Mentionsy
0-1 Do Przerwy - Martyna Janaszek i wyciskanie leżąc
W kolejnym wydaniu audycji sportowej 0-1 Do Przerwy Andrzej Żelińskim i Maciej Baranowski mieli okazję porozmawiać z Martyną Janaszek - mistrzynią Europy U23 w wyciskaniu leżąc. W rozmowie są poruszane takie tematy jak np. rygor treningowy, specyfika techniczna dyscypliny, czy rola relacji rodzinnych w przygotowaniu do zawodów.
Szukaj w treści odcinka
Rozpoczynamy rozmowę z naszą dzisiejszą gościnią Martyną Janaszek.
No na start chciałem tak myślę, że standardowo zapytać, bo myślę, że tego typu sporty to nie jest jakiś chleb powszedni dla kobiet, tak mi się wydaje.
Mój tata trenował judo i także trenował na siłowni, więc w wieku 6 lat poszłam pierwszy raz na matę.
Od zawsze też bardzo lubiłam różną aktywność sportową, chodziłam też na jakąś akrobatykę, ale to powiedzmy, że były takie sporadyczne treningi, to nigdy nie można było nazwać jakąś moją pasją.
A judo to zdecydowanie była moja pasja, trenowałam judo przez 10 lat i potem z czasem przerzuciłam się trochę na siłownię, to znaczy musiałam zacząć chodzić na siłownię ze względu na to, że potrzebowałam po prostu siły fizycznej do judo, żeby trochę się wzmocnić, no bo wiadomo, że już...
na pewnym etapie trenowania, nie tylko do wystarcia, tylko trzeba jeszcze mieć szybkość czy siłę, więc rozpoczęłam swoją przygodę z siłownią, mimo że na początku bardzo się wzbraniałam, bałam się, że będę wyglądała jak facet i że będę miała za duże mięśnie, także przełamałam się i tutaj już rolę odegrał mój brat,
Także to poszło tak naprawdę przez tatę i przez brata, no bo gdzieś tam tata zawsze nad tym tak czuwał powiedzmy i brat tak samo, także tak to się zaczęło.
Czyli ta zmiana z judo czyli tego sportu bliżej twojego dzieciństwa do siłowni przyszło naturalnie a kiedy zrozumiałaś, że siłownia jest tym no siłownia trening siłowy, potem potem ta ławka, kiedy zrozumiałaś, że to jest coś twojego.
To znaczy się to jest tak, że ja generalnie w judo czułam się bardzo dobrze na macie.
Widziałam siebie w przyszłości jako gdzieś tam osobę, która startuje w zawodach i spełnia się na macie.
Dostałam, może nie tyle co dostałam, tylko nabawiłam się kontuzji, która wyeliminowała mnie trochę z moich ulubionych technik po prostu w judo.
Przestałam się odnajdywać w tym.
A jak twoi bliscy reagowali na pójście w taką stronę siłową właśnie?
No to mama z początku była przerażona.
Wiadomo, jak to mama gdzieś tam nie pałała za dużym zapałem, że trenuje nie dość, że najpierw sport, walki, a potem siłownie.
Także czy to właśnie moi bliscy, najbliższa rodzina, czy znajomi, gdzieś tam przyjaciele, zawsze mnie w tym wszyscy bardzo wspierali.
Więc ja jestem zawsze im bardzo wdzięczna za to, że mnie wspierają.
Moi rodzice też zawsze jeździli ze mną na zawody.
Myślę, że na palcach jednej ręki można wyliczyć, gdzie na zawodach nie było mojego taty.
Potem jeszcze moja mama też się przełamała i zaczęła jeździć ze mną na zawody.
Zostańcie z nami.
Z nami Martyna Janaszek wciąż, czyli mistrzyni Europy U23 w wyciskaniu leżąc.
Chciałbym teraz zapytać, jak wygląda twoja rutyna treningowa?
No bo takie sukcesy wymagają dużej dawki planowania i na pewno to jest wszystko wszystko poukładane jak to wygląda.
Za mój trening generalnie odpowiada mój brat i obecnie on gdzieś tam kontroluje wszystko, co się dzieje na treningach, jak to wygląda.
Nie ma ich może jakoś tak bardzo, bardzo dużo, no bo bym powiedziała, że pięć treningów w tygodniu to nie jest jakaś taka oszłamiająca ilość, ale z racji tego, że są to sporty siłowe, to dosyć ważna jest też regeneracja, no powiedzmy, że nieprzeciążanie się w inny sposób, więc jestem na siłowni pięć razy w tygodniu, średnio właśnie mówię tak około po trzy godziny.
Obecnie to wygląda tak, że trzy razy w tygodniu trenuję górne partie ciała, chyba że mi mój brat coś zmienił w planie i ja jeszcze o tym nie wiem, dowiem się pewnie jutro na treningu, z racji, że za niedługo mam zawody i, no, może nie za niedługo, bo w listopadzie
więc ten plan treningowy też mi się zmieni, ale tak to jestem, trzy razy trenuję górę na siłowni, czyli tam klatkę piersiową, barki, biceps, triceps, plecy i dwa razy w tygodniu trenuję nogi, chociaż to dwa razy to jest czasami za dużo powiedziane, czasami jest to tak, że to jest jeden trening nóg i ten drugi to jest takie nogi poplątane właśnie też z jakąś górą.
A ten plan treningowy jest faktycznie aż tak dynamiczny, że ty możesz przyjść w poniedziałek na trening i dowiedzieć się, że robisz coś zupełnie innego.
Czyli jeżeli na przykład mam zawody powiedzmy, tak jak miałam teraz, koniec września, no to tak do...
końca lipca mogłam mieć luźniejsze treningi, takie bardziej na zasadzie, że bardziej rozruchowe.
Nie kładliśmy nacisku bardzo na ciężary, tylko bardziej powiedzmy na objętość.
Ale już na przykład od sierpnia, od początku sierpnia, no to ten plan już jest bardzo sztywny.
Dane obciążenia na dany tydzień treningowy, jest założenie, że po prostu z każdym tygodniem powinnam progresować, tam mój brat ma to rozpisane, ile dokładnie mam robić na danym treningu, jak duży ten progres ma po prostu być, więc to jest już wtedy takie ściśle rozpisane, ściśle powiedziane, jak ma wyglądać.
A w sezonie pozastartowym jest to luźniejsze, dalej ten plan jest sztywny na zasadzie, że ja się trzymam tego, co robię, jak robię, jak to wygląda, jakie to są konkretnie ćwiczenia, to nie jest tak, że nie wiem, tydzień w tydzień robię inne ćwiczenia, tylko jest to czas na przykład, zazwyczaj około 8 tygodni mam ten sam plan, powiedziałabym, że takie chyba 8-10 tygodni, a po tym okresie się ten plan po prostu zmienia.
No i w zależności od właśnie, czy to jest przed zawodami, czy po zawodach, to jest albo z większym natężeniem, albo z mniejszym.
Komplikowana sprawa, masakra.
Pytanie nie jest znikąd, bo w czerwcu tutaj rozmawialiśmy z Filipem Wilczyńskim, który jest tryboistą też tutaj z Wrocławia, który zaskoczył nas, że w ogóle nie je owoców.
Z moim dietą jest o tyle ciężko, że mam bardzo duży problem, żeby to wyglądało tak sensownie, dlatego że jak się stresuję, to mam problem, żeby coś jeść, więc często to jest walka o każdą kalorię, ale jeżeli bym miała powiedzieć coś takiego, co na przykład zawsze jem przed treningiem...
tej do wyciskania, to wtedy właśnie zjadam te kwaśne żelki i to jest taki mój chyba nieodłączny element i na zawodach tak samo, więc to jest zawsze, a reszta to jest taka rotacyjnie, ale kwaśne żelki muszą być.
Ja popieram jak najbardziej, bo kwaśne żelki to jest taki fantastyczny booster, czasami też w pracy stosowałem z kolegami gdzieś tam, pozajemnie sobie podjadaliśmy, także fantastycznie, mega, mega element.
My będziemy kontynuować tę rozmowę już za parę minut, także zostańcie z nami na 91 i 6 FM.
Wracamy do rozmowy z Martyną Janaszek.
Na czym polega różnica między wyciskaniem tym klasycznym a sprzętowym?
Bo wiem, że tam pewnie są jakieś bardzo różne ciekawe rzeczy, akcesoria, z którymi można sobie wyciskać.
To generalnie wyciskanie klasyczne to jest takie wyciskanie, o jakim możemy sobie pomyśleć, jak ktoś wyciska na siłowni.
Czyli po prostu zawodnik kładzie się na ławeczce, zgodnie tam z określonymi przepisami, bo tam jest, że muszą leżeć pośladki, stopy, głowa.
No i po prostu ja jestem w zwykłym t-shircie materiałowym, po prostu bawełnianym i w takim singlecie, ale to jest tak jakbyśmy mieli po prostu spodenki zwykłe na sobie, takie dopasowane.
Singlet, to się tak nazywa.
To jest po prostu taki jakby kombinezon, który po prostu ma spodenki i szelki i przechodzi po prostu na t-shirt, ale to jest ze zwykłego materiału bawełnianego.
No i kładziemy się na ławeczce, wyciągamy sztangę albo ktoś z obsługi pomostu, czyli tego gdzie się wyciska, gdzieś tam pomaga wyciągnąć tą sztangę.
No i sędzia nam daje komendy, mamy komendę start, wtedy schodzimy do klatki piersiowej, jest pauza na dole.
No i to jest generalnie takie wyciskanie, to jest wyciskanie klasyczne, czyli takie jak większość ludzi powiedzmy, że jak idzie na siłownię to robi.
I koszula to jest taki dziwny ubiór, który jest po prostu wykonany z takiego materiału, który pomaga nam w dolnej fazie ruchu.
Czyli jeżeli zawodnik leży na ławce, tak jak jest ustawiony po prostu do wykonywania wszystkich komend i ma założoną tą koszulę.
Koszula jest wykonana z takiego materiału, który nas opina bardzo mocno.
Powiedzmy, że często to nawet blokuje nam przepływy krwi gdzieś tam do dłoni.
do nadgarstków i zawodnik musi zejść z tą sztangą do klatki i o ile wyciskaniem klasycznym to jest po prostu zejście, czyli opuszczenie sztangi tak w koszuli, to polega na tym, że koszula nam stawia opór.
Zawodnik musi jakby, powiedzmy, że w cudzysłowie walczyć z koszulą, czyli tak naprawdę tutaj bardzo duże znaczenie ma nasza technika, bo koszula polega na tym, że jeżeli my zaczynamy schodzić ze sztangą i nie pracujemy na koszuli, nie...
nie stawiamy oporu tej koszuli, to po prostu zaczyna nas wyginać we wszystkie strony i potem nie ma opcji, żebyśmy wycisnęli dany ciężar.
Bo ona działa trochę jak sprężyna, czyli pomaga nam wyjść z dołu i dzięki temu nasza sztanga po prostu przyspiesza.
I w momencie, w którym mamy dużo więcej na rękach, po prostu trzymamy, no to jeżeli poddamy się temu, jak koszula nas prowadzi, to nas powygina we wszystkie możliwe strony.
No i się okaże nagle, że nie jesteśmy w stanie tego wycisnąć, bo ta koszula nam nie pomoże, bo my jesteśmy źle ustawieni, żeby ta koszula nam mogła oddać z dołu.
To można trochę porównać do takiej sytuacji, jak mamy...
Czyli to jest coś, co nam pomaga po prostu.
Powiedziałabym, że jest dużo trudniejsze technicznie niż wyciskanie klasyczne, bo trudne jest zejście wbrew pozorom, bo po prostu trzeba dobrze kontrolować łokcie, barki i cały ten tor ruchu, żeby to wyglądało prawidłowo, a potem jeszcze mieć na tyle siłę, bo jednak koszula to nie jest takie coś, że...
Zrobimy sobie powtórzenie i nagle magicznie, nie wiem, ktoś kto wyciska 100 kg to zrobi nagle 200, tylko gdzieś tam jeszcze trzeba mieć siłę, żeby gdzieś tam ten ruch dokończyć, to się nazywa docisk po prostu, czyli jednak gdzieś tam wyprostować ten łokieć i to jest takie problematyczne, ale no to działa trochę jak taka sprężyna na naszej klatce piersiowej.
Albo może precyzyjniej, jak wiele to pomaga osobie, która... Na przykład tobie.
Myślę, że żebym tak wyciskała pełny potencjał, jakby wycisnęłabym z tej koszuli, to bym wyciskała tak myślę, że około 130, to powinnam wyciskać.
Każda koszula jest trochę inaczej szyta, bo są jakby różne rodzaje koszuli.
Są inaczej wykonane i też w różnych rozmiarach.
I ten rozmiar bardzo dużo nam determinuje, dlatego że im koszula jest mniejsza, tym jest nam ciężej zejść.
ale jednocześnie ona nam bardziej jakby oddaje na dole, czyli ona bardziej nas wypycha do góry, mamy taką większą siłę, ale przez to, że ona jest tak ciasna i mówiąc tak ciasna, zakładanie koszuli to nie jest takie coś jak, nie wiem, zakładamy t-shirt samemu, tylko zakładanie koszuli to jest zazwyczaj praca dwóch albo trzech osób dodatkowo, bo po prostu ja przykładowo jako zawodnik siedzę, no i na przykład mój brat mi musi po prostu...
po kolei centymetr po centymetrze gdzieś tam naciągać te rękawki.
Potem jak już jeden jest naciągnięty, no to trzeba naciągnąć drugi rękawek.
to bym wyciskała jeszcze więcej, ale mam duży problem, żeby zejść w mniejszym rozmiarze, więc to jeszcze nie na ten moment jest sytuacja.
Jestem zaskoczony, że to aż tyle w takim dużym procencie pomaga, bo to naprawdę spora różnica jest.
No a wy, drodzy słuchacze, jeśli chcecie usłyszeć więcej ciekawych tajników ze świata treningowego matny, no to zostańcie z nami w Radiu Luz.
Wracamy też do rozmowy z naszą byłą judoczką, byłą trójboistką.
Czy ta relacja nie przeszkadza wam w takim profesjonalnym podejściu do sprawy?
To znaczy się, wiadomo, że są tego plusy jak i minusy, no ale myślę, że można na to popatrzeć w taki sposób, że jest on moim bratem, a przez to, że jest moim bratem, to zawsze będzie mu na mnie najbardziej zależało i zawsze chce dla mnie jak najlepiej i myślę, że niezależnie nawet jakiego bym miała trenera, to i tak mojemu bratu będzie zawsze na mnie bardziej zależało niż komukolwiek innemu, bo jestem po prostu jego siostrą.
I przez to, że jestem jego siostrą, to jemu zależy na tym, żebym osiągała sukcesy i żebym miała wyniki.
Więc zawsze wiem, że kieruję się tym, żebym po prostu ja miała najlepiej i często gdzieś tam nawet też zaniedbuję siebie w tym wszystkim na zasadzie, że on też teraz zaczął startować w zawodach i gdzieś tam zawsze mój plan, chociażby treningowy, jak to wygląda i tak dalej, jest postawiony wyżej, czy tam moje treningi są postawione wyżej niż jego treningi.
Więc na pewno patrzę na to w ten sposób, że jemu zależy bardziej niż komukolwiek innemu na tym, żeby te treningi wyglądały jak najlepiej.
Czyli nie odmówisz mu profesjonalizmu w tym wszystkim?
Nie, nie odmówię mu profesjonalizmu.
Wiadomo, że są jakieś takie kłótnie na zasadzie...
No to jest mój brat, więc często mogę się gdzieś tam buntować i też mam często coś takiego, że mu powiem, że nie, ja nie chcę robić tego ćwiczenia, nie będę go robić, bo na przykład go nie lubię czy coś tam.
I gdzieś tam musimy czasami pójść na kompromis, że albo on postawi na swoim i powie, że nie, muszę je robić, bo na przykład...
Albo powie, no dobra, no to nie musisz tego robić, jak nie chcesz, na przykład nie jest aż takie istotne i możemy to jakoś zamienić albo coś takiego.
Nie są to jakieś takie kłótnie, które bardzo jakoś by wpływały na naszą relację.
Ogólnie jesteśmy dosyć zgranym rodzeństwem i się jakoś dogadujemy, więc czasami jedna strona musi pójść na ugodę, a czasami druga strona, ale myślę, że nie wpływa to negatywnie na naszą relację, raczej bym powiedziała, że pozytywnie.
A on jest z tobą na każdym treningu, czy daje ci trochę takiej wodnej ręki i kredytu zaufania?
To znaczy się, generalnie raczej nie jest ze mną na treningach, bo ja ogólnie lubię ćwiczyć też samemu.
Zawsze jest na każdym treningu w koszuli.
Jak już się przygotowuje do zawodów, to jest na każdym treningu.
To nawet nie ma opcji, żeby go nie było na jakimś treningu, bo on jest osobą odpowiedzialną za założenie koszuli.
jest jednym z ważniejszych elementów, dlatego że tam się różni, każdy centymetr po prostu w założeniu tego ma znaczenie na wynik i wpływa na wynik, jaki się zrobi na zawodach, więc mój brat jest ze mną zawsze na każdym treningu w koszuli, on mi tą koszulę zakłada, asekuruje mnie, więc na treningach w koszuli jest, ale na pozostałych treningach to raczej nie, raczej jestem sama, no bo to też nie jest tak, że ja nie wiem, co ja mam robić generalnie, no siedzę już w tym dosyć długo.
i nie jestem w tym powiedzmy, że zielona, więc to nie jest tak, że nie wiem, jakie mam ćwiczenia zrobić, albo nie wiem, jak to wygląda technicznie, jak mam to wykonać, więc to wszystko robię samemu, a on zazwyczaj jest po prostu na wyciskaniu, czyli jak robię wyciskanie na przykład tam dwa, trzy razy w tygodniu, to czasami jest tak, że powiedzmy jest tylko na przykład na serii mojego wyciskania i przychodzi i patrzy tylko, jak robię wyciskanie, a potem już tam robi sobie coś innego, ale na koszuli to jest na każdym treningu.
Powoli nam się zbliża 21, ale to myślę, że jeszcze nie będzie koniec naszej rozmowy, także zostańcie jeszcze z nami w Radiu Luz.
Za nami piosenka Horyzonty, a chciałbym właśnie zapytać tutaj o twoje horyzonty i na to, jak patrzysz w przyszłość.
Łączysz treningi i rygor z studiami na Wydziale Chemii na Uniwersytecie Wrocławskim.
No i chciałbym cię spytać, jak łączysz te dwie dosyć czasowo wymagające jednak rzeczy, no bo to sporo czasu na pewno zabiera.
No czasami jest ciężko, to znaczy wydaje mi się, że wszystko jest kwestią organizacji czasu i ustawienia sobie jakichś priorytetów, no bo jak się coś chce, to się zawsze znajdzie czas, tylko zależy co jest dla nas istotne w życiu, więc często jest to kwestia po prostu rezygnacji z pewnych rzeczy, no nie wiem, z jakichś wyjść ze znajomymi czy coś takiego.
Na rzecz po prostu tego, żeby zadbać o to, żeby się wyspać, o regenerację, o to, żeby wykonać wszystkie te treningi.
No i jednak, żeby się uczyć.
Dla mnie nauka od zawsze była też gdzieś tam bardzo ważna i stawiałam ją dosyć wysoko w mojej hierarchii priorytetów.
Więc czasami jest to dosyć problematyczne, no wiadomo, że najgorzej jest w momencie sesji, wtedy to trochę treningi cierpią i zdarzają się momenty, że jestem na siłowi mniej razy niż powiedzmy jest to w założeniu, czyli zamiast pięć razy jestem na przykład cztery albo trzy, jeżeli mi na to nie pozwalają studia, żeby się pojawić więcej, ale staram się jednak to wszystko łączyć, jest to ciężkie, no bo...
Tak naprawdę przez to całe moje życie się kręci wokół po prostu nauki i studiów i treningów, no ale dla chcącego nic trudnego i wydaje mi się, że to jest wszystko do połączenia.
Czasami z jednych rzeczy trzeba zrezygnować po prostu na rzecz innych.
A chciałbym się dopytać, no bo to jednak są dwie, dwa różne bardzo światy, chemia i chemia, chociaż na pewno znalazłyby się jakieś części wspólne.
Czy na razie jeszcze ci się tworzy w głowie?
Ojejku, to jest najgorsze pytanie, jakie można zadać chyba dwudziestoletniej osobie.
Ciężko jest mi powiedzieć tak naprawdę, dlatego że nie widzę siebie w przyszłości, konkretnie nie wiem, że mam na przykład...
40 lat i jestem na przykład, nie wiem, zawodnikiem dalej czynnym albo trenerem i jakoś mam trochę inną wizję chyba na siebie w głowie i wiadomo, że w najbliższej przyszłości będę startować, będę zawodnikiem.
Jak długo to potrwa, to też nie wiem, ale no to jest kwestia, nie wiem, mówimy tutaj o najbliższych pięciu latach, a nie o najbliższych, nie wiem, dwudziestu latach.
No wiadomo, że jak skończę licencjat, to planuję iść na magisterkę i również w kierunku chemii, gdzieś tam kierunków chemicznych, bo...
Ogólnie bardzo lubię ten przedmiot, bardzo lubię ten kierunek, podoba mi się jak to wygląda, może nie powiedziałabym, że jestem hiper, mega zafascynowanym chemikiem, ale sprawia mi to przyjemność, lubię się tego uczyć, więc pójdę w tą stronę, ale gdzie będę pracować w przyszłości, to tego nie wiem jeszcze na ten moment.
Wiadomo, lata 20 to dosyć możliwy chyba czas w życiu i czas na wiele eksperymentów.
No a tak bardziej na luzie.
No może kroki to za dużo powiedziane, bo często gdzieś tam mówiłam do taty, żeby mnie wziął na rączki, bo jestem zmęczona.
Ale gdzieś tam zaczynałam już chodzić po górach, nie wiem, no mając ze trzy lata.
Tym bardziej, że mogłam być na macie i gdzieś tam na macie się realizować w judo, a nie chodzić po górach.
Ale z czasem zaczęłam odnajdywać piękno w tym.
Obecnie trochę mniej chodzę tak naprawdę po tych górach.
Zawsze jestem na pewno na jakichś takich rajdach tygodniowych organizowanych przez PTTK.
I zawsze jestem gdzieś tam na tych rajdach.
Jeżeli chodzi o moje ulubione takie generalnie szlaki, nie wiem, pasma, to ja kocham nasze polskie Tatry.
To jest po prostu dla mnie moje miejsce na ziemi.
Widoki, no najbardziej to kocham Alpy Szwajcarskie, tak mówiąc całkowicie szczerze, ale w Polsce to Tatry to po prostu takie moje miejsce.
Lubię tam po prostu się wyciszyć, pobyć sama ze sobą albo z najbliższymi, ze swoimi myślami.
Czyli dlatego, mimo że uważam, że karkonosze nasze są piękne i są bardzo widokowe, klimatyczne,
Tak przez tą ilość ludzi, która tam jest, no mnie odrzucają i mnie bardzo zniechęcają i na samą myśl o Karkonoszach po prostu nie czuję żadnej potrzeby, żeby tam jechać przez to, że jest za dużo ludzi.
A mówię, a ja lubię być w górach gdzieś tam ze swoimi myślami, wyciszyć się, przeanalizować sobie pewne momenty w życiu albo właśnie porozmawiać.
Także góry są nieodłącznym elementem mojego życia i myślę, że tak już zostanie, że zawsze gdzieś tam się będę odnajdywała w tych górach.
Fantastycznie, czyli w Polsce da się odpocząć, da się aktywnie spędzać czas, na szczęście góry się nigdzie nie ruszają, tak jak my do 22, ale niestety już będziemy kończyć naszą rozmowę.
Bardzo ci dziękujemy Martyna, wspaniale się z tobą rozmawiało.
Zostańcie z nami na ciekawe informacje ze świata sportu.
Ostatnie odcinki
-
0-1 Do Przerwy - Piotr Wiśniewski o roli zawodn...
02.02.2026 20:26
-
Różne kraje, czyli różne kultury - co się dziej...
30.01.2026 16:26
-
#cyberLUZ Hakerzy z ostatniej ławki? E-dziennik...
30.01.2026 11:25
-
#radioLUZ Różnice w korzystaniu z internetu mię...
30.01.2026 10:51
-
#cyberLUZ Cyber metody na świąteczne problemy.
30.01.2026 10:30
-
#cyberLUZ WCRS: Podsumowanie roku pod znakiem c...
30.01.2026 08:31
-
Serce Biblioteki Słowiańskiej. Rozmowa z Alesią...
26.01.2026 22:52
-
0-1 Do Przerwy - Kulisy organizacji XII Wrocław...
22.01.2026 17:58
-
0-1 Do Przerwy - Mateusz Kula i bieganie na ori...
22.01.2026 17:45
-
Hip-hop wnętrza - wywiad z duetem ORGANY
20.01.2026 08:49