Mentionsy
Młynarski w NOSPR! – Cała naprzód 03.02.2026 r.
Odwiedzamy katowickie NOSPR, gdzie rozmawiamy z artystami współtworzącymi projekt „Młynarski. Bynajmniej” na kilka godzin przed wielkim koncertem. W programie wypowiadają się: trębacz Piotr Schmidt, wokalista Wojciech Myrczek, pianista Krzysztof Herdzin oraz kontrabasista Andrzej Święs.
Szukaj w treści odcinka
Życzę wszystkim, żeby właśnie tak zaczynali kolejny nowy miesiąc.
Z tymi wokalistów, z którymi z częścią z nich dzisiaj postaramy się rozmawiać.
Jesteśmy po 68. gali rozdania grami.
Jeśli chodzi o nagrody grami, to ja bym przede wszystkim zasygnalizował, że właśnie dzisiaj też przy okazji pojawiły się wyniki nagrody Jazz Stop magazynu Jazz Forum, a więc ta doroczna ankieta, która pojawia się
Zawsze gdzieś tam na początku lutego i w związku z tym tutaj śmiem się od razu pochwalić, że udało się po raz drugi w moim skromnym żywocie zająć czołowe miejsce trębacza roku, a Wojciech Myrczek po raz chyba ósmy albo dziewiąty.
Jest wokalistą jazzowym roku.
Ale także w trio nagrana płyta Ether z Andrzejem Święsem i Sebastianem Frankiewiczem, która została okrzyknięta już po raz drugi
W ogóle ja chciałem też o tym miejscu powiedzieć, bo siedzimy, ja jestem pierwszy raz tutaj, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, w skrócie NOSPR, to jest tak najsłynniejsza chyba sala, jeżeli chodzi o akustykę w Polsce, więc jesteśmy też bardzo tutaj przejęci, tutaj takie
Natomiast przede wszystkim cieszymy się, że możemy zagrać w tej pięknej sali w NOSPR razem z orkiestrą AUXO, orkiestra smyczkowa pod dyrekcją maestro Marka Mosia, z którą mieliśmy wielką przyjemność nagrywać w ogóle ten materiał już prawie dwa lata temu czy półtora roku temu.
No, NOSPR to jest nie tylko czołowa sala koncertowa w Polsce, jeśli chodzi o akustykę, ale także jeśli chodzi o walory takie wizualne, bo jest naprawdę przepiękna.
Mam olbrzymią przyjemność grać tutaj już po raz któryś, ale po raz drugi ze swoim projektem na dużej sali, bo tutaj też jest tak zwana sala kameralna.
Natomiast na dużej sali już po raz drugi taki duży koncert ze swoim projektem, ale grałem jakiś pół roku temu także między innymi gościnnie w projekcie Grzecha Piotrowskiego, którego tu też przy okazji serdecznie pozdrawiam, bo też zresztą niedawno nagrał ze mną płytę live, która się ukazuje za dwa tygodnie.
No już w tej chwili bardziej niż jak zaczynaliśmy ten projekt.
Niemniej jednak jako instrumentalista dominują u mnie programy muzyki instrumentalnej stricte.
Natomiast mistrzem słowa tutaj i odpowiedzialnym za prezencję tych wspaniałych tekstów jest Wojciech Myrczek, którego za chwilę tu będziemy też gościć na antenie i myślę, że on bardziej do tych tekstów się odniesie.
Ja zawsze z nimi żyłem bardzo dobrze i zawsze ceniłem twórczość Młynarskiego, ale nie była dla mnie ona jakoś
Otóż szczególnie istotne jako dla trębacza i instrumentalisty.
Pan je zna doskonale i będzie miał to wyczucie.
I wysłuchaliśmy utworu z płyty, tytułowego utworu Młynarski bynajmniej.
Kilka godzin zaczynamy równo o 19.00 w Katowicach w NOSPR, a z nami kolejny gość, pan Wojciech Myrczek, wokalista.
No dobrze, ale nie wiem, czy damy radę z cichymi odpowiedziami.
No troszkę muzyczne, ale bardziej publicystyczne.
Dotykały właśnie takich problemów, których inni nie dotykali.
I w ogóle sobie nie przekładałem Młynarskiego właśnie na taką ucztę muzyczną, takie fajerwerki muzyczne, bo ja tego się spodziewam generalnie rzecz biorąc.
Natomiast biorąc się za repertuar Młynarskiego, staraliśmy się my, czyli ja i moi koledzy z zespołu, staraliśmy się odnieść do tych prawd uniwersalnych, których jest tam mnóstwo, bo okazuje się, że
A zaśpiewaliśmy już w zeszłym roku no sporo koncertów, nagraliśmy płytę i przyznam, że całkiem często odkrywam jakieś nowe pokłady myśli, które tam są, których wcześniej nie odnajdywałem, bo to są bardzo uniwersalne piosenki.
One mówią o nas, one mówią o nas jako o Polakach, ale także jako o ludziach.
To tak jest dla muzyka, dla wokalisty, że najlepiej śpiewa się tutaj i najlepiej się siebie słyszy.
NOSPR jest znakomitą salą.
No myślę, że nie będzie to kontrowersyjne, jeżeli słyszy mnie ktoś tutaj z kolegów naszych po fachu, to myślę, że się zgodzi ze mną, że jest to sala wymagająca.
To jest taka sala, która mało wybacza.
Trzeba brać pod uwagę jej naturalny pogłos, pewne warunki, jej kubaturę i ona w pewnym sensie współtworzy, współkreuje z nami muzykę, jak się okazuje.
Dlatego nie mówię, że to jest sala jakaś niewdzięczna dla wykonawców, w niezupełnieniu, ale to jest sala wymagająca i przyznam, że każdy występ tutaj jest wyzwaniem i właśnie wymaga wzięcia pod uwagę tego, że jesteśmy w NOSPR.
Mamy odsłonę jazzowy zespół plus orkiestra kameralna plus wokale, wokal nawet niejeden, ale również śpiewają tutaj i w chórze kameralnym i z big bandem i z orkiestrą symfoniczną się zdarzało.
Jest inne i w tej sali rzeczywiście brzmi pięknie, ale trzeba się troszkę... Pierwszy kontakt z tą salą jest taki zaskakujący.
A ja chciałbym się zapytać, to pan już zakolegał, rozumiem, to tutaj trzeba się zaprzyjaźnić z tą salą i ta rzeczka, no ale pan już jest w tej szczęśliwej sytuacji, że pan już ją zna i te zagięcia, że tak powiem przestrzeni, jak się odbije dźwięk od sufitu i od jakiegoś, no to... Nie przeintelektualizuję...
Pan redaktor o tym wie, ale tak chciałem po prostu sprostować.
Wiem, ale trzeba sobie przypominać wszystko.
Więc miałem i tak, to bardzo różnie na przestrzeni, ale to się zmienia.
Najchętniej lubię śpiewać wieczorami, ale to już w tej chwili nie mam takiej rutyny szczerze mówiąc.
Na przykład przez godzinę ćwiczył wprawki wokalne.
Ale kiedyś tak robiłem.
Czasem oczywiście, jak są takie projekty, że jestem do tego zmuszony, to tak, mam takie sesje, że rzeczywiście ćwiczę, ale staram się w ciągu dnia używać tego głosu w różnych kontekstach, badać sobie akustykę różnych pokoi, też jakby to się tak rozprasza, bardziej, że tak powiem, zniknęła granica pomiędzy życiem a śpiewaniem, ona się troszkę rozmyła.
W sumie taki powrót do korzeni, bo mówi się, że muzyka w swoich początkach pełniła taką formę rytualną bardzo i towarzyszyła takim codziennym zajęciom z życia.
Tak traktując głos i śpiew, bardzo szybko można się czegoś nauczyć i wyćwiczyć, bo po prostu mamy bardzo dużą powtarzalność w ciągu dnia pewnych takich małych rzeczy.
Jak najbardziej, ale zapewne muzycy by na to lepiej odpowiedzieli.
Czy pan też jako muzyk ma wrażenie, że poszerzają się te miejsca, te występy, koncerty czy nawet festiwale właśnie z jazzem, z tą muzyką, że jest tego coraz więcej?
Jest szereg najróżniejszych fuzji, zespoły, które eksperymentują, właśnie kultywują tę tradycję, ale też idą w nowocześniejsze kierunki i mamy naprawdę wspaniałych muzyków.
I z moich obserwacji to wynika, ale i z kolegów dużo bardziej, że tak powiem, zorientowanych w temacie niż ja, z którymi rozmawiałem wielokrotnie, oni potwierdzają, że różnica, tak oczywiście statystycznie biorąc, różnica pomiędzy dawnymi czasami, kiedy w Polsce jeszcze nie było też dostępu takiego do, no do kultury światowej poprzez, wiadomo, żelazną kurtynę i tak dalej,
Co do festiwali jazzowych wiem, że jest ich bardzo dużo i są wspaniałe, mam swoje ulubione oczywiście.
Natomiast też nie byłem na wszystkich, czy ich jest więcej, czy mniej, tego nie wiem, ale bardzo mnie cieszy, że jest ich całkiem sporo, jest gdzie grać.
No, w zasadzie w każdym mieście praktycznie, no nie w każdym oczywiście, ale w bardzo wielu miastach, jest takie, są, prezentują bardzo ciekawe koncerty.
No tak, ale ja na przykład, ja pamiętam, jestem taki wychowany na jazz jamboree, na takich koncertach, jak Miles Davis tutaj przyjeżdżał, Wayne Shorter, oni później grali jam session w remoncie, w akwarium i to było niesamowite, nie ma tych klubów.
I tego mi brakuje w Warszawie, bo kiedyś na przykład chodziło się na czwartki jazzowe do remontu i w czasie Jazz Jamboree o godzinie pierwszej nocy przychodził Miles Davis albo Wayne Shorter.
Są koncerty, jest dużo koncertów, ale takiego właśnie wieczornego jazzowania właśnie wieczorami nie ma czwartków jazzowych w remoncie, no nie ma tego klubu.
Profil to jest takie już słowo współczesne, może niezbyt udane, ale my inaczej też żyjemy.
Często po koncercie nawet z kolegami nie ma kiedy zadżemować, bo wiadomo, że wszyscy już jadą na drugi koniec Polski, aby coś zagrać, albo chociaż wracają do domu.
Ale mamy jednak dobre kluby.
Ja ostatnio na przykład słyszałem wspaniałą opowieść, kiedy mój najulubieńszy wokalista Al Jarreau trafił do piwnicy pod baranami.
No i takie rzeczy się dzieją, zwłaszcza w towarzystwie tych dużych festiwali, dlatego zachęcam też państwa, aby się właśnie wybierać na takie festiwale.
No i jeszcze jedno pytanie, przepraszam bardzo, to ja wyrwałem mikrofon, bo mi przyszło tak, bo Djokovic przegrał niestety finał Australian Open, ale Chick Corea dostał Grammy.
Aha, naprawdę, ale to z jakiegoś, pewnie za coś wydanego pośmiertnie, tak?
Przepraszam, ale nie śledziłem nagród.
Dostaliśmy informację, że dostał.
W każdym razie wiem, że już niestety nie koncertuję i bardzo jest mi smutno z tego powodu, bo ja z kolei Chica Corie zawsze uwielbiałem, zawsze uwielbiałem go bardzo z jego współpracy z Bobby McFerrinem, który był takim drugim moim idolem obok Al Jarreau.
Przepraszam, nie mogę pomóc w temacie tych ostatnich grami, bo... Bo my żeśmy to usłyszeli, bo te wiadomości były, jak jechaliśmy w radio, żeśmy usłyszeli.
Za chwilę kolejny gość, ale wcześniej utwór zdaje się, że najkrótszy z tej listy.
No i jesteśmy, przypominam, tutaj w UAE, NOSPR, NOSPR Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, najwspanialsza sala koncertowa, jeżeli chodzi o akustykę, jedna z najwspanialszych w Polsce, a naszym kolejnym gościem przed koncertem związanym z postacią Wojciecha Młynarskiego
No właśnie, będzie pomykał swoimi paluszkami dzisiaj, bo pan gra na pianinie.
No i co, a co, no wspaniale, tu jesteśmy wyedukowani, ja szczególnie, a chciałem teraz się zapytać, co ma wspólnego Młynarski z fortepianem?
I to brzmienie, fortepian i wokal pana Wojtka Młynarskiego jest charakterystycznym połączeniem, więc myślę, że tu się kojarzy bardzo prosto.
Ja rozumiem, że to jest Pańska interpretacja, to jest inna, ale Pan dużo słuchał Pana Derfla, tak?
Znaliśmy się, lubiliśmy, bardzo go ceniłem.
Niedoceniony pianista, komponował również duże formy, duże dzieła, na przykład napisał operę, napisał musical.
Głównie kojarzony był jako akompaniator Wojtka Młynarskiego, ale był wspaniałym klasycznym, klasycznie wykształcony pianistą po Warszawskiej Akademii Muzycznej.
Sam nie uważał się za jazzmana, ale grał w taki sposób, no można określić to jego własnym stylem, będącym połączeniem bardzo wielu różnych idiomów.
Graliście w duecie?
No tutaj w tym programie musieliśmy dokonać pewnej selekcji, bo tych wspaniałych kompozycji nie tylko Jerzego Derfla, ale utworów stanowiących jakiś śpiewnik, nazwijmy to.
Ja bardzo lubię grać tytułowe bynajmniej utwór, który wszystkim nam gdzieś głęboko rezonuje w pamięci, ale w każdym z tych utworów, myślę, możemy znaleźć dla siebie przestrzeń, zwłaszcza kiedy mamy solo do zagrania, to wtedy możemy poruszyć nasze różne skojarzenia, różne emocje.
Do którego pan mówi, o Jezu, nie, tego ja bym nie grał, no ale już dobra, no muszę, to muszę, bo mi kazali.
Jakby na przykład nastąpiło przeniesienie w czasie i nagle by pojawiła się na przykład tutaj postać, dwie osoby, na przykład Nina Simon i Ella Fitzgerald, z którą by Pan i miałby Pan do wyboru wejść na scenę z jedną z tych dam jazzu, no to którą by Pan wybrał?
No to wspaniale.
Ale to jest lista, chociaż ja sądzę, że panu nie muszę tych tytułów pokazywać.
Szkoły nie są potrzebne, natomiast w moim przypadku było tak, że skończyłem klasę kontrabasu, skończyłem uczelnię klasyczną na kontrabasie oraz uczelnię jazzową na kontrabasie, ale to też dlatego, żeby po prostu poznać ludzi ze środowiska muzycznego i bardziej traktowałem to jako taką platformę potencjalnej pracy, aczkolwiek też bardzo dużo się nauczyłem od moich pedagogów, także polecam edukację.
Bo ja pamiętam niejednokrotnie takie koncerty jazzowe, gdzie dawali przestrzeń na solówkę, na przykład kontrabasiści.
On potrafił 7-8 minut po prostu grać na tym kontrabasie i wszyscy dostawali po prostu takich spazmów rozkoszy słuchalnej.
Może mając okazję to podkreślę, że basiści i muzycy z sekcji rytmicznej są o tyle wyjątkowi, że zawsze zależy nam na tym,
Ostatnio rozmawialiśmy z wspaniałym muzykiem Agatą Sapiechą.
Czasami lubię wręcz pobyć w ciszy i może nie zawsze traktuję to jako muzykę, ale cisza też jest fajną informacją, bo wtedy możemy usłyszeć więcej chociażby siebie, własnych przemyśleń i nie być tak bardzo rozproszonym i zakłóconym przez dźwięki z zewnątrz, więc cisza jest równoznacznym elementem dźwięku, także fajny jest ten dualizm, że mamy
Plus i minus albo 1-0, dźwięk i cisza.
Także polecam balans między dźwiękiem a ciszą.
W radio to jest szczególnym wyzwaniem, taki balans, ale myślę, że też można próbować z ciszą.
Ale jest ta przestrzeń na jazz, na improwizacjach się dowiedzieliśmy, no bo to w końcu jazz bez improwizacji jazzu nie ma, czyż tak?
Natomiast tak jak mówię, myślę, że każdy z instrumentalistów ma jakiś swój komfort, ponieważ są to
Tak właśnie, jeżeli państwo się może wahają albo nie mają planu, a są gdzieś w okolicy Katowic, no to oczywiście zapraszamy.
Jeszcze chciałem powiedzieć tutaj taka impresja stąd, z miejsca, właśnie z tego foyer, bo tutaj jest cudownie, bo tutaj jest taka, cały czas jest sznur muzyków, którzy przebiegają z różnymi fajnymi walizkami, która jest w innym
Ostatnie odcinki
-
Rosja buduje nowy kierunek zagrożenia na północ...
04.02.2026 09:07
-
„Wyłączyć amok OZE”. Bartoszewicz o cenach ener...
04.02.2026 08:42
-
Zaskakująca wizyta Szojgu w Pekinie. Co uzgadni...
04.02.2026 08:30
-
Budżet USA i gra elit. Co naprawdę dzieje się w...
04.02.2026 07:49
-
Karnowski: władza chce „zohydzić” Trumpa i „prz...
04.02.2026 07:07
-
Zachód na kwartalne premie, Chiny na dekady. By...
03.02.2026 17:54
-
Serwis międzynarodowy 03.02.2026 r.: porozumien...
03.02.2026 17:20
-
Serwis Międzynarodowy 02.02.2026: napięcia irań...
03.02.2026 17:08
-
Pełczyńska-Nałęcz nową zmienną w koalicji. Trud...
03.02.2026 16:51
-
„Świat fizyczny przypomniał o sobie”. Jakóbik o...
03.02.2026 16:42