Mentionsy

Radio LUZ
30.10.2025 22:59

Dziadołin #7: Słoik

Enigmatyczny Wrocław skrywa wiele osobistych sekretów. Niewtajemniczeni mogą je poznać tylko w magicznym okresie październikowych nocy. Słoik - student z drugiego krańca Polski wpada prosto w jedną z nich. Czy uda mu się uzyskać upragnioną sławę? Czy może stanie się kolejną ofiarą wysłannika piekieł? 

Autor opowiadania: Dominik Rudak

Redaktor: Tomasz Gawlik

Czyta: Zuzuwiusz

Montaż: Szymon Lazar, Jonatan Sroka, Jarek Maciejewski oraz Wojtek Fokczyński

Muzyka: Igor Jeziak oraz The Surfers.

Opowiadanie zostało stworzonego w czasie 9 edycji wydarzenia STORYGEDDON w wersji storygadam, zorganizowanego przez Fundację Klub Innowatora oraz Drukarnię Otwartą 12, wspierane przez Radio LUZ.

Koordynacja projektu: Maciej Zarański oraz Wojtek Fokczyński


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 54 wyników dla "M."

Każdego jesiennego poranka ociężale opuszczał pozorne wygody skromnego łóżka w jego wynajętym mieszkaniu deweloperskim.

Właśnie dlatego przez te wszystkie obojętne spojrzenia uciekające od jego strony i uwagi typowe dla innych podobnych mu słoików zaczął o sobie mówić M. W końcu M to takie ładne biznesowe imię.

Trwając w zamyśleniu, M. zupełnie nie zauważył tego, że dzisiaj ta żmudna rutyna zmieniła swoje oblicze.

A dziś jakoś tego przedsiębiorcy zabrakło, czego M. zupełnie nie odczuł.

Stojąc na stacji kolejowej, każdy aspekt otaczający go rzeczywistości M. uznawał za wyjątkowo nerwowy.

Istotnie, świętej pamięci brat obdarował M. nie tylko płaszczem i talentem do rysowania, ale też masą kontaktów.

Wszystko jakby pstryknięciem palca miał magicznie przylgnąć do M. Na niekorzyść obojka starszy brat M zginął, potrącony przez tramwaj.

Ojciec był starym Niemcem.

Nie czuł się bezpiecznym.

Chociaż może faktycznie był to tłum.

M. gubił się między neonami, krzyczącymi do niego kawiarnia, film, bar, restauracja, noclegi.

Wydawało się M., jakby ta wąska, niepozorna ulica była wszystkim, czego człowiek potrzebuje w całym swoim życiu.

M. chciał zadzwonić do domofonu, jednak drogę zatarasował mu zgarbiony starzyc, który wyszedł przed blok na papierosa.

spytał się nieco rozjuszony M.

M to jednak zdziwiło, bo ojciec mieszkał najwyraźniej sam.

Prawda, mam.

Zniecierpliwiony ksiądz poderwał się i wyciągnął z meblościanki kartkę papieru z wypisanym tekstem.

Jestem w stanie, kontynuował demon, uczynić cię sławnym na cały kraj malarzem.

Jak pewnie wiesz, jestem uczonym.

Zaciekawiło to M., który podszedł do ojca.

Kluczył M. Na jego czole pojawiła się wyraźna wiązka potu.

Wrzasnął M. W istocie, z wieloma trunkami znanych mu marek, w barku leżał również słoik z wciśniętą do niego bladą głową staruszki ze zdjęć.

Pojedyncze wiązki nerwów zwisały z niej i poddając się woli płynu wypełniającego słoik dryfowały w nim.

Staruszek spojrzał na M. Roześmiał się.

Student spytał się, błądząc głosem.

To już nie twój problem.

M. zakołysał się i upadł na ziemię, niedługo potem tracąc przytomność.

M. wydawało się, że wszystkie te mroczne budynki go obserwują.

Po jakimś czasie, gdy M. próbował dotrzeć do siebie i uświadomić sobie, co konkretnie się stało w mieszkaniu emerytowanego duchownego, studenta dobiegł dziwny dźwięk.

M. przyjrzał się Macantowi.

M. doskonale znał tę osobę.

Panie, ja pana ostrzec chciałem.

Uniżając ton, powiedział pytająco zdziwiony M. Pan Zadar z siłami nieczystymi, to się stało.

M. wpadł w osłupienie.

Majchrowski przytaknął, chcąc dać mu do zrozumienia, że M. nie śni.

Wymąkał M. Skąd ty to wiesz?

No, ale mniejsze z tym.

Karola Wielkiego odparł przerażony M. Ta, ale mu się chyba nie udało.

M. za nie mówił.

Ale pan, panie M., żyjesz?

Panie Majchrowski, kontrował nieco żywiej M. Pan się nigdy nie zmienisz.

M. wszedł tam, w samo epicentrum odprawianego rytuału.

Idź już sobie i ciesz się sławą czy czymś tam.

Większej bzdury dziś nie słyszałem.

Hehehe, ależ wiem.

Nie dotrzymał umowy, więc go uśmierciłem.

Przecież on mi ciebie polecił, kontynuował M. Miałeś mi pomóc.

M. za nie mówił.

Ten kiwnął na wznak palcem i martwi mieszkańcy z miasteczka M. rzucili się na niego, trzymając go lepkimi rękami.

Ksiądz demon zaniósł się w śmiech, gdy jego poddani zanieśli M. na ołtarz kaplicy, przykłuli go do marmurowego blatu z zardzewiałymi gwoźdźmi i poddali woli staruszka.

Ojciec obrócił się na pięcie, wyszedł z kaplicy i wykrzyczał do reszty martwej populacji miasteczka znajdującym się na placu cmentarnym.

M. w ostatnim tchnieniu zaczął się nienaturalnie wić, próbując się wydostać z ucisku.

Ojciec demon po uśmierceniu M. wziął naznaczone krwią neogotycki krzyż i podniósł go przed tłumem.

Wysłuchaliście opowiadania stworzonego w czasie dziewiątej edycji wydarzenia Storygedon w wersji Storygadam.

0:00
0:00