Mentionsy

ROZMOWA DNIA
19.12.2025 07:46

Andrzej Pruś, członek zarządu województwa świętokrzyskiego (19.12.2025)

Gościem Rozmowy Dnia był Andrzej Pruś, członek zarządu województwa świętokrzyskiego.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 65 wyników dla "Szpital na Czarnowie"

Radni przyjęli budżet na rok przyszły, na rok 2026, ale opozycja, która od głosów większości się wstrzymała, zarzucała, że jest on mało inwestycyjny, że

Skupia się wyłącznie na bieżącej administracji.

Którą inwestycję, panie marszałku, pan uznałby jako takie koło zamachowe regionu?

Powiem Pani, że z mojego punktu widzenia jako członka zarządu, na którego barkach spoczywa blisko połowa tego budżetu, to w większości są inwestycje.

Nie tylko na drogach wojewódzkich, których mamy prawie 1100 km, ale także chociażby może w tabor kolejowy, za który też odpowiadamy.

I tutaj jakieś priorytety są dzisiaj te, które są finansowane ze środków zewnętrznych, bo tam pewne terminy.

Czyli mamy trochę unijnych pieniędzy, Unia na wszystkie drogi nie dawała, ale są takie programy obwodnicowe, jak chociażby już realizowane obwodnice końskich,

Za chwilę obwodnica Łagowa i to są rzeczy, które nas tutaj terminowo trzymają.

Oddana ostatnio do użytku obwodnica Nowego Korczyna, także ze środków unijnych.

Program Polski Wschodniej nie przez nas administrowany, ale przez nas też wykorzystywany jako województwo Polski Wschodniej.

Przecież z tego też korzystają przedsiębiorcy, w naszym przypadku województwa świętokrzyskiego, te dziesiątki kopalni Kruszywa, które tu funkcjonują, co nie zawsze się mieszkańcom podoba, no ale przecież też musi funkcjonować, tak, bo ten ruch tych ciężarowych jest dosyć duży.

Wtedy były inaczej konstruowane programy unijne.

Dzisiaj Unia daje na programy obwodnicowe i to też przy bardzo intensywnych zabiegach.

Więc dzisiaj licząc na to, że te programy będą funkcjonować, bo dzisiaj jeszcze kończymy Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg z tej puli,

Mam nadzieję skończony będzie terminowo w 2026 roku.

I na razie nie widać, co będzie dalej.

Ja liczę na to, że się uda, bo potrzeby w tym zakresie są.

Nie tylko w zakresie całkowicie nowych inwestycji, takich budowanych nowy śladem, jak chociażby projektowana ciągle obwodnica Radkowic i Brzezin.

On jest założony do wzięcia, natomiast często bywa tak, przede wszystkim tak, kredyt w gospodarce rynkowej jest rzeczą normalną.

Ja dawałem przykłady tego, chociażby przy realizacji inwestycji, za które odpowiadał, że bardzo często inwestycja, która pierwotnie jest zaplanowana na sto parę milionów, kosztuje prawie 200 milionów, jak się ją zamyka.

I musimy być na takie rzeczy przygotowani.

Sejmik także głosami radnych Prawa i Sprawiedliwości nie zgodził się podczas wczorajszej sesji na przekazanie teatru imienia Stefana Żeromskiego w Kielcach Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Dlaczego państwo się na to nie zgodzili?

Znaczy ja bym tego nie odczytywał tak, że się na coś nie godziliśmy.

Prowadzić co nie znaczy, że unikamy takiego partnerstwa przecież zabieganie o współprowadzenie teatru przez ministerstwo w poprzedniej kadencji to była trudna droga pomimo, że niektórzy mogą powiedzieć, że to byli nasi ministrowie to nie była łatwa rzecz i nam na tym zależy natomiast jeżeli.

Przy braku konkretnych propozycji ze strony ministerstwa ciągle jest zrzucanie odpowiedzialności na nas, na jakąś bezradność, mimo że teatr normalnie funkcjonuje, no to pokazaliśmy w tej uchwale, że jesteśmy gotowi to robić sami.

Mam nadzieję, że ministerstwo się tutaj troszkę opamięta w tym zakresie i taką ważną instytucję dla ziemi świętokrzyskiej będziemy mogli nadal wspólnie prowadzić.

Ministerstwo natomiast inaczej to argumentowało, podkreślało, że jest to jakieś wyciągnięcie ręki jednak do zarządu województwa, do radnych sejmiku, żeby przerwać pad, który trwa, jeśli chodzi o teatr, bo w lutym odbył się konkurs na stanowisko dyrektora tego teatru.

Państwo nie godzą się też na tą propozycję.

No ale z drugiej strony, czy to nie jest właśnie odwrócenie się plecami do ministerstwa, które jednak współprowadzi ten teatr?

Natomiast kwestia dogadania się w tym zakresie, jak to ma funkcjonować przy współprowadzeniu partnerskim, pomimo że to samorząd województwa w dużej części pokrywa te środki.

KONIEC NAPISÓW

Są dwie sceny narodowe, o których się mówi, że nasza też może być.

Można sobie porównać poziom finansowania tamtych scen z tym, co dzisiaj ministerstwo próbuje utrzymać, jeżeli chodzi o tę potencjalną trzecią w Kielcach.

To jest skala, której nie da się porównać po prostu, bo jesteśmy na końcu.

Ale słychać, że potrzeby naszego teatru nie są tak duże na przykład jak Teatru Starego w Krakowie, że no tam jest potrzeba większego finansowania, bo takie są też potrzeby teatru.

Tu słyszałam, że ten teatr nawet by nie przerobił większej ilości pieniędzy, gdyby ministerstwo chciało mu takie pieniądze dać.

Natomiast nam bardzo zależy na tym, żeby Teatr Żeromskiego był instytucją samorządu, być może współprowadzoną także z ministerstwem, bo to podnosi rangę i o to zabiegaliśmy przez lata.

Natomiast uniknąć sytuacji takiej, że ta instytucja, pomimo że zostanie w Kielcach, to wychodzi troszkę na zewnątrz, bo wtedy to przestaje być taki regionalny ośrodek kultury, bardzo ważnej kultury.

Nawet dzisiaj i jutro.

I tutaj nie ma żadnej przerwy i to staraliśmy się też radnym, myślę, że tam części pracowników też, którzy byli na sesji, udokumentować, że rzeczywiście funkcjonuje.

Nawet pani marszałek wczoraj to mówiła, że ten dyrektor, zastępca dyrektora, który nie może być powołany przez pełnomocnika, przydałby się.

I liczę na to.

No bo ta uchwała wczoraj jednak pokazuje ministerstwu, no nie jest to przyjemna rzecz dla ministerstwa na pewno.

To może oznaczać też, że kolejne miliony państwo będą musieli przeznaczyć na teatr.

W tej chwili teatr, ministerstwo daje na teatr 4,5 miliona złotych, państwo 11,5 miliona złotych.

Gdyby się okazało, że to samorząd ma sam prowadzić ten teatr, no to byłoby to kolejne obciążenie finansowe dla samorządu województwa.

Była specjalna sesja sejmiku w tej sprawie.

Proszę powiedzieć, dlaczego państwo, dlaczego Wojewódzki Szpital Zespolony zdecydował się od 1 grudnia wstrzymać planowe przyjęcia?

No mówi się tutaj o tym, że NFZ nie zapłacił nadwykonania, ale opozycja, tu znów się na nią powołam, wskazuje, że działanie to było polityczne, ponieważ nic się nie zmieniło w tej sprawie, jeśli chodzi o poprzednie lata, że dokładnie w takiej samej sytuacji szpital był

Natomiast pojawia się w mediach informacja od ministrów, wiceministrów, że NFZ bankrutuje.

Oni ryzykują przyszłość placówek, którymi kierują, bo realizacja tych rzeczy, które nie są opłacane przez NFZ-u powoduje zadburzanie szpitala, kredytowanie NFZ-u, to o czym mówiliśmy, tak?

A tu rośnie dług szpitala, który potem trzeba pokryć w kolejnych latach,

Szpital na Czarnowie to jest jeden z kilkudziesięciu, który wstrzymał planowe zabiegi w Polsce.

Są większe szpitale, prowadzone przez inne samorządy.

Mam nadzieję, że ta sesja też wpłynęła na decyzje w tym zakresie na przyszłość.

Panie marszałku, tylko jeśli chodzi o te problemy, też o te płatności za nadwykonania, no NFZ to od lat jest jednak w ciężkiej sytuacji finansowej.

Ale dałem przykład już na to.

Także zarządów Prawa i Sprawiedliwości w ciężkiej sytuacji były rozwiązywane tak, że na koniec roku, listopad, najpóźniej grudzień, dyrektorzy szpitali wiedzieli ile i kiedy dostaną za nadwykonania.

Przecież dyrektor szpitala na Czarnowie powiedział, że od stycznia te planowe zabiegi ruszą, bo to będzie już nowa umowa z NFZ-em, natomiast ciągle nie wiadomo, co z tymi zaległościami.

I być może dojdzie do tego, że będziemy musieli szukać pieniędzy w budżecie, żeby szpital wspomagać.

My niestety nie możemy finansować tych procedur medycznych.

Samorząd województwa może dołożyć do zakupów inwestycyjnych różnego sprzętu, aparatury, ale tych zabiegów, które są odkładane, my nie możemy finansować.

I nie wierzą państwo w zapewnienia, że w pierwszym kwartale te pieniądze się jednak znajdą, bo znajdowały się w latach poprzednich.

Pani, to nie jest kwestia wiary, to jest kwestia raczej zaufania do tego, gdyby dzisiaj się toczyły rozmowy, tak jak w poprzednich latach, także trudnych, że dyrektorzy już wiedzą, że w styczniu dostaną 80, 60 czy 40% nadwykonań, bylibyśmy w innej rzeczywistości i pewnie takiej sytuacji byśmy uniknęli.