Mentionsy
Niezależne media lokalne? "Nie można się zbliżyć do żadnej władzy"
Niezależne media lokalne coraz częściej funkcjonują pod presją polityczną i finansową. - Jeżeli medium patrzy władzy na ręce, to ta władza z zasady nie umieszcza tam reklam. Ale jest jedna zasada. Na poziomie lokalnym nie można się zbliżyć do żadnej konkretnej władzy. Każdą kolejną trzeba traktować jednakowo. Jeśli dany tytuł się zbliży, to oznacza to dla niego śmierć - powiedział Andrzej Andrysiak, dziennikarz i prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.
Szukaj w treści odcinka
A do dzisiejszego wieczoru zaprosiłem pana Andrzeja Andrysiaka, dziennikarza, wydawcę Gazety Radomszczańskiej no i prezesa Stowarzyszenia Wydawców Prasy Lokalnej.
Dobry wieczór panie Andrzeju.
Dobry wieczór, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych.
No, oprócz tego jeszcze tutaj należałoby stwierdzić, że pan jest dziennikarzem tej prasy dużej, wielkonakładowej i prasy centralnej.
No ale skupmy się wobec tego na Gazecie Radomszczańskiej i na prasie lokalnej.
Lokalne gazety.
Pamięta pan te czasy, jak była chęć jeszcze do wydawania prasy lokalnej?
Gdy się tak naprawdę budowała ta lokalna Polska od zera, bo miasta były w strasznym stanie, władze miały bardzo dużo do roboty, to mieszkańcy mieli bardzo dużą potrzebę do tego, żeby wiedzieć, co się w tych lokalnych społecznościach dzieje.
Tak, ale to był ten kazus miast byłych wojewódzkich, na przykład Tygodnik Siedlecki, który wychodził od jakiegoś, od 70-tych lat, czy Kronika Beskidzka, czy Tygodnik Zamojski, ale w takich małych miastach powiatowych to zwykle robili aktywiści, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z mediami.
Taka świadomość... Też było trochę szkoleń, między innymi zagranicznych.
Taka świadomość, że albo się jest dziennikarzem, albo radnym, czy wójtem.
Bardzo szybko dotarła i do wójtów, i do dziennikarzy.
Albo byli dziennikarzami, albo poszli do samorządu.
I ci, którzy poszli do mediów, to są ci, którzy wydają w większości tytuły od trzydziestu, trzydziestu kilku lat wydają je do tej pory.
Zwykle to są portale takie dominujące na swoim terenie.
Ale te tytuły do tej pory wychodzą.
Ja pamiętam z własnego doświadczenia, to było te 37 lat temu prawie, jak wyglądało łamanie gazety, czyli skład.
A jeden z moich kolegów, znanych działaczy solidarnościowych, w domu miał jeszcze tak zwany offset gdański i były próby, żeby nawrócić do tego offsetu, ale prościej było kserować.
No były też takie sytuacje, że dziennikarze pisali teksty i wozili na przykład do
Świeżo zakładanych oddziałów Gazety Wyborczej do Wojewódzkiego Miasta te teksty.
Tam składano jemu gazetę i dopiero wysyłano do drukarni, bo nikt tego nie potrafił robić, a nie wiadomo, że nie było internetu.
To rzeczywiście wszystko były takie prace manufakturowe, które z czasem się sprofesjonalizowały i do wydawców dotarła ta wiedza, jak należy robić gazety, jak należy robić dziennikarstwo, jak należy je wydawać.
One dystrybuowały te gazety lokalne i czytelnicy.
Ja pamiętam, kilkanaście lat temu jeszcze były czasy, gdy gazety powiatowe sprzedawały 40 tysięcy egzemplarzy.
Ale w takim lokalnym środowisku, niedużym, 30 tysięcy, 15 tysięcy, czy nawet 50 tysięcy, to już nie ginie.
Zasady w Warszawie, one są trochę przesadzone, bo ja znam mnóstwo tytułów, które prowadzą śledztwa dziennikarskie do tej pory, które, użyję takiego prostego sformułowania, wsadzają do więzienia radnych czy starostów, którzy odwołują ze stanowiska, tzn.
Nie można się na poziomie lokalnym zbliżyć do żadnej konkretnej władzy.
Trzeba traktować każdą kolejną jednakowo, bo jak się tytuł zbliży do jakiejś władzy, no to to jest dla niego śmierć.
Bo władza ma to do siebie, że uważa, że jak da jedno ogłoszenie w miesiącu na jakiś portal albo na jakieś gazety, to to ratuje ich sytuację finansową albo zmienia całkowicie sytuację finansową.
I ponieważ te wpływy do tytułu były bardzo wysokie, powiedzmy 30% wpływów wszystkich, to to zagroziło bytowi redakcji.
Jak wydawca wie i potrafi się poruszać na tym rynku i wie, że takich sytuacji musi unikać, no to to nich nie doprowadza.
No dobrze, a teraz porozmawiajmy o konkurencji, bo wspomniał Pan o wójcie, który finansował czy współfinansował Gazetę Lokalną.
Kredas, Superskład, Superdruk, no w ogóle prawie świetny magazyn modowy.
No a wiadomo, zawartość merytoryczna tego informatora była taka, czy jest taka, bo w wielu gminach coś takiego występuje w Polsce, że wójt, władza jest najlepszy, rada jest już nie taka dobra, ale ten jednowładca z tego powszechnego wyboru jest chodzącym geniuszem.
I o ile jeszcze to by był biuletyn, który wychodzi raz na kwartał albo raz na dwa miesiące i on pokazuje, już dajmy na to niech uprawia tę propagandę na rzecz burmistrza, to by było do zniesienia.
Problem polega na tym, że są gazety, które wychodzą co tydzień, które udają gazety papierowe, które mają 48 stron, które zbierają reklamy z rynku, a burmistrz potrafi wydzwaniać do
Do biznesmenów i mówić, u tamtego co mi patrzy na ręce to się nie ogłaszajcie, ogłaszajcie się u mnie, a ja wam dam jeszcze dumpingowe ceny po to, żeby wykosić tamtego.
Co więcej, robią to samorządowcy z każdego szyldu.
Byłoby naprawdę prosto, jakby się okazywało, że robią to samorządowcy związani z jakąś partią.
Ale nie robią to wszyscy, ponieważ samorządowcy odkryli jakiś czas temu, że
Jakby dostawał jakąś gazetę.
Wyobraź sobie, że na ogólnopolskim rynku warszawskim jest jedna telewizja, która należy do państwa, jedna gazeta, która należy do państwa i jeden jakiś mały portal, który patrzy tej władzy państwowej na ręce.
Przecież wszyscy byśmy wiedzieli, że to jest nierównowaga, że to jest niedemokratyczne, że to jest wbrew standardom.
Z mojej miejscowości, gdzie dwa razy odbywało się referendum dotyczące odwołania ówczesnego burmistrza.
I moja reakcja była taka, że waląc pięścią w stół jako trochę dziennikarz, trochę lat pracujący już w zawodzie, domagałem się powołania rady programowej, która miałaby pieczę nad tym i starała się po prostu wypośrodkować.
Bardzo często, jakby pan przeczytał, zajrzał do portalów lokalnych, do gazet, to bardzo często pojawia się tam taki zwrot, że burmistrz, wójt występuje i mówi, ja zdecydowałem, ja wybudowałem, ja zrobiłem.
Wójt zdecydował, wójt wymyślił.
Jest taki bardzo fajny przykład gazety, w której radni opozycyjni, jak ona wychodzi co dwa tygodnie, radni opozycyjni mają taką zabawę, liczymarki to się nazywa, ponieważ burmistrz ma na imię Marek,
Doszli chyba do 40 w 48-stronicowej gazecie zdjęć burmistrza.
No, ale to powinien być chyba ten dzwonek alarmowy, który w jednym ministerstwie, a dokładniej w Ministerstwie Kultury powinien dzwonić bardzo głośno, bo jak właśnie a propos dzwonków, no dzwonek alarmowy się rozległ, że w pierwszej wersji nowej ustawy medialnej
To znaczy co lobby samorządowców bez względu na ich prominencje polityczne zwyciężyło?
Właśnie ze względu na lubbing samorządowców.
No bo jednak jest tak, że samorządowcy bardzo, ale to bardzo naciskają na to, żeby zostawić i tę możliwość wydawania mediów, bo to szeroko rozumiane, czyli i gazet i portali.
No i to jest bardzo przykre, dlatego że to jest takie krótkoterminowe myślenie, bo ten kolorowy magazyn potem służy jako bardzo dobra rzecz na podpałkę, chociaż ten właśnie kredowy papier źle się pali, a poza tym strasznie truje.
Przecież barwniki, te farby używane do tego druku są bardzo trujące.
No lepiej, żeby to ograniczyć, niż żeby samorządowcy drukowali takie ilości makulatury.
No bo też są przykłady, że na przykład miejscowość ma 15 tysięcy, a nakład damowej gazety rozprowadzanej do domu wynosi 20, czyli tak średnio po dwa na jedno mieszkanie, żeby się... Żeby dotarło, żeby dotarło.
To może tak apelować do tych posłów dziennikarzy, którzy mają o tym pojęcie i to po prostu czują, o co tak naprawdę tutaj idzie walka, bo to idzie walka o to, że każdy mieszkaniec w Polsce gminy chce dostać informację taką prawdziwą, niespreparowaną.
Rzetelna informacja, bo i wtedy gmina jest i bogatsza, i szczęśliwsza, i mieszkańcy bardziej zadowoleni.
Ostatnie odcinki
-
Niezależne media lokalne? "Nie można się zbliży...
02.02.2026 21:06
-
Agenci ICE zabijają w Minneapolis. "Świadoma st...
29.01.2026 21:25
-
Szpiedzy w Polsce. "Utrata niepodległości bez j...
28.01.2026 21:50
-
Rosyjska propaganda tłumaczy świat. "Zła Europa...
27.01.2026 21:50
-
Polacy nie potrafią się porozumieć? "Jesteśmy w...
26.01.2026 21:50
-
Trump regularnie podważał NATO. "Dla kraju typu...
22.01.2026 21:06
-
Kijów potrzebuje wsparcia. "Nic się nie zmienił...
20.01.2026 21:06
-
Spór o Odrę i Park Narodowy. "Były ogromne kons...
19.01.2026 21:30
-
Kara za jazdę po alkoholu do umorzenia? "Proble...
15.01.2026 21:25
-
Koniec z autorytetami? "Dąży się do zdeprecjono...
14.01.2026 21:06