Mentionsy

Radio Wnet
07.01.2026 16:30

USA, Rosja, Chiny? Otoka-Frąckiewicz: To fałszywy wybór

 

W Popołudnia Radia Wnet prowadzący pytał  Rafała Otokę-Frąckiewicza, „lewicowego dziennikarza”, o to, czy Polska ma wybierać między wielkimi graczami. Tematem startowym była Wenezuela i niejasna sytuacja wokół Nicolása Maduro, ale rozmowa szybko rozlała się na większe pytania: o starcie mocarstw, miejsce Europy oraz o to, czy Polska w ogóle potrafi prowadzić politykę „na własny rachunek”.

Otoka-Frąckiewicz na początku studził emocje: w sprawie Wenezueli – jak podkreślał – „na razie nic nie wiadomo”, a sprzecznych sygnałów jest od początku za dużo, by wyciągać pewne wnioski. Potem jednak przechodzi do interpretacji: na pierwszym planie są interesy i rywalizacja mocarstw, a język wartości bywa tylko opakowaniem.

W pewnym momencie gość stawia tezę, że świat wchodzi w fazę, w której nawet te dekoracje mogą opaść – i to właśnie uznaje za nowość. Wskazuje, że Donald Trump mówił wprost o logice siły i zysku, bez zasłaniania się misją demokratyzacyjną:

Nie chodzi o żadną demokrację. Chodzi o pieniądze, o ropę, o nasze zyski i Ameryka musi być silna kosztem każdego innego państwa na świecie

– komentował. 

Grenlandia i test na myślenie o Polsce

Prowadzący raz po raz podrzucał scenariusz „Grenlandii”: co, jeśli Trump „zajmie” wyspę – politycznie, gospodarczo albo nawet wojskowo? I co wtedy zrobi Europa, Dania, a przede wszystkim Polska? W pytaniach wracała kwestia: z kim trzymać – z USA czy z Europą?.

Otoka-Frąckiewicz unikał prostych podziałów i nie przyjmował narracji sprowadzającej polską politykę do opowiedzenia się po jednej ze stron. Najpierw ucinał praktycznie: Polska nie ma tam baz, nie jest kluczowym graczem w tym sporze. Ale zaraz potem przesuwał rozmowę na poziom zasad: istotne nie jest, „czyjego patrona wybrać”, tylko jak zbudować własną pozycję, tak by nie być wyłącznie przedmiotem cudzych decyzji. Wprost wybrzmiało to, gdy prowadzący zapytał o stronę w starciu mocarstw:

„Polska? Po swojej”.

Dopytywany „co to znaczy”, gość dopowiadał, że państwo powinno prowadzić politykę opartą na własnym interesie, a nie na odruchowym dopisywaniu się do jednego bieguna.

Później prowadzący sformułował pytanie, czy lepiej, żeby „nas miały Stany”, czy „żeby nas miała Rosja”? Otoka-Frąckiewicz odrzucił samą konstrukcję takiej alternatywy. Nie wchodził w licytację „mniejszego zła”, tylko wracał do tego samego postulatu: Polska ma „mieć samą siebie”.

Ja chcę, żebyśmy mieli my sami siebie, żeby Polska była silna, a ludziom żyło się lepiej

– mówił. 

Kolejny fragment rozmowy dotyczył oceny polskiej pozycji. Otoka-Frąckiewicz postawił tezę pesymistyczną – że Polska w geopolityce i gospodarce jest w praktyce mało samodzielna, a jej potencjał jest w dużej mierze zależny od zewnętrznych centrów. Prowadzący tę tezę punktował jako „hasło, które się klika” i próbował ją relatywizować, dopytując o skalę realnej zależności oraz o to, czy da się to zmienić.

Gość argumentował, że problemem nie jest pojedynczy wskaźnik czy jedno hasło o „dwudziestej gospodarce świata”, tylko kruchość modelu opartego o kapitał zewnętrzny: firmy mogą przenosić procesy i miejsca pracy tam, gdzie jest taniej. W tym kontekście przywołał przykład Krakowa i sytuację ludzi, którzy tracą pracę, gdy zagraniczne podmioty przenoszą działalność do Azji:

 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 28 wyników dla "PiS"

Przyjmuje Grylandię i co wtedy zrobią pisowskie elementy polityczne w Polsce, które panu Trumpowi wchodzą tak głęboko, że przebijają się aż do Australii.

A to w PiSie tego nazwali.

No w PiSie nazwali go Juda, bo zawetował te zmiany w prawie.

Inflację zarzucał PiS-owi Tusk, to nie jest tak, że inflacja bierze się znikąd.

Powiem tak, jeżeli wchodzimy w ten dyskurs, to musimy się cofnąć do rządów jeszcze PiSu, kiedy pan Morawiecki pozwolił Niemcom bezpośrednio sponsorować regiony.

Bardzo dużo pisze od kilku lat.

o którą mamy wpisane w nasze prawo, zresztą pomocy dla państw bratnich, wysłać swoje wojska albo swoich urzędników, policję na temat Polski i ta cała pomoc zatrzyma się na ich starych granicach wschodnich, w ich przypadku, w ramach ratowania demokracji w Polsce.

Takie ryzyko było w przypadku, kiedy Niemcy mówili, że w Polsce nie ma demokracji przez cały rząd PiSu.

W czasach rządów PiSu, PiS wykonywał wszystkie polecenia w Brukseli.

Co do PiS-u, oczywiście trudno obronić, bo to zaraz będzie łatka PiS-owca przypięta.

Nie, to jednak nie jest taki prosty obraz, że PiS się na wszystko zgodził.

Póki był PiS, to paktu migracyjnego nie było.

PiS przyszedł do władzy, nie został zrealizowany.

PiS odszedł, praktykacyjny przyjęty.

On był samotnym członkiem pojawiającym na wietrze naszej polityki, który mówił to wszystko, co stało się po przegraniu PiSu.

Dlaczego PiS w czasie tej kampanii w ogóle o tym nie mówił?

PiS nie mówił o tym, czym zagraża rząd Tuska i przegrał.

Po pierwsze zgadzali się na wszystko, mimo że później nie wprowadzali, tylko że jak papier jest podpisany, to przychodzi Tusk i ten podpisany papier wyciąga.

No się często mówi, że PiS się godził na wszystko, w sprawie polityki klimatycznej Węgry łykały wszystko.

Ale jeżeli podpisały to, co jest w Unii Europejskiej, a podpisały więcej niż podpisało Morawiecki, chociażby z Zielonym Ładem, godząc się od razu i nie realizując rzeczy.

No ale to już PiSowi spadło ile mogło, to więc chyba nie spadnie, tak?

Bo jeżeli patrzymy na opozycję w postaci PiSu, oni są tak zgubieni od dwóch lat, że teraz bardzo wiadomo, co się u nich dzieje.

A jak ktoś od nich występuje teraz w okazji tego kryzysu wenezuelskiego, kiedy paru wysokich polityków PiSu zabrało głos, no to myślę, że wtedy właśnie skoczyło w Grzegorzowi Braunowi, bo się okazało, że najwyższe szechy wokół prezesa Kaczyńskiego są niespełna rozumu.

PiS?

Ja nie jestem przeciwnikiem wszystkich działań PiS-ów.

Wielkie mocarstwowe projekty, które miał PiS w większości przypadków, gdyby po prostu tak na przyzwyczajeniu, tak to będzie poważnie, miały ręce i nogi,

Tylko, że zobaczmy, co by się stało z Polską, gdyby na przykład PiS zrobił coś takiego, co Wenezuela, czyli wyrzucił wszystkie amerykańskie, zachodnie firmy z Polski, albo zaczął... Albo, albo zaczął kazać, kazałby im płacić podatki, takie jak polskim firmom.

Jak się patrzy na wzrosty podatku CIT, no to zapisane rosły.

0:00
0:00