Mentionsy

Powojnie
14.11.2025 17:00

PRL w krzywym zwierciadle. Absurdy socjalistycznej Polski. Bez papieru toaletowego i w kolejkach.

Cześć! W najnowszym odcinku zapraszam Was do świata absurdów i zaskakujących rozwiązań. Polska Rzeczpospolita Ludowa była krajem pełnym sprzeczności – hasła władzy nijak miały się do codziennej rzeczywistości. Nawet zwykłe wyjście po zakupy potrafiło być loterią. Najpierw trzeba było swoje "przestać" w kolejce, często nie wiedząc nawet za czym stoją ci wszyscy ludzie. Towarem szczególnie deficytowym był papier toaletowy, dlatego punkty skupu makulatury stały się miejscem wyjątkowo uczęszczanym. Oddając stare gazety czy książki, można było zdobyć ten brakujący element wyposażenia każdej łazienki.W odcinku mówię też o kuchni pełnej braków, podróżach z propagandowym działaczem obok oraz o kultowej książeczce autostopowicza. Jeśli podobał Wam się materiał o absurdach ZSRR, ten również przypadnie Wam do gustu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 11 wyników dla "PRL"

Absurdy PRL-u były chlebem powszednim urzędów, które potrafiły wszystko, no może poza załatwieniem sprawy.

I choć czasem PRL-owska codzienność przypominała kabaret, to wtedy niespecjalnie było Polakom do śmiechu.

Wszystko w PRL-u odbywało się pod czujnym okiem partii, która rzekomo najlepiej dbała o dobro narodu i los zwyczajnego człowieka.

Charakterystycznym elementem PRL-owskiej rzeczywistości były kolejki.

To nie miało znaczenia, w PRL brakowało bowiem wszystkiego.

W PRL-u słowo stare właściwie wyszło z użycia.

Nieformalnymi królami PRL-owskich chodników byli cinkciarze.

Z tego właśnie marzenia narodził się Pewex, jedna z najbardziej charakterystycznych instytucji PRL-u.

Nawet wypoczynek w PRL-u musiał odbywać się pod czujnym okiem władzy.

Kaowiec miał też doglądać zgodności rozrywek z linią ideologiczną partii, bo wczasy w PRL-u nie miały służyć tylko i wyłącznie odpoczynkowi, miały kształtować światopogląd.

Tu akurat może było trochę prawdy, bo pod koniec istnienia PRL nawet połowa wysokoprocentowych napojów dostępnych w obiegu mogła pochodzić właśnie z nielegalnych zakładów.