Mentionsy

Radio RSC - newsy, wywiady, audycje
27.01.2026 07:41

Gość dnia: Przemysław Rybicki, Łukasz Maciejewski, Marcin Pisarski - kolektyw ZATHRA (27.01)

We wtorek, 27 stycznia, "Gośćmi dnia" Radia RSC byli Przemysław Rybicki, Łukasz Maciejewski i Marcin Pisarski - przedstawiciele kolektywu ZATHRA. W rozmowie Maciej Bąba poruszył temat premiery albumu "VA: Projekt ZATHRA-01", która odbędzie się 30 stycznia w Sali Strakacza (Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewiach) o godz. 19:00.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 137 wyników dla "Centrum Kultury i Sztuki"

Pamiętam, że kilka ładnych tygodni temu w sobotnie popołudnie spotkaliśmy się w radiu, ponieważ jako jedna z niewielu instytucji w mieście posiada jeszcze magnetofon i mieliśmy okazję odsłuchać tego, co będzie za moment 30 stycznia prezentowane w sali Strakacza.

Opowiedzmy coś więcej na temat właśnie tego, no właśnie jak to nazwać, to jest album, to jest materiał, to jest projekt, to jest przedsięwzięcia?

Myślę, że jakiego słowa byśmy tutaj nie użyli, ono będzie dobrze pasowało, bo to jest z jednej strony coś więcej niż tylko album, niż tylko składanka.

Jest to w pewnym sensie audioopowieść, a więc też historia mówiona, która opowiada pewne fikcyjne wydarzenia, które być może kiedyś wydarzyły się w Skierniewicach.

Ale też jest to projekt związany stricte z muzyką, z różnymi gatunkami muzyki elektronicznej, jak ona szeroka i długa, jeśli można tak powiedzieć, więc jest to na pewno interdyscyplinarny projekt, który został ujęty w taką formę właśnie z grabnej kasety i tutaj chyli mi czoło, no bo faktycznie kaseciak był potrzebny, żeby pierwszy raz posłuchać tej tak zwanej matki, a więc tego pierwszego nagrania, które przysłała nam tłocznia kaset.

Album, składanka, ponieważ tutaj w tym momencie ja miałem okazję podsłuchiwać, znaczy słuchać, tak to nazwijmy, właśnie tego materiału, który tam się znajduje.

I odnoszę wrażenie, że to nawet nie jest składanka, to jest kompatybilna opowieść, ponieważ to są i utwory, i wejścia lektorskie, które opowiadają pewną historię, która mogła wydarzyć się w budynku, który jeszcze kilkaset metrów tam, kilkanaście miesięcy temu jeszcze stał.

Tak, zgadza się.

Cały koncept polega na tym, że każdy z nas, każdy z pojedynczych producentów ZATHRY dostał tą część historii, która jest opowiadana przez lektora.

Do opisania w sposób taki, jaki umie najlepiej, czyli do przedstawienia w postaci swojej produkcji muzycznej, czyli utworu i nadania mu swojego charakteru adekwatnie do tego, co w danym momencie mówi lektor.

Te elementy lektorskie w muzyce elektronicznej nie są może specjalnie popularne.

Zaczerpnęliśmy tutaj trochę z takich hip-hopowych elementów.

Tam storytelling jest bardzo popularny.

A tutaj w tej muzyce elektronicznej, którą reprezentujemy w ZATRZE, postanowiliśmy, że właśnie wzbogacimy tą warstwę muzyczną historią opowiedzianą przez lektora, podzieloną na te sześć krótszych wejść lektorskich, stanowiących jedną całość i jedną opowieść przeplataną tymi produkcjami muzycznymi naszymi.

Jak się czuje twórca, który w tym momencie musi podporządkować swój wytwór do czegoś, co powstało wcześniej, czyli na przykład do tej opowieści lektorskiej?

Może nie do końca jest to takie formalne, bo my też mamy pewne takie utarte swoje pewne style, które przyjęliśmy, które rozwijamy od lat.

I ta składanka, to nasze VA łączy się właśnie z tym, że każdy z nas dołożył tutaj taką cegiełkę i każdy widział to troszeczkę inaczej.

Dodajmy do tego, że nie narzucaliśmy żadnej formy.

Nie było powiedziane jasno, kto co ma nagrać, jaki to ma być styl.

Dodaliśmy taką otwartą furtkę sami sobie.

To jest sześciu producentów, wszyscy są ze Skierniewic.

I każdy z nas po prostu zrobił to tak, jak to widzi.

Czyli to w jednym momencie powiedziane jest właśnie, że sześciu niezależnych producentów, kolektyw ZATHRA jest tylko i wyłącznie tym miejscem, które was scala.

Jest między wami na przykład, ponieważ, może inaczej, bo z jednej strony ktoś by mógł powiedzieć, że no tak, każdy będzie mówić, że moje sześć jest lepsze niż twojsze, aczkolwiek z drugiej strony jak można porównywać psa do kota, że to jest muzyka, jest to świat zwierząt, tak jak pies-kot, a tutaj mamy świat muzyki i te różnego rodzaju nurty w jakiś sposób się uzupełniają.

To jest bardzo alternatywna przestrzeń generalnie muzyki i myślę, że też pojemna jeśli chodzi o w ogóle szeroko rozumianą muzykę elektroniczną i to też widać podczas tej produkcji, bo myślę, że nawet ktoś kto nie jest zaprawiony w odsłuchiwaniu muzyki elektronicznej może sobie taką kasetę

Czy też cyfrowe wydanie odpalić i po prostu przejść od tych ambientowych, a więc nieco bardziej spokojnych, mrocznych, onirycznych fragmentów poprzez właśnie zgliczowane, połamane bity środka tej produkcji, aż gdzieś po takie hipnotyczne, a wręcz klasyczne na końcu techno, więc myślę, że

że tutaj tych zmian jest sporo i to są, tak jak sama ZATHRA jako kolektyw jest pojemna, jeśli chodzi o kreatywność i różne pomysły muzyczne, o tyle tak samo ta produkcja.

Łączy nas chyba to, że to jest szeroko rozumiana muzyka ze światłowodu, ja lubię używać tego sformułowania, chodzi o to, że to jest muzyka

A wbrew pozorom, jeżeli jest narzucony pewien temat i nawet czasem hasło, to już zaczyna w wyobraźni producenta pracować w pewnym sensie wyobraźnia i to gdzieś tam się przekłada fajnie na wyprodukowany utwór.

Jest różnorodnie, ale na pewno da się znaleźć bardzo wspólny mianownik.

Ale tak jak słuchałem właśnie wtedy, kiedy spotkaliśmy się tutaj na Sobieskiego 81, zwróciłem jedną uwagę i właśnie w szczegółowości waszego odsłuchu taśmy matki, że...

Dlatego nie da się posłuchać na przykład na 128 częstotliwości na wyrównanych środkach, jak to jest powiedzmy w studiach radiowych, MP3 powiedzmy sprowadzone praktycznie do, skompresowane na maksa, że tutaj każdy z was zwraca uwagę na szczegóły, a w szczegółach diabeł tkwi.

Jak to jest, jeżeli chodzi o to?

Ponieważ odsłuchiwałem i nawet to nasze spotkanie polegało na tym, że usiedliśmy w ciszy, odpaliliśmy kolumnę i chodziło o to, żeby wychwycić te szczegóły, te niuanse, które powiedzmy no nie do końca pasowały, nie do końca oddawały to, o czym autor myślał.

Przede wszystkim ta kaseta matka i to sprawdzenie to było takie nasze zweryfikowanie tego czy oby wszystko na taśmę się nagrało, bo to jest ten nośnik, z którym myślę, że doświadczenie szczególnie w dzisiejszych czasach jest coraz mniejsze, więc trzeba było sprawdzić na ile muzyka elektroniczna przenosi się na

Właśnie ten kasetowy magnetyczny nośnik, a po drugie faktycznie te produkcje, ja to szczególnie jak sobie myślę o hipnotycznym techno, tych wszystkich modulacjach, zmianach delikatnych, subtelnych, one potrzebują odpowiedniego takiego technicznego zaplecza.

To nie jest tak, że nie da się posłuchać tego materiału na słabszym sprzęcie, czy może na mniej zniuansowanym odsłuchu.

Ale faktycznie, im mamy lepszy odbiór tego materiału, im mamy lepsze odsłuchy, tym więcej możemy po prostu zauważyć.

Ale tu też chyba myślę, że warto zaznaczyć to, że kaseta jest nieprzypadkowa.

Bo to jest taki nośnik, który będzie dodawał charakteru wraz z upływem czasu tym nagraniom, bo kasety mają to do siebie, że każdy kolejny odsłuch trochę gdzieś tam odbija się na jakości samej kasety i to też może z perspektywy czasu nadawać jakby nowych tych muzycznych znaczeń, brzmieniowych.

Jak wy się zapatrzywaliście na to, żeby taki nośnik wybrać do tego materiału?

Po pierwsze mieliśmy i cały czas mamy świadomość tego, że kaseta magnetofonowa to jest medium, które gdzieś tam już pozostało za nami i które nie jest obecnie jakiś nadwyraz popularne.

Tak jak wspomniałeś wcześniej, magnetofon czy walkman to już są sprzęty, które odeszły prawie w zapomnienie.

Jednak są osoby, które cenią sobie ten specyficzny charakter brzmienia taśmy magnetofonowej.

Ten szum, który ona niesie sobą.

I może też dlatego wybraliśmy właśnie kasetę, żeby ten charakter był taki dosyć unikalny.

Osobiście obecnie w domu też nie mam magnetofonu, zepsuł się.

Mam ich cały zbiór, bo pewnie do nich kiedyś wrócę.

Na chwilę obecną traktuję to nasze wydanie kasetowe jako taki element, który zostanie i będzie stał na półce.

Jak będę miał ochotę, to pewnie w cyfrze sobie tego posłucham.

Ale tak jak mówię, minie kilka lat, magnetofon do mnie wróci i wtedy na pewno bardzo chętnie wrócę do tego nagrania.

Ja myślę, że gdyby na przykład ten pomysł na kolejny projekt też był związany z wydaniem kasetowym, to warto by na przykład ołówki takie ZATHRA też do tego dołożyć.

I instrukcje, do czego one służą.

No właśnie, a ty jak się zapatrujesz właśnie na tego?

To ja może jeszcze rozwinę ten temat naszego odsłuchu kasety matki.

Właściwie dla nas to była taka weryfikacja, takie potwierdzenie, że my jako producenci mamy tą taką naszą wiedzę plemienną.

Która polega na tym, że żeby nagrać odpowiednio utwór, przygotować go, stworzyć mix odpowiednio, później to wymasterować, to my musimy też wiedzieć na przykład, że taka kaseta potrzebuje odpowiedniego przygotowania materiału dźwiękowego.

Że tu musi być odpowiednio potraktowany materiał, nie tak jak na przykład na flingi.

Przygotowując materiał, który wiecie, że docelowo trafi na tą taśmę magnetyczną, to już w tym momencie, w momencie tworzenia musicie pewne parametry już ustalić z góry, niż gdyby to na przykład tylko i wyłącznie wychodziło w wersjach... Dokładnie, dokładnie.

To jest troszeczkę tak jak z płytą winylową, ona lubi mono dźwięk, tak?

Więc my musimy wiedzieć, jakie częstotliwości, gdzie, w jaki sposób zamknąć w tych naszych finałowych utworach.

Do tego dochodzi też mastering i tutaj profesjonalnie wymasterowany materiał został właśnie w kierunku, żeby była nagrana kaseta.

To był priorytet.

Dlatego też słuchając tej kasety matki byliśmy ogólnie zadowoleni z tego materiału, bo brzmi to po prostu dobrze.

Czyli nie poszliście na łatwiznę?

No postaraliśmy się, dołożyliśmy starań z każdej strony, żeby to brzmiało jak najlepiej.

Czyli dla was też to było wyzwanie swoiste, jeżeli chodzi właśnie o całą waszą twórczość, to czym się zajmujecie na co dzień, co mieliśmy okazję do tej pory słuchać na przykład utworów, do których nawiązywaliście do twórczości Chopina na przykład.

Tutaj akurat po prostu też musieliście ten level wyżej sobie postawić, ponieważ następna na przykład będzie płyta winylowa, gdzie zupełnie inne będą się zrządzić przypadki, jeżeli chodzi o tworzenie.

Za każdym razem, mam wrażenie, staramy się nie iść na łatwiznę.

Za każdym razem tą poprzeczkę staramy się podnosić i muzycznie podejmować się coraz trudniejszych wyzwań.

Tak jak wspominaliśmy na wstępie, nikt z nas nie ogranicza się do jednego gatunku muzycznego, więc każdy...

W tym przypadku, w przypadku tego release'u, każdy wysłuchując tej swojej części lektora, starał się dopasować swój styl muzyki i gatunek muzyki do tego, jak czuje to, co właśnie przed chwilą usłyszał.

Mnie się bardzo podoba, że tutaj z jednej strony mówimy o tym, że jest to kolektyw, zresztą tak zawsze mówimy, kiedy mówimy o ZATRZE.

Z drugiej strony jest to podkreślenie, że jesteście niezależnymi producentami.

To jest fajne, że jest taka płaszczyzna, na której się spotykacie i gdzie po prostu potraficie połączyć siły, żeby powstało coś, co jest niecodzienne, tak bym to określił.

Ale tutaj też dajemy wszystkim wolną rękę.

Ja się spotkałem z takimi opiniami, że współcześni producenci starają się

Starają się dopasować do, powiedzmy, labelu, w którym chcieliby wydawać.

Czyli tak naprawdę robić muzykę pod konkretny label, po to, żeby w nim wydać jakieś swoje utwory.

My mamy zupełnie ten kierunek odwrócony.

U nas jest tak, że mając ten ZATHRA Rekord, czyli swój własny label, możemy tworzyć muzykę i robić ją w taki sposób, w jaki dyktuje nasze wnętrze.

Czyli nie kopiujemy, nie inspirujemy się zanadsto innymi artystami.

Po prostu robimy to w taki sposób, jaki nam podpowiada serce i jak chcielibyśmy, żeby to finalnie wyglądało.

I nie mamy dzięki temu żadnych narzutów zewnętrznych, które by w jakiś sposób nas kierowały w którąś ze stron.

Ja jeszcze bym chciał dodać tak trochę z perspektywy zawodowej, że cieszy jeszcze fakt, że cały czas gdzieś tym takim spójnym mianownikiem jest po prostu miasto Skierniewice, bo to też jest ważne.

Tutaj no nie ma co ukrywać, że ta historyjka, ona jest przepleciona jakimiś prawdziwymi motywami ze Skierniewic, związanymi z Instytutem chociażby Ogrodnictwa, z jakąś wyimaginowaną przeszłością.

Jest dużo takich znaków zapytania, ciekawych domniemań, trochę fantastyki, trochę takich

Ciekawych motywów i to jest w ogóle też z perspektywy tego słowa, bo mówimy sporo o muzyce, ale jeszcze dwa słowa o tej historii opowiedzianej przy pomocy lektora, że sporo osób, które gdzieś tam miały okazję zapoznać się z treścią, mówiło, że czuć tam nawiązania do różnych dzieł literackich, fantastycznych, to jest chyba fajne, że to czerpie w ogóle z takiego jakby kulturalnego

i że też jest bardzo otwartą formułą, bo to jest chyba też to myślę, że wszyscy się ze mną zgodzą, że to jest projekt, który no nie wiadomo co on przyniesie w przyszłości, bo ten koniec jest na tyle otwarty i zaskakujący, że myślę, że to jeszcze może się niejedno wydarzyć.

Ja tylko powiem w ten sposób, że tutaj akurat kiedy był odsłuch taśmy matki, to zastanawiałem się, czy zanim przejdę przez te drzwi śluzowate, tak to nazwijmy, czy czasem nie założyć kombinezonu Biohazard z napisem takim.

Nasze spotkanie to oczywiście mowa na temat tej produkcji, ale też i zaproszenie na koncert.

To prawda, dlatego że staraliśmy się różne te puzzle tego przedsięwzięcia złożyć w całość i tym takim finałem tego wydawnictwa ma być premiera także fizyczna tego projektu 30 stycznia, więc na sam koniec tego miesiąca w Centrum Kultury i Sztuki.

W sali Strakacza premiera projektu ZATHRA 01.

Będzie to myślę, że panowie jeszcze dopowiedzą, ciekawe przedsięwzięcie także z perspektywy potencjalnego widza, bowiem rzadko zdarza się tak, że przynajmniej w naszym mieście, że w jednym miejscu będziemy mieli okazję usłyszeć po sobie sześciu artystów, którzy zagrają tak zwane live-akty, a więc nie będziemy tutaj odtwarzać tych numerów z płyty, z kasety, tylko po prostu jakby tworzyć nową jakość na żywo.

Chodzi też o to w tym koncercie, żeby grając ten moment live actu oddać charakter, a nie odtworzyć ten sam utwór, który znajduje się na wydawnictwie, na kasecie.

Czyli zasadniczo ja na przykład jeszcze nie wiem dokładnie co zagram, to tak naprawdę troszkę uzależniam to od tego jaka będzie atmosfera na sali, jak to będę odbierał tam na miejscu.

Grając w tak zwany live act mamy tę możliwość, że możemy w jakiś sposób dostosować charakter naszej muzyki i to co aktualnie zagramy do tego co nas otacza.

Ja powiem tylko, że po prostu to jest tak samo jak i ze mną.

Kiedy się daliśmy do stołu, żebyśmy zaczęli naszą rozmowę, też nie wiedziałem do końca, jakie pytania będą zadawać.

A jeszcze uzupełniając wypowiedź Przemka, jest nas aktualnie w kolektywie sześciu i każdy z nas, oprócz tego, że jest producentem, jest też life-actowcem.

Czyli każdy z nas ma swoje określone urządzenia elektroniczne, czy to analogowe, czy cyfrowe, czy to jest praca z komputerem, czy z jakimś GrooveBoxem, czy to jest system modularny.

Można długo o tym dyskutować, to trzeba o tym powiedzieć jasno, że każdy w tym kolektywie jest w stanie sam zagrać live act, czy mówmy na to koncert.

Koncert, live act.

To jest mniej więcej takie przełożenie w muzyce elektronicznej się tak to określa zwykle.

I jeszcze a propos tego 30 stycznia, to warto dodać, że poza tym, że to będzie, tak jak Łukasz powiedział, zupełnie na żywo.

My nie wiemy, my mamy pewną koncepcję, my jesteśmy po skończonym projekcie, mamy w głowie tę całą opowieść wraz z lektorem, tę historię audio i my na podstawie tego dopiero usiądziemy do maszyn i my coś stworzymy zupełnie nowego, niepowtarzalnego.

Dlatego warto, zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby taki koncert, live act na żywo posłuchać w Skierniewicach.

Dodać jeszcze warto, że chcemy na pewno zadbać o tą stronę wizualną, ponieważ kolektyw jest multidyscyplinarny.

My nie tylko skupiamy się na muzyce, ale też skupiamy się, jak część z was może wie, na grafice, na pracach takich właśnie wizualnych.

Pracujemy też z AI.

Taki kierunek rozwojowy, modny ostatnio, więc staramy się też wykorzystywać te technologie.

Czy to będzie most łączący 01 z przyszłą 02?

Na to pytanie ciężko odpowiedzieć, bo na pewno kształtują się w naszych głowach jakieś kolejne projekty, ale chyba zostawimy to jeszcze jako taka nasza tajemnica.

Zobaczymy, zobaczymy jaki będzie odbiór.

Tak samo z tym pierwszym koncertem.

Na razie nie umawiamy kolejnych, chociaż są pomysły, są propozycje i moglibyśmy już to robić, ale nie, chcemy zobaczyć jak wypadniemy tutaj, czy taka formuła się dobrze, czy będziemy miała dobry odbiór i wtedy podejmiemy takie decyzje.

Ja tylko jeszcze dodam, jeśli chodzi o ten koncert, że

Zachęcam, jeśli ktoś się wybiera, mimo że drzwi będą cały czas otwarte przez cały czas trwania tego koncertu, żeby uczestniczyć w nim od samego początku.

Bo dzięki temu będzie można tę historię usłyszeć i poczuć tak, jak sobie ją tam opowiemy, bez straty jakiegokolwiek momentu.

No tak, bo w tym momencie każdy dźwięk będzie ważny, ponieważ w tym malefakcie dźwięki nie będą kompatybilne, tożsame z tym, co na płycie jest na początek całego przedsięwzięcia o godzinie 19.00.

Nie kusi was teledysk?

Mamy trochę industrialnych, fajnych takich terenów postapokaliptycznych, jeżeli chodzi o region nasz.

Myślę, że potencjał cały czas jest, ten wideo i tych projektów związanych z przestrzenią wideo, też kilka w głowach gdzieś tam się rodzi.

Ale też trzeba pamiętać, że to ja się chyba pierwszy, jako jeden z najmłodszych stażem członków ZATHRA przekonałem, że żeby taki projekt faktycznie od A do Z dociągnąć, to po prostu potrzeba czasu, konsekwencji.

Każdy z nas pracuje zawodowo zupełnie w innej przestrzeni, więc aby to wszystko spiąć na takim poziomie, który by nas satysfakcjonował, to po prostu wymaga

Czasu i poświęconej pracy.

Fajnie, że jest ten efekt fizyczny i to jest na pewno na jakiś czas domknięcie tego pewnego etapu, a myślę, że po tego 30., jak już ostatni live act się skończy, no to usiądziemy razem, będziemy myśleć co dalej.

Ja mam kilka projektów w głowie wideo, które mogłyby gdzieś tam łączyć muzykę elektroniczną, ale i znów miasto Skierniewice, bo myślę, że to jest naprawdę bardzo duży potencjał do tego, żeby gdzieś te projekty elektroniczne umiejscowić też w przestrzeni naszej miejskiej.

Powiem od razu, mamy pomysł i mamy plan na kolejny projekt, który jest związany bezpośrednio z wideo.

Nie bezpośrednio z teledyskiem, o którym tutaj było pytanie, natomiast wideo będzie miało, będzie grało tutaj ważną rolę.

Ale to na razie tyle, na razie nie będę zdradzowywał.

Jasne, jeszcze 5 minut naszej rozmowy i bym wszystko od was wyciągnął, łącznie z pinami do waszych kart, natomiast

Powiem w ten sposób.

Trzeba być 30 stycznia, godzina 19, w sali strakacza od pierwszego do ostatniego dźwięku, żeby poznać to, co kolektyw ZATHRA stworzył, a przypomnę tylko, że ten właśnie, to właśnie ciało, chciałem powiedzieć twór ciało, jest laboratem Parowozów Kultury w Skiernickich.

Dziękuję serdecznie i do zobaczenia.

Dziękuję za rozmowę i zapraszamy.

Dziękuję.