Mentionsy
Muzyczna przystań: Mgły (18.01)
W niedzielę, 18 stycznia, gośćmi audycji "Muzyczna przystań" byli członkowie zespołu Mgły: Ewa Wyszyńska, Piotr Grudziński oraz Rafał Olewnicki.
W rozmowie Dagmara Obrębska poruszyła temat prac nad nowym albumem, którego brzmienie inspirowane jest niezwykłym dźwiękiem organów morskich.
Szukaj w treści odcinka
Dzień dobry Państwu.
Moim i Państwa gościem jest formacja Mgły i po kolei tutaj Ewa Wyszyńska.
Rafał Olewnicki.
Zaraz przejdziemy do tego, kto czym się zajmuje, ale chciałam wrócić do korzeni mgieł i zapytać, jak to się stało, że się spotkaliście i zaczęliście razem pracować?
Nie wiem, czy uda mi się przypomnieć sobie.
Pamiętam to jak zna mgły, można powiedzieć.
Ja z Piotrkiem poznaliśmy się na Akademii Muzycznej w Katowicach, na korytarzu.
Bo bywały tam imprezy, w których uczestniczył cały akademik.
Ja byłam na kierunku wokalistyka, Piotrek był na gitarze jazzowej.
A później Piotrek z różnych projektów muzycznych, w które się angażował znał Rafała i tak jakoś się połączyliśmy.
Ze wspólnymi marzeniami dotyczącymi założenia własnego zespołu, tworzenia własnej muzyki.
Tak jakoś się... Trochę przyspieszyłaś chyba, bo jeszcze początkowo my najpierw w duecie chyba zaczęliśmy grać.
Potem w międzyczasie właśnie poznałem Rafała, z którym założyliśmy studyjko.
No i poszerzyliśmy się o Rafała, a potem o kolejnych członków, w tym siostrę Ewy, Adę.
To jest tak, teksty i muzyka, tutaj Ewa, muzyka Piotr, muzyka Rafał i też produkcja, dobrze pamiętam?
Głównie za produkcję we dwóch odpowiadamy.
W przypadku tej nowej, drugiej płyty, która mamy nadzieję niebawem ukaże się, to już pewnie w przyszłym roku, to my tu z Rafałem wspólnie produkujemy i dbamy o każdy szczegół.
Zanim przejdziemy do tego, co w przyszłości, bo tutaj trzy single, które zapowiadają najświeższe wydawnictwo, to ja bym chciała wrócić do tej waszej muzycznej przeszłości.
Melancholia i takie właśnie mgliste snucie emocji, to jest to, co u was dominuje w stylistyce, tak jak w przypadku utworu Cisza nocna.
Ja zawsze powtarzam, że
Ja sobie czasem wybieram utwory całkowicie subiektywnie i bez uzgodnienia z muzykami.
Ewa, jako tekst zapytam pierwsza.
Powiedz mi, teksty spływają na ciebie, czy masz notesik i notujesz?
I dzieje się to mniej więcej w ten sposób.
To jest może taka, nie wiem czy ciekawostka, może podpowiedź dla niektórych osób, które chcą zacząć pisać teksty albo może piszą.
Zazwyczaj to się dzieje w ten sposób, że słyszę albo w głowie sobie wyobrażę i usłyszę jakieś zdanie.
Który później przeradza się w mojej głowie w jakąś historię z tym powiązaną.
I jak natrafię na muzykę, która jakoś pasuje do tego, co już było w moim głowie, do tego zalążka, który już powstał, to powstaje cały utwór, przy czym tekst dopasowuje zazwyczaj do muzyki i tak to się dzieje.
Jednak jakiś tam zalążek powstaje wcześniej z...
Nie wiem, z doświadczeń, z jakichś inspiracji związanych z książkami, z filmami.
Bardzo często tak bywało w przypadku pierwszej płyty.
Druga płyta, też działa to podobnie, tylko że druga płyta jest już inspirowana dźwiękami organów morskich i ta tematyka morska.
Ona niejako narzuca może trochę inne podejście do pisania tekstów.
I zaraz do tego wrócimy, ale teraz pytanie do panów.
Pojawia się tekst, pojawia się zalążek muzyki i wy to oprawiacie w muzykę.
Czy jest najpierw muzyka?
Jak w ogóle działacie jako zespół?
W przypadku tej płyty, na przykład, to było tak, że przynajmniej większa część utworów, no to był nasz taki, nasze spontaniczne, można powiedzieć, muzykowanie, bo rozstawiliśmy w naszym studiu instrumenty i przez jakiś tydzień, jak dobrze pamiętam,
Codziennie staraliśmy się jakiś pomysł wymyśleć i generalnie nie kończyliśmy, nie robiliśmy z tego pełnoprawnej kompozycji, tylko były to takie zalążki.
Przechodziliśmy do następnego pomysłu, ewentualnie kolejnego dnia właśnie wpadał nam jakiś szalony pomysł, no to robiliśmy 20-30 sekundowy kawałek, a potem to odstawiliśmy na dłuższy czas.
Tak, no ogólnie właśnie z tego chaosu, który dostawał się do mikrofonów, wybieraliśmy później jakieś takie fajne momenty i z tych momentów, z niektórych z nich powstały utwory.
Ostatecznego wyboru dokonywałam ja.
Właśnie chciałem wspomnieć.
W ten sposób, że rzeczywiście dostawałam takie zalążki już produkcji, bo to nie była tylko linia melodyczna, ale to było dużo instrumentów.
Czasami nawet z liniami melodycznymi, ale też niekiedy nie.
I po prostu wybierałam to, co mi się najbardziej podoba, to, co mi najbardziej pasuje, to, co jakoś tam rezonuje ze mną i z tekstem może, który miałam w głowie.
Przepraszam, jeszcze wejdę w zdanie.
Siedzieliśmy we trójkę nad taką koncepcją i zastanowiliśmy się, w którą stronę może ten utwór pójść, a potem oczywiście jeszcze pozostali członkowie.
Każdy swoją duszę tam dołożył w postaci właśnie czy głosu Ady, czy kolejnych instrumentów i udało nam się to ubrać w całość.
Wyprzedziliście moje pytanie, bo miałam zapytać, kto jest kierownikiem artystycznym w zespole, ale już widzę, że tu Ewa ma decydujący głos.
Nie, niestety, niestety, bardzo ubolewam i no mogę tutaj zdradzić, że no są starcia między nami, starcia, tarcia i naprawdę jest dużo, może nie kłótni, bo staramy się nie kłócić.
W zasadzie tylko jakoś kulturalnie wychodzić do konsensusu, ale okazało się, że ta płyta, można ją w pewnym sensie nazwać pewnym konsensusem między naszymi, znaczy ta płyta nadchodząca między naszymi upodobaniami, naszymi pomysłami, bo każdy z nas miał inne pomysły na różne piosenki i musieliśmy dojść do porozumienia.
Także było to dość ciekawe, na pewno doświadczenie dla nas, nie wiem czy dla słuchaczy.
Ciekawe, no mam nadzieję, że tak.
Będzie to na pewno troszeczkę inaczej, niż było to przy pierwszej płycie, bo tutaj doszedł też bardzo wyraźny głos Rafała, który też oczywiście miał duży wkład przy pierwszej płycie, no bo bębny też są oczywiście jego autorstwo, ale tutaj uczestniczył już w procesie.
No taki ostateczny wyraz, to myślę, że należy do Ewy.
Zaczyna się to zawsze od naszej subtelnej dyskusji.
Potem jest Ewa, potem oczywiście pozostali członkowie, a na koniec i tak Ewa.
Nie jako autorka tekstów myślę, że mam do tego prawo, by być.
Kierownikiem artystycznym, no bo tekst też narzuca pewną konwencję, stylistykę zespołu.
Takie było przynajmniej przy naszej drugiej, przy pierwszej oczywiście też, ale przy drugiej płycie.
To, że płyta będzie inspirowana brzmieniem organów morskich.
Nie tylko inspirowana brzmieniem, ale też te organy morskie się znajdą na tej płycie.
To tak jakby, można powiedzieć, ja zaproponowałam, a reszta się zgodziła.
Dobrze, słuchajcie, to przechodzimy do tej drugiej płyty, która już w nadchodzącym roku.
Tu padło to wiele razy, organy morskie.
Myślę, że część Polaków, część naszych słuchaczy może wiedzieć, mogła się na nie natknąć, może o nich zapomniała, a teraz sobie odświeży, bo mieliśmy okazję to kiedyś ze mną podczas wyjazdu turystycznego usłyszeć brzmienie takich organów w chorwackim mieście Zadar.
A to taki częsty kierunek Polaków, wakacyjny, także myślę, że część mogła usłyszeć na żywo ten naprawdę unikatowy w skali świata instrument.
A może o samym działaniu to opowie Ewa, bo Ewa bardzo pięknie opowiada, jak ten dźwięk się wyzwala.
No właśnie, jak ten dźwięk się wyzwala.
Ja nie wiem, czy ja dobrze powiem, bo kiedyś mieliśmy dyskusję o tym, jak ja właśnie opowiadam o tych organach morskich podczas wywiadów.
Ale w skrócie, najprościej to ujmując, jest to brzmienie, które jest wydobywane w ten sposób, że fale z morza uderzają o piszczałki organów i w ten sposób wydobywa się bardzo charakterystyczny dźwięk, taki psychodeliczny.
Nie wiem, ciemny, tajemniczy, naprawdę wyjątkowy i to usłyszeliśmy, a i to niejako, ja to tak interpretowałam, że to pozwala usłyszeć melodię morza, co mi się bardzo spodobało, bo morze jest takim symbolem bardzo obszernym, ale też takim
No też tajemniczym i tak bardzo związanym z duszą człowieka.
To chyba wie każdy, kto był nad morzem i kto dał się ponieść jakimś tam medytacjom na brzegu.
Także był to dźwięk tak niespotykany, dziwny i tak też może spójny z moją wizją zespołu, z tą tajemnicą, z tą melancholią, z tą szczyptą psychodeli, że ja uznałam, że to jest po prostu idealne i wyjątkowe i warte tego, żebyśmy to zarejestrowali i się tym inspirowali, bo dla mnie jest to po prostu fenomen.
I też zastanawiam się, dlaczego w zasadzie jakby fakt tego, że w Zadarze są te organy morskie i nie tylko w Zadarze, bo to się wszystko odbywa w ten sposób, że te organy są
Wmurowane w deptak, który jest pomostem, promenadą i te fale uderzają.
Czyli to jest prawda, to jest wszystko prawdziwe.
Fale morza uderzają o te organy, my to widzimy i my to słyszymy.
No, jest to naprawdę niesamowite i tak jak mówię, no zastanawiam się dlaczego ten fenomenalny instrument nie jest jakoś wszechnie znany, no bo jest tak inspirujący i taki wyjątkowy, że jest na pewno warty tego, żeby go poznać.
Cała nadchodząca płyta będzie właśnie powiązana w jakiś sposób z morzem, tak jak te trzy single, które już znamy.
Będzie całkowicie powiązana z morzem.
No, tak jak mówiłam, będzie inspirowana brzmieniem organów morskich.
One są właściwie w każdym utworze, tylko czasem są spreparowane, są bardzo dyskretnie przemycone, ale tu możemy zdradzić, że będą też takie utwory, gdzie one będą grały może nawet pierwszoplanową rolę.
Tak, podchodzimy do tego w ten sposób, że nie chcemy, żeby te organy były tylko w swojej takiej naturalnej odsłonie, ale tak jak Piotrek powiedział, one będą preparowane.
Tutaj właśnie Piotrek i Rafał zajmują się tym, żeby to współgrało z naszymi szkicami utworów.
A jeżeli chodzi o teksty, to też oczywiście tematyka morska.
Ja zbierałam tych pomysłów mnóstwo przez długi, długi czas, nawet przez ten okres, kiedy powstawała pierwsza płyta, bo zawsze to morze gdzieś tam...
Gdzieś tam było we mnie i mnóstwo miałam pomysłów związanych z piosenkami o tematyce morskiej.
Nie są to oczywiście piosenki szantowe, ale będzie tu dużo elementów.
Lirycznych, dużo symboliki, takich też przemyśleń z, można powiedzieć, punktu widzenia człowieka, który przebywa przez dłuższy czas nad morzem albo na morzu.
Także mam nadzieję, że będzie to ciekawe dla wielu słuchaczy.
To morze jest często też bardzo metaforyczne w tych utworach, tak jak w utworze San Francisco, gdzie tam masz w sercu sól, w oczach łzy i to wszystko zabiera morze.
To morze jest też metaforą, mam wrażenie, często.
Bardzo często też jest tak, że właśnie piszę teksty, a potem... Piszę teksty, mając jakieś tam w głowie jakąś interpretację tego tekstu, a później się okazuje, że wiele osób może to zupełnie inaczej zinterpretować i tych interpretacji robi się nagle bardzo dużo.
Tak jak mówię, jest to pojemna bardzo metafora.
To też jest niesamowite.
A może to wynika z tego, że to też jest piękne w zasadzie, że my ludzie składamy się z wody w ogromnej ilości i tak jakby, no nie wiem, lgniemy do tego morza.
Ja to trochę tak odczytuję, jakby to morze było naszą matką niejako i my chcemy z nim być, chcemy z nim obcować, chcemy...
Oddawać nasze cierpienie morzu.
Chcemy szukać odpowiedzi w morzu.
Także jest to piękne zjawisko.
Cieszę się, że mogę ja z tym obcować wcześniej.
A propos interpretacji, to chciałam porozmawiać o utworze Jeszcze nie dziś i właśnie o tej warstwie tekstowej.
Tam śpiewasz, że o mało włos zgubiłabyś ariadny nić i że tańczysz w mytlanej bańce.
Czy tańcz ariadny to jest według ciebie sens życia, który możemy czasem zgubić?
Bardzo piękne też jest to, że tam też jest powiedziane, że o małe włosy zgubilibyśmy to, co najważniejsze, czyli miłość, którą zjadłyby morskie lwy.
Ta piosenka w ogóle jest pełna metafor, bo tak jak mówiłam, też wielu ludzi zupełnie inaczej interpretuje to, bo to nić ariadny i jakby ten sens, o którym powiedziałaś, który jest miłością.
Dla nas może być miłością, dla niektórych ludzi może być powrotem do siebie, do samego siebie, czyli do jakichś tam korzeni, do tego, co ja chcę od życia, a nawet czasem wyjściem z nałogu, bo to też często jest interpretowane w ten sposób.
Jest właśnie tą możliwością, tym narzędziem, które pozwoli nam wrócić do siebie, ale piosenka ma tak naprawdę za zadanie
Żeby pokazać, że ten powrót nie jest wcale prosty, z wielu przyczyn.
Po prostu mamy w sobie jako ludzie też takie, tak mi się wydaje przynajmniej, taką chęć eksploracji świata, doświadczania różnych rzeczy i mimo, że wiemy, że na końcu zazwyczaj okazuje się, że wiemy, że rodzina, miłość, własne ja było najważniejsze,
W całym życiu mało czasu poświęcamy, może nie wszyscy, ale większość z nas, przynajmniej z moich obserwacji wynika, poświęcamy właśnie tej miłości, temu spokojowi, stabilizacji, życiu w zgodzie ze sobą, a szukamy, eksplorujemy, błądzimy, tańczymy w mydlanej bańce, tak jak nam zagrają, tak jak jest w tej piosence.
Wydaje mi się, że jakby pisząc ten tekst doszło do mnie to, że tak jakby człowiek w tym całym błądzeniu, to błądzenie tak niejako trzyma go przy życiu.
Jestem więc błądzę.
Coś takiego, tak, rzeczywiście tak.
Też, choć nie w sposób oczywisty, ale niejako odpowiada trochę sensowi tej piosenki.
Rozumiem, że płyta jest już gotowa albo już jest prawie gotowa.
Jak to wygląda?
Prace nad płytą w toku.
Kiedy się możemy spodziewać premiery płyty?
Tu walczymy o okres wiosenny.
Zrobimy wszystko, żeby tak jednak było, ale jest jakieś zabezpieczenie w postaci jesieni, ale oby nie.
Czyli oczywiście mowa o 2026.
Właśnie miałam zapytać o to zabezpieczenie.
Nie 2027 ani 2028, nie, nie, na pewno nie.
Piąty oczywiście też już nie, ale tak, czyli szósty.
Oczywiście już zaczynam mieć kocioł w głowie.
Mowa o przyszłym roku oczywiście i postaramy się przed wakacjami.
Rozumiem, że to będzie fizyczna płyta, którą będzie można sobie wziąć do ręki, bo teraz często zespoły odchodzą już w ogóle od wydawania tych fizycznych krążków.
Oczywiście, że tak.
My jesteśmy zwolennikami.
Wiadomo, że będzie do przesłuchania też w serwisach streamingowych album, ale jak najbardziej będzie w wydaniu fizycznym.
Lubimy wręczać takie prezenty.
Mamy niespodziankę przygotowaną.
Dla Pani, ale to po wywiadzie.
Nie pytam o niespodziankę, bo niespodzianki są zawsze miłe.
Słuchajcie, czy teraz się skupiacie tylko i wyłącznie na tej płycie, czy jeszcze przed jej wydaniem gdzieś koncertujecie?
No na razie to chyba to jest nasz priorytet, żeby przygotować piosenki do miksów, także skupiamy się tylko na studyjnej pracy, ale gdzieś tam mamy kilka zaproszeń i powoli myślimy o tym, żeby przygotować ten nowy materiał, bo oczywiście
Materiał z pierwszej płyty, no to jest w pełnej gotowości, tylko że chcielibyśmy, żeby na koncertach już nowa, mglista nuta się niosła szeroko, także trzeba będzie to wszystko przełożyć już na live, a to często nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać, bo się okazuje, że w tych warunkach realnych to coś trzeba inaczej zagrać, coś trzeba zmienić, coś skrócić, coś wydłużyć, także troszkę można w jakimś sensie powiedzieć na nowo trzeba przysiąść do utworów.
Ale idziecie najlepszą ścieżką, bo Dead Can Dance takie ma powiedzenie, najpierw to skomponujmy, nagrajmy, a potem się będziemy zastanawiać, jak to zagrać na koncertach.
Słuchajcie, mówiliście, że tam macie jakieś zaproszenia.
Gdyby ktoś z naszych odbiorców chciał na bieżąco podglądać, cóż tam w mglistym świecie słychać, kiedy koncerty, kiedy premiera, jak wygląda wasz backstage, to gdzie was szukać?
Oczywiście na naszych stronach internetowych mamy nawet taką tradycyjną mgły.pl, a oczywiście zapraszamy na nasz facebookowy profil, instagram, tiktok, jesteśmy wszędzie.
Zespół Mgły był moim i państwa gościem.
Ostatnie odcinki
-
Gość dnia: Marzena Pędziwiatr – dyrektor oddzia...
04.02.2026 07:45
-
Program samorządowy: Krzysztof Jażdżyk, Konrad ...
03.02.2026 12:07
-
Gość dnia: Dorota Wajner - prezes Stowarzyszeni...
03.02.2026 09:52
-
Poza zasięgiem: Duchowość (02.02)
02.02.2026 11:15
-
Muzyczna przystań: Thesis (01.02)
02.02.2026 10:55
-
Czerwony dywan: Pan Savyan (31.01)
02.02.2026 10:35
-
Scena otwarta: Damian Sikorski (30.01)
02.02.2026 10:33
-
Gość dnia: mł. asp. Aneta Placek – Komenda Miej...
02.02.2026 09:19
-
(Nie) Bądź zielony z AURAEKO: Co kryją etykiety...
30.01.2026 11:03
-
Gość dnia: Maciej Malangiewicz - dyrektor Łowic...
30.01.2026 09:26