Mentionsy

Radio UWM FM
03.02.2026 20:53

02.02.2026 Sowa przed północą - Marta Wróblewska

Są książki, które nie opowiadają historii wprost.

Nie prowadzą czytelnika za rękę, nie dają łatwych odpowiedzi.

Zamiast tego - otwierają przestrzeń: na ciszę, na myślenie, na pytania, które zostają z nami na długo.

Dzisiejsza audycja poświęcona będzie książce Michaela Cunninghama „Dziki łabędź i inne baśnie” - zbiorowi opowieści, które balansują na granicy realizmu i baśni, codzienności i tego, co niewypowiedziane. To literatura o kruchości relacji, o przemianach, o tym, jak bardzo nieoczywiste potrafi być ludzkie życie.

Cunningham - znany z "Godzin" - wraca tu do formy krótkiej, gęstej, precyzyjnej. Każda z tych historii jest jak cichy gest, jak szept, który wybrzmiewa mocniej niż krzyk.

Jeśli lubicie literaturę, która nie spieszy się z puentą,

jeśli czytanie jest dla Was rozmową, a nie konsumpcją fabuły,

jeśli noc to najlepszy moment na spotkanie z książką

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 39 wyników dla "Imagining My Man"

Są książki, które pojawiają się w naszym życiu wtedy, kiedy jesteśmy gotowi zwolnić.

Nie wtedy, gdy czegoś szukamy.

Ale wtedy, gdy potrafimy już po prostu być.

Z tekstem, z myślą, z ciszą.

Dziś sięgamy po zbiór Michaela Cunninghama, Dziki łabędź i inne baśnie.

Interesuje go to, co dzieje się pod powierzchnią codziennych ról, pod maskami, które zakładamy, by jakoś przejść przez życie.

To nie jest zbiór klasycznych baśni, które znamy z dzieciństwa.

Czegoś, co nie pasuje do narracji, którą próbujemy zbudować o własnym życiu.

To bardziej figura pragnienia, która wymyka się w którymś momencie kontroli.

Przemiany, na którą nie byliśmy gotowi i prawdy, której długo nie chcieliśmy zobaczyć.

Pozwala swoim bohaterom być słabymi, niejednoznacznymi, czasem okrutnymi, czasem bezradnymi, takimi jakimi bywamy my wszyscy, choć rzadko mamy odwagę to przyznać.

Styl tej książki jest oszczędny, precyzyjny, bardzo świadomy, a każde zdanie ma tu wagę.

Dzisiejszej nocy w Sowie przed północą spróbujemy zanurzyć się w ten świat.

Pozwólmy tej książce mówić własnym głosem i sprawdzić, co nas w niej poruszy.

Zaczeliśmy Patrykiem Woodsonem, a teraz już Daniel Spalaniak z Full Package of Cigarettes, a zaraz potem Iron & Wine, Naked As We Came.

I'm laying on my bed with a fire in my head.

The full package of cigarettes and coffee on my bed.

Kto z nas w głębi duszy, w jej bardziej wstydliwych zakamarkach, nie rozumie duchów i czarnoksiężników czujących się w obowiązku prześladować owe ludzkie mutacje, które bóstwa z myślą wyłącznie o własnej rozrywce zesłały najwyraźniej tylko po to, żeby wszyscy inni czuli się jeszcze bardziej samotni, nieatrakcyjni, dziwaczni, chwiejni i winni niż już są?

Świecie, gdzie komplementom nie będzie towarzyszyła domniemana chęć przymknięcia oka na kilka walorów, nie do końca będących walorami, na odrobinę niezbyt.

Zapytajcie samych siebie proszę, gdybyście mogli rzucić zaklęcie na niedorzecznie przystojnego sportowca i jego ukochaną modelkę reklamującą bieliznę bądź na małżeństwo gwiazd Hollywoodu, których połączone DNA niechybnie doprowadzi do powstania zupełnie nowego gatunku.

Teraz Soap and Skin, Me and the Devil, a zaraz potem Aldous Herding, Imagining My Man.

Early this morning When you knocked upon my door Early this morning When you knocked upon my door And I said, hello Satan I believe that it's time to go

A nie myślała wychowywać dwunastu synów poprzedniej żony swego męża, której blade, zawstydzone oblicze spoglądało szkliście z licznych portretów i które niekończące się ciąże posłały do grobu, nim dożyła czterdziestki.

Czy możemy ją winić?

This is not an escape But I don't know how to hold someone Without losing my grip You'll say I was bound to leave Since I first stepped across your border Since I crawled into your skin But I heard you whisper in the dark

But I'll mistake the station birds for the sound of my forays.

I am no less bound to you Than when I crossed into your silence When I held your solitude But you never liked it when I played dead And you wondered why my love songs Are always the grieving kind

Why I wander off to search for my reflection in the crowd.

Nie mówimy tu o bystrzaku.

Nie jest to chłopak, co do którego możemy mieć pewność, że nie zapomni zabrać matki do szpitala na chemioterapię albo zamknąć okna w czasie ulewy.

Mówimy tu o chłopaku, który nie pokonawszy nawet połowy drogi na targ, z ostatnią sztuką matczynego dobytku sprzedaje krowę nieznajomemu za garść fasoli.

Mają świetne pomysły na scenariusz filmowy, potrzebują tylko, wiecie, kogoś, kto by im go napisał.

Jak to się stało, że pomimo tylu poświęceń, tych wszystkich kolacji, które upichciłam z niczego, sama prawie niczego nie biorąc do ust, jak to się stało, że wychowałam cię na kogoś tak lekko myślnego i niegodnego zaufania?

Zanim się pożegnamy i zanim zaproszę was na przyszły tydzień, jeszcze Gonzales i crosses.

Zanim się pożegnamy.

Sowa przed północą swoją pierwszą odsłonę miała w marcu 2021 roku, co znaczy, że jesteśmy razem już 5 lat.

Niebawem będziemy obchodzili jubileusz, ale o tym jeszcze Wam opowiem.

A my słyszymy się jak zwykle w poniedziałek o 23 na antenie UWM.

Mam nadzieję, że spotkamy się w tym samym gronie albo jeszcze większym.

0:00
0:00