Mentionsy
Doomsday nad Arktyką. Ekspert OSW: Grenlandia wchodzi do gry o globalne bezpieczeństwo
Grenlandia stała się znowu gorącym tematem, gdy Donald Trump zaczął publicznie mówić o „przejęciu kontroli” nad wyspą. W Europie wywołało to nerwowe reakcje: deklaracje wsparcia dla Danii, symboliczne wizyty wojskowych planistów i dyskusję o Arktyce jako nowym polu rywalizacji. W tle jest też wojna Rosji przeciw Ukrainie i rosnąca aktywność Rosji oraz Chin w regionie. Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich studzi jednak część sensacyjnych narracji – i pokazuje, gdzie kończą się mity, a zaczyna realna geopolityka.
Grenlandia: na mapie „wielka”, na globusie „mała” – i w obu wersjach strategiczna
Szymański zaczyna od prostego sporu: mapa kontra globus. Zwraca uwagę, że na popularnej mapie Mercatora Grenlandia wydaje się ogromna, co „może być przez to wyolbrzymione”, ale dopiero globus pokazuje jej realne położenie: brama do Arktyki i północnego Atlantyku.
Jednocześnie podkreśla, że znaczenie Grenlandii to nie tylko wojskowość i surowce.
Grenlandia ma globalne znaczenie dla każdego z nas w sensie zmian klimatycznych– mówi, przypominając, że większość wyspy pokrywa lądolód i to właśnie jego topnienie jest jednym z głównych motorów wzrostu poziomu oceanów.
W rozmowie wybrzmiewa kluczowa cezura: pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę. To – według Szymańskiego – zmienia podejście do Arktyki, bo obok tematów środowiskowych wracają wątki „militaryzacji regionu przez Rosję” i rosnącego zainteresowania Chin.
Ekspert porządkuje jednak proporcje. Owszem, Chiny od lat mówią o sobie jako o „państwie okołoarktycznym”, są obserwatorem w Radzie Arktycznej i współpracują z Rosją przy żegludze i LNG. Ale w odniesieniu do samej Grenlandii Szymański jest kategoryczny: „Nie jest tak, że jest duża obecność Chin na wyspie. Wszystkie projekty górnicze chińskie upadły”, podobnie jak pomysły badawcze i infrastrukturalne. Przypomina też, że w 2018 r. chińską firmę usunięto z przetargu na rozbudowę lotnisk „pod wpływem presji amerykańskiej”.
„Szlak arktyczny” jako mit: koszty, ryzyko i brak „rynków po drodze”
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest polemika z popularną tezą, że Arktyka stanie się wkrótce nowym Kanałem Sueskim. Szymański tłumaczy, że dziś to szlak trudny, drogi i ryzykowny: potrzebna jest asysta lodołamaczy, ubezpieczenia są kosztowne, wymagany jest wzmocniony kadłub i wyspecjalizowana załoga.
I dodaje argument, który przebija się słabiej w publicznej debacie: w Arktyce nie ma „opłacalnego kabotażu”. W praktyce statek płynie „wzdłuż rosyjskich pustkowi albo grenlandzkich pustkowi”, bez dużych rynków po drodze – w przeciwieństwie do tras przez Malakkę czy Suez. W przypadku kanadyjskiego Przejścia Północno-Zachodniego, biegnącego na zachód od Grenlandii, mówi wprost: mówimy o „kilku jednostkach rocznie”.
Gdy prowadzący Krzysztof Skowroński kieruje rozmowę na metale ziem rzadkich i „miliarderów”, Szymański schładza emocje: na Grenlandii działają dwie kopalnie, a duże projekty blokują warunki i opłacalność. Przypomina też, że wyspa ograniczyła nowe licencje na offshore ropę i gaz.
Wspomina przy tym o „surowcowym optymizmie” po 2009 roku, gdy Grenlandia zyskała poszerzoną autonomię i prawo do samostanowienia. Wtedy liczono na skok gospodarczy i uniezależnienie od Danii, ale – jak podsumowuje – „nic z tego na razie się nie spełniło”.
Dlaczego Trump „nie musi kupować” Grenlandii, żeby tam działać
Ekspert OSW wskazuje paradoks: jeśli USA rzeczywiście chodzi o wzmocnienie pozycji wojskowej, to już dziś mają narzędzia prawne i polityczne, by to zrobić.
Dlaczego nie skorzystają z możliwości, które stwarzają im umowy zawarte z Danią– pyta, przypominając porozumienia z 1951 r. i 2004 r. dotyczące dostępu militarnego.
Szymański przypomina też skalę historyczną: w szczycie zimnej wojny na wyspie było ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy, dziś „250 żołnierzy w stacji radarowej w bazie sił kosmicznych w Pitufik”. I wyjaśnia, czym jest Pituffik: „część systemu wczesnego ostrzegania Stanów Zjednoczonych” przed atakiem rakietowym – element większej architektury obrony.
Wątek najbardziej polityczny to sugestia prowadzącego, że Trump może chcieć Grenlandii, bo „NATO nie będzie”. Szymański nazywa to „doomsday scenario”, ale zaraz dodaje argumenty, dlaczego taki finał nie jest logiczny z perspektywy Waszyngtonu.
To jest w doomsday scenario, natomiast ja bym jednak zwrócił uwagę na to, że Stany Zjednoczone i Donald Trump osobiście sporo swojego kapitału politycznego zainwestowały w NATO w ubiegłym roku, który nie był zły dla sojuszu, bo przyszliśmy od dyskusji na początku tej drugiej kadencji Trumpa, co dalej z NATO, czy NATO przetrwa Trumpa 2.0, do szczytu sojuszu w Hadze, który uchwalił bezprecedensowy wzrost wydatków obronnych.– podkreśla.
Najbardziej wyraziste zdanie o nastrojach społecznych pada pod koniec: mieszkańcy Nuuk „mają zdecydowanie dosyć obecnej sytuacji” i są „zmęczeni psychologicznie” przez niepewność i powracający temat w amerykańskiej polityce. Pada też obserwacja o „desancie dziennikarzy z całego świata” – do tego stopnia, że w stolicy „powstają kafejki dla dziennikarzy”.
Szymański tłumaczy też, dlaczego retoryka „kupna wyspy” działa jak politologiczny granat: na Grenlandii odbiera się ją jako „dyskurs neokolonialny”, próbę mówienia o społeczeństwie jak o przedmiocie transakcji. I dodaje diagnozę: USA miały wśród Grenlandczyków spory „kapitał” i nadzieję na inwestycje, ale taką narracją „zraziły do siebie grenlandzkie społeczeństwo, które organizuje protesty”.
/fa
Szukaj w treści odcinka
Nagle Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych coś pisze na swoim portalu społecznościowym i okazuje się, że cały świat zaczyna się ruszać i okazuje się, że i Duńczycy i NATO i Niemcy i Francuzi wszyscy sobie zdają sprawę, że ta Grenlandia jest taka istotna.
Trump powrócił do pomysłu w roku 2019 w ramach swojej polityki
Chiny są ważnym odbiorcą rybołówstwa grenlandzkiego, ale poza tym ciężko jest wskazać na jakieś próby infiltracji, które zostały w 2018 roku zablokowane przez samego Trumpa, kiedy chińska firma pod wpływem presji amerykańskiej została zniszczona.
Pojawiła się też informacja o tym, że Donald Trump chce zbudować złotą kopułę, czyli system antyrakietowy broniący Stany Zjednoczone i ta Grenlandia jest mu potrzebna do budowania takiego systemu?
A może jest coś, o czym nie wiemy, że Donald Trump i elita amerykańska podjęła decyzję, że NATO nie będzie i będą chronić tylko swoje własne terytoria.
To jest doomsday scenario, natomiast ja bym jednak zwrócił uwagę na to, że Stany Zjednoczone i Donald Trump osobiście sporo swojego kapitału politycznego zainwestowały w NATO, w Europę.
w ubiegłym roku, który nie był zły dla sojuszu, bo przyszliśmy od dyskusji na początku tej drugiej kadencji Trumpa, co dalej z NATO, czy NATO przetrwa, Trumpa 2.0, do szczytu sojuszu w Hadze, który uchwalił bezprecedensowy wzrost wydatków obronnych.
Natomiast jeszcze ciekawsze z punktu widzenia politycznego i tej relacji transatlantyckiej jest to, że Donald Trump ogłosił to za swój gigantyczny sukces, że to on obudził Europę, że on uratował NATO.
I tutaj jeszcze tylko dokończę tę moją wcześniejszą myśl, że ten wątek grenlandzki w polityce Trumpa jest prowadzony wbrew wszystkim.
Ta opcja militarna, rozumiem, jest tylko takim słowem, którego być może użył Donald Trump, bo nie sądzę, żeby poważnie myślał o tym, żeby wojska amerykańskie wylądowały na Grenlandii.
Trumpowi udało się
Ten komunikat został powtórzony przez kilku grenlandzkich polityków, więc tu jeszcze raz wracam do tego efektu Trumpa, że niesamowite jest to, że stan relacji duńsko-grenlandzkich jeszcze w 2023 roku określiłbym, delikatnie rzecz mówiąc, mianem nie najlepszego.
Prezydent Trump albo ktoś z otoczenia prezydenta Trumpa wymienił kwotę 700 miliardów dolarów, że tyle chciałyby Stany Zjednoczone zapłacić Danii za Grenlandię.
Właśnie to jest problem z polityką amerykańską wobec Grenlandii, że my nie wiemy, jaki jest ostateczny cel, co to znaczy przejęcie kontroli nad wyspą, jaki miałby być ten charakter relacji amerykańsko-grenlandzkich i nie wiemy, jakie środki mają do tego prowadzić, bo tu już wspominaliśmy sobie o tym wilmie jakiejś opcji siłowej, na którą wskazywały niektóre osoby z otoczenia Trumpa.
To tyle czasu Trump nie ma.
Ostatnie odcinki
-
Karnowski: władza chce „zohydzić” Trumpa i „prz...
04.02.2026 07:07
-
Zachód na kwartalne premie, Chiny na dekady. By...
03.02.2026 17:54
-
Serwis międzynarodowy 03.02.2026 r.: porozumien...
03.02.2026 17:20
-
Serwis Międzynarodowy 02.02.2026: napięcia irań...
03.02.2026 17:08
-
Pełczyńska-Nałęcz nową zmienną w koalicji. Trud...
03.02.2026 16:51
-
„Świat fizyczny przypomniał o sobie”. Jakóbik o...
03.02.2026 16:42
-
Zima w USA; Bolesław Krzywousty Krzyżowcem; Wsp...
03.02.2026 16:07
-
„To jest bulterier Tuska”. Semka o Czarzastym i...
03.02.2026 15:54
-
Szekspir w Gardzienicach i Vincent van Gogh w K...
03.02.2026 15:18
-
Awaria elektrociepłowni w Gdańsku i Sopocie. Ra...
03.02.2026 14:42