Mentionsy
20.11.2025 Piórnik - Michał Napiórkowski
W audycji Piórnik gościli Agnieszka Karłowicz i Grzegorz Iwaniec z hardcore punkowego zespołu KMKZ i kanału na YouTube Na Razie Bez Nazwy. Oprócz KMKZ mogliście posłuchać takich grup jak Orphanage Named Earth, Depit i Distant Look.
Szukaj w treści odcinka
Za nami utwory z dwóch płyt z waszym materiałem autorskim.
Za chwilę usłyszymy rzeczy, które są tak zwanymi coverami, ale ja jeszcze przecież Grzegorza muszę przepytać.
Na okoliczność zaistnienia tutaj w studiu.
Ty powiedziałeś, że ty tutaj już bywałeś przed laty u Bociana w Zakładzie Patologii Dźwięku.
Dziś po 22.00 ZPD też będzie.
Przypuszczam, że przy okazji grania w zespole Feto Infetius.
Tak, Feto Infetius.
Teraz zapraszamy na sobotni koncert tej grupy.
Ty tam nie bębnisz, ale mówiłeś, że może się pojawisz.
Chciałbym, ale prawdę mówiąc nie wiem, bo tak jak sam powiedziałeś wcześniej, że tych rzeczy, które się dzieją w naszym życiu jest dużo i plan jest, ale zobaczymy, co życie pokaże, czy damy radę się tam pojawić, czy nie.
Chciałbym akurat, bo wiem, że chłopacy grają bardzo rzadko, więc jest to okazja do tego też, żeby się spotkać też towarzysko, bo też nie widziałem się z nimi dawno.
Orphanage Named Earth to z kolei zespół w zasadzie z Białegostoku, ale będziemy wykazywali, że nie tylko, który właśnie wydał... No już teraz zdecydowanie można powiedzieć, że to nie jest zespół białostocki, bo to jest zespół, że tak powiem, taki bardziej właściwie bez miejsca.
O światowym brzmieniu.
Tak, można tak powiedzieć.
Grupa, która wydała nowy album i fragmentu tego krążka posłuchamy.
Złośliwy pomrok odbytnicy.
To taka kultowa w Olsztynie formacja.
Skąd ty takie rzeczy wyciągasz w ogóle?
Z internetu.
Internet nie zapomina, pamiętaj.
Moaft, zespół, który akurat widziałem, ciebie też widziałem.
Ostatni raz było to w nieistniejącym pubie Las.
Tak, aczkolwiek muszę powiedzieć, że zespół Moaft istnieje i gramy, aczkolwiek może się nie pokazujemy, że tak powiem, publicznie, trochę z różnych powodów, ale jakby zespół ciągle istnieje.
Robimy myk do Białegostoku, Monroe's Mysterious Death.
Też zespół istnieje, też gramy i teraz będziemy pewnie się pojawiać częściej, będzie o nas pewnie trochę coś tam słychać.
Zespół, o którym jeszcze niewielu wie, ale dziś chyba radiowa premiera.
Podesłałeś mi utwór formacji Distant Look.
Distant Look to też tak świeży projekt, w którym biorę udział.
Inny troszeczkę, to już nie jest ekstremum, tam pobrzmiewają echa elektroniki nawet.
Tak, ale nie powiedziałbym, że to nie jest jakiś rodzaj ekstremum, bo cała płyta, mam nadzieję, że będzie kiedyś okazja to posłuchać, to będzie, jednak to jest dosyć ciężki materiał.
No proszę, no Singiel tego nie zwiastuje, a no i KMKZ jeszcze.
Jeszcze gram, że tak powiem, mogę dodać, że gram jeszcze w zespole Depit.
Tak jest, mam go tu na playliście nawet.
Też Cię widziałem za bębnami w tym zespole podczas tegorocznej paczangi.
Musiałeś pomyśleć, czy to rzeczywiście było w tym roku.
Mogłeś mnie widzieć, pewnie jeszcze w Szczytnie mogłeś mnie widzieć w sumie, ale... Bardzo możliwe.
No dobrze, pozwólmy słuchaczom odetchnąć od tych informacji.
Zaraz porozmawiamy o kasetach, czyli tym waszym ostatnim wydawnictwie, ostatnim zespołu KMKZ.
A zaczniemy od, no właśnie, od artysty, który może nie kojarzy się wszystkim tak bardzo z punk rockiem.
A jednak, jakby nie było, był pionierem tego typu brzmień jeszcze przed stanem wojennym.
Tak to ujmę tilt w waszym wykonaniu.
Dzięki za oglądanie!
Nasi słuchacze tego nie wiedzą, ale ja siedzę w jednym pomieszczeniu, moi goście w drugim.
No i gdy wybrzmiał na naszej antenie jeden krok Apatii w wykonaniu KMKZ, to bardzo dobrze słyszałem stopę grał na żywo.
Grześka przechodziła aż przez ścianę, aż drżały tu fundamenty.
No masz przyciśnięcie.
ciężką stopę ma.
Ciężką stopę, tak.
Ujął mnie ten akurat wybór na płytę kasety, bo bardzo lubię Apatię i wydaje mi się, że to jest zespół trochę już powoli zapominany, pomimo potężnego składu, no ale wcześniej ten tilt za zamkniętymi drzwiami.
Ja się domyślam, że to, co na was wpłynęło, to ta wersja ze składanki Fala, a nie ta późniejsza z 2002 roku z płyty egzystencjalnej Terror.
No właśnie chyba odwrotnie.
Znaczy pomysł na nagranie tego kawałka wyszedł od grocha i z tego co ja kojarzę, to on był właśnie inspirowany tym drugim materiałem.
W ogóle pomysł był taki, że trochę zbieraliśmy takie rzeczy, kawałki, takie trochę nasze wspomnieniowe, sentymentalne.
To chyba jakby, wiesz, od każdego z nas zbierając to razem do kupy.
Początek był taki, że usiedliśmy i to co ty chcesz, a ty co byś chciał.
Ale wy mieliście już pewną wprawę, bo już na wcześniejszych wydawnictwach było i Killing Joke, i co ja tu widzę, Close Mythoch.
Graliśmy Dirt też.
Czyli lubicie grać covery?
Znaczy lubimy muzykę przede wszystkim i jakby to jest punkt wyjścia, a też jakby ta fascynacja i w pewnym sensie oddawanie hołdu jest takim moim zdaniem naturalnym, ale też fajnym jakby procesem, którym możemy się podzielić też ze słuchaczami.
No i też fajnie jest się przy tym trochę pobawić, nadając temu jakiś swój własny trochę sznyt, przepuszczając to przez swoje maszynki wszelkiego rodzaju.
Ale kiedy zapadła decyzja, a zróbmy jednak płytę z coverami, skoro tak lubimy czasem sobie tam pograć.
Czy to nie było tak, że to po drugiej płycie trochę mieliśmy taki, czy przed?
Chronologicznie to już trudno mi powiedzieć, bo to był proces, który dosyć długo trwał i tak sobie po prostu dłubaliśmy, robiliśmy rzeczone te covery, one tak czasami leżały.
Właściwie to trochę chcieliśmy je grać, trochę ich nie chcieliśmy, nie wiedzieliśmy czy na koncerty, czy może na jakiś rodzaj Bisa.
Czy tylko dla siebie.
Potem po drugiej płycie było tak, że też trochę się zastanawialiśmy, co ze sobą zrobić.
Wiesz, bo to jest tak, że kończysz jakiś proces, nie?
Jest taki moment zastoju.
Jeszcze nie ma tej weny, która ci tam podpowiada, że chcesz robić coś nowego.
Więc stwierdziliśmy, że to może wykorzystajmy ten czas, żeby nie robić w ogóle przestojów, a staramy się systematycznie spotykać i grać cały czas, żeby być w takim procesie.
i żeby tych zakwasów gdzieś tam potem nie było muzycznych i stwierdziliśmy, no to może to jest akurat dobry czas, żeby gdzieś to domknąć, więc domknęliśmy.
Tak, chociaż od razu muszę powiedzieć, że jakby naszym założeniem było to, żeby ten materiał był właściwie takim materiałem
który gdzieś tam tylko zostawimy w sieci, nie będzie tego takiego fizycznego, namacalnego śladu, choć też nie do końca, bo w trakcie jakby momencie, kiedy opublikowaliśmy te kawałki w internecie, to odezwały się głosy, że fajnie byłoby ten materiał jednak mieć gdzieś tam.
No i mamy pomysł na to, że jednak w jakiejś takiej bardzo limitowanej
formie.
Niebawem się to ukaże.
Nie inaczej jak na kasecie właśnie.
Dłubania przy prawach autorskich w przypadku artystów w większości alternatywnych nie będzie?
Wiesz co, okazuje się, że nie jest to jakiś duży problem, jeśli chodzi o finanse, bo to nas też w jakimś stopniu powstrzymywało.
Zorientowaliśmy się, nie będziemy musieli jakoś specjalnie
że tak powiem, płacić dużo pieniędzy.
Ale też chcemy to zrobić w taki sposób uczciwy, nie piratując, nie kradnąc nikomu niczego.
Dokładnie.
Więc to będzie bardzo oficjalne, ale bardzo limitowane też wydawnictwo.
Na razie nie powiemy w jakim.
ale już nie było.
Okej, to czekamy w takim razie na to wydawnictwo z coverami, a teraz przechodzimy do nagrań, które jedno pochodzi właśnie z tejże płyty, czyli kasety, a to pierwsze, które usłyszymy już było prezentowane kilka tygodni temu na naszej antenie Tribute to Post-Regiment, czyli Ostatni Raz, utwór tytułowy, czyli znów KMKZ wciela się w rolę interpretatorów
Ładnie powiedziane.
W tym wypadku zespołu Postregiment.
Piórnik.
Zaprasza Michał Napiórkowski.
Cząstka mnie i postacie skulone w mroku Fale, fale powietrza I tak wszystko zrobiono Moja wiara
Tak bez opieki, aż przychodzi moment decyzji.
Mrok cząstka mnie, wiara umiera.
Moja wiara!
KONIEC!
KONIEC!
To teraz pozwólcie, że zacytuję inną wokalistkę niż ta, która śpiewała.
Ania Świstek z zespołu I For Nice, z którą miałem okazję rozmawiać niedawno, która powiedziała, że kiedyś to faktycznie była nika z postregimentu i wszyscy się odnosili do niej jako do pewnego wzorca.
Natomiast teraz nie ma granic, dziewczyn jest bardzo dużo, gra coraz więcej też dziewczyn.
Wydaje mi się, że scena mocno się sfeminizowała.
To widać też wśród publiczności koncertowej.
Zgadzacie się z tym?
Czy bardzo się sfeminizowała, to nie wiem.
Na pewno tych wokalistek jest więcej.
Rzeczywiście ja pamiętam, jak miałam lat naście i jeździłam na koncerty, czy na postregimencie, byłam tu w Olsztynie na Parkowe 1 jeszcze w roku.
To tak, to Nikana jako wokalistka robiła wrażenie i rzeczywiście nie było ich wiele.
Teraz na pewno jest więcej.
Czy mocno sfeminizowana, to nie wiem.
Pod sceną dziewczyn też jest więcej i na koncertach, ale jednak wydaje mi się, że to jednak tych dziewczyn tworzących muzykę jeszcze nie jest tak porówno.
Więcej jest oczywiście wokalistek, a już tych, które by na przykład grały na instrumentach, perkusje, gitara, basy, to już jest mniej.
No tak, ale jakieś są, może niekoniecznie grają punk rocka, a na przykład metal.
Ale też grające punk rocka też się zdarzają.
To nie jest tak, że to tak.
Tak jak wspomniałeś, ileś lat wstecz, to faktycznie tych przykładów było zdecydowanie mniej, a teraz wcale nie trzeba aż tak mocno się zastanawiać, żeby wymienić chociażby kilka wokalistek, czy instrumentalistek z jakichś tam zespołów.
No tak, pomówmy o tych koncertach, bo sami sporo jeździcie na wydarzenia muzyczne, na festiwale.
Część z nich omawiacie na wspomnianym już dziś kanale na YouTubie, na razie bez nazwy.
Świetny kanał, bo tam nie tylko wywiady z muzykami, relacje z imprez, opinie i wrażenia, ale także zdarzały się recenzje
W trzy lata zamieściliście ponad 80 materiałów i to takich przynajmniej 20-30 minut trwających.
Nie, no to takich 20-30 minutowych to praktycznie nie było wcale.
Zawsze są dłuższe materiały.
No tak, ale takie 28-30 minut, jest ich kilka.
Znaleźliście pewną niszę w tej niszy punk rockowej, że to trafiło do ludzi, no bo moim zdaniem odzew jest niezły.
Znaczy nie wiem, czy naszą intencją nie było szukanie czegokolwiek, czy niszy, czy nie.
Chodziło nam trochę o, z jednej strony prywatnie o to, żeby trochę zająć czas, którego wtedy mieliśmy więcej do dyspozycji, a też i wykorzystać umiejętności, czy narzędzia, którymi na co dzień operowaliśmy.
A z drugiej strony też jesteśmy trochę fanami takiego bycia w muzyce, ale też jakby niekoniecznie poprzez granie, bycie częścią pewnej społeczności, sceny i też wyraz temu chcieliśmy dać poprzez realizację właśnie kanału o tematyce, delikatnie mówiąc, punkowej.
Takiej okołopankowej, tak.
Ale chyba nikt tego nie robi poza wami.
W ten sposób może nie, ale są jeszcze twórcy internetowi, którzy zajmują się punkrockiem polskim, nie tylko polskim.
Przynajmniej jeśli chodzi o ten tutaj rejon, że tak powiem, świata.
To jest kilku takich twórców, którzy gdzieś tam delikatnie ten temat muskają.
Tak, ale nam też zależało na tym, tak jak przebywamy ze sobą 24 godziny na dobę we wszystkim, nie?
Mamy wspólne hobby, pracę, życie i tak dalej.
Ale chyba całkiem nieźle nam to wychodzi.
Naszą intencją też było, żeby wykorzystując, jak Grzegorz powiedział, narzędzia i umiejętności, które mamy dostępne,
żeby też opowiadać o tej muzyce i o całej scenie punkowej.
No bo jak sam wiesz, też z tym siedzisz.
To nie tylko muzyka, tylko to jest cały mindset i wiele rzeczy, które się dzieją dookoła.
Żeby robić to w sposób dobry.
Żeby... Pomimo tego, że to jest DIY, że to nie jest komercyjne, to żeby zarówno ta muzyka, którą przedstawiamy, żeby ona była pokazana w dobrej jakości, żeby ten obraz był dobrej jakości, żeby...
Trochę też widzimy się jako takich archiwistów, żeby ten ślad, który uda nam się zostawić, być może za jakiś czas ktoś, kto będzie to oglądał lub tego słuchał, to żeby miał takie poczucie, że to po prostu dobrze brzmi i dobrze wygląda.
Bo to, że to jest DIY, że to jest punk, to nie znaczy, że to może być jakieś tam takie sobie.
Poza tym też twórcy, którzy udzielają się na scenie i różni artyści, nie artyści, aktywiści zasługują też na to, żeby właśnie w ten sposób ich pokazywać
Tak, żeby to nie odstraszało potencjalnych ludzi, którzy mogliby trafić i zainteresować się sceną, różnymi ruchami czy jakimiś tam muzycznymi trendami.
Po prostu chodzi o to, żeby pokazać najuczciwiej, jak się da wykorzystując te narzędzia, którymi się posługujemy.
To jest też taki nasz wkład w tę scenę.
A najtrudniejszy materiał do realizacji?
Najtrudniej to zawsze jest zrobić tak.
Tym razem będzie krótko.
Bo to się nigdy nie udaje.
Najtrudniej nam się jest w tej chwili, bo mamy taką tymczasową przerwę w robieniu rzeczy, ponieważ jakby nasze życie prywatne, zawodowe jest tak w tej chwili napięte i intensywne, że brakuje nam czasu na to, żeby te tematy na kanał na razie bez nazwy
wrzucić.
Mamy trochę materiałów, mamy koncerty, ja mam masę rzeczy jeszcze, które po prostu mogę wygrzebać z szuflady, ale po prostu brakuje czasu na to, żeby się tym zająć.
Moim zdaniem to jest największy problem i to jest nasz największy wróg jednocześnie, jeśli chodzi o taką twórczość.
A taki najtrudniejszy materiał myślę, że jeszcze jest ciągle przed nami, bo jeśli się jakiś ukazał, to znaczy, że nie był taki trudny do zrobienia.
Grzesiek też jest perfekcjonistą.
On odpowiada głównie za tą część taką techniczną, w sensie to, co my wymyślamy i najpierw robimy to, potem on siedzi i klei, on nie będzie się tym chwalił.
Więc trudno też jest czasami mu powiedzieć, że coś nie musi być idealne, bo jest wystarczająco dobre i to czasami jest trudność.
No to teraz wyjeżdżamy już z Warmii, z Mazdur, lecimy na Podlasie.
Widzę, nienawidzisz Sposób, jak patrzysz Widzę, nienawidzisz Sposób, jak płaszczysz Widzę, nienawidzisz Sposób, jak płaszczysz Widzę, nienawidzisz Chłopcy biegi, chłopcy ładni Rozszerzeni w kołnierzykach Na ramieniach z flagami Zaczynają przemać
Mają próżne miny Kiedy krzyczą swoje hasła Wywołując gęsią z górkę FASZYSTOWSKIE GANSA Mają próżne miny Kiedy krzyczą swoje hasła Wywołując gęsią z górkę FASZYSTOWSKIE GANSA W sposób jak patrzysz Widzę nienawidzisz W sposób jak patrzysz
I co nienawidzisz?
Chłopcy plosi z kompleksami Ogłupcani telewizją Nie znający całej prawdy Żerzą tylko przemoc Przesił dzieci sloganami Myślą, że są już legendą Używają propagandy A to zwykła niemoc Mają próżne miny Kiedy krzyczą swoje hasła
Wywołując kresią skórkę walczystowskie kręca Mają różne mily Kiedy krzyżą swoje hasła Wywołując kresią skórkę walczystowskie kręca
To zespół Depit, w którym Grzegorz gra, którego miałem okazję obejrzeć na Paczandze.
Powiedz, zespół z Białegostoku, Grzegorz, czy twoje miasto to Białystok, jak głosi hymn tego stolicy Podlasia?
Jakoś tak się włożyło, że moje drogi w pewnym momencie skrzyżowały się z ludźmi tam tworzącymi, działającymi i polubiliśmy się na tyle, że ta odległość tych 300 blisko kilometrów to właściwie nie jest żadna odległość.
Po prostu tak jakoś się udało, będąc tam na początku częścią, czy tam kolegami z zespołem Pokrak, wtedy jak graliśmy jeszcze z zespołem Moaft, to graliśmy wspólnie koncerty z zespołem Pokrak, w którym grał Piotrek, z którym później założyliśmy Monroe's Mysterious Death, potem był Orphan Age, potem...
Po prostu poznawałem to środowisko od środka.
No i tak, no wiesz, perkusistów jest generalnie niewielu.
A takich grających gdzieś tam powiedzmy w miarę sprawnie jest jeszcze mniej.
I po prostu jak się coś dzieje, a jestem takim człowiekiem, który nie lubi siedzieć, że tak powiem...
Bezczynnie to jak trafia się okazja, to po prostu rozmawiamy, gadamy, potem o, to może coś pograjmy, a to może coś, mogę wam pomóc, może wy możecie mi pomóc i tak dalej.
No i tak się składa, że gram w wielu zespołach.
I z MKZ również jeździliście do tego Białegostoku, bo tylko ta pierwsza płyta, na której zresztą nie grałeś, nie powstała w tym jednym studiu białostockim Dobra 12.
Wiesz co, tak formalnie to pierwsza płyta to nie jest pierwsza płyta, to jest taka dymówka i ona powstała u nas faktycznie w Morągu i ja tam faktycznie nie grałem, ale pierwsza płyta to jest pateriaus, który już jakby został nagrany ze mną.
A ta dymówka była faktycznie nagrana jeszcze z Robertem,
i była nagrana faktycznie u nas w Morągu.
Dobrze mówię?
Nie pamiętam, co było tak dawno temu.
A tobie Aga, jak się w tym Białymstoku pracuje?
Pracuje mi się bardzo dobrze.
To jest naprawdę super studio.
Polecamy każdemu, kto chce się nagrywać i szuka fajnego miejsca, bo są tam fachowcy, którzy rozumieją muzykę i są po prostu fajnymi ludźmi.
Wiesz, to też jest ważne, żeby być w miejscu, w którym dobrze się czujesz.
czujesz się dobrze zaopiekowany, zaopiekowana i masz takie poczucie, że rozmawiasz z tymi ludźmi, którzy potem de facto gdzieś odpowiadają za to, jak to będzie zrealizowane, że mówicie tym samym językiem.
Po prostu znamy się, też lubimy tak po koleżeńsku, więc tak jakby tam też zdarzyło mi się oprócz nagrywania być bardzo często również w tym studiu i śpiąc, i jedząc, i spędzając życie towarzyskie, więc
Tak, no Białystok jest po prostu w porządku.
To jeszcze jeden zespół z Białego Stoku, który dziś będzie miał premierę radiową, przynajmniej na antenie radia UWM FM.
Distant Look.
Opowiedz coś o tym projekcie, bo na razie jest profil na Facebooku założony, ale niewiele jeszcze z niego wynika.
To prawda, bo zespół jest bardzo świeży i ten profil na Facebooku dosłownie parę tygodni temu założyłem po to, żeby gdzieś tam móc promować wydarzenie, które będziemy realizować na początku, przepraszam, to już będzie druga połowa stycznia.
Będziemy grać pierwszy koncert właśnie w Białymstoku.
No i tak na dobrą sprawę to jest projekt, którego pomysłodawcą jest Piotrek, rzeczony już wcześniej gitarzysta Orphan Age'ów, gitarzysta Monroesów, Pokraka i pewnie wielu innych.
Stworzył muzykę, która jest trochę inspirowana takim z jednej strony gitarowym graniem, ale z drugiej strony takim synth-popowym...
Nie wiem, jak to nawet nazwać.
Trudno mi to gdzieś tam... Synthpopa nawet New Romantic.
Tak, dokładnie.
To są absolutnie te fascynacje, które gdzieś tam z naszych trzewi wychodzą.
Ja powiedziałem wcześniej, że ten materiał jest dosyć ciężki, bo on jest jakby tak zrealizowany, że tam jednak tego gruzu takiego charakterystycznego dla gitary Piotrka jest całkiem dużo.
to oprócz tego jest ten materiał bardzo przyjemny i taneczny i przebojowy, bym powiedział.
Co zresztą, mam nadzieję, za chwilę będziecie mieli okazję usłyszeć, a my bardzo się cieszymy na tą okazję, że będziemy pewnie mogli szerzej do was z tym materiałem wychodzić.
Tak więc stało się zespół Distant Look Death Lesson.
KONIEC!
I have one desire, baby.
I need to be absolved.
I have one desire, baby.
I'm young, deserved and strong and brave, so why I'm buried now?
I feel, I cry, lead a Christian life.
KONIEC!
Distant Look, zespół, który dziś miał okazję zaprezentować się na 95,9.
Ponoć cały materiał już jest, więc pytanie, kiedy całość pojawi się gdzieś w sieci, czy fizycznie?
To znaczy, tu jakby szczegółów jeszcze nie znam.
Na pewno mogę zaprosić na koncert do Białegostoku, który będzie 23, jeśli to jest piątek.
Jakiego miesiąca?
Stycznia.
Już ci mówię, czy mówisz poprawnie?
To jest piątek, 23 stycznia.
To 23 stycznia, to będziemy mieli premierę całego materiału.
Tam zapraszam do Białegostoku, będzie nas można posłuchać w wersji na żywo.
A co do nagrania płyty, czy jakichś tam szczegółów, jeszcze ich po prostu nie ma.
No a teraz na koniec naszego spotkania sięgam po Orphanage Named Earth, sierociniec zwany ziemią.
Grupa, którą widziałem w Olsztynie, bodajże dwukrotnie na pewno w sali kameralnej pod amfiteatrem.
Nie wiem, czy wtedy tam bębniłeś.
Tak, tak, ale... Ale nie było dwóch bębniarzy.
To prawda, ale nie wiem, czy dwukrotnie tam graliśmy.
W tym miejscu akurat raz, raz jeszcze w pubie Mech lata temu.
No to tak, no to faktycznie tak, miałeś okazję widzieć nas na żywo, ale teraz gramy na dwie perkusje i dobrze wspomniałeś o tym, bo... No właśnie i to jest też zaskakujące, bo kim jest ten drugi perkusista?
To jest muzyk jednak kojarzony głównie z gitarą basową, na przykład w zespole Wirus z Olsztyna.
No ale przecież on grał na perkusji też w zespole Utopia.
No tak, ale wiesz, młodsi mogli nie wiedzieć.
Ale już teraz wiedzą.
I ważne jest to, że to ziomek jednak jakby nie było z dzielnicy.
Tak, Jarek jest z Olsztyna i jest na co dzień basistą zespołu Wirus obecnie.
No ale też jakoś tak przy okazji, chyba nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że jak graliśmy tutaj z Dezerterem w Olsztynie, to staliśmy sobie z Jarkiem po koncercie i tak rozmawialiśmy i on wspominał o tym, że
lubi sobie czasami posłuchać, czekaj, ten zespół z perkusistką, Brutusa.
Tak, i że on, kurczę, że bardzo lubi, że sobie gra na perkusji.
Ja mówię, naprawdę?
Jarek, słuchaj, bo my teraz w Orphanage'ach mamy pomysł na to, żeby grać na dwie perkusje.
A on mówi, why not, dawaj.
I tak po prostu od słowa do słowa zaciągnąłem go na próbę, zaczęliśmy się uczyć, zaczęliśmy grać, potem to, że tak powiem, poszło dalej i tak dalej.
Teraz kolejna osoba z regionu wyjeżdża na Podlasie.
Bo tam jest bardzo fajnie.
Czyli to jest po prostu warmińsko-mazurski desant na Podlasie.
Nowa płyta, powróćmy do tego tematu, Orphanage Named Earth, to tylko dwa utwory, za to bardzo długie.
Dziś posłuchamy części utworu Kings.
No i ten tekst, nie mam za bardzo z kim porozmawiać może, bo nie ma Wojtka Sanktusa, ale wiem, że inspirował się i Szekspirem, i Nemo Goldman, anarchistką żyjącą na przełomie XIX i XX wieku, a więc ponownie, jak w przypadku poprzednich płyt, jest to jakiś koncept tej płyty.
Dokładnie tak.
Zresztą sam tytuł i mówi właściwie wszystko, Kings and Slaves.
To właściwie Wojtek najbardziej by pewnie, że tak powiem, merytorycznie mógł tę treść opowiedzieć, więc ja się nie będę tutaj silił na przybliżenie wam tej treści.
Zachęcam do tego, żebyście posłuchali.
czy tam obejrzeli na YouTubie, też można sobie obejrzeć taką relację z tego, jak my gramy.
Ten numer i tam jest wyświetlany ten tekst, można to wszystko doskonale zrozumieć i nie jest to rzecz trudna do zrozumienia, a tekst moim zdaniem bardzo, bardzo mocny, bardzo dobry i też...
Ale też bardzo na czasie, bo jeżeli tam są inspiracje i szekspirowskie i XIX, XX wieczne, a teraz też chyba czujemy, że to jest taki czas, więc okazuje się, że to jest przesłanie, które jest niestety trochę ponadczasowe.
Zgadza się.
O tekstach z tobą też bym chciał porozmawiać, ale to już niestety nie dziś, bo czas nas goni i już teraz umawiam się z wami na kolejną wizytę.
Myślę, że już nawet nie zdążę zapowiedzieć, a może teraz to zrobię.
Ten Fold, Good Old Days i Dice Deal, trzy hardkorowe ekipy z Poznania, Turunia i Gdyni jutro w Szczytnie.
Koncert charytatywny w pubie czat, w którym swego czasu zresztą się...
spotkaliście, spotkaliśmy, tak, tak, razem.
No to posłuchajmy tej części, tej świetnej płyty, która nie jest wcale punkowa, bo bardziej postmetalowa, no ale grają, jakby nie było muzycy ze sceny hardcore punk i to jednak też gdzieś tam słychać.
Zostajemy przy tej wypowiedzi, tym zdaniu.
Dziękuję bardzo za wizytę.
Dziękujemy również.
Grzegorz i Aga.
Kończę, no bo czas na King's Orphanage Named Earth.
Za dziś udziękuję.
Michał Napierkowski.
Do usłyszenia.
Życie księdza idzie spokojnie do swoich ulic.
Życie księdza idzie spokojnie do swoich ulic.
Życie księdza idzie spokojnie do swoich ulic.
Do swoich ulic.
Do swoich ulic.
KONIEC!
Dzięki za oglądanie!
Patrycyzm uznaje, że nasz świat jest rozdzielany w małe kwiaty.
Każda z nich jest pochłonięta drzwiami.
Ci, którzy mieli szczęście w urodzeniu jakiejkolwiek innej kwiaty,
Słuchacie radia UWM FM.
Ostatnie odcinki
-
03.02.2026 Szafa z muzyką - Paweł Jarząbek
03.02.2026 21:24
-
03.02.2026 Godzina z... czyli muzyka filmowa w ...
03.02.2026 21:14
-
03.02.2026 Uwierz w Muzykę - Karol Kotański
03.02.2026 21:06
-
02.02.2026 Sowa przed północą - Marta Wróblewska
03.02.2026 20:53
-
02.02.2026 Słodki smak El-muzyki - Leszek Błasz...
03.02.2026 20:51
-
02.02.2026 Mizofonia - Duch
03.02.2026 19:53
-
02.02.2026 Stany nieokreślone - prof. Krzysztof...
03.02.2026 19:26
-
02.02.2026 Uwierz w Muzykę - Szymon Tołpa
02.02.2026 11:12
-
01.02.2026 RESET - Szymon Tołpa
01.02.2026 20:50
-
01.02.2026 Prost(k)o o muzyce - Karolina Prostko
01.02.2026 13:18