Mentionsy
#70 Czy "Tęcza grawitacji" Thomasa Pynchona to książka na nasze czasy?
Czy książka wydana 50 lat temu, która opowiada o końcu II wojny światowej i poszukiwaniu tajnej broni Hitlera, czyli rakiet V2, może być książką na nasze czasy? Książką na XXI wiek? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie mówiąc o “Tęczy grawitacji” Thomasa Pynchona. Opowiem wam też, jak sam przypadkiem, znalazłem w pewnej podlaskiej wsi rakietę V2 oraz o brawurowej akcji Armii Krajowej, która mogłaby znaleźć się w “Tęczy grawitacji”, gdyby Pynchon podrążył pewne wątki swojej książki jeszcze głębiej.
A poniżej linki, które wam obiecałem:
Czym jest domknięcie poznawcze? Link tutaj: https://psyche.academy/psychologia-osobowosci/teoria-domkniecia-poznawczego/
Link do wpisu na mojej stronie, w którym opisuję, jak znalazłem rakietę V2: https://rafalhetman.pl/rakieta-v2-ktorej-szukal-slothrop/
Miłego!
Szukaj w treści odcinka
Czy książka wydana 50 lat temu, która opowiada o końcu II wojny światowej i poszukiwaniu tajnej broni Hitlera, czyli rakiety V2, może być książką na nasze czasy, książką na XXI wiek?
Opowiem Wam też, jak sam przypadkiem znalazłem w pewnej podlaskiej wsi rakietę V2, naprawdę, oraz o brawurowej akcji Armii Krajowej, która mogłaby znaleźć się właśnie w tęczy grawitacji Pynczona, gdyby Pynczon podrążył pewne wątki w swojej książce jeszcze głębiej.
No więc dzisiaj opowiem Wam o tęczy grawitacji i to będzie pierwszy po przerwie taki mój solowy odcinek.
Na Goodreadsie tęcza grawitacji ma ocenę 4.01, więc tak całkiem w porządku.
No i jakie tutaj możemy opinie znaleźć?
Niektórzy piszą, o, to jest książka mojego życia i dają 10 na 10, a niektórzy dają 1 na 10 i piszą tak, pani Barbara pisze, ta cała tęcza grawitacji to jeden wielki bałagan, jakby ktoś wziął encyklopedię, Biblię i gazetę porno, a potem wrzucił to do miksera.
Ja takich książek szukam właśnie takich pomiksowanych.
napisał recenzję tęczy grawitacji, potem jak tęcza ukazała się w Stanach w 71 roku.
Dla mnie ta właśnie pozycja jest połączeniem tych dwóch smaków i tych dań zupełnie niestrawna.
Uwielbiam takie komentarze.
Więcej takich komentarzy, panie.
Tutaj jeszcze Florian pisze, pomimo dwukrotnych podejść do rzekomego arcydzieła, którym tak ponoć zachwycał się nachacz, odpuściłem, dwa razy mnie znudziła i znużyła.
Dwa lata temu, czyli w 2023 roku minęło pół wieku od premiery tęczy grawitacji, która w Stanach Zjednoczonych, tak jak już powiedziałem, pojawiła się w 1973 roku.
opublikował artykuł, w którym profesor Keith Booker pisał, że właśnie w tym 2023 roku powieść pęczona nigdy nie wydawała się bardziej aktualna.
Nigdy nie wydawała się bardziej aktualna.
No i właśnie to pytanie o aktualność książki zadają sobie zapewne wszyscy polscy czytelnicy i polskie czytelniczki.
Ale zanim pochylę się nad tą aktualnością i postaram się odpowiedzieć na to pytanie o aktualność, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na nowe słowo, które niedawno wprowadziłem do swojego słownika.
Erietacja, tak się nazywa to słowo.
Erietacja to jest, tak ja sobie to definiuję, uczucie rozdrażnienia i zakłopotania pojawiające się w zetknięciu z czymś dziwnym, osobliwym i dziwacznym.
Właśnie od angielskiego słowa eerie, czyli eerie, tak się pisze, eerie.
Jeżeli interesuje Was to zjawisko domknięcia poznawczego, to link pod podcastem znajdziecie do takiego artykułu, który trochę więcej na ten temat wyjaśnia.
No bo tak, tęcza grawitacji pęczona to jest w końcu 850 stron przeróżnych historii splecionych ze sobą w taki wielki supeł.
Nie wystarczy jednorazowa lektura, żeby odnaleźć się w tym gąszczu wątków, w mnogości postaci, w skokach miejsc, akcji i czasów, no i w tych realistycznych scenach przechodzących nieraz w groteskowe, surrealistyczne obrazy.
Taki realizm, który w nierealizm przechodzi.
W marcu 1973 roku tak o tęczy pisał recenzent The New York Times Book Review, Richard Locke.
No więc jaką postawę przybrać wobec takiej książki, takiej, która poprzez formę i treść nie ułatwia, a wręcz utrudnia odbiór, taki skonwencjonalizowany odbiór, taki typowy odbiór.
To utrudnienie odczytuje w tęczy jako świadomy chwyt pęczona.
Główna bohaterka tej książki, Edypa Mass, wyznaczona na wykonawczynię testamentu byłego kochanka, zostaje wciągnięta w takie dziwne, chaotyczne śledztwo, za sprawą którego jeździ po Stanach Zjednoczonych, spotyka osobliwych ludzi, doświadczając różnych przygód, które odsłaniają przed nią sieć ukrytych takich powiązań, znaczeń.
Tak trochę jest spiskowo.
To poszukiwanie Saltropa dotyczy tajemniczej rakiety i urządzenia SGRet.
Rakiety V2 oczywiście.
w czymś, co nazywa się strefa, czyli takim bliżej nieokreślonym terytorium pogorzelisku bez struktury i sprawiedliwej władzy w takim obszarze tkwiącym w niekończącym się momencie przejścia między wojną a pokojem.
No i efekty poszukiwań Soltropa i Edypy Mas pozostawiają, i to zarówno w samych bohaterach, jak i w czytelnikach i czytelniczkach, niepewność.
To, co zostało tak ledwie odkryte w tych śledztwach obu, budzi wątpliwości, niczego właściwie nie porządkuje, a do tego dzieje absurdem.
I zdaje się, że oboje bohaterowie grali w jakąś grę o niejasnych zasadach, niejasnych do tego stopnia, że jakby sami zostali przez kogoś rozegrani.
No i Edypa Mas trochę lepiej poradziła sobie z paranoją, jak jej przyszło stawić jej czoła, bo w końcowej scenie, kiedy to 49 rzeczywiście idzie pod młotek, Edypa zjawia się na sali, siada w ostatnich rzędach i wpatrując się w męskie karki, które siedzą przed nią, zastanawia się, kto jest jej wrogiem, kto jest celem, kto jest dowodem prawdy.
No i pewien mężczyzna zwraca się do niej, o, zaskoczyło mnie, że jednak przyszłaś.
No i to pojawienie się Edypy Mas na licytacji ja odczytuję jako taki dowód siły i niezłomności w jakiś sposób.
To jest takie działanie świadomie, ona tam przyszła, pojawiła się w jakimś celu, takie to jest działanie proaktywne, zaznaczające właśnie jej podmiotowość, jak gdyby Pynczon chciał pokazać na sam koniec,
Potraktował Pynchon o wiele okrutniej, bo ten amerykański żołnierz przez całą książkę zmienia swoją tożsamość, najpierw właśnie jest żołnierzem, potem udaje brytyjskiego dziennikarza, potem zmienia się w Rocketmana, później występuje w przebraniu świni, też tracąc swoją tożsamość, no żeby w końcu właściwie niepostrzeżenie zniknąć i zostawiając tym samym czytających z takim marnym pocieszeniem, jakim jest piosenka.
No bo tak, jak już powiedzieliśmy, serwuje nam powieść na 850 stron.
49 idzie pod młotek, to było ledwie 190 stron i to większą czcionką, jak sobie porównacie te dwie książki.
Mnoży o wiele bardziej postacie w tęczy, mnoży wątki, zmienia miejsca i czasy, a do tego myli tropy za sprawą właśnie fragmentarycznej narracji, w której te realistyczne opisy płynnie przechodzą w groteskowe i surrealistyczne obrazy, jak już wcześniej powiedziałem.
operacji, jednocześnie właśnie erietujących, jak i widowiskowych, prowadzi do wydłużonego czasu odbioru tej obszarnej już i tak książki.
Ale to też nie koniec, bo tak naprawdę ta jednorazowa lektura całej książki też się okazuje koniec końców niewystarczająca.
No i właściwie nic lepszego nie mogło się nam przytrafić, bo ta konieczność ponownej lektury jest w tęczę od początku specjalnie wkodowana, jak gdyby.
I teraz wam powiem, dlaczego to jest fajne, dlaczego to nasze męczenie jest fajne i jest takie na nasze czasy.
Pisał tak, lektura ponowna to jest działanie sprzeczne z handlowym i ideologicznym zwyczajem naszego społeczeństwa, które nakazuje porzucić historię od razu, gdy tylko zostanie ona skonsumowana.
Więc możemy spojrzeć na to z punktu widzenia rynku, to właśnie spojrzenie z punktu widzenia rynku, kiedy my czytamy książkę ponownie jak gdyby, to ponownie zawiesza naszą dostępność, to nasze czytanie dla obszaru zarobkowania.
Ta książka pęczona w treści, tak, jest przeciwko, właśnie napisana trochę przeciwko wielkim korporacjom, kapitalizmowi, ale też właśnie poprzez formę ona się tej logice rynku sprzeciwia.
No i to jest cytat z posłowia Jolanty Kozak do Niewyczerpanego Żartu, który też zwraca uwagę na to nieułatwianie.
To nieułatwianie, czy też utrudnianie lektury nie jest jakby bezzasadną zagrywką stosowaną przez Pęczona, Wallace'a, ale też wielu innych autorów i autorek, zwłaszcza awangardowych i postmodernistycznych.
Idę tutaj za daleko, ale tak też może być.
Myślenie, patrzenie na świat może nas zmienić, właśnie nasze postawy lub też formy, jak my żyjemy, jak jesteśmy.
ją w jakiś sposób też być może zmienić.
No bo tak też patrząc i będąc całkowicie szczerym, to przecież ta dziwna rzeczywistość jest o wiele bardziej erytująca czy irytująca od jakiejkolwiek książki.
To też jest taka dygresja, uwaga, refleksja, która mi się po przeczytaniu książki pęczona nasunęła.
który właśnie odciąga nas od tego rynku, który nas chce konsumować bardzo mocno, który też chce, żebyśmy go konsumowali, wydawali kasę, ale też z nas chce wyssać różnego rodzaju uwagę, czas i też nasze jakieś treści, które dajemy.
które publikujemy i też warto zwrócić uwagę na to, co Mark Fisher pisał, taki filozof, który już nie żyje, co pisał o kulturze i po prostu o gospodarce liberalnej.
No a książka pęczona nie jest taką książką, niełatwo nam połknąć, więc znowu ona się przeciwstawia temu naszemu światu.
No i jeszcze obiecałem wam historię rakiety V2, którą znalazłem, której szukał główny bohater tęczy grawitacji.
A ja się na nią natknąłem dosłownie w parku we wsi Sarnaki.
To jest dokładnie ta rakieta, której szukał Tyrion Saltrop.
W Sarnakach prowadziłem szkolenie dla bibliotekarzy i tak się złożyło, że biblioteka mieściła się obok parku, w którym umieszczono wielką replikę słynnej rakiety.
Dokładnie właśnie tej rakiety.
Był to początek grudnia, a ja byłem też na świeżo po lekturze tęczy, więc ta rakieta zrobiła naprawdę na mnie duże wrażenie.
To było takie wrażenie rozciągnięcia tej historii książkowej na rzeczywistość.
I teraz kilka słów o rakiecie.
O rakiecie V2, która była jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic III Rzeszy i jednocześnie też była przełomem w historii techniki wojskowej i kosmicznej później, jak się okazało.
To była pierwsza rakieta, która przekroczyła granicę 100 km wysokości, taką umowną granicę kosmosu.
Do 1943 roku, 1943 roku, alianci nie mieli świadomości, że istnieje ta rakieta, że od niemal sześciu lat na wyspie Uznam w okolicy wsi Penemünde działa tajny nazistowski ośrodek badawczy.
Pojawia się na kartach tej powieści i po zbombardowaniu tego ośrodka badawczego Niemcy przenieśli testy rakiety do wsi Blizna na Podkarpaciu.
Tam znajdowało się miejsce, z którego wystrzeliwano pociski, które przelatywały pół dzisiejszej Polski i spadały właśnie w okolicy wsi Sarnaki, gdzie byłem i gdzie wtedy stacjonował oddział niemiecki.
który miał obserwować lot rakiety, upadek i miał zbierać szczątki po eksplozji, bo jakby to była cały czas tajna broń.
No ale kiedyś jedna z rakiet, która spadła w maju 1944 roku, nie wybuchła.
Wbiła się w podmokły teren w dolinie rzeki Bug, tuż obok Sarnaków.
No i na miejsce jako pierwsi dotarli żołnierze AK.
którzy błyskawicznie zamaskowali niewybuch, a następnie przy wsparciu lokalnej ludności rozdzielili rakietę na takie większe części i wywieźli ją do pobliskich Hołowczyc Kolonii.
Po kilku dniach do miejsca ukrycia rakiety przybyli specjaliści z Warszawy, którzy rozpoczęli demontaż najważniejszych elementów.
Później kluczowe części rakiety trafiły do tajnych laboratoriów AK w Warszawie.
To w ogóle jest świetna historia tego transportowania tej rakiety pod nosem Niemców, jak oni tam, ci żołnierze AK musieli robić.
No to był wyczyn, tak, to był naprawdę wyczyn i w Sarnakach upamiętniając właśnie to wydarzenie, to zdobycie rakiety, które później pozwoliło aliantom zapoznać się z tą bronią, postawiono pomnik.
pomnik odsłonięto w Sarnakach w 1995 roku no i on sobie stoi też Wam wrzucę link do mojej strony internetowej rafalhetman.pl gdzie opisuję tę historię troszeczkę szerzej i też podaję linki dla tych, którzy chcieliby się z historią tej rakiety V2 pod Sarnakami
Mam nadzieję, że podobał Wam się podcast, że ten taki solowy odcinek, w którym ja mówię, też będzie dla Was ciekawy.
O tak, samemu mam nadzieję, że będziecie tego słuchać, zapraszam do słuchania kolejnych odcinków, a dziś Wam już bardzo, bardzo dziękuję i mówię do usłyszenia.
Ostatnie odcinki
-
#72 Poezja śpiewana przez AI. Czy to się może u...
18.01.2026 11:33
-
#71 Najlepsze książki 2025 roku. Podsumowanie i...
01.01.2026 13:34
-
#70 Czy "Tęcza grawitacji" Thomasa Pynchona to ...
30.12.2025 09:49
-
#69: Ciąg dalszy losów Izbicy, czyli o książce ...
06.09.2023 13:40
-
#68: Czy da się spojrzeć na świat oczami wilków...
02.08.2022 08:18
-
#67: Jak naprawdę wygląda sekspraca w Polsce. O...
26.07.2022 06:24
-
#66: Dzieciństwo wyprane z mitu. O książce "Prz...
18.07.2022 07:10
-
#65: Co się czuje przed debiutem? O książce "Ot...
13.06.2022 18:52
-
#64: Dlaczego męskość jest ciągle w "kryzysie"?...
20.10.2021 16:23
-
#63: Kłopotliwe dziedzictwo. O "poniemieckim" i...
18.03.2021 14:23