Mentionsy
"Polskie media za granicą to już nie soft power. Są kluczowe dla naszego bezpieczeństwa". Apel o zachowanie TVP Wilno
Planowane ograniczenie finansowania TVP Wilno nawet o 40–70 proc. oraz możliwa utrata autonomii stacji wywołują niepokój wśród ekspertów, środowisk polonijnych i litewskich polityków.
Szukaj w treści odcinka
To była Alina Orlowa, która zwykle ma raczej wesołe, nastrojowe utwory.
Ten był taki trochę smutniejszy i być może będziemy rozmawiali o temacie związanym z Wilnem smutniejszym.
Za chwilę o tym powie nam dr Barbara Jundo-Kaliszewska.
Przy tej okazji witam Państwa w nowym roku i życzę wszystkiego.
Najlepszego na ten rok, oby ten był lepszy niż poprzednie i to chyba jest pierwsze popołudnie Radia Wnet w styczniu 2025 roku.
Troszeczkę chyba jeszcze jest leniwie, niektórzy...
Widać, że ruch w Warszawie jest mniejszy niż zwykle.
Sylwester akurat wyszedł w środku tygodnia, więc można wziąć jeden dzień urlopu i jeszcze gdzieś pojechać.
I chyba wiele osób, przynajmniej w mieście stołecznym, a myślę, że w innych również skorzystało z tej okazji.
Już przechodzimy do tematów ważnych.
Pani dr Barbara Jumdo-Kaliszewska, adiunkt w Katedrze Teorii Polityki i Myśli Politycznej Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych.
Strasznie trudna nazwa z pamięci, nigdy nie jestem w stanie tego powiedzieć.
Oczywiście Uniwersytetu Łódzkiego.
Dzień dobry pani doktor.
Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.
Chciałbym porozmawiać o stosunkach polsko-litewskich na przykład albo o czymś takim.
Może znajdziemy na to zresztą chwilkę również, ale tak naprawdę wracamy do tematu TVP Wilno.
Podstawowe pytanie, jaka jest sytuacja w tej chwili tej stacji telewizyjnej, która jest skierowana do naszych rodaków na Wileńszczyźnie, do Polaków z Litwy.
Wiemy, że to akurat może nie jest pytanie do Pani, ale wiemy, że sytuacja z telewizją Bielsat jest daleka od tego, jaka była na przykład...
rok temu i że dochodzi do czegoś jak splątanie różnych wschodnich polskich stacji telewizyjnych.
A gdzie w tym wszystkim jest TVP Wilno?
Bo jeszcze niedawno, parę tygodni temu, informowaliśmy, że czarne chmury również zbierają się nad tą redakcją, nad tą telewizją.
No tutaj też jesteśmy na razie w takim punkcie bardzo smutnym.
Może wytłumaczę się, dlaczego w ogóle o tym mówię.
Bo z jednej strony jestem rzeczywiście pracownikiem Uniwersytetu Ludzkiego Badaczka.
Zajmuję się między innymi prawami mniejszości narodowych w państwach bałtyckich.
Także ze szczególnym uwzględnieniem oczywiście mniejszości.
polskiej, ale oprócz tego w ramach popularyzacji nauki współpracuję z tą stacją.
I od paru lat współtworzę niektóre programy.
Jednego programu jestem współprowadzącą, ale też mam tam na swoim koncie jakieś projekty medialne, rocznicowe.
które przede wszystkim w moim odczuciu miały i mają, ponieważ te wszystkie produkty, nazwijmy to tak, anteny wiszą w internecie, można je obejrzeć sobie na kanale YouTube czy na stronie TVP Wilno, więc one mają na celu przede wszystkim przeciwdziałanie...
narracjom białoruskim czy rosyjskim, które są bardzo mocno obecne w tym regionie.
Ale dzięki temu, że te produkty pozostają w internecie, również mają do nich dostęp Polacy na Lotwie, Polacy w Estonii czy w innych zakątkach świata, tam gdzie...
dociera internet.
Na początku grudnia ubiegłego roku, już ubiegłego roku, pani dyrektor TVP Wilno poinformowała pracowników i producentów, że finansowanie anteny w 2026 roku może zostać zredukowane od 40% do nawet 70%.
Ta sama stacja może utracić autonomię.
i zostanie wcielona do TVP World.
Mówiliśmy o tym na antenie już u państwa, rozmawiałam o tym z panem redaktorem, ale tak pomyślałam, że warto o tym jeszcze raz przypomnieć.
Dyrektor TVP World, który został zaangażowany do przeprowadzenia reformy, pan Michał Broniatowski, zarówno na posiedzeniu sujmowej komisji do spraw łączności z Polakami poza granicami kraju, jak i w wywiadach medialnych, których udzielał w grudniu, potwierdził plany obcięcia finansowania aż o 40%.
To mamy prawie połowę de facto budżetu.
I wiemy, że dla mediów publicznych są to koszty po prostu...
Tak naprawdę wśród zarzutów pojawił się także zarzut, że TVP Wilno ma za wiele wydaje na tak zwaną produkcję zewnętrzną.
Wiemy wszyscy, że w ten sposób funkcjonują wszystkie media publiczne, że programy są zlecane producentom, którzy współpracują ze stacją, ale ja chciałabym tutaj w tym miejscu podkreślić, że ci producenci w większości pochodzą z Wilna, zatrudniają wileńskich.
prowadzących, zatrudniamy wileńskich dziennikarzy, wydawców.
Oczywiście część pracowników TVP Wilno to są obywatele polscy, którzy mieszkają w Polsce, ale to jest oczywiście...
tylko pewien ucetek, większość osób tworzących te wpływy w Wilno, to jest około 100 osób, to są jednak ludzie pochodzący z Wilniczczyzny, czyli de facto grozi im utrata pracy, ale co ważniejsze, widz pozostanie bez treści, bez treści tworzonych przez swoich rodaków.
o sobie i to jest w tym momencie chyba największy problem.
Na chwilę obecną została zaplanowana na styczeń ramówka właśnie taka ograniczona, około 20 programów chyba zniknie z anteny.
Tyle mogę powiedzieć, bo też nie jestem gdzieś tam wewnątrz, nie jestem w zarządzie TVP Wilno, tylko tyle mi wiadomo jako osobie, która współpracuje z tą redakcją.
Przypomnijmy jeszcze, że mówimy o telewizji, która dociera do naszych rodaków i poza granicami Polski to jest miejsce, gdzie jest najwięcej Polaków mieszkających w tak zwartych skupiskach, bo przecież Wileńszczyzna w dużym stopniu są takie...
powiaty, które są niemalże polskie bez wyjątku, że to jest najważniejsza, największa wyspa polskości poza granicami kraju.
Gdyby okazało się, że będą tu jakieś poważne redukcje, już nie daj Boże coś poważniejszego, to oni zostaną pozbawieni kontaktu z polskim słowem, również z polską myślą i polską racją stanu.
Może to nie jest tu najistotniejsze, ale wiemy,
przecież, że pewną konkurencją też są rosyjskie media, które tam przecież mogą, które docierają i w każdej chwili mogą wypełnić taką dziurę.
Tak i tutaj docieramy do roku 2014, który stał się taką cezurą czasową dla mediów, w ogóle dla polityki medialnej w państwach baltyckich.
bo po aneksji Krymu ta świadomość, że jednak to udziaływanie informacyjne, które pozostało w infosferze zarówno Litwy, Lotwy, jak i Estonii przez ostatnie 30 lat, może przynieść bardzo wymierne i negatywne efekty, co było widać chociażby tutaj po referendum na Krymie.
Wtedy między innymi w Estonii został uruchomiony rosyjskojęzyczny
kanał ETV, który w tym roku obchodził swoje dziesięciolecie istnienia.
Po prostu państwa baltyckie postanowili zacząć wreszcie również kreować przekaz skierowany do swoich mniejszości, do obywateli deklarujących w przypadku Estonii oczywiście deklarujących narodowość rosyjską, a w przypadku Litwy czy Lotwy obok rosyjskiej także polską.
To nie był przypadek, to nie był gest dobrej woli wobec mniejszości, o tym też trzeba pamiętać, lecz świadoma, konsekwentna polityka państwa.
Zrozumiano, że w warunkach napięć geopolitycznych właściwie nie powinno się oddawać całej grupie obywateli zewnętrznym narracjom informacyjnym.
I co ciekawe, w tym momencie Litwa i Polska doszły do pewnego porozumienia.
Ja cały czas powtarzam, że uruchomienie TVP Wilno w 2019 roku
To było wydarzenie tak naprawdę jedno chyba z ważniejszych w ostatnim trzydziestoleciu stosunków polsko-litewskich.
Stacja powstała jako pierwszy wspólny projekt medialny.
Oczywiście tutaj większość finansowania na swoje barki wzięła Polska, ale z drugiej strony Litwa bardzo długo nie było woli politycznej po stronie litewskiej, żeby taki kanał uruchomić.
Celem było wzmocnienie mniejszości Polski, oczywiście także budowanie dialogu polsko-litywskiego poprzez poruszanie na antenie trudnych momentów z historii wspólnej, które do dziś bardzo często są odmiennie traktowane, ale także zwiększenie odporności informacyjnej regionu w obliczu presji zewnętrznej.
O tej presji, kiedy mówimy, to rozumiem oczywiście, że chodzi przede wszystkim o...
O przekaz białoruski, rosyjski.
I tutaj, kiedy spojrzymy wstecz, to od roku 2019 TVP Wilno ma na swoim końcu już doświadczenie pandemii, doświadczenie kryzysu migracyjnego w 2021 roku, doświadczenie wybuchu wojny w Ukrainie, bo tutaj też trzeba było się mocno przeciwstawiać tym,
temu silnemu przekazowi rosyjskiemu i białoruskiemu.
Ma na swoim końcu wreszcie ostatni kryzys związany z balionami meteorologicznymi na Litwie.
Przecież koniec roku okazał się dla Litwy dramatyczny.
Ponad 50 tysięcy pasażerów ucierpiało w wyniku kolejnego ataku hybrydowego ze strony Białorusi z wykorzystaniem
balionów meteorologicznych i wówczas ten przekaz, przekaz w języku polskim, przekaz, który docierał z ust dziennikarzy pochodzących z Litwy ukazywał się bardzo cenny i na to wskazuje chociażby reakcja litewskich intelektualistów czy polityków, ale także debata w litewskich mediach publicznych dotycząca sytuacji TVP Wilno.
Bardzo ważne, jak napisałam w listy otwartym środowiska akademickiego w sprawie strategicznego znaczenia TVP Wilno właśnie w warunkach trwającej wojny informacyjnej podkreślaliśmy, że decyzja o powołaniu anten była wyrazem strategicznego myślenia, świadectwem zrozumienia, że stabilność pogranicza litewsko-białoruskiego
które jest zamieszkiwane przecież przez społeczność polską, zależy od dostępu społeczności lokalnych do rzetelnych, wiarygodnych i lokalnie zakorzenionych mediów.
List, przypomnę Państwu, raz jeszcze podpisano ponad 200 członków z Polski, Litwy, innych państw świata i dokument został przekazany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.
Na razie niestety nie mamy żadnej odpowiedzi.
A myśmy rozmawiali chyba kilka tygodni temu i to znaczy, że od tej pory nie ma odpowiedzi na ten list.
Na razie nie mamy żadnej reakcji.
Pod koniec roku Gazeta Wyborcza opublikowała bardzo obszerny wywiad z dyrektorem generalnym TVP z Tomaszem Sygutem.
Nie odwiedział TVP Wilno, bo być może ta wizyta na miejscu również uświadomiłaby pana dyrektora, jak ważna to jest antena.
W tej rozmowie pan dyrektor w bardzo wielu miejscach odwoływał się do znaczenia mediów publicznych w walce z dezinformacją.
Mówił o sukcesach TVP Wilno, ale jednocześnie całkowicie został pominięty temat zarówno wygaszania TVP Polonii, bo o tym też musimy mówić,
że obok TVP Wilno odbiorcy na Litwie, ale także Polonia na całym świecie przecież miała przez wiele lat dostęp do TVP Polonii.
A te dwa tematy, czyli wygaszanie TVP Polonii i ograniczenie działalności TVP Wilno, to były główne tematy, które przez cały grudzień zajmowały środowiska polonijne na całym świecie.
To jest temat, który jak już powiedziałam, stał się tematem zagranicznych debat publicznych.
Na Litwie na przykład w sprawie TEF-u po Wilnu wypowiadali się obok społeczności tutaj polskojęzycznych politycy litewscy.
Mer Wilna Benkauskas nawet wysłał w tej sprawie list do włodarzy miast partnerskich w Polsce.
To jest również sytuacja bez precedensu.
Dotąd nie mieliśmy takiej sytuacji w historii.
Z jednej strony bardzo cieszę oczywiście poparcie litewskich polityków, z drugiej strony to pokazuje, z jak poważną materią mamy do czynienia.
Ja odnoszę wrażenie, że nie wszystkie decyzje dotyczące chociażby tej stacji, ale też wydaje mi się, że też te w Opopulonii,
są podejmowane na podstawie rzetelnej analizy.
Wydaje mi się, że mamy do czynienia z bieżącą presją budżetową, z kosztami doraźnymi, te, które łatwo wykazać w tabeli na najbliższy rok, ale znowu nie uwzględniamy konsekwencji i nie uwzględniamy kosztów, które będziemy musieli ponieść w przyszłości.
Już historia wielokrotnie nam pokazała, że oszczędności takie, które są czynione tu i teraz,
później generują znacznie wyższe wydatki.
Przecież my to mamy dzisiaj, jeśli chodzi o TVP Wilno.
To, że nie mieliśmy ciągłości, to, że w 1991 roku ten kontakt z mediami polskojęzycznymi został urwany, to dlatego dzisiaj musimy płacić więcej.
W 2019 roku redakcja musiała być odbudowana, zbudowana całkowicie od nowa.
Musieliśmy wykształcić dziennikarzy, musiał być zakupiony sprzęt.
Przypomnę też Państwu, że przecież wybudowany został cały budynek dla TVP Wilno w międzyczasie przez tych ostatnich 6 lat.
Jeśli dzisiaj to wreszcie zaczyna funkcjonować, to dlaczego my znowuż chcemy ten projekt, to realne narzędzie oddziaływania, przeciwdziałania dezinformacji zniszczyć.
Przecież w przyszłości będziemy ponownie musieli zapłacić więcej za odbudowę.
tej redakcji, za odbudowę także zaufania widzów, którzy dzisiaj nie do końca rozumieją decyzje, które płyną z Warszawy.
Więcej to będzie zapłacić za ponowne dotarcie do odbiorców, za zbudowanie tych relakcji i kontaktów, a może w międzyczasie wydarzą się tragedie, o których tutaj
Nie chciałabym mówić jeszcze na antenie, bo cały czas widzimy, że jednak to napięcie eskaluje i ten rok 2026 wcale nie wydaje się, że będzie o wiele bardziej spokojny, tak czy bezpieczny.
No ciekawe, co by się stało z takim budynkiem.
Może będzie sprzedany.
Wiemy, że pan Radosław Sikorski w momencie, kiedy był ministrem spraw zagranicznych, to kilka ważnych obiektów należących co prawda do tego resortu zostało sprzedanych za granicą.
Nie wiadomo, jakie będą losy również tego obiektu.
A jakby, nie wiem, czy pani chce to skomentować, może nie, a jakby pani określiła, bo wiemy, że nie są to jedyne polskie media
na Wileńszczyźnie, czy może na całej Litwie.
Jest jeszcze Radio Znadwilli, jest L24, są inne media, chociaż wiemy, że telewizja jest najsilniejszym medium, który dociera z największą mocą.
Jak by pani rozplanowała, czy opisała ten krajobraz polskich mediów na Litwie?
No jest oczywiście Kurier Wileński, jak mogłem nie wymienić.
Na szczęście wciąż sporo redakcji, które działają nieprzerwanie, tak jak tutaj chociażby wspomniany kurier Wileński, który zachował swoją ciągłość nawet w czasach sowieckich jako czerwony sztandar.
I to właśnie dziennikarze skupieni wokół czerwonego sztandaru zakładali później związek Polaków na Litwie.
Proszę pamiętać, że...
że u świata i media w języku mniejszości to jest tak naprawdę fundament, tak, odporności społecznej, fundament, to jest także kuźnia inteligencji lokalnej i ta wielkość projektu, ta skala zasięgu ma znaczenie.
Dzięki temu, że społeczność polska na Litwie, tak jak to lubimy powtarzać, jest najlepiej zorganizowaną społecznością polską poza granicami kraju, bo jako jedyna ma między innymi nawet partię polską, obserwując od szkół i oczywiście od wielu redakcji, jednej redakcji także w ramach litewskich mediów, tylko ten budżet jest nieporównywalny, a przez to zasięgi i oddziaływanie są nieporównywalne.
TVP Wilno oprócz tej funkcji typowo telewizyjnej ma charakter bardzo nowoczesny.
Te treści, tak jak już tutaj powiedzieliśmy sobie na początku, są tworzone z myślą o udostępnianiu i promocji w internecie, w mediach społecznościowych.
Rzeczywiście ta ekipa pracuje bardzo prężnie, jak ja to obserwuję, z roku na rok.
Wydaje się, że te zasięgi są coraz lepsze, coraz większe i nie rozumiem absolutnie, skąd bierze się takie, a nie inne podejście do tej redakcji.
Po prostu wydaje mi się, że informacja o tym, czym faktycznie jest TVP Wilna jako infrastruktura, jako kompetencje, jako narzędzia strategiczne.
po prostu do Polaków, jak to my mówimy na Wielniejszczyźnie, w koronie nie dociera.
Ten projekt bywa bardzo często postrzegany jako koszt lub marginalny dodatek do polityki medialnej, a nie jako zasób, którego likwidacja, którego usłabienia w warunkach tej wojny informacyjnej, o której wszyscy nieustannie powtarzamy, byłoby działaniem nie tylko krótkowzrocznym, ale po prostu niezrozumiałym z punktu widzenia interesów państwa.
Na pewno należy zachować redakcję i wszystkich portali w języku polskim, które w dalszym ciągu ukazują się, czy działają na Litwie.
Na pewno należy zachować redakcję Radia z Nadwili.
I zawsze żartuję, że kiedy dzisiaj musimy walczyć o utrzymanie finansowania dla TVP Wilno, ja nieustannie podnoszę temat, że te wydatki na media w języku polskim
poza granicami kraju, a szczególnie na Litwie, z którą jestem bardzo mocno przecież związana, muszą być większe, a nie mniejsze.
Bo dzisiaj mówimy cały czas o zwiększaniu wydatków na obronność, na bezpieczeństwo.
Dzisiaj media już nie są soft power, to jest hard power.
Jest to sila mocna, w którą powinniśmy inwestować coraz więcej, bo mamy, tak jak już powiedziałam, przede wszystkim dziennikarzy, mamy infrastrukturę, wiemy w jaki sposób należy działać, bo działamy w warunkach kryzysu już od pewnego czasu.
I dziennikarze gdzieś powinni się zajmować tym, w jaki sposób przeciwdziałać tym szkodliwym narracjom, które nieustannie docierają.
Żyjemy w takich czasach, że jedna wiadomość goni następną.
Już jako eksperci nie nadążamy z komentowaniem, a cóż dopiero mówić o dziennikarzach.
Ta uwaga społeczeństwa też jest bardzo mocno rozproszona, a przecież powinniśmy jednak nad nią panować, powinniśmy docierać.
To jest Radio Wnet, a naszym gościem jest pani dr Barbara Jumdo-Kaliszewska.
Rozmawiamy o sytuacji TVP Wilno.
Pani doktor wspomniała, pani, o litewskich politykach, którzy interweniują, chcą ratować czy wpłynąć na poprawę sytuacji TVP Wilno.
Jak wyglądają w tej chwili stosunki polsko-litewskie?
Przez dziesięciolecia raczej narzekaliśmy i byliśmy niezadowoleni.
tutaj nad Wisłą w Koronie z polityki litewskiej, ale coś się chyba zmieniło albo zaczęło zmieniać od roku wspomnianego już przez panią 2014.
No tak naprawdę w 2018 roku prezydent Andrzej Duda po raz pierwszy przyjechał na obchody, po dłuższej przerwie, tak, po tej przerwie.
kilkuletniej na obchody Dnia Niepodległości Litwy i wydaje mi się, że te relacje rzeczywiście są cały czas bardzo dobre, bo niektórzy mówią o najlepszym momencie w relacjach polsko-litewskich.
Moim gościem w programie rozmowy Maczkiewiczówce w grudniu był szef Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Litewskiej Grzegorz Marek Poznański.
z którym omawialiśmy rzeczywiście polskie priorytety dotyczące relacji z Litwą.
Cały czas na pierwszym miejscu pozostaje bezpieczeństwo, ale też strona polska wiele mówi o potrzebach Polaków na Litwie.
W grudniu również mieliśmy problem dotyczący zamykania.
jednej z polskich szkół na Litwie, ale ja podnoszę cały czas ten temat bezpieczeństwa informacyjnego, bo zarówno na przełomie lat 80. i 90.
Polacy na Litwie zostali zmanipulowani za również...
za pośrednictwem mediów, wtedy sowieckich.
I dzisiaj pozostajemy... Cały czas istnieje zagrożenie, że zostaniemy wykorzystani w tej rozgrywce geopolitycznej, która ma obecnie miejsce.
Może tylko tutaj jeszcze dodam trochę z innej beczki jeszcze jeden temat, bo na początku...
W końcu grudnia i tutaj na początku stycznia odbyłam podróż po wszystkich trzech państwach bałtyckich, udalo się dojechać nawet do Narwy i analizowałam między innymi politykę medialną w kontekście...
wojny informacyjnej, tylko oczywiście chodziło mi o politykę medialną wobec mniejszości narodowych.
I tak jak już powiedziałam, ta polityka dosyć różnicuje się w zależności od państwa.
Jeżeli w Estonii
mają wielki problem, bo z końcem roku 2025 zlikwidowano media mniejszościowe w języku rosyjskim, ale rykoszetem również i w języku polskim.
Warto zaznaczyć, że pozostawione między innymi media ukraińskojęzyczne.
Ciekawe, że ten temat właściwie...
nie zaistniał w polskiej debacie publicznej.
Kiedy w grudniu obserwowałam polskie wiadomości, to w ogóle wydaje mi się, że do polskiego odbiorcy to nie dociera.
Oczywiście ta społeczność trochę mniejsza, ale również bardzo aktywna przecież na Łotwie.
Również funkcjonują jeszcze szkoły polskie.
Warto o tym pamiętać.
Tak jak już powiedziałam, sytuacje mają bardziej zniuansowano, funkcjonują redakcje mniejszościowe, o których tutaj z panem redaktorem mówiliśmy, ale mimo wszystko w warunkach eskalacji, w warunkach tych narastających napisów politycznych, ten zasięg i budżety pozostają bardzo ograniczone, więc ten wpływ jest również niedostateczny po prostu, powinien być przydatny.
No i właśnie na tym tle oczywiście TVP Wilno jest jako taki projekt jakościowo inny, znacznie poważniejszy.
W przyszłym tygodniu w środę temat TVP Wilno będzie poruszany na Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za granicą.
To jest Komisja Senacka.
przewodniczy komisji pan senator Bogdan Borusewicz, do którego wysłałam już dwie wiadomości, ale na razie również nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.
Wypisałam oczywiście jako badaczka i jako autorka listu otwartego środowiska akademickiego.
No i może tylko na koniec jeszcze podkreślę, żebyśmy pamiętali, że TVP Wilno nie jest strukturą dziedziczoną po przeszłości.
bo kiedy Litwa wybiła się na niepodległość, to po prostu na Litwie nie było już więcej polskiej telewizji, wcześniej...
mieszkańcy, ja to raz, ten co oglądaliśmy, jedynka, dwójka, tak, czy polskie radio.
Po 91 roku takiej możliwości już nie było.
Redakcja TVP Wilno została zbudowana, została powolana od zera i to się wydarzyło zaledwie 6 lat temu, czyli państwo polskie musiało zainwestować
I ten projekt nie był projektem takim na papierze, tylko powinniśmy do niego podchodzić jako do konkretnego zasobu infrastrukturalnego, takiej realnej inwestycji państwa polskiego, która już została poniesiona.
I dlatego dzięki temu mamy gotowe narzędzie państwa polskiego w wojnie informacyjnej.
No i raz jeszcze apeluję o to.
Żeby jednak przemyśleć wszystkie decyzje, które mają być związane zarówno z redukcją finansowania, jak i likwidacją autonomii tej stacji, bo to jest naprawdę bardzo ważna decyzja.
Pani doktor, już byśmy się pożegnali, ale jeżeli ma pani jeszcze chwilę, to chciałbym dopytać, bo była pani w Narwie.
Właściwie to jest podawane najczęściej jako przykład, gdzie agresja rosyjska, taka na granicy hybrydowej wojny i może już kinetycznej, może w przyszłości zaistnieć.
Właśnie Narwę podaje się jako takie miejsce.
Przypominamy, to jest miasto na samej granicy z Rosją.
Zresztą malownicza granica, przepiękna, kiedyś przekraczałem tę granicę, która jest zamieszkała chyba w 99% przez Rosjan.
Ja nie słyszałem tam języka estońskiego w ogóle.
Oczywiście Estonia z oczywistych powodów obawia się o tę społeczność.
Natomiast eksperci od Estonii zwykle mówią, że to są inni Rosjanie, nie ci z Rosji.
nie ci pod wpływem mediów rosyjskich.
Tak też przekonywali mnie Polacy kiedyś Stalina, gdy po mszy świętej poszedłem na spotkanie, bo okazuje się, że tam Polacy, te garska Polaków Stalina spotyka się po mszy na rozmowę, że przekonywali mnie, że ci nasi Rosjanie to są inni Rosjanie.
Co pani, czy miała czas pani na obserwacje, na to, żeby...
zawodowo też pani się chyba tym interesuje, żeby móc naszym słuchaczom opisać tę sytuację.
Ta moja wizyta była dosyć krótka, ale mój brat mieszka w Talinie, właśnie należy do tej grupki Polaków, którzy spotykają się w kościele, o którym tutaj pan redaktor słusznie wspomniał, więc ja na bieżąco... Może poznałem kiedyś, parę lat temu.
Polecam na pewno następnym razem, jak pan będzie w Talinie, żeby się upewnić i się zapoznać, bo
Bo to są rzeczywiście rodziny polskie, które funkcjonują w tym środowisku.
Dzielimy się doświadczeniem.
Ja opowiadam w jakiś sposób.
Polacy na Litwie korzystają ze środków polskich, czy tutaj zasobów, tak to nazwijmy, synackich.
Oni dzielą się swoimi kłopotami w Estonii.
Ale jeśli chodzi o Rosjan, to rzeczywiście te liczby dotyczące Narwy są bardzo różne, od 90 do 99%, ale kiedy napisałam na Facebooku, że tylko 90% Polaków, to redaktor Przyglądu Baltyckiego Tomasz Otocki mnie poprawił, że proszę pamiętać, że w Narwie mieszkają również Polacy, więc tutaj ten mały odsetek Polaków w Narwie również znajdziemy, także szanowni Państwo proszę o tym pamiętać.
Narwa wygląda trochę jak Cieszyn, naprawdę jak nasz Cieszyn, po prostu i mała rzeczka.
Narwa, która oddziela dwie cywilizacje.
Bezpośrednio przy muzeum na zamku w Narwie jest przejście dla pieszych graniczne.
Tutaj w grudniu stała długa kolejka.
Zabrałam tam ze sobą zarówno bratanka właśnie Stalina, jak i córkę z Lodi, żeby tym dzieciakom, które mają bardzo złożone tożsamości, bo...
Ich rodzice pochodzą ze środowisk polskich, z Lotwy, z Litwy, ale także i z Polski.
Więc pojechaliśmy jeszcze zobaczyć drugi koniec tego naszego europejskiego świata, zobaczyć jak to wygląda.
Zdziwiło mnie chociażby tutaj z perspektywy litewskiej, że tak wiele napisów było po rosyjsku, bo na Litwie cały czas mamy problem z podwójnymi napisami w języku mniejszości narodowych.
To właściwie wszystko było także w języku rosyjskim.
Oprócz toponimów ulicy były pisane tylko w języku rosyjskim.
No język rosyjski króluje tak naprawdę wokół i ta bliskość granicy rzeczywiście takim napawa pewnym niepokojem, ale wydaje się, że rzeczywiście po tej stronie...
estońskiej, ci mieszkańcy jednak są świadomi tych wszystkich zasobów, z których korzystają.
Bo tutaj bezpośrednio przy przejściu granicznym, właściwie tam kilkaset metrów dalej, mamy przystanek autobusu Lux Express, który można dojechać do Kalina, do Rygi, ale także do Warszawy.
Tym autobusem jechałem właśnie.
I te osoby widać, że wysiadają prosto z tego autobusu i idą właśnie na to przejście graniczne.
Stoją w kolejce, więc prawdopodobnie pan jechał także z Rosjanami z drugiej strony rzeki i można było...
Na pewno przeprowadzać bardzo ciekawe badania terenowe.
My tam pojechaliśmy tylko na jeden dzień, żeby na to spojrzeć, a po drodze zajechaliśmy również do tajnego miasta, w którym byłam na początku lat dwutysięcznych, nie mając świadomości jeszcze wtedy, co to jest za miasto.
To jest miasto Silamare.
Miasto, w którym były również, kiedyś miasto tajne, miasto, którego nie było na mapach sowieckich, aż do rozpadu Związku Radzieckiego.
Miasto, gdzie uczeni między innymi prowadzili badania dotyczące broni jądrowej, nie wiedząc o tym, jak przynajmniej twierdzą dzisiaj, bo to było wszystko zaszyfrowane, oczywiście zakodowane.
I dzisiaj to miasto Silemiai to taki mały skansen komunizmu, bo to było miasto na wybrzeżu, nad Zatoką Fińską, wybudowane specjalnie z myślą o tych uczonych, najlepszych uczonych, których trzeba było zwabić.
ze Związku Radzieckiego i zachęcić do życia w mieście, którego nie było na mapach i na wjazd, do którego należało wyrabiać zaproszenia dla rodziny, wyjściówki i tak dalej.
Także bardzo ciekawe doświadczenie, jakby kogoś to interesowało.
Oczywiście również zachęcam do tych podróży Estonia i w ogóle państwa baltyckie są przepiękne i warto, żeby jednak pozostały w Europie.
Ja dawno nie byłem i pamiętam, że bardzo lubiłem jeździć tą linią, którą pani wymieniła, Lux Express i pamiętam, że była bardzo dobra herbata cynamonowa, bo tam można było korzystać z napojów i w ogóle ze wszystkiego można było korzystać i oglądać filmy.
Prawie wszystko w tych autobusach można było robić.
Pani doktor, bardzo dziękuję za rozmowę.
Z jednej strony życzymy redakcji TVP Wilno wszystkiego najlepszego, oby przetrwała w takim
wymiarze, w jakim powinna przetrwać, na najlepiej niezmienionym.
I również pani, pani doktor Barbara Juntok-Kaliszewska, adiunkt w Katedrze Teorii Polityki i Myśli Politycznej Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie odcinki
-
Budżet USA i gra elit. Co naprawdę dzieje się w...
04.02.2026 07:49
-
Karnowski: władza chce „zohydzić” Trumpa i „prz...
04.02.2026 07:07
-
Zachód na kwartalne premie, Chiny na dekady. By...
03.02.2026 17:54
-
Serwis międzynarodowy 03.02.2026 r.: porozumien...
03.02.2026 17:20
-
Serwis Międzynarodowy 02.02.2026: napięcia irań...
03.02.2026 17:08
-
Pełczyńska-Nałęcz nową zmienną w koalicji. Trud...
03.02.2026 16:51
-
„Świat fizyczny przypomniał o sobie”. Jakóbik o...
03.02.2026 16:42
-
Zima w USA; Bolesław Krzywousty Krzyżowcem; Wsp...
03.02.2026 16:07
-
„To jest bulterier Tuska”. Semka o Czarzastym i...
03.02.2026 15:54
-
Szekspir w Gardzienicach i Vincent van Gogh w K...
03.02.2026 15:18