Mentionsy

Radosław Pyffel
10.08.2025 07:22

Nawrocki zmieni Polskę i pójdzie na konfrontację z Tuskiem? - Radosław Pyffel i Łukasz Warzecha

Czy Karol Nawrocki szykuje się do frontalnego starcia z Donaldem Tuskiem? Czy w tle toczy się walka o przyszłość polskiej sceny politycznej? W najnowszym odcinku Radosław Pyffel i Łukasz Warzecha analizują możliwy polityczny zwrot, którego symbolem może być obecny prezes IPN, a obecny Prezydent Polski. Rozmawiamy o roli instytucji państwowych, napięciach wokół historycznej polityki pamięci oraz o tym, jak głęboko sięga konflikt pomiędzy obozem rządzącym a opozycją. To rozmowa o realnych wpływach, mechanizmach władzy i nadchodzących zmianach.TWOJE wsparcie jest bardzo ważne: https://patronite.pl/RadoslawPyffelWESPRZYJ na YouTubie: https://www.youtube.com/channel/UC6rhJNPCTaFu41na8s0jetQ/joinDla spragnionych wiedzy o świecie pozaeuropejskim i polityce globalnej polecam unikalne seminarium: https://azjatyckiwiek.plZapraszam na swoją stronę: https://radoslawpyffel.pl/Obserwuj Radosława Pyffla na:FB: https://www.facebook.com/RadekPyffel10X: https://x.com/RadekPyffel?ref_src=twsrc%5Egoogle%7Ctwcamp%5Eserp%7Ctwgr%5EauthorKsiążka Radosława Pyffla „Biznes w Chinach” do kupienia na:https://bizneswchinach.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 391 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Karol Nawrocki prezydentem RP za przysiężenie nowego prezydenta.

Wspaniała, olśniewająca uroczystość.

Nasz kraj, Rzeczpospolita ponownie pokazała i udowodniła, że co jak co, ale wspaniałe i olśniewające uroczystości potrafi organizować, a to oznacza, że moim i Państwa gościem jest łączący się prosto z królewskiego miasta Krakowa redaktor Łukasz Warzecha.

Witam Cię bardzo serdecznie.

Dzień dobry, witam cię Radku i witam naszych widzów.

Tutaj mogę powiedzieć, w Krakowie uroczystości, które odbywały się w Warszawie przeszły chyba niezauważone, bo ja nie widziałem, żeby tutaj jacyś ludzie na przykład biegali z flagami, a wiadomo, że w Warszawie była całkiem spora manifestacja poparcia dla nowego prezydenta.

No więc tutaj niczego takiego nie było.

Kraków trwa od wieków...

w swoim powolnym rytmie, tak można powiedzieć.

A no właśnie, to bardzo ciekawe, bo odniosłem wczoraj takie wrażenie, że oczy całej Polski zwrócone są właśnie na Sejm RP, Pałac Prezydencki, Katedrę Świętego Jana, Zamek Królewski w Warszawie i Plac Piłsudskiego i bardzo zaskoczyło mnie i za to chciałem też gorąco podziękować, że aż kilkanaście tysięcy z Państwa zdecydowało się obejrzeć mój wczorajszy komentarz o Indiach i Stanach Zjednoczonych.

Więc za to wielkie dzięki, ale o rozgrywce mocarstw porozmawiamy w drugiej odsłonie Nadwiślańskiego Okrosu na kanale Łukasza Warzechy.

A jest o czym rozmawiać, trzeba powiedzieć.

Tam się dużo dzieje i to też ja trochę się martwię o to, czy moi widzowie będą tak bardzo zainteresowani tym odcinkiem i od razu...

Odsyłam do niego na mój kanał, bo rzeczywiście przykryło nam te wydarzenia międzynarodowe to, co się działo w polskiej polityce.

Trudno się dziwić, bo to jest bardzo ważna rzecz.

Inauguracja nowego prezydenta i pierwsze godziny jego urzędowania.

No ale nie zapominajmy o tym, co się dzieje na świecie, a naprawdę to są też, można powiedzieć, ostatnie z kolei godziny przed wypełnieniem ultimatum, które postawił Rosji Donald Trump, ale o tym wszystkim już na moim kanale w naszej rozmowie.

No właśnie, ja tylko jeszcze chciałbym podziękować za subskrypcję, bo gonię partię razem.

No i już przechodzę do tego pytania, które rozgrzewa polską opinię publiczną, ekscytuje polski internet.

Jak oceniasz pierwsze wystąpienie publiczne już jako prezydenta Karola Nawrockiego, oto jego orędzie w Sejmie RP, zaraz po zaprzysiężeniu i czy uważasz, że będzie on prezydentem koncyliacyjnym, czy też...

będzie tutaj prezydentem walczącym z Donaldem Tuskiem, że dojdzie do jakiejś bijatyki.

Mówiąc krótko, że będzie to walka tego nowego ze starym i że Karol Nawrocki idzie po głowę już słabnącego Donalda Tuska.

Drugie twoje pytanie uznaję za w dużej mierze retoryczne, no bo twierdzenie, że pan Karol Nawrocki będzie koncyliacyjnym prezydentem mógłby wygłosić tylko ktoś, kto kompletnie nie obserwuje polskiej polityki, ale zacznę od czegoś innego, mianowicie pisząc tekst o...

potencjalnych konfliktach pana Karola Nawrockiego z rządem i także o wyzwaniach, które na niego czekają, obejrzałem sobie orędzie sprzed 10 lat, orędzie pana Andrzeja Dudy.

I różnice są uderzające, to nie są tylko różnice bardzo widoczne w charakterze obu tych panów.

Pan Andrzej Duda znacznie bardziej stonowany, mało pewny siebie, pan Karol Nawrocki wręcz ostentacyjnie pewny siebie.

i dużo bardziej, można powiedzieć, spontaniczny i taki wybuchowy i w ogóle głośniej mówiący.

No ale przede wszystkim w swoim orędziu pan Andrzej Duda 10 lat temu ani razu nie zwrócił się wprost do rządu, podczas kiedy pan Karol Nawrocki zwracał się wielokrotnie, nawet zupełnie bezpośrednio do pana premiera, do pana ministra sprawiedliwości.

Pan Andrzej Duda swoje wystąpienie zaczął od zapowiedzi, która oczywiście spełzła na niczym, takie były okoliczności polityczne, od zapowiedzi odbudowywania wspólnoty.

Nie było takiej zapowiedzi w wystąpieniu pana Karola Nawrockiego, było takie kurtuazyjne podziękowanie dla wyborców, którzy na niego nie głosowali, za to, że wzięli udział w akcie wyborczym.

Natomiast poza tym chyba nie ma wątpliwości, że pan Karol Nawrocki przychodzi z bardzo konkretną polityczną wizją i to naprawdę wygląda inaczej niż ten początek prezydentury pana Andrzeja Dudy.

Ale też trzeba pamiętać, że pan Andrzej Duda wtedy miał po przeciwnej stronie słabnący, kończący się rząd pani Ewy Kopacz.

I ten rząd trwał raptem trzy miesiące po jego zaprzysiężeniu, które też miało miejsce 6 sierpnia, a potem się zmienił na rząd z tego samego obozu politycznego.

I paradoksalnie to była znacznie trudniejsza dla pana Andrzeja Dudy sytuacja, bo pan Karol Nawrocki w kontraście do władzy, która jest mu otwarcie wroga, a on też nie pozostaje jej dłużny, będzie miał znacznie prościej z budowaniem swojego wizerunku

jako fajtera, jako osoby przyjmującej wyzwania.

Może jeszcze taki szczegół, który bardzo mi się rzucił w oczy, kiedy porównywałem te dwa wystąpienia, a mianowicie w trakcie wystąpienia pana Andrzeja Dudy zdarzały się oklaski ze strony Platformy Obywatelskiej, z lewej strony sali, również dosyć często zdarzały się oklaski ze strony...

członków rządu zasiadających w tak zwanym tramwaju, jak się nazywa te ławy rządowe, które są po prawej stronie mównicy sejmowej.

członkowie rządu, ci przynajmniej siedzący w pierwszych ławach w ogóle nie klaskali i o ile w 2015 roku cały rząd pani Ewy Kopacz, łącznie z panem premier na koniec wstał i na stojąco bił brawo panu Andrzejowi Dudzie, to teraz cały rząd siedzii w ogóle nie klaskał.

Pojawili się, przypuszczam, że przedstawiciele, bo dobrze tego nie było widać, ale przypuszczam, że przedstawiciele partii koalicyjnych, którzy rzeczywiście bili brawo nawet na stojąco, natomiast cała ta czołówka z wicepremierami, z panem premierem Tuskiem, no i posłowie KO na sali siedzieli po prostu i w ogóle nie wykonali żadnego ruchu, więc to też jest różnica, która pokazuje nam, w jak innej rzeczywistości żyjemy.

I to będzie oczywiście wpływało na postępowanie pana Karola Nawrockiego.

Tam można by dużo wskazać takich elementów czy wątków w jego wystąpieniu, gdzie on zarysował od razu bardzo wyraźne różnice z obecną władzą.

Natomiast chyba wszyscy zwrócili uwagę, bo to było najbardziej widoczne, najbardziej się wbijające, na wątek dotyczący wymiaru sprawiedliwości.

To była też bardzo twarda i jednoznaczna zapowiedź pana prezydenta, że nie będzie powoływał na stanowiska sędziowskie tych sędziów, którzy w jego opinii łamią konstytucję.

Czyli po prostu tak zwanych, można by powiedzieć, sędziów aktywistów.

czyli sędziów, którzy są bliscy panu ministrowi Żurkowi.

On to mówił zresztą, mówi o panu prezydencie, zwracając się zupełnie wprost do pana premiera i właśnie pana ministra Żurka.

Przy czym mówimy tutaj o powołaniach nie w ogóle na stanowisko sędziego, czyli tych jakby pierwszych w hierarchii, bo tutaj również prezydent powołuje.

tylko mówimy o powołaniach na konkretne stanowiska sędziowskie, czyli to są przede wszystkim stanowiska w tych najważniejszych sądach, czyli w Sądzie Najwyższym, Naczelnym Sądzie Administracyjnym, ale uwaga, również w Trybunale Konstytucyjnym, bo przecież do prezydenta należy zaprzysiężenie powołanych członków Trybunału Konstytucyjnego.

Zatem w tej sferze mamy najbardziej konkretną zapowiedź twardej konfrontacji z rządem.

No właśnie, mamy zapowiedź twardej konfrontacji z rządem i mamy jednocześnie bardzo skomplikowaną sytuację międzynarodową.

Nie wiem czy któryś z prezydentów III RP i w ogóle prezydentów RP w historii obejmował ten urząd w tak trudnej sytuacji międzynarodowej jak uczynił to wczoraj Karol Nawrocki.

No i tu pytanie jest takie, no właśnie, czy społeczeństwo oczekuje też tej twardej konfrontacji?

Jak to interpretujesz?

No skoro wybrało Karola Nawrockiego, to może właśnie tak, może tego oczekuje.

I czy nie istnieje twoim zdaniem ryzyko zrozczarowania, czy zawiedzenia tych nadziei?

No bo prezydent jednak zbyt wielkich uprawnień nie ma, a wczoraj...

Widać było, że te nadzieje Karol Nawrocki swoim wyborem rozbudził ogromne.

Zresztą sama ta uroczystość, to było prawie jak koronacja i ta katedra świętego Jana i te przemarsze przez główne ulice miasta i Sejm i Zamek Królewski.

To wszystko była niesamowicie olśniewająca oprawa, a uprawnienia prezydenta są dość skromne.

Pozycja międzynarodowa Polski

też jakoś troszkę kontrastuje z tym wizerunkiem.

Czego się spodziewasz w takim razie i czy nie widzisz tutaj tego zagrożenia, że nadzieje są ogromne, kompetencje dość wąskie?

Nie zgadzam się z tobą.

Nie zgadzam się.

Po pierwsze, jeżeli chodzi o oprawę tych uroczystości, to ona ma być godna, dlatego że prezydent jest głową polskiego państwa i jest substytutem króla.

W ogóle w krajach, które były monarchią...

tak jak Polska i które z systemu monarchicznego zrezygnowały.

Prezydent mniej lub bardziej formalnie, ale jest substytutem króla.

U nas to jest jeszcze o tyle poważniejsza sprawa, że mamy tradycję wywodzącą się z XVI wieku, tradycję elekcji, czyli tak naprawdę powszechnych, chociaż wtedy były to wybory pośrednie, nie bezpośrednie jak dzisiaj, ale powszechnych wyborów króla właśnie.

I teraz jest bardzo podobny system.

Mamy powszechne, tyle że bezpośrednie wybory prezydenta.

Więc tak trzeba to po prostu czytać.

Można też tworzyć analogię do Stanów Zjednoczonych, które monarchią nigdy nie były, a bardzo często się mówi, że cała ta pompa towarzysząca...

wyborowi i potem zwłaszcza właśnie tym zaprzysięganiu prezydenta Stanów Zjednoczonych bardzo przypomina pompy, które towarzyszyły monarchiom europejskim.

Natomiast absolutnie nie zgadzam się i walczę od lat z tym kopiowanym, przepraszam Radku, ale dosyć bezmyślnie stwierdzeniem, że prezydent niewiele może.

To jest po prostu kompletna nieprawda.

Owszem, pozycja prezydenta w Polsce nie jest tak mocna jak w krajach o systemie prezydenckim, czyli przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, ale także choćby we Francji, gdzie jest co prawda premier, ale premier bardziej pełni funkcję takiego trochę zderzaka politycznego, a trochę organizatora prac rządu.

Natomiast tak naprawdę niepodzielnym zwierzchnikiem w systemie prezydenckim francuskim jest właśnie...

natomiast polski prezydent nie ma też tak małych i nikłych kompetencji, jak prezydenci wybierani w wyborach pośrednich, czyli wybierani przez parlament.

W Niemczech na przykład.

Tak jak to jest w Niemczech, tak jak to jest na Węgrzech na przykład.

Polski prezydent nie tylko wbrew temu co się twierdzi ma kompetencje negatywną w postaci wetowania ustaw lub wysyłania ich do Trybunału Konstytucyjnego, ma także oczywiście kompetencje pozytywną, z której korzystanie już zapowiada Pan Prezydent Karol Nawrocki, czyli...

kompetencje inicjatywy legislacyjnej, ale też ma, o czym się zapomina, ogromne kompetencje instytucjonalno-twórcze, jeżeli można tak powiedzieć.

O tym się naprawdę zapomina.

To znaczy, przed chwilą mówiłem, wręczanie nominacji sędziowskich.

No przecież w ten sposób prezydent kształtuje, czy współkształtuje nie tylko samą grupę sędziów, czyli wymiar sprawiedliwości, ale najważniejsze instytucje sądowe polskiego państwa.

To jest również nominowanie członków, czy to Krajowej Rady Sądownictwa, czy części członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

czy części członków Rady Polityki Pieniężnej.

To są ogromne kompetencje, plus jeszcze pamiętajmy, ustawa kompetencyjna, czyli kwestie nominacji ambasadorskich i kwestie przedstawicieli polskiego państwa w instytucjach międzynarodowych, a do tego również nominacje generalskie i w wojsku, i w służbach.

To nie są małe kompetencje.

To oczywiście nie są kompetencje porównywalne z rządowymi, bo to by już była kompletna dwuwładza,

ale jeśli chodzi o takie długoterminowe, strategiczne modelowanie instytucji polskiego państwa, to kompetencje prezydenta są absolutnie porównywalne z rządowymi.

Więc to nie jest tak, że pan prezydent Nawrocki nie ma instrumentów.

Oczywiście wiele z tych instytucji jest kadencyjnych, więc trzeba poczekać na koniec kadencji po to, żeby móc...

swoich członków do tych instytucji, do tych gremiów nominować, natomiast absolutnie różne instrumenty Pan Prezydent w ręku ma.

Co więcej, jak się posłuchało jego orędzia,

to on przecież zapowiedział powołanie przy Kancelarii Prezydenta dwóch ważnych ciał.

No pytanie oczywiście, co z tego wyjdzie, ale mówił o Radzie, która ma się zająć znalezieniem sposobu na przezwyciężenie pata instytucjonalnego, konstytucyjnego, przede wszystkim dotyczącego wymiaru sprawiedliwości i druga sprawa,

być może nawet ważniejsza, to zapowiedź powołania Rady Konstytucyjnej, która ma się zająć pracą nad nową konstytucją, która ma być gotowa do 2030 roku.

Moim zdaniem to jest bardzo jednak ryzykowny plan.

Możemy o tym jeszcze za chwilę więcej porozmawiać.

Natomiast to pokazuje, że mając instrumenty w postaci...

kancelarii prezydenta, budżetu kancelarii prezydenta.

Prezydent może tworzyć najróżniejsze tego typu gremia.

Miał Narodową Radę Rozwoju.

Ona oczywiście, jak rozumiem, zostaje.

Pytanie, jak będzie ją traktował pan prezydent Karol Nawrocki, ale pan prezydent Duda traktował ją jako taką mało istotną przybudówkę.

Czasem czegoś posłuchał, przez chwilę potem wychodził.

W zasadzie ona nie miała żadnego znaczenia.

ale to jest kwestia tego, jakie znaczenie takiemu utworzonemu przez siebie gremium nada sama głowa państwa.

Mam nadzieję, że tutaj pan prezydent Nawrocki będzie inaczej działał niż pan prezydent Duda.

No rzeczywiście prezydent w Polsce ma też bardzo mocny mandat, więc jego znaczenie symboliczne jest też ogromne, więc jeżeli ma jakiś pomysł na prezydenturę, no to może nadawać kierunek, wydaje się.

działaniom instytucji państwa i inspirować też opinię publiczną różnymi ciekawymi pomysłami, to nie ulega wątpliwości, no ale teraz ja troszkę się z tobą nie zgodzę, jeśli pozwolisz, żeby też i nasza rozmowa była ciekawsza, no bo jeżeli byłoby tak wspaniale i tak dobrze ten system by działał, to prezydent nie chciałby zmieniać konstytucji i nie chciałby...

reformować tego układu sił między władzą wykonawczą, władzą ustawodawczą, czy między Sejmem, prezydentem i rządem.

No i tutaj, ponieważ zawsze zadaję dwa pytania, no to czy Karol Nawrocki będzie tym prezydentem wielkiej zmiany, bo o tym rozmawiamy już od kilku miesięcy.

i czy właśnie zapowiedź tej konstytucji.

To było właśnie pytanie, które chciałem ci zadać, ale wyprzedziłeś jakby tę moją myśl mówiąc o tych pracach nad konstytucją w 2030 roku, które chce rozpocząć prezydent Nawrocki.

Czy to będzie jakaś prezydentura wielkiej zmiany, wielkiego przełomu?

Mówi się o zmianie pokoleniowej choćby w polskiej polityce.

Czy dostrzegłeś jakieś elementy, jeszcze jakieś elementy w tym przemówieniu, które mogą nam spróbować pomóc zwizualizować tą zmianę?

Czy to właściwie będzie się jakoś tak toczyć swoim torem jakiejś wielkiej zmiany poza zapowiedziami?

no jednak nie będzie.

dwa wątki.

Po pierwsze wątek konstytucji.

Powiedziałem, że ta zmiana jest ryzykowna i nie będzie łatwa po prostu dlatego, że napisanie całkiem nowej konstytucji, która jednak moim zdaniem, mam nadzieję, że to jest też zdanie i tak to widzi Pan Prezydent Nawrocki, która jednak powinna stanowić podstawę dla zachowania wspólnoty narodowej, no w warunkach tak głębokiego podziału nie będzie łatwe.

I trudno mi sobie wyobrazić, żeby powstał projekt konstytucji całkowicie oderwany od tej drugiej części Polaków, która nie zagłosowała na pana Karola Nawrockiego.

Nie byłoby to moim zdaniem dobrym pomysłem.

Natomiast to nie zmienia postaci rzeczy, że w konstytucji są niejasności.

One akurat nie dotyczą wszystkich, dotyczą niewielu z tych kompetencji prezydenta, o których powiedziałem.

Dla wyjaśnienia tych niejasności powstała między innymi właśnie ustawa kompetencyjna.

Ona miała dotyczyć na przykład kwestii nominacji polskich obywateli, polskich przedstawicieli do instytucji międzynarodowych, również tych unijnych związanych z Unią Europejską.

Być może, bo na razie trudno po pierwszych godzinach bardzo definitywnie się wypowiadać o tych zapowiedziach pana prezydenta Nawrockiego, być może skończy się na tym, że to nie będzie jednak projekt zupełnie nowej ustawy zasadniczej, tylko że to gremium skupi się na elementach, które są właśnie niejasne i budzą wątpliwości.

przeszłości do sporów kompetencyjnych, postanowi te elementy wyklarować i tutaj się da jakiś konsens osiągnąć, natomiast sama konstytucja, podstawy ustrojowe i podstawy powiedziałbym ideowe polskiego państwa,

To znaczy, że będą to poprawki do konstytucji, ale nie będzie to nowa konstytucja.

Tak się również może wydarzyć.

Ale powiadam, to wszystko naprawdę jest pieśnią przyszłości.

No to o tym, w którą stronę idzie ten plan konstytucyjny, to będziemy mogli mówić może za rok.

A może wtedy będziemy mogli powiedzieć, że nie zmierza to do niczego.

A być może pan prezydent Nawrocki będzie w ogóle czekał z jakimiś zasadniczymi pomysłami do 2027 roku do wyborów.

Natomiast jeżeli chodzi, przepraszam, przypomnij mi, bo moje pytania są bardzo długie, więc czasem jest tak, że jak ja skończę odpowiadać na część... Ale to dlatego zadaj to pytanie, żeby nie przerywać.

bo potem właśnie wielu widzów ma do mnie pretensje, że przerywam gościowi, to już staram się zadać właśnie zazwyczaj długie pytanie, wielowątkowe i ten drugi element pytania dotyczył jakby symbolicznej mocy prezydenta.

Czy on, albo konkretnie... A, już wiem, zmiana.

Tak, zmiana.

Zmianę pokoleniową, upadek tego starego świata, wejście w coś zupełnie nowego.

Już wiem, co chcę powiedzieć.

Więc jeżeli chodzi o potencjał zmiany pana Karola Nawrockiego, to on leży przede wszystkim w tym, co również powiedział w swoim orędziu i chyba mało osób na to zwróciło uwagę.

On powiedział, że jego decyzje będą przebiegały w poprzek podziałów politycznych i partyjnych.

Czyli koncyliacyjnie.

Nie, to nie była zapowiedź jakiejkolwiek koncyliacyjności, bo jednocześnie pan prezydent bardzo wyraźnie zaznaczył swój światopogląd i swoje poglądy polityczne.

Natomiast to była zapowiedź, że on nie będzie prezydentem partii.

I mam nadzieję, że siedzące w pierwszym rzędzie osoby reprezentujące Prawo i Sprawiedliwość ten komunikat należycie odebrały.

Oczywiście znów.

Jak to się sprawdzi w praktyce?

Ale jak przypomnimy sobie prezydenturę pana Andrzeja Dudy, która, jak powiedziałem, w bardzo niewielkim zakresie zachodziła na rząd z przeciwnej strony, a wkrótce potem po październikowych wyborach z końca października 2015 roku ukonstytuował się rząd pani Beaty Szydło, rząd Prawa i Sprawiedliwości.

no to pan prezydent Andrzej Duda, niedoświadczony prezydent, młody polityk, chociaż też paradoksalnie jednak bardziej doświadczony niż pan Nawrocki, bardzo szybko uległ naciskom partii, która wystawiła go na prezydenta.

Uległ przede wszystkim...

zaprzysięgając grudniową nocą nadmiarowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i potem przez mniej więcej dwa lata tym naciskom jeszcze ulegał, bo jego pierwsze weto do ustawy, którą uchwaliła ówczesna większość miało miejsce dopiero w roku 2017.

Nie było to weto do ustaw sądowych, tylko było to weto do ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych, które...

Te weta sądowe wyprzedziło tam o mniej więcej trzy tygodnie.

Więc tyle zajęło mniej więcej panu Andrzejowi Dudzie wyemancypowanie się na w miarę niezależną pozycję.

W przypadku pana Nawrockiego może być inaczej i to moim zdaniem też będzie szybko widać.

Na tym by polegała ta zmiana, jeżeli do niej dojdzie.

Bo jeżeli pan prezydent Duda zapowiada...

stworzenie tej rady, która ma znaleźć jakiś sposób na wyjście z pata, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, czy szerzej pata ustrojowego.

Prezydent Nawrocki zapowiada, nie prezydent Duda.

A, powiedziałem Duda.

Nie, prezydent Nawrocki.

Tak, tak, oczywiście, bo już mi się zlali trochę dwaj prezydenci w głowie, a to niesłusznie, bo są bardzo różni.

Więc tak, mówię oczywiście o zapowiedzi pana prezydenta Nawrockiego.

To z całą pewnością będzie nacisk ze strony kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, żeby proponowane rozwiązania szły w kierunku przywrócenia tego, co próbowano osiągnąć

w latach 2015-2023, czyli zamiast tamtych sędziów to mają być nasi sędziowie.

To oczywiście nie prowadzi do żadnego rozwiązania.

To by było tylko odwrócenie tej karuzeli w drugą stronę i mielibyśmy dalej zabawę taką samą, a potem po jakiejś tam następnej zmianie jeszcze kolejny etap tej zabawy.

No więc zobaczymy, jak tutaj pan Karol Nawrocki będzie działał, bo akurat w tej sprawie były dosyć...

konkretne propozycje tak zwanego resetu konstytucyjnego, od którego mogłoby się zacząć prawdziwe naprawianie wymiaru sprawiedliwości.

I znów, dzisiaj nie jestem w stanie powiedzieć, w którą stronę on pójdzie, mogę tylko zarysować, jaki tutaj przed nim stanie dylemat.

Dziękuję.

No właśnie, ja też dochodzę do takiego paradoksalnego wniosku, że niewiele nadal możemy powiedzieć o Karolu Nawrockim, bo przyznam szczerze, że tu jest kilka paradoksów.

Jeśli pozwolisz, to zadam trochę dłuższe pytanie, które będzie też... Jeszcze dłuższe.

Jeszcze dłuższe, najdłuższe ze wszystkich dotychczasowych, ale uspokoję, że w tej rozmowie.

Zacznij sobie notować.

Pierwsza rzecz, która mnie zadziwiła to, że najpierw wypowiedź Karola Wrockiego dotycząca powstania warszawskiego, w której określił on, że był to właściwie sukces.

Można czcić powstańców warszawskich, można okazywać im szacunek, respekt i doceniać ten wysiłek, heroizm ludzi, którzy brali udział w powstaniu i często niestety zginęli, ale postrzeganie tego jako sukces troszkę przyznam szczerze, że mnie...

wzbudziło moje wielkie wątpliwości.

Chociaż on tam słowa sukces nie użył w tej wypowiedzi.

Mówisz bardziej o sensie tej wypowiedzi niż o konkretnym słowie.

Tak, że to było danie świadectwa, że to było wzruszenie całego świata.

No właściwie generalnie moim zdaniem sens tej wypowiedzi był taki, że to należy...

powtarzać, a jesteśmy w sytuacji no może nie podobnej, ale jednak pod wieloma względami zależymy też od innych mocarstw, to będzie bardzo skomplikowana rozgrywka gdzieś, którą Polska będzie musiała...

po prostu podjąć, będąc gdzieś pomiędzy mocarstwami i taka wypowiedź mogła zaniepokoić, po czym wysłuchałem z dużą uwagą orędzia prezydenckiego i przyznam szczerze, że pozytywnie na nie zareagowałem, bo uważam, że...

gdzieś te akcenty były rozłożone właściwie.

Nie miałem takiego bólu głowy, jaki często mam, kiedy słyszę wypowiedzi polskich polityków, a tutaj te akcenty były naprawdę dobrze wyrażone.

Ona była gdzieś zakorzeniona w tym, co rozgrywa się na świecie.

z jednej strony takie podejście bardziej powiedziałbym ideologiczne, a potem te orędzie bardzo pragmatyczne.

No, ale to tylko taka moja wypowiedź i taki wtręt, bo... Bo ja się za chwilę pogubię.

To pozwolę się teraz gościowi ustosunkować do tego, co powiedziałem, zanim zadam kolejną serię pytań.

To jest, jak mi się wydaje, nieuprawnione z twojej strony postawienie tych dwóch wypowiedzi na tym samym poziomie.

Żeby było jasne, ale myślę, że nikt z naszych i moich widzów, czy odbiorców mojej publicystyki nie ma wątpliwości, jakie jest moje zdanie na temat powstania warszawskiego, zwłaszcza, że właściwie co roku do tego nawiązuje i sygnalizuje, że uważam to powstanie po prostu za nieszczęście.

a przywódców, którzy zdecydowali o jego rozpoczęciu, gdyby to ode mnie należało, po prostu postawiłbym przed sądem wojskowym za podjęcie kompletnie nieodpowiedzialnej decyzji.

A teraz Karol Nawrocki ma takie uprawnienia i może podejmować może nawet i podobne decyzje.

Ale no właśnie, skąd się wzięła ta wypowiedź?

Ona się wzięła z pewnej politycznej sztampy tego obozu.

gdzie powstanie warszawskie jest takim, można powiedzieć, nienaruszalnym dogmatem.

Ja też jestem trochę tym zawiedziony, bo oczywiście ja rozumiem, że prezydent nie może pójść tak daleko, jak idą publicyści.

W ogóle tego nie oczekuję od prezydenta, żeby powtarzał moją narrację w sprawie powstania warszawskiego i stwierdził, że Bora Komorowskiego należało postawić przed sądem, zamiast go odznaczać.

Oczywiście, że tego nie oczekuję.

Ale nawet w takim wystąpieniu można inaczej rozłożyć akcenty.

Można wspomnieć na przykład o tym, że powinniśmy w przyszłości unikać daremnej utraty krwi i najlepszych obywateli Polski, którzy są potrzebni przy innej pracy.

Różnie można to ująć, nawet jeszcze w łagodniejszy sposób, ale jakby sygnalizując, że jednak sprawa jest bardziej zniuansowana.

Tego pan Karol Nawrocki nie zrobił.

Myślę, że nie zrobił dlatego, że to było...

Pierwsze jego, jeszcze nie występował wtedy jako prezydent, tylko jako prezydent elekt, ale pierwsze wystąpienie z okazji rocznicy powstania warszawskiego już po wyborze na prezydenta Rzeczypospolitej.

Poza tym on się wywodzi z tej tradycji, jeżeli można tak powiedzieć, IPN-owskiej, gdzie...

No jest trochę tej wpisanej w to stanowisko takiej obowiązkowej pompatyczności i też wydaje mi się, że ma bardzo dużo wspólnego jednak z tym obozem takim właśnie hura patriotycznym.

Zobaczymy, co będzie mówił w kolejnych latach, bo być może ten przekaz zostanie trochę przez niego zniuansowany.

Ale tak jak powiedziałem, ja bym do tego wystąpienia nie przywiązywał wielkiej wagi.

Widziałem, że

Parę osób, paru publicystów się wyraziło krytycznie, sam podbiłem tweet w tej sprawie.

Piotra Zychowicza, z którym tutaj pogląd na temat Powstania Warszawskiego mnie całkowicie łączy, jest prawie że tożsamy, ale tak jak mówię, to należy odłożyć na bok.

Ważniejsze zdecydowanie było orędzie.

I tutaj taka uwaga techniczno-prawna, akurat w tym wypadku słowo orędzie jest użyte jak najbardziej prawidłowo, bo zgodnie z konstytucją prezydent wygłasza orędzie przed połączonymi izbami parlamentu, czyli przed Zgromadzeniem Narodowym.

Natomiast to, co się powszechnie nazywa orędziem, to są po prostu wystąpienia telewizyjne pana prezydenta, których orędziem się nie powinno nazywać.

Ale to taki drobiazg.

Więc to orędzie było znacznie ważniejsze i ono było, ja bym powiedział, dosyć realistyczne właśnie w swoim wydźwięku.

Tam takiego hura patriotycznego idealizmu było stosunkowo mało.

To, co powiedział pan Karol Nawrocki na temat obecności Polski w Unii Europejskiej, wydaje mi się, że było dosyć realistyczne.

On powiedział, i tu cytuję prawie dosłownie,

Polska powinna być w Unii Europejskiej, ale nie powinna być Unią Europejską i zapowiedział również, że nie będzie godził się, na ile oczywiście to leży w jego kompetencjach, nie będzie godził się na ograniczanie uprawnień polskiego państwa przekraczające granice traktatowe.

No też można powiedzieć, że to w jakiejś mierze jest psztyczek pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, które jednak wiele takich rozwiązań bardzo daleko idących zaakceptowało.

Więc podsumowując, można rzeczywiście było inaczej ująć tę wypowiedź ze sfery powiedzmy pamięci, ale zobaczymy, orędzie było dobrze skonstruowane.

No właśnie, zobaczymy jak to jeszcze będzie wyglądać.

On rzeczywiście odwołał się też i do Dmowskiego, bo to było też takie puszczenie oka trochę wobec tych środowisk bardziej narodowych czy prawicowych.

Nie tylko, to było w ogóle bardzo ciekawe zakończenie, bo to było na koniec orędzia Pana Prezydenta.

najbardziej pojednawczy akcent zarezerwował właśnie na koniec i wykorzystał tutaj swoją wiedzę historyczną, czy odwołał się do swojej roli jako historyka, jako szefa IPN-u, bo owszem, na pierwszym miejscu wymienił Romana Dmowskiego.

A potem Piłsudskiego.

Mogło być pewną złośliwością pod adresem pana prezesa Kaczyńskiego, który nie znosi endecji, ale potem wymienił i Piłsudskiego, i Korfantego, i Witosa, i Daszyńskiego, i Paderewskiego.

Więc jakby obleciał całe spektrum polityczne obójców polskiej niepodległości.

No właśnie i zastanawiamy się co zrobi, zastanawiamy się w jaki sposób będzie sprawował urząd, zastanawiamy się w jaki sposób będzie inspirował wykorzystując tą symboliczną moc, która za tym urzędem stoi w Polsce.

No to może teraz zastanówmy się w jaki sposób to robił Andrzej Duda, bo mówi, że to są zupełnie inne osoby, inne charaktery, chociaż czasem się gdzieś tam zlewają w tych wypowiedziach,

nawet oni wyraźnie się od siebie różniąc, no to przejdźmy do podsumowania takiego krótkiego 10 lat i dwóch kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.

Czy jest coś, co z tego zapamiętasz, co było pozytywne, co było negatywne i czego nie zapomnisz już nigdy?

Muszę powiedzieć, że nie chciałbym tutaj może powtarzać za bardzo tego, co już zrobiłem na swoim kanale, bo tam można znaleźć takie dosyć obszerne podsumowanie pana prezydenta i ktoś zwrócił uwagę w komentarzach pod tym filmem.

że na pozytywy poświęciłem bodajże 7 minut, a ponad 20 na negatywy.

Więc tak też widzę bilans tej kwestii.

7 do 20, już wiemy jakie są proporcje w takim razie, bo to już wyliczyli widzowie.

Więc ja może odsyłając do tamtego filmu, troszkę innym kątem do tego podejdę.

Jak pan prezydent Andrzej Duda zaczynał pierwszym orędziem 6 sierpnia 2015 roku, to powiedział takie słowa, że i tu znów cytuję prawie dosłownie, że wielu wątpi, że uda się zrealizować obietnice, które złożyłem, ale ja jestem człowiekiem niezłomnym.

Jak ktoś się lubi sam skromnie zareklamować, to pan prezydent od tego zaczął i jak kończył 10 lat urzędowania, to też był w świetnym humorze.

Sam siebie oceniał na piątkę, w ostatnim wystąpieniu telewizyjnym powiedział o samych swoich zasługach.

Świetnie, wszystko było znakomicie.

No i teraz, jeżeli wrócimy do...

często wspominanego przez nas również w tych rozmowach wątku tego, czy PiS wyciągnął wnioski ze swoich rządów w latach 2015-2023, no to na ogół wniosek jest taki, że nie wyciągnął, bo wychodzi pan Jarosław Kaczyński, mówi to nam się udało, to było znakomicie, no ludzie trochę tego nie docenili, tak, to im się nie spodobało, no w tym Polskim Ładzie te podatki, ale...

Tak trzeba było w zasadzie robić.

Nie spodobało się to, co w czasie epidemii kaszlu 19, ale nie było innego sposobu.

Właściwie wszystko zrobili świetnie, tylko ludzie nie docenili.

To przecież on jest jeszcze bardziej radykalny w tym niż pan prezes Kaczyński, bo pan prezes Kaczyński przynajmniej tam mówi, że co prawda my byliśmy znakomici i w zasadzie bez skazy, ale rzeczywiście pewne rzeczy ludziom się nie podobały.

A pan Andrzej Duda mówi,

Super, moja prezydentura po prostu na szóstkę, na dziesiątkę.

Przez wszystkim się sprawdziłem.

Więc muszę powiedzieć, że z punktu widzenia ewentualnych ambicji Pana Prezydenta na przyszłość,

To nawet tak pragmatycznie jest bardzo chybiony sposób podsumowywania swojej działalności.

Tylko ktoś kompletnie zadufany w sobie albo oderwany od rzeczywistości może uważać, że nie popełnił w zasadzie żadnych błędów w ciągu 10 lat urzędowania.

A przypominam, że...

pan prezydent, zwłaszcza w drugiej kadencji, został postawiony wobec dwóch bardzo poważnych testów.

Pierwszy test dotyczył praw obywatelskich i odbywał się w czasie pandemii.

Drugi test dotyczył tego, co dzisiaj jest głoszone jako wielkie hasło PiS, czyli najpierw Polska, najpierw Polacy, a...

wziął się ze stosunków z Ukrainą po agresji rosyjskiej na ten kraj.

No i oba te testy moim zdaniem pan prezydent po prostu oblał, ale on nie widzi żadnego problemu.

On uważa, że było znakomicie.

Wczoraj rozmawiałem z kolegami w Krakowie z kolegami z portalu PCH24, z którym też współpracuję i też zachęcam do czytania tam moich felietonów.

Rozmawialiśmy po nagraniu programu właśnie dotyczącego inauguracji pana Karola Nawrockiego.

I zupełnie niezależnie od jakichkolwiek moich spostrzeżeń, jeden właśnie z moich kolegów powiedział, że słuchajcie, pamiętacie jak w czasie pandemii Duda zniknął?

Kompletnie zniknął, nie było go.

I ja też właśnie na tej podstawie... A panię wyborczą chyba prowadził wtedy.

Prowadził ją w 2020 roku.

a pandemia, przypominam, to od 2020 roku do 2022, konkretnie do 24 lutego 2022 roku.

W tym czasie polski rząd po prostu łamał prawo, ponieważ ograniczał bardzo daleko prawa obywatelskie Polaków rozporządzeniami, co potem sądy regularnie uznawały za bezprawie.

Nawet ostatnio był taki głośny wyrok dotyczący właściciela

To jest klub z Rybnika, taki symboliczny dla mnie, jeżeli chodzi o to, co się działo w tamtym okresie, ponieważ ten klub został, no chyba tak tylko można określić, najechany przez zmasowane oddziały policyjne, które złamały tam...

Wiele swoich uprawnień, pamiętam dobrze filmy z tej inwazji policji na działający klub, kiedy na przykład policjanci odmawiali przedstawienia się, do czego oczywiście nie mają prawa, mają obowiązek przedstawić się na żądanie obywatela.

Ten pan został zresztą bezprawnie zatrzymany, no i zapadł teraz wyrok dla niego korzystny.

Pana prezydenta nie było w tamtym okresie.

Kompletnie go nie było.

On się w ogóle tym nie interesował, co się dzieje z prawami obywatelskimi, co się dzieje z obywatelami, jak się zachowuje policja.

Więc to jest pierwszy oblany test, po prostu ta nieobecność pana prezydenta, który i tu znów odwołam się do tego, co słusznie mój kolega z redakcji PCH24 zauważył.

Pan prezydent miinstrumenty, żeby chociaż lekko przeciwstawić się wtedy rządowi.

Przecież lekarze byli o różnych opiniach, byli bardzo poważni lekarze, którzy...

pokazywali, że można działać inaczej i którzy odwoływali się do już istniejących międzynarodowych badań lub tak zwanych metaanaliz.

Nie opierali swoich poglądów na tym, co im się wydaje.

Ale co mógł zrobić prezydent w tej sytuacji?

Była Rada Medyczna przy premierze.

Któż bronił Panu Prezydentowi stworzyć Radę Medyczną przy Prezydencie?

I oczywiście byłyby głosy, że to jest jakaś tam alternatywa, o co tu chodzi.

Karol Nawrocki nie zawakałby się stworzyć takiej Rady.

Nie wiem, co by zrobił Karol Nawrocki w tej sytuacji.

Natomiast wiem, czego nie zrobił pan Andrzej Duda.

To było już w drugiej kadencji, czyli on już się nie musiał martwić o poparcie PiSu w kolejnych wyborach.

Więc to był pierwszy oblany test.

No a co do drugiego, no to nawet już chyba nie muszę mówić, dlatego że to jest zupełnie oczywiste dla każdego, kto zna moją publicystykę, czy zna również te nasze rozmowy.

Dlaczego uważam, że w sprawie Ukrainy pan prezydent kompletnie sprawę, kwestię położył?

Mogę tylko powiedzieć, że o ile jestem w stanie zrozumieć jego działania z pierwszych kilku miesięcy, to po prostu te późniejsze się zupełnie nie bronią, więc czuję się zwolniony z obowiązku rozwijania tego tematu, bo mówiłem o tym tyle razy, że nie muszę.

To może coś pozytywnego teraz jakbyś też powiedział, bo to rozumiem, że streściłeś te 20 minut rzeczy, które uważasz za złe w prezydenturze.

Andrzeja Dudy, a teraz no też są jakieś dobre i właśnie jakie, no wiem, że może jest ich mniej, no tak powiedziałaś, że jest ich mniej, dwa, trzy razy mniej niż tych złych, ale może jakieś są, pewnie jakaś jedna jest dobra.

Więcej niż dwa, trzy razy mniej.

Jedna z rzeczy, o których zawsze mówię i to jest akurat taka sprawa...

o której być może ty byś mógł też dużo powiedzieć, to jest fakt, że pan prezydent rzeczywiście bardzo dbał o podtrzymanie dobrych relacji z Pekinem.

I to autentycznie zaliczam na plus.

Były chyba, tak mi się wydaje, ewentualnie popraw mnie, chyba cztery były podróże międzynarodowe pana prezydenta do Pekinu.

I wiem, że były bardzo dobre kontakty z Xi Jinpingiem osobiście i w ogóle tam z biurem politycznym KPH.

I to naprawdę liczę panu prezydentowi na plus.

To pokazywało, że... Wizyt było troszkę mniej, bo jednak w czasie pandemii akurat to było na początku drugiej kadencji prezydenta.

Były rewizyta, to już było trzy albo cztery.

W każdym razie widać było, że tam...

była dbałość o to, żeby te relacje cały czas były na dobrym poziomie, niezależnie od tego, że przecież były w tej sprawie naciski ze strony Stanów Zjednoczonych, więc to jest jedna z tych rzeczy, które Panu Prezydentowi liczę na plus.

Dziękuję.

No tutaj rzeczywiście parę rzeczy chyba mu się nawet udało załatwić, chociażby rozluźnienie tej presji migracyjnej, która by jakoś w tajemniczy sposób nastąpiła zaraz po tym długim spotkaniu w Pekinie w zeszłym roku.

Faktycznie, ja bym tutaj może zaskoczył i ciebie i widzów, ale ja uważam, że on uratował także...

stosunki trochę ze Stanami Zjednoczonymi i dosyć nieźle się odnajdywał w tej rozgrywce moca z USA-Chiny.

Nie wiem, czy ty akurat pewnie się nie zgodzisz ze mną.

ale wprowadził to veto, łagodząc te relacje ze Stanami Zjednoczonymi.

Nie, ja się zgadzam tylko, że z innych powodów.

To znaczy nie dlatego, że to było na rękę Stanów Zjednoczonych, tylko dlatego, że uważam, że tego typu metody stosowane wobec jakiegokolwiek medium i to zupełnie otwarcie przecież wtedy też mówiłem, są po prostu wbrew wolności słowa.

Dlatego się nie zgadzałem.

Nie zgadzasz się z powodów prawnych, czy po prostu, że było to nieprzestrzeganie prawa.

Tu bardziej chodzi o wręcz podstawowe wartości niż o prawo.

No tak, natomiast jakby odchodząc może troszkę od tego pojedynczego przypadku, w którym prezydent Duda odegrał pozytywną chyba rolę, chociaż nie wiem, czy strona patriotyczna związana z PiS-em akurat tak uważa, może właśnie tutaj jest skrytykowany za to, ale też dobrze uważam, że zarządzał tymi relacjami ze Stanami Zjednoczonymi, z obydwoma prezydentami i z Joe Bidenem, co było trudne po tym, kiedy

Tam zdaje się przez długi czas nie chciano uznać w ogóle wyboru Bidena, ale to jakoś w miarę szło nieźle i tak samo z Donaldem Trumpem też wydaje mi się, że szło nieźle i to jeszcze w połączeniu, bo uważam, że to jest ważne i to należy podkreślić, w połączeniu też z niezłymi relacjami, czy też nawet bardzo dobrymi, czy też bardziej niż można było tego oczekiwać z Pekinem.

co uważam, że też nie zostało pociągnięte przez innych przedstawicieli państwa i ta robota, którą wykonał Andrzej Duda, w dużej mierze mogłaby być lepiej wykorzystana.

Rzeczywiście mi się to zdaje, więc to w dużej mierze bym się z Tobą zgodził, tylko chciałem tu uzupełnić wypowiedź gościa, no ale jako, że gość ma zawsze ostatnie...

słowo, to tutaj jeszcze chciałem Cię zapytać o najszczęśliwszą osobę w Pałacu Prezydenckim wczoraj, jaką chyba była pierwsza dama, pani Agata Duda, która była po prostu rozpromieniona, była tak szczęśliwa, że to już się wszystko kończy, zacytowała tę piosenkę elektryczną, to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść i zabrała się razem z prezydentem Andrzejem Dudą z Pałacu.

Czy to nie jest jakiś sygnał?

Czy to cię nie zastanawia, też nie ciekawi, nie zmusza do jakiejś takiej refleksji?

Czy instytucja pierwszej damy to, w jaki sposób to organizujemy w Polsce?

Czy robimy to właściwie?

Pierwsza dama też przypomnę nie pobiera żadnego wynagrodzenia i może nawet już nie o wynagrodzenie tutaj chodzi, ale o jakieś docenienie jej pracy, nadanie jej podmiotowości.

Pani Agata Duda jako pierwsza dama chyba w ogóle nie chciała zabierać głosu, mam wrażenie, że w taki sposób ostentacyjny sprawowała tą funkcję, właściwie nie zabierała głosu sprawując tą funkcję, a potem zabrała głos, jak już przestała być pierwszą damą i powiedziała jak to wspaniale, że to się już skończyło, że już mogę sobie pójść.

Jeżeli chodzi o wynagrodzenie pierwszej damy, to w swojej książce to ja, pan prezydent Andrzej Dudow.

A wiedziałem, że o tym wspomnisz na końcu.

Przeglądałem tę książkę, przeglądałem, pan prezydent ją sprezentował dziennikarzom, którzy byli na pożegnalnym z nim spotkaniu.

W tej książce pisze, że pani prezydentowa nie chciała pobierać wynagrodzenia, ponieważ była przekonana, że to będzie ją zobowiązywać do pewnych działania.

Ona chciała sama sobie układać agendę.

I oczywiście nie jest prawdą, że była nieaktywna.

To jest taka legenda, która po przeciwnej stronie sceny politycznej krąży.

Ja nawet słyszałem jednego z komentatorów w Pożar się Boże TVP Info komentującego...

inaugurację nowego prezydenta, który kilkakrotnie to powtarzał, że nic nie robiła.

No może coś tam robiła, w pewnym momencie powiedział, no nie.

Nie, nie, bardzo dużo robiła.

W tych wszystkich kolacjach, bankietach, uroczystościach to jest ciężka robota.

Nie, nie, nie o to chodzi.

Ona bardzo dużo robiła na polu aktywności społecznych.

tylko że po prostu bardzo rzadko chciała, żeby ktokolwiek to pokazywał.

Jej dorobek, jeżeli chodzi o kontakty na przykład z fundacjami zajmującymi się osobami niepełnosprawnymi jest ogromny, tylko mało kto o tym wiedział, bo ona po prostu nie lubiła, kiedy przy tym były kamery albo fotografowie.

Więc to nie jest tak, że ona nic nie robiła.

Ona rzeczywiście wybrała taki model bycia pierwszą damą, w którym uznała, że nie będzie się wypowiadać publicznie na tematy polityczne i faktycznie się nie wypowiadała, ale to jest jej wolny wybór.

Nie ma tutaj obowiązku.

No przecież to jest tak samo, jak w przypadku pierwszych dam w Stanach Zjednoczonych.

Były takie, które bardzo chętnie i często zabierały głos, a były takie, które się w ogóle nie odzywały, tylko ładnie wyglądały przy mężu.

I też miały do tego prawo.

Więc ja bym tu absolutnie pani Agaty Kornhauser-Dudy bronił w tej sprawie.

Natomiast też nie dziwię się zupełnie jej poczuciu ulgi.

No bo zwyczajnie po ludzku to jest sytuacja trudna.

To się tak wydaje komuś, kto nie zdaje sobie sprawy z ograniczeń, jakie...

Rodzi urząd prezydenta dla niego i jego rodziny.

Wydaje się takiej osobie, że wszystko ma zapłacone, podsunięte pod nos, mieszkanie zapewnione, lata sobie na wizyty zagraniczne i w ogóle życie jak w Madrycie.

No to tak nie wygląda.

Nawet taka prosta sprawa jak to, że przez 10 lat, dwie kadencje, pan prezydent na żadnej drodze publicznej nie mógł poprowadzić samochodu.

No nie mógł, dlatego że takie są reguły ochrony.

Ale motorówki chyba zdaje się prowadził też.

Tak, no ale to prowadził też to na zamkniętym akwenie przy tam w Juracie, przy tej rezydencji prezydenckiej.

To tam owszem, ale no też na wody jakieś publiczne nie mógłby wypłynąć.

No to są takie życiowe ograniczenia.

Pani Agata Kornhauser-Duda musiała zrezygnować z zawodu, który bardzo lubiła.

Musiała przestać uczyć w szkole.

To są rzeczy, które jak odpadają te ograniczenia, w każdym razie większość tych ograniczeń odpada z człowieka, to naprawdę można promienić i wyglądać na osobę bardzo zadowoloną.

Zresztą na tym spotkaniu, o którym wspomniałem pana prezydenta z pożegnalnym z dziennikarzami, pan prezydent wyglądał niesamowicie wyluzowany.

Był naprawdę zadowolony, wydawał się bardzo szczęśliwy.

w ogóle nie było widać po nim i myślę, że nie miał po prostu takiego uczucia naprawdę, że to jest jakiś koniec, czy ten koniec jest czymś strasznym, wręcz przeciwnie.

Więc trzeba zrozumieć, że politycy też są ludźmi i pewne rzeczy, które się łączą z polityką, również to, że są ciągle pod obserwacją, że każdy ich krok może być krytykowany, to też ma jakieś znaczenie.

No tak, tu nie ulega wątpliwości, że jest to ciężka robota, a zwłaszcza jeżeli wykonuje się ją przez 10 lat, to tu rzeczywiście warto to podkreślić.

No dobrze, proszę Państwa, powoli zmierzamy już do końca tej rozmowy, więc tradycyjnie poproszę o dwa plusiki i o Wasze opinie i komentarze, jak ta prezydentura Karola Nawrockiego może Waszym zdaniem wyglądać.

I zadam nietypowe pytanie.

Gdyby Karol Nawrocki był królem, to jakim królem by był?

To jesteśmy bardzo ciekawi tego, co napiszecie w komentarzach.

Ja bardzo dziękuję za subskrypcję i wspieranie tego kanału na wszelkie możliwe sposoby.

Nie wiem, czy tą partię razem kiedyś dogonię.

Redaktor Łukasz Warzecha, na którego kanale za chwilę się spotkamy, żeby porozmawiać o polityce międzynarodowej, zaś już przegonił partię razem, już przed nim tylko...

No ale zobaczymy, jak to będzie się wszystko jeszcze kształtować.

Dziękujemy za tą odsłonę Nadwiślańskiego Krosu.

Moim i Państwa gościem był łączący się z Królewskiego Miasta Krakowa redaktor Łukasz Wincenty Kadłubek-Warzecha.

Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję i do zobaczenia na moim kanale.