Mentionsy
0-1 Do Przerwy - Łucja Wesołowska i łucznictwo od kuchni
Ostatnie wydanie audycji 0:1 Do Przerwy wylądowało! Gościnią programu była Łucja Wesołowska - łuczniczka, zawodniczka UKS Talent Wrocław, multimedalistka mistrzostw Polski oraz studentka Politechniki Wrocławskiej. W rozmowie z Kornelią Polis oraz Andrzejem Żelińskim poruszone zostały m.in. kwestie tego, jak wyglądają zawody łucznicze od kulis, jaki sprzęt jest niezbędny do rywalizacji na wysokim poziomie oraz z jakimi trudnościami technicznymi mierzą się zawodnicy. Nie zabrakło również wątku wpływu łucznictwa na codzienne funkcjonowanie – od budowania koncentracji i cierpliwości, po kształtowanie charakteru poza sportową areną.
Szukaj w treści odcinka
Za oknem mróz i niezbyt przyjemna aura.
Każdy by się chciał, myślę, rozgrzać.
Dlatego przychodzimy do was z bardzo solidną dawką sportu.
Wita się z wami Andrzej Żeliński.
Cornelia Polis.
A za realizację będzie odpowiadał Jarek Maciejewski.
Jest z nami jeszcze w studiu nasz dzisiejszy gość, Łucja Wesołowska.
Dobry wieczór.
Łuczniczka, a zarazem studentka Politechniki Wrocławskiej, z którą porozmawiamy w trakcie pierwszej godziny naszej audycji, a w trakcie drugiej, myślę, że standardowo, ale jak zawsze z wielką dawką emocji, podsumujemy, co najważniejszego działo się w sporcie w ostatnich dniach, także rozsądźcie się wygodnie i zachęcam, żebyście zostali z nami aż do 22.00.
Tak jak wspomniałem, zaczniemy sobie od rozmowy z naszą dzisiejszą gościnią, Łucją Wesołowską, łuczniczką UKS-u Talent Wrocław.
multimedalistką mistrzostw Polski, a zarazem studentką Politechniki Wrocławskiej.
Zacznę tak na spokojnie, bo łucznictwo mi się kojarzy, że jest raczej niszowym sportem.
No i mnie ciekawi, jaka była twoja pierwsza styczność z tym sportem?
Skąd to się wzięło?
Jeśli mam być szczera, to nie pamiętam dokładnie mojej wizji, ponieważ trenuję już 13 lat.
Zaczęłam mając 9 lat, trochę ponad, plus minus.
No i pamiętam, że było to poniekąd związane z bajką Disneya, z Meridą Waleczną.
Tak, miałam wizję jeżdżenia konno i strzelania z łuku.
No ale niestety ostało się tylko ucznictwo.
Jest ono tyle czasochłonne, że nie dałabym rady połączyć obu sportów, plus musiałam coś wybrać w pewnym momencie i padło po prostu na trenowanie dalej ucznictwo.
A jak się zaczyna trenowanie łucznictwa w wieku 9 lat?
Jak takie, wyobrażam sobie właśnie takie maluchy, co one wtedy robią na takich treningach?
Na początku to jest głównie zabawa, też jest tam dużo innych dzieci, więc w zasadzie jest to głównie socjalizowanie się z innymi dziećmi, rozmowy, jakieś tam zabawy, ćwiczenia i do tego to łucznictwo.
Zajmuję się głównie właśnie dziećmi takimi małymi od małego do seniora, więc w zasadzie ktoś się opiekuje nami cały czas, opiekował, ktoś prowadził te zajęcia.
No i ja pamiętam, że właśnie głównie to od początku zaczęło się tylko od tego, że poznawałam się z nowymi dziećmi i to mi się podobało.
Jak to się przerodziło w takie poważne trenowanie?
W którym momencie to się przerodziło w takie coś?
Myślę, że zaczęłam po prostu jeździć na zawody i spodobało mi się to, że jest to fajna forma spędzania wolnego czasu, jest to aktywna forma spędzania wolnego czasu.
Dużo czasu spędzę się na powietrzu, więc to też jest korzystne.
No plus trenowanie ogólnie wzbogaca umiejętności, które się po prostu nabywa i dzięki temu...
Daje mi to rozwój w różnych dziedzinach życia.
A czy w Polsce, jak oceniasz, ciężko jakby dostać się do tego środowiska uczniczego?
Czy jakby to jest jakoś mocniej rozwinięte teraz?
Czy jak to wygląda w sensie...
Myślę, że jest to raczej niszowe.
Jest nas mała grupa, szczególnie teraz seniorów.
Większość osób się zna i nie jestem w stanie teraz powiedzieć, jak to wygląda w młodszych kategoriach.
Nie interesuję się tym, no ale pamiętam, że jak byłam młodsza, no to było to bardziej w formie takiej zabawy i było więcej tych dzieci, był większy przemiał.
A masz dużo rywalek, tak od równieżniczek na przykład w tym momencie, które jeszcze się ostały i trenują dalej w Polsce?
No jest parę, jest nas taka grupa aktualnie i większość jest w moim wieku, ale są też dużo starsze zawodniczki.
Okej, czyli taki wstępny zarys mamy tutaj nakreślony.
No jestem ciekaw, co powiesz nam dalej, bo jestem bardzo zaciekawiony wieloma innymi kwestiami, także jeśli wy również jesteście ciekawi, to zostańcie z nami w Radiu Luz.
Przejdziemy sobie teraz do strefy bardziej technicznej, jeśli chodzi o łucznictwo i ja tutaj jestem bardzo, bardzo ciekaw takich niuansów.
Bo tak generalnie, co jest potrzebne, żeby trenować, brać udział w zawodach?
Chodzi mi o sprzęt.
No przede wszystkim najbardziej potrzebny jest łuk.
Ja trenuję ucznictwo klasyczne, ucznictwo olimpijskie, czyli to jest ta forma jedyna w zasadzie do poprzednich Igrzysk.
Forma ucznictwa, która występowała na Igrzyskach.
No i tak jak mówiłam, najważniejszy jest łuk.
Łuk składa się z majdanu, to jest ta część środkowa, za którą trzymamy.
Do majdanu dobiera się w zależności od siły i w zależności od długości ramiona.
I to wszystko jest połączone cięciwą.
I mamy jeszcze celownik do celowania, buton do...
eliminowania paradoksu łucznika, czyli w momencie wyjścia z Majdanu strzała automatycznie idzie lekko w prawą stronę, więc trzeba ją trochę tak pchnąć, żeby wychodziła równo.
Stabilizatory, które pomagają w eliminacji drgań po oddaniu strzału.
To jest takie na ramię?
Nie, to jest takie długie patyki wystające z łuku.
Generalnie dążymy do tego, aby łuk jak najmniej drgał i dlatego do tego łuku się przymocowuje różne gumki, właśnie takie elementy stabilizujące, ponieważ każde drgania i każde odejście od normy po prostu sprawia, że ten strzał leci gorzej albo mniej powtarzalnie.
Czyli tutaj te niuanse sprzętowe są pewnie rzędu jakichś dziesiątych wartości, takie malutkie pewnie są tak z okładą wagowej i tak dalej.
Nie znam się dokładnie na tym, ale podejrzewam, że tak.
Tak mi to brzmi.
A twoim zdaniem jakby ten sprzęt, jak bardzo duży wpływ ma sprzęt?
Czy jednak jest ważniejsza technika, czy to tak mniej więcej po połowie?
Personalnie myślę, że najważniejsze są strzały, ponieważ te strzały robią bardzo dużą różnicę.
Strzały profesjonalne, a strzały takie bardziej rekreacyjne.
Sam łuk myślę, że jest większym ułatwieniem dla ucznika, albo jest związany z preferencjami.
Nie do końca po prostu...
Każdy nowy łuk czy nowy model łuku faktycznie przekłada się jakoś na polepszenie tego poziomu czy wyników.
A jeśli chodzi o te strzały, ja tak się zastanawiam, bo moje jedyne takie personalne doświadczenie z łukami, teraz mogę pozdrowić wszystkich mieszkańców Zgorzelca.
W Zgorzelcu odbywają się jakuby i tam w takim wąwozie...
stawiali w trakcie tych Jakubów właśnie jabłko na takiej kłodzie i dawali nam taki łuk drewniany, taką strzałę wiadomo, pióra tam jakieś ozdobne, bo to takie w średniowiecznym vibe święto i się wtedy strzelało.
Czym taka strzała różni się od takiej strzały, której wy używacie?
Jaka jest ta najważniejsza różnica?
Bo skoro mówisz, że strzały są bardzo ważne, no to czym one właśnie się różnią?
Strzały, których używam są przede wszystkim dużo cieńsze,
Są wykonane z karbonu i bardziej tak przypominają oszczep, czyli są grubsze na środku i są cieńsze na pobokach, przy nasadce i przy grocie.
No i taka strzała ma po prostu lepszą areodynamikę i leci bardziej powtarzalnie i też musi pokonywać duży dystans, dużą siłę wyrzutu z tego łuku.
No i musi być w miarę trwała, taka bardziej trwalsza i nie może się krzywić,
Czyli można trochę powiedzieć, że niesprzęta technika zrobi z ciebie łucznika, modyfikując słynną chyba już rymowankę.
O dalszych niuansach ze świata łucznictwa porozmawiamy już za chwilę w Radiu Luz.
Wracamy do rozmowy z Łucją Wesołowską, łuczniczką UKS-u Talent Wrocław i studentką Politechniki Wrocławskiej.
Ja mam jeszcze pytanie trochę nawiązujące do poprzedniego, ale już bardziej skupiające się na tym czynniku ludzkim.
Co według ciebie jest najważniejsze w technice?
Celowanie, koncentracja, technika?
Ogólnie na co tutaj zwróciła najbardziej uwagę?
Co jest najtrudniejsze?
Tak ogólnie odpowiadając na pytanie, to najważniejsza jest powtarzalność.
Czyli dążymy do tego, aby każdy strzał oddać w ten sam sposób, albo najbliżej jak to możliwe w ten sam sposób.
No a już zagłębiając się w takie głębsze...
Jakieś rewiry.
No to dla mnie najważniejsze jest skupienie.
Ciężko trzymać to skupienie przez długi czas zawodów, a jednak ono robi moim zdaniem największą różnicę, ponieważ skupiamy się na czym?
Na technice, tak?
Myślimy o tym, żeby oddać dobrze strzał.
Ciężko jest to po prostu utrzymać przez...
Cały dzień stania na torach, strzelania i przy innych też emocjach, tak?
No właśnie, bo może nie każdy wie też jak to wygląda, jak wyglądają zawody ucznictwa, bo mówisz, że cały dzień stania na torach, może przybliżmy słuchaczom właśnie jaka jest formuła tych zawodów.
Tak, zawody ucznicze składają się z rundy kwalifikacyjnej, w której strzelamy
6 serii po 6 strzał na dworze, czyli 36 strzał razy 2, czyli 72 strzałów.
I potem jest runda eliminacyjna, w której strzelamy pojedynki z takiej drabinki pucharowej, która jest ustawiona na podstawie kwalifikacji.
No i te pojedynki strzelamy w systemie setowym, gdzie strzelamy po trzy strzały i za każdy wygrany set otrzymujemy dwa punkty, no i kto pierwszy zdobędzie sześć punktów wygrywa po prostu i przechodzi dalej do kolejnej rundy.
A odległość, z jakiej strzelacie, pewnie tak domniemam, się zmienia jakoś z wiekiem, poziomem zaawansowania, czy jest jakaś ogólnie ustalona, w zależności od zawodów, odległość?
Dla seniorów, którzy strzelają w płucznictwie olimpijskim jest to 70 metrów, czyli na olimpiadzie strzelamy 70 metrów.
Dla dzieci, no wiadomo, zmniejsza się to odpowiednio.
Im młodsze dziecko, tym bliższy dystans.
No ja teraz aktualnie jestem właśnie na 70 metrach.
Czasami na takich zawodach typu Mistrzostwa Polski strzelamy różne dystanse.
To wynika po prostu z takich historycznych tradycji, ponieważ kiedyś strzelało się inne formuły, no a aktualnie ona wygląda tak, że jest to tylko do 70 metrów.
A z jakiej odległości ty zaczynałaś?
Tak, żeby mieć...
Całkiem duży.
Chciałem zapytać o trening, ale myślę, że o tym sobie już porozmawiamy za chwilę, bo myślę, że to też może być kolejna garść bardzo ciekawych informacji, także do rozmowy wracamy już za chwilę.
Wracamy do rozmowy na temat łucznictwa z Łucją.
No i właśnie może, bo powiedzieliśmy o tym, że strzela się na dworze.
Teraz mamy aurę taką niezbyt przyjemną na dworze, która wskazuje raczej na to, że się chowamy.
No i co w takim wypadku, co robicie łucznicy?
W okresie tym jesienno-zimowo-wczesno-wiosennym strzelamy na hali na dystans 18 metrów i
Te zawody ogólnie trochę inaczej wyglądają, ponieważ nie strzelamy do jednej dużej tarczy, tylko strzelamy do takich małych trzech tarczek.
One mają mniej więcej szerokość 40 cm, więc to są trzy 40 cm tarczki rozwieszone pionowo.
No i oddajemy tylko 3 strzały w serii i mamy 10 serii, więc strzelamy 30 strzał razy 2, czyli 60 strzał.
A, to faktycznie.
A które zawody są dla ciebie bardziej takie, powiedzmy, fun to play?
Czy te na dworze, czy te na hali też są w stanie dać troszkę takiej satysfakcji?
No wiadomo, że zawody na dworze są lepsze, no bo mamy słoneczko, świeci, ptaszki śpiewają i jest trawka zielona i się dobrze bawimy, chyba że pada.
Ale zawody na hali też są całkiem przyjemne.
Jest mniej tego strzelania, troszkę inaczej ono wygląda.
No i też jest bardziej niespodziewane niż łucznictwo takie na otwartym terenie.
Przez to, że właśnie dystans jest krótszy, można się trochę pobawić tym sprzętem i wtedy wyniki na tarczach są...
Jest po prostu mniejszy wpływ jakichś czynników zewnętrznych na to, co mamy w tarczach.
Do zawodów sobie jeszcze wrócimy, ale jak wygląda trening w łucznictwie?
Co wy robicie na treningach?
No trening jest dosyć nudny, no bo wiadomo, oprócz jakiejś tam ogólnorozwojówki, czy biegania, czy jakichś takich dodatkowych ćwiczeń, no to tylko w sumie strzelamy przez jakiś okres czasu i no ja strzelam na przykład cztery razy w tygodniu, no teraz trzy, cztery razy w tygodniu.
No i to po prostu stoję i strzelam.
I tak przez 13 lat, 3-4 razy w tygodniu strzelasz?
No ale to też ma swoje plusy, można sobie posłuchać jakiegoś podcastu albo muzyczki i pomyśleć sobie o czymś, no i po prostu się strzela.
Albo można się wyciszyć i o niczym nie myśleć i sobie strzelać.
Człowiek się nie męczy, więc też jest prościej.
A jak właśnie utrzymujecie taką, ty tak personalnie może, jak utrzymujesz koncentrację przez tak długi czas, kiedy masz do oddania milion strzałów i musisz się skupić, stoisz i właśnie na zawodach nie masz, chyba, że możesz mieć podcast, nie, nie masz podcastu, na zawodach nie masz podcastu, nie masz muzyczki, jesteś sama ze sobą, ze swoimi myślami, co wtedy?
No jest to ciężkie, to jest zdecydowanie dla mnie największe wyzwanie w tym sporcie aktualnie.
Muszę po prostu z każdą serią od nowa stawać na linii i sobie od nowa przypominać to, co mam wykonać i o czym mam myśleć.
I mam nadzieję, że po prostu to działa, bo na razie nie znalazłam innego sposobu na to.
Czyli mental w tym sporcie jednak jest niezwykle ważny.
No brzmi to generalnie bardzo wyczerpująco, no ale ciężkim treningiem dochodzi się do wielkich sukcesów, o które też za moment zapytamy.
A wy drodzy słuchacze, jeśli też macie jakieś ciekawe pytania do naszej gościni, to serdecznie zapraszamy.
aby wejść na radioluz.pl w zakładkę czat i zadać jakieś ciekawe pytanie dla Łucji.
Dalej rozmawiamy z Łucją Wesołowską i nawiązaliśmy ostatnio do sukcesów i do tego jak się do nich dochodzi ciężkim treningiem rzecz jasna.
No i pytanie do Ciebie Łucjo, jaki jest Twój sukces, który dla Ciebie znaczył najwięcej, no bo tych medali już na koncie trochę masz i który miał dla Ciebie największe znaczenie?
Myślę, że może to nie jest taki sukces sam w sobie, ale dla mnie jest to duży sukces.
W tym roku byłam w wakacjach na Akademickich Mistrzostwach Świata na Uniwersytecie.
I to był zdecydowanie taki moment w mojej karierze, w którym tak poczułam, że po prostu to wszystko miało sens, że te wszystkie treningi, te wyrzeczenia, jeżdżenie na zawody, po prostu wkurzanie się na różne rzeczy, że to wszystko oddało mi i zdecydowanie byłam wtedy taka dumna z siebie, że mi się udało.
Pomimo, że nie było tam jakiegoś spektakularnego sukcesu na tej uniwersytecie,
Po prostu to był taki moment, w którym faktycznie uwierzyłam w siebie i spodobało mi się to bardzo i chciałabym jednak dalej po prostu się piąć.
To może zostańmy na chwilę przy tym ważnym momencie dla ciebie.
Zabierz nas na te uniwersjady, jak tam było.
No to myślę, że to były takie zawody, które nie jestem w stanie porównać ich z żadnymi innymi, w których brałam udział do tej pory, przez to, że było tam tyle dyscyplin, że wszystko było takie duże, że było takie zorganizowane.
że po prostu czułam się tak zaopiekowana będąc tam, czułam się faktycznie ważna i widząc tych wszystkich sportowców, widząc osoby, które oglądam w telewizji, bo byli tam mniej znani sportowcy, ale byli też bardzo na przykład znani, no to czułam się no taka dumna, że mogę tam być i że jestem częścią tego.
Wspomniałaś o tym, że były to zawody uczelniane między studentami, no i Ty właśnie jesteś też jednocześnie studentką Politechniki Wrocławskiej i czy uczelnia jakoś Cię w tym wspiera?
Jesteś w stanie dobrze to połączyć?
Politechnika jakoś tutaj premiuje Twoje osiągi?
Myślę, że jest to bardzo ciężkie połączenie trenowania i uczenia się tak na pełen etat.
Wymaga to ode mnie bardzo dobrego zarządzania czasem.
Bo studia dzienne.
Studia dzienne, tak.
Więc muszę dobrze mieć rozplanowany grafik, szczególnie w okresie sesji.
W sumie
Jestem całkiem zadowolona, ale nie było to łatwe zadanie zdecydowanie.
A to też pochwal się słuchaczom, jaki kierunek studiujesz na Politechnice.
Studiuję geoinformatykę na W6 na Wydziale Górnictwa Geoinżynierii i Geologii.
A czy jednoczesne studiowanie takiego, wydaje mi się, ciężkiego kierunku dało ci jakąś taką paralelę ze światem łucznictwa?
Czy są to dla ciebie dwa totalnie odrębne światy?
Jak to wygląda u ciebie?
Myślę, że nie łączę tego w żaden sposób.
No po prostu jedno jest takim moim planem na życie i drugie jest moim planem na życie, ale nie za bardzo widzę jak mogłabym je połączyć.
I co do planów do tego tematu jeszcze wrócimy.
Cały czas czekamy na wasze pytania na naszym radiowym czacie radioluz.pl ukośnik czat i za moment wrócimy do tego, co was zainteresowało.
I wracamy do tematu łucznictwa.
Cały czas jesteśmy z Łucją, zerkamy na czat i tutaj w ogóle pośród pytań pojawiła się kwestia elitarności sportu i porównania łucznictwa do golfa czy krykieta.
Wydaje mi się, że dużo ludzi nie docenia łucznictwa, jeśli chodzi o te kwestie, a faktycznie jest to sport bardzo elitarny, niszowy.
Sprzęt nie jest tani i to nie jest taka zabawa
Dla wszystkich można by powiedzieć.
Tak, zdecydowanie zgadzam się z tym twierdzeniem.
Uważam też personalnie, że fajnie można by było połączyć ucznictwo z jakimiś, można by zrobić je bardziej widowiskowym, właśnie podciągnąć pod coś takiego a la tenis.
Też myślę, że pod kątem jakimś modowym, czy że moglibyśmy na przykład być sponsorowani przez jakieś konkretne marki, to też fajnie wygląda, no bo nie jesteśmy spoceni ani nic, więc dobrze się te ubrania prezentują po prostu.
I myślę, że tutaj jest bardzo duży popis, możliwość popisania się.
A w ciągu tych lat, w których zajmujesz się ucznictwem, zauważasz właśnie rozwój tej dyscypliny?
Może też na arenie międzynarodowej?
Czy ucznictwo rośnie w siłę?
Czy jest większa popularność?
Zdecydowanie, jeśli chodzi o ucznictwo światowe, no to Federacja...
stara się jakoś urozmaicać te konkurencje, są organizowane nowe jakieś formuły zawodów, więc tutaj jest dużo możliwości i z tego co wiem, no to jest też dużo jakichś planów na zmianę i właśnie na jakieś takie trochę unowocześnianie tego sportu.
A ty masz jakieś plany związane z łucznictwem na najbliższy czas?
No na razie główne plany to chyba trening.
Trening i przygotowania.
Tak, i przygotowania.
Czyli terminarz na zawody się dopiero chyba tworzy.
Kurczę, no ja bym to widział z tą kwestią modową na zawodach.
Mi by się to bardzo, bardzo...
Podobało też potencjał w sprzęcie, moim zdaniem tutaj jest.
Zbiera się nieubłaganie 21, więc powoli niestety będziemy kończyli tę rozmowę, ale ja mam jeszcze takie pytanko, takie może filozoficzne, takie już bardziej na spokojnie.
Czy łóżnictwo nauczyło cię czegoś, co przydaje się na co dzień?
Myślę, że głównie to nauczyło mnie radzenia sobie ze stresem i to widzę w każdej sytuacji pozauczniczej, że dużo łatwiej sobie radzę z presją i ze stresem niż wcześniej sobie radziłam albo niż radzą sobie na przykład moi rówieśnicy, którzy nie mają związku ze sportem.
Wstrzymujesz oddech tak jak wtedy, kiedy naciągasz.
Super, dziękujemy Ci bardzo.
Bardzo ciekawa była to rozmowa.
Dużo się dowiedzieliśmy na temat łucznictwa i mam nadzieję, że nasi słuchacze, że Wy też łucznictwem się zainteresowaliście, bo ja na pewno.
Z nami była Łucja Wesołowska, łuczniczka UKS-u Talent Wrocław, no i studentka Politechniki Wrocławskiej.
Dziękujemy Ci bardzo i trzymamy bardzo mocno kciuki za Ciebie.
Tak, dziękuję bardzo wszystkim słuchającym.
Chciałabym pozdrowić moją rodzinę, moich znajomych, mojego chłopaka i mojej koty.
Pozdrawiamy najserdeczniej.
Ostatnie odcinki
-
0-1 Do Przerwy - Piotr Wiśniewski o roli zawodn...
02.02.2026 20:26
-
Różne kraje, czyli różne kultury - co się dziej...
30.01.2026 16:26
-
#cyberLUZ Hakerzy z ostatniej ławki? E-dziennik...
30.01.2026 11:25
-
#radioLUZ Różnice w korzystaniu z internetu mię...
30.01.2026 10:51
-
#cyberLUZ Cyber metody na świąteczne problemy.
30.01.2026 10:30
-
#cyberLUZ WCRS: Podsumowanie roku pod znakiem c...
30.01.2026 08:31
-
Serce Biblioteki Słowiańskiej. Rozmowa z Alesią...
26.01.2026 22:52
-
0-1 Do Przerwy - Kulisy organizacji XII Wrocław...
22.01.2026 17:58
-
0-1 Do Przerwy - Mateusz Kula i bieganie na ori...
22.01.2026 17:45
-
Hip-hop wnętrza - wywiad z duetem ORGANY
20.01.2026 08:49