Mentionsy
Gość dnia: Krzysztof Turowski - myśliwy (02.01)
W piątek, 2 stycznia, "Gościem dnia" Radia RSC był Krzysztof Turowski - myśliwy, fotograf, a także przewodniczący komisji ds. komunikacji, promocji, kultury i etyki łowieckiej przy ZO PZŁ w Warszawie. W rozmowie Maciej Bąba poruszył m.in. temat związków między polskimi przysłowiami a faktyczną naturą zwierząt.
Szukaj w treści odcinka
Utarło się w powiedzeniach np.
czwany jak lis, możemy powiedzieć nie wywołuj wilka z lasu, możemy też wspomnieć krzyżaków, kiedy to Maćko z Bogdańca jest leczony tłuszczem bobrzym, jeżeli chodzi o zapalenie płuc.
Co możemy powiedzieć na temat tych powiedzeń, które weszły w naszą tradycję, nasze słownictwo, nasze postrzeganie różnego rodzaju zwierząt poprzez dokładanie ich cech ludzkich, a rzeczywistości?
Och, myślę, że możemy powiedzieć bardzo dużo i też fajnie, że zaczynamy wychodzić od takich przysłów, bo moim ulubionym jest jak Filip z Konopi i dzisiaj myślę, że bardzo dużo osób będzie zdziwionych, że tego Filipa to chodzi o zająca, bo właśnie my w naszym języku łowieckim
O zającach mówimy, że to jest na przykład Filip, a skonopia, no bo wyskakiwał faktycznie z konopi.
I cała ta masa ciekawostek właśnie tych rzeczy, tych legend ma swoje korzenie właśnie w łowiectwie, właśnie w tych rzeczach związanych tutaj z naturą i z przyrodą.
I co ciekawe, jakbyśmy mogli na przykład porozmawiać dzisiaj o lisie, to lis uchodzi za brudasa.
Mało tego, złośliwego.
Dlatego, że zarzuca się mu złośliwość w kontekście do borsuka.
Dlatego, że jeśli byśmy wyszli dzisiaj do lasu i znaleźlibyśmy norę, w której żyje lis i w której żyje borsuk, to ta borsukcza byłaby pięknie czysta, taka powiedzmy sobie wyczyszczona, bez żadnego kijka, brudu, odchodów czy czegokolwiek innego.
Natomiast jakbyśmy zobaczyli tą lisią, to wiedzielibyśmy, że tam jest lis i ma tam brzydko, ma tam brudno, ma tam całą resztkę gdzieś tam niedojedzonego pokarmu i innych rzeczy.
No i śmiejemy się czasem, że ten właśnie lis potrafi płatać figlę temu bursukowi i stąd ta złośliwość, że przychodzi do tego bursuka i przy tej jego noży potrafi się załatwić, coś mu podrzucić, że jest taką po prostu troszeczkę świnką, jeśli chodzi o zachowanie.
I właśnie do tego borsuka mu się zarzuca tą złośliwość przez to brudzenie jego, tego czystego, zadbanego właśnie przybytku.
No i oczywiście lis synonim przebiegłości.
Tutaj my też w naszym języku potocznie nazywanym też gwarą mówimy o tym,
Jest to ten przeheraż, jest to ten hytrus, więc tutaj o tym lisie całą masę właśnie takich gdzieś tam niefajnych rzeczy moglibyśmy poopowiadać.
Dobrze, tutaj mówimy o lisie.
To już mamy trochę wyjaśnione, jeżeli chodzi właśnie o tego zwierzaka.
Natomiast nawiążę do niedźwiedzia, ponieważ kiedyś rozmawiałem z osobami, które szukały, skąd pochodzi słowo niedźwiedź.
Okazuje się, że o niedźwiedziu nic nie mówiło się głośno, jeżeli chodzi o to, ponieważ było to zwierzę, którego nazwy się nie wypowiadało głośno, żeby po prostu nie ściągnąć go do siebie.
Tak jak wcześniej wspomniałem, nie wywołuj wilka z lasu, tak samo było i z niedźwiedziem.
No z niedźwiedziem też wiąże się cała masa tutaj ciekawostek, legend.
No przede wszystkim wiemy, uchodzi on za synonim siły fizycznej, tak.
Mówi się, że silny jak niedźwiedź, jak niedźwiedź właśnie to aż w krzyżu trzaśnia, ale z drugiej strony też mówiło się o tych ruchach niedźwiedziewatych, prawda, że on jest taki powolny, tak, że taki, taki tutaj, tutaj taki ociężały, taki ciężki, natomiast
Mówi się o tym, że w ogóle niedźwiedź nie atakował kobiet, że on tutaj atakuje tylko mężczyzn, respektował kobiety.
Natomiast niedźwiedzia bardzo mocno się bano i też na niego nie polowano.
Szczególnie tutaj są takie zabobony gdzieś wychodzące ze strony tej białoruskiej straży leśnej.
Ci właśnie ludzie mówili, że na niedźwiedzie się nie poluje.
Jest on zbliżony, uważano, że jest on zbliżony do człowieka i zabicie może na nas ściągnąć niesamowite nieszczęście.
Tak, tutaj bano się tego polowania.
Ten, kto widział kiedyś uskorowanego niedźwiedzia, mówił, że on jest bardzo mocno podobny do człowieka.
Ciekawostka jest jeszcze też taka, że na Syberii podobno niedźwiedzie miały zapłatniać kobiety, które później rodziły mocarzy.
Można ich było rozpoznać po zrośniętych żebrach, że tutaj w taki sposób gdzieś tam niedźwiedzie funkcjonowały, chociaż bardziej, jeśli chodzi o niedźwiedzia, bano się wilka.
To właśnie w kontekście wilka mówiono, że jak wychodzono polować na wilki, to się o tym nie rozmawiało,
Miał słyszeć, znać, rozumieć ludzką mowę.
Więc w momencie, w którym wychodzono na polowanie na wilka, nie mówiono o tym, że wychodzimy na polowanie na tego wilka.
Bano się tego wilka.
Bardzo często tutaj mówiono, że tutaj nie do końca wiemy, czy jest to wilk, czy jest to wilkołak.
Kolejny odcinek.
Wielkie dzięki i do zobaczenia!
To jeszcze do niedźwiedzia nawiążę.
Jak to jest z tym jego łasuch, byciem łasuchem na miód?
To prawda, że te podbierał z barci na przykład miód?
Oj tak, jak najbardziej.
Bartnicy od wieków traktowali go jak niesamowitego szkodnika, tępili go, tak, i tutaj starali się, żeby jak najdalej ten niedźwiedź od tego tutaj naszego ula dzisiaj, tak, a dawniej od tej barci był.
Także mówiono też o nim, że zdaniem szlachty zwierz pijący miód nie mógł pożywiać się padliną.
Także tutaj dlatego właśnie udawanie martwego miało nam przynosić ten ratunek, że mówiono o tym, że zwierzę, które jest tak szlachetne, że tutaj właśnie żywi się tym miodem z tej barci,
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Był źródłem wielu cennych preparatów medycznych i wierzono, że do XIX wieku nawet wierzono, że tutaj całą masę różnych chorób można właśnie za pomocą, czy to niedźwiedziego sadła, czy to też mięsa, czy to też innych części tego zwierzęcia można go było wykorzystywać właśnie jako tutaj rzecz leczniczą.
No to skoro przechodzimy do rzeczy leczniczych, chciałbym zatrzymać się przy bobrze, ponieważ akurat bubr pojawił się między innymi właśnie na początku krzyżaków Sienkiewicza.
Ponieważ z jednej strony widzimy go jako wspaniałego budowniczego, który przygotowuje zbiorniki retencyjne, z drugiej strony mówimy, że tworzy szkody.
Z trzeciej strony mówimy o tym, że jest pod ochroną.
Z czwartej strony w mediach społecznościowych czytamy o odstrzale bobrów, ale zatrzymajmy się właśnie przy tych cechach, jeżeli chodzi o prozdrowotne właściwości niektórych części bobra.
Zanim do tego dojdziemy, to może jeszcze troszeczkę takiego wprowadzenia, bo co ciekawe, pierwszym prawem łowieckim były regalia łowieckie wprowadzone przez tutaj Bolesława I Chrobrego.
Regalia, czyli prawo do polowań na zwierzynę grubą przez panującego, przez szlachtę.
To było takie pierwsze prawo.
Natomiast kolejnym prawem, które Bolesław Chrobry wprowadził, było ochroną gatunkową bobra.
Jakby Bolesław Chrobry pierwsze prawo tutaj to były te regalia, natomiast kolejnym była ochrona gatunku bobra.
I to jest ciekawe z uwagi na to, że bubr miał kilka zastosowań, to jest dobre słowo tutaj, które mogę użyć,
Natomiast polowania po pierwsze były bardzo ważne z uwagi na pozyskiwanie mięsa.
To była jakby pierwsza część.
Druga część to te nasze grzywny, które dzisiaj płacimy.
Grzywny, czyli skórki.
I ogromną wartość miała tutaj skóra z bobra, którą pozyskiwano.
Ten, kto kiedyś dotykał tutaj tej skóry,
Z bobra to wie, że faktycznie to, to futro, które tam jest, no jest niesamowicie miękkie i patrząc na to z punktu widzenia tamtych czasów, no to mogło to mieć naprawdę niesamowitą, ogromną wartość, ale mało kto wie, że funkcjonowało jeszcze coś takiego jak kastoreum.
Kastoreum, czyli strój bobrowy i to są gruczoły bobra, które miały być cudownym lekiem na wiele chorób.
No oczywiście było to, jak można się dzisiaj domyślać, też przede wszystkim placebo, bo działało na wszystko.
Przeziębienie, grypy, wszelkie dolegliwości psychiczne, niepsychiczne, na to wszystko działało kastoreum.
No i oczywiście kto napędzał?
Napędzali ci, którzy mieli pieniądze na to, żeby tego kastoreum móc kupić.
I dochodziło ono do strasznie ogromnych tutaj, tutaj cen i oczywiście ludzie brali go nawet wtedy, kiedy byli zdrowi, no bo skoro, skoro mam, skoro mnie stać, to mogę pokazać tutaj innym, innym kolegom, koleżankom, tak, szlachciankom i szlachcicom, że jestem na tyle bogaty, że mogę to placebo sobie, to kastereum przyjmować nawet wtedy, kiedy
Kiedy jestem zdrowy?
Co ciekawe, tam faktycznie są, bo to już w V wieku przed naszą erą udowodniono, że są tam swego rodzaju specyfiki, łącznie z kwasem salicylowym, co dzisiaj wiemy na czele, które pomagają, więc faktycznie miało to przynosić gdzieś tam nam jakieś pozytywne rzeczy, jeśli chodzi o nasze zdrowie.
Natomiast było to tak mocno rozpowszechnione, było to tak ważne dla w tamtych czasach żyjącej szlachty, że powstawały nawet legendy, które mówiły o tym, że bubr goniony przez myśliwych odgryzał swoje jądra i wyrzucał je,
I ten sam napotkany bubr podnosił później swoje podogonie, pokazując, że nie ma już po co na niego polować, bo już tego castoreum nie ma i są nawet tutaj w angielskich bestiariuszach z XIII wieku.
Zdjęcia autokastracji takiej, znaczy zdjęcia, przepraszam, malunki, ryciny autokastracji bobra i tutaj mówiące o tym, że tak jak bubr pozbywa się swoich jąder, tak samo człowiek powinien pozbyć się swoich grzechów.
To oczywiście miało takie nawiązanie też jeszcze do reliki.
No to już wiemy, jak z tym bobrem jest.
Ja natomiast teraz nawiążę chyba do największego ssaka, oprócz żubra, który żyje w naszych lasach, łosie, ponieważ akurat o łosiu można dużo mówić.
Najczęściej mówimy na temat łosia w przypadku zdarzeń drogowych, aczkolwiek nie tylko zdarzeń drogowych, ponieważ akurat również i kolejarze często wspominają o tym, że sarna ucieknie, Daniel ucieknie, łoś natomiast próbuje swoją siłą woli zatrzymać pociąg, nie udaje mu się to.
Tak, nie udaje mu się to, zresztą samochody również tutaj, tutaj byśmy z uwagi na naszą, naszą bliskość do Campinosu też, też tutaj od razu powiem, noga z gazu, jeśli jesteśmy w Campinosie, dlatego, że pamiętajmy, że spotkanie z łosiem na drodze, to on ma tak wysoko tutaj ten, tę swoją tuszę, że no niestety może nam wyrządzić ogrom krzywdy, no i my też jemu, więc tutaj nie ma sensu,
Nie ma sensu zbyt bardzo pędzić, lepiej zwolnić i być bezpiecznym i też o to bezpieczeństwo zwierzyny w lasach zadbać.
Natomiast dawniej wierzono, że kopyto łosia leczy epilepsję.
Skuteczne było wtedy, kiedy myśliwy zastrzelił tego łosia w momencie, w którym on tą nogą się drapał.
I to wtedy był fantastyczny lek.
Natomiast co ciekawe, to też my dzisiaj wiemy, bo tutaj każdy myśliwy jest też swojego rodzaju biologiem, ekologiem, my tą biologię zwierzyny musimy wiedzieć.
Natomiast do XVII wieku wierzono, że łoś nie ma stawów w nogach.
Nasza wiedza o zwierzynie wtedy była tak znikoma, że wierzono, że nie ma stawów w nogach.
że on kiedy idzie spać, opiera się o drzewo i żeby tego łosia upolować, wystarczy do niego podejść i to drzewo ściąć.
I wtedy drzewo się przewracało, łoś się przewracał i w taki sposób stawał się zwierzyną.
Ostatnie odcinki
-
Gość dnia: Marzena Pędziwiatr – dyrektor oddzia...
04.02.2026 07:45
-
Program samorządowy: Krzysztof Jażdżyk, Konrad ...
03.02.2026 12:07
-
Gość dnia: Dorota Wajner - prezes Stowarzyszeni...
03.02.2026 09:52
-
Poza zasięgiem: Duchowość (02.02)
02.02.2026 11:15
-
Muzyczna przystań: Thesis (01.02)
02.02.2026 10:55
-
Czerwony dywan: Pan Savyan (31.01)
02.02.2026 10:35
-
Scena otwarta: Damian Sikorski (30.01)
02.02.2026 10:33
-
Gość dnia: mł. asp. Aneta Placek – Komenda Miej...
02.02.2026 09:19
-
(Nie) Bądź zielony z AURAEKO: Co kryją etykiety...
30.01.2026 11:03
-
Gość dnia: Maciej Malangiewicz - dyrektor Łowic...
30.01.2026 09:26