Mentionsy

Reportaż Radia Lublin
27.01.2026 20:55

Monika Niedziałek "Wietnam szlakiem Kazika"

Kazimierz Kwiatkowski, polski architekt z Lublina, to bohater narodowy Wietnamu, nazywany przez Wietnamczyków rycerzem, znany tam również pod pseudonimem Kazik, Znachor, czy Człowiek z dżungli. O randze jego dokonań można się dopiero w pełni dowiedzieć podążając jego szlakiem po Wietnamie, o czym przekonała się również Monika Niedziałek, autorka reportażu pt.:"Wietnam szlakiem Kazika".

Kazimierz Kwiatkowski jest upamiętniony pomnikiem w Wietnamie, w Hoi An. To wyjątkowy symbol szacunku i czci wobec Kazika, bo nawet Ho Chi Minh nie ma w tym mieście pomnika. Jest to miasto uratowane przez Kazimierza Kwiatkowskiego przed zburzeniem, a jego zabytki wpisano dzięki niemu na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Dedykowane mu tablice pamiątkowe znajdują się w Purpurowym Zakazanym Mieście (pałac cesarski "wietnamski Wawel") w Hue i w sanktuarium religijnym Czamów w My Son, kolejnych miejscach, które odkrywał i odbudowywał polski architekt. Ocalił on starożytny kompleks świątyń My Son (wietnamski Angkor Wat). Zabytki w Hoi An, Hue i My Son dzięki jego wysiłkom wpisane są na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Są to obecnie perły turystyki Wietnamu. Gdyby nie Kazimierz Kwiatkowski, który z początkiem lat 80. stanął na czele Polsko-Wietnamskiej Misji Konserwatorskiej, Hoi An byłoby zburzone, stworzono już plany architektoniczne nowego miasta portowego, które miało powstać na zgliszczach  starych ruin, polski architekt przekonał władze Wietnamu, żeby ocalić perły architektury. Prace konserwatorskie pod jego kierunkiem ocaliły też Hue i My Son. Niestety polski architekt zmarł przedwcześnie na zawał serca w wieku 53 lat, jego syn, Bartłomiej Kwiatkowski, kontynuował dzieło ojca w Wietnamie.

Po prawie 30 latach od śmierci Kazika nadszedł czas upamiętnienia go w Ojczyźnie, pośmiertnie został odznaczony najwyższym Orderem Przyjaźni Wietnamsko-Polskiej. W imieniu prezydenta Wietnamu order uroczyście wręczył rodzinie architekta Ambasador Wietnamu w Polsce, a Prezydent Miasta Lublin zdecydował o powstaniu tablicy pamięci Kazimierza Kwiatkowskiego oraz inicjuje współpracę polsko-wietnamską, której przyświecać i patronować ma Duch Kazika.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 51 wyników dla "Ho Chi Minh"

Jesteśmy w sercu miasta Hoi An, w centralnym Wietnamie, w mieście bardzo ważnym dla Wietnamu, w perełce UNESCO tak naprawdę.

Jeżeli ktoś obecnie szuka czegoś o Wietnamie, no to Hoi An się pojawia w top 3 miejsc, które trzeba zobaczyć.

Jesteśmy przy pomniku człowieka, który to Hoi An uratował, który wytłumaczył Wietnamczykom, że warto rewitalizować, a nie burzyć i warto się skupić na tym, co się ma i to odbudować.

to jest jedyny pomnik z postacią ludzką w całym Hoi An.

Nawet Ho Chi Minh, nie ma tutaj swojego pomnika, ma w Da Nangu, a Kazimierz Kwiatkowski ma.

To tylko podkreśla jego zasługi dla miasta Hoi An i dla miasta Hue, w którym on głównie pracował.

I to jest taki troszeczkę nasz problem, bo tutaj bardzo znany, mówi się o nim Kazik, ba, jego aparycja, bo on miał brodę, wyglądał jak Znachor, z filmu Znachor, a ten film był puszczony w Wietnamie, więc Wietnamczycy go rozpoznawali na ulicach.

Jestem konsulem honorowym Rzeczypospolitej Polskiej w Da Nang, w Wietnamie Centralnym i mieszkam tutaj w Da Nang od 15 lat.

Myślę, że dopiero pierwszy raz dowiedziałem się o nim, kiedy byłem sam osobiście w Hoi An pierwszy raz, gdzie znajduje się pomnik Razimierza Kwiatkowskiego.

I wydaje mi się, że w ogóle jest tak, że jest chyba on bardziej znaną postacią tutaj w Wietnamie, szczególnie w Hoi An i Phue, i w centralnej części Wietnamu, niż w Polsce być może.

Jesteśmy na terenie Politechniki Lubelskiej w moim gabinecie kierownika katedry w Katedrze Architektury Współczesnej Wydziału Budownictwa i Architektury.

To jest jeszcze z historii sztuki, z historii architektury, począwszy właśnie od sztuki starochrześcijańskiej, ale również widzę tutaj elementy architektury greckiej, rzymskiej.

Tato pracował tutaj w lubelskich pracowniach konserwacji zabytków, przedsiębiorstwo państwowe, pracownie konserwacji zabytków, oddział Lublin i dostał w 80 albo w 79 roku propozycję od dyrektora Polaka jako jeden i właściwie jeden z architektów w Polsce, który dobrze władał zarówno francuskim, angielskim, jak i rosyjskim językiem.

Na te trzy miesiące tato pojechał, no i tam powstało coś w rodzaju takiej grupy rekonstansowej, gdzie jeździli, dostali jako takie zupełnie jednostka centralna, rządowa, biuro trzyosobowe właśnie Hoang Dao Kinh, ktoś tam jeszcze, kilku wojskowych do ochrony, dostali jednego dżipa, no i tym dżipem tak w sumie bez żadnej świadomości jeździli po Wietnamie.

No i to pierwsze miejsce, do którego tato trafił i z którym się związał, jakby to było chyba w jego sercu najbardziej i najsilniejsze, to była ta kultura czamska, czyli kultura, królestwo, które istniało na terenie Wietnamu, zanim Wietnamczycy, wypierani z kolei od północy przez Chińczyków, przejęli te tereny.

No i porównanie, bo na przełomie XIX-XX wieku tam francuski architekt Permantier bardzo dobrze inwentaryzował te obiekty, więc jakby w oparciu o to nastąpiły dalsze prace, ocena stanu, próby zabezpieczeń i tak dalej.

Edukował w sprawach właśnie tego dobrego smaku, w sprawach kultury, dbania o tę kulturę, opowiązania kultury z tożsamością, opowiązania tradycyjnej architektury, która utrwala tą tożsamość wietnamską.

No i wtedy został zaproszony na spotkanie władz prowincji jako ekspert w zakresie architektury, planowania przestrzennego.

No i okazało się, że to są niesamowicie ważne i bardzo, bardzo takie w oryginalnej formie zachowane obiekty.

Hoi An jest czarujące, Hoi An jest magiczne.

Japońskie, chińskie, hiszpańskie, portugalskie.

Ja jestem przede wszystkim dumny, bo nie mamy... My jako Polacy nie mamy tak wielu bohaterów Azji Południowo-Wschodniej w ogóle.

Hoi An tak naprawdę dzięki niemu wyszło z biedy, dzięki niemu ściąga te miliony turystów rocznie.

No i możemy tutaj chodzić, oglądać, obserwować te piękne wszystkie zabudowania i mówić, że to dzięki Polakowi, nikomu innemu, tylko dzięki Polakowi.

Dzięki temu właśnie Hoi An ma ten wyraz, który obecnie ma.

Myślę, że każdy, kto tutaj przychodzi, jeżeli pozna jego historię, to może się poczuć fajnie.

Hoi An wyróżnia się tym, że to nie jest też może takie tradycyjne budownictwo wietnamskie, bo tam w większości to byli rzemieślnicy, kupcy chińscy, ale to tam zawsze się gdzieś przeplatało.

Kilka razy już jak później z tatą pracowałem w Wietnamie, to kilka razy do Hoi An jeździliśmy i zawsze miło był witany.

No i też często jeszcze wchodziliśmy w takie miejsca, które nie były nikomu znane i tam rozmawiając właśnie ze starymi Wietnamczykami.

Dlatego również my chcielibyśmy wrzucić hołd Kazikowi i dlatego również powstał pomnik Kazika na głównej promenadzie w mieście Hoi An.

W latach czterdziestych do szkoły miał kilka kilometrów na piechotę.

On wybrał tą architekturę.

Mimowolnie ja jako małe dziecko przychodziłem do niego co robi i opowiadał mi o tym wszystkim.

Profesor Kiń miał wpływy na tyle, że oni nas przyjęli z takimi honorami, że pomimo tego, że byliśmy turystycznie, oni nam zorganizowali państwowego busa, który nas obwoził po miejsca, gdzie tato pracował, z kierowcą.

Przyjmowały nas z honorami władze prowincji na różnego rodzaju kolacjach, wręczali dyplomy.

No i rzeczywiście to Hoi An z tym pomnikiem, no to w ogóle takie...

Bo to były jakieś takie opowieści i ludzie, którzy przychodzili, przyjeżdżali i opowiadali, ale dopiero tam zobaczyłam, czego on naprawdę dokonał.

My go też nazywamy polskim znachorem, ponieważ był taki film bardzo znany u nas w latach osiemdziesiątych i Kazik wyglądał jak znachor dla nas.

Jeśli chodzi o jego zasłuchy dla Wietnamu, to nie da się wszystkiego powiedzieć, ale może wspomnę tutaj o kilku tylko takich jego zasługach.

Co bardzo ciekawe, że nie tylko dawne zabytki, ale również pomógł nam w rozszerzeniu tunelu Ku Chi.

To jest taki tunel partyzancki pod Ho Chi Minh City.

Jak się poznaliśmy na studiach, to chodził w płaszczu, ale bez szalika i bez czapki.

Pana Kazimierza Kwiatkowskiego i w imieniu rządu wietnamskiego i społeczności wietnamskiej w Polsce składamy hołd Kazikowi.

Tak, staram się być tutaj co roku, żeby oddać hołd Kazikowi.

Drodzy Państwo, kiedy ambasador Wietnamu rok temu przyjechał pierwszy raz do mnie i mówił o architekcie, który odbudowywał zabytki w Wietnamie, który jest ikoną

Polski w Wietnamie, pochodzącą z Lublina.

Dla mnie to jest wielki zaszczyt i honor, ale również wzruszenie, że mogę dzisiaj w imieniu prezydenta Wietnamu wręczyć Ordę Przyjaźni pośmiertnie dla pana Kazimierza Kwiatkowskiego za jego ogromne zasługi w budowie przyjaźni między Wietnamem a Polską.

I do tej pory mieszkańcy Hue, Hoi An i My Sơn

Z ogromną pamięcią i wzruszeniem zawsze pamiętają o Kaziku, o tym polskim znachorze, który uratował te wszystkie zabytki dla regionu i dla całego Wietnamu.

To znaczy po pierwsze doświadczonego architekta, pracownika, pracownik konserwacji zabytków, również projektanta, który swoje doświadczenie, swoją wiedzę zauroczony Wietnamem czy kulturą w Wietnamu oddał tamtemu narodowi i tam też zmarł.

Czy to chociażby współpraca uniwersytetów, czy wymiana pomiędzy instytucjami kultury?

0:00
0:00