Mentionsy
Spór Sikorskiego z Muskiem. „Nie walczy o Polskę, tylko o uznanie liberalnych elit”
Spór Radosława Sikorskiego z Elonem Muskiem wywołał kolejną burzę w mediach społecznościowych i zagranicznych komentarzach. W rozmowie na antenie Radia Wnet Maciej Kożuszek przekonywał jednak, że ta wymiana ciosów nie jest przypadkowa i wcale nie dotyczy wyłącznie wojny na Ukrainie czy technologii.
Według publicysty, inicjatorem konfliktu był polski minister spraw zagranicznych, który udostępnił w serwisie X raport wskazujący, że Rosjanie mogą wykorzystywać Starlinki w działaniach wojennych.
Pierwszy atak był autorstwa Radka Sikorskiego. Wkleił link do analizy Institute for the Study of War i dodał komentarz pod adresem Elona Muska, sugerując, że ten zarabia na wojnie– mówi.
Szukaj w treści odcinka
To jest jedna kwestia, ale wydaje mi się, że Radosław Sikorski nie wybiera tych celów, nawet jeżeli założymy, że w epoce Trumpa
szefem polskiej dyplomacji do tego, żeby zwiększyć swoje zasięgi w ramach tego, co ja nazywam olimpijską wioską elit, tą liberalną, anty-Trumpowym, że tak powiem, ruchem, w którym jego żona oczywiście jest jednym z jego intelektualnych architektów.
Jak się czyta teksty Ann Appelbaum, która obecnie pisze o Trumpie, o Minnesocie, o wszystkim pisze i oczywiście jest faszyzm w Stanach Zjednoczonych, to wszystko wiemy, co ona pisze.
I to jest dla Polski niebezpieczne, bo oczywiście moglibyśmy mieć takiego antytrumpowego publicystę, którego zaprasza CNN, którego szanuje się, prawda, cytuje się jego mocne słowa w ONZ i tak dalej.
Mamy to wyjaśnienie osobiste, a może jakiś cel polityczny, może to nie tylko emocje pana ministra Sikorskiego, tutaj grają rolę, urażona duma, kompleksy, jak zwał, tak zwał, ale może za tym jest jakiś plan, że atakuje Maska, bo Mask jest znowu ważną osobą Trumpa, że to jest jakoś logicznie wytłumaczalne, jeżeli nawet nie, że...
To oczywiście bardzo się zmieniło w listopadzie 2024, a szczególnie w styczniu 2025, kiedy prezydentem został Donald Trump.
Problem polega na tym, że nasza dyplomacja olimpijskiej wioski, czy Tusk jako ten pierwszy prymus, który nie boi się powiedzieć tego, co nawet boi się powiedzieć kanclerz Niemiec, prawda, w kampanii podczas Polski, że Trump to jest agent i tak dalej.
w jakiś sposób zapewnić sobie kohabitację z Trumpem.
To, co na odcinek robienia brudnej, antyamerykańskiej, antytrumpowej roboty jest na przykład oddelegowany Frank-Walter Steinmeier, który i tak już jest skompromitowany z
Wynika to też z atmosfery w Polsce, która jest raczej taka dzisiaj, i to też trudno to zaakceptować niektórym proamerykańskim publicystom, takim jak ja, że ludzie mówią, a dlaczego my mamy być na kolanach, dlaczego mamy być na kolanach przed tym cesarzem, skoro on nas nie chce, skoro on obraża Europę, mówimy o Trumpie.
Pani senator pytała o słowa Trumpa, który powiedział, oczywiście ja się zgadzam, że to są słowa obrażające pamięć 44 w sumie Polaków, 43 żołnierzy jednego cywila, którzy zginęli podczas misji w Afganistanie, że sojusznicy właściwie niewiele pomagali, bo byli gdzieś tam z tyłu na liniach.
Problematyczność tej wypowiedzi wynika też z tego, wydaje mi się, z charakteru samego Donalda Trumpa, którego ja w ogóle nie... powiedziałem moją ocenę tej wypowiedzi i w ogóle nie muszę go tutaj bronić, bo to nie jest moja rola jako polskiego publicysty.
To znaczy to nie wynika z chęci obrazy polskich uczuć, to wynika z tego, że Trump w istocie wykorzystuje tę samą narracyjną figurę, która...
To znaczy, jak Trump uderza, to to jest nasz wspólny, jesteśmy jednością, nie ma różnicy między interesami niemieckimi i francuskimi, a polskimi i, nie wiem, czeskimi, itd., itd.
Więc Trump, problem polega na tym, i co do tego nie ma wątpliwości, że Trump wykorzystuje tę strategię, którą...
I obrażanie, bo to z tym mamy do czynienia w przypadku tej wypowiedzi Trumpa, ma dwie funkcje.
Po pierwsze, tę, o której powiedziałem, czyli żeby Europę zaszokować, co jest skuteczne, zauważmy, bo grenlacki blef w istocie, na który Trump nie miał tak naprawdę żadnej
uwiarygodnili blef Trumpa.
Innymi słowy, Trump trochę w tej rozgrywce z Europą jest jak Hitler z tego dowcipu, który opowiadał kiedyś Silvio Berlusconi.
I trochę tak jest, że Europa mówiła już w pierwszej kadencji, że Trump jest Hitlerem.
Trump próbował ją przekonywać momentami, także wielu urzędników Trumpa, jak Mike Pompeo, próbowało przekonywać Europę, że wcale tak nie jest, wcale nie jest taki zły, przecież Zachód ma się, przecież wygrywamy, mówił Mike Pompeo w Monachium w 2020 roku, ale to jakby nie przyniosło żadnych rezultatów.
Więc w drugiej kadencji Trump stwierdził, to teraz będę naprawdę zły.
I niestety czasem te ciosy Trumpa wymierzone w Europę, które nawet można by było powiedzieć...
byłyby w naszym interesie, to znaczy, żeby Europa rzeczywiście poważniej potraktowała swoją obronność, żeby przestała udawać jakiejś tam strategicznej autonomii, tylko spróbowała realizować to, co moim zdaniem jest zamiarem Narodowej Strategii Bezpieczeństwa i Narodowej Strategii Obrony Trumpa, czyli odbudowanie bloku transatlantyckiego w kontekście rywalizacji z Chinami, która będzie wyznacznikiem tej epoki, która nas czeka, prawda?
Natomiast Europa nie ma na to ochoty i dlatego Trump uważa, że najlepiej w nią walić.
Wydaje mi się, że ona ma wiele ograniczeń i ta sytuacja grenlandzka też to pokazała, bo Trump ostatecznie przecież ogłosił zwycięstwo.
Więc często mamy taką dyplomację eventową, że najpierw się doprowadza do wzrostu napięć, potem się ogranicza napięcia, na koniec się mówi, że teraz się wszyscy rozumieją trochę, aż do następnego wybuchu napięć, ale tak trudno momentami stwierdzić, co jest tym zyskiem z tych wszystkich burz, które Trump wywołuje.
Jak byliście, a przecież mówiliście, pisaliście, że jesteście tak zaniepokojeni, co to się stanie, jak Trump wygra wybory,
To po pierwsze, trzeba było go nie wzmacniać w 2022 roku, co administracja Bidena robiąc ten rajd w Mar-a-Lago zrobiła bardzo świadomie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości, że woleli startować przeciwko Trumpowi, a nie na przykład DeSantisowi, który wtedy był faworytem w sondażach wewnątrzrepublikańskich do nominacji w 2024.
A po drugie, jak tak wam bardzo zależało na świecie bez Trumpa, to może trzeba było wystawić kogoś lepszego niż Kamala Harris przeciwko niemu.
że Amerykanie nie wybiorą w 2024 roku Trumpa na prezydenta.
Ostatnie odcinki
-
Zachód na kwartalne premie, Chiny na dekady. By...
03.02.2026 17:54
-
Serwis międzynarodowy 03.02.2026 r.: porozumien...
03.02.2026 17:20
-
Serwis Międzynarodowy 02.02.2026: napięcia irań...
03.02.2026 17:08
-
Pełczyńska-Nałęcz nową zmienną w koalicji. Trud...
03.02.2026 16:51
-
„Świat fizyczny przypomniał o sobie”. Jakóbik o...
03.02.2026 16:42
-
Zima w USA; Bolesław Krzywousty Krzyżowcem; Wsp...
03.02.2026 16:07
-
„To jest bulterier Tuska”. Semka o Czarzastym i...
03.02.2026 15:54
-
Szekspir w Gardzienicach i Vincent van Gogh w K...
03.02.2026 15:18
-
Awaria elektrociepłowni w Gdańsku i Sopocie. Ra...
03.02.2026 14:42
-
Śnieg w górach, słońce nad morzem i napięcia wo...
03.02.2026 13:26