Mentionsy

Porachunki Osobiste
23.01.2026 13:10

Wypalenie zawodowe. Jak nie stracić motywacji? PORACHUNKI OSOBISTE

O wypaleniu zawodowym i motywacji opowie Tomasz Kalko - psycholog i strateg biznesu, manager, wykładowca akademicki (MBA), trener i autor książki „Sztuka mądrego sporu”.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 97 wyników dla "Ani Róż"

Opowiemy także o tym, w jaki sposób motywować się także i do pracy codziennej, do poranonego wstawania, do tego, żeby do pracy pójść i wrócić do domu.

Panie Tomaszu, wypalenie zawodowe, zacznijmy od tego, rozłóżmy sobie w ogóle ten termin na czynniki pierwsze, bo to, że rano nie chce mi się wstać do pracy, kiedy o godzinie 4.40 dzwoni budzik...

To może być kat albo po prostu zmęczenie, ale nie, to jeszcze nie jest wypalenie zawodowe, zdecydowanie nie.

Na co tak naprawdę powinienem, raz jeszcze zapytam, zwrócić uwagę, w sensie jak rozpoznać to wypalenie zawodowe i czy jestem w stanie zrobić to sam?

Wypalenie zawodowe to wyczerpanie, czasami emocjonalne, czasami fizyczne, czasami jedno i drugie.

My faceci niestety mamy tendencję do maskowania, czyli mamy tę tendencję do tego takiego dobra, dam radę, mam parę, jadę z tym i nagle się okazuje, że któregoś dnia system nam się rozsypuje, my nie wiem, dostajemy zawału.

czy cokolwiek tego typu, więc to jest ważne, żeby zobaczyć to w różnych modelach, czyli jak reagujemy, co się dzieje w naszym systemie, w umyśle, albo w takim zwykłym dobrostanie.

Natomiast jedno jest pewne, jeżeli budzimy się rano, nie wiem, miesiąc, drugi miesiąc, trzeci miesiąc, powinniśmy być wyspani, a jesteśmy zmęczeni non-stop.

Faceci maskują, bardzo często o tym pan powiedział, muszę dać radę, no bo to trochę tak z dziada pradziada zostaliśmy wychowani w taki sposób, że to kobieta jest strażniczką domowego ogniska, a ja mam przynieść mięso z lasu, prawda?

Używki tu się pojawiają, co powoduje, że jesteśmy w stanie z tym stresem walczyć.

Więc rzeczywiście rozmawianie w ogóle pomaga.

One pomagają w rozkontynuowaniu emocji, ale dają też te efekty negatywne, więc to jest delikatna materia.

To jest pewne przeformatowanie paradygmatów, pewne przeformatowanie tego, co mamy na wkładane do głowy.

W ogóle warto zrozumieć na przykład, że wypalenie zawodowe jest powiązane z zaangażowaniem.

To jest w ogóle ciekawe, bo wypalenie zawodowe zostało odkryte na bazie zawodów misyjnych, bo wypalony zawodowo raczej nie będzie ktoś, kto wykonuje, nie wiem, mechanik samochodowy, rzadziej doświadczy wypalenia niż nauczyciel, lekarz, chirurg, prawnik.

Angażujemy się i nagle się okazuje, że się zderzamy z rzeczywistością, że nie jesteśmy w stanie.

Okej, a jeżeli są to zawody niemisyjne, tak je sobie też nazwę, podobnie jak pan, to czy mniejsze zaangażowanie w daną pracę uchroni mnie być może przed wcześniejszym wypaleniem zawodowym?

Będę kierowcą samochodu, autobusu, taksówki, czegokolwiek, będę do pracy podchodził, tak po prostu muszę pojechać z punktu A do punktu B, wioząc pasażerów, nie mam ochoty ani siły na rozmowę z nimi, jestem mniej zaangażowany, będę dłużej pracował.

Czasem to jest przemoc zewnętrzna, czyli czasem to jest współpracownik, który jest przemocowy, czasem szef, który jest przemocowy, a czasem coś, co jest bardzo trudne do zdiagnozowania, to jest to, że my czasem tego przemocowego szefa mamy w sobie, to znaczy mamy w sobie tego kogoś,

Kto nas budźcuje, kto w kółko nam mówi, musisz więcej, musisz lepiej, musisz mocniej, musisz mieć więcej energii, zaczynamy się nakręcać i to nakręcanie się na pewnym etapie zaczyna zużywać te zasoby tak mocno, że zaczynamy doświadczać wypalenia zawodowego i to jest dokładnie ten mechanizm, więc czasem to coś, ten czynnik jest na zewnątrz, ale czasem on jest w nas samych.

Wspomniał Pan także o terapii, o czymś po co my mężczyźni sięgamy nieczęsto, tak mi się ciągle wydaje, bo to znowuż użyję kolokwializmu, takie bardzo niemęskie, ale jak rozumiem na pewnym etapie, kiedy to wypalenie zawodowe naprawdę daje nam się we znaki, które przeradza się pomalutku w depresję albo depresją już jest bez pomocy specjalisty Ani Róż.

Niektórzy to sobie robią właśnie na rybach, niektórzy niestety alkoholem, ale w gruncie rzeczy zadbanie o ten jakiś męski krąg, o to jakieś stado, o to jakieś męskie plemię, to jest też ważny komponent.

Chce nam się zwierzać, a my jesteśmy zadaniowi.

Tak, ta wiedza o tym, czym się różnimy, jak się różnimy i wiedza o tym, że inne rzeczy załatwia się z koleżanką, z przyjaciółką, czyli inne rzeczy załatwia się w kobiecym kręgu, inne rzeczy załatwia się w męskim kręgu.

My trochę musimy zadbać o to zbudowanie też tego męskiego stada, męskiego plemienia.

I dobrze by było, żeby ono nie było właśnie zbudowane wokół, nie wiem, alkoholu czy czegoś tego typu, tylko żeby rzeczywiście była okazją do posiedzenia, pogadania, pobycia ze sobą.

Gdzie znaleźć czas na przebywanie w gronie męskim samczym?

Ja bym raczej zadał pytanie, co się stanie, jak my nie znajdziemy tego czasu?

Najważniejsze jest pytanie, dlaczego ja mam to w ogóle zrobić?

To grono kumpli od motocykla, to grono kumpli, który, no nie wiem, jakiś garaż i składanie jakiegoś starego samochodu.

Nagle się okazuje, że to pogadanie może być bardzo dobrą metodą na właśnie rozwalenie tych emocji, na dotarcie do tych emocji.

No właśnie, to jedną z metod wyrzucania tego stresu, no to się okazuje, że w robocie jakoś sobie dajemy radę, ale przychodzimy do domu i jednym idzie w zamknięcie, w taką blokadę, w takie zapuszkowanie, właściwie brak kontaktu ze światem, a komuś innemu może iść w agresję, a ktoś inny może rozkontenerywać te emocje małpkami.

Drodzy Państwo, w pierwszej części naszej rozmowy trochę o wypaleniu, a nawet przede wszystkim o wypaleniu zawodowym sobie rozmawialiśmy, o zdiagnozowaniu tego problemu.

Drogi Panie Tomaszu, mówiliśmy o wypaleniu zawodowym, zdiagnozowaliśmy sobie to wypalenie zawodowe, ale jest jeszcze jeden bardzo ciekawy wątek, który mi Pan podrzucił podczas rozmowy telefonicznej.

I to jest bardzo prosty mechanizm.

I część z nich znajduje jakiś sens, zaczyna działalność misyjną, nie wiem, zmieniają na przykład misję swojej firmy, zmieniają sens egzystencji w swojej organizacji, ale część siada i mówi, kurczę, dobra, mam samochód, mam dwa samochody, mam super dom.

Natomiast w momencie, kiedy ten woreczek stóweczek, on nie musi być gigantyczny i w ogóle badania mówią, że

Badania tak naprawdę mówią, że to, co nas napędza, to, co powoduje, że mówimy sobie, kurde, moje życie jest fajne, to są tylko dwie rzeczy.

bo coś się wydarzyło w moim życiu wczoraj, bo nie wiem, od paru dni coś się dzieje, ale patrzę w lustro i jestem w stanie powiedzieć, kurde, lubię siebie, lubię swoje życie, lubię to odbicie w lustrze, jestem szczęśliwy.

Z jednej strony, ale z drugiej strony tak naprawdę to, co nas nakręca, to jest fajne środowisko, fajni ludzie, bliscy, którzy są wokół nas, umiejętność budowania relacji z tymi bliskimi, nawet jeżeli czasem poprztykamy się o to, kto wyjmuje rzeczy ze zmywarki, a kto nie wyjmuje rzeczy ze zmywarki, ale mamy tych bliskich, albo to poczucie, że robimy coś ważnego w swoim życiu.

No właśnie, to muszę też jeszcze dopytać, bo miałem ten wątek już skończyć i mieliśmy szybko przejść do motywowania się nawzajem, ale jednak wydawałoby się też okiem laika, patrząc na media społecznościowe i nie tylko, znani aktorzy, znakomici piosenkarze, to powinni być ludzie spełnieni, którzy osiągnęli sukces i właściwie do końca życia można tylko i wyłącznie odcinać kupony.

Z jednej strony potrzebujemy być zauważeni, potrzebujemy być ważni, tylko nam się wydaje, że jeżeli będziemy już super rozpoznawalni, super znani, to będziemy szczęśliwi, ale to nieprawda.

I oczywiście to znowu nie znaczy, że ci znani ludzie, równa się depresja, równa się smutek, równa się nieszczęśliwe życie.

Naprawdę ta kawa z partnerem, z partnerką rano, to objęcie się gdzieś rano, to pogadanie chwilę wieczorem, to posprzeczanie się o coś,

W jaki sposób zmotywować się do tego porannego wstawania?

To znaczy, to co zabiera nam poczucie spełnienia, to jest nieumiejętność budowania relacji.

Jak zachowywać się, kiedy ktoś przekracza nasze granice.

Czyli zadać sobie pytanie, czego ja chcę, co ja chcę, co jest dla mnie ważne, bo bardzo często realizujemy oczekiwania albo innych ludzi, albo właśnie oczekujemy, albo realizujemy jakieś takie mity internetowo, społeczno, takie oczekiwania, które widzimy gdzieś w mediach.

Więc gigantyczną umiejętnością jest zadanie sobie pytania, co ja, co ja chcę, co jest dla mnie ważne, co mi sprawia radochę.

A prawda jest taka, że psychologowie mówią, nie zadawaj sobie tego pytania, tylko idź do świata.

Jak sklejanie garnków sprawia ci radochę, to to rób, a może się okazać, że to wcale nie będzie klejenie garnków, tylko to będzie jakaś społeczność, to będzie jakaś grupa ludzi, która tam będzie na tyle fajna, że nagle powiem sobie, o, to jest fajne miejsce i to niekoniecznie musi być związane z tym, co będę robił, tylko z tym, kogo spotkam w tym miejscu.

Więc ważne jest, żeby pozwolić sobie na to doświadczanie siebie w świecie, na eksperymentowanie.

Jako rodzice warto, żebyśmy pozwolili dzieciakom też na to uczenie się, na to eksperymentowanie, żeby dzieciak gdzieś poszedł, niech idzie na, no właśnie, na tego tenisa.

Niech doświadcza i ucz się, bo samo siedzenie przed kompem, granie w gry z rówieśnikami nie jest rozwojowe.

Bo jak mamy czasem 25-30 lat, nie zawsze jesteśmy tym dorosłym, który potrafi stawiać granice.

Więc warto, żeby ten dzieciak też spotykał się z innymi dorosłymi, którzy potrafią stawiać granice, potrafią pokazać, zobacz, potrafisz, wychodzi ci to.

Tak, to ja też pamiętam takie sformułowanie sprzed wielu lat, że dziecko to jest tak naprawdę mały dorosły i trzeba z nim przynajmniej próbować rozmawiać jak z dorosłym.

Sprawdzaliśmy, próbowaliśmy wiele różnych dyscyplin.

Wybierz sobie swoją ulubioną, a jak nie tenis, to być może ping-pong, a jak nie ping-pong, to coś innego, albo być może pisanie wierszy.

Czy to jest największe wyzwanie współczesnych czasów, żeby te dzieci znowuż zaczęły tworzyć ze sobą właśnie takie grupy rówieśnicze, często nierówieśnicze, bo od tych starszych dzieci się czegoś uczyły, no co zrobić?

Ale z drugiej strony wygenerowanie tego czasu, żeby razem pójść na spacer, żeby razem gdzieś pojechać, żeby no właśnie wylogować strach z tego, że coś się wydarzy i po prostu zrobić coś razem, to jest to, co jednoczy stado.

Czyli to szukanie większego stada.

Jak ktoś ma dzieci, to już wie, jakie to jest wyzwanie bycie rodzicem, bycie aktywnym zawodowo, ogarnięcie chałupy.

Czasem wyzwaniem na przykład jest odpuszczanie.

Niech to mieszkanie nasze będzie trochę pobołaganione, niech ono nie będzie idealne, niech nasz świat nie będzie idealny.

I teraz uwaga, nieidealny nie oznacza brudny, nieidealny wcale nie oznacza, bo to chodzi o to, że to dbanie, żeby on nie był idealny powoduje, że tam się wkrada życie.

Ale jeżeli chodzi o wypalenie zawodowe, wracając trochę do tego naszego bazowego tematu, to warto jest zadać sobie pytanie, co mnie kręci, co mi sprawia przyjemność, zadbać o siebie, pielęgnować to i co jest bardzo ważne, pozwolić sobie na zmianę.

Brak konsekwencji też trochę w wychowywaniu tych dzieci, mam takie wrażenie.

Więc następny stretching umysłowy przestanie mieć znaczenie, więc może się okazać, że najważniejszą umiejętnością będzie umiejętność w człowieki.

Pewnie zajmie to jakieś jedno czy dwa pokolenia, ale to nas czeka, bo w tą stronę, w którą jedziemy teraz, czyli tą stronę alienacji, zamykania się,

jakby bycia samemu w kontakcie co najwyżej z tym światem, który jest na ekranie telefonu, daleko nie zajedziemy, rozwalimy się.

Panie Tomku, muszę zapytać o te zmiany w naszym życiu.

Ojciec, który ma 35 czy 40 lat mówi do dziecka, Krzysiu, weź chodź mi pomóż, bo ja tutaj w tym, kurczę, nie mogę znaleźć tego, jak tu się instaluje to oprogramowanie, tą apkę taką.

Jak jakaś pani miała 70 lat, to już miała chustkę na głowie, wyglądała jak babcia.

Więc zdecydowanie tak, warto myśleć w ten sposób, że ja mam jeszcze potencjał, że ja mam szansę.

Fajnie by było dać sobie też szansę do wykorzystania tego, co jest zasobem ludzi 50+, czyli do tej mądrości, do tej stabilności, tego spokoju.

Ja myślę, że też niedługo organizacje zaczną to doceniać, firmy zaczną to doceniać, bo po prostu tych pracowników nie będzie, tych ludzi będzie za mało.

I z jednej strony młodzi ludzie wniosą tą umiejętność na przykład wykorzystywania sztucznej inteligencji i to już się dzieje, ale jednocześnie ta wartość tych siwych głów

Więc zdecydowanie warto szanować siebie w tym wieku.

Jeżeli ktoś bardzo ciężko pracował przez całe życie, to oczekiwanie, że ten człowiek będzie dalej pracował gdzieś na emeryturze może być niesprawiedliwe społecznie.

W ogóle psychologowie mówią, że dzisiaj to przebranżawianie, czyli ta umiejętność do tego, żeby powiedzieć sobie wczoraj byłem tramwajarzem, kolarzem, kimkolwiek, a jutro chcę być kimś innym, jest wielką umiejętnością.

Trzeba mieć na to otwartą głowę, czyli mówiąc najprościej, trzeba mieć otwartą głowę na uczenie się, na pozyskiwanie nowych kompetencji, na powiedzenie sobie,

Umiejętność kształtowania młodych ludzi, angażowania, budowania systemu wartości w tych młodych ludziach, to jest piekielnie ważna rola społeczna, o której gdzieś zapomnieliśmy.

Gdzieś nauczyciel, no to jest taki zawód tam za niewielkie pieniądze, a w gruncie rzeczy to nie jest człowiek od przekazywania wiedzy, to jest człowiek, któremu przekazujemy własne dzieci,

Te osoby, które pracują w edukacji, one właściwie trochę za nas rodziców, kształtują też wartości tych młodych ludzi, kształtują ich umiejętności związane z rozwiązywaniem problemów itd.

Tylko umiejętność współpracy, wcale nie wiedza, tylko umiejętność łączenia tej wiedzy, kojarzenia, wcale nie wiedza, tylko umiejętność rozwiązywania problemów.

Więc zdecydowanie tak, musimy być gotowi do tego, żeby się przebranżowić, żeby pójść do szkoły, żeby się rozwijać.

I nagle jakby ląduje w jakiejś próżni.

Wbrew pozorom nawet politycy zobaczyli to, chyba próbują to zrobić mądrzej, czyli nie tak agresywnie, tylko mówią, no dobrze, jeżeli chcesz iść w wieku tych 65 lat na emeryturę, to idź, ale dostaniesz 700 czy 1000 złotych.

My zapominamy o tym, że naprawdę w każdym gminie, w każdym powiecie wystarczy pójść i nagle się okazuje, że tam można się doedukować, że tam są jakieś spotkania z innymi ludźmi, że tam można fajnie, mądrze spędzić czas.

Idziemy do tego klubu i nagle się okazuje, że tam jest fajna pani Zosia, fajny pan Andrzej, że tam są żywi, fajni ludzie, z którymi można budować relacje.

Otóż to, ostatnie pytanie właściwie nawiązujące do tego, o czym Pan powiedział, no bo rzecz jasna słuchają nas różni słuchacze, wiem, że jest pewnie grupa taka, która myśli sobie ciężko pracująca zawodowo na przykład.

Uczymy tego w ogóle organizacji, uczymy menadżerów tego jak budować mądrą kulturę organizacyjną.

że nie wiem, pracowaliśmy w jakiejś firmie, ta firma była starą firmą, ze starą kulturą, gdzie ludzie byli nieszanowani, wykorzystywani i my od razu myślimy, że jak ja pójdę do innej pracy, do innej firmy, to na 100% będzie to samo.

Więc moim zdaniem to, co w tej chwili robimy gdzieś, tak znowu wrócę trochę do tej polityki, że politycy powiedzieli, no dobrze, jeżeli chcesz iść na tą emeryturę, to idź, ale z drugiej strony robimy wszystko, żeby cię wyciągnąć z tego, żeby ci dać szansę, żeby ci pomóc.

Ale gdzieś obok są organizacje, są ludzie, są firmy, w których ta kultura wygląda zupełnie inaczej.

Warto być aktywnym, warto być z ludźmi, warto... Teraz to pytanie, czy to będzie praca zawodowa, czy nie.

0:00
0:00