Mentionsy
Gość dnia: Beata Tyborowska, Aneta Markus, Joanna Tarnowska, Elżbieta Jastrzębska, Magdalena Kamińska (14.11)
W piątek, 14 listopada, “Gośćmi dnia” Radia RSC były Beata Tyborowska, Aneta Markus, Joanna Tarnowska, Elżbieta Jastrzębska oraz Magdalena Kamińska – aktorki spektaklu „Dylematy na różne tematy”. W rozmowie Magdalena Gorożankin-Masłocha poruszyła m.in. temat genezy, procesu powstawania i tematyki sztuki.
Szukaj w treści odcinka
Magda Gorożankin-Masłocha, zapraszam na rozmowę z gośćmi Dnia Radia RSC.
I na początku muszę powiedzieć, że to studio nie pamięta takiego babińca.
I użyję tego słowa, chociaż u nas w studiu dzisiaj wspaniałe kobiety aktorki.
Beata Tyborowska, dzień dobry.
Dzień dobry.
Pani Aneta Markus, dzień dobry.
Dzień dobry.
Joanna Tarnowska, dzień dobry.
Dzień dobry.
Elżbieta Jastrzębska.
Witam serdecznie.
I Magdalena Kamińska.
Witam.
I te wszystkie panie tworzą, już mogę powiedzieć, wspaniały spektakl, dylematy na różne tematy.
I choć w zapowiedziach dużo jest o tym, że to spektakl dla kobiet o kobietach, to już tutaj wiem, że mężczyźni mogą przyjść, jeśli mają odwagę.
Ale zacznijmy od początku.
Skąd w ogóle pomysł, idea, że takiego spektaklu w Skierniewicach nie było, brakuje i uzupełniacie ten brak?
To jest tak, że na co dzień po prostu pomysły zasypują moją głowę.
I każdego dnia ja na pewno bym wymyśliła jakiś spektakl.
A tu była taka potrzeba wewnętrzna, że rzeczywiście chciałabym poruszyć takie kobiece tematy, ale nie taki w sposób oczywisty, jak zawsze, jak wszędzie, tylko troszkę z dystansem.
Bo każda z nas ma jakieś problemy, ma jakieś pytania do siebie, jakieś refleksje, ale przecież my możemy to zrobić naprawdę bardzo spokojnie, z takim dystansem do siebie i z humorem.
Po co stresować się?
Czyli już wiemy, że będzie to komedia, chociaż pewnie nie do końca, bo tych dylematów kobiety mają na co dzień bardzo dużo.
Fakt też taki, że każda z nas jest w innym wieku, ma inny numer PESEL i nie będziemy absolutnie wypytywać, która ma jaki.
Ale mam wrażenie, że tym spektaklem też trochę walczycie z tym, że kobiety mogą mieć problemy dopiero po pewnym wieku.
Że mając lat 15 to nie może się świat walić, mając lat 40 to nie można już nic w życiu zmienić, a mając lat 70 to już wypada czekać po prostu cierpliwie, kiedy kostucha do drzwi zapuka.
Myślę, że każdy wiek ma swoje dobre i złe momenty.
Tutaj nie możemy nic klasyfikować.
Jak się ma 15 lat, to ten świat jest pewnie kolorowy, przynajmniej mój był taki.
Jak się ma lat 40, też mogę się wypowiedzieć, bo już mam trochę więcej, myślę, że miałam właśnie bardzo dużo chęci w ogóle do życia.
A jak już się ma jeszcze mniej, więcej,
To po prostu każdego dnia, tak jak jest w moim przypadku, myślę, że dziewczyn też, tych chęci jest mnóstwo.
Chce się po prostu rozwalać świat na wszystkie sposoby i zdobywać szczyty gór.
Czy tak jest, drogie panie?
Bo zostałyście właśnie czy zaproszone, czy same wystąpiłyście z prośbą o to, żeby zagrać w tym spektaklu?
Jak to się stało, że 22 listopada zobaczymy was na scenie Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach?
Ja myślę, że jest właśnie tak, jak Beata powiedziała, że ja akurat jestem w takim momencie, że chcę ciągle podejmować nowe wyzwania, ciągle próbuję czegoś nowego i właśnie w tym momencie jest spektakl.
I ja do spektaklu trafiłam chyba troszeczkę przez przypadek.
Będąc na wakacjach, zobaczyłam na Facebooku informację, którą Beata wstawiła, że właśnie organizuje casting do spektaklu.
Kilka dni się wahałam, zastanawiałam się, czy to jest dla mnie.
Napisałam.
Po powrocie spotkałam się z Beatą, zrobiłyśmy próbę, no i okazało się, że się nadaje.
Także właściwie chyba ta rola jest napisana dla Magdy, która jest postacią M w spektaklu.
Także chyba się już kiedyś gdzieś tam minęłyśmy w swoich życiach, bo taką bohaterkę sobie wymyśliłam, jaką ona jest.
Dokładnie tak jest i ja się bardzo mocno identyfikuję właśnie z Em.
Ja znam Beatkę od kilku lat, ze szkoły tańca i wiem, że jest perfekcjonistką w tym, co robi.
I usłyszałam, że robi właśnie ten spektakl.
Uznałam, że może nasza współpraca tutaj przyniesie jakiś efekt, bo wiem, że dziewczyna naprawdę jak się czegoś podejmuje, to jest w tym doskonała.
Perfekcyjna i że nasza współpraca może wyglądać dobrze.
No i udało mi się tutaj dostać, za co jestem wdzięczna Beatce.
Ja właściwie z Beatą jestem od początku.
Wyniknęło to, ten spektakl, właściwie z naszej rozmowy.
To był taki impuls, no i poszło.
Tak, Asia opowiadała mi, że była na świetnym spektaklu i tak stałam, słuchałam jej i właściwie nie do końca już słyszałam, co ona mówiła, bo ja sobie pomyślałam, no tak, tak, tak, spektakl, no to zrobię spektakl.
I mówię do niej, zrobię spektakl.
I rzeczywiście jesteśmy po roku naszej rozmowy i spektakl będzie.
Tak jak obiecałam Asi.
Ja jestem z tego bardzo zadowolona.
Działamy, tańczymy, śpiewamy.
To jeszcze tutaj ostatni, pani Aneta.
Jak to się stało, że została pani aktorką?
A u mnie to już w ogóle taka historia się przydarzyła.
Beatkę znam od zawsze, od urodzenia tak naprawdę.
Sytuacja była taka, zmieniła się obsada spektaklu, no i brakowało akurat osoby do loli.
No i rozmawiałyśmy z Beatą na ten temat.
No mówię, no dobrze, no to ja spróbuję.
Przyjdę na próbę, ale miało być, że spróbuję.
Po czym dostałam już wytyczne do końca.
No i tak zostało, jestem.
I tak widocznie miało być.
Ja wychodzę z założenia, że wszystko jest w życiu po coś i dzieje się we właściwym czasie.
I chyba ten rok był też potrzebny od hasła zrobię spektakl do tego, że ten spektakl rzeczywiście będzie.
Bo to chyba też pozwala paniom na swoje przemiany i też takie wyjście z pewnych stereotypów.
Bo nam kobietom łatwo jest przyklejać takie łatki.
A, ta jest dziennikarką, ma spokojne życie, nikt nie wie co tam w środku jest i jaka ja jestem po godzinach pracy.
I o was też tak trochę można powiedzieć, bo każda z was na co dzień zajmuje się czymś innym, wchodzi w jakąś rolę.
Beata jest tancerką, wiemy, że jest kolorowym ptakiem.
Nie każdy wie, że Beata też szyje ubrania, projektuje ubrania.
No może już coraz, coraz trochę więcej osób.
Ale na początku tak wsadzamy w takie ramy, wy chyba stawiacie po prostu twardą granicę, mówi nie, nie jestem w ramach, jestem zupełnie inna.
Chociaż wchodzę też w pewne role.
Ja myślę, że w ogóle dziewczyny tutaj się pojawiły i jakby zainteresowały się tym, co robimy wcześniej, ponieważ one też są kolorowe.
To są kolorowe duszyczki poszukujące, chcące doświadczać i które też mają głowę pełną dylematów i pytań.
Także pewnie to
To nie jest przypadek, no, tak musiało być i rzeczywiście dziewczyny są we właściwym miejscu.
I to właściwe miejsce jest też na scenie Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach, bo tamten spektakl i myślę sobie, że to jest piękny przykład takiego lokalnego działania.
Bo panie nie pochodzicie z Krakowa, z Wrocławia, z Katowic, gdzieś tam nie przyjeżdżacie na próby z drugiego krańca Polski, tylko przychodzicie albo z Osiedla Widok, albo z Zadębia, albo z Centrum.
Więc to jest pierwszy chyba taki spektakl, gdzie lokalne działaczki, lokalne artystki po prostu przełamują też swoją strefę, wychodzą ze swojej strefy komfortu, żeby nam przynieść trochę uśmiechu i koloru, bo koloru absolutnie nie wolno wam odmówić.
Dokładnie.
Każdy kolor oczywiście ma tu znaczenie.
Wszystko będzie w programie opisanym, także widz zanim obejrzy sztukę będzie mógł się z tym wszystkim zapoznać, żeby łatwiej i żeby wiedział dlaczego tak, a nie inaczej.
Kobiet pięć fantastycznych.
Wszystkie aktorki u nas dzisiaj w studiu.
Próby trwają od kilku miesięcy.
Tak, próby trwają od kilku miesięcy, chociaż rzeczywiście już tu Aneta wspomniała o tym, że obsada się zmieniła.
Tak, zmieniła się, bo nie wszyscy jakby podołali czasowo i nie mogłyśmy dopiąć tego, a ta obsada, która teraz jest ze mną, robi spektakl w dwa i pół miesiąca.
To jest niesamowite, bo jednak można, jak się chce, to można zrobić wszystko i dosyć ciężki spektakl, w sensie trudny, bo i trzeba tutaj i zaśpiewać, i zatańczyć, i jest scenariusz dosyć taki gruby, że tak powiem, mnóstwo tekstów i one to wszystko robią.
One są lepsze ode mnie.
Ja nie wiem, kiedy ja się nauczę w ogóle roli.
Przyznajmy, że trudno jest reżyserować, występować i mieć wszystko na głowie, ale widzę, że każda z pań też zaangażowała się w ten projekt bardzo na poważnie, bo to widać po tym, co Beata publikuje w mediach społecznościowych, ale nawet po was dzisiaj, bo myślę, że niewiele kobiet zgodziłoby się na to, żeby przyjść w kolorowych garniturach, w kapeluszach na głowach do radia.
Gdzie nie przebierałyście się w radiu, tylko przyszłyście tutaj, tak?
To też wymaga odwagi w tym naszym szarym, smutnym społeczeństwie, żeby być takim kolorowym ptakiem.
Trudno było przełamać w sobie właśnie taki może granicę też wstydu, stresu, tego, czy mi wypada.
Ja myślę, że nie.
Dla mnie na pewno nie jest to trudne.
Ja wychodzę ze swojego domu na ulicę, ubrana tak jak teraz.
My te stroje też zmieniamy, one każdego dnia są inne.
I naprawdę nie jest to dla mnie trudne.
Ja się cieszę, kiedy ktoś patrzy, ktoś się uśmiechnie.
Jestem zadowolona z tego.
Ja też absolutnie nie mam z tym problemu.
Na co dzień też.
A to co dzień tak wyglądam.
Wyglądam tak na co dzień, ale też lubię na co dzień kolory i nie muszą to być szarości czarne.
Lubię być w kolorze.
Anetka też bardzo lubi ubrania.
Dla mnie to jest trochę nowe wyzwanie, bo ja raczej ubierałam się tak stonowanie, ale no nie ma rzeczy niemożliwych.
Trzeba być odważnym.
Więc jeżeli czegoś się podjęłam, no to do końca trzeba wykonywać solidnie swoje zadanie.
Tym bardziej, że w spektaklu mam rolę strażaczki, więc po prostu jestem odpowiedzialna.
Tak, odpowiedzialna.
Tak, kobieta pójdzie w dym po prostu.
Tak, pójdzie w dym i gasi dym.
Jak trzeba, to i w spektakl.
A jak u pani Elżbiety?
Mnie tu nastąpiła zmiana w stosunku do kolorów, ponieważ ja podobnie jak koleżanka lubiłam się właśnie w takich stonowanych kolorach.
Widziałam siebie najlepiej w czerni, w bieli, w jakiejś tam szarości, a teraz od momentu, kiedy przymierzamy ciągle, zmieniamy te kolory, tak je polubiłam, że na co dzień zaczęłam je nosić, także wyjście dzisiaj w tych kolorach nie było żadną przeszkodą.
Powiedziałyście panie, że z kolorem nie ma takiego problemu.
Ja muszę zadać to pytanie, bo od początku mnie nurtuje.
Skąd wy macie takie piękne stroje?
Całe poszukiwania, które są w internecie, różne firmy, przeglądamy strony, podsyłamy sobie, ale zobacz, to będzie do ciebie pasowało, to do ciebie, tu kapelusze, takie duże, mniejsze.
Także no, to jest wszystko.
W poszukiwaniu, no, sklepy, internety.
Bardzo chętnie to robi.
Bardzo, bardzo chętnie.
I mamy wymówkę, że my po prostu musimy to kupić.
No nie, to już nie ma tak, że ja sobie odmówię.
Przecież to jest potrzebne do spektaklu.
Jak najbardziej.
Może nie zagram spektaklu, ale mogę przecież poszukać.
A jak kupię, no to już będę mieć, prawda?
Ale na spektakl pewnie przyjdziesz właśnie w takich kolorach.
Oczywiście.
To jest bardzo dobre wytłumaczenie i widzę, że kobiety znajdą jednak rozwiązanie każdego problemu i każdego dylematu.
Nawiążę jeszcze do technicznej strony spektaklu, bo to nie tylko gra aktorska, nie tylko taniec, śpiew, ale to jest szereg przygotowań, które widz zobaczy w momencie spektaklu, a których nie widzi.
Kiedy wy nocami siedzicie i kleicie rekwizyty i trochę już was sprzedałam, bo scenografia to też wasz pomysł, wasze wykonanie i zdaje się, że nie ma tutaj zaplecza 120 osób, które pracują nad charakteryzacją, nad kostiumami, nad scenografią, nad lampami, oświetleniem i dźwiękiem, tylko wszystko właściwie własnym sumptem.
Tak, scenografia powstała od razu w mojej głowie, jak tylko wymyśliłam postaci.
Wiedziałam, że będą kolorowe i wiedziałam, że to wszystko jest w Meksyku tak naprawdę, bo ta scenografia jest taka w stylu meksykańskim.
Mamy Mateusza, który po prostu wykonał nasz projekt perfekcyjnie.
Stworzył nam mieszkanie Belli, w którym my się spotykamy.
Cudownie się czujemy.
Cudownie, prawda?
Naprawdę tam jest taki klimat, że nie chce się wychodzić i mamy nadzieję, że widz jak przyjdzie do Belli,
Będzie też tak bardzo dobrze się czuł tam w Cekisie na scenie.
Mimo, że tematy niełatwe, bo sama wspomniałaś Beatko, że dylematy na różne tematy, śmiechu nie zabraknie, ale no nie oszukujmy się, my kobiety drobnostkami się nie przejmujemy.
Na naszych barkach raczej spoczywają tematy, które obciążają głowę, odkładają się w ciele i wychodzą w najmniej potrzebnych momentach.
Tak, my mamy tysiąc myśli na minutę i tak faktycznie jest.
Nie ma co z tym dyskutować, takie są kobiety.
Tematy są właściwie takie poruszane o pragnieniach.
To, co gdzieś tam w nas siedzi w środku, a o czym często nie mówimy, bądź też wstydzimy się mówić, nie mamy odwagi.
Nakierujemy nasze kochane dziewczyny, które przyjdą na spektakl, żeby jednak mówiły o tym, czego pragną głośniej.
Wspomniałyście panie, że wam te role stały się bardzo bliskie.
Czy to jest tak, że rola zgrała się trochę z życiem?
Czy rola pozwala na przepracowanie swoich życiowych tematów, dylematów?
Ja myślę, że tutaj właśnie rola M na pewno troszeczkę współgra z moim życiem i są pewne aspekty, które ja na co dzień przeżywam i na co dzień ze mną są.
Nie wszystkie, ale dużo.
Zresztą twoja rola jest bardzo odważna, ty bardzo odważnie.
Chyba taka najtrudniejsza rola, bo M mówi wprost.
Tak, ja mówię prawdę.
I na co dzień też mówię prawdę.
I czasami ta prawda, to mówienie tej prawdy jest odbierane niezbyt dobrze.
I w spektaklu właśnie też taka sytuacja.
Ja gram rolę terapeutki, która uczy, ale nie ocenia, nie moralizuje i troszeczkę to współgra również z moją pracą, ponieważ pracuję jako nauczyciel z młodzieżą.
Natomiast odgrywając swoją rolę, niekiedy znajduję się, wyobrażam sobie, jestem czy powinnam być po tej drugiej stronie, czyli ta, która radzi jako ja.
Chętnie widziałabym taką osobę, żeby doradzała mnie.
Taką, która potrafi czasami mnie sprowadzić na ziemię, a czasami podnieść.
Tak, bo Eli w spektaklu jest naszym takim głosem rozsądku.
Tu, gdzie każda z nas ma inne zdanie na jakiś temat,
Eli rzeczywiście podchodzi w sposób terapeutyczny i to są rzeczywiście jakieś fakty, jakieś sądy i tak dalej, statystyki, które tak brałam z wypowiedzi psychologów, terapeutów, żeby rzeczywiście ten głos rozsądku był taki prawdziwy.
A jak jest w przypadku Loli?
Lola, kreatorka mody, romantyczka, która wierzy w scenariusze w życiu z happy endem tylko i tylko takie mają być.
No troszkę bym Cię utożsamiała z tą lolą.
Widzę gdzieś jakieś podobieństwa.
Tutaj ta kreatorka mody, bardzo lubię ubrania tak, lubię wymyślać, przerabiać jak najbardziej.
Czasami lubię też być w życiu sarkastyczna, no tak się zdarza.
I lubię też tak troszkę powiedzieć z przekąsem, niekiedy.
Dokładnie tak.
Lola w spektaklu ma taki dobry żart.
Ona potrafi tak nagle rozwalić sytuację, że jakby zmienić temat lub powiedzieć, że nie wiem, rozważymy to, ale w cekinach.
Także super rola Loli w spektaklu.
No i została nam nasza strażaczka.
Czy na co dzień pani w straży pracuje?
Tak, jestem strażakiem ochotnikiem.
Czyli jednak trafione.
Jestem odważna, no jestem odważna, jestem zdeterminowana, odporna na stres, no po prostu rola dla mnie jest idealna.
Tak w chaosie gasi pożary, zawsze wchodzi z takim, o nie ma co dyskutować, trzeba to zgasić, albo na przykład zamyka temat.
Nagle, bo jej to nie pasuje.
Bo też trochę w tej roli jesteś taka najmniej odważna, bo ona jest dwudziestoletnim, z dwudziestoletnim stażem małżeńskim.
To dużo rzeczy jej nie wypada.
Szacunek i uznanie.
W roli jestem odpowiedzialna i lojalna.
Dokładnie tak.
No i jest jeszcze Bella, już jestem rozgadana, jak widać już opowiem o sobie.
Gram właśnie w tym spektaklu również.
Bella to jest artystka, wrażliwa, niekonwencjonalna, widzi świat głębiej, intensywniej.
I tak myślę, że tabella to taka ja w życiu.
I tak naprawdę myślę, że dziewczyny, które występują też tu w rolach, w sensie Aśka, Lola, Emi, Em, one są poniekąd też mną.
No, nie będę więcej zdradzać.
Zapraszam serdecznie.
Co tu z tego wyjdzie wszystkiego?
Taką zasłonę teraz milczenia powinniśmy spuścić, ponieważ ja myślę, że jakbym jeszcze tutaj trochę z paniami posiedziała, to ja bym tak wypytała o wszystko i namówiła was, żebyście już teraz zrobiły mi próbę tutaj w studiu.
Ale nie chcę sobie też psuć tego pierwszego efektu, który zobaczymy 22 i 23 listopada.
Myślę, że fakt, że bilety na premierę rozeszły się w ciągu jednego dnia, też jest dowodem na to, że takiego spektaklu potrzebujemy.
I nie tylko pod względem tego, że potrzebujemy spektaklu dla kobiet, bo zaraz się mężczyźni tutaj uruchomią, że w takim razie, no to teraz Tyborowska pisz dla nas spektakl.
Będzie.
Będzie, panowie, naprawdę, ja mam taki świetny pomysł i będzie też casting.
Przecież jak ja w gronie męskim posiedziałam i posłuchałam, to sobie pomyślałam, nie, no ja nie mogę tego przepuścić.
Wy macie tyle tematów, kurczę, nawet nie pomyślałabym, a jednak.
Panowie, załatwiłam, wam nie dziękujcie.
Ale rzeczywiście to dowód na to, że potrzebujemy spektaklu takiego naszego, lokalnego, takiego, który stworzyła kobieta, którą znamy na co dzień, bo no nie da się ukryć, że, Beatko, kojarzymy cię czy z nauki tańca, czy ja chociażby z projektu Ukwiecone z zeszłego roku, ale też przewijasz się jako ten nasz kolorowy ptak Skierniewic.
I bardzo cieszy mnie to, że znalazłaś jeszcze inne ptaki, które do tego gniazda chcą wejść.
I z taką odwagą, nie dość, że nauczyły się tekstu, nie wiem czy nauczyły, panie potrafią śpiewać, skoro śpiewacie na scenie.
To jest jeszcze, powiem, to jest po prostu dziewczyny, ale trzeba o tym wspomnieć.
To jest dokładnie dodatkowe doświadczenie, to jest przekraczanie kolejnych granic, ponieważ
Nie, żadna z nas nigdy wcześniej nie śpiewała.
Mamy super dwie młode nauczycielki, które z nami pracują, ale tych prób też nie ma wiele, bo one rzeczywiście nie naprzyjeżdżają, są z Warszawy, więc są ograniczone też czasowo.
I dałyśmy świetnie radę i zamierzamy śpiewać na żywo.
To, co nagrałyśmy w studio, to tylko po to, żeby po prostu było do reklamy, żeby można było wstawić w necie, ale będziemy śpiewały na żywo i to jest po prostu niesamowite.
Ja jestem wdzięczna za każdą z nich po prostu, że się pojawiły na mojej drodze.
Ciekawi mnie, czy to będą tylko dwa spektakle, 22 i 23 listopada.
Czy już macie wiedzę, że wystąpicie może w jakimś innym ośrodku kultury?
Czy już macie na przykład zapytania od dyrektorów, od menadżerów, czy nie chciałby Pani przyjechać do nas?
Bo czasem to jest tak, że robimy coś dla naszej lokalnej społeczności na próbę, a później się okazuje, że spektakl gramy przez dwa lata i gramy po całej Polsce.
Myślę, że tak będzie.
Jest takich zapytań trochę i od znajomych, którzy gdzieś tam mieszkają w innych miastach, ale też taki był mój plan od początku, że jak już coś zrobimy i się napracujemy, to na pewno wyjdziemy z tym
Z tym poza Skierniewice, żeby też pokazać w innych miastach, że my możemy, że nasze miasto ma takie wspaniałe dziewczyny i że po prostu możemy namawiać kobiety w całej Polsce do świetnego działania.
Mnie ujmuje to, że panie siedzicie wszystkie razem, każda z was jest inna, poznałyście się w różnych momentach, a mam wrażenie, że znacie się od zawsze, że razem chodziłyście do przedszkola i od przedszkola dojrzewał w was ten pomysł, żeby wziąć udział w spektaklu.
I kiedy Beata mówi, że tak, jedziemy w Polskę, to wy się uśmiechacie, tak, jedziemy w Polskę.
Mamy nadzieję, że tak będzie.
My się znamy od niedawna, no oczywiście z Lolą się znamy od urodzenia, tak jak wspomniała.
A z dziewczynami się znamy od jakiegoś czasu, ale tak rzeczywiście mam wrażenie, że my już kiedyś gdzieś żeśmy się spotkały, gdzieś tam nasze dusze się spotkały, bo mamy dużo wspólnych cech takich, które nas przyciągają.
No gdyby tak nie było, to rzeczywiście by teraz nie mówiły od razu, że jadą ze mną w Polskę, no także.
Ale to też jest niesamowite, bo sporo kobiet, kiedy słyszy o tym, że ma mieć nowy, dodatkowy obowiązek, to tak usiądzie, przemyśli, pomilczy, pomyśli, jak się wykręcić z tego pomysłu.
W was nie ma nawet cienia takiej chęci, żeby powiedzieć, dobra, Beatka, wyszło, sobota, niedziela, dziękuję, odkładam kapelusz, do widzenia.
No ja nie będę ukrywać, że nie jest łatwo pogodzić pracę zawodową, dom, jakieś swoje inne jeszcze pasje, obowiązki.
Nie jest łatwo.
Naprawdę z czasem jest bardzo, bardzo ciężko.
Ale ja chcę to robić.
Podjąć my się.
Tak, chociaż tak naprawdę to muszę też powiedzieć, że ja bardzo długo też tak zastanawiałam się, czy mi się to spodoba, czy ja się w to wciągnę i czy będę chciała, dlatego że...
Ja jestem indywidualistką, to znaczy lubię też mieć swój własny sukces.
Chcę, żeby ten sukces był tylko mój, a tutaj ten sukces musimy podzielić, tak?
I to nie było dla mnie łatwe i nadal nie jest, ale jak coraz bardziej już wchodzę w tę rolę i myślę, że naprawdę będzie wszystko super.
To jednak dylematy na różne tematy jeszcze powstają w trakcie przygotowań już do napisanego scenariusza, bo to rzeczywiście chyba też pracy nad sobą wymaga, żeby poprzełamywać pewne bariery, pewne stereotypy i blokady w głowie, które my, kobiety, potrafimy tak zakładać, jak nam nie wypada.
Ale rzeczywiście dlatego właśnie zmieniła się ta obsada i tutaj mamy świetny dowód na to, że mimo chęci naprawdę może się zdarzyć, że nie dam rady, że ja jednak się do tego nie nadaję, albo że po prostu nie pogodzę wszystkiego, czy nie będę w tym systematyczna, czy też nie oddam się rzeczywiście temu w stu procentach, bo ja też jestem taką osobą, że ze mną łatwo się nie pracuje.
I jak już tak coś robię, to sama robię na 100% i strasznie lubię i jestem szczęśliwa, jak osoby, które są wokół mnie, też dają to 100%.
Jak dają tylko 80%, to ja będę bardzo nieszczęśliwa wtedy.
Tu już pani Ela powiedziała, że Beatka jest perfekcjonistką, więc musiały się spinać.
To już wszystko jasne.
Ale chyba to spinanie też miało taką przyjemną formę, bo te wasze spotkania, wasze próby też są chyba, zaryzykuję takie stwierdzenie, pewną formą takiej kobiecej terapii.
Takiej sąsiedzkiej, kobiecej, przyjacielskiej terapii, że jedna drugiej powie, dobra, weź wyluzuj, zwaliłaś tekst, trudno, lecimy dalej.
Mimo tego perfekcjonizmu.
Tak, dokładnie są takie momenty, jest też właśnie zabawnie, potrafimy, a w ogóle jest tak śmiesznie, że się okazuje, że my umiemy wszystkie teksty,
Tylko nie swoje.
Także wspieramy się w 100%.
Mam nadzieję, że będziemy mogli w szerokim gronie tego doświadczyć.
Nie tylko w gronie ponad 600 osób, które przyjdą na spektakl 22 lub 23 listopada.
To wszystko w Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach.
I muszę zapytać, czy są plany już też na kolejne spektakle?
Wiem o mężczyznach, ale czy to grono jeszcze jakiś spektakl chce wyprodukować?
Tak jak mówiłam, te moje pomysły po prostu mnie tak znajdują, że my wiemy, że dziewczyny będą miały bardzo duże i wielkie dylematy na wakacjach.
Będzie druga część na 100% i wiem, że dziewczyny też nie mogą się tego doczekać, bo po prostu scenariusz sam się pisze.
Nie pytam już o musical.
Bo ja zahaczę jeszcze o musical i okaże się, tak, w 2027 planujemy wydanie wielkiego spektaklu, wielkiego musicalu z autorską piosenką, z autorską muzyką.
Z tym też mamy wszystko autorskie.
Jak najbardziej.
Tutaj już jest piosenka...
Są dwie piosenki.
Są dwie.
Są dwie piosenki.
Są zmiany i nie pytaj o metrykę.
Teraz nie pytaj o metrykę mamy właśnie na warsztacie, że tak powiem.
Jesteśmy w trakcie robienia piosenki.
Jest napisana, jest muzyka, ale musimy teraz ją się wyuczyć w sensie takim aktorskim, bo nie mówimy o takim super śpiewaniu, bo no musimy bardziej aktorsko to zaśpiewać.
Płyta w 2028.
Nie myślałam.
To ja zostawiam ci to ziarenko zasiane dzisiaj w studiu Radia RSC.
Bardzo wam dziękuję, drogie panie, za rozmowę i myślę, że ten spektakl obejrzę i wtedy wydam opinię, recenzję, ale już teraz myślę, że jest potrzebny wielu kobietom i nie tylko kobietom.
I wy już odebrałyście swoją lekcję z przyjaźni, z perfekcjonizmu, z przełamywania barier.
Mam też nadzieję, że i publiczność odbierze taką lekcję po waszym spektaklu.
Tego życzę i za to bardzo mocno trzymam kciuki.
Nie dziękujemy.
Na pewno się stresujemy.
Chciałybyśmy oczywiście, żeby spektakl był przyjęty jak najbardziej gorąco, z owacjami na stojąco.
Ale też spodziewamy się jakiejś tam krytyki.
No ale stres jest już coraz większy, bo wiemy, że to już 2 tygodnie, tak?
2,5 tygodnie, tak.
Właśnie tak.
Coraz bliżej.
Coraz bliżej.
Także liczymy na to, że drugi spektakl też do końca się sprzeda, że to jest takie wspieranie lokalne.
I z góry serdecznie dziękujemy za wykupione już do tej pory bilety.
A ja z przyjemnością ogłoszę 20 listopada, że biletów już nie ma.
Dobrze, dobrze, cieszymy się bardzo.
Tego wam bardzo mocno życzę i mam nadzieję, że pomachacie ze sceny 20, no ja akurat 23, bo już na premierę nie zdążyłam.
Bardzo wam dziękuję za rozmowę, trzymam kciuki i pamiętajcie, że drzwi Radio RSC są otwarte dla pięknych, lokalnych i kobiecych inicjatyw, nie tylko kobiecych.
Do usłyszenia i do zobaczenia.
Dziękujemy bardzo.
Do widzenia.
A ja tylko przypomnę, że moimi i państwa gośćmi były Beata Tyborowska, Aneta Markus, Joanna Tarnowska, Elżbieta Jastrzębska i Magdalena Kamińska, czyli aktorki spektaklu Dylematy na różne tematy.
Zmieniać!
Wszystko zmieniać!
Ostatnie odcinki
-
Zwierzę w eterze: Hipotermia (04.02)
04.02.2026 11:15
-
Gość dnia: Marzena Pędziwiatr – dyrektor oddzia...
04.02.2026 07:45
-
Program samorządowy: Krzysztof Jażdżyk, Konrad ...
03.02.2026 12:07
-
Gość dnia: Dorota Wajner - prezes Stowarzyszeni...
03.02.2026 09:52
-
Poza zasięgiem: Duchowość (02.02)
02.02.2026 11:15
-
Muzyczna przystań: Thesis (01.02)
02.02.2026 10:55
-
Czerwony dywan: Pan Savyan (31.01)
02.02.2026 10:35
-
Scena otwarta: Damian Sikorski (30.01)
02.02.2026 10:33
-
Gość dnia: mł. asp. Aneta Placek – Komenda Miej...
02.02.2026 09:19
-
(Nie) Bądź zielony z AURAEKO: Co kryją etykiety...
30.01.2026 11:03