Mentionsy
Nowe brzmienia harfy? Wywiad z Marysią Osu – kompozytorką z pogranicza tradycji i eksperymentu
Marysia Osu to kompozytorka-harfistka balansująca między tym, co klasyczne, a tym, co nietuzinkowe. W swoje kompozycje wplata elektroniczne rozwiązania, komputerowe efekty, a także dźwięki natury, rozszerzając brzmieniowe możliwości instrumentu, jakim jest harfa. Tworząc niezwykłe dźwiękowe pejzaże, zaprasza słuchaczy do swojego świata, gdzie każdy może się rozgościć i zostać tak długo, jak tylko tego potrzebuje.
Rozmawia Zuzanna Kopij. Rozmowa miała miejsce podczas festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice 2025.
Szukaj w treści odcinka
Jesteśmy na Tauron Nowa Muzyka w Katowicach i tak się zdarzyło, że złapaliśmy Marysię Osu, która zaczarowała uczestników festiwalu swoją wspaniałą grą na harfie w towarzystwie również fletu, głosu i różnych technicznych...
Szmerów i bajerów, a także komputera.
Więc cześć Marysiu.
Bardzo mi miło, że znalazłaś dla nas chwilę i że chcesz porozmawiać przez te parę minut.
Powiedz mi może na sam początek, jak się w ogóle czujesz z tym, że mogłaś zagrać tutaj w Katowicach, w Polsce.
To był twój drugi koncert w Polsce, tak?
Drugi koncert solowy, czwarty ogólnie w życiu, bo grałam
No ale drugi koncert solowy, grałam tutaj niedawno z zespołem, którym jestem i mój fletista Louise i wokalistka Plum, którzy są ze mną dzisiaj.
Wszyscy jesteśmy w grupie, która nazywa się Levitation Orchestra i graliśmy w Warszawie w Jasmine w październiku.
Co było dla mnie bardzo emocjonalne, bo tak właściwie to był dla mnie taki pierwszy koncert w Polsce.
I moja mama i siostra przyjechały też z Londynu i nie wiem, byłam bardzo wzruszona w ogóle.
No i bardzo, bardzo ślicznie poszedł koncert dzisiaj w Katowicach.
Jestem bardzo szczęśliwa.
No tak, był moment, kiedy pękła jedna z niższych pasowych strun harfy.
Na szczęście pękła po utworze, kiedy jej bardzo potrzebowałam.
Nawet lepiej niż okej.
Jest coś takiego specjalnego w koncertach w Polsce, że jednak czujesz...
Nie wiem, jakiś taki patriotyzm czy coś w tym stylu?
Coś czuję, na pewno.
To jest dla mnie bardzo... Tak, jest coś w tym specjalnego.
Więc ja mieszkam w Londynie odkąd mam 10, prawie 11 lat.
I oczywiście często przyjeżdżam do Polski i odwiedzę moją rodzinę.
I zaczęłam grać na pianinie, na fortepianie w Polsce i chodziłam do szkoły muzycznej w Radomiu.
I zaczęłam grać na harpie po przeprowadzce do Londynu.
Moja rodzina jeszcze nigdy nie widziała, żebym grała na harpie.
Co jest dla mnie bardzo dziwne, bo w Londynie to jest moim życiem i cały czas koncertuję i gdzieś gram.
Ale na pewno jest coś specjalnego.
Oczywiście, wiesz, tutaj są moje korzenie.
Ogólnie kocham przyjeżdżać do Polski z powrotem, wiesz, kocham odwiedzać swoją rodzinę i czuję się tutaj jak w domu.
W Londynie też się teraz tutaj czuję jak w domu.
Kiedy po raz pierwszy się przyprowadziliśmy do Londynu z moimi rodzicami i młodszą siostrą, no to oczywiście te pierwsze lata nie były za łatwe.
Na przykład nie mówiliśmy mówić po angielsku, więc też wyobraź sobie chodzić do szkoły i nie rozumiemy nic w ogóle co się dzieje dookoła nas.
W końcu jakby życie nam się to ułożyło, ale oczywiście, że bardzo tęsknimy za rodziną i za to, żeby być blisko, więc bardzo lubię tu wracać i to ma jakieś miejsce w moim sercu, że gram tutaj.
Jestem bardzo szczęśliwa, że byłam zaproszona na ten festiwal.
Jestem w ogóle tylko nieprzyzwyczajona mówić na scenie po polsku.
Więc mam nadzieję, że to mam radę.
Nie, nie było w ogóle, słuchaj, że jakieś problemy ci to sprawiało.
Wszystko szło gładko i bez żadnych zarzutów.
Dobra, czyli zaczęłaś grać na harfie w wieku takiej młodej nastoletności, tak?
Czyli najpierw pojawiła się harfa, a potem te różne nowoczesne, komputerowe dźwięki, tak?
Tak, to wszystko nowoczesne, komputerowe przyszło o wiele później.
Potem w Londynie też zaczęłam chodzić do szkoły muzycznej, która była w soboty.
I to było wszystko bardzo klasyczne.
Ale w czasie moich studiów miałam parę przyjaciół, którzy robili muzykę elektroniczną i którzy grali jazzową muzykę i to oni mi najpierw pokazali te pedałowe efekty, które zaczęłam używać z harpą i potem parę lat później...
Zaczęłam używać Ableton, to jest program na robienie muzyki, no na komputerze, to robienie muzyki elektronicznej, więc to powoli się stało, no i była wprowadzona przez przyjaciół.
Co najbardziej tak cieszy Cię w takim łączeniu tej klasyczności, tej tradycji właśnie z tą nowoczesnością?
Kocham to, że w muzyce klasycznej każda nuta jest ważna i intencja muzyki jest bardzo ważna i w klasycznej muzyce trzeba myśleć naprawdę o każdym detalu.
Łączenie harfy z elektroniką i łączenie harfy z tymi efektami po prostu rozszerza mi ten instrument i rozszerza mi możliwości, jakich dźwięków mogę robić.
Teraz, że używam tych efektów już przez parę lat, naprawdę czuję, że kiedy je podłączam do harfy, to po prostu się robi z niej większy instrument, że mogę jeszcze bardziej rozszerzyć te dźwięki.
Z mojej nikłej wiedzy na temat muzyki elektronicznej wyłapałam tam tylko loopera, jakieś tam pogłosy, takie rewerby, coś w tym stylu.
I był jeszcze jeden pedał delay, nazywa się microcosm hologram dla muzyków i to jest, przepraszam, nie wiem jak jest po polsku, to jest granular delay, co znaczy, że kiedy powtarzam te dźwięki, to nie są dokładnie tak samo jak grałam, tylko czasami jest oktawa wyżej albo oktawa niżej i że są trochę szybciej albo wolniej niż ja zagrałam.
Więc się robi bardzo taki kosmiczny dźwięk z tego efektu.
Jest naprawdę śliczny, śliczny dźwięk.
I też w Abletonie, potem w komputerze mam jeszcze więcej pogłosów i innych efektów i trochę innych dźwięków, które sprogramowałam.
Bardzo też lubię nagrywać dźwięki.
Mam też taki mały mikrofon Zoom, którego czasami używam, żeby nagrać dźwięk morza, czy dźwięk ptaków w parku, czy w lesie, czy dźwięk jakiegoś strumienia i też lubię takie naturalne dźwięki łączyć z harfą.
Tak, właśnie zauważyłam w trakcie koncertu, że lubisz włączać właśnie te dźwięki natury chociażby do swojej muzyki i w pewnym momencie, to jakoś było w połowie koncertu, zaczęłam sobie myśleć, o jakie piękne odgłosy ptaków, a potem zorientowałam się, że to twój flecista.
Tak, więc mój plecista również ma... On jest bardzo utalentowany w wielu sposób, ale też w to, że robi przepiękne dźwięki ptaków.
No nieprawdopodobne były, naprawdę.
Ja się dałam nabrać, że to były prawdziwe ptaki.
W tym utworze jest też nagranie prawdziwych ptaków i on robi więcej ptaków, więc wszystko zmieszane razem jest bardzo dużo ptaków, ale on robi bardzo realistyczne dźwięki.
W ogóle on też z jakiejkolwiek słomki, rurki, butelki, czegokolwiek to może grać tak jak na flecie.
To jest jego taki imprezowy party trick.
Dlaczego właściwie zaczęłaś włączać właśnie te dźwięki natury?
Bo po nawet samych tytułach twoich utworów można się zorientować, że natura jest dużą inspiracją, dużą częścią twojej twórczości.
I czy to też ma trochę takie na celu poszerzanie tego repertuaru muzycznego, tego instrumentarium po prostu o te dźwięki morza, czy ptaków, czy wiatru?
Myślę, takie dźwięki, takie nagrania z podwórka czy po prostu z zewnątrz zawsze mają taki transportujący efekt dla mnie, że naprawdę czuję, że jestem w tym miejscu.
Na przykład jeden utwór, który grałam dzisiaj i który jest na moim albumie, nazywa się Sea Time.
To jest jeden z pierwszych utworów elektronicznych, których kiedykolwiek zrobiłam.
I to był bardzo, bardzo gorący dzień w Londynie.
Także była po prostu... Nie wiem, może było prawie 40 stopni, a w Londynie nie są zbudowane domy na to, żeby...
domy są zbudowane na to, żeby trzymać trzymać ciepło, więc byłam prawie rozebrana grając na harfy u mnie w pokoju i się pociłam i myślałam o tym, żeby być nad morzu kiedy jest wiatr i przyjemne powietrze i no i znalazłam dźwięki morza w internecie i zaczęłam grać z nimi na harfie i tak wyszedł ten utwór i
Też takie ambientalne dźwięki dodają bardzo dużo do muzyki, myślę.
I te dźwięki mają ten transportujący efekt, więc potem zaczęłam jeszcze bardziej nagrywać moje własne naturalne dźwięki i dodawać je po prostu do muzyki, bo czasami gram i od razu sobie wyobrażam las czy wodę czy coś.
To też jest... Nie wiem dlaczego, bo mieszkam w mieście przez całe moje życie, ale może to i przez to jest... Może to taka tęsknota właśnie za taką naturą czystą.
Ale zauważyłam, że w twojej muzyce, jak chociażby właśnie w utworze, o którym wspomniałaś, no to tam nawet... Powiem tak...
nie tylko te dźwięki, które samplujesz w pewien sposób, które wykorzystujesz, ale też chociażby te fale robisz dosłownie na harfie, poprzez różne glissando.
Ja sobie myślę, o matko, ja się czuję naprawdę jakbym była nad morzem.
Teraz ja zamknę oczy i ja poczuję, że mam stopy w piasku, a nie, że jestem w Katowicach.
I naprawdę takie wrażenie transcendentalne, jakieś właśnie transformujące w jakieś zupełnie inne miejsce.
Myślę, że to zadziałało na naszych odbiorców tutaj, znaczy naszych dwoich odbiorców i myślę, że nie byłabym jedyną osobą, która by mogła potwierdzić, że została dosłownie przeniesiona w jakieś różne lasy, łąki, morza.
Bardzo się cieszę to usłyszeć, bo ten album, jakby on jest zupełnie domowej roboty i robiłam go przez jakieś cztery lata.
I wszystko robiłaś sama?
I też czasami pamiętam, że miałam takie momenty w moim pokoju, kiedy robiłam te utwory, kiedy miałam te dźwięki morza i grałam na harpie z tymi efektami i też się czułam, wow, jakbym była gdzie indziej.
Po prostu jest miło usłyszeć, że to nie jest tylko moje uczucie i że teraz, że grałam te utwory dla innych osób, że ludzie też się czują podobnie, kiedy słuchają tego.
To jest Twój debiutancki album.
Teraz trochę jestem w szoku, że powiedziałeś, że wszystko robiłaś samodzielnie w ogóle u siebie w domu i trochę teraz jeszcze próbuję to jakoś przepracować w głowie, bo no nie spodziewałam się tego zupełnie, ale no powiedz mi, jak wyglądał twój proces twórczy, czy to właśnie było to myślenie o tych różnych miejscach, o tej naturze i
przelewanie to w pewien sposób na harfę i na komputer, czy
No, trudno jakby odpowiedzieć na to pytanie, bo sama nie wiem, po prostu przychodzi w niektóre dni, czy w niektóre miesiące i czasami jej nie ma przez wiele miesięcy.
I może tak jest normalnie dla wielu muzyków.
Też mam wielu muzyków, którzy mogą codziennie zrobić coś nowego.
Ja naprawdę nie mogę.
Ale myślę, że kiedy zaczęłam używać Ableton,
Najważniejszy był Ableton w tym wszystkim.
Kiedy zaczęłam używać tego programu komputerowego, to był bardzo inspirujący dla mnie czas.
I wtedy cały czas byłam na studiach, ale chyba zaczęłam poważnie coś robić w jakieś wakacje.
Więc miałam dużo czasu po prostu.
Ale nie wiem, to po prostu wyszło z zabawy i też było ciekawe dla mnie zacząć pisać moją własną instrumentalną muzykę, bo grałam już dużo jako część różnych grup i zespołów, ale nie próbowałam robić muzyki zupełnie sama.
I pamiętam, że myślałam o tym, że na przykład osoby, które śpiewają i piszą piosenki, to często mówią, miałem takie uczucie i coś takiego się stało w moim życiu i napisałam o tym piosenkę.
I kiedy zaczęłam ja pisać instrumentalną muzykę, to w ogóle nawet nie myślałam, że jest zupełnie tak samo z instrumentalną muzyką bez słów.
I czasami nie rozumiałam od razu, o czym są te utwory.
No, ale później jakby to miało sens i też zauważenie, że to, o czym myślę na co dzień, buduje inspiracje.
Na przykład jestem zainteresowana filozofią, więc czytałam różne książki i też te tematy filozoficzne jakoś przeszły w muzykę.
Po prostu te uczucia, które miałam o nich, przeszły w muzykę.
Jest też parę utworów, które są, nie wiem...
Na przykład jeden utwór nazywa się Only You, to jest taka moja jakby romantyczna ballada.
Też są piosenki, które przyszły w czasie rozstania z jednego związku, więc wiesz, takie serce trochę złamane.
I akurat, nie wiem, jakoś złapałam ten moment, kiedy mogłam być przy instrumentach i jakoś tu wylać siebie.
Właśnie mówisz o utworze Only You na koncercie.
Wspomniałeś, że to jest utwór, który Ci się przyśnił.
To był utwór, który zaczęłam... Czułam, że po prostu słyszę w głowie piosenkę, która brzmi, tak jak zacznę się na harpie.
Przepraszam, bo źle śpiewam, ale...
I potem nie wiedziałam o reszcie słów, bo nie jestem za dobra w pisaniu słów.
Ale aż mi się wydawało, że to może gdzieś słyszałam, ale nie byłam pewna.
Po prostu taką melodię słyszałam w mojej głowie.
Potem parę lat minęło i nie usłyszałam nigdzie indziej tej piosenki, więc byłam pewna, chyba to nie jest żadna inna piosenka, tylko chyba to mi jakoś przyszło do głowy.
Ale też z tym utworem, tym bardziej go grałam, to tym bardziej czułam, że on po prostu się sam pisze albo że on już istniał.
Mojej koleżanki babcia robiła rzeźby czy malowidła i ona mówiła o rzeźbie, że nie myśli się o rzeźbie tak, że ją robisz z niczego, tylko że ona już istnieje i odejmujesz to, czego ona nie potrzebuje.
I coś podobnego czułam z tym utworem, że jakby on już po prostu istniał i ja go jakoś znalazłam.
Wow, to jest naprawdę niebywałe, co ty mi to opowiadasz teraz.
to ja jeszcze zagraję może o nowy utwór, który zagraliście podczas koncertu.
Czy to jest może jakaś zapowiedź następnego albumu?
Jestem na bardzo wczesnym etapie pisania nowej muzyki.
No, bo tak, kończenie tego albumu, szczególnie może ostatnie dwa lata kończenie tego albumu, były bardzo intensywne i
Cieszę się też, że z tego wyszło dużo koncertów i byłam bardzo zajęta, więc teraz dopiero znajduję czas i energię na pisanie nowej muzyki.
Zresztą i tak na pewno tak jest w muzyce, że potrzebuję po prostu trochę żyć i mieć różnych przeżyć i wtedy będę gotowa kreatywnie z pisaniem nowych rzeczy.
A ten utwór przyszedł do mnie ostatnio jest liczna pogoda i czasami biorę moją harfę na ogródku, żeby grać na zewnątrz i nie wiem, po prostu kiedy byłam w ogródku, to zaczęłam to grać i potem zaczęliśmy grać z Luisem i w nim są takie dzwonki, które znalazłam na takim markecie i one są u mnie w sypialni, więc kiedy otwieram okno, to zawsze te dzwonki dzwonią i czasami jak wieje wiatr, to dzwonią i są bardzo ładne, więc po prostu chciałam je zawsze nagrać.
No i ostatnio nagrałam i poszły dobrze z tym utworem, który zaczęłam grać na ogródku.
No, zaczynam pisać nową muzykę powoli, ale nie wiem, nie spieszę się.
Po prostu może po tym, jak ten pierwszy album zajmę 4 lata, no to nie wiadomo.
Mam nadzieję, że następny zajmie o wiele krócej, ale po prostu zajmie tyle, ile zajmie.
No, właśnie.
Oto może jeszcze zapytam o twój zespół, zespół, w którym grasz.
Wspominałaś, że was tam jest dziesiątkarz.
Jest dziesiątka, nawet niedawno było jedenaście, ale jeden z naszych członków wyjechał za granicę niedawno.
No, więc teraz jest dziesięć osób.
I jesteśmy zespołem przez siedem, chyba prawie osiem lat, jeśli dobrze pamiętam.
I Luis i Plum, którzy ze mną grali i są na albumie, też są w tym zespole.
I też oboje, też są dwie osoby, które grały na Wielonczeli na moim albumie i oni też oboje są w tym zespole.
I to jest jazzowa muzyka zainspirowana tym, że po prostu chcieliśmy tworzyć razem, tak że nikt nie ma naprawdę kontroli nad muzyką, tylko wszyscy dzielimy się naszymi pomysłami i naprawdę piszemy w bardzo współdzielny sposób tę muzykę.
Takie jakby czemy, ale też może, bo, ale też więcej niszczamy, bo naprawdę kompozytujemy tę euforię.
Nie wiem, to jest jakby wszyscy w grupie, na przykład każdy w grupie może mieć jakiś pomysł i wszystko wypróbujemy i po prostu wszyscy czujemy, co chcemy zrobić, ale bo wszyscy dają jakieś pomysły z siebie, to wychodzi taki duży miks muzyki.
Bo niektórzy z nas studiowali klasyczną muzykę, niektórzy jazz, niektórzy woad music czy rock, więc jest taka mieszanka dźwięków i energii.
No i ten zespół nazywa się Levitation Orchestra.
Graliśmy po raz pierwszy raz w Polsce, w Warszawie, w październiku w Jasmine.
Nasza pierwsza płyta wyszła na polskim labelu Astygmatyk, więc jest taki mały polski connect.
Teraz właśnie pracujemy, znaczy już skończyliśmy naszą trzecią płytę i powinna wyjść w tym roku.
Myślę, że do końca roku już będzie i niedługo powinno być więcej wiadomości o tym.
No to musimy trzymać rękę na pulsie i wyczekiwać nowej muzyki, nie tylko od zespołu, ale też od Marysi.
Ja może jeszcze zapytam tak, bo harfa jest nieczęsto wybieranym przez dzieci instrumentem jednak w szkołach muzycznych.
A skąd u Ciebie był ten pomysł, żeby właśnie wybrać harfę?
Pamiętam z mojej szkoły muzycznej w Radomiu, że mieliśmy plakaty instrumentów z orkiestry i mam taką pamięć patrzenia po prostu na obrazek harfy i byłam bardzo nim zainteresowana.
I mojej przyjaciółki babcia grała na wiolonczeli w orkiestrze, więc jej spytałam o harpię, ale powiedziała, nie, nie Marysiu, nie chcesz grać na harpię, jest bardzo dużo strun, nie wiesz, która jest która, jest bardzo skomplikowane, w ogóle wiesz, jakby zapomnij o tym, to jest straszny problem, jest bardzo duża.
No i jakby zapomniałam o tym, ale po tej wyprowadzce do Londynu, kiedy zaczęłam chodzić tam do innej szkoły muzycznej,
to miałam okazję wybrać drugi instrument, żeby się uczyć razem z fortepianem i akurat się zdarzyło, że mieli tam nauczycielkę harfy i mogłam zacząć tam się uczyć.
A masz jakieś takie największe harfowe inspiracje?
Nawet nie wiem, jak się mówi na mężczyzn, którzy grają na harfie, bo jednak to jest taki... Jest mało, ale są.
Tak, to jest bardzo taki żeński instrument mimo wszystko.
Powiem, że naprawdę największą moją inspiracją jest moja nauczycielka.
Nazywa się Gabriela Talolio.
Kiedy byłam dzieckiem w ogóle jakby nie wiedziałam nic o niej, ale kiedy dorosłam to się dowiedziałam, wow, ona jest jednak całkiem sławna w klasycznym świecie i gra z wieloma klasycznymi orkiestrami i jakby nie grała dużo poza klasyczną muzyką.
ale bo jest po prostu przepiękną osobą z bardzo miłą, z bardzo miłą energią i też to, jak ona kocha harfę jako instrument i to, jak ona kocha muzykę, ona mnie najbardziej chyba zainspirowała, bo naprawdę myśli, wiesz, jako nauczycielka, żeby ją mieć co tydzień i że ona myśli o znaczeniu każdej nuty i każdego detalu.
Też może przez to, że uczyłam się klasycznej muzyki, jest paru harfistów, kompozytorów, których muzyki kocham.
z nowoczesnych harpistek.
Bardzo lubię Lowleaf.
Też gra na wielu instrumentach i śpiewa.
Myślę, że naprawdę miałam szczęście studiować klasyczną muzykę z moją nauczycielką i też ona ma wielu...
nie wiem, przyjaciół nauczycieli harfy w jej świecie, którzy czasami przyjeżdżali do nas na uniwersytet i nam dawali ekstra lekcje i powiem, że chyba klasyczna muzyka jeszcze bardziej mnie inspirowała niż nowoczesna.
Dopiero znalazłam nowoczesną jazzową, na przykład harfową muzykę o wiele później.
i sprawdzić nowoczesną, klasyczną muzykę, bo może czasami nie za bardzo w to, nie wiem, nie za bardzo, nie słucham za bardzo muzyki z harfą za często.
Przez ostatnie dwa czy trzy lata jestem w bardzo ambientalnym modzie.
Dziękuję Ci bardzo za tę rozmowę i do zobaczenia następnym razem.
Ostatnie odcinki
-
0-1 Do Przerwy - Piotr Wiśniewski o roli zawodn...
02.02.2026 20:26
-
Różne kraje, czyli różne kultury - co się dziej...
30.01.2026 16:26
-
#cyberLUZ Hakerzy z ostatniej ławki? E-dziennik...
30.01.2026 11:25
-
#radioLUZ Różnice w korzystaniu z internetu mię...
30.01.2026 10:51
-
#cyberLUZ Cyber metody na świąteczne problemy.
30.01.2026 10:30
-
#cyberLUZ WCRS: Podsumowanie roku pod znakiem c...
30.01.2026 08:31
-
Serce Biblioteki Słowiańskiej. Rozmowa z Alesią...
26.01.2026 22:52
-
0-1 Do Przerwy - Kulisy organizacji XII Wrocław...
22.01.2026 17:58
-
0-1 Do Przerwy - Mateusz Kula i bieganie na ori...
22.01.2026 17:45
-
Hip-hop wnętrza - wywiad z duetem ORGANY
20.01.2026 08:49