Mentionsy

Przemek Górczyk Podcast
Przemek Górczyk Podcast
04.06.2026 14:40

#563 Skąd Wziąć Odwagę, By Robić Nowe Rzeczy? Nowy Sezon Sabotażysty - Remigiusz Rezi Wierzgoń

Remigiusz „reZi” Wierzgoń od kilkunastu lat tworzy rozrywkowe filmy do internetu, łącząc dobrą zabawę z mądrzejszym przekazem i akcjami charytatywnymi. Jest twórcą i gospodarzem „Sabotażysty”, jednego z największych programów rozrywkowych w polskim internecie. Stoi też za wieloma dużymi wyzwaniami i realizacjami, w które wkłada całe serce wraz ze swoim zespołem.

Linki:

Instagram: https://www.instagram.com/rezigiusz/

YouTube: https://www.youtube.com/@reZigiusz

TikTok: https://www.tiktok.com/@rezigiusz

-

Wejdź na https://hecato.pl/e558 i zobacz, co dla Ciebie przygotowaliśmy.

Współpraca: [email protected]

Dodatkowe materiały znajdziesz tutaj: https://www.instagram.com/przemekgorczyk/

#autopromocja

🎧 Słuchaj na YouTube: https://youtu.be/q5J6UZ7ld0U

--

Spis treści:

Dzisiaj w odcinku

Remigiusz Rezi Wierzgoń

Sabotażysta – 150 milionów wyświetleń

Jak nie dać się przerosnąć skali

Fenomen Łatwoganga i akcja BDS

Próba odtworzenia sukcesu

Dlaczego nie chciałem być TOP1

Wszyscy mówią, że rodzina najważniejsza

Co konkretnie zmieniłem

Sabotażysta vs wcześniejsze projekty

Dobór uczestników – 5 miesięcy procesu

Co wygrywa w Sabotażyście

Błazen i pula 100 tysięcy

Jak znaleźć osobę, która będzie wkurzała

Łatwogang jako najlepszy sabotażysta

Trzecia edycja – mocne starcia charakterów

Piąta edycja – klimat średniowieczny

Konie, miecze i bezpieczeństwo na planie

Jak namówić osoby do programu

Współprace z miastami – Bielsko, Kołobrzeg, Poznań

Czy będzie Sabotażysta 6

Patologia rynku – kasa za udział

Uczestnicy, którzy zaskoczyli

Statyści, klauzule poufności i wycieki

Co mogłem zrobić inaczej

Łatwogang dowozi każdą obietnicę

Powerhouse – długo żałowałem, dziś nie

Po Sabotażyście – mniejsze projekty

Hołd dla Łatwoganga

Wyścig przez Amerykę Południową i wiagra na wysokości

#sabotażysta #youtube #rodzina #pracoholizm

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 435 wyników dla "PR"

Ta sytuacja, o której teraz mówię, będzie viralem przez internet przepotężnie.

I jak się włączyły głupie żarty, to naprawdę to działało, nie?

I to był problem.

Inni wsłuchują się w siebie i próbują dostroić swoje działanie do tego, co mówi im ciało.

Albo kubek, który dodaje plus 15 do produktywności.

Jeśli mają coś zrobić, to po prostu to robią.

I kupujesz nasze produkty.

Wejdź na hekato.pl i zobacz, co przygotowaliśmy dla ludzi myślących tak jak my.

Zajmuję się tworzeniem rozrywkowych filmów do internetu, ale nie takich po prostu głupkowatych, rozrywkowych, co tutaj muszę powiedzieć na głos.

Też bardzo często staram się jakiś mądrzejszy przekaz nadać, realizując też w międzyczasie różnego rodzaju akcje charytatywne, biorąc w nich też udział, szerząc to dobro, ale nie takie proste, że a, róbmy dobrze.

I koniec przekazu.

Takie naprawdę mądrzejsze, a przy tym wszystkim takim głównym moim driverem są różnego rodzaju wyzwania, których się podejmuje, nie?

Od stu godzin na tratwie, co brzmi absurdalnie, ale zrealizowałem coś takiego budując tą tratwę na wodzie poprzez inne prostsze realizacje typu chowanego z seniorami nagrywałem dwa dni temu, stary.

Kończąc na takich realizacjach jak Sabotażysta, jeden z najbardziej znanych programów rozrywkowych, internetowych, rozrywkowych w Polsce.

Jak to jest możliwe, że w tym samym czasie wpadliście na ten program?

Serio, serio, z chęcią to rozwinę, z chęcią to rozwinę, ale to jest prawda.

Naprawdę, byłem pewien, że mam szczura po prostu w zespole, którzy przekazał Karolowi jakiś tam, Frizowi w sensie, jakiś tam koncept nasz.

Przepotężny rzeczywiście program się z tego zrobił.

Natomiast liczę, że przy piątce będzie tego jeszcze więcej, bo też planujemy równolegle puścić wiele innych rodzajów aktywności i rzeczy, które mają miejsce.

To już chyba mogę o tym mówić na głos, to już przecież jesteśmy już w czerwcu, jeśli się nie mylę, nie?

Zarąbiście premierował w kinie.

Do tego dochodzą twarze, które wzięły udział też w programie.

No robi się to dużo i przy tym wszystkim jest świetna zajawka.

Jak sam zresztą wiesz na przykładzie, o którym Ci mówiłem jeszcze przed podcastem, więc wokół tego jest dużo takich fajnych inside'ów, no i poszukiwanie tego, kto z nich jest sabotażystą.

Jeśli chodzi o internet, bo jest też trochę rzeczy jeszcze pozakamerowych gdzieś tam w kuluarach, ale co najważniejsze w tym wszystkim, staram się to zawsze łączyć z rzeczami, które po pierwsze mnie drive'ują, sprawiają, że chcę, że lubię, że potrafię w tych płaszczyznach coś zrealizować ciekawego.

I zawsze gdzieś tam od już dawien dawna, od dzieciaka, przy tym wszystkim trzymałem się stwierdzenia, że trzeba zarażać ludzi taką dobrą zajawą i fajnym hobby i fajnymi czynnościami, o których masz coś do powiedzenia, nie?

Pustymi przekazami rzucają albo nie kryje się za tym nic ciekawego czy specjalnego, a tu właśnie chodzi o to, żeby zarażać ludzi tymi zajawkami.

Ja proszkiem sypię i chcę je zabić, nie?

Jak robisz, żeby cię nie przerosła ta skala?

Jak to robisz, żeby cię to nie przerosło?

My, bo mówię o Libie Mnogiej, ponieważ mam swój zespół ludzi, z którymi pracuję.

I my po prostu na wyczucie też mocno lecimy.

A idealnym tego przykładem jest Łatwo Gang z BDS-em, którzy wczoraj zakończyli zbiórkę.

To jest przebicie rekordu o tak wiele i to w kraju, który ma 36-38 milionów w tym momencie, to jest niesamowite.

I energia Piotrka i jego życzliwość i jego proste podejście do tematu.

A wokół tego się zebrało już potem po prostu tłum ludzi, którzy chcą was sprzeć, bo się też z tego viral zrobił, nie?

Żaden biznesplan, żadni ludzie, żadni doradcy, żaden zespół PR, o którym się tyle często mówi w internecie, jak ktoś kogoś chce tam w internecie zgnoić, jakiś z widzów, jakiegoś twórcy, to nie, on ma zespół PR i tak dalej.

To ma być prawdziwe.

Miała miejsce dlatego, że to było tak prawdziwe, naturalne, proste.

Niektóre rzeczy, które się tam działy, po prostu jakbyś nigdy byś nie wymyślił, że jakbyś miał jakiś skrypt, nawet w skrypcie byś tego nie wymyślił, że takie osoby mogą się połączyć i golić kogoś na łysy na przykład.

Wziąłem go do programu, wszyscy mówili, co to jest w ogóle?

I on się pojawił, nie wiem kiedy była emisja drugiego programu Sabotażysta, a propos właśnie tych programów, które realizujemy, bo tam się po prostu Piotrek pojawił pierwszy raz jako Łatwo Gęk.

Znaczy jako Łatwo Gęk już działał wcześniej, ale pojawił się na, nie chcę też powiedzieć dużym ekranie, przy większych zasięgach.

To nie jest, że se przypisuje, bo to co on robi, to w ogóle poza moje wyobrażenia odchodzi, więc on i tak był w miejscu, w którym pewnie jest.

Po prostu się cieszę.

Nic se nie przypisuje, cieszę się.

Jak to jest, że z tego co się orientuję, to ty próbowałeś odtworzyć twój sukces i próbować nawigować inne gwiazdy do tego, żeby stworzyły swoje kanały i to się nie udaje?

Rzeczywiście z chłopakami, czyli z Szumim, z Glęcem, z Markiem, jesteśmy też przyjaciółmi, znamy się od wielu lat i dalej się spotykamy, kontaktujemy, jest wszystko mega clear.

Wydaje mi się, że to nie zadziałało na taką skalę, jak bym chciał, dlatego że musiałoby zostać obdarte ze wszystkich tych takich przyjacielskich kwestii.

I powinna to być Excel, jednak robota, obowiązki, wytyczne, stawiasz się o określonej porze, nagrywka, z góry wszystko napisane, przeminione, uwarunkowane umową.

Od ekipy, poprzez projekty Teamu X i innych, które już widzieliśmy, nie?

U nas była prosta piłka.

Słuchaj, jest infrastruktura, zapraszam Cię do tego, żebyśmy kooperowali, działali, rób co chcesz.

Ale to brzmi w takim razie, jakby tym ludziom brakowało presji.

Może brakowało tej presji, czy nie.

Możesz przecież tylko dwie, a czasem osiem, a czasem piętnaście rzeczywiście.

Wycofałem się z tego, bo wiedziałem, że jeśli chciałbym to sprofesjonalizować, sprawić, żeby ta skała się powiększyła, straciłoby to właśnie to, o czym gadaliśmy na początku i dalej w zasadzie gadamy, tylko że już tak pośrednio.

To coś, co zadziałało w Sabotażyście i dalej działa, bo sumiennie się tego trzymam, nie oddelegowując tego firmie X, która ma mi to zrealizować, bo przecież nas stać.

Wręcz przeciwnie?

Uważam, że świetną decyzją było, że z chłopakami jesteśmy na czystej relacji, wycofamy się z tego, robię dalej swoje, oni robią swoje, spotykamy się wtedy, kiedy nam na tym zależy, wtedy, kiedy chcemy, czy prywatnie, czy przed kamerami.

Właśnie to było ciekawe, jak sobie słuchałem materiału z tobą, że powiedziałeś, że w pewnym momencie przyszedł taki etap, gdzie stwierdziłeś, że ty nie chcesz być top jeden.

I w momencie, kiedy powiedziałem sobie, ty stary, ty nie musisz wyprówać seflaków, żeby udowodnić innym, że ty potrafisz coś zrobić fajnie, naturalnie, bez jakiegoś hejtu, czy gówna, czy krytyki, czy kontrowersji, bo to był mój cel, udowodnić, że się da robić liczby.

I rzeczywiście na dzień dzisiejszy jestem top jeden twórcą, influencerem, zwał jak zwał w Polsce, to prawda.

Co zauważyłeś, że musiałbyś realnie zrobić najprawdopodobniej z tamtej perspektywy, kiedy jeszcze nie byłeś?

Przez to, że tak mocno żyłem tym właśnie biznesem, tym światem influencera, tym swoim światem produkowania treści do internetu, robienia różnych akcji, zaczęło brakować rzeczy do podstawowych czynności, żeby zadbać o siebie, co dopiero o innych wokół ciebie.

I mając moją ukochaną Martę przy sobie, tak cudownego człowieka jak ją, ja zauważam, jak nadal mam jeszcze nieprzepracowane swoje aspekty,

Pracoholizmu, jak bardzo krzywdzę ją w ten sposób, to jest straszne.

Ja nad tym staram się fest pracować, bo naprawdę jest tego za dużo.

Zwłaszcza w moim podcaście, gdzie ludzie przychodzą, najczęściej

Duża część osób, które przychodzi do mnie, można by ich sklasyfikować jako osoby, które pracują za dużo i oczywiście wszyscy zawsze mówią, że rodzina i szczęście najważniejsze, natomiast kiedy z nimi rozmawiasz, to jest praca, praca, praca, praca.

A ona pokazuje mi pierwszy, lepszy przykład.

Proszę bardzo.

Sprzed trzech dni.

Sprzed czterech i pół dni.

Masakra po prostu.

I myślę, że część z tych ludzi naprawdę myśli, że tak robi.

I nadal w moim tym kręgosłupie moralnym i w tym pozycjonowaniu tych rzeczy ważnych i ważniejszych, nadal to mimo wszystko przoduje i działa, ale nie tak perfekcyjnie, jak myślałem, że jest.

Fajnym tego przykładem jest chociażby charytatywny stream Piotrka Łatwogęga i BDSA i tego, że miałem tam się pojawić fizycznie w jakikolwiek z dni, w jakakolwiek pora, na finale nawet, wszystko, ale miałem zjazd rodzinny.

Ja nadal tak, nadal tak mam i tak miałem, że rzeczywiście przy tych takich ważnych decyzjach mimo wszystko wybierałem dobrze z perspektywy czasu, ale wiele tych małych rzeczy czy też średnich każdego różnego dnia pokazywały mi, że nie jest to tak zero-jedynkowe jak mówię.

Pomagałem mu i babci, bo jeszcze był niepełnosprawny ze względu na stwardnienie rozsianej.

Po prostu robię swoje, jestem z tego zadowolony.

Już tak patrząc w detal, że jednak te wartości u mnie różnie czasem, że ta praca jednak często wygrywa, nie powinno tak być.

I momentami, wiesz, ja płacę nie przed kamerą, nie płacę gorszym zasięgiem, nie płacę też co ciekawe gorszą relacją z rodziną przy tych sytuacjach i wyborach.

Ja wtedy się przeciążyłem i ja wtedy dostawałem największy wpierdziel.

To dzisiaj, kiedy mam żonę i chcemy założyć rodzinę, to znaczy, że sprawiam, że ona też za to będzie płacić.

Jak to będzie w rodzinie wyglądało, jeśli stary kipnie w wieku sześćdziesięciu paru lat, czy siedemdziesięciu, bo jak pije alkohol, to bezumiaro, a jak sięga po fajkę, co by zapalić, to sobie zapali zamiast jednej, a najlepiej zero, to zapali pół paczki, mówiąc wprost.

Ale tak jest prawda, ludzie często za to sięgają.

Na przepracowanie, na takie ratowanie się wręcz.

Pół mojej firmy na energolach walia ich tam po prostu wszystkich.

A sam wiesz, sam też nie jest najlepszym przykładem.

A propos sabotażysty, sabotujemy się.

Jakie zmiany wprowadziłeś w takim razie?

Po pierwsze też nie mogę sobie zasług przypisać, bo to ogromnie dostaję w tym Martę, moją żonę.

Ona mnie przebudowała pod tym kątem i z jej pomocą ogromną, całą, cały czas stałą i bieżącą, bo cały czas pomaga mi jakieś kwestie w mojej głowie sobie poukładać.

To nie jest tak, że my musimy sobie pewne szczegółowe, przynajmniej ja tak mam, bo nie chcę mówić za innych, to nie jest tak, że pewne schematy, pewne szczegółowe stricte sytuacje muszę sobie przerobić, żeby w przyszłości się już to nie wydarzyło.

Ja muszę poziom wyżej przerobić sobie pewne ogólne założenie i cele i wartości i gdy się ich będę trzymał, to potem te wszystkie mikrosytuacje, których jest w ciągu dnia 150 albo 250, to one się same ułożą.

Ja nie poukładam tego z dupy strony, a tak nieraz próbowałem.

Wydaje się absurdalne, ale to są naprawdę te podstawy i u mnie w podcaście tyle razy, tyle ludzi to powtarza i czasami ludzie piszą, no nie mówcie już tego samego, jakby wszyscy to wiedzą.

Nadal coś jest nie tak w tej twojej głowie, że kurde, nie potrafisz sobie tego przeklikać.

I u niektórych to się wykrzacza bardzo delikatnie i kończy się to na przykład tak, jak mówiłeś, że zaczynasz palić szlugi i palisz pół paczki.

A u niektórych, i ze swojego prywatnego polecka mam, że u niektórych to się naprawdę czasami poważnie wykrzacza.

Proszę?

Naprawdę dużo syfu.

Jaki miałeś w takim razie taki najbardziej hardkorowy moment, jeśli chodzi o pracę?

Jaki wspominasz, kiedy rzeczywiście wiesz, że na pewno przesadzałeś i już byś tego nie powtórzył?

Już nasz dziewiętnasty, a ja dalej w pracy, nie?

Tak, no z miesiąc będę miał jeszcze, wiesz, takie aktywne, bo ten Sabotażysta wypuszczamy, wiesz, pas produkcyjny.

Premiera jest, mamy tu dużo zobowiązań.

Na tyle, że łapiemy się tylu fajnych rzeczy czy projektów, czy wymyślamy, czy tworzymy nowe, że

To też jest trochę choroba przedsiębiorców w Polsce, że gdzieś tam jak nie ty, to kto?

I kolejna sprawa, że ty jesteś, ja w pewnym sensie też

Całe życie pracowałeś na to, żeby być w tym miejscu.

...i w życiu, ale pomimo umiejętności oddelegowywania i też współpracy z innymi, gdy z kimś kooperujesz, to nie polega to na tym, żeby za tego kogoś starał się coś zrobić, tylko dał też tej osobie popracować, a też chorowałem długo, nadal momentami choruję, gdzieś tam okresowo, na to, że za bardzo już tam wchodzę komuś.

I mając tego kierownika, który jest już przez lata doświadczony totalnie, wie wszystko, czego ja dokładnie chcę.

I ludzie muszą cię rozumieć, żeby wiedzieć, że to nie jest hardkorowy micromanagement, tylko ty się po prostu martwisz, nie?

Trochę martwię, trochę nawet bardziej chcę po prostu, żeby efekt był na pewno dowieziony.

Plus wiesz, to jest żywy plan u nas mocno, taki mocno ruchomy, różne projekty robimy, to nie jest schematyczne.

W podróżnieniu na przykład od ciebie, u ciebie jest fajny schemat, wszystko potrafisz sobie dośrubować.

U nas jest tak zmienne, że przez to też się często coś krzaczy, nawet podstawowego.

Jak zmieniła się twoja praca w takim razie, jak zacząłeś Sabotażystę?

Program tego typu.

O wiele bardziej projektowa.

Wiesz, my nad programem już pracujemy pół roku wcześniej, gdzie przez całe moje życie, czy to na początku, czy całe moje życie, moją działalność od nastoletniego dzieciaka, gdzie byłem sam, czy potem, gdy był zespół, to działaliśmy z tygodnia na tydzień.

Czy też proste realizacje z dnia na dzień, czy troszeczkę bardziej skomplikowane, no to patrz max kilka dni, no tydzień to już było wow.

Gruba produkcja.

No to wiesz, tak projektowo zaczęliśmy pracować.

To też pozwala lepiej zarządzić czasem i tym, jak się zabrać za projekt, żeby był rzeczywiście dowieziony od A do Z.

I ta praca się sprofesjonalizowała, mówiąc wprost, bo to już jest praca na deadline'ach z zespołami, trochę zaodsorosowane, trochę in the house i tak dalej.

Więc to jest na pewno na korzyść, ta projektowość, bo tą samą projektowość staramy się wrzucić z mniejszymi realizacjami, czy też na pewno ze średnimi.

Czyli kilkuodcinkowa, kilkudniowa realizacja na trzy, dwa miesiące przed.

Więc w momencie, kiedy to poukładaliśmy, sprofesjonalizowaliśmy sobie te wszystkie schematy działania, narzędzia i tak dalej, to to jest spoko, nie?

I odpowiadając Ci na pytanie, jak ta praca teraz wygląda, jak wyglądała przed Sabotażystą.

Przed Sabotażystą, czyli jeszcze jakieś trzy, cztery lata temu, chyba trzy, może lekko ponad,

Były też większe projekty oczywiście, ale o wiele bardziej wszystko na żywca, tu i teraz, nie?

Choć cały czas przechodzi martucha i mówi tak, tak?

Więc cały czas nad tym pracuję i będę pewnie pracował, bo mam ADHD niestwierdzony.

To jest taka praca, gdzie odnajdujesz się dzięki temu.

Możesz przeskakiwać pomiędzy zadaniami.

Naprawdę fajnie, że dbasz o gości w taki sposób.

Minus jest taki, że wszyscy goście komentują krzesła przed nagraniem.

Praktycznie też każdy to komentuje, ale zawsze przed nagraniem.

No i ludzie, których angażuję do programu.

W listopadzie zacząłem już gadać z pierwszymi uczestnikami, których zapraszałem.

Zawsze, gdy się zaprasza ludzi do programu, czy telewizja, czy internet, wszyscy twórcy,

Walą masowo, zbiera się grupa taka, która się uzbierała z ludzi zaproszonych.

W Sabotażyście pracujemy nad profilami charakterologicznymi.

Sam też jestem tutaj frontmanem w tej kwestii i bardzo istotny jest dobór tych uczestników, więc ja nie mogę zrobić tak, że zaproszę 100 osób, zobaczymy kto mi odpisze, po dwóch tygodniach mam listę dopiętą.

A zapraszam, w zależności od tego jak lista jest skonstruowana, jak ona wygląda, zapraszam uczestników, którzy są z tej listy.

I gdy zaczynają mi się ify, problemy z kalendarzami, dyskutowanie z każdym, osobiście gadam i tą listę dopinam, gdy zaczynają mi się te ify, to ja mogę kilka osób, max, łącznie zaprosić, żeby mi nie powieliły się pewne postacie, postaci, które mają

Więc jest to rzeczywiście proces, tak już nie wchodząc w taki aż turbo, ultra detal, proces, który zajmuje mi wiele godzin od, nie tylko też mi zresztą, ale też i zespołowi, bo to analizujemy fest mocno, od listopada stary, do kiedy myśmy nagrywali Sabotażystę, z końcem marca chyba, 4-5 miesięcy, 5 miesięcy dopinałem, nie?

Ale nie masz wtedy, masz zero panowania nad tym, kogo masz w programie.

Bo lecisz po prostu siatką zasięgów, a ja nie tym lecę.

Zresztą przykładem tego jest łatwo gęk w drugiej edycji, czy Góral.

Normalny, prawdziwy, polski Góral, który był w trzeciej edycji.

Jak w takim razie starasz się, jakie charaktery zawsze musisz mieć w programie?

Ale zawsze też musi być ktoś, kto jest dorany przyłóż.

My przy tych pierwszych edycjach rzeczywiście badania, psycholodzy i podejście takie mocno psychologiczne z analizą i z profilem.

Dzisiaj już trochę te asety przejęliśmy in-house, więc jesteśmy w stanie sami to analizować na miarę możliwości, ale też mimo wszystko konsultujemy to.

Każdy uczestnik decyduje sam, jak się w programie zachowuje, co robi, jak się czuje.

Nigdy moim celem nie było kogoś wprowadzić w dyskomfort, ale rzeczywiście jeśli chodzi o influencerów czy twórców, uczestników zawsze już ostatnio mówię, bo na początku mówiłem influencerów, to już nie są tylko influencerzy, to są też uczestnicy, bo to są różni ludzie, uczestników nastawiam na wkrętę mocną, wymagam zapoznania się z formułą, żeby się nią bawili, a nie zapoznawali, bo wtedy widz się wkurzy, że ej no,

Przyszedłeś do jednego z największych, ale nie największego programu, nawet chyba największego, oficjalnie to mogę mówić, do największego programu w internecie i ty nie wiesz o co chodzi, nie?

Tekstu i konkretu i tego, o co chodzi w Sabotażyście, jakie są w ogóle narzędzia, jaka jest zabawa przy tym.

To jest totalny game changer dla wszystkich programów, który się pojawia tylko w niektórych realizacjach.

Ale przez to, że widz też jest wkręcony, żeby analizować zachowanie tych ludzi, patrzeć na szczegóły, wywnioskować, co z czego wynika i dlaczego.

Przechodzą ludzie z odcinka na odcinek, cały to domino różnego rodzaju sytuacji i ciągów przyczynowo-skutkowych po to, by na sam koniec programu zobaczyć kto wygrał i kto rozdupcył grę na łopatki i wygrywa kasę całą, a zaraz po tym dowiedzieć się kto spośród wszystkich tych uczestników był sabotażystą.

Wszystko jest przemyślane, wszystko jest turbo przemyślane, a do tego jeszcze, więc odpowiadając na pytanie, nie, zero randomu, analiza zawsze, ale bardzo różna.

Ale wybierasz już gości, jak ich zapraszasz, to już wiesz, że on ma potencjał, czy już wiesz, że to będzie sabotażysta?

Jak ten ktoś przyjmuje zaproszenie, nie wiem, Kizo niech będzie przykładem, Kizo przyjął zaproszenie, też był dobrym potencjałem na Sabotażysty, dobrym materiałem.

Finalnie nim nie był, jak wiemy, po czwartej edycji, ale gdy ta osoba przyjmuje zaproszenie, jakakolwiek, to my wiemy, jakie ta osoba ma możliwości, już z góry coś tam wiemy po analizie.

Tutaj ktoś z kalendarzem pracuje długo, tam ktoś inny nie daje znać, w końcu dał znać, a jeszcze z innej beczki ktoś na dwa tygodnie przed mówi, kurde, no nie jestem w stanie, bo rzeczywiście siła wyższa, nie?

To nie jest tak, że przedkładam papier, ej, musisz być, bo kara umowna, ale rzeczywiście też uczestnikom zależy na tym, żeby się pojawić, więc podchodzą do tego poważnie.

A w tej jeszcze piątej edycji mamy release nowej roli, Błazna, czyli osoby, która jeszcze bardziej przewraca grę do góry nogami.

I to sprawia, nie wchodząc też za bardzo w detal tego story, bo tutaj na podcaście lepiej żebyśmy pogadali o tym backstory, o tym jak to powstaje, albo jakie są smaczki.

To jest program dla średnich, czyli nastolatków, ale w szczególności dla młodych dorosłych i dla dorosłych.

A żeby Błazen mógł wygrać, to musi zostać wyrzucony z obrad w trakcie trwania programu.

I musi sprawić, żeby go wygłosowali, bo tylko w ten sposób się pojawi w finale.

Było zawsze 50 tysięcy, teraz daliśmy 100 tysięcy, żeby influencerzy mogli zawalczyć, a to wszystko było po czwartej edycji, gdzie w czwartej edycji Kizo, znana nam dobrze postać, często podchodził do programu, przepraszam, powiem to na głos, mam nadzieję, że wypikasz moje przekleństwa w ogóle.

Kizo podchodził na *** do programu często.

Taką personę chciałem do programu zainstalować.

Dlatego, że ludzie pisali w komentarzach, że jak mu się ma chcieć zagrać o 50 tysięcy, 50, które jeszcze jest dzielone między uczestników i sabotażystów, więc gra zazwyczaj toczyła się o dwadzieścia parę, trzydzieści parę, no max 40 tysięcy, to jak taki kizo mógłby ruszyć dupę, skoro on więcej przepierdzieli jednego wieczoru, tak pisali ludzie.

Serdeczne pozdrowułeś, naprawdę w topce, kontenciarzy, więc wzrosła też pula, żeby rzeczywiście influencerzy poczuli krew w zębach.

Tam są ogólnie takie persony, że dla nich 25 koła to nie jest jakoś super duże, to jest jedna albo pół współpracy.

I żeby ta osoba osobiście w trakcie trwania programu postarała się i zrobiła coś grubego.

Nie, że krzywdę sobie albo innym, czy coś serio niebezpiecznego, ale coś naprawdę takiego, że się postarasz do pożygu.

Ale sabotażysta i presja uczestnictwa, to już jest w ogóle taka skala, że ta presja uczestnictwa sabotażyści jest tak duża, że tej kasy mogłoby wcale nie być.

Jak doszliście do tego, żeby wprowadzić błazna?

Karol za to odpowiada, że tego błazna wprowadziliśmy.

Zawsze mieliśmy siąść, przeanalizować wszystkie szczegóły, poprawić.

Tak bardzo jak przy tej czwórce.

Dużo zasobów poświęciliśmy już ponad pół roku temu, żeby przeanalizować naprawdę mocno tę czwartą edycję.

Dużo na to poszło z zasobów i analizy i czasu i dzięki temu właśnie powstał tak zajebiście złoty pomysł jak Błazen, czy też inne pomysły, bo Błazen to jest storyline'owy stricte pomysł, to stricte jest robota właśnie kreatywnego, ale też innych, którzy to przeżywają, ale są jeszcze inne pomysły operatorskie czy postprodukcyjne.

To jakie my tam rzeczy robimy, to już jest najwyższy poziom produkcyjny naprawdę jaki można

Ale wyciągnęliście to z jakiegoś innego programu, z jakiegoś filmu?

I tego, że żyjemy tym projektem.

My jesteśmy małą firmą, małą grupą ludzi, ludzi, z którymi pracuję od lat.

Ja ze swoim kierownikiem postprodukcji pracuję już trzynasty rok.

Z Bartim pracuję osiem lat?

I pracujemy nad czymś, co kochamy.

Zrobiłem szkolenie Reziego, to dostałem taki wpierdziel stary, że... Przemów, ale nie dostałeś wpierdzielu, słyszałem o tym.

Przez to, że już tłumaczył.

To jest złożony problem.

To jest złożony problem.

Proszę?

Rozrywką szeroko pojętą, z nutą czegoś mądrzejszego, fajniejszego, z przekazem, ble ble ble i tak dalej.

Więc to już jest pierwszy primo.

Z przekazem i z kanonem mainstreamowym idę do konkretnej grupy.

Po prostu serio jestem zabiegany.

Bardzo mało zarobił finalnie ten projekt.

Ale ciekawe jest to, że nawet z twoim doświadczeniem nie za bardzo da się to przewidzieć, co?

Po prostu prawdopodobnie brałeś pod uwagę, że coś takiego potencjalnie mogłoby się wydarzyć, ale tego nigdy nie wiesz.

Chyba, że już mówimy o takich filmach, które mamy już naprawdę oklepane i wiemy doskonale co i jak, ale z każdym filmem z tej kategorii, którego jeszcze nie było na moim kanale, ja nie jestem pewien, nigdy nie jestem pewien, to nie jest matematyczny jak w biznesie, wyprodukujemy drzwi za milion złotych, no to sprzedamy za trzy.

Dwie banie na plusie jest produkcja, firma, która produkuje drzwi.

U nas film kosztuje, nie wiem, 50 tysięcy jakiś w produkcji.

Z każdą miniaturką, którą zawsze ona musi przejść przeze mnie, ja nie wiem, czy będzie klikalna w 100% dobrze.

Przy założeniu, że jest bardzo duża prawdopodobieństwo, że wyjdzie się na minus.

I niezależnie od tego, ile tego doświadczenia nie masz już połkniętego, ile tam nie przeszedłem, to tej gwarancji nigdy nie ma.

Jan Kowalski to jest dla mnie osoba, która nie jest profesjonalnie twórcą na co dzień, nie zarabia z tego i nie żyje z tego.

To jest super ciekawy problem.

To nie jest problem.

Jest dużo takich osób w necie, ale teraz weźmiesz tę osobę i żeby ona ci nie zepsuła programu.

Ale nie jest zła, nie jest już pato, albo nie jest szerząca jakieś już krzywe praktyki czy złe podejście.

W postprodukcji manipulujemy tym, co widzi widzy, ale w kontekście tego, kto jest sabotażystą, a nie w kontekście tego, czy Rezi jest super, a za kamerami jest chujem.

Może czasem odchudzamy jakieś kłótnie, bo widz nigdy nie postawi się tak bardzo w roli uczestnika, który to przeżywa.

Jest trzeci dzień na planie, naście godzin przed kamerami, czuje wkrętę i szuka, kurwa, oszusta pośród was.

Naprawdę, Realtalk, tylko w tym siedzisz.

Przeżywasz to, idziesz w Zadrę, teraz też w Piątce były kłótnie srogie niektóre, odchudzamy je, bo też nie chcę, żeby te osoby zostały źle odebrane.

I nic nam nie dadzą, poza tym, że byłoby po prostu grubiej, wulgarniej, po co?

Jak wyciągniesz jakiś klocek, zły przykład, to są puzzle.

Łatwo do tej pory, do czwartej edycji włącznie, piąta przed nami, choć już emisja trwa, już to wychodzi.

Młody walił im prosto w twarz, ja jestem sabotażystą, bo zrozpierdolę wszystkich.

Pod koniec programu mówili, ty, on może być, on może być tym sabotażystą, on może być tym sabotażystą.

Dlatego tak, przy czym ja już po prostu z edycji na edycję jestem coraz bardziej doświadczony przez experience po prostu, który był i wiem czego unikać, wiem na co uważać, ale gorzej jest z uczestnikami, którzy brali udział i nie daj Boże spośród tych uczestników, a tacy zawsze się znajdą, streamują potem oglądanie na żywo, kiedy jeszcze nie wiadomo, kto jest sabotażystą.

A to już jest w karze umownej, w uczestnictwie, bycia w programie.

Dlatego wiesz, my szkolimy wtedy takich uczestników, to dopiero od tej edycji piątej przechodziliśmy szkolenie normalnie, call, co, jak, czego unikać, w jaki sposób i tak dalej i tak dalej.

Bo można coś palnąć, co będzie utwierdzeniem tego, czy ktoś był sabotażystą albo zaprzeczeniem, że nie był na pewno.

Widz ma do końca programu bawić się, tak jak to my przedstawiamy postprodukcyjnie, to my doskonale wiemy, czy w trzecim odcinku będzie podejrzewany ten Piotrek Łatwogęk, czy będzie podejrzewana Julia Żugaj, czy ktoś inny, kogo mieliśmy w programie, bo my wiemy, co my pokazujemy.

I z jednej strony manipulujemy tym, i mówię to otwarcie, że my programujemy trochę te przypuszczenia ludzi, ale pośród tego wszystkiego my też pokazujemy, że da się to wywnioskować.

I tą fikcją się ludzie bawią i to przeżywają.

Z mojej perspektywy, będąc na planie uczestniczącym w tym planie, będąc hostem całego programu, świetne przeżycie.

I widziałem też te, które nie były zarejestrowane, bo takie też się w programie dzieją.

Teraz, jeśli to jest w inny sposób przedstawione już na filmie, to nie da się w to tak wkręcić.

Wystarczy klimat i oprawa, w jakiej się znajdujemy fizycznie przeżywając to, niżeli na płaskim ekranie przed komputerem u siebie w domu trzy miesiące później.

Nie takich, wiesz, jak u freaków tych na konferencjach, jakichś patologicznych, tylko takich głośnych, groźnych, takich, że kurde, że naprawdę walczą o to, kto jest, a kto nie jest Sabo.

To jest to, o czym ci mówiłem o tych okładkach, o którym rozmawialiśmy przed podcastem, że nigdy nie wiesz, co się będzie u ciebie sprawdzało i jeśli masz grupę odbiorców dopasowaną do konkretnego rodzaju contentu, to później nawet jeśli zrobisz dobry content, który by pasował w innej grupie, to w twojej się to nie przyjmie po prostu.

I nadal była produkcyjnie znów wyżej.

Cały czas staramy się po trochę tę poprzeczkę nadkładać, podnosić.

Dzień przed programem jeszcze wszystko było zielone, a to była edycja zimowa trzecia.

I w dniu, dzień przed programem spadł śnieg.

Spoko, bez problemu.

Spotyka się 12 uczestników programu Sabotażysta.

Cel jest prosty.

Żeby taki set zmontować, to jest kupa pracy, mnóstwo ludzi.

A presja sabotażu rośnie każdego dnia.

Premiera Sabotażysty 5. edycji już w czerwcu w kinach i na YouTube.

To jest porąbane w tym programie, że przez to, że on jest żywym organizmem, tam jest tylko

I tutaj przez to, że publikujemy ten wywiad z początkiem czerwca, wtedy jeszcze ten odcinek nie będzie znany.

I wiesz, czymkolwiek do tych uczestników nie przychodzę, oczywiście jest to przemyślane od A do Z wcześniej.

Czy po prostu boisz się?

Nigdy do niczego nie zmuszam na programie.

Ty tak naprawdę nie wiesz i oni też nie wiedzą.

My programujemy, że tak powiem,

Możliwości, jakie się wydarzą, ale często są takie, których nie przewidzieliśmy.

Czyli mamy jakieś zadanie i wiemy, jak ono jest skonstruowane, wiemy, na czym polega, wiemy, na czym bazuje, jakie ewentualności mogą wyskoczyć i tymi ifami, tak zwanymi programistycznie, a jesteś w dziedzinie wiedzy, o co chodzi, budujemy te ify, one często są drzewkiem,

I tak nie przewidujemy nigdy wszystkiego.

I to już jest na szczęście o tyle proste, że przez to, że mamy drzewo ifów, czyli jeśli to, to tamto, jeśli tamto, to tamto.

To jeśli to drzewo się znajduje i dzieje się coś, czego nie przewidzieliśmy w tym żywym organizmie, a nie możesz go spartolić, bo imersję uczestnikom zdobcesz, a zdobcesz... Nieważne, że tutaj śląski gadkami się tutaj ściska, jeszcze zakopiańska jakaś w ogóle.

Przepraszam was, pauza.

My nawet sobie specjalnie niektóre rzeczy pozostawiamy do decyzji na miejsce, ale to wszystko jest w ramach już przemyślanych rzeczy, bo wszystko niesie ze sobą konsekwencje.

I myśmy to już wcześniej przewidzieli.

A przez to, że dwóch sabotażystów w czwartej edycji zostało wyrzuconych już w pierwszy dzień, przepraszam, w drugi, w drugi chyba dzień, to nie było sabotażystów w grze.

Ale miała być rekrutacja w połowie programu.

Było to zaprojektowane, nie?

Jak trudno jest namówić osoby do tego, żeby brały udział w tym programie?

Bo teraz domyślam się, że większość ludzi chce brać udział w tym programie, natomiast gdybyś się odezwał do Igi Świątek albo Roberta Lewandowskiego, to byłoby ciężko, nie?

Ale są persony, które się do tego po prostu nie nadają.

Tutaj kilka osób, które padło, są dobrym przykładem.

Oni się tak nie zaangażują, oni tak tego nie przeżyją, oni tam byli, jeśli mieliby być,

48 uczestników miałem przez cztery edycje.

Zawsze każdego pytam wprost, bez kamer, żeby nie było presji, co było słabe, czy ci się podobało, co byś poprawił i w ogóle jak się bawiłeś, czy tam bawiłaś.

Każdy, stary, spytaj kogokolwiek kto brał udział, no chyba, że trafisz w te dwie osoby, ale wątpię, spytaj się kogokolwiek kto brał udział, każdy ci powie, i dumnie to mówię, kurde, nie chcę się przechwalić, ale powiem to dumnie, każdy mówił najlepszy program w jakim brał udział,

Każdy mówił, czy tam większość, może będę ogółem mówił, najlepszy program, najlepiej zadbani byliśmy jako uczestnicy, dopięte wszystko, wiesz, vibe fajny, żadnych krzywych akcji, wszystko przemyślane, z serduchem i to widać.

I przychodzą ci uczestnicy, nie znają się, do ostatniego momentu nie wiedzą o sobie nawzajem.

Zobaczysz jak przyjedziesz, nieważne kim jesteś, nie dowiesz się.

Wiesz, no oni patrzą na siebie i nagle się okazuje, że ktoś z kimś, nie wiem, ktoś na przykład o kimś powiedział w internecie coś krzywego, nie?

I to jest zajebiste i ludzie też się na to piszą, uczestnicy moi ukochani, bo wszyscy dają koło serca w ten program.

Żeby była jasność, zawsze jak o uczestnikach gadam, to nie jak o produkcie, tylko rzeczywiście są to ludzie, których poznałem, są to ludzie, którzy bardziej lub mniej, ale jednak mimo wszystko fest się angażowali, to ci ludzie do ostatniego momentu, nie wiedząc o tym, kto bierze udział, dzięki temu też to bardziej przeżywają.

I też to się nie przekłada na wyświetlenia, nie?

Zdrowy, to zawsze pierwszy primo.

Ty masz też super to, że wiele osób chce z tobą współpracować, nie?

To jest zazwyczaj kwestia po prostu trudnego wejścia, załatwienia terminów niemożliwych.

No w zamku na przykład, myślę, że w wielu zamkach po prostu nie można nagrać, nie?

Było sekretne zadanie do zrealizowania przez sabotażystów.

To zadanie w środku nocy sprawiło, że ten ów sabotażysta, bądź sabotażystka oczywiście, płać nieistotna,

Ta sytuacja, o której teraz mówię, będzie wiralem przez internet, przepotężnym.

Których pozdrawiamy naprawdę.

No tak, ale jak wynajmujesz to programu, to spodziewasz się, że okno może wylecieć.

Ale na szczęście relacja i podejście takie naprawdę braterskie nazwijmy to, partnerskie, spowodowało, że to mnie było draki przez to.

To jest niesamowite, jak jesteś youtuberem, że po prostu odzywasz się do ludzi i oni chcą z tobą robić rzeczy.

Musisz czas poświęcić, wytłumaczyć wszystko, to jest zawsze gdzieś tam ten próg najtrudniejszy.

Nie sam fakt, to prawda.

Czyli nawet gdyby to miało być, dla przykładu śmiesznego, ten NASA, nawet gdyby to miało być NASA, spoko, ale ten proces, żeby się rzeczywiście dostać, wykorzystując ten i zabezpieczając w ten sposób to jakiekolwiek działanie, czyli to kim jestem, jak działamy, co robiliśmy, z kim działaliśmy, stary, my kooperujemy, ja osobiście kooperuję z miastami, z urzędami.

Bielsko-Biała dostała taką promocję ode mnie.

Chcę promować takie miasto.

Miałem otwarte głowy na superprojekty dla młodych ludzi.

I to jest kluczowe, bo gdybyś pracował z Warszawą, co też jest świetnym miastem, ale domyślam się, że to by nie było takie, że to właśnie chodzi o to, żeby to miasto było odpowiedniego rozmiaru, tak samo jak te gwiazdy muszą być.

Ale to dlatego, że serio implementujemy w programie rzeczy na temat danego miasta, czy historii danego miasta, których normalnie młodzież, młodzi dorośli, czy nawet i dorośli nie wiedzą kompletnie.

To w jaki sposób myśmy Poznań wypromowali w tej piątej edycji, to jest hit.

Zrobiliśmy też świetne, naprawdę świetne backstory o mieście, o tym, jakie ma możliwości.

Ale to ma niesamowite przełożenie.

Jeszcze w tym przypadku opóźniam to.

Przy wcześniejszych edycjach trochę szybciej działaliśmy.

Teraz zespół mówi mi, no okej, wedle planu to zaczynamy pracę nad kolejnym za miesiąc.

Chciałbym to jeszcze mocniej przeskalować, ale nie ilością edycji, tylko tym co dowozimy, więc żeby dowieźć jeszcze lepiej w szóstce, nie zjadając zarazem ogona, ale podnosząc poprzeczkę.

To muszę przynajmniej te pierwsze kilka odcinków przeanalizować, żeby wiedzieć, jaki charakter ma mieć kolejna edycja.

Poza zimową, która przez ten anturaż zimy była taka trochę zimowa, no wszędzie był śnieg.

Było letnio, luźno, przyjemniejsza była też przez to, że pogoda sprzyjała.

Jest coś, czego ci brakuje, co mogłoby ci pomóc wyskalować mocno ten projekt?

Przy czym już przy tej piątej edycji spotkałem się z czymś takim, że odzywałem się do osób dużego kalibru bardzo i te osoby, gdzie ja to doskonale wiem, że im sabotażysta dałby zupełnie nowy level świeżych odbiorców, grona odbiorców, zasięgów w necie i wiem, że ta konkretna jednostka, a nawet i kilka, o których myślę, miałyby z tego same benefity,

To tam było proste pytanie.

Bo to jest jeszcze takie stare podejście, że program jak program, to kasa, normalnie wycena, no celebryta, przychodzi scenariusz, skrypt, wszystko tak jak trzeba.

No kupcie ten produkt za 3,99.

Bardzo niekorzystne dla programu, jeśli płacisz uczestnikom.

Jeśli płacisz uczestnikom, i to wiem też od innych ludzi, którzy robią płatne wywiady, dużo płatnych wywiadów, to ci ludzie są po prostu niezangażowani.

Jedyne co robiliśmy, to odbijaliśmy koszty transportu, jak ktoś bardzo tego potrzebował czy sobie życzył, nie ma problemu.

Czasem ktoś tak po prostu ma, że tak chce.

Że on, ten ktoś, po prostu na tyle dużo wnosi, jego nazwisko, jego wszystko i przecież nie dostaje pieniędzy za udział, no to chce on mieć ten hotel wcześniej, tam przed programem, bo już sprowadzam wszystkich uczestników wcześniej, różne hotele, nie mogą się spotkać, you know.

Ktoś sobie życzy, proszę bardzo, ktoś bardzo chce, choć wolumen jaki dostaje w zasięgu i w tym, że się pojawia w Sabotażyście jest gigantyczny.

I od ciebie zależy tak naprawdę jak bardzo się pojawisz, nie?

To jest kolejna rzecz, która też można przełożyć na rynek podcastowy, że ludzie czasami chcą pieniądze i później ci mówią ile chcą od ciebie pieniędzy i ty patrzysz na to i myślisz, że dostajesz dużo więcej niż to, czego ode mnie chcesz.

To jest tak jakby do ciebie przyszli i powiedzieli, że są dwa tysiące za udział.

I też umyślnie czasem niektórych nie zapraszam, bo uważam, że mogliby sobie nawet krzywdę zrobić udziałem w Sabotażyście.

Więc są też nawet takie osoby, które okej, jakbym je wniósł do programu, to zasięg by był, gadano by o nich.

Dlatego też te czasem, to co mówiliśmy wcześniej, jakieś tam ostrzejsze kłótnie, odchudzam, po co mi to, albo jakąś dogryzkę w ogóle pozaprogramową, po co mi to.

Jak wyglądały sytuacje, kiedy miałeś uczestników, wybrałeś ich, przeanalizowaliście sobie ich psychologicznie i zaskoczyli cię, że byli dużo lepsi niż ci się wydawało, że będą?

Zawsze przynajmniej jedna taka się znajdzie osoba, która mnie bardzo zaskoczyła.

Ale to jest właśnie efekt tego, jak oni to przeżywają, będąc już inside.

Ja zawsze daję też możliwość uczestnikom dostępu do telefonu w trakcie trwania programu.

Jeszcze nie jestem gdzieś tam po analizie na takim etapie, żeby odciąć na 5 dni, bo to już byłoby grube, choć są takie programy i spoko.

Przerwa?

A mieli mieć przerwę.

Piękne to jest po prostu.

I cudowne przeżycie.

To musi być po prostu burza mózgu, wymyślacie najbardziej pojebane rzeczy i mówimy, że to możemy zrealizować, to się uda.

Bryczka przyjechała do parku tam w Poznaniu pięknego i tam jarmark cały zbudowany na cele programu Sabotażysty.

Ten jarmark, ten mały ekosystem i ci uczestnicy tam, których przywozimy, przywozimy na tury, żeby się mogli zapoznać ze sobą.

Wiesz, mi tam koń gdzieś w bok leci, bo się wystraszył koń jak uderzali rycerze, wiesz, napierdalali z tymi zbrojami, a nie miałem okazji pracować z tym żywym koniem wcześniej, tylko z innym i ten się akurat bał tych uderzeń, więc mi gdzieś tam na bok spieprzył stary, pociągnął mnie, prawie z konia spadłem, ale to się dzieje wszystko.

Okej, jak sprawić, żeby wybuchło coś, nie?

I zaczynamy kombinować i analizujemy i pracujemy nad tym.

Kocham ten proces.

Kocham tą pracę z ludźmi, z którymi mam okazję pracować przy tym i drajwuje mnie to fest, no niemiłosiernie.

Najfajniejsze, że jak planujesz takie rzeczy, to wiesz, że tam się wydarzą różne elementy, których się nie spodziewasz, jak na przykład ten koń.

Po prostu mówisz tym ludziom nagrywajcie wszystko, co się dzieje, bo ktoś się wystraszy, ktoś zacznie płakać, ktoś zacznie uciekać.

Że koń się wystraszył hałasu i serio uciekł mi w bok, prawie że spadłem z konia, który biegnie.

Przyjadę na koniu, co za problem.

Ale tak tu siąść, co za problem, siądę, pojadę, nie ma problemu.

Na szczęście żona, jak zwykle, Martuśka, przyszła i powiedziała, Remigiusz, coś na głowę upadł, idź, że przetestuj się w tym i odczujesz sobie te lekcje, zrób rzecz i głupotnie.

A w tym wszystkim, pomimo tego, bo do tego właśnie dążysz, w tym wszystkim, pomimo tego, że na te lekcje na szczęście poszedłem, to i tak nie przewidzieć tego, że koń się wystraszy hałasu, żargonu i piętnastu czy dwudziestu paru, chyba już nie pamiętam, statystów, którzy są rycerzami i krzyczą drą, jakby mieli ich zaraz ze skóry obedrzeć, nie?

Póki nie jest to rzeczywiście już takie ostre, to nie reaguję prawnie i jeszcze nie było sytuacji, żebym musiał.

Nawet przy tej edycji piątej jeszcze.

Naprawdę to wrzucił?

Nie rozumiesz, bo przed chwilą mówiłeś, ty powiesz, że ma niczego nie wstawiać.

Okej, to jeśli przed chwilą, to już w ogóle.

Zlikowany został tam jakiś uczestnik, bo jego portret już po programie leżał pod zamkiem, gdzie zbierali już pod zamkiem wszystkie rekwizyty, cały mój zespół.

Ktoś tam się przypamiętał, po prostu ze wszystkich gości, ale przypamiętał się na backstage tego zamku, tam gdzie na ogół gość tego zamku nie powinien tam być.

Okej, wykorzystamy AI'a, wpierdzielimy kogoś, kogo nie było w programie na ten obraz, żeby namieszać tymi leakami.

Poszło też, poszło viralem jak dzikie, a to jest po prostu źródło nasze, leak kontrolowany, żeby jeszcze bardziej namieszać, żeby pośród prawdziwych leaków, które poszły,

Były też te fake po to, żeby nie zepsuć zabawy uczestnikom i żeby były też w tych leakach rzeczy, które się nie potwierdzą, które nakierowały źle głowy widowni jeszcze przed emisją.

Tak dużo przed emisją jak teraz, czyli już te dwa i pół miesiąca wtedy jeszcze.

Czyli na przykład, nie wiem, zatrudnienie nowych ludzi, wydanie więcej pieniędzy na plan, założenie nowego kanału.

Kiedyś przeczytałem w książce bardzo mądre zdanie i zaraz odpowiem na twoje, żeby nie było.

Kiedyś przeczytałem takie bardzo fajne zdanie w książce czy w artykule o jakimś gościu, który osiągnął giga sukces.

I ten gość mówi, no niczego, bo to sprawia, że jestem w miejscu, w którym jestem.

Nomen omen, nagrywając niedawno na święta taki film bardzo głęboki, nagrałem taki na kanał, aż taki turbo merytoryczny, w sensie z takim przekazem mocnym, pytałem się ludzi, czego żałują w życiu od 0 do 100 lat.

Trzydzieści pięć, że w chuj czasu spędziłem w pracy, a nie z żoną.

I to prawda, ja się z tym zgadzam, że on też motywuje ten strach, ale też czasem potrafi cię zblokować i sprawić, że pikujesz w dół, a nie w górę.

I na pewno nie zmieniałbym tego, co się wydarzyło w moim życiu w przeszłości, ale staram się od kilku lat podchodzić bardzo świadomie do życia pod kątem decyzji, których się obawiam.

I rzeczywiście też z tej strefy komfortu staram się wychodzić systematycznie przy różnego rodzaju okazjach, bardzo różnych, od prywatnych poprzez te biznesowe.

W tydzień jebaki po prostu braku życia i 18 do 20 godzin dziennie planu, gdzie jeszcze briefing, jeszcze inne techniczne czasy i śpisz dwie godziny na przykład, a potem trzy, jak dobrze pójdzie to pięć, sześć godzin prześpisz.

który rzyga już z zmęczenia, bo tak jest po prostu na planie, i to nie jest teraz jak jacy my to czy ja nie jestem super, nic z tych rzeczy, po prostu na tym planie takim hardkorowym już to jest ciężka praca, nie?

Praca influencer.

Czy mam problem z pracoholizmem?

Tak, mam problem, oczywiście.

Większość twórców stara się robić dużo różnych fajnych, ciekawych projektów.

I YouTube też nagradza ludzi, którzy publikują dużo, więc trzeba robić dużo po prostu.

Ale wiesz, publikacja to jest jedno, ale chodzi o jakiegokolwiek rodzaju projekty.

Bardzo często jest tak, że projekty są porzucane.

I łatwo gęk znów wrócę, jest idealnym przykładem, wczoraj o tym gadałem właśnie przez tą akcję, długo gadałem o Piotrku, on jest idealnym przykładem tego, że on dowozi każdą małą obietnicę.

No to prań 500 tysięcy kroków.

Jest pokorny bardzo przede wszystkim.

On jest naprawdę super potulnym gościem, który dla każdego chce dobrze.

Przejdzie mu z wiekiem.

Albo dopóki się nie przejedzie.

A i tak już wiem, że się przejechał na co po niektórych, zresztą z nim też kiedyś rozmawiałem, no to wie o co chodzi.

No na tym streamie też się przejechał.

Żebyś miał test AB twojego życia po prostu.

I cieszę się, mówię z perspektywy czasu, cieszę się, że tego nie zrobiłem, bo jestem dalej sobą, tak w stu procentach.

To, że musielibyśmy wspólnie sobie gacie prać w jednej pralce.

Czyli przez to, że z tego vibe'u, który miałem ze swoimi kumplami, nagrywając już wtedy z nimi treści, myśmy zawsze grały w grupie, znaczy zawsze, długo już działałem w grupie, tworzyłem filmy, które były oparte na grupie, challenge'y, wyzwania, coś tam takie jeszcze też mocno infantylne, jak to za starych dobrych czasów.

Masz jakieś projekty, które chcesz zrealizować po Sabotażyście?

Nie uciągnę więcej takich dużych projektów, a jeśli, to musiałbym je oddelegować i nie byłyby już tak moje jak Sabotażysta i jego efekt, jego sukces.

Więc więcej takich dużych programów nie uciągnę.

Sabotażysta i średnie i małe produkcje.

Średnie i małe produkcje z Sabotażystą uciągnę, nie?

To są produkcje, które też miały miliony wyświetleń.

Prawidłową, czyli Emiraty.

Wycofaliśmy się z realizacji w Dubaju i na chwilę obecną pozostaje tylko jedna pustynia prawidłowa, czyli Błędowska nasza.

Proszę?

Ale wiesz, a nawet jak poczekasz, to wojsko mówi, a będziemy mieli we wtorek teraz próbę desantu żołnierzy z powietrza.

Natomiast oni u siebie też na Instagramie widziałem, że udostępnili, że oni nie chcą, żeby to przechodziło na nich, tylko na to, co ci ludzie zrobili, czyli Polacy, my wszyscy, i że to my tak naprawdę jesteśmy wielcy, a nie BDOES i Łatwogang.

Więc wydaje mi się, że też do wszystkich ludzi moglibyśmy zrobić po prostu shoutout za to, co się wydarzyło, bo to tak naprawdę wszyscy zrobiliśmy.

Przy czym jest to czerwiec, a akcja była wczoraj, w kwietniu, więc as you wish.

Żaden pomnik, tylko przyjść tam pod jego mieszkanie i krzyczeć dziękujemy.

Że tam po prostu wszyscy przyszli i dziękowali chłopakom.

Po prostu zaangażowanie kosmiczne.

No, przeżywam to.

Jestem tego świadom całkowicie i wykorzystuję to pozytywnie, żeby ten program właśnie był taki, a nie inny.

No i oby ci to nie przeszło.

Oby ci to nie przeszło.

Wiesz co, pewnie w końcu przejdzie.

I tak żyję sobie już siedemnasty rok, a raczej pracuję już, bo żyję trochę dłużej.

Tak już właśnie sobie pracuję siedemnasty rok.

To są rzeczy, którymi ja się zajmowałem, które przeżywałem.

Oczywiście poza prywatnymi aspektami, ale... Wracam do tego, co rusz, jakieś tam akcje.

Stary wyścig przez Amerykę Południową.

Robiąc zadania po drodze rodem Ameryka Express.

No, to jest taki najgrubszy projekt w innym świecie, jaki kiedykolwiek miałem okazję realizować.

I ja, odpowiadająca cała logistyka na miejscu, bo to było na moich barkach, to był mój projekt.

Oni, po prostu uczestnicząc w nim, robiąc content, dali już to, co mieli dać, a ja organizowałem wszystkie inne rzeczy.

No stary, jak przyjeżdżasz na granicę i chcą ci auto zabrać, auto kupione w Buenos Aires, finalnie jednak nie kupione, tylko na akcie notarialnym przekaz, zrobione od Argentyńczyka.

który przekazuje mi samochód z pełną dokumentacją akt notarialnych, a i tak pomimo zrzeszenia krajów Latina, Ameryka, Chile mówi fuck off z tym samochodem, nie przejedziecie.

To my mówimy okej, jesteśmy stary na pustyni, bo to było przejście graniczne na pustyni w ogóle.

Przeżyliśmy to.

Mój wspólnik, przyjaciel, niesamowity człowiek.

I jak się włączyły głupie żarty, to naprawdę to działało, nie?

I to był problem.