Mentionsy

Reportaż Radia Lublin
11.11.2025 20:28

Magda Grydniewska „Lubelskie Orlątko”

Lubelskie Orlątko – tak nazwano Zbyszka Jasińskiego, który zmarł w sierpniu 1920 roku. Miał zaledwie 11 lat. Był harcerzem, za młody na żołnierza woził na rowerze meldunki Komitetu Obrony Narodowej. O przypadkowej ranie na nodze nikomu nie powiedział, zmarł od zakażenia. Zbyszek Jasiński został pochowany na cmentarzu wojennym przy Lipowej w Lublinie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 210 wyników dla "Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie"

Najpierw do Jasińskiego pójdziemy, a od Jasińskiego rozejdziemy się po jego wzorcach.

Grzegorz Sztal, Prywatne Muzeum Historyczne.

Czuwaj, Wojciech Kolaszyński, przewodnik Wojciech Kolaszyński, jestem drużynowym 12 Lubelskiej Drużyny Harcerzy Bractwa im.

Ćwik Franciszek Kubiak, zastępowy zastępu korybutów 12 Lubelskiej Drużyny Harcerzy Bractwa im.

Czuwaj, młodzik Antoni Kubiak, proporcowy 12 Lubelskiej Drużyny Harcerzy Bractwa.

Łukasz Kubiak, ojciec ćwika i młodzika.

To się wzięło rodzinnie trochę, a właściwie z braku.

I w taki listopadowy czas trochę brakuje grobu, do którego można by pójść.

Więc kupujemy sporo zniczy.

No i zazwyczaj stawiamy znicze, modlimy się na grobach bohaterów.

No i kiedyś natknęliśmy się na grób Zbyszka Jasińskiego i on nas zaciekawił.

No bo to jedenastolatek, który poległ w roku 20.

Tu na grobie, z tego co widzę, jest napisane, że Zbyszek Jasiński był zastępowym drużyny Zuchów.

Śpij cicho, synku nasz, pod zimnym śmierci głazem, aż Bóg nasz złączy znów wszechmocnym swym rozkazem.

21 sierpnia 2020 roku, no to jest takie bardzo zastanawiające, że na cmentarzu bohaterów roku 2020 skąd się bierze jedenastolatek i jak to się stało.

To nas skłoniło do tego, żeby poszperać trochę w historii, która się okazała bardzo niezwykła.

U Zbyszka od najmłodszych lat była już kształtowana taka postawa patriotyczna, no i on bardzo chciał zostać harcerzem.

Bardzo się angażoww to życie takie społeczne, niepodległościowe.

Wtedy się też Wolna Polska rodziła, no i to młode pokolenie właśnie było właśnie wychowywane w duchu takiego patriotyzmu.

Postanowił dołączyć do tej drużyny.

Pewnego razu wyjechali do Zwierzyńca.

No i na początku komenda go wyśmiała po prostu, no bo on miał 10-11 lat.

Chłopak jeszcze niedoświadczony, ale jednak go później wzięli.

Przewoził to wszystko na rowerze.

Pewnego dnia właśnie się skaleczył, miał zakażenie, ale tak bardzo chciał dalej służyć, że on w ogóle nikomu nie powiedział o tym zakażeniu.

Choć we wczesnym stadium rozwoju mogło być uleczone.

to zakażenie go niestety wykończyło i zmarł.

Dla nas właśnie druh Zbyszek, jak zmarł, miał tyle lat, ile nasi aktualni, najmłodsi harcerze w drużynie.

I dla nas to jest niesamowity wzór do naśladowania, poniewwzór do patriotyzmu.

Na pozór on nie odznaczył się jakimiś wielkimi czynami, czyli był tylko kurierem albo aż kurierem.

My właśnie w drużynach chcemy uczyć harcerzy,

żeby oni poprzez robienie takich prostych czynności, które w konsekwencji są bardzo istotne, wykonywali je z takim zapałem jak druh Zbyszek.

Skąd jasińscy wzięli się w Lublinie w ogóle?

Tato Zbyszka, dr Włacław Jasiński, urodził się na Lubelszczyźnie w Godziszowie.

Kończy Uniwersytet Medyczny w Warszawie.

Podejmuje pierwszą pracę w Łodzi i tam są z żoną i już mają z Byszkiem do 2011 roku.

Do Lublina sprowadzają się w 2011 roku, kiedy Feterowie odtworzą szpital dziecięcy i on jest koordynatorem tego szpitala, Wacław Jasiński.

Rodzina bardzo zaangażowana w pracę polityczną, społeczną.

Przyjaźni się między innymi z doktorostwem Jankowskim, stąd znam ich historię, bo na ten grób pierwszy raz mnie przyprowadził pan Jan Magierski, wnuk Jankowskich.

kiedy ten gród był jeszcze taką szały, że nie było widać napisu.

Powszechnie znana już nie będę opowiadał historii z Piłsudskim, Zbyszka.

To trzeba opowiedzieć, bo to jest taka piękna historia, kiedy Piłsudski przybywa do Lublina i no właśnie, pamiętacie dokładnie w szczegółach, jak wyglądała ta wymiana zdań?

Jego marzeniem było mienie munduru legionowego.

Na swojej czapce legionowej miał wizerunek orła z podobizną Piłsudskiego na tarczy amazonek, taki forma grzuteri patriotycznej wówczas.

Mały z uporem wpatruje się w komendanta, Piłsudski to zauważa i zwraca się, witając się z młodym Jasińskim, witam cię, nazywam się Józef Piłsudski.

Na co młody rezolucja mu odpowiada, wiem, ponieważ mam Piłsudskiego na czapce.

Piłsudski się roześmiał i mówi, a ja nie wiedziałem, że jesteś Zbyszek Jasiński, bo jeszcze Jasińskiego na czapce nie noszę.

Trudno powiedzieć, gdzie było to spotkanie, w każdym razie jako taka anegdota o Zbyszku przetrwała.

Doktor Jasiński, ordynator szpitala dziecięcego, który fundowali Feterowie, Jankowski również pracował z żoną w tym szpitalu.

Potem wspólnie pracują też w szpitalu dla legionistów, który był od 15 roku założony w Lublinie, przez pierwsze trzy miesiące utrzymywany ze składek społecznych.

Szpital początkowo mieścił się w klasztorze powizytkowskim przy Narutowicza, do momentu przeniesienia go do budynków obecnego seminarium.

Wówczas już przyszedł pod zarząd wojskowy.

Szpital był ewelementem w medycynie wojennej wtedy, ponieważ raz, że był utrzymywany społecznie, poza tym tutaj był język polski.

Jeden z nich wspomina, będąc ranny, w swoim pamiętniku robił wszystko, żeby trafić do Lublina.

Społeczeństwo organizowało życie tym legionistom.

Oni mieli tu bibliotekę, oni mieli w niedzielę pączka, na deser mieli czasem kakao.

Tu była wyjątkowa atmosfera.

I Zbyszek temu wszystkiemu się przeglądał przy rodzicach, bywał tam?

Zapewne tak.

Dzieci brały udział w życiu społecznym.

Między innymi zachowało się jedno z zaproszeń na przedstawienie teatru dziecięcego na rzecz Szpitala dla Legionistów, gdzie jednym z wykonaww jest mały Zbyszek Jasiński grający krasnoludka.

Mamy jedną fotografię Wacława Jasińskiego w mudurze.

Jaśnińscy w 1920 roku kupują kamienicę przy Krakowskim 24.

Nie wiedzą jeszcze, że niedługo zginie ich syn.

Przez dwa lata mieszkają we Lwowie, następnie wyjeżdżają do Wilna, gdzie doktor Jaśniński zmarł w latach 30.

Doktor Jasiński zawsze działa na rzecz dzieci.

Między innymi wspomaga tutaj szkołę w 2013 roku tworzoną przez Jankowskiego dla dziewcząt w Krasieninie.

Zachowała się notatka, że wpłacił jakiś datek na tą szkołę.

Wydaje wiele publikacji na rzecz kultury zdrowotnej dziecięcej.

Jest też przekursorem szczepionek w Wilnie właśnie dzieci przeciwko błonicy bodajże i gruźlicy.

Jaśnicki stoi w stopniu majora i jako ciekawostka właśnie teraz mamy stulecie rocznicy powstania tego munduru, ponieww listopadzie 19 roku powstały pierwsze polskie przepisy mundurowe w niepodległej Polsce.

On stoi w mundurze oficera, właśnie wzór 19, kurtka, pas, czapka z oznaką majora.

Zapewne kolory na patkach kołnierza są to kolory medycyny, ponieważ Jaśnicki pracował też w szpitalach wojskowych.

Chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz, bo to mnie zastanawia, może Pan zna odpowiedź na to pytanie, bo po śmierci Jasińskiego jego pogrzeb to jest manifestacja patriotyzmu i rzekomo mnóstwo ludzi w tym pogrzebie bierze udział.

Biorąc pod uwagę kontekst, to znaczy to, że w tym czasie przez Polskę przetacza się potężna nawałnica bolszewicka i naprawdę dzieje się, no to taki, można by powiedzieć, drobny epizod jak śmierć chłopca w wyniku zakażenia, no nie powinien nikogo poruszać, a jednak porusza.

Bo wiemy też, że potem w okresie międzywojennym tutaj przy grobie jasińskiego harcerze wystawiali wartę honorową, więc to musiało jakoś żyć w ludziach.

Okres po 15 roku, czyli po wejściu Austriaków do Lublina, to jest tutaj niesamowite poruszenie takie patriotyczne w Lublinie.

Cała atmosfera lubelska, ruchy młodzieżowe, ruchy patriotyczne, to są manifestacje z każdego powodu.

Doktor Jasiński był szanowaną postacią w mieście.

Nieszczęście, które dotknęło doktora Jasińskiego, było odbierane przez wszystkich osobiście.

Teraz to się nie odbywa w ten sposób, ale dawniej wszystkie ważne wydarzenia towarzyszyły temu duże manifestacje.

Z jednej strony można to potraktować jako takie wydarzenie, które Antek niedawno, młodzik, czyli mój syn, na kursie zastępowych opowiadał historię Jasińskiego i mówi, tato, no dobrze, ja mogę nawet o Jasińskim opowiedzieć, ale tutaj nie ma takiego momentu węzłowego, wiesz, że on coś wysadza albo kogoś jest w jakiejś akcji bojowej, coś się dzieje.

On po prostu umiera w wyniku zakażenia.

Jak to mówi młodzież, to nie jest specjalnie epickie, ale właśnie cała epickość, używając ich języka, polega na gorącym sercu.

Znaczy na tym, że dzieciaki nie kalkulują, że dzieciaki oddają wszystko.

Potęga, czy waga, czy moc tego, co się stało, polega właśnie na miłości.

Że ten chłopak tak bardzo kocha i tak bardzo mu na Polsce zależy, że on wszystko oddaje, że on nie kalkuluje, że tutaj nie ma do pewnego momentu.

To mają w sobie dzieci, to ma w sobie młodzież.

Wracając jeszcze do kontekstu śmierci Zbyszka i kontekstu czasu.

Uczniowie szkół lubelskich poszli na front.

Nieletni harcerze pełnią funkcję kurnierów, organizują kuchnię i warty.

Mimo, że goniec na rowerze, ale jednak na posterunku.

A jasińscy z Lublina w ogóle zniknęli?

Nigdy już nie wrócili?

Nigdy nie wrócili.

Grób Wacława Sińskiego znajduje się na Wileńskiej Roście.

Zmarł bodajże w 1936 roku.

Do niedawna też był zaniedbany.

Teraz środowisko polinijne go odświeżyło, także jest w miarę utrzymany.

Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Lublinie.

Tutaj są zbiory gazet, zbiory czasowych również z 1920 roku.

Więc tu będziemy szukać informacji o Zbyszku Jasińskim.

Krzysztof Chachaj, dział informacji i promocji Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie.

No niestety spodziewałem się, że będzie więcej materiałów.

Jest najwięcej z gazety Głos Lubelski.

Zbyszek Jasiński, ukochany synek Marii i Wacława Jasińskich, przeżywszy lat 11 po ciężkich cierpieniach, zmarł dnia 21 sierpnia 1920 roku.

Nabożeństwo żałobne odbędzie się dnia 23 bieżącego miesiąca o godzinie 10 rano w kościele Ojców Kapucynów, a wyprowadzenie zwłok nastąpi tegoż dnia o godzinie 6 wieczorem z mieszkania przy ul.

Krakowskie Przedmieście nr 46.

Tego samego dnia ukazał się w ziemi lubelskiej prawie identycznie brzmiący nekrolog.

Jeżeli chodzi o ziemię lubelską, to w zasadzie jest to jedyna wzmianka, jedyna informacja, którą udało mi się znaleźć.

Wracając do głosu lubelskiego...

To oprócz tego wspomnianego nekrologu znajdziemy jeszcze 24 sierpnia w takiej rubryczce ofiary właśnie informacje, tutaj trudno mi powiedzieć czy to koledzy czy przyjaciele,

Zbyszka Jasińskiego składajono Towarzystwo Przyjaciół Uczącej się Młodzieży.

Zbyszko i Zosia Wójtowiczowie 100 marek polskich.

Zamiast kwiatów na trumnę śp.

Zbyszka Jasińskiego składają marek polskich 20 na Towarzystwo Przyjaciół Żołnierzy Polskich.

Zdzisiek, Lizut prawdopodobnie tutaj niezbyt czytelne to jest.

I takie właśnie informacje o ofiarach pojawiają się następnego dnia również, czyli 25.

5 sierpnia w kolejnym numerze.

25 sierpnia ukazało się również podziękowanie rodziców.

Wszystkim, którzy w ciężkich dniach choroby ukochanego syna naszego, świętej pamięci Zbyszka Jasińskiego,

Spieszyli z pomocą osamotnionej matce, a po jego zgonie okazali nam tyle prawdziwego współczucia i tak licznie wzięli udział w odprowadzeniu drogich nam zwłok na miejsce wiecznego spoczynku.

Z głębi zbolałego serca dziękujemy Maria i Wacław Jasińscy.

Po audycji Lubelskie Orlątko, bo tak Zbyszka nazwano już wcześniej, zadzwoniła do radia pani Majka Klimkowska.

Okazało się, że ojciec Zbyszka miał siostrę Wandę i pani Majka jest jej wnuczką.

Spotykamy się więc w domu państwa Klimkowskich.

Winda dojechała na siódme piętro.

Czas na opowieść.

Bardzo mi miło poznać Pana, bo zawsze byłam wzruszona, widząc, że ten grób Zbyszka jest tak zadbany, że tam harcerze stoją na warcie.

Także wspaniałą rzecz harcerstwo zrobiło.

To jest moja babcia Wanda z Jasińskich Moskalewska, żona pierwszego wojewody lubelskiego po odzyskaniu niepodległości.

Więc ta historia Zbyszka, wzruszająca, bardzo się łączy z rodziną mojej babci i moją oczywiście.

Grób Zbyszka, który jest na Lipowej, jest przez nas odwiedzany przynajmniej raz w roku.

Wiemy na przykład taką rzecz, że po śmierci Zbyszka jego mama całymi dniami siedziała na cmentarzu i stąd między innymi, tak przynajmniej rodzinna wieś głosi, stąd między innymi decyzja o wyprowadzeniu się z Lublina, żeby odciągnąć matkę od depresji nad grobem syna pierworodnego.

Pamięć o Zbyszku i o jego heroizmie na pewno w naszej rodzinie od zawsze jest obecna.

Opowiadamy też o Zbyszku i naszym dzieciom i naszym wnukom, że był takim...

Ponieww domu jego rodziców był kult marszałka Piłsudskiego, jego ojciec spotykał się parokrotnie z Piłsudskim w Druskiennikach, bo to było takie jego dziecko, te Druskienniki i sanatoria dla dzieci.

Ta więź emocjonalna tego małego chłopca z naczelnikiem była bardzo silna.

Byłby czy był naszym wujkiem, ale myślę, że w naszych wspomnieniach zostanie jako chłopiec, jako dziecko jedenastoletnie.

Myślę, że jest na tym zdjęciu dużo młodszy niż w czasach, kiedy służył.

Prawda?

W letnim stroju chłopieńcym, podobny do doktora Wacława.

Wydaje mi się, że on ma tutaj 8 maks.

Właśnie prosty nos, dosyć duże odstające uszy.

Ja też tak zawsze u fotografa się zachowywałem, jak byłem mały.

Wtedy fotografia była jeszcze wydarzeniem.

Buzia w podkówkę.

Ale wygląda mi na wywiasa.

Tadeusz prawdopodobnie w Warszawie.

W 2011 roku w Feterowie uruchamiają szpital dziecięcy.

Jasiński, zostaje ordynatorem szpitala prawdopodobnie, bo na to są jakieś dokumenty.

I przyjeżdża dr Jankowski z Zesłania, też osiedla się wówczas w Lublinie, on zostaje ordynatorem chirurgii.

Jako osoby, które tutaj przyjechały, lekarze, socjaliści o podobnych poglądach zaprzyjaźniają się i z korespondencji Jankowskich wynika, że są przyjaciółmi praktycznie do końca.

Skąd w dzieciach takie ideały?

Oni obserwują działalność rodziców.

Dla każdego chłopca rzeczy konspiracyjne są zawsze istotne.

Harcerstwo jest, że powiem, jak znalazł.

Zwłaszcza, że dr Jasiński i Jan Koski wspierają to harcerstwo, organizują m.in.

W jednym z opisów jest, że harcerze, którzy chodzą kursy sanitarne, mogą obserwować opatrunki w szpitalu dziecięcym.

Obserwują działalność swoich rodziców, działalność, która jest na rzecz społeczeństwa.

Dzisiaj to takie trudne do obserwacji jest, a kiedyś było to rzeczą oczywistą.

Doktor Jankowski współorganizuje szkołę dla dziewcząt w Krasieninie.

Jasiński wspiera to szkołę finansowo, bo szkoła utrzymywała się ze składek.

Wybucha wojna.

Lublin w 2015 roku zajmuje Austriacy.

Mamy częściową autonomię.

Powstaje Wydział Narodowy Lubelski.

I Jankowski, i Jasiński są związani z tym wydziałem.

To jest pierwszy twór samorządu polskiego tutaj.

Stąd też to spotkanie Zbyszka z Piłsudskim, bo Piłsudski wówczas wizytowWydział Narodowy Lubelski i to odbyło się właśnie w budynku na ulicy Narutowicza, tam gdzie dzisiaj jest Wydział Pedagogiki.

Dość często myślę o tym, co musiała przeżywać matka.

straciwszy pierwotnego syna.

No i o tym też, że gdyby żył, gdyby nie umarł, to pewnie kolejną kartę historii jakąś by zapisał.

Wychowany w takim duchu i w takiej rodzinie na pewno byłby

dzielnym, dobrym i szlachetnym człowiekiem.

Ja sobie go próbuję wyobrazić.

Ja bym go widział, jak biega po tych ulicach.

Ja mam wyobrażenia.

I zawsze, przepraszam, i zawsze to, o czym mówiłem wcześniej.

Boże, tak potrafią na dzieci wychować.

Zajmując się historią, często przeglądam zdjęcia z tamtego okresu i widzę postacie zachowane w fotografie 3 Lubelskiej Drużyny Harcerskiej ze Szkoły Feterów, gdzie zastęp zuchów ćwiczy.

To są nieboraki w za dużych płaszczach, za dużych czapkach, stojących z kijami jak karabiny.

Oni ćwiczyli w nadziei, że będą żołnierzami.

Dla każdego chłopca jest to rzeczą nobilitującą, zwłaszcza okres odzyskania niepodległości.

Wkraczają legioniści, cały czas tutaj są, oni ich obserwują.

Te orły, które były wytęsknione przez tyle pokoleń, nagle pojawiły się.

Polskie wojsko.

I niestety przyszło im w tym uczestniczyć.

Rok 19, zwłaszcza 19-20, wielu z tych harcerzy idzie na front.

Ci, którzy są za młodzi, żeby walczyć, pełnią funkcje wartownicze.

W Lublinie powstaje harcerski batalion wartowniczy.

który przyjmuje funkcje wojska tutaj.

Ci najmłodsi, tak jak Zbyszek, funkcje kurnierów, funkcje opieki nad żołnierzami, prowadzenie kuchni wojskowej.

Także to wszystko bardzo aktywnie żyło.

Intensywnie.

Zawsze o ludziom opowiadałem znajomym, których Majka, żona nie zna.

Właśnie historię Zbyszka.

Wzbudza podziw.

Ciocia Hania, siostra Zbyszka tutaj bywała parę razy.

Przyjeżdżała do Lublina, bo mieszkała w Łodzi.

Bywała parę razy.

Także nie, ta historia zawsze w rodzinie krążyła.

I ja, mimo że nie jestem krwią związany z rodziną, zawsze z podziwem opowiadałem ludziom historię Zbóżka.

Zawsze z podziwem.

Gdybym miał 15 lat, wziąłby karabin i poszedłby walczyć.

Czy tam 16, poszedłby walczyć.

Takie historie są zawsze godne podziwu.

Ja to mówiłem z dumą, że żona moja miała kogoś takiego w rodzinie.

Opowiadałem ludziom.

Warto taką historię opowiadać.