiście zarówno na poziomie
Współpraca z Polityką Insight Podcast.
Każdy z obywateli będzie ponosił ten sam koszt, albo że on będzie miał taki sam wpływ, bo nie będzie miał.
Więc na pewno osobom o niższych dochodach jest dużo trudniej zaakceptować fakt rosnących cen energii elektrycznej związanych nie tylko z samym jej wytwarzaniem, ale także dostarczaniem i różnego rodzaju opłatami dodatkowymi.
To z kolei powoduje, że może powstać taka pułapka, że od tych osób uboższych oczekujemy więcej, podczas gdy na logikę moglibyśmy oczekiwać od nich mniej.
Chociaż te kwoty mogą być uznane, że są takimi samymi, ale w relacji do reszty wydatków ten procent czy ten udział jest zdecydowanie tak większy.
A jak w wymiarze jednostkowym władza może zachęcać nieprzekonanych do transformacji, ale też wspierać w niej tych, którzy już są do zmian przekonani?
Moje pytanie brzmi, gdzie kończy się ta odpowiedzialność jednostki za moje własne wybory?
Gdzie zacznie odpowiedzialność państwa i instytucji?
Rola państwa instytucji jest w tym nadzorze regulacjach, zapewnieniu równego dostępu do dóbr i usług.
I ta rola państwa jest niezwykle istotna także w takiej promocji i uświadamianiu odpowiedzialności, wysokości kosztów i skutków.
Zaniechania, spowolnienia, transformacji, ale też jej realizacji, bo to, co już dzisiaj tutaj padło, to wiedza i edukacja stanowią taki element z jednej strony eliminujący wiele ryzyk, ale też dający taką szansę na nie tylko zrozumienie całych procesów, ale też przygotowanie się na zmiany.
Natomiast niezwykle istotnym pozostają te decyzje samych obywateli, polegające właśnie na świadomym wyborze i na odpowiedzialności za te wybory, bo nic się takiego przecież nie stało, że wyrzuciłem gdzieś w niewłaściwe miejsce substancje jakieś, nie wiem, na przykład baterie.
Inni też tak robią.
No to jest takie najbardziej jakby nieodpowiedzialne działanie, bo znowu to tak jak z konsumpcją, za każdym razem to daje możliwość jakby kumulowania, bo ileś takich samych decyzji wywoła taki efekt skali.
Natomiast z ekonomii wiemy, że najdoskonalszymi formami zarówno bodźców wspierających czy przekonujących,
To są takie bodźce ekonomiczne.
Jeśli dajemy pewnego rodzaju przywileje czy zniżki za segregowane odpady, taki bodziec ekonomiczny działa najbardziej pozytywnie właściwie na wszystkie grupy społeczne i uwzględniając strukturę wieku i strukturę dochodów i sprawia, że w pewien sposób czuję się usatysfakcjonowany tym, że zadałem sobie trud segregacji,
Ale też w bodzie ekonomicznym jest niewątpliwie to, że dokonując określonych wyborów w realny sposób na coś wpływam.
Bo takie przełożenie daje mi satysfakcję, że to moje zatrzymanie się, ta moja analiza, ten mój świadomy wybór przyniósł określony efekt.
Ale za każdym razem proszę zobaczyć, że w mianowniku jest wiedza i świadomość i odpowiedzialność.
Skoro przyjmiemy, że pojawia się takie myślenie, że jednostkowe działania nic nie znaczą, to jak wynika już z naszej rozmowy, to raczej bardziej taki wygodny mit, który gdzie nie gdzie usprawiedliwia bierność jednostek.
Natomiast to nie zmienia postaci rzeczy, że pojawiają się głosy krytyczne i tak jak mamy świadome wybory, to mamy też świadomą krytykę przemian.
I stąd moje pytanie, dlaczego coraz jednak mimo większej wiedzy część społeczeństwa odwraca się od transformacji i tak bardzo irytują nas na przykład przykręcane korki do butelek?
Dlatego, że człowiek lubi sprawczość i lubi wiedzieć, że jego pojedyncze wybory, czy nawet wybory, które w jakiś sposób zmieniają jego styl życia, przekładają się na jakiś realny efekt.
I kiedy widzimy ten wpływ, no to tym bardziej czujemy się zachęceni.
Natomiast proszę zobaczyć, że zarówno tempo transformacji, jak i brak realnych, pozytywnych wyników
Nie daje tego zadośćuczynienia czy tej satysfakcji.
No bo co z tego, że segreguje, jak ja nie dostaję feedbacku w postaci tego, że dzięki temu moja okolica bezpośrednia, bo to też trzeba pamiętać, że dla konsumenta to bezpośrednie otoczenie jest ważniejsze niż puszcza w Amazonii.
Więc chciałbym wiedzieć, że jego działania, działania jego sąsiadów
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Tworzymy pewną solidarną grupę, żeśmy się wobec reguł i pewnych zasad podporządkowali i mamy w efekcie skutek.
Nasz region jest na przykład czysty, wolny od jakichś zanieczyszczeń albo dzięki naszemu, nie wiem, sortowni odpadów albo podjętym działaniom na rzecz recyklingu uzyskaliśmy materiał, który został wykorzystany i to jest pozytywnym przekazem, jest bodźcem, który motywuje.
Tymczasem to, o czym mówiliśmy, że te takie pojedyncze działania
One toną gdzieś w oceanie braku działań albo takiej obojętności.
Teraz trzeba mieć bardzo dużą taką siłę wewnętrzną i przekonanie, że nie poddam się, a jednak dalej będę dokonywał tych słusznych wyborów, mimo że otacza mnie grupa innych albo obserwuję innych, którzy są dalecy od tych wyborów i jednak ustawicznie będę działał.
Myślę, że po prostu musimy jeszcze poczekać na to, aby ten złożony, wieloaspektowy proces, jakim jest transformacja, zaczął przynosić
On sam w sobie jest bardzo trudny, on jest złożony, bo to jest trochę tak jak z rewolucją.
My nie chcemy używać tego określenia i cały czas mówimy, że to są zmiany ewolucyjne, bo każde użycie słowa rewolucja jest zawsze takim niepokojącym,
W przypadku transformacji, ponieważ to dotyczy zmian nie tylko filozofii działania firmy, całego procesu organizacyjnego, nie można nie uwzględniać tego, że ta złożoność wymaga znaczącego zaangażowania kapitału i wielu działań, które dopiero podjęte w jednym czasie i w określonej intensywności przyniosą efekt.
Bez czego rewolucja, która jest ewolucją, groziłaby na poziomie jednostkowym pewnie bardziej zmęczeniem i buntem, aniżeli jakimiś realnymi przemianami.
I kończąc, żebyśmy zostawili naszych słuchaczy z takim manualem, jak dalej postępować.
Trochę już o tym powiedzieliśmy, ale chciałbym, żeby to wybrzmiało.
Gdyby ktoś po naszej rozmowie chciał zacząć taką swoją małą transformację i...
Wdrożyć jedną zmianę, konkretną zmianę w swoim życiu, która przyniesie mu sens ekonomiczny i życiowy, a jednocześnie wesprze tą transformację.
To co by pani zarekomendowała?
Takimi decyzjami, które mają taki realny wpływ, to jest zmiana świadomości w zakresie, czy rzeczywiście potrzebuję kolejnego urządzenia RTV albo AGD, mimo że to, które jest, działa, albo może można go naprawić, bo od tego odeszliśmy w ostatnich dekadach, zastanawiając się, że jeśli nie działa, to kupuję nowe, bo ta dostępność i cena zbudowana jest w ten sposób, że staje się to łatwiejszym niż pójść i naprawić.
I druga rzecz, świadomość i odpowiedzialność, że nie muszę posiadać tylu rzeczy, że ważniejsze jest być niż mieć i mniej znaczy więcej.
I ja zakończę tę rozmowę swoimi dwoma refleksjami, które sobie wynotowałem, które może brzmią jak truizm, ale chyba w tym kontekście zawsze warto do nich wracać.
To znaczy, że zmiana jednak zaczyna się od każdego z nas i my też jesteśmy elementem tej transformacji, a po drugie, że ona zależy od nas samych, ale nie tylko od nas, to znaczy transformacja w wymiarze jednostkowym, jakkolwiek kluczowa, to na niej się nie może wszystko zatrzymywać, bo my jako społeczeństwo, jako ludzie, jako jednostki też potrzebujemy wsparcia, o czym pani profesor już powiedziała.
Pani profesor Dorota Niedziuka, Szkoła Główna Handlowa.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
Maciej Borowiak, Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii.
Z Pana perspektywy, osoby, która praktykuje transformację, czym dziś jest transformacja energetyczna w wymiarze jednostkowym, indywidualnym?
Dzisiaj mamy prawie 2,7 mln osób, które ma w domu własną elektrownię.
To jest ta zmiana, która w ostatnich trochę więcej jak 10 latach się wydarzyła, bo jeszcze kilkanaście lat temu mieliśmy kilka głównych elektrowni i by chyba nikt nie pomyślał, że każdy z nas może być użytkownikiem i producentem prądu na własne potrzeby.
Przez lata prosument był symbolem ozdolnej transformacji, czyli takich działań, które
Naród z własnej woli, kierując się własnym dobrze pojętym interesem, realizował trochę własnym sumptem, oczywiście przy bardzo dużym wsparciu państwa.
Natomiast ta rola prosumentów się bardzo mocno zmieniła.
Co dzisiaj musiałoby się stać systemowo, żeby prosumenci znowu byli postrzegani jako realni beneficjenci i korzyść dla systemu, dla transformacji, a nie źródło problemów systemu energetycznego?
Pytam właśnie dlatego, że ta rola
Kiedyś takie postrzeganie było, później ona ewoluowała w kierunku tego, że jednak, ponieważ musimy wyłączać coraz częściej instalacje fotowoltaiczne, ta narracja wokół prosumentów trochę się jednak zmieniła.
Przede wszystkim myślenie, że prosument to nie jest petent, tylko to jest klient, który ma swoje oczekiwania i swoje potrzeby.
I ja tej narracji zupełnie nie rozumiem i to jest jakby temat na osobną dyskusję, kto tą narrację kreuje.
Natomiast taka kartka
Z kalendarza, bo jeszcze te 2012-2013 nie mieliśmy praktycznie instalacji fotowoltaicznych w Polsce.
Bodajże w 2013 pojawiła się pierwsza zmiana ustawy tzw.
mały trójpak, który pozwolił budować instalacje fotowoltaiczne bez
W 2015 czekaliśmy jako branża, ale nie tylko na system, już dzisiaj nikt o nim nie pamięta, czyli to, że każdy, kto będzie miał instalację fotowoltaiczną, będzie mógł prąd sprzedawać po określonej cenie.
Taka ciekawostka, to 65 groszy było dla instalacji do 10 kW, 75 groszy dla tych trochę mniejszych i to nawet ja pamiętam taką reklamę banku, który sugerował w przypadku kredytu hipotecznego,
Nie kupuj działki 1000 metrów, kup działkę 2000 metrów.
Na jednej wybuduj dom, na drugą instalację fotowoltaiczną o mocy np.
40 kWp i ta druga będzie Ci spłacać rachunki, spłacać Ci raty kredytowe.
Natomiast ten system nie został wprowadzony.
Został wprowadzony system net meteringu.
Oficjalnie to opustów, który z punktu widzenia legislatora, dużej energetyki wydawał się nieupłacalny i nie było sądzone, że taki nastąpi boom i rozwój.
Bo na początku osoby, które się zdecydowały
Na budowę tych małych elektrowni na swoje potrzeby otrzymywały naprawdę niewielką formę wsparcia, bo pierwszy program Mój Pronto były dopłaty rzędu 4000 zł, a instalacje kosztowały dwa razy więcej, więc były absolutnie prekursorami i w mojej ocenie były traktowane jako tacy nieszkodliwi pasjonaci.
Którzy nie spowodują jakichś większych strat w rachunkach, w bilansach dużych spółek energetycznych, dla których dzisiaj my, bo ja także jestem prosumentem, stanowimy dużą konkurencję.
Bo rozmawiamy, że w 2013 było 5 megawatt o peak fotowoltaice.
Mogę się troszkę pomylić, ale mniej więcej te rzędy wielkości.
A dzisiaj mamy...
22, 24 gigawaty, więc to jest potężna zmiana.
My dzisiaj stanowimy, mówię o wytwórcach, potężną konkurencję, która jest traktowana tak, jak nie powinna być, bo my powinniśmy być traktowani jako uzupełnienie całego miksu energetycznego.
I to też porównam trochę do tego, co się stało z Pocztą Polską, a z jej największą konkurencją.
Kiedyś ta konkurencja musiała dokładać blaszki metalowe, żeby móc konkurować i szukać takich rozwiązań, a tamci próbowali różnymi zagrywkami, takimi
... administracyjnymi zmianą prawa i nie dopuścić ich do rynku.
No i dzisiaj wiemy, gdzie są te dwie firmy i tak trochę porównuję dzisiaj traktowanie właśnie prosumentów i właścicieli różnych systemów fotowoltaicznych jako pasożytów, gdzie to jest absolutnie nieprawda, tylko że to nie jest ta droga.
To jest perspektywa relacji pomiędzy prosumentem a systemem, powiedzmy bardzo ogólnie.
Jaka jest relacja pomiędzy prosumentem a jego własnym portfelem?
To znaczy, czy dzisiaj na obecnych zasadach, rozwijmy ten mit albo go potwierdźmy, czy bycie prosumentem oznacza realne korzyści dla gospodarstwa domowego, czy też jest to bardziej domena dla tych bogatszych już tylko osób?
Zmienił się system rozliczeń, ale to już dobrych kilka lat temu, więc ja myślę, że trzeba o nim zapomnieć i skupić się na tym, co mamy tu i teraz.
Co się zmieniło przez te ostatnie kilka lat?
Przede wszystkim ceny energii wzrosły i to dwukrotnie.
Ceny dystrybucji bardzo mocno tutaj wzrosły, a ceny urządzeń przez ten okres bardzo mocno spadły, więc te dwie krzywe się przecinają.
Kwestia doboru instalacji fotowoltaicznej.
Kiedyś inaczej się dobierało.
Dzisiaj opłacalność jest tym większa, im większą mamy poziom autokonsumpcji.
Jeżeli dobierzemy instalację, żeby ją produkcję konsumować w tym okresie największego nasłonecznienia.
Od kwietnia do października jest w Polsce największe promieniowanie słoneczne.
Jeżeli dobierzemy sobie instalację do tego profilu, no to na tym na pewno skorzystamy.
Jeżeli chcemy przez cały rok w pełni korzystać albo nie jesteśmy w stanie tego profilu tak dopasować, no bo my akurat jesteśmy tutaj w stolicy, pan w biurze, trudno o autokonsumpcję u pana, natomiast są grupy, przedsiębiorcy, rolnicy, emeryci, którzy mogą tą energię wykorzystywać na bieżąco.
I druga rzecz, która się też wydarzyła, no to magazyny energii.
Gdybyśmy tu trzy lata temu rozmawiali, byśmy rozmawiali o pierwszych instalacjach, które się w Polsce powstały ze względu na dostępność, czyli koszty i ceny tych urządzeń.
Natomiast dzisiaj rozmawiamy o tym, że w Polsce mamy już koło 100 tysięcy zainstalowanych magazynów energii.
Pani minister deklaruje, że chciałaby, żeby ta liczba została podwojona.
Z czego to wynika?
Spadły i stały się dużo bardziej dostępne, więc energii, której nie wykorzystamy w danym momencie, możemy zmagazynować i korzystać wtedy, kiedy tego słońca nie ma.
W zimie ten magazyn nam może służyć jako forma takiego ekonomicznego buforu, czyli możemy korzystając, ale nie tylko, z taryf dynamicznych możemy sobie go ładować, gdy są niskie ceny, a odbierać, gdy są wysokie ceny, ale to na taryfach tych tradycyjnych typu, nie wiem, G12, G12W,
Też możemy sobie ten bufor ekonomiczny prowadzić.
To dyskusja o technologiach, o finansach, także o naszych własnych decyzjach.
Natomiast czym innym jest zakupić i użytkować instalację fotowoltaiczną, a czym innym wybudować dom, który wspiera w pewnym sensie oczywiście transformację energetyczną.
Dom w technologii szkieletowej drewnianej, który jest ekologiczny, ergonomiczny i ekonomiczny.
Czy podzieli się pan doświadczeniami z użytkowania takiego obiektu?
I zacznijmy od opowieści, co w ogóle było impulsem do takiej inwestycji.
Pytam trochę o ten aspekt psychologiczny.
Czy kierował się pan przede wszystkim ekonomią, ekologią, niezależnością energetyczną?
Może coś innego brał pan pod uwagę?
Chciałem mieć swoje zdanie na temat różnych technologii, żeby nie być teoretykiem, ale praktykiem i postanowiłem na dany moment, to było 2021, zastosować wszystkie technologie jakie były dostępne na dany moment i przetestować je po prostu na własnej skuteczności.
I to też jest taka ciekawostka, jak wtedy montowałem palownik hybrydowy, czyli taki, który umożliwi podłączenie magazynu energii.
I wtedy nieliczne firmy proponowały takie rozwiązania.
To mnie pytano, po co to robisz?
Przecież magazyny są absurdalnie drogie.
Mówię, tak, ale zobaczymy, czy to się nie zmieni, więc wolę się przygotować te parę złotych, bo wtedy były różnice w cenach, dopłacić.
No dzisiaj to jest standard.
Przede wszystkim chciałem przetestować różne systemy.
Chciałem, żeby to był dom ergonomiczny, czyli żeby nie był zbyt duży i wykorzystać maksymalnie powierzchnię, bo tak jak żona mówiła, a może byśmy powiększyli kuchnię, a może tu jeszcze jeden pokój by się przydał, ale mówię, kochanie, każde 10 metrów to jest na tamte czasy 50 tysięcy złotych plus, więc dajmy sobie spokój, lepiej te pieniądze zaoszczędzić.
Chciałem, żeby wykorzystać słońce w kontekście oświetlenia, więc od strony północnej, bo mam jedno okno niewielkie w kuchni, które jest de facto nieotwierane, a od strony zachodniej usytuowałem pokoje dla moich dzieci, żeby w momencie jak wrócą ze szkoły, jeszcze nie chciałem powiedzieć z pracy, ze szkoły, ale to mogły korzystać ze światła dziennego.
Od strony południowej mamy oszklenia.
W zimie to bardzo fajnie się sprawdza, no w lecie czasami tego słońca jest za dużo, bo jednak ta temperatura rośnie.
Więc to jest tak, jak architekt określił dom prowadzony słońcem.
Dach dwuspadowy, czyli najprostszy z możliwych.
I jestem z Wielkopolski, więc też chciałem tanio wybudować.
Stąd najprostsze rozwiązania.
No i trzecia rzecz, bo to jest dom drewniany.
To też taka ciekawostka.
Wiele osób się nas pytało o trwałość.
Czy to się nie przewróci?
Czy dwiat nie zdmuchnie?
Gdzie przecież stare kościoły mamy kilkusetletnie drewniane, a zapach jak się wejdzie do środka jest niezwykły.
Troszkę jak do sauny wchodzimy, to od razu to czuć.
I bardzo mi zależało na tym, żeby móc regulować koszty użytkowania, bo teraz mamy końcówkę roku.
IKZE, IKĘ, czyli myślenie o emeryturze, a ja myślałem o emeryturze w kontekście, żeby mieć jak najniższe koszty eksploatacji za te kilkadziesiąt lat, jak na tą emeryturę się wybiorę.
Jakie są Pana doświadczenia z eksploatacji takiego domu?
Można powiedzieć, że przetestował Pan transformację na sobie.
No i co pokazuje ten domowy Excel?
To ja postanowiłem, że opomiaruję maksymalnie co mogę.
Więc mamy opomiarowanie ogrzewania CO, mamy opomiarowanie centralnej wody oraz całego obiektu.
I mogę powiedzieć, że w tym roku
Na ogrzewanie budynku wyniosło 1950 kilowatogodzin.
Nie znamy pojęć, tak jak, nie wiem, rozmawialibyśmy tutaj, ile samochód zużył paliwa, no to nie mówilibyśmy w złotówkach, co o niczym nie musi świadczyć, czy jest bardzo trudno transformowalne, co to za różnica 60 czy 100 czy 200 zł, nic nam nie mówi.
I w przypadku budynków mówimy o tym, ile wydaliśmy na prąd, co o niczym nie musi świadczyć, a trzeba mówić o kilowatogodzinach.
1950 kWh w przeliczeniu na złotówki, gdybyśmy tak to wzięli jeden do jednego, to jest 1950 zł.
Tyle mnie kosztowało ogrzanie do dnia dzisiejszego, więc każdemu pozostawiam do oceny, czy to jest dużo, czy to jest mało, jeżeli chodzi o ciepłą wodę użytkową.
I tutaj mówię o kWh, a nie mówię o systemie fotowoltaicznym, który mi to, wiadomo, bilansuje.
Ciepła woda użytkowa prawie 3800 kWh, więc tu mamy duże koszty.
To też dosyć istotne, jaki mam system grzewczy.
Ja się zdecydowałem ze względów capexowych, czyli koszt instalacji, nie na system pompy ciepła, który jest w systemie popularnym, tylko na system elektryczny mat grzewczych.
Czyli ja mam w całym budynku folie grzewcze, co ma swoje zalety, że jest stosunkowo niedrogim.
W budowie, no bo to jest proste urządzenie, to jest po prostu w dużym uproszczeniu już sprasowany kabel elektryczny.
Ma też swoje wady, no bo tak jak pompa ciepła ma to przełożenie, że tak zwane COP z jednego kWh energii elektrycznej, którą kupiliśmy, wyprodukuje 2, 3, 4 kWh energii ciepła, a tutaj jest 1 do 1, więc gdybym miał pompę ciepła, pewnie by to wyszło nawet jeszcze mniej.
Łącznie w tym roku zużyłem energii około 12 tysięcy kilowatogodzin, no bo do tego dochodzi jeszcze ładowanie samochodu plug-inowego, czyli hybrydy, no i to użytkowanie takie codzienne około 5 tysięcy.
I mam też system inteligentny.
Który też chciałem przetestować, bo się bałem, że to będzie kosztowało mnie 100 tysięcy albo jeszcze więcej, bo o takich kwotach wtedy słyszałem, ale zdecydowanie mniej i jestem bardzo zadowolony, bo w jednym ręku, czyli w jednej aplikacji mam system, który widzi rekuperację, ogrzewanie, fotowoltaikę i tak dalej.
Czy to są duże kwoty czy małe, to każdy musi ocenić indywidualnie.
Natomiast ja pozwolę sobie zapytać pana, to znaczy, czy biorąc pod uwagę te wszystkie technologie, które pan w tym domu zastosował, czy było warto, czy też są jakieś rozwiązania, których dzisiaj by pan nie wdrożył albo których by pan nie zastosował?
Rozważyłbym ogrzewanie, czyli CWU, czy nie, zrobiłbym pompy ciepła, niż systemu takiego najbardziej podstawowego, czyli grzałka, zbiornik, który jest bezpośrednio połączony z instalacją fotowoltaiczną i tam sobie ustawia priorytet.
Jeżeli mamy słońce, pracuje, no to grzeje mi wodę, jeżeli tam temperatura spadnie, no to ten prąd pobiera z gniazdka, najczęściej w godzinach, bo jestem w taryfie G12W, 13-15 lub po 22, ale
No nie zawsze to się udaje.
Tak to nie widzę jakichś takich rzeczy, których bym nie zrobił.
Jak ocenia Pan samo życie w takim domu?
Już trochę abstrahując od tego aspektu ekonomicznego.
No i takie, no trzeba o to pytać w tych czasach, poczucie bezpieczeństwa energetycznego.
Jesteśmy bardzo zadowoleni.
Mam obawy, bo rzeczywiście jeżeli mam wszystko spięte w jeden system, czyli jak coś mi padnie, no to może paść cały system, ale przez te 5 lat takiej sytuacji nie miałem, a faktycznie no choćby ten system inteligentnego domu...
I sterowanie temperaturą w każdym pomieszczeniu z jednej aplikacji, czy oświetlenie z jednej aplikacji, czy też nawet takie proste rzeczy, jak można sobie ustawić, że tam gdzie są korytarze to światło się zapala tylko na 60 sekund, bo bardzo często jest tak, że zapominamy zgasić i nikomu się nie chce tam podejść, a tu jest trochę inaczej to zrobione, więc...
Nie widzę jakichś wad.
Może czasami w lecie jest za ciepło, ale to też można sobie ten problem rozwiązać.
Nie mam klimatyzacji i przyznam szczerze, że tak długo jak to będzie możliwe, nie chcę mieć klimatyzacji.
Zmienimy trochę temat i chciałbym nawiązać do polityki narracyjnej.
Jak powinniśmy mówić o transformacji energetycznej na poziomie jednostkowym tak, żeby ona nie była odbierana jako obowiązek albo jakaś powinność, która jest nam narzucana?
Dużo negatywnych rzeczy narosło wokół transformacji, bo w mojej ocenie transformacja energetyczna, żeby się przyjęła, to ona musi kojarzyć się z korzyściami ekonomicznymi przede wszystkim.
Dzięki transformacji, po pierwsze będę płacił mniej za rachunki za prąd, ogrzewanie, etc.
Po drugie, uzyskam pewną niezależność i bezpieczeństwo energetyczne, bo dzisiaj wojna, która za moment będzie miała 4 lata na Ukrainie, dla tych ludzi tam mieszkających najczęstszym słowem w wyszukiwarce są przerwy w dostawie prądu, więc mając własną instalację z własnym magazynem energii, no to jesteśmy na jakiś czas zabezpieczeni, a to daje ogromny komfort.
A dopiero trzeci punkt, a może i czwarty, no to jest kwestia właśnie ekologii, bo ja mam świadomość, jesteśmy w Europie, która chce być prekursorem w tej transformacji ekologicznej, tylko w moją ocenie to może się źle skończyć, dlatego jeżeli bierzemy sami udział w tym wyścigu, a odpowiadamy za mniej niż 10% emisji dwutlenku węgla, to po prostu społeczeństwo się zbuntuje.
Bo powie, no nie, no nie chcemy więcej płacić, a będzie nas to coraz więcej kosztowało, bo jeżeli są państwa, które nie stosują się do tych samych regulacji, a nie mówię o państwach europejskich, tylko z bliskiego, dalekiego wschodu czy w ogóle z Azji, to nas przegonią gospodarczo i przemysłowo i skończy się tak, że my będziemy mieli po prostu coraz większe bezrobocie jako Unia Europejska, więc tym bardziej...
Postawa wobec ekologii będzie coraz twardsza i wręcz mogę powiedzieć, będzie szukała takiego sobie winnego i zasada tej oblężonej twierdzy i będzie odwrócenie zupełnie tego efektu, a transformacja energetyczna jest dobra, bo to jest trochę tak jakbyśmy dzisiaj przestali korzystać ze sztucznej inteligencji czy z różnych dobrodziejstw technologii, bo nie, to są dobrodziejstwa, tylko trzeba umieć z nich korzystać.
To może to jest dyskusja o tym, że w zbyt dużym stopniu przerzucamy ciężar transformacji na decyzje konsumenckie.
Na przykład wyobrażam sobie kogoś, kto powie, ja chcę w domu mieć piec gazowy czy jakiś inny, bo sąsiad ma i mówi, że jest tanio, ja nie chcę mieć ogrzewania elektrycznego.
To nie szkodzi.
Jeżeli ten gaz też możemy kupić w jakichś rozsądnych cenach od rozsądnych dostawców, bo o to w tym wszystkim chodzi, bo co nam daje transformacja?
Unia Europejska jest w takim miejscu, że my de facto nie mamy żadnych węglowodorów, z których moglibyśmy korzystać.
Nie mamy ropy, nie mamy gazu.
Ten słynny węgiel, no to też przywozimy z różnych innych miejsc niż z Unii Europejskiej, bo po prostu ten
Europejski jest drogi i inna rzecz, czy ktoś chciałby mieszkać obok kogoś, kto grzeje węglem i po prostu nam to przeszkadza w komforcie życia.
Więc rewolucja najczęściej zjada swoje dzieci, więc musi być transformacja w sposób ewolucyjny.
Zresztą choćby ostatnie zmiany dotyczące elektromobilności i wycofania się Unii Europejskiej w 2035 roku z tej takiej kategorycznej decyzji pokazuje, że pewne rzeczy się tutaj dzieją.
Gdyby miał Pan wskazać jedną zmianę w stylu życia, która z punktu widzenia transformacji, także bazując na Pana doświadczeniach, ma największy sens ekonomiczny dla naszego portfela, ale też taki, który realnie przyczynia się do transformacji.
Ja myślę, żeby umieć policzyć zapotrzebowanie budynku na ciepło.
Bo tak jak dzisiaj wiemy, ile mniej więcej zużyje nam samochód, który spali ileś litrów jadąc z Warszawy do mojego rodzinnego miasta, do Kalisza i jesteśmy w stanie to policzyć dokładnie.
To tak w przypadku budynków też jesteśmy w stanie to policzyć i dzięki temu, wiedząc jakie będą koszty eksploatacji, będziemy wtedy mogli zadecydować czy opłaca nam się termomodernizować budynek, bo dzisiaj też o tym często się mówi, a może czasami nie ma sensu robić termomodernizacji 300 metrowego budynku, bo jego koszty eksploatacji będą tak wysokie, że lepiej go sprzedać i przenieść się do czegoś 60 metrowego.
I w drugą stronę, że może nie warto planować dużych budynków, domów, w których planujemy mieszkać i wystarczy nam 100 metrów i ta kuchnia będzie trochę mniejsza, ale dzięki temu koszty eksploatacji będą zdecydowanie mniejsze.
To z drugiej strony, która taka zmiana jest Pana zdaniem najbardziej przereklamowana?
W poprzedniej rozmowie profesor Dorota Niedziółka wspominała.
Torebkach szmacianych, które wypierają torebki foliowe, choć w praktyce jest to tak naprawdę tylko część obrazka i to ta mniejsza.
Nie wiem, która jest jakoś mocno przereklamowana, nic mi takiego do głowy nie przychodzi.
Natomiast pamiętam rozmowę ze świętej pamięci teściową, jak budowaliśmy się i mówiłem, że chcę system rekuperacji, a ona mówiła, no ale po co ci rekuperacja, lepiej sobie przewietrzyć.
A ja wiem dzisiaj, że to była jedna z najlepszych decyzji.
To jest ciekawe.
Ona nie ma wymiaru ekonomicznego, czyli tak jak w przypadku instalacji fotowoltaicznej, magazynów energii, liczymy sobie stopę zwrotu.
W przypadku rekuperacji nikt tego nie robi.
A ja wiem, jaką ona mi daje dzisiaj wartość, choćby mieszkam na osiedlu, gdzie niestety dookoła niektórzy jeszcze palą w piecach różnymi rzeczami i po prostu jest smog i śmierdzi, więc ja praktycznie od listopada do marca nie otwieram, nie wietrzę, nie muszę tego robić, a mam w środku czyste powietrze.
To jest jeden plus, a drugi plus, ciepłe powietrze nie ucieka mi na zewnątrz, dzięki czemu moje rachunki też są dużo niższe, więc
Rekuperację zdecydowanie polecam.
Nie wiem, czy się zwróci, ale na pewno da wartość w postaci czystego powietrza przez całą dobę.
Czyli to może jest nie tylko o edukacji, ale o tym, że po prostu liczmy swoje koszty, a zachęta do transformacji pojawi się na naszych oczach, no bo to zobaczymy, że te rozwiązania, o których my rozmawiamy, po prostu mogą się nam realnie opłacić.
Roczny bilans, czy roczny budżet wydatków na utrzymanie mojego domu z polisą ubezpieczeniową, z podatkami, śmieci, woda, prąd, oprócz funduszu remontowego, bo ten dopiero planuję rozpocząć, to jest sześć tysięcy złotych, czyli to jest około pięciuset złotych miesięcznie.
Mam budynek sto trzydzieści sześć metrów kwadratowych plus garaż, tam dwadzieścia kilka, więc około stu sześćdziesięciu pięciu metrów, więc każdy może sam ocenić, czy to jest dużo, czy mało.
Maciej Borowiak, Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej i Magazynów Energii.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Na dziś to wszystko.
W kolejnym odcinku sprawdzimy jak przebiega, a jak powinna przebiegać transformacja w wymiarze regionalnym.
Posłuchajcie również innych podcastów Polityki Insight, które znajdziecie na większości platform podcastowych.
Ostatnie odcinki
-
Katowice pracują nad strefą | Miasta bez smogu
03.02.2026 14:25
-
W połowie drogi | Impuls
02.02.2026 13:25
-
NATO na zakręcie | Z dystansu
30.01.2026 16:41
-
Kopernikański przewrót w kosmosie | Wartość dodana
29.01.2026 14:09
-
PiS szuka premiera, kto tworzy front Brauna | N...
28.01.2026 15:17
-
Jak silna jest Hennig-Kloska? | Energia do zmiany
27.01.2026 13:34
-
Czy Europa uwierzyła w siebie? | Z dystansu
23.01.2026 14:46
-
Davos, gospodarka i przyszłość technologii | Wa...
22.01.2026 14:06
-
Aaaa krzesło oddam | Nasłuch
21.01.2026 14:48
-
Roszady w PGE | Energia do zmiany
20.01.2026 13:03