Mentionsy
„TSUE da czas, ale nie zatrzyma umowy”. Niemcy wcale nie przegrali tej batalii
Skierowanie umowy handlowej Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE było przedstawiane jako sukces przeciwników porozumienia. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Waldemar Buda studzi jednak nastroje – jego zdaniem decyzja Parlamentu Europejskiego nie blokuje umowy, a jedynie ją opóźnia.
Jak wyjaśnia, formalnie nie było to głosowanie przeciwko samej umowie, lecz za zasięgnięciem opinii TSUE.
To nie było głosowanie przeciwko Mercosur, tylko za wnioskiem o opinię Trybunału. To jest element opóźnienia, ale nie zatrzymania tej umowy— mówi Waldemar Buda.
Europoseł podkreśla, że Komisja Europejska i część państw, przede wszystkim Niemcy, są gotowe forsować porozumienie nawet mimo postępowania w Trybunale.
Rada Europejska już podjęła decyzję o tymczasowym stosowaniu umowy. To oznacza, że ona może wejść w życie mimo braku zgody parlamentu— zaznacza.
Szukaj w treści odcinka
Zaczniemy od umowy Mercosur.
Wczoraj przełomowe głosowanie w Parlamencie Europejskim, tak mi się przynajmniej wydaje.
Wiemy, że Parlament Europejski skierował umowę Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Jak wyglądały kulisy i czy to dobre rozwiązanie?
O to zapytamy naszego gościa.
Jest już z nami na łączach pan Waldemar Buda, który jest w Strasburgu, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Dzień dobry, panie pośle.
Witam serdecznie Panią redaktor, witam Państwa.
Czy cała delegacja Polski w Parlamencie Europejskim głosowała przeciwko umowie Mercosur?
To było głosowanie nie tyle przeciwko Mercosur, co za wnioskiem o opinię TSUE w sprawie tej umowy.
I rzeczywiście jest tak, że wszyscy obecni europosłowie podczas tego głosowania byli za.
To jest budujące, chociaż różnie to oceniamy.
Ja oceniam to jako pewien element opóźnienia wprowadzenia umowy, bo rzeczywiście to nie zatrzymuje umowy, tylko ją opóźnia, być może o dwa lata.
Natomiast Komisja Europejska, niestety Niemcy przede wszystkim, to już wczoraj w Mercy powiedział i opisał, że on jest gotowy forsować tę umowę pomimo nawet tej opinii.
Ponieważ zasada jest taka, że jeżeli mamy tego rodzaju wniosek do Trybunału, to powinno być wstrzymanie wykonania tej umowy.
Natomiast Rada Europejska podjęła decyzję o tymczasowym stosowaniu umowy.
W związku z tym nie zatrzymuje to umowy, a my dzisiaj musimy żądać tego, żeby Rada wycofała się z tej decyzji o tymczasowym zatwierdzeniu umowy i sporadzeniu jej w życie, bo nie ma zgody parlamentu, a jeszcze Trybunał musi się o tej sprawie wypowiedzieć.
A i właśnie, co się dzieje, kiedy Trybunał się zajmie już umową, jakie mogą być te scenariusze, panie pośle?
Ja uczciwie, że zbiorąc samą skuteczność działania Trybunału, tutaj nie wierzę.
Wiem, kto tam zasiada i wiem, że bardzo trudno będzie podważyć tę umowę.
Natomiast to daje nam czas, ponieważ Trybunał działa od dwóch do trzech lat w takich sprawach i to przy zatrzymaniu tymczasowego stosowania umowy dałoby nam dwa lata na, można powiedzieć, zwalczanie tej umowy co do zasady.
Więc ja niezbyt mocno wierzę w pozytywne rozstrzygnięcie Trybunału, ale on mógłby nam pomóc w odwleczeniu, jeżeli byśmy uchylili decyzję Rady, która postanowiła o tymczasowym stosowaniu tej umowy.
A jak pan myśli, panie pośle, co przede wszystkim wpłynęło na takie wyniki głosowania?
Czy to były te protesty rolników, czy jakieś inne uwarunkowania?
Myśmy jako Prawo i Sprawiedliwość, ale też trzeba uczciwie przyznać Konfederacja, byli przeciwko tej umowie od samego początku.
Natomiast jeśli chodzi o pozostałych przedstawicieli tej Polski w Parlamencie Europejskim, no to ja mam tutaj takie określenie, że jest coś takiego jak sprzeciwpozorne albo urojone.
To znaczy oni protestują tylko wtedy, kiedy wiedzą, że krzywdy danemu rozwiązaniu nie zrobią.
To znaczy protestują, kiedy ten protest nie ma większego znaczenia.
I gdyby ta umowa nie była wstrzymana, to z pewnością posłowie Platformy i PSL-u nie byliby za wnioskiem do odsuwe, bo wiedzieliby, że to może automatem zablokować tę umowę.
I dokładnie tak samo jest z Donaldem Tuskiem na Radzie Europejskiej.
On głosował przeciwko, ale tylko dlatego, że wiedział, że nie zatrzyma tej umowy, bo nie ma mniejszości blokującej, co skutecznie rozbił przez okres prezydencji.
No jakby pobudki są tu zupełnie iżnie.
Tam jest dział inne.
Pobudki są takie, że my realnie próbujemy umowę zablokować, a oni pozorują oburzenie wobec tej umowy, a de facto na wszystko się zgadzają i płyną w tym głównym nurcie.
Bo ja przypomnę, że Urszula von der Reyen, którą dzisiaj będziemy chcieli odwołać, a z pewnością oni będą bronić, jest pomysłodawcą i liderem tego projektu Mercosuru, ponieważ pochodzi z Niemiec.
Interesy niemieckie w tej umowie są oczywiste.
Panie pośle, powiedział Pan o Konfederacji, to ja chciałabym, żebyśmy wspólnie wysłuchali argumentów albo raczej zarzutów pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, które konstruuje m.in.
Sławomir Mencen i Pana komentarz do tych słów.
Kto się zgodził na to, żeby weszła umowa Mercosuru?
Teraz wchodzę w internet, patrzę, pisowcy się drogą, o zły Mercosur, jak można było to zrobić, zły Donald Tusk, że się na to zgodził.
No to spójrzmy, co o Mercosurze mówili pisowcy, kiedy jeszcze rządzili.
Szef Ministerstwa Zagranicznych z PiSu, Jacek Czaputowicz.
Słuchajcie.
Polska chce zawarcia umowy z Mercosur.
Powinno się to przyczynić do zwiększenia wymiany handlowej.
Minister do spraw europejskich, Konrad Szymański.
Polska zdecydowanie popiera rozwój wielostronnych umów handlowych, do których należy umowa z Mercosur.
To są pisowscy ministrowie.
Oni mówili, że Polska popiera Mercosur.
Polski komisarz do spraw rolnictwa w Komisji Europejskiej, Janusz Wojciechowski z PiSu oczywiście.
Kraje takie jak Polska, które są ważnymi eksporterami żywności, nie mogą popierać protekcjonizmu, ponieważ szlaban działa w obie strony.
To był cytat Sławomira Mencena, panie pośle i mówi wyraźnie o tym, że umowa była negocjowana do roku 2019 i te wypowiedzi.
Jaki jest pana komentarz do tego?
Szanowni Państwo, jak ja bym miał znaleźć wypowiedzi pana Męcena, które jedno mówił, a drugie robił, ilekroć wprowadzał jakąś piątkę Męcena i chciał wprowadzać płatną służbę zdrowia, płatne szkolnictwo i tak dalej, to myślę, że tą drogą pan Męcen nic nie ugra.
A jak my z tymi negocjacjami i o tym wszystkim, o czym mówi pan Męcen?
Szanowni Państwo, jaka jest realna prawda?
Dlaczego było tak, że do 2023 roku ta sprawa 25 lat negocjowana?
Jedni byli za, drudzy byli przeciwko, ale było pewne, że jak stanie to na rządach, to nie będzie większości do jej przeprowadzenia.
I wtedy nikt kompletnie do tej umowy nie przykładał większej wagi, bo wiadomo było, że ta umowa nigdy nie wejdzie.
Nagle, kiedy myśmy stracili władzę, było jasnym, że taką większość do poparcia tej umowy można zbudować, bo Polska będzie tu już swingować w tej sprawie.
I nagle 6 grudnia zamknęły te negocjacje i przystąpiono do procesu ratyfikacji i do przyjęcia jej przez Radę Europejską.
Nie odbyłoby się to za premiera Mateusza Morawieckiego, ponieważ jasne by było, że nie tylko on będzie przeciwko,
Ale on utrzyma tę mniejszość blokująca.
Bo na 2023 rok mieliśmy grupę państw, która była przeciwko.
Co się okazało w przejęciu władzy?
Tej mniejszości blokującej już nie ma i umowę można przeprowadzić.
Ale Polska dalej głosowała przeciwko.
Tutaj się nic nie zmieniło.
Tak, ale my byliśmy gwarantem.
Pani redaktor, jaka jest różnica między nami a dzisiejszą ekipą?
Cała Europa była przeciwko pomocy Ukrainie.
Na początku jak Ruscy byli w Kijowie, to Mateusz Morawiecki objechał wszystkie stolice kraju i zażądał od Niemców i innych wsparcia, żeby natychmiast przekazali sprzęt, bo Ukryna upada.
Udało się to zrobić.
I oni wiedzieli, że gdyby doszło do głosowania, Mateusz Morawiecki objechałby wszystkie stolice i znalazł kilka państw, które by zablokowały tę umowę.
No to już jest trochę wróżenie z fosów, panie pośle, bo to jest jednak...
Hipoteza.
Nie, ale myśmy pomagali Ukrainie jako jedyni na początku, a ostatecznie okazało się, że cała Europa zaczęła jej pomagać, kiedy jakby przepuściliśmy całą kontrofensywę dyplomatyczną w całej Unii Europejskiej.
Czyli wini pan po prostu pasywność, czy też niezbyt duże zaangażowanie polskiego rządu i że jakby był inny premier, to by się udało, tak?
To teraz inna sprawa.
Mateusz Morawiecki, przypomnijmy, odmówił również przyjęcia szczepionek, jeżeli chodzi o COVID.
21 stycznia, tak patrzę na kalendarz, czyli wczoraj w Brukseli ruszył proces Pfizera właśnie przeciwko Polsce.
Panie pośle, jak pan się odniesie z kolei do tego?
Czy my i tak, i tak nie będziemy musieli płacić pieniędzy Pfizerowi za to nieprzyjęcie właśnie szczepionek wtedy, w tamtym okresie?
No Pfizer w tamtym czasie wykorzystywał pozycję dominującą, polegającą na tym, że on ma lekarstwo na życie, on ma lekarstwo na śmierć, on ma szczepionkę, która ratuje świat i w związku z tym ciężko było wówczas mieć pozycję, która pozwalała tę umowę negocjować lepiej.
Natomiast dzisiaj przy braku pandemii powinniśmy i natychmiast po zakończeniu pandemii postawiliśmy sprawę jasno i
Odwróciliśmy się od tych ustaleń wykorzystywanych wcześniej w czasie dramatycznego okresu.
Ale co wynika z umowy?
Czy my wiemy, co wynika z umowy?
Czy my będziemy musieli mimo wszystko pokryć te pieniądze i oddać te pieniądze?
Czy jednak są jakieś aspekty, w których my będziemy mogli się wycofać?
Oczywiście, że mamy argumenty, szanowni państwo, ponieważ prognozy co do...
co do COVID-u były również przedstawiane przez Pfizera i one nie do końca się sprawdziły, jeśli chodzi o rozwój pandemii.
Ale przede wszystkim Pfizer ma ogromny problem polegający na tym, że mąż pani Urszuli von der Leyen jest przedstawicielem Pfizera i on doprowadził również do tego, że Unia Europejska zamawiała szczepionki od niego i jest śledztwo, które było prowadzone, a Urszula von der Leyen ukrywa SMS-y, które pochodzą od prezesa Pfizera, a pośrednikiem w tym był jej mąż.
Więc to jest ogromna afera tutaj.
I nie ma żadnej dominującej pozycji w tej sytuacji Pfizer.
I Polska musi walczyć o to, żeby żadnych pieniędzy w tej sprawie nie zapłaciła.
Tak, rozumiem, że to jest bardzo ważne.
Teraz będzie to reprezentował rząd Donalda Tuska, ale dopytam się jeszcze raz o tę umowę.
Czy z tej umowy wynika, że my jednak będziemy musieli pokryć?
Czy pan dokładnie nie czytał zapisów tej umowy właśnie z Pfizerem?
Ja nie podpisywałem tej umowy, więc ja szczegółów tej umowy nie znam, bo to Ministerstwo Zdrowia się tym zajmowało wówczas.
Ale jestem przekonany, że my mamy swoje racje, bo bez podstawy nie odmówiliśmy zapłaty i przyjęcia tych szczepionek w 2021 roku.
Więc mamy swoje argumenty i powinniśmy walczyć.
To nie są spory jednostronne albo jednoznaczne.
Zawsze interpretacje bywają bardzo różne, więc powinniśmy walczyć.
żeby nie dawać tu pola do nadużyć przez wielkie koncerny farmaceutyczne, które wykorzystują sytuację w momencie trwogi ludzi po prostu, bo tak było w tej sytuacji, jak COVID wybuchał.
To jeszcze na koniec, panie pośle, pytanie odnośnie Rady Pokoju, bo wiemy, że już część polityków, głównie z krajów autorytarnych, przystąpiła do Rady Pokoju, którą zaproponował Donald Trump.
A jak powinna postąpić Polska, panie pośle?
Jak powinien postąpić Karol Nawrocki, jeżeli chodzi o tę sprawę?
Bardzo delikatna sprawa, ponieważ z jednej strony my musimy utrwalać i pokazywać argumenty, że mamy sojusz z Ameryką, bo to jest jedyny gwarant naszego bezpieczeństwa dzisiaj, a z drugiej strony musimy być tutaj ostrożni, żeby nie siedzieć przy jednym stole z takimi ludźmi jak chociażby Putin.
Chociaż muszą Państwo pamiętać, że...
Cały świat do tej pory nic nie zrobił z sytuacją, w której w ONZ-cie, w Radzie Bezpieczeństwa Rosja i Chiny zasiadają i mają tam nawet głos sprzeciwu, który blokuje wiele decyzji.
I nikt z ONZ-u nie każe występować w sytuacji, w której Rosja również w niej uczestniczy.
Więc musimy tu być pragmatyczni i przekalkulować wszystko.
Ja tutaj nie będę składał oczekiwań wobec pana prezydenta, bo on ma pełen przegląd sprawy.
On rozmawiał wczoraj z prezydentem Donaldem Trumpem, on zna wszystkie argumenty.
Proszę pamiętać, że ta decyzja będzie wymagała zgody również rządu, ponieważ on się wiąże z partycypacją finansową i on się wiąże również z uczestniczeniem w organizacjach międzynarodowych.
Więc to musi być wspólna, bardzo wyważona decyzja, tak żeby była z korzyścią dla Polski, ważąc za i przeciw.
No i będzie to chyba bardzo trudna decyzja, tak jak pan powiedział.
Z jednej strony mamy Władimira Putina, który ściga listem gończym Karola Nawrockiego, a z drugiej strony też trudno być nieobecnym, kiedy może rozstrzygają się nowe losy świata, czy też nowa mapa geopolityczna.
Oczywiście osobiste elementy, jak ściganie jestem gończym.
Prezydent Karol Nawrocki jest człowiekiem, to jest mąż stanu, a nie człowiek, można powiedzieć, emocjonalny.
Nigdy takich argumentów nie bierze jako najważniejszych.
Nie on jest tam najważniejszy w tej sytuacji i tak do tego podchodzi.
Natomiast ważne jest jakby, jak my jako Polska na tym wygramy, przegramy, stracimy, czy usytuujemy się w kontekście międzynarodowym w najbliższych latach.
I to jest ważne przede wszystkim.
Trudna decyzja, ale czekamy oczywiście na nią.
Bardzo serdecznie dziękuję panie pośle za rozmowę.
Dziękuję bardzo, pozdrawiam serdecznie panią redaktor i wszystkich państwa słuchaczy.
Dziękujemy bardzo.
A mówił Waldemar Buda, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Ostatnie odcinki
-
Polskie nadzieje pod włoskim niebem. Marek Rudz...
04.02.2026 11:12
-
KSEF jak „system przymusu”? Doradca podatkowy a...
04.02.2026 10:52
-
Gdańsk bez ciepła w czasie rekordowych mrozów
04.02.2026 10:28
-
Ocena funkcjonalna od kwietnia. Ordo Iuris: szk...
04.02.2026 10:10
-
Mróz obnaża fizykę elektryków. Ekspert: zasięg ...
04.02.2026 10:04
-
Rosja buduje nowy kierunek zagrożenia na północ...
04.02.2026 09:07
-
„Wyłączyć amok OZE”. Bartoszewicz o cenach ener...
04.02.2026 08:42
-
Zaskakująca wizyta Szojgu w Pekinie. Co uzgadni...
04.02.2026 08:30
-
Budżet USA i gra elit. Co naprawdę dzieje się w...
04.02.2026 07:49
-
Karnowski: władza chce „zohydzić” Trumpa i „prz...
04.02.2026 07:07