Mentionsy

Rozmowa o 7:00 w Radiu RMF24
05.09.2025 05:00

A. Szejna: Konfrontacyjny styl prezydenta przyćmił sukces w Białym Domu

"To politycznie, dyplomatycznie, ale przede wszystkim jeśli chodzi o kwestie obronności Polski, to był sukces, ale okraszony w dużej mierze pewną łyżką dziegciu ze względu na konflikt, który pojawił się przed tą wizytą, w trakcie tej wizyty i po tej wizycie (...) Nie może być dwóch polityk zagranicznych, a wiemy, że politykę zagraniczną i wewnętrzną prowadzi rząd Rzeczypospolitej Polskiej. Niestety ten konflikt i ten styl konfrontacyjny pana prezydenta, ten niewątpliwy sukces, przyćmił" - mówił Andrzej Szejna z Lewicy, były wiceminister spraw zagranicznych w Rozmowie o 7 w Radiu RMF24

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 167 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Barbara, kup mi prezent.

Ale przecież nie masz urodzin, Marian.

Haha, ale media ekspert ma.

Przeceny na urodziny w media ekspert.

Szybki program 14 minut.

Najniższa cena z ostatnich 30 dni przed obniżką.

Z kodem rabatowym taniej.

Gościem rozmowy o siódmej jest Andrzej Szajna, nowa lewica, były wiceminister spraw zagranicznych.

Dzień dobry, panie pośle.

Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Radosław Sikorski będzie rozmawiał, słyszeliśmy przed momentem, w faktach o obecności wojsk amerykańskich w Polsce.

Chodzi tylko o ustalenie szczegółów po rozmowie Nawrocki-Trump.

Czy myśli pan, że coś się jeszcze w tej sprawie może zmienić?

W tej sprawie na pewno nic się nie zmieni, ponieważ deklaracja pana prezydenta Donald Trumpa była jasna.

Wojska amerykańskie pozostają w Polsce i ma to uzasadnienie, a tym uzasadnieniem jest napastnicza wojna w Ukrainie i sytuacja w Ukrainie.

To jest również ważne dla wschodniej flanki NATO, dla Polski, dla całej Europy i świata.

Pan tak mówi, jakby rzeczywiście ta wschodnia flanka była najważniejsza, ale jak czytamy w brytyjskiej prasie, chociażby Stany Zjednoczone chcą ograniczyć fundusze bezpieczeństwa.

Dla krajów wschodniej flanki NATO nie ma tam wymienionej Polski, ale o czym to może świadczyć pana zdaniem?

To oczywiście jest zła informacja, ale niestety zgodna z polityką administracji pana prezydenta Trumpa, obcinania wydatków m.in.

na obronność w Europie, a przenoszenia swojego punktu zainteresowania i punktu ciężkości na obszar Indo-Pacyfiku.

Taka jest polityka administracji Trumpa.

My staramy się przekonać zarówno pana prezydenta, jak i jego administrację.

że dzisiaj Europa, dzisiaj relacje globalne i to, w jaki sposób będzie kształtowany nowy ład międzynarodowy, odbywa się właśnie na froncie ukraińskim.

Andrzej Szejna, Nowa Lewica, były wiceminister spraw zagranicznych, gościem rozmowy o siódmej.

Dziękujemy słuchaczom RMF FM.

Zapraszamy do Radia RMF 24.

Panie pośle, chciałem pana jeszcze zapytać o wizytę Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych.

Pańskim zdaniem to był sukces?

Myślę, że to politycznie, dyplomatycznie, ale przede wszystkim jeśli chodzi o kwestie obronności państwa polskiego był sukces.

Okraszony w dużej mierze pewną łyżką dziegciu, bym tak to powiedział, ze względu na konflikt, który pojawił się przed tą wizytą, w trakcie tej wizyty i po tej wizycie, jeśli chodzi o konferencję prasową czy pana prezydenta, czy jego doradców, na linii Kancelaria Prezydenta, rząd.

w kwestii kto odpowiada za politykę zagraniczną, kto kreuje politykę zagraniczną w Polsce i że nie może być dwóch polityk zagranicznych, a wiemy, że politykę zagraniczną prowadzi i wewnętrzną rząd Rzeczypospolitej Polskiej.

Więc niestety ten konflikt i ten styl konfrontacyjny pana prezydenta, ten niewątpliwy sukces przyćmił.

Ale pana zdaniem mamy dwie polityki zagraniczne, bo z tego, co pamiętam wytyczne Radosława Sikorskiego, to Karol Nawrocki dokładnie zrealizował pierwszy, chyba najważniejszy punkt, jeśli chodzi o te wytyczne rządu dla prezydenta przed spotkaniem z Donaldem Trumpem.

Panie redaktorze, tak jak wspomniałem na wstępie, bardzo poważna dyskusja wobec tego, czy instrukcje pana prezydenta...

dotyczą, czy nie dotyczą, czy on będzie je wykonywał, czy nie.

Mówię o dyskusji medialnej, którą wywołali jego doradcy.

A później działanie skuteczne i bardzo dobre spotkanie.

Zresztą medialnie pan prezydent za...

Prezentował się znakomicie podczas spotkania w gabinecie owalnym.

No i znowu konferencja prasowa chwilę po zakończeniu tych negocjacji.

No i fakt braku obecności wiceministra spraw zagranicznych, czy obrony narodowej również, czy energetyki, bo takie tematy leżały na stole.

One dodały niestety...

do tej dobrej wizyty złych emocji.

To, że Pan Prezydent wpisał się w politykę zagraniczną rządu, to wspaniale, ale jednak zapowiedzi ze strony jego doradców są zgoła inne.

Ja tylko o tym mówię i mam nadzieję, że między działaniem Pana Prezydenta a zapowiedziami jego doradców będzie rozdźwięk, to znaczy co innego Pan Prezydent będzie robił, czyli współpracował z rządem, na co wszyscy liczymy, bo wtedy tego widzimy gołym okiem,

a to, że doradcy będą hasać w mediach i opowiadać o różnego rodzaju

historie, które potem nie będą realizowane, no to cóż, będziemy chyba musieli się nauczyć z tym żyć.

Panie, właśnie chciałem Pana jeszcze zapytać o sprawę Mercosuru, bo ta sprawa nabiera rozpędu.

Wygląda na to, że jesteśmy osamotnieni w Europie, jeśli chodzi o chęć blokowania porozumienia Unii Europejskiej z krajami Mercosuru.

Z nami jest tylko Francja, ale to nie wystarcza do budowania mniejszości blokującej.

To znaczy, nie ma szansy na to, żeby zablokować to porozumienie, Pańskim zdaniem?

Do momentu głosowania w Radzie i w Parlamencie Europejskim szansa jest i tą pracę powiedziałbym dyplomatyczną wykonuje polski rząd.

Nie tylko pan premier Sikorski, ale cały polski rząd, bo to oczywiście jest umowa, która ma charakter gospodarczy i wszystkie resorty są w to zaangażowane.

Szczególnie dotyczy to będzie polskich rolników, jeżeli umowa by weszła w tym kształcie, w którym jest proponowana.

Mamy nadzieję również, że włączy się w to pan prezydent tam, gdzie jego relacje oparte o wartości, tak jak słyszeliśmy w gabinecie owalnym, tak na przykład może to być efektywnie wykorzystane w relacjach z panią premier Meloni, która jest polityczką prawicową, nie da się ukryć, i dosyć mocno prawicową.

No tak, bo liczymy na to, że Włosi nas będą wspierać w budowaniu tej mniejszości blokującej.

Tak, no na razie jest oczywiście, nasze interesy są zbieżne z interesami Francji ze względu oczywiście na silny sektor rolniczy.

Myślimy oczywiście o państwie włoskim, natomiast jak wiemy, mniejszość blokująca wymagałaby większej ilości krajów.

Po pierwsze, a po drugie około 30, co najmniej 35% ludności.

Na razie takiej większości, takiej mniejszości nie ma.

blokującej, a raczej kształtuje się większość, która może tą umowę krótko mówiąc przyklepać.

No ale piłka jest w grze.

Ja nie chcę tutaj wracać do...

faktu, że kształt tej umowy został czy wynegocjowany, czy po prostu zaakceptowany przez poprzedni rząd.

No ale wynegocjowano ją 25 lat, panie ministrze, panie pośle.

Ja nie chcę dzisiaj tutaj przeprowadzać frontalnego ataku na rząd Prawa i Sprawiedliwości, ale tylko przypomnieć tym wszystkim krytykom Prawa i Sprawiedliwości, którzy teraz można powiedzieć zawodzą z rozpaczy, że

Ta umowa już, krótko mówiąc, leży na stole do zatwierdzenia, że to jest ich również, a przede wszystkim wina, bo na tym etapie najbardziej zasadniczym nie zgłaszali właściwie do niej poprawek, albo przynajmniej nie walczyli o to, żeby miała inny kształt, a przynajmniej nie walczyli skutecznie.

W związku z tym dzisiaj musimy, można powiedzieć, walczyć w warunkach, mówię o Polsce, takich, jakie mały, jakie zostały przygotowane przez poprzedników.

Miejmy nadzieję, że uda się albo wykreować tą mniejszość blokującą, czyli zebrać kilka krajów, które zablokują przyjęcie tego dokumentu,

albo też jeszcze negocjować z Komisją Europejską chociażby o, tak jak mówimy, o pewnych mechanizmach, które będą, ich skuteczności, które będą chronić rynek europejski, w tym polskich rolników, w sytuacji niekontrolowanego do końca już, ale zbyt dużego wpływu i napływu produktów rolniczych do Polski.

Ja chcę też powiedzieć, że my mówimy o pewnym segmencie, który jest niekorzystny dla...

No tak, oczywiście inni będą zadowoleni.

A jest wiele bardzo pozytywnych elementów tej umowy, bardzo dużo pozytywnych, szczególnie w kontekście zmieniających się warunków globalnych, no i wymiany gospodarczej.

I też trzeba dodać ciągłych gruźb pana prezydenta Donalda Trumpa nakładania kolejnych ceł na kraje Unii Europejskiej.

No musimy gdzieś szukać innych rynków zbytu i innych obszarów współpracy, a Mercosur to jest dwieście kilkadziesiąt milionów mieszkańców.

Ale panie pośle, jak słucham polityków i koalicji, i opozycji, to mam wrażenie, że ten głos w sprawie Merkosuru jest podobny.

Chociaż słyszę gładowny sprzeciw ze strony PSL-u, ze strony Koalicji Obywatelskiej, ze strony Prawa i Sprawiedliwości, ze strony Kancelarii Prezydenta.

A jak to wygląda ze strony Lewicy?

Bo pan tak wspomniał, że ta umowa, owszem, ona może być dla rolników niekorzystna, ale dla innych branż może być korzystna.

W końcu Lewica jest zdecydowanie przeciwko Merkosurowi, czy nie?

Lewica, tak jak już wspomniałem, będzie wspierała rząd.

w jego negocjacjach zmierzających do zablokowania tej umowy w jej kształcie.

I takie jest nasze oficjalne stanowisko.

I właściwie ja je przed chwilą w dużej mierze wyraziłem.

I również Lewica będzie na pewno zachowywała się nie tylko racjonalnie, ale konsekwentnie w tej kwestii w Parlamencie Europejskim.

Taka jest przynajmniej...

dzisiaj jej oficjalna linia.

Nie sądzę, żeby, zresztą tu do jakichś zmian, ale też chcemy pokazywać, że można było na pewnym etapie wynegocjować lepszą jeszcze umowę, w której byłyby mniejsze zagrożenia dla polskiego rolnictwa, przy analogicznych korzyściach dla innych sektorów gospodarki, bo tak jak wspomniałem, kiedy przeanalizujemy całość tej umowy,

to ona jest bardzo ważna dla Unii Europejskiej.

Należałoby tylko po prostu złagodzić albo wykluczyć te zagrożenia, o których wspomniałem.

Panie ministrze, chciałem jeszcze z panem porozmawiać o Wiktorze Orbanii i odbudowaniu relacji polsko-węgierskich, bo podobno takie sygnały wysuwa przywódca Węgier.

Czy Polska potrzebuje Węgier, czy Węgry potrzebują Polski?

Wydaje mi się, że Unia Europejska potrzebuje Węgier, które są po pierwsze krajem w pełni

godnym zaufania jeśli chodzi o naszą politykę wspólną politykę zagraniczną bezpieczeństwa a Węgry niestety nie wykazywały chęci współpracy na przykład jeśli chodzi o nakładanie sankcji na Rosję czy dla wsparcia dla Ukrainy w tym konflikcie w której wiadomo jedna strona jest ofiarą

a druga agresorom, przy czym ofiara wspaniale się broni i rzeczywiście przy naszej, szczególnie na początku polskiej pomocy, a dzisiaj już nawet koalicji chętnych i Stanów Zjednoczonych, rozmawiamy już o pokoju, o gwarancjach bezpieczeństwa, zawsze jednak Węgry były tym krajem hamulcowym, a to godziło i godzi w bezpieczeństwo Polski, więc jeżeli Pan pyta, czy zależałoby na tym, żeby Węgry, czy to Węgry Pana Premiera Orbana, czy przecież niedługo będą się tam odbywać wybory parlamentarne innego układu,

koalicyjnego.

Są Polsce, Europie potrzebne?

Tak, takie Węgry, które by współpracowały na rzecz wspólnej polityki zagranicznej bezpieczeństwa i były krajem lojalnym

w Unii Europejskiej są Polsce i Europie potrzebne.

Pan mówi o gwarancjach bezpieczeństwa.

Rozumiem, że w jakiś sposób nawiązuje pan do tego spotkania paryskiego, spotkania online'owego czy hybrydowego.

Prezydent Francji Emmanuel Macron mówi, że 26 krajów zadeklarowało czynny udział w tych gwarancjach bezpieczeństwa, czy w tej misji, która ma się pojawić na Ukrainie po zawarciu pokoju.

też nas tam wymienił.

Z drugiej strony słyszę, że nie ma mowy o wysyłaniu polskich żołnierzy.

No to w takim razie jak rozumiecie, jak pan rozumie te deklaracje prezydenta Macron i sytuację Polski w takim razie?

Trzeba rozumieć to, co zostało ustalone precyzyjnie i wprost.

Mamy 35 krajów tak zwanych chętnych, które to kraje mają się, krótko mówiąc, złożyć na pewien koszyk

wsparcia i gwarancji dla Ukrainy.

Każdy z tych krajów deklaruje to w takim zakresie, jaki pozwalają mu na to warunki budżetowe, przygotowania do tego typu działań oraz sytuacja polityczna i gotowość społeczeństw do takiej czy innej formy wsparcia dla Ukrainy.

Jeśli chodzi o Polskę, to nie jest ona wymieniana wśród 26 krajów

które zdecydowały się zadeklarować o wysłanie, nawet wysłanie swoich oddziałów wojskowych na terytorium Ukrainy, oczywiście po zawarciu pokoju czy rozejmu i zaprzestaniu walk na terytorium Ukrainy.

I to oświadczenie pana premiera Donalda Tuska, którego byliśmy świadkami podczas jego na przykład lotu w samolocie i wielokrotnie wcześniej pana ministra Sikorskiego, jest obowiązujące od dłuższego czasu.

Polska nie ma planów wysyłania wojsk.

będzie uczestniczyła w koalicji chętnych na innych zasadach, czyli na przykład poprzez wsparcie logistyczne, poprzez nasz hub, to wszystko wiemy i mamy do tego prawo, uzasadniamy go tym m.in.

jak wielkie jest nasze zaangażowanie od samego początku konfliktu na rzecz Ukrainy.

A Panie pośle, co się stanie, jeśli Rosjanie albo jakieś zielone ludziki zaczną strzelać, już po zawarciu pokoju, zaczną strzelać na tej linii demarkacyjnej, czy linii rozgraniczającej, zaczną strzelać do żołnierzy sił państw zachodnich?

To będzie Pana zdaniem wtedy atak bezpośredni na NATO?

To jest oczywiście pytanie bardzo hipotetyczne, ponieważ wszystkiego możemy się spodziewać ze strony Władimira Putina.

Widzieliśmy najróżniejsze

prowokacje, cały czas prowadzona jest okrutna wojna, czy bezwzględna wojna hybrydowa, która ma różne wymiary, nie tylko wymiar fizyczny, ale przede wszystkim wymiar medialny, wymiar w sieci i co dziennie jesteśmy świadkami kilkudziesięciu prób ataków na infrastrukturę krytyczną w Polsce.

Można się spodziewać właśnie fizycznego rodzaju prowokacji.

Nie jestem pewien, czy nie powinniśmy być na to przygotowani.

Czy to byłoby traktowane jako atak na NATO, to będzie oczywiście zależało od wszystkich krajów wchodzących w skład Paktu Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Ja hipotetycznie mogę sobie każdą sytuację wyobrazić, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Panie ministrze, wrócimy już do spraw krajowych, jeśli pan pozwoli.

Zgadza się pan, że Robert Biedroń przekroczył granicę, publikując ten swój nieszczęsny wpis w mediach społecznościowych po wizycie Karola Nawrockiego?

Myślę, że on sam sobie z tego zdał sprawę, ponieważ za ten czyn przeprosił, ten wpis usunął i to chyba w jakimś sensie kończy sprawę.

Natomiast tak, to był wpis, który nie powinien się pojawić, ale jak wspomniałem, Robert przeprosił, Robert się absolutnie z tego wpisu wycofał.

Będą z tego jakieś konsekwencje jeszcze polityczne, czy nie?

Nie sądzę, żeby były jakiekolwiek konsekwencje polityczne i że była konieczność wyciągania konsekwencji politycznych, skoro sam...

autor, choć jak twierdzi, to nie był on autorem, tylko jednym z jego asystentów, absolutnie tutaj się ukorzył, przeprosił i krótko mówiąc wyznał swoją winę.

Panie pośle, pan wraca do dużej polityki.

Czy cały czas pan pozostaje w cieniu, a może ma pan ochotę wrócić do rządu Donalda Tuska?

Ja dałem sobie pewien okres spokoju po okresie burzy, który w moim życiu, i tak wracam do dużej polityki, chociaż właściwie się z nim nie wycofałem, tylko troszkę musiałem się wychillować, tak to powiem szczerze, razem z rodziną.

Wie Pan, ja jestem politykiem lewicy i obejmuję stanowiska...

w rządzie z rekomendacji lewicy.

Więc jeżeli kiedykolwiek będę wracał do tego czy innego rządu, to będzie decyzja moich koleżanek i kolegów.

Powiem panu tylko, że mam już duże doświadczenie w wchodzeniu i wychodzeniu do różnych rządów, ponieważ byłem wiceministrem, tak dokładnie, byłem wiceministrem gospodarki w rządzie Leszka Millera, wiceministrem integracji europejskiej w rządzie Marka Belki, a teraz byłem wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Donalda Tuska.

I myślę, że nie powiedziałem swojego ostatniego słowa, ale to zależy od moich koleżanek i kolegów.

A propos koleżanek i kolegów, to ma pan takie wrażenie, że stanęli za panem murem w tym trudnym dla pana okresie?

Czy troszkę czuje pan się rozczarowany ich postawą, czy też zrobili to, co powinni zrobić?

Co do większości kolegów mam ogromną satysfakcję.

że stanęli za mną murę, zdając wszystkie, można powiedzieć, szczegóły, ponieważ wielokrotnie o tym mówiłem, czy na klubie, czy w naszym środowisku, dotyczące różnego rodzaju kontrowersji, szczególnie natury medialnej.

I rzeczywiście za to dziękuję, ponieważ było to dla mnie ważne.

No ale zdarzało się kilka osób, a nawet mniej niż kilka, można ich policzyć na palcach jednej ręki,

czy jeszcze mniej, które rzeczywiście trochę mnie rozczarowały.

Nie mówię o tych, które mnie atakowały, ale muszę tutaj podkreślić, że te osoby, które mnie atakowały, to były najczęściej osoby spoza partii.

A z kim pan jest rozczarowany, panie pośle?

Pan nie chce tutaj mówić z imienia i nazwiska, bo ta sprawa już uważam jest za mną i za partię.

Ale wyjaśnił pan sobie to w cztery oczy z tymi osobami, czy nie?

Tak, z częścią osób mi się udało to wyjaśnić i się bardzo z tego powodu cieszę.

Z niektórymi chyba nie było warto sobie nic wyjaśniać, bo ich cele nie były, powiedziałbym, życzliwe od samego początku.

Panie pośle, bo to mówimy o pańskiej chorobie, to jest jedna sprawa, ale druga sprawa to są te kilometrówki.

Na jakim jesteśmy etapie z tymi kilometrówkami?

Pan w tej chwili już został przesłuchiwany przez prokuraturę.

Ja jestem na takim samym etapie, jakim było to wiele miesięcy temu.

Czyli sprawa była podjęta, postępowanie było podjęte w sprawie.

No i ta sprawa sobie gdzieś tam się toczy, więc ja zawsze mówiłem, że kwestia jest absolutnie

przejrzysta, rozliczona z Kancelarią Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, tak jak inni posłowie.

Ja powiem Panu wprost.

Musimy wziąć pod uwagę fakt, że w partii odbywa się obecnie kampania sprawozdawczo-wyborcza.

Partia o nazwie Nowa Lewica.

I ta kampania zaczęła się mniej więcej w trakcie kampanii prezydenckiej, kiedy zmieniliśmy statut.

ogłosiliśmy wybory.

Ja jestem szefem partii w województwie świętokrzyskim, jestem wiceszefem partii w kraju i mam nieodparte wrażenie, że wszystkie takie różne kontrowersje medialne, które się wokół mnie pojawiły, mają właśnie związek w tym, że

że w październiku będziemy wybierać nowe władze i listopadzie wojewódzkie, a w grudniu nowe władze krajowe.

I to chyba powinno naszym słuchaczom wyjaśnić, dlaczego nagle właśnie w tym czasie, po wielu latach od wydarzeń dotyczących czy moich spraw osobistych, które wyjaśniałem i wszyscy wiedzieli, czy spraw właśnie Pan mówił