Mentionsy
Sztuka zeszła do podziemia – my podążyliśmy za nią
Yuriy Biley, tworząc wystawę „SCHRONY, UKRYCIA, SZCZELINY – To gdzieś dalej, nie ma obawy. A teraz bliżej, jeszcze bliżej”, dał wyraz temu, że oddolne działania mają wielki potencjał. Wystawa organizowana przez Wrocławski Instytut Kultury w ramach międzynarodowej platformy Magic Carpets pokazuje, że sztuka ma moc angażowania się społecznie i inicjowania zmian. Przez trzy dni wybrane schrony pod powierzchnią Placu Grunwaldzkiego pozostają otwarte, edukują i skłaniają do refleksji. W materiale reporterskim Aurelii Serdiukow usłyszymy fragmenty oprowadzania po ekspozycji oraz wypowiedzi artysty, Yuriya Bileya i kuratorki projektu, Pauliny Brelińskiej-Garsztki.
Szukaj w treści odcinka
Ja pamiętam.
Zrobiłem film pod tytułem 2125.
To jest małżeństwo, które opowiadali o swoim dzieciństwie i wspomnieniach o II wojnie światowej.
Jak robiłem ten film, był to czerwiec, była 80. rocznica zakończenia II wojny światowej.
Poprosiłem ich, żeby wszystkie tytuły, kiedy się urodzili i ile mieli lat w latach 40., dodawali 100 lat do tego.
Czyli oni opowiadają o wspomnieniach o III wojnie światowej.
To fragment wystawy, schrony, ukrycia, szczeliny.
To gdzieś dalej nie ma obawy, a teraz bliżej, jeszcze bliżej.
Od 14 do 16 listopada Wrocławski Instytut Kultury oddaje głos podziemiu.
Juri Bilej w ramach platformy Magic Carpets stworzył ekspozycję, która podejmuje ważne kwestie bezpieczeństwa, wspólnoty i przetrwania.
Artysta oprowadza nas wraz z kuratorką projektu, Pauliną Brelnicką-Garsztką.
Budynek, w którym się znajdujemy, ja mieszkam w tym budynku.
Trafiłem tu w ten schron gdzieś rok temu.
Ciężko było zrozumieć, że to jest schron.
Poznałem, że to jest schron tylko po tych drzwiach pancernych i po maszynie.
filtru wentylacyjnej, która jest w następnym pomieszczeniu.
Wszystko inne wyglądało zapuszczone, zagracone.
Były tutaj nielegalne komórki od lat 90. przez osób.
Po powodziu we Wrocławiu była zlikwidowana służba obrona cywilna i pojęcia schronu.
i ustawa o schronach była wycofana wtedy i teraz jesteśmy w procesie w państwie, gdzie czekamy na nową ustawę o schronach i wtedy ruszy jakby proces tego jak to remontować, na jakich zasadach, w jakich regułach.
Ja chciałem takim gestem artystycznym pokazać, że wszystko jest w naszych rękach
i sami możemy zacząć robić coś i miejsca, w których ewentualnie, mam nadzieję, że nie będzie to miejsce potrzebne nikomu, ale chcę być przygotowany do tego, żeby można było się tutaj schronić.
Po pierwsze dla siebie, dla swojej rodziny i dla wszystkich sąsiadów, z którymi mieszkam w tym budynku.
Także takim pierwszym pomysłem było coś, żeby zrobić sztukę, która może komuś pomóc i może kogoś uratować.
Jeżeli chodzi o odwiedzenie innych schronów, to tak samo też podczas powstawania tej wystawy odwiedziliśmy różne lokalizacje.
I mogę śmiało powiedzieć, że to jest chyba jeden z najlepiej zachowanych na razie po tej renowacji.
W tym momencie tak.
Większość schronów, które widzieliśmy i które szukaliśmy pod lokalizacją, w której pokażemy moje prace, są, miękko mówiąc, w fatalnym stanie.
I według starych jeszcze z czasów PRL-u przepisów, w razie zagrożenia w 48 godzin takie miejsce ma być przygotowane do przejęcia osób.
My pracowaliśmy tutaj, 3 miesiące robiliśmy ten remont.
Wątpię, że w 48 godzin można przygotować te miejsca, w którym oni są po prostu w tak okropnym stanie, że będziemy siedzieć w razie zagrożenia z siórami, wilgoci,
bez ławki, bez niczego, w komórkach lokatorskich.
Wyobraźcie sobie, że siedzicie w piwnicy w komórkach lokatorskich.
Wystawa Jurija Bileja to nie tylko sposób artystycznego wyrazu, ale również przykład sztuki, która jest zaangażowana społecznie.
Kuratorka wystawy, Paulina Brelińska-Garsztka, tak opowiada o przygotowaniach oraz o refleksjach związanych z przedsięwzięciem.
To jest ważna wystawa w tym kontekście, że jeżeli nie wydarzy się teraz, to może być tak, że już nigdy nie będziemy mogli wejść do schronów z przestrzenią sztuki publicznej, powiedzmy sztuki artystycznej, sztuki współczesnej.
Więc bardzo się cieszę, że można było zrealizować to w tym roku, bardzo ważnym roku dla całej Polski, kiedy trwa ewidencjonowanie tych miejsc.
Myślę, że te trzy lokalizacje to jest bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ mamy bardzo dobre trzy punkty zaczepienia, gdzie można się udać w bardzo bliskim odstępie czasu.
No i też jak trwały te spacery po kolejnych lokalizacjach, myśleliśmy o tych schronach bardziej jako o przestrzeni wystawienniczej, więc niektóre też były bardzo dużym wyzwaniem dla nas takim ekspozycyjnym.
Największym wyzwaniem w kontekście tego projektu czas.
Tak, bo właśnie założyliśmy, że ta wystawa musi wydarzyć się w tym roku i takie różne nieoczekiwane działania w przestrzeni publicznej bardzo często się dzieją, kiedy chce się pokazać sztukę nie tyle w galerii, co w jakichś innych lokalizacjach.
Więc myślę, że tak, jeżeli miałabym powiedzieć, co jest trudne, no to na pewno zrobienie takiej wystawy przez pół roku.
To są często dużo większe przygotowania.
Pierwszy jest taki bardziej techniczny, związany z tym, w jakich podtypach schronów można się ukryć podczas zagrożenia.
Cywile mogą się ukryć, bo to też warto wspomnieć, osoby, które nie są związane z tematami militarnymi.
A druga rzecz to właśnie ten impakt emocjonalny, bo...
to gdzieś dalej nie ma obawy, a teraz bliżej jeszcze bliżej.
Mam wrażenie, że jesteśmy w takim punkcie, w którym raczej odsuwamy jeszcze tą myśl, że to gdzieś dalej nie ma obawy, a w innych krajach są osoby, które spędzają czas w schronach, czasem dłużej niż trzy dni.
i wystawa też miała właśnie poddać w refleksję te osoby, które są gdzieś daleko i właśnie mają to poczucie, że jakby musiało to wzbudzić jakieś takie poczucie też emocjonalne i to było ważne w tym tytule.
Najpierw obcowałam z tym tytułem w takiej wersji, tylko z tym pierwszym wersem wiersza, a potem kiedy został dodany ten drugi wers, faktycznie bardziej mnie to dotknęło i jeszcze było to po tych wydarzeniach, które były bardzo głośne, kiedy
Tak, w przestrzeni powietrzną Polski wleciały rosyjskie drony i zastanawiałam się, czy być może to nie jest też jakiś taki znak tego, że jednak jesteśmy gdzieś na takiej granicy.
No i też, tak jak wspomniałaś, to jest wiersz.
To są dwa wersy wyciągnięte z wierszy Antoniego Słonimskiego, które odnoszą się do II wojny światowej, ale powracają.
Tak jak i odnowa schronu Jury, tak jak i odnowa pewnych sytuacji, które gdzieś tam siedzą mocno w głowie.
Nie chcę tutaj zastraszać nikogo, ale bardziej myśleć o tym rozsądnie i mieć jakąś taką świadomość, że żyjemy w trudnych czasach po prostu.
Tego rodzaju interwencja artystyczna jest wyjątkowa ze względu na to, że porusza istotne dla nas wszystkich kwestie.
Uświadamia, edukuje i pobudza do refleksji.
Dla autora wystawy jest to również podsumowanie jego twórczości sprzed ostatnich dziesięciu lat.
Wsłuchajmy się w jego perspektywę.
Przez ostatnie trzy miesiące dużo pracowaliście nad tym, żeby przygotować wystawę, którą możemy teraz oglądać przez najbliższe trzy dni.
Dlaczego tylko trzy dni?
Trzy dni biorą się z tego schronu, z tego miejsca.
Bo ten schron kiedyś był budowany i szykowany do wojny jędrowej, w czasie zimnej wojny.
Jego podstawowa funkcja w wypadku wojny jędrowej jest chronić ludzi na trzy dni.
Dlatego stąd się wzięły trzy dni, żeby zrobić tę wystawę tylko na trzy dni.
To też wynika z tego, że te miejsca, w których pokazujemy tę wystawę, w tych trzech miejscach, jedno z nich jest dostępne, bo jest publiczne, bo te miejsca są zasypane.
Ale na co dzień te miejsca są zamknięte i niedostępne dla publiczności.
I też chcieliśmy pokazać tą tymczasowość tego.
Tymczasowość tutaj też wynika z tego, że ja z tego co wiem od swoich znajomych, przyjacieli, rodziny, które mieszkają w Ukrainie, to ta tymczasowość przebywania w takich miejscach, ona jest cały czas.
Ludzie nie siedzą nawet w kraju, w którym się odbywa wojna, nie siedzą cały czas w schronach.
Życie się musi toczyć, trzeba wyjść, żyć i funkcjonować.
Mogliśmy zobaczyć tutaj trzy różne lokalizacje.
Jedna z nich jest odrenowana przez Was, a inna jest taka, jaka była.
Zastanawiam się, czy mieliście okazję również obejrzeć inne lokalizacje, inne schrony podczas przygotowań i jak wyglądał stan ich?
Obejrzeliśmy około 10 takich miejsc.
Większość miejsc jest w instytucjach publicznych, czyli w uniwersytetach, które się znajdują na Placu Grunwaldzkim, Uniwersytet Medyczny, Uniwersytet Przyrodniczy i Politechnika.
Obejrzeliśmy 4 schrony w Uniwersytecie Przyrodniczym i 5 miejsc w Medycznym.
Są to różnego typu obiekty.
Niektóre są ukryciami niemieckimi jesieni, niektóre są schronami, a niektóre są silinami przeciwko powietrznymi.
I na przykład siliny, niektóre są w bardzo dobrym stanie, bo tam nie ma co zniesieć.
To są po prostu betonowe korytarze z światłem.
Niektóre są po prostu czyste, puste, bez niczego.
Są wpisane do listy zabytków, nikt z nich nie korzysta.
który najlepsze co widziałem, najlepszy schron to w Uniwersytecie Przyrodniczym, ale on raczej, co znacie słowo najlepszy tutaj?
On nie jest zagradzony i nikt tam nie zrobił z niego magazynów, ale to raczej wygląda jak muzeum PRL-u, a nie współczesnej schrony.
Jeżeli byśmy mówili o współczesnych warunkach i tak jakby miał wyglądać współczesny schron, to nie widziałem żadnego takiego miejsca we Wrocławiu w trakcie badania.
Wszystkie inne miejsca to są w gorszym, lepszym stanie, ale to są muzea PRL-u, ale większość z nich jest w złym stanie.
Takie schrony małe w kamienicy jak mój są po prostu komórkami piemnicznymi, które podzielone, często nielegalnie wybudowane tam sobie na swoje żądania przez mieszkańców ściany, trzymania różnych rzeczy, jak w komórkach piemnicznych ludzi trzymają.
No i tak to wygląda.
Ja bym powiedział, że słabo.
Miejmy nadzieję, że teraz to się zmieni, bo od tego roku jest wprowadzona ewidencja schronów.
Praca z takim tematem musi być bardzo wymagającą emocjonalnie pracą również i jest to sztuka, która porusza, ona coś ma w nas zmienić i to, co mnie zastanawia przede wszystkim, to to, w jaki sposób Ty mieścisz w sobie i unosisz ten temat.
Ja cały czas pracuję z takimi trudnymi tematami i tak wygląda, niestety, tak wygląda moje życie i zawsze pracuję z taką sztuką, która jest zaangażowana, zaangażowana w trudne tematy, tematy imigracji, doświadczenia, uchodźstwa, wojny, zmian politycznych, rewolucji i tak dalej.
Ja jestem odporniony na takie tematy, angażuję się w proces badawczy i bardzo, ale też jest to część mojego życia, ja żyję z tymi tematami, dlatego nie zauważam tego, ono jest po prostu codziennością moją.
Nie udajesz, że tego nie ma i dzisiaj właśnie wyciągasz te schrony, które są przecież schowane pod ziemią na światło dzienne i myślę, że to bardzo ważny temat i bardzo dobrze, że sztuka zajmuje się też takimi sprawami.
Dziękuję.
skojenić mi rycia, dwolenia zgrabowa, unosie we wsi rozciała.
Ostatnie odcinki
-
0-1 Do Przerwy - Piotr Wiśniewski o roli zawodn...
02.02.2026 20:26
-
Różne kraje, czyli różne kultury - co się dziej...
30.01.2026 16:26
-
#cyberLUZ Hakerzy z ostatniej ławki? E-dziennik...
30.01.2026 11:25
-
#radioLUZ Różnice w korzystaniu z internetu mię...
30.01.2026 10:51
-
#cyberLUZ Cyber metody na świąteczne problemy.
30.01.2026 10:30
-
#cyberLUZ WCRS: Podsumowanie roku pod znakiem c...
30.01.2026 08:31
-
Serce Biblioteki Słowiańskiej. Rozmowa z Alesią...
26.01.2026 22:52
-
0-1 Do Przerwy - Kulisy organizacji XII Wrocław...
22.01.2026 17:58
-
0-1 Do Przerwy - Mateusz Kula i bieganie na ori...
22.01.2026 17:45
-
Hip-hop wnętrza - wywiad z duetem ORGANY
20.01.2026 08:49