Mentionsy

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka
22.10.2025 13:04

Raport na dziś - 22 października 2025

Miliony ludzi wzięły udział w protestach w Stanach Zjednoczonych pod hasłem „No Kings”. Uczestnicy ponad 2 tysięcy marszów i innych wydarzeń protestowali przeciwko polityce Donalda Trumpa, zwłaszcza deportacjom migrantów, rozmieszczaniu Gwardii Narodowej w miastach i zamknięciu niektórych agencji rządowych w związku z nieuchwaleniem budżetu federalnego na następny rok. Prawie milion ludzi zatrudnionych w tych agencjach poszło na przymusowy urlop, około 700 tysięcy pracuje bez pobierania pensji. Trwa również walka administracji z sądami w sprawie rozmieszczania Gwardii  Narodowej w miastach, które według Trumpa nie radzą sobie z przestępczością. Do tej pory wojsko wprowadzono do pięciu miast rządzonych przez Demokratów, prezydent grozi tym samym kolejnym kilku. Na ostatniej prostej jest też kampania wyborcza w Nowym Jorku, gdzie według sondaży nowym burmistrzem może zostać radykalny Demokrata Zohran Mamdani. Trump zapowiedział już, że w wypadku jego zwycięstwa będzie rozmawiał z nowym burmistrzem, ale Mamdani będzie musiał uzgadniać swoją politykę z Białym Domem. Jak wygląda obecnie front wojny prezydenta Trumpa z instytucjami federalnymi, na ile pozwala mu konstytucja? I czy musi liczyć się z tak silnym głosem sprzeciwu, jaki dał o sobie znać w weekend?


Gość: Marcin Fatalski


---------------------------------------------

Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ ⁠https://patronite.pl/DariuszRosiak⁠

Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠➡️ ⁠https://dariuszrosiak.substack.com⁠

Koszulki i kubki Raportu ➡️ ⁠https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/⁠ [Autopromocja]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 55 wyników dla "Trump"

Uczestnicy ponad 2000 marszów i innych wydarzeń protestowali przeciwko polityce Donalda Trumpa, zwłaszcza deportacjom migrantów, rozmieszczeniu Gwardii Narodowej w miastach i zamknięciu niektórych agencji rządowych w związku z nieuchwaleniem budżetu federalnego na następny rok.

Trwa również walka administracji z sądami w sprawie rozmieszczania Gwardii Narodowej w miastach, które według Trumpa nie radzą sobie z przestępczością.

Trump zapowiedział już, że w wypadku jego zwycięstwa będzie rozmawiał z nowym burmistrzem, ale Mamdani będzie musiał uzgadniać swoją politykę z Białym Domem.

Jak wygląda obecnie front wojny prezydenta Trumpa z instytucjami federalnymi, na ile pozwala mu konstytucja i czy musi liczyć się z tak silnym głosem sprzeciwu, jaki dał o sobie znać w weekend?

Za chwilę przejdziemy do spraw wewnętrznych Ameryki, ale chciałbym zacząć od praktycznie odwołania przez Trumpa planowanego spotkania z Putinem.

Trump mówi, że nie chce marnować czasu na spotkanie, skoro Moskwa nie ma ochotę na rozejm na obecnie zajmowanych liniach frontu.

Jak należy rozumieć tę decyzję Donalda Trumpa?

że Donald Trump jest w stanie zmusić Zeleńskiego i stronę ukraińską do tego, aby przystała na to, co Putin chciał, czyli do przekazania całego Donbasu, bo tak rozumiem postulaty czy żądania strony rosyjskiej, no to wówczas mielibyśmy sprawę domkniętą w tym sensie, że Putin byłby skłonny do spotkania z Donaldem Trumpem i do ustalenia szczegółów.

Znaczy ona jest zbyt słaba, żeby się bez Ameryki obejść w kwestii na przykład flanki wschodniej, ale jest na tyle silna, żeby Stany Zjednoczone Trumpowskie nie mogły zignorować jej głosów w kwestii ukraińskiej.

Wiemy różne rzeczy na temat tego spotkania, być może część to plotki, ale wiadomo, że Trump go próbował skłonić do większej elastyczności.

Ostatecznie Trump przystał na ideę do linii obecnej frontu jako punktu wyjścia.

Rubio nie był zadowolony z wyniku tej rozmowy, czyli Trump pojechałby być może na darmo.

Jeżeli tak się stało, że Trump się nie zgodził, chciał negocjować, to znaczy, że cały czas ustawia się w roli arbita, już kończąc myśl.

Ja się bardzo bronię przed tym, czego oczekuje jakby świat, czy co chciałaby zobaczyć część przynajmniej komentatorów, że Donald Trump ustawi się w pozycji, którą zajmował swego czasu Biden.

Tak myślę, ciekawy jestem, co ty sądzisz na ten temat, że Trump w przypadku Putina i Zeleńskiego chce powtórzyć poniekąd manewr z gazy, gdzie mamy wstrzymanie wojny

Tylko problem polega na tym, że Trump na Bliskim Wschodzie ma przełożenie bardzo konkretne na Saudyjczyków, na Katarczyków.

Stolność oddziaływania Trumpa na Izrael...

Nie wiem, na ile można wierzyć tym plotkom, które pojawiły się po decyzji Trumpa, czy właściwie po tym, jak Trump obwieścił, że rozejm w gazie jest

Przypomnijmy, że przecież ta normalizacja, która była punktem wyjścia do porozumień abrahamowych z pierwszej kadencji Trumpa,

To jest także Kushner, Jared Kushner, zięć Trumpa, którego on tam wysłał, żeby negocjował.

Teraz Trump jakby wraca do tego, ale wraca znów z partnerami, których sytuacja oczywiście jest o tyle trudniejsza.

że sprawa palestyńska znowu wypłynęła i oni nawet jeżeli chcą normalizować stosunki albo chcą zakończyć ten konflikt, to do pewnego stopnia tym, co się stało w Gazie, tym, co zrobił Netanyahu w Gazie i jego rząd, mają ręce skrępowane, ale widać, że oni chcą doprowadzić do jakiegoś rodzaju porozumienia czy zamrożenia tego konfliktu i stąd łatwość w cudzysłowie Trumpa doprowadzenia do rozejmów w Gazie.

Cały paradoks tej sytuacji, i to też niektórzy komentatorzy w Izraelu zwracają na to uwagę, cynicznie rzecz biorąc, wiele z szans na pokój opiera się na interesach finansowych Jareda Kushnera, Stevena Witkofa i rodziny Trumpów.

To znaczy, Trumpowi w tej chwili tak bardzo zależy na tym, żeby te interesy na Bliskim Wschodzie, te miliardowe czy bilionowe inwestycje, które zawarł,

Skoda, tutaj są prywatne interesy amerykańskie, prywatne interesy Trumpa, który na tej prezydenturze też się o tym sporo pisze, nieźle zarabia, zawsze to potrafił robić, a prezydentura mu sprzyja, to jest coś, czego nie ma w przypadku Rosji.

wpłynąć w taki zasadniczy sposób na Donalda Trumpa.

Tutaj czy to Trump, czy Biden, wielkiej różnicy nie ma, tylko dochodzą kwestie, o których wspomniałeś, to znaczy prywatne interesy wielu amerykańskich miliarderów, tym samym prezydenta i jego otoczenia, rodziny, które są w jakiś sposób tam...

Temu ostatecznie miał służyć to kuszenie Trumpa ukraińskimi z kolei metalami ziem rzadkich, kiedy mu tę mapę pokazywano, licząc na to, że skłoni go do większego zaangażowania w obronę integralności terytorialnej Ukrainy i jej więzi ze światem zachodnim.

podważyć pozycję Donalda Trumpa, żeby postawić tamę jego działalności, a przede wszystkim do tego, żeby doprowadzić do sytuacji, kiedy republikanie utracą tę hegemonię, którą mają w tej chwili, która polega na tym, iż Donald Trump ma biały dom, zaś republikanie dominują na kapitolu.

Co więcej, jak wiadomo, Donald Trump w dużej mierze zdominował partię republikańską, więc on nie musi się aż tak starać o tworzenie koalicji wokół pewnych rozwiązań, które chce forsować.

Więc to, że Trumpowi udało się do pewnego stopnia zniszczyć

przekonać Amerykanów, że to jest wina demokratów, to jest jego sukces, ale jednak więcej uważa, że to jest wina Trumpa.

bo być może zobaczymy coś bardzo interesującego, coś, co zaskoczy nas, może zaskoczy Donalda Trumpa.

powiedzmy testowaniem granic władzy prezydenta, to może doprowadzić do sytuacji, w której Trump straci większość na kapitolu.

Przyjrzyjmy się może tym frontom walki prowadzonej przez Trumpa z demokratami, no bo to tak chyba trzeba określić, z demokratami albo z instytucjami państwa.

kilka kolejnych miast demokratycznych, czy rządzonych przez demokratów czeka w kolejce, to jest tu dana kampania Trumpa, przekonania Amerykanów, albo przynajmniej wywarcia swojego piętna poprzez stwierdzenie, że w tych miastach rządzonych przez demokratów nie ma spokoju, szaleńcy latają po ulicach i mordują ludzi.

to co robi Trump w stronę jego własnego elektoratu.

Więc uważam, że to, co robi Trump, może skonsolidować jego elektorat.

Myślę, że Trump do pewnego stopnia to rozumie.

Sąd, o którym wspomniałeś, ten sąd w sprawie Portland, to jest taki sąd okręgowy, który wypowiadał się między innymi na temat Portland, on tam zrobił to głosami dwóch do jednego i tu znów widać po prostu jak na dłoń podział polityczny, bo dwójka sędziów, którzy głosowali za tym, żeby, że Trump, przyznając jako prezydentowi prawo do interwencji, to są nominaci Trumpa,

Nagle sobie wszyscy, nawet zwolennicy tych ruchów, uświadamiają, i znaczna część Afroamerykanów poparła w tych wyborach Donalda Trumpa.

No i nastąpiło, jeżeli się zmobilizowali, to najwyraźniej poparli Donalda Trumpa.

To był jeden z argumentów Trumpa i jego zwolenników, a tu się okazuje, że mamy do czynienia jakby z osadzeniem tego działania policji amerykańskiej w tradycji, jeśli można tak powiedzieć, niestety nie klubnej tradycji, bo od dekad się pisze o tym.

Czy udaje się Trumpowi przekonać, przynajmniej część Amerykanów, że jest potwornie niebezpiecznie w wielkich metropoliach amerykańskich, bardziej niż liczby pokazują.

Czyli subiektywnie się boją i do nich przemawia decyzja, czy przemawiają działania Trumpa.

Facet, który nie potrafi powiedzieć, czy krytykuje Hamas, czy nie bardzo krytykuje, który ma niektóre bardzo radykalne pomysły i w nim ulokowana jest nadzieja demokratów na to, że pojawi się ktoś, kto może być partnerem, czy jakimś kontrkandydatem dla Trumpa.

Ciekawie zareagował na niego Trump.

burmistrza Nowego Jorku i rzecz polega na tym, że Donald Trump z jednej strony go zlekceważył, a z drugiej strony nazwał komunistą.

To, co wspomniałeś przed chwilą, czyli ta informacja o tym, że Mamdani będzie musiał różne rzeczy z nim uzganiać, czyli z prezydentem, jeżeli obejmie urząd, to też sporo mówi o tym, jak wyobraża sobie rolę władzy federalnej prezydent Donald Trump.

Tak, tak, to nie jest stwierdzenie faktu, tylko to jest stwierdzenie tego, co powiedział Donald Trump.

Gdyby to było proste przełożenie liczby elektorów na liczbę mieszkańców Stanów, to Trump nie wygrałby pierwszej kadencji.

I Donald Trump mówi o tym, że w wypadku Nowego Jorku, o nim się nie podoba oczywiście, mam dani, dlatego że to jest, jak już wspomniałem, jakaś dla niego radykalna lewica.

Trump to rozumie, dlatego że dla niego sam zbudował swoją karierę i prezydenturę na lękach zwykłych Amerykanów, którym globalizacja odebrała miejsca pracy, którym obecny kształt kapitalizmu amerykańskiego nie pozwala na awans.

Czy to będzie jednak jakaś forma plebiscytu dotyczącego władzy Trumpa?

Nowy Jork jest miastem, którym jednak ja bym powiedział, że trudno byłoby kandydatowi z błogosławieństwa Donalda Trumpa w tej chwili wygrać, przynajmniej przy tej polaryzacji.

0:00
0:00