Mentionsy
Jan Dziedziczak o wizycie prezydenta w USA. "Mam nadzieję, że tego nie usłyszymy"
Poseł PiS Jan Dziedziczak w Popołudniowej rozmowie w RMF FM ocenił, co musiałoby się wydarzyć w trakcie spotkania Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem, by można było ocenić, że ta wizyta się nie udała. "Jeśli byśmy usłyszeli, że USA wycofają wojska (z Polski), to znaczy, że ta wizyta byłaby nieudana. Ale mam nadzieję, że tego nie usłyszymy" - powiedział.
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry, a gościem popołudniowej rozmowy w RMF FM jest Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister spraw zagranicznych, był rzecznik rządu nawet, był minister w kancelarii premiera, dzień dobry panie pośle.
Wszystko się zgadza, dzień dobry.
Wszystko się zgadza, dużo tych tytułów, ale dużo byłych też.
Dzień dobry, no był, no teraz opozycji, poseł opozycji i stale poseł ziemi Kalisko-Leszczyńskiej, z czego jestem najbardziej dumny.
Dobrze, ale panie pośle musimy zacząć od tego, co się dzieje za granicą, czyli wielka polityka Karol Nawrocki w drodze do Stanów Zjednoczonych, a dlaczego nikt mu nie towarzyszy z Ministerstwa Spraw Zagranicznych?
Myślę, że jest to skutek braku zaufania wzajemnego.
Ale wzajemnego, to znaczy prezydent nie ufał MSZ-owi?
Między prezydentem a rządem.
To, co wyprawiał wcześniej rząd, ta instrukcja, ja robiłem takie prywatne śledztwo, kto to ujawnił.
Moim zdaniem to ujawniła się strona rządowa.
Zaraz, zaraz, zaraz, bo minister Radosław Sikorski mówił wyraźnie, że to ujawnił minister z kancelarii prezydenta.
No ale to niech powie kto, może sobie tak mówi, a ja mówię inaczej.
No i teraz kto ma rację, słowo przeciwko słowu.
To jest tajemnicza sprawa, natomiast samo sformułowanie, że instrukcje dla prezydenta, no z całym szacunkiem, ale pan minister Sikorski, nawet gdyby był, nawet wicepremier Sikorski nie może dawać instrukcji prezydentowi.
No ale kto prowadzi politykę zagraniczną?
Prowadzi zarówno prezydent, jak i rząd.
Pan zna konstytucję doskonale, czy nie?
Tak, znam konstytucję i tam jest zapisane, że prezydent reprezentuje Rzeczpospolitą na zewnątrz.
No tak, ale politykę zagraniczną prowadzi kto?
Politykę zagraniczną prowadzi rząd i prezydent.
Nie, nie, prowadzi Rada Ministrów.
Jest to wyraźnie napisane w artykuł 146, prawda?
No, ale inny artykuł mówi o prerogatywach prezydenta i jest tam wyraźnie zapisane o tym, że prezydent reprezentuje Polskę na zewnątrz.
A prezydent powinien reprezentować stanowisko rządu, czy nie?
Prezydent jest głową państwa i ma możliwość prezentacji swoich poglądów.
Dostał najwyższy wynik, jeśli chodzi o... To jest poza sporem, że prezydent może prezentować swoje poglądy.
Ale rozumiem, że spór toczy się o coś innego.
Czy prezydent ma reprezentować własne stanowisko, jeżeli ono jest inne od stanowiska rządu, jeśli chodzi o politykę zagraniczną?
Prezydent ma reprezentować Rzeczpospolitą Polską, to jest jego główne zadanie, dlatego też są poszczególne prerogatywy zapisane w Konstytucji.
Nie jest przypadkiem to, że na przykład aby wysłać ambasadora musi być zgoda tak naprawdę dwóch ośrodków, ośrodka prezydenckiego i ośrodka rządowego, czyli Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a jeszcze kontrasygnata Prezesa Rady Ministrów.
A dobrze, a co będzie pańskim zdaniem miernikiem sukcesu tej wizyty?
Przede wszystkim dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi.
Dobrze, że ich nie zepsuto, bo niestety, gdyby wygrał Rafał Trzaskowski, gdyby obóz Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego zwyciężył, te relacje na pewno by się popsuły.
Ale to jest bardzo nieostra miara.
Panie pośle, ale do polityki zagranicznej to my sobie jeszcze wrócimy.
Oczywiście w naszej części internetowej jeszcze chciałbym koniecznie, żebyśmy, zanim się rozstaniemy ze słuchaczami RMF-u, porozmawiali o polityce krajowej.
Konfederacja i PiS są skazane na siebie, jako przyszli koalicjanci.
My robimy wszystko, żeby rządzić samodzielnie.
To będzie dużo stabilniejsze dla Polski.
Jednak te koalicje są bardzo trudne.
Teraz nasi rywale się o tym przekonują.
Co chwila spory w koalicyjne, co chwila jakieś nieporozumienia i trudno jest w ten sposób rządzić.
Ale to znaczy, że ta wymiana ostrych słów między Konfederacją a Prawem i Sprawiedliwością to jest właśnie po to, żeby przyciągnąć do siebie wyborców?
Żeby Prawo i Sprawiedliwość rządziło samodzielnie?
To jest taktyka polityczna?
Jest bardzo wielu wyborców w Polsce, którzy mają konserwatywne poglądy, którzy kochają Polskę i jednocześnie bardzo negatywnie oceniają to, jak Platforma i jej przystawki rządzą krajem.
Ja pytam pana o to... I teraz pytanie, na kogo oni zagłosują.
I my namawiamy, żeby zagłosować na sprawdzonego partnera, czyli na Prawo i Sprawiedliwość, ugrupowanie, które dotrzymywało obietnice wyborcze.
po którym wiemy, czego mamy się spodziewać.
I to jest dużo bezpieczniejsze.
Pytam pana jako rzecznika, kiedyś rzecznika rządu.
Mamy dla pana niespodziankę, panie pośle.
Mamy pytanie, żeby nie było tak łatwo.
Pytanie od pańskiego rywala politycznego.
Bartosza Rukowicz, Platforma Obywatelska.
Proszę bardzo, pytanie do Jana Dziedziczaka.
Dzień dobry panie pośle, pozdrawiam serdecznie.
Krótkie pytanko, bo ma pan doświadczenie w byciu rzecznikiem wtedy rządu.
Teraz pytanie brzmi następująco.
Czy jest pan w stanie wyobrazić sobie sytuację, że jest pan rzecznikiem wspólnego frontu politycznego Konfederacji PiS-u?
Jest pan w stanie sobie wyobrazić?
Jestem w stanie sobie to wyobrazić, chociaż nie planuję być rzecznikiem rządu już nigdy w życiu.
Ale dlatego, że nikt pana o to nie poprosi, czy dlatego, że pan nie chce?
Z powodów życiowych.
No to jest tak eksploatująca funkcja, że myślę, że tutaj powinni być to dość młodzi ludzie do trzydziestki.
To wracając do tej konfederacji.
Natomiast jeśli chodzi o to połączenie, oczywiście jeżeli nie będzie Prawu i Sprawiedliwości starczyło głosów, żeby samemu zbudować większość, absolutnie będziemy ją budować z konfederacją.
Ale panie pośle,
Przecież to jest trochę dzicinne, gdy Jarosław Kaczyński podsuwa tzw.
deklarację polską słowami rumiancami.
Nie, bardzo dobra.
Co tam jest dzicinnego, panie rektorze?
Bo czytelna jest bardzo, każde dziecko by zobaczyło, czytelna jest bardzo ta gra.
Pierwszy punkt, nie będzie żadnej koalicji, konfederacji z Platformą.
Uwaga, czy Polacy mają prawo to wiedzieć?
Ja się zastanawiam, czy Polacy na dwa lata przed wyborami mają prawo wiedzieć, czy muszą wiedzieć to, że Konfederacja już zawiąże za dwa lata koalicję z Prawem i Sprawiedliwością.
Proszę Państwa, jeśli będziecie głosować na Prawo i Sprawiedliwość, my nie będziemy wiązać się z Platformą.
Donald Tusk odejdzie z polityki.
I w czym jest problem, że Konfederacja nie chce na to proste pytanie odpowiedzieć?
Ja nie jestem rzecznikiem Konfederacji, na szczęście, ale i mam nadzieję, że też nigdy nie będę, bo bardzo mi odpowiada to, co robię w życiu.
Natomiast pytanie jest bardziej takie.
Ustawianie w ten sposób Konfederacji już na dwa lata przed planowanymi wyborami oznacza, że w gruncie rzeczy Konfederacja, która zawsze mówiła o tym, że
nie chce duopolu, czyli nie chce władzy i PiSu i Platformy, w gruncie rzeczy jest wpychana wprost do ogródka Prawa i Sprawiedliwości.
No, rozumiem, że przełamanie układu Duopolu i tak dalej to byłaby deklaracja, że być może zwiążemy się z Platformą.
Rozumiem, ze strony Konfederacji.
Ale ja mówiąc wprost, to jest pułapka na Konfederację ta deklaracja polska.
No, niech Platforma odpowie po prostu... Nie Platforma, Konfederacja.
Przepraszam, niech Konfederacja, słusznie, niech Konfederacja odpowie z kim chciałaby się związać.
I tak samo kolejne, prawda, punkty.
Czy jesteś za sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi?
No prosta rzecz, ale prosta, ale jakże ważna, bo to jest gwarancja naszego bezpieczeństwa.
Ale słyszał pan opowieść Sławomira Męcena na tę waszą deklarację?
No mętnawo, no ale w sensie bardzo mocna.
Jarosław Kaczyński to polityczny gangster, tak powiedział Sławomir.
No właśnie, widzi pan, odpowiada atakując Jarosława Kaczyńskiego, ale dlaczego nie jest to odpowiedź na tak proste pytanie?
Co kryje się w głowach polityków Konfederacji, jeśli mają z tak prostą rzeczą, z tak prostym pytaniem kłopoty z odpowiedzią?
Czy to państwa nie niepokoi?
Zwracam się do naszych słuchaczy.
Mamy rosyjskie wojska u naszych granic, mamy wojska amerykańskie na terenie Polski i jeżeli będziemy współpracować ze Stanami Zjednoczonymi, tak jak zresztą to robi Karol Nawrocki, to te wojska zostaną w naszym kraju.
Czy państwa to nie niepokoi, że ktoś ma problem z najprostszą odpowiedzią nad tym, czy będziemy kontynuować współpracę ze Stanami Zjednoczonymi?
No i tak w ten sposób wróciliśmy do polityki zagranicznej, to jeszcze zdążę pana zapytać, zanim się rozstaniamy ze słuchaczami RMF-u.
Czy jeżeli nie usłyszymy po tej wizycie Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych, że Stany Zjednoczone nie wycofają amerykańskich żołnierzy z Polski, jeżeli tego nie usłyszymy, to znaczy, że ta wizyta się nie udała?
Odwrotnie, jeśli byśmy usłyszeli, że Stany Zjednoczone wycofają wojska, to znaczy, że tak, że ta wizyta byłaby nieudana, ale mam nadzieję, że tego nie usłyszymy.
Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister spraw zagranicznych, były rzecznik rządu Zjednoczonej Prawicy razem z nami w rozmowie popołudniowej.
Dziękujemy słuchaczom RMF FM, ale oczywiście kontynuujemy nasze spotkanie i w Radiu RMF24 i w naszych mediach społecznościowych.
Proszę pamiętać także o naszym kanale na YouTubie.
Panie pośle, to wracając w takim razie do początku naszej rozmowy, bo to jest bardzo istotne.
Radosław Sikorski mówi...
Cytując Radosława Sikorskiego, że trzeba by znaleźć tego durnia, który ujawnił tę notatkę.
No to kto jest tym durniem?
No właśnie, nic nie mówi.
Ja mam swoje obserwacje, uważam, że to obóz rządowy ujawnił tę notatkę po to, żeby właśnie jeszcze podgrzać atmosferę przed tą wizytą.
Proszę pamiętać o jednej rzeczy.
My działamy propaństwowo i nam zależy na osiągnięciach dla Polski.
Tutaj w tym wypadku to jest przede wszystkim bezpieczeństwo i to militarne, i to energetyczne.
Tamto środowisko, środowisko para Tuska i Sikorskiego, panów premierów, myśli tylko o dobru własnej partii i swoim.
No i tu chodzi o to, żeby prezydent Rzeczypospolitej czasem nie miał sukcesu.
Ale druga strona mówi dokładnie to samo, tylko że odwrotnie.
Mówi tak, że prezydent gra na siebie podczas tej wizyty, że tak naprawdę chodzi mu tylko i wyłącznie o realizację celów własnego środowiska politycznego, a nie myśli interesem Polski.
Ale nie ma ku temu żadnych przykładów.
Gdyby nie Karol Nawrocki... Nikt nie powiedział oczywiście ze strony MSD, że Karol Nawrocki nie myśli interesem Polski.
Życzą mu powodzenia.
Prezydent Karol Nawrocki jest wielkim kapitałem Polski.
Proszę zwrócić uwagę, że to, że prezydent Stanów Zjednoczonych zdecydował się przyjąć w swoim gabinecie kandydata na prezydenta, który wtedy nie prowadził w sondażach.
Czyli zaryzykował swój autorytet, żeby poprzeć jednego z kandydatów, to już jest wyraźny sygnał sympatii dla konserwatywnych środowisk w Polsce, dla tego środowiska, dla naszego środowiska.
I teraz inni to widzą.
Proszę zobaczyć, tuż przed wyjazdem Karola Nawrockiego, do Karola Nawrockiego przyjeżdżają prezydenci, premierzy,
Litwy, Łotwy, Estonii, Danii.
Ale z drugiej strony Karol Nawrocki nie znajduje się w tym gronie, które rozmawia na najważniejsze tematy, na tematy pokoju w Ukrainie.
Na początku był w tym gronie, potem raptem się w tym gronie nie znalazł.
No tam miał jechać Donald Tusk i tak się skończyło.
A skąd pan to wie, że miał tam jechać Donald Tusk?
Była dyskusja właśnie, kto ma tam jechać.
To miała być formuła europejska najpierw, czyli osób, które jeżdżą na Radę Europejską, jeśli chodzi o tych przywódców, którzy byli na tym spotkaniu z ramienia Unii Europejskiej.
Trzymajmy się faktów.
To było spotkanie dokładnie w tym formacie, w którym uczestniczył na początku Karol Nawrocki.
Potem ten format miano powtórzyć i nie pojawił się Karol Nawrocki.
nie dogadają się, kto tam ma jechać, czy prezydent, czy premier.
Fatalne dla Polski zresztą, prawda?
To myślę, że każdy z nas się zgodzi.
Ale to jakby nie był błąd Karola Nawrockiego i jego kancelarii, tylko właśnie fatalne relacje między jedną i drugą kancelarią, czyli piekiełko polskie spowodowało to, że nikogo od nas nie było.
I mam nadzieję, że nigdy więcej te spory między kancelariami do czegoś takiego nie doprowadzą.
Cieszmy się, że tuż po wakacjach, prawda, sezon
Urlopowy w całej Unii Europejskiej w świecie polityki świata zachodu kończy się w sierpniu, 3 września, początek po urlopie od razu pierwsze spotkanie i to jest spotkanie między polskim a amerykańskim prezydentem.
I jeszcze raz, inne kraje to widzą, przyjeżdżają, żeby przekazać.
Inne kraje, to mówi pan o krajach... Krajach naszego regionu.
Nasz region.
Litwa, Łotwa, Estonia, Dania i Ukraina.
Przyjeżdżają, bądź też dzwonią w przypadku prezydenta Załyńskiego, żeby, uwaga, bo wiedzą, to jest ten prezydent, który ma dobre relacje z prezydentem Trumpem.
żeby przekazać stanowisko regionu i prezydent Nawrocki tam jedzie.
Donald Tusk, w przeciwieństwie do liderów tych innych krajów, rozmawia z Karolem Nawrockim 10 minut na Westerplatte, tam czy przy Westerplatte, gdzieś tam nad ranem.
Tu dwie godziny rozmów z innymi przywódcami, premierami krajów.
Ale panie pośle, mamy stanowisko rządów przed tą wizytą Karola Nawrockiego w Waszyngtonie.
Najbardziej nam zależy, żeby Karol Nawrocki opowiedział o prawdziwych intencjach Rosji i Pina.
I dodatkowo chodzi również o to, żeby zapobiec redukcji sił amerykańskich w Europie.
To są dwa najważniejsze punkty, o których wspomina szef polskiego MSZ-u.
Myśli pan, że te dwa najważniejsze punkty będą też najważniejsze dla Karola Nawrockiego?
A nie ma pan takiego wrażenia, że polityka zagraniczna stała się jednak polem gry wewnętrznej wojny polsko-polskiej?
Ale jest to wina strony rządowej.
Jest to wina strony rządowej.
Zamiast grać na prezydenta, zamiast w ogóle tak myśleć.
Wydaje mi się, że mądre kraje, mając taki kapitał, bo my jako Polska mamy kapitał.
No zobaczcie państwo, Karol Nawrocki tak lubiany,
przed którym są otwarte drzwi w Waszyngtonie, przecież cała ta wizyta, prawda, to wspólne oglądanie samolotów i tak dalej, to w protokole dyplomatycznym jest wyraźny sygnał sympatii do gościa, tak?
To nie jest zwykła wizyta, tylko tam są elementy, które ukazują między wierszami, że gość jest mile widziany, że jest... Czyli mamy takiego prezydenta, który ma dobre relacje z Donaldem Trumpem, a nie wszyscy w świecie zachodu mają dobre relacje z Donaldem Trumpem, wiemy o tym, prawda?
I Donald Tusk, który powinien nam otwierać drzwi w Unii Europejskiej, bo tak twierdzi, że mnie nikt nie oszuka i tak dalej.
I teraz zamiast się podzielić i grać po prostu dla Polski na dwóch fortepianach, zobaczmy, cofnijmy się do przeszłości.
Czy Piłsudski z Dmowskim by tak robili?
Oni tak robili.
Oni się nie znosili prywatnie, bardzo rywalizowali na niwie polityki krajowej.
ale potrafili w wielu elementach się porozumieć.
I też do pewnego momentu było tak, że polska klasa polityczna mówiła jednym głosem, jeśli chodzi o politykę zagraniczną.
Tylko mam wrażenie, że teraz ta polityka zagraniczna stała się przedmiotem sporu.
Ale chciałem pana zapytać a propos różnych relacji, dobrych relacji z naszymi sąsiadami.
Zawsze jak się pojawiał Donald Tusk, to tak było, panie redaktorze.
Prezydent Kaczyński, który naprawdę serce na dłoni, to był człowiek, który ja byłem świadkiem jako rzecznik rządów Jarosława Kaczyńskiego, rozmów między braćmi nawet i tutaj premier był taki mniej optymistyczny w stosunku do relacji z Tuskiem.
czy już wtedy, jak straciliśmy władzę, szef opozycji, pan Jarosław Kaczyński, a Lech Kaczyński mówił spokojnie, zobaczysz, ja się z nim porozumiem.
To był bardzo dobry człowiek, który miał jeszcze wspomnienia.
Czyli wszystko wina Tuska, rozumiem, tak?
Myślę, że on to z premedytacją robi, gra na siebie i tak naprawdę pojawia się Tusk i robi się spór również w polityce zagranicznej.
Panie pośle, porozmawiajmy chwilę o tym, co powiedział Karol Nawrocki na Westerplatte.
Pan o Westerplatte również wspomniał, chociaż w innym kontekście.
Mówi o reparacjach dotyczących Niemiec.
Sprawa, którą powinniśmy poruszać.
Jest to owoc również fatalnych decyzji tak naprawdę z lat dziewięćdziesiątych.
Braku również energii, jeśli chodzi o rząd Tadeusza Mazowieckiego, który... Ale Anna Fotyga to nie jest...
przecież to była szefowa rządu z czasów Prawa i Sprawiedliwości.
Oczywiście, tak jest.
Oczywiście, to ja przypomnę, bo być może ktoś zapomniał, że Anna Fotyga odpowiadając na interpelację poselską, wtedy Janusza Dobrosza mówi tak, stanowisko polskiej doktryny prawa międzynarodowego jest jednoznaczne, nie pozostawia wątpliwości co do faktu zrzeczenia się przez Polskę reparacji od Niemiec.
Tak mówi szefowa Ministerstwa Spraw Zagranicznych w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.
Tak było, natomiast my przeprowadziliśmy szereg innych analiz prawnych, które sprawiają, że jednak Niemcy powinny wypłacić Polsce te odszkodowania.
I tak też mówi wielu Polaków, i tak też mówi wielu obywateli, którzy się domagają tego odszkodowania.
Natomiast Radosław Sikorski mówi, tak prawnie to będzie bardzo trudne do osiągnięcia i życzy powodzenia Karolowi Nawrotowi.
Ale może sam by też coś zrobił, prawda?
W tej sprawie to on kieruje dyplomacją.
Tylko on tego nie zrobi.
Wie pan dlaczego?
Bo oni i Donald Tusk, i Radosław Sikorski, oni chcą robić kariery w establishmentie europejskim.
Traktują te funkcje krajowe, bycia premierem, czy bycia ministrem spraw zagranicznych, jako trampolinę do zrobienia przyszłej kariery.
Oni chcą być komisarzami.
Chcą być szefami Komisji Europejskiej.
Radosław Sikorski marzy o tej posadzie wysokiego komisarza do spraw polityki zagranicznej, czyli tego odpowiednika.
Ale wie pan, pan wspomniał o tym, co można jeszcze zrobić Prawo i Sprawiedliwość.
Jak podpadniesz niemcą, to nie zrobisz kariery.
Prawo i Sprawiedliwość rządziło, to pamięta pan dosyć sławny, gruby, potężny raport posła Mularczyka, wtedy jeszcze posła, potem wiceministra spraw zagranicznych i potem była nota dyplomatyczna.
Nota dyplomatyczna do Niemiec i nie padło tam słowo reparacja.
Tak, odszkodowania padło.
A dlaczego nie padło słowo reparacja?
To jest kwestia prawda.
Nie, nie, nie, to nie jest kwestia, nie, bo to są dwie różne prawne kategorie.
kwestia odszkodowań, które Niemcy wypłacali i kwestia reparacji.
Pan do tego doskonale wie.
I dlaczego, skoro mówiliśmy tak dużo o reparacjach, dlaczego w nocie dyplomatycznej wtedy nie padło słowo reparacji?
No bo padło słowo odszkodowania, bo prawnie uznano, prawnicy, specjaliści ze spraw prawa międzynarodowego uznali, że to będzie skuteczniejsze narzędzie.
Ale przecież meritum sprawy, czyli skala zniszczeń i skala pieniędzy, które by te zniszczenia
zniwelowały, jeśli chodzi o jakość życia Polaków, była ta sama.
No to o to właśnie w tej nocie pisaliśmy.
Przypomnę, mówimy o sumach biliardowych, sześć biliardów.
Tak, sześć bilionów.
Bilionów nawet.
Bilionów, tak.
I to jest tak naprawdę skala, która rzeczywiście umożliwiłaby
umożliwiłaby zwiększenie jakości życia.
Bo pamiętajmy, wojna była 80 lat temu.
Wojna zakończyła się 80 lat temu.
Tylko trzeba pamiętać, że połowa ofiar II wojny światowej to są obywatele polscy pochodzenia żydowskiego.
Połowa ofiar obywateli polskich ofiar.
Tak, tak, to chciałem powiedzieć.
6 milionów, 3 miliony to byli Polacy chrześcijanie, 3 miliony to byli obywatele polscy pochodzenia żydowskiego, bądź z tożsamością żydowską, bądź z tożsamością polską, bo to też jest, też bym tutaj tak łatwo tego nie mówił, ale pamiętajmy, że mówimy zarówno o zabitych, jak i o zniszczeniu infrastruktury, zniszczeniu przemysłu i tak dalej.
A dlaczego od Rosji się nie domagamy reparacji?
Myślę, że to będzie drugi rozdział.
Ale dlaczego od tego nie zaczęliśmy?
Dlatego, że Rosja jest krajem bandyckim, nie jest krajem demokratycznym.
Ale można było przygotować raport dotyczący strat, jakie ponieśliśmy ze strony Niemiec i ze strony Rosji.
No dobrze, będzie to na pewno zrobione.
Przez 8 lat rządziliście i co?
Kilka lat trwało przygotowanie raportu, bo nikt go przez 80 lat nie przygotował.
No i to na tym polegał też problem, że myśmy objęli rządy po ogromnych zaniechaniach.
Ale proszę też pamiętać, że nasi słuchacze w ogóle nie zdają sobie często sprawy z tego, jaka to jest skala.
Czasem się zastanawiamy, dlaczego w Polsce są niższe emerytury niż na przykład w krajach zachodu, we Włoszech, prawda?
Dlaczego w Polsce są niższe średnie pensje?
Nie dlatego, że nie dostaliśmy odszkodowań.
Tak, właśnie dlatego, że była II wojna światowa.
Tak, proszę pana, dlatego, że skala rozwoju Polski czy Czechosłowacji zresztą...
w czasie II Rzeczypospolitej, to jest kwestia, to się nazywa w ekonomii i w ekonomii politycznej również koszty alternatywne.
Czyli co by było, gdyby nie było II Wojny Światowej i co by było, gdyby po II Wojnie Światowej, pomimo już tych strasznych zniszczeń, nie rzucono nas w jałcie do obozu sowieckiego.
Tak, i co by było, gdyby Polska przejęła plan Marszala, na przykład moglibyśmy taki gdybać bardzo długo.
Panie redaktorze, dzisiaj pan...
i nasi słuchacze zarabialiby przy tych cenach, które są teraz, na przykład dwa razy więcej.
Mielibyśmy takie zarobki, no może nie jak w Niemczech, ale jak w wielu zachodnich krajach, prawda?
Dwa razy wyższe zarobki przy tych cenach, co teraz.
Nasza jakość życia... Ale ktoś to policzył?
Czy pan tak mówi po prostu, bo panu się tak wydaje?
No nie, no to w 45 roku, mimo gigantycznych zniszczeń, mówię również o stratach w ludziach, infrastrukturze,
Myśmy mieli skalę rozwoju wyższą niż Hiszpania i porównywalną z Włochami.
Teraz zobaczcie Państwo, co się stało, że myśmy się zatrzymali i rozwijaliśmy się przez te 50 lat komunizmu tak wolno.
Że dzisiaj nasza jakość życia, no Hiszpanii już doganiamy, przeganiamy, jesteśmy na równi, ale do Włoch jeszcze nam bardzo daleko, prawda?
I to jest niesprawiedliwe, to jest skutek II wojny światowej i my, krótko mówiąc, to odszkodowanie powinniśmy dostać, żeby nasza jakość życia, choć troszkę, zbliżyła się do tego.
To są dwie różne rzeczy.
Tak, zbliżyła się do tego, które byśmy mieli, gdyby Niemcy nie wybrali Hitlera, nie popierali go cały czas i nie wywołali drugiego świata.
To jest kwestia rozliczenia z przeszłością.
Chciałem jeszcze z panem przez chwilę porozmawiać o przyszłości, czyli o Merkosurze.
Bo wygląda na to, że nikt w Polsce, żadna siła polityczna nie chce porozumienia z Merkosurem, ale wygląda na to, że nie znajdziemy większości, która by to zablokowała, jeśli chodzi o Europę.
No niestety Donald Tusk nie podejmuje żadnych działań, podejmuje działania pozorowane.
No to jeszcze raz podkreślmy, sam podawałem ten przykład, że chcielibyśmy, żeby prawda Karol Nawrocki ma świetne relacje ze Stanami Zjednoczonymi, no to niech prowadzi ten element polityki, NATO, Stany Zjednoczone, bezpieczeństwo, bo tu ewidentnie,
ma ku temu kompetencje, również jeśli chodzi o te relacje.
A Donald Tusk, który twierdzi, nikt mnie w Europie nie oszuka, mam świetne relacje ze wszystkimi, jestem byłym szefem Rady Europejskiej.
No i co z tego wynika dla Polski, prawda?
Znaczy, Mercosur, czytamy w politykorze, teraz już tylko Francuzi bronią gospodarki europejskie.
Ale dlaczego nie Polska z Francją?
Przecież Polska z Francją miałaby narzędzia blokujące.
że Mercosur jest bardzo korzystny dla Niemiec.
Dlatego, że tu ma być sprowadzane tanie, kiepskie, tania, kiepska żywność, która tak naprawdę zdemoluje gospodarkę rolną krajów Unii Europejskiej.
Ale w Niemczech ta gospodarka rolna nie odgrywa ważnego znaczenia.
Tam odgrywa ogromne znaczenie przemysł ciężki, przemysł samochodowy.
I w zamian za to tanie rolnictwo, te rynki Ameryki Południowej i regionu Mercosur mają się otworzyć na...
Ale słyszy pan też to, co mówił i Rafał Trzaskowski jeszcze w kampanii i Władysław Kosiniak-Kamysz i Donald Tusk na temat Mercosuru, że to jest porozumienie niekorzystne dla Polski, którego oni nie chcą.
Tak, ale oni mówią na rynek polski, że tego nie chcą, natomiast nic nie robią na niwie europejskiej, żeby to zakończyć.
Ale negocjacje trwały 20 lat, o ile dobrze pamiętam.
A co zrobił w tej sprawie Prawo i Sprawiedliwość?
Blokowaliśmy.
To nie zostało przyjęte za naszych rządów.
Myśmy blokowali.
Zostało przyjęte rzeczywiście w grudniu 2024, ale to nie dlatego, że PIS to zablokował, tylko dlatego, że się zakończyły wtedy negocjacje na poziomie Unii.
One były opóźniane.
Wszyscy o tym mówili.
O Mercosurze na korytarzach europejskich się, tak jak pan wspomniał, mówiono od wielu, wielu lat i 8 lat rządów prawicy i 8 lat chęci współpracy z Francją
W wielu sprawach współpracowaliśmy z Francją.
Nie we wszystkich, nie zgadzaliśmy się.
Ale na przykład polityka rolna to jest znany sojusz polsko-francuski w Unii Europejskiej w zasadzie od wejścia Polski do Unii.
Dwa najsilniejsze rolniczo-kraje unijne.
I co się stało?
Że Francuzi zostali sami.
Fatalne decyzje, które są bardzo korzystne dla Niemiec.
że Donald Tusk został tutaj po prostu wstawiony przez Niemców, żeby podejmować korzystne dla Niemiec decyzje.
Panie rektorze, my rozmawiamy.
Dwa ważne tematy, Mercosur i kwestia odszkodowań ze strony Niemiec.
na niekorzyść Polski, a na korzyść Niemiec.
No taki jest bilans rządów Donalda Tuska.
Czarno na białym to widzimy.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości, gdyby ktoś się jeszcze nie zorientował.
Jan Dziedziczak.
Dziękuję bardzo.
Były wiceminister spraw zagranicznych i rzecznik rządu Jarosława Kaczyńskiego.
Razem z nami w popołudniowej rozmowie w RMFF.
Kalisko Leszczyński.
Dziękujemy bardzo.
Ostatnie odcinki
-
Premier powołuje zespół do sprawy Epsteina. Waw...
03.02.2026 17:51
-
Kotula: Ochrona zdrowia w Polsce jest mocno nie...
02.02.2026 17:02
-
Duda: Warto wydać 1 mld dolarów i mieć głos ws....
29.01.2026 17:02
-
Balcerowicz: Należy ograniczyć wydatki na świad...
28.01.2026 17:02
-
Minister sportu: Piesiewicz doprowadza do zamęt...
27.01.2026 17:02
-
Kiedy efekt spotkania Nawrocki-Sikorski? Prof. ...
26.01.2026 17:02
-
Schetyna: Nie wyobrażam sobie dzisiaj koalicji ...
22.01.2026 17:02
-
Artur Soboń: Złoto jest bezpieczną przystanią, ...
21.01.2026 17:02
-
Lubnauer stanowczo o pensum nauczycieli. „Nie r...
20.01.2026 17:02
-
Kluzik-Rostkowska: Wewnątrz Polski 2050 wszyscy...
19.01.2026 17:02