Mentionsy
Prezydent Nawrocki nie chce spotkać się z Zełenskim? Fogiel komentuje
Szukaj w treści odcinka
Teraz wybrane modele z 5-letnią gwarancją już od 83 700 zł.
Ciesz się hiszpańskim charakterem i niemiecką technologią w jeszcze lepszej cenie.
Nie czekaj, sprawdź naszą ofertę.
Auta dostępne od ręki czekają.
Odwiedź salon Seat Carset Warszawa przy ulicy Łopuszańskiej 72.
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 88 700 zł.
Szczegóły u partnerów marki.
Dobry wieczór, a gościem popołudniowej rozmowy w RMF FM jest Radosław Fogiel, Prawo i Sprawiedliwość, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
Dzień dobry, panie pośle.
Dzień dobry, dobry wieczór, zależnie od punktu widzenia i patrzenia za okno.
To zaczniemy sobie od spraw międzynarodowych, rzecz jasna także z powodu tych zajęć, którymi pan się zajmuje w parlamencie.
Wołodymyr Załęski chce się spotkać z Karolem Nawrockim, zapewnia, że sam odwiedzi Polskę, gdyby tylko dostał zaproszenia.
Dlaczego Karol Nawrocki nie chce zaprosić prezydenta Ukrainy?
Nic mi nie wiadomo, żeby nie chciał zaprosić.
No to gdzie jest termin?
Zresztą minister, no to właśnie minister przydarzy dzisiaj informował, że trwają kanałami dyplomatycznymi rozmowy na temat ewentualnej wizyty i terminu.
Ale to ile już trwają, panie pośle?
No będą trwały tak długo, jak będzie trzeba.
Panie pośle, prezydent był na Litwie, był na Słowacji, w Finlandii, w Czechach, że o Francji, o Stanach Zjednoczonych nie wspomnę.
A jakaś na Ukrainę się nie może wybrać i cały czas, rozumiem, trwa ustalanie terminu.
No ale to przepraszam, to mówimy o wizycie prezydenta na Ukrainie, czy prezydenta Ukrainy w Polsce?
O spotkaniu.
Czy generalnie mogliby się panowie spotkać, a może nie chcą się w ogóle spotkać?
Nie wiem oczywiście nic o prezydencie Załęskim, bo to nie moja rola.
A Karol Nawrocki chce się spotkać z Wołodymyrem Załęskim?
Karol Nawrocki będzie się spotykał pewnie z większością głów państw.
I tak jak mówię, to nie jest nowa sprawa.
Te rozmowy trwają już od jakiegoś czasu.
Na Ukrainie niedawno był premier Tusk i akurat tutaj...
Też nie szukałbym powodów do jakichś kolejnych podziałów.
Po prostu już odpowiednie służby prezydenckie będą nad tym pracować.
To, że premier Tuck się spotyka często z Wołodymyrem Załęskim to żadna nowość.
Natomiast to, że nie spotyka się z nim Karol Nawrocki to może wyglądać jak demonstracja.
A panie redaktorze, co znaczy nie spotyka się?
No przecież Karol Nawrocki jeszcze nawet pół roku nie jest prezydentem.
Został zaprzysiężony w sierpniu.
Nie, cztery miesiące.
Cztery miesiące.
No to jak będzie pół roku, to będzie mogli mówić, że aż.
A to jeszcze raz mam przypomnieć te miejsca, gdzie był Karol Nawrocki, z kim się widział, z kim mógł rozmawiać, a nie z innym.
Ale jakby się widział z kim innym, to by pan powiedział, a co z Macronem?
A dlaczego się nie widział z Macronem?
No wie pan, nie da się w cztery miesiące... Ale Ukraina, przyzwoł pan, że to jest zupełnie inna historia i to jest zupełnie inna sprawa i zupełnie inne relacje.
Oczywiście to jest kraj, który jest w stanie wojny, ale to nie zmienia faktu, że to przecież działania, które się toczą związane z Ukrainą, toczą się niezależnie od spotkania bądź niespotkania prezydenta Nawrockiego.
I tak jak mówię, to kompletnie nie jest...
A ja mam wrażenie, że pan zaklina trochę rzeczywistość, panie pośle, bo Andrzej Duda miał zupełnie inne relacje z Wołodymerem Załęskim.
Można by nawet powiedzieć, myślę, że panowie nie wstydziliby się tego słowa.
No Andrzej Duda miał oczywiście zupełnie inne relacje.
Że to byli przyjaciele.
Bo tam była relacja, ale to jest jakby jedno nie wynika z drugiego.
W sensie to nie ma nic wspólnego z Karolem Nawrockim.
Andrzej Duda rzeczywiście znał prezydenta Załęskiego dość długo.
Tam były relacje osobiste, myślę, że nawet przynajmniej ze strony prezydenta Dudy przyjacielskie.
Później niektóre zachowania prezydenta Załęskiego to haniebne, nie bójmy się tego słowa, wystąpienie w ONZ-cie, gdzie...
w kwestii obrony polskiego rynku rolnego stawiał Polskę na równi z Rosjanami, bo niestety takie słowa tam padły, każą wątpić, czy ta przyjaźń była obopólna, ale oczywiście, że to była inna relacja.
I ja myślę, że... To co się takiego stało, że Karol Nawrocki chce mieć inne relacje z Wołodym Bramzowickim?
Jest kim innym.
Mieliśmy prezydenta Andrzeja Dudę, mamy prezydenta Karola Nawrockiego.
A to jest tylko personalna sprawa w takim razie pańskim zdaniem?
Nie, jak ja powiem, że jest personalna sprawa, to będą nagłówki, że kwestie personalne na tym zaważyły.
Nie, no po prostu, no wie pan, pan jest inny, ja jestem inny i kolega, który tam siedzi za drzwiami i stuka w klawiaturę też jest inny.
Ale rozumiemy to obydwaj, tak siedzimy w tym studiu.
Ale dodatkowo myślę, że prezydent Nawrocki również wyciąga wnioski z tego, co spotkało pana prezydenta Andrzeja Duda.
A co chce pan powiedzieć w takim razie, że prezydent Andrzej Duda prowadził błędną politykę wobec Ukrainy?
Nie, myślę, że prezydent Andrzej Duda spotkał się momentami z bardzo dużą niewdzięcznością ze strony swojego, jak sądził, przyjaciela.
I dzisiaj Karol Nawrocki reaguje w ten sposób, dlatego że Andrzej Duda został inaczej źle potraktowany pańskim zdaniem?
To nie chodzi o Andrzeja Dudę, chodzi o Polskę.
Bo to znowu, to nie są kwestie personalne.
Prezydent RP jest jednak głową państwa i ataki prezydenta Załęskiego na Polskę obciążały cały nasz kraj.
I ja myślę, że po prostu biorąc pod uwagę te doświadczenia, biorąc pod uwagę etap relacji, biorąc pod uwagę wiele innych kwestii, prezydent Nawrocki po prostu prowadzi tę politykę inaczej.
Raczej, być może dzisiaj i prezydent Duda prowadziłby bardziej asertywną politykę, również nauczony doświadczeniem.
To nie do mnie pytanie.
Ambasador Bodnar wspominał, że Ukraina zaprasza również Karola Nawrockiego do Kijowa, że wysłano mu kilka terminów, ale ta sprawa nie ma dalszego ciągu.
Ja powiem tak, w dyplomacji tego typu rzeczy nie rozstrzyga się w mediach.
Pracują odpowiednie kanały.
Pan minister Marcin Przydacz jest szalenie doświadczony w tych kwestiach i wszystko będzie tutaj tak jak trzeba, zgodnie z protokołem, co najważniejsze, zgodnie z polskim interesem.
Tylko jak pan wie doskonale, w dyplomacji także to, że do pewnego wydarzenia nie dochodzi, jest wyraźnym sygnałem.
To jest gest, a te gesty mają znaczenie w dyplomacji.
No to jeżeli mówimy o wydarzeniach, do których nie doszło, to nie doszło do obecności premiera Donalda Tuska na spotkaniu w Londynie.
I to jest dużo bardziej znaczący gest niż to, że trwają ustalenia wizyty prezydenta Zeleńskiego.
A gdyby było tak, że prezydent nie kłóciłby się z rządem, a z rządem nie kłóciłby się z prezydentem, to myśli pan, że Polska byłaby obecna czy w Londynie, czy w Genewie?
Prezydent się z rządem nie kłóci, to rząd próbuje pokąsać prezydenta za nogami.
Czyli prezydent zawsze wyciąga, rozumiem, gałązkę oliwną do rządu, tak?
Wtedy, kiedy trzeba, również karci jak kochający rodzic, ale... Ale nie ma takiej funkcji w konstytucji, panie pośle, kochający rodzic, prezydent.
Ale strażnik konstytucji jest i kiedy rząd próbuje negować konstytucyjne uprawnienia prezydenta, jak chociażby te związane z powoływaniem ambasadorów, to wtedy prezydent musi wejść w rolę strażnika konstytucji, bo nie ma innego wyboru.
Ale to nie prezydent kwestionuje kompetencje rządu, to nie prezydent wbrew temu, co twierdzą rządzący, próbuje wchodzić w pole kreowania polityki zagranicznej.
To jest właśnie najlepszy przykład.
Czyli prezydent nie prowadzi polityki zagranicznej.
Prezydent jest najwyższym reprezentantem Polski.
Mówi pan jak Radosław Sikorski z mównicy sejmowej.
Wiem o tym, tylko dobrze by było, żeby Radosław Sikorski był konsekwentny, bo widzi pan, jak Sikorski chce zaatakować z mównicy prezydenta Nawrockiego, to mu zarzuca, że ten rzekomo wchodzi w rządowe kompetencje.
A kiedy są rządowe kompetencje, kiedy Sikorski zamiast strofować zmównicy sejmowej prezydenta powinien wziąć się do roboty i załatwić swojemu pryncypałowi Donaldowi Tuskowi miejsce przy stole w Genewie albo w Londynie, no to wychodzi z tego wielkie nic.
A to jest dokładnie, to jest dokładnie ta kompetencja prowadzenia polityki zagranicznej, która istotnie przynależy do rządu.
Radosław Fogiel, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, jak słyszeliście, ale także poseł Prawa i Sprawiedliwości, jest gościem popołudniowej rozmowy w RMF FM.
Kończymy nasze spotkanie w RMF FM, ale oczywiście będziemy dalej rozmawiać w Radiu RMF 24, w naszych mediach społecznościowych.
Pamiętajcie o naszym kanale na YouTubie.
Panie pośle, ja się tak zastanawiam, czy my mamy jedną politykę wobec Ukrainy?
Bo tak, z jednej strony minister Bogucki mówi, że Ukraina powinna być nam wdzięczna.
Z drugiej strony Radosław Sikorski mówi, dajemy 100 milionów na pomoc walczącej Ukrainie.
Prezydent nie spotyka się z prezydentem Zeleńskim.
Donald Tusk spotyka się z prezydentem Zeleńskim regularnie.
Mamy jedną politykę wobec Ukrainy, czy nie?
Mam nadzieję i powinniśmy ją mieć.
To powinna być polityka, w której oczywiście uznajemy wagę dla polskiego bezpieczeństwa faktu, że Ukraina odeprze rosyjską inwazję, czy nie padnie ofiarą tejże inwazji.
inwazji, ale to musi być polityka, która przede wszystkim ma na celu polski interes narodowy, bez najmniejszych wątpliwości.
I tutaj tak, czy minister Bogucki nie ma racji?
No oczywiście, że ma rację.
Ja wiem, że wdzięczność nie jest walutą w polityce zagranicznej, ale to nie zmienia faktu prawdziwości słów ministra Boguckiego.
Co do ministra Sikorskiego, przecież wsparcie dla Ukrainy jest cały czas.
Tutaj ta kontrowersja, która się pojawiła, to to, że minister, chyba bez konsultacji z kimkolwiek,
lekką ręką z budżetu MSZ przeznaczył 100 milionów dolarów.
Kiedy ten budżet MSZ przyjąłby każde pieniądze, placówki polskie za granicą często są niedofinansowane, brakuje etatów.
Byliśmy z Komisją Spraw Zagranicznych, chociażby z wizytą w New Delhi.
Ta placówka się sypie, tam jest potrzebny remont.
Nie sądzę, żeby minister spraw zagranicznych tak powinien sobie lekką ręką rozdawać pieniądze, które ma w budżecie MSZ.
Ale panie pośle, wróćmy tutaj do naszego regionu świata, bo pan mówił o tej wdzięczności, tak się zastanawiam, czy pan uważa, że Polska też powinna wyrazić wdzięczność na przykład ginącym żołnierzom na Ukrainie?
Każda śmierć to tragedia, to bez wątpienia.
I przecież my mamy świadomość, że walcząca Ukraina ściera rosyjskie zęby.
To o tym mówiłem właśnie, mówiąc o wadze utrzymania przez Ukrainę suwerenności.
Ale ci żołnierze mają w ogóle szansę walki.
Między innymi dzięki Polsce.
Dzięki temu, że wspomniany przez nas wcześniej prezydent Andrzej Duda w pierwszych tygodniach wojny przekonywał wszystkich sojuszników, że Ukraina, jeżeli się wesprze, da sobie radę.
Panie redaktorze, ponieważ słowa mają rozmaite konotacje i takie sformułowanie, gdyby padło z ust polityków prawicy, byłoby momentalnie wykorzystane przez część sceny politycznej do atakowania.
To jest wojna, która obrazuje bardzo jasno, jakim zagrożeniem jest putinowska Rosja, bez wątpienia.
To jest wojna, która pokazuje, że w polskim interesie jest porządek oparty na międzynarodowym prawie.
To jest wojna, która rzeczywiście...
Przez fakt, że toczy się na Ukrainie jeden z nielicznych momentów w naszej historii, kiedy to nie my jesteśmy przed murzem chrześcijaństwa i musimy bronić wolności i naszego kraju, tylko rzeczywiście dzieje się to gdzie indziej.
To może być trochę cyniczne, co mówię, oczywiście, ale tak, to prawda.
Jeżeli Ukraina się opiera, to Polska, kraje bałtyckie rzeczywiście zyskują czas na to, żeby się przygotować do odstraszania.
Ale pan powiedział, że bylibyście zaatakowani przez część sceny politycznej.
O której części sceny politycznej pan myśli?
O Konfederacji?
No, wie pan, przecież to jest nic nowego, że niektórzy grają, udając, że nie zastrzegają, bo kiedy się rozmawia nawet z niektórymi politykami Konfederacji, oni...
Oni też to rozumieją, że Ukraina kupuje czas innym państwom.
No ale niestety część z nich decyduje się grać taką bardzo tanią populistyczną kartą tutaj i rzeczywiście próbuje atakować Prawo i Sprawiedliwość w sposób nieuzasadniony.
I z tego powodu rozumiem, żeby wyborcy wam nie odpłynęli do Konfederacji, wy nie powiecie, że to jest nasza wojna.
Wie pan, ale my się mamy jakiegoś sformułowania trzymać.
Nie, no bo jeżeli mówimy o wyrażaniu wdzięczności ze strony ukraińskiej, to ja się... Stąd to moje pytanie o wdzięczność dla Ukrainy.
Tylko, że wie pan, ale to o wdzięczność dla Ukrainy niech się martwią Ukraińcy.
Bo ja będąc polskim politykiem, to mój punkt widzenia jest polski i moim interesem jest interes polski.
I dlatego mówię, że rację ma minister Bogucki i my musimy te sprawy oceniać na zimno w interesie Polski.
Panie pośle, a propos realizmu politycznego, jak pan czyta nową strategię bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, pan jest zdziwiony, zaskoczony, a może przerażony?
Czy przerażenie, czy inne bardzo wysokie emocje w polityce na pewno mnie pomagają i generalnie bym radził wszystkim, żeby podchodzić do tego tematu bez przerażenia, bez emocji.
Nie, akurat zaskoczony to nie miałem prawa być.
W pewnym sensie, w tym sensie, że być może po raz pierwszy pewne tendencje, które były już od dawna obserwowane i dlatego mówię o braku zaskoczenia, może po raz pierwszy zostały tak, w sposób tak bezpośredni przelane na papier.
I to pana cieszy, czy to pana martwi?
To nie ma mnie ani cieszyć, ani martwić.
Ja jako polityk, moim zadaniem jest, wszystkich polityków, jest zapoznanie się z tą strategią, wyciągnięcie wniosków i znalezienie takich metod działania, które sprawią, że polski interes będzie najbardziej zabezpieczony i ta strategia ma punkty, które mogą się nam w Polsce nie podobać.
Nie możemy się zrzymać na przykład na...
nie wiem, opis sytuacji, na diagnozę dajmy na to.
No z drugiej strony po prostu pewne rzeczy się w polityce Stanów Zjednoczonych skończyły, a kończyły się od dłuższego czasu.
Ten szeryf globalny, no tam jest bardzo jasno napisane.
Era globalizmu, naiwnego globalizmu się skończyła.
Ale powiedziałby pan, że ten dokument odpowiada naszej wizji?
Ale w jakim sensie?
Trudno odpowiedzieć na tak postawione pytanie, bo to jest strategia Stanów Zjednoczonych.
Ona ma odpowiadać wizji Stanów Zjednoczonych, więc trudno, żeby odpowiadała wizji Polski.
Oczywiście, że tak, ale te słowa o tym dokumencie powiedział rzecznik Kremla, Pieskow.
Ale że co powiedział?
Powiedział, że ten dokument odpowiada naszej wizji.
Jeżeli Kreml najwyraźniej przestawia się na wizję America First, to być może.
Ja jednak będę cały czas uparcie, to nam się stanie leitmotivem naszej rozmowy, twierdził, że Poland First.
Bardziej mi się wydaje, że chodzi o to, że należy wrócić m.in.
do unormowania stosunków z Rosją.
Tak twierdzi m.in.
ten dokument, ta nowa strategia amerykańska.
No i to jest ta kwestia rzeczywiście, która najczęściej się pojawia w polskiej debacie, chociaż ja akurat wiem, że tam jest dużo więcej w tej strategii, dobrze by było, żeby wszyscy, którzy o niej dyskutują, ją przeczytali, bo...
Tu akurat pełna zgoda, bo to może być lektura bardzo dla niektórych poruszająca.
A to nie jest długi tekst, to jest 29 stron wraz ze wstępem Donalda Trumpa.
Oczywiście z punktu widzenia naszego kraju i naszego regionu życzylibyśmy sobie, żeby o Rosji było tam mocniej.
Żeby na przykład była w bardziej jasny sposób zdefiniowana jako adwersarz.
Dwie sprawy.
Jedna sprawa.
Tam rzeczywiście to jest strategia, która definiuje jednego globalnego konkurenta Stanów Zjednoczonych i są to Chiny.
Ale tylko i wyłącznie konkurenta ekonomicznego, jak pan zwrócił uwagę.
Na razie, chociaż nie tylko.
bo tam są pewne rzeczy między wierszami.
Jeżeli jest ten rozdział o zachodniej półkuli i jest mowa o zabezpieczaniu szlaków morskich, jest mowa o tym, o niezgodzie na projekcję siły albo umieszczanie wojsk przez graczy spoza tej półkuli, no to przecież jest to o Chinach i jest to już dużo dalej idące niż handlowe.
Podział stref, tak jak w doktrynie Monroe, czyli jeszcze z XIX wieku.
I jest tam odwołanie do doktryny Monroe.
Oni to nazywają, trudno się to tłumaczy, dodatek Trumpa, jakby rozwinięcie Trumpa, które rzeczywiście... I to jest oferta dla Polski.
I to są właśnie te rzeczy w tej strategii, na których powinniśmy się skupiać.
Z jednej strony my musimy zdawać sobie sprawę, że jesteśmy...
Tym silniejsi, im sami się będziemy bardziej wzmacniać.
I druga sprawa, tam jest oferta dla sojuszników, którzy podzielają wizję cywilizacyjną Stanów Zjednoczonych, dla sojuszników, którzy są skłonni inwestować we własne bezpieczeństwo, to wtedy Amerykanie ich będą wspierać.
Tam jest zachęta dla tych sojuszników do...
preferencyjnego traktowania w handlu.
Kwestie energetyczne są tam bardzo mocno zaakcentowane.
Tu aż się prosi i na całe szczęście ja mogę powiedzieć, że to nie jest rzecz nowa, że to się przejawia w polskiej dyplomacji i tu akurat mogę pochwalić za dobrą kontynuację.
Oczywiście zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo
Na przykład pełnomocnik do spraw Trójmorza jest pełnomocnikiem malowanym i to nie jest dobra rzecz, ale dokończę tylko zdanie.
Tu aż się prosi właśnie o realizację tej koncepcji, w której Polska staje się hubem amerykańskich nośników energii na całą Europę środkowo-wschodnią.
Interesy, interesy, interesy.
I jak bardzo moglibyśmy mieć do tego krytyczne podejście, no to z taką rzeczywistością dzisiaj mamy do czynienia.
I możemy albo rzucić się na podłogę, jak dziecko w sklepie, któremu mama nie chce kupić cukierka i emocjonalnie tweetować, albo możemy podejść na zimno i zobaczyć, co maksymalnie z tego dokumentu dla Polski możemy wyciągnąć.
Wracamy do spraw krajowych, panie pośle.
Prawo i Sprawiedliwość wstrzyma się od głosu w sprawie weta dotyczącego ustawy łańcuchowej?
Nie sądzę, żeby tam była dyscyplina, być może część zagłosuje przeciwko odrzuceniu weta, pewnie większość lub się wstrzyma.
Szczerze mówiąc jeszcze się nie zastanawiałem.
Bo pan nie głosował w ogóle w tych sprawach, a dlaczego?
Nie było mnie, nie pamiętam, musiałem sprawdzić, chyba miałem jakąś delegację zagraniczną zajmował.
Głosował za to Jarosław Kaczyński i 40 innych posłów Prawa i Sprawiedliwości.
I gdybym był, też bym głosował za, bo nie była to ustawa idealna, ale była to ustawa, którą aktualnie mieliśmy.
Ale dzisiaj sytuacja jest inna, bo ja wiem do czego pan zmierza.
Dzisiaj mamy lepszą propozycję.
Czytał pan nowelizację przygotowaną przez Kancelarię Prezydenta?
Przyznam się, że nie czytałem, ale słuchałem wypowiedzi prezydenta Nawrockiego, który bardzo dobrze o niej opowiadał.
Najważniejsze jest to, że nie będzie rozmiarów końców dla zwierząt, tylko będą budy.
Ale, przepraszam bardzo, ale to nie jest zastąpienie kojca budą?
Nie jest, owszem, tylko nie ma żadnej informacji o tym, jak duży ma być ten kojec, jak duża ma być przestrzeń przeznaczona dla zwierzaka, tylko najważniejsze jest to, żeby była buda.
A dlaczego nie można umieścić chociażby takich przepisów dotyczących wielkości kojca?
Bo jeżeli słuchamy tego, co mówi prezydent Nawrocki i mnie to akurat przekonuje.
Tam są dwie najistotniejsze rzeczy z mojego punktu widzenia.
Po pierwsze, ustawa sejmowa ograniczała się wyłącznie do psów.
Ustawa prezydencka mówi generalnie o uwolnieniu zwierząt z uwięzi.
Czyli nie tylko psów, ale również innych zwierząt.
Nie chcę wpadać już w śmieszność, ale jakie inne zwierzęta pan sobie wyobraża na uwięzi?
Wiele zwierząt gospodarskich jest na uwięzi.
Przecież nie mówię o kotach, na litość.
Więc to nie, to nie jest kod w worku, którego tu panu przynoszę.
Więc to jest jedna sprawa.
I druga sprawa to jest inna filozofia podejścia, bo rzeczywiście ta koncepcja zaowocowała przeregulowaniem.
Tak bardzo ścisłe wytyczne, które wymagałyby od każdego właściciela działań niemalże budowlanych,
No to właśnie o tym mówię, bo prezydent mówił o tym, że to wymagałoby działań budowlanych, nakładów inwestycyjnych i w związku z tym tę ustawę zawetowa.
A z drugiej strony w nowelizacji każe budować budy.
Nie, przepraszam bardzo, ale większość psów te budy prawdopodobnie ma, jeżeli żyją.
Ale to ma być dla każdego pieska.
Oczywiście i tam jest wymóg, żeby ona była ocieplona, żeby ona była oddzielona od podłoża w celach izolacyjnych itd.
To oczywiście jest przecież właśnie wymóg dobrostanu zwierzęcia, ale z drugiej strony to nie jest przeregulowanie.
Powiedzmy sobie bardzo szczerze, jeżeli ktoś traktuje psa po macoszemu,
Jak pan myśli?
Co jest bardziej prawdopodobne?
Że wybuduje dla niego kojec za kilka tysięcy złotych?
Czy ten pies gdzieś zniknie w lesie?
Panie pośle, ja się zastanawiam nad tym, czy te zwierzęta muszą płacić za nasze kłótnie polityczne.
Ale właśnie chodzi o to, żeby nie płaciły.
Ustawa jest gotowa, przyjmijmy ją.
Ilość manipulacji, która przy tej okazji, ataki na prezydenta, że prezydent chce trzymania zwierząt na łańcuchu.
No właśnie wprost przeciwnie.
Prezydent natychmiastowo składa projekt ustawy, który ma zwolnić zwierzęta z łańcuchów, ma zapobiec możliwości trzymania zwierząt na uwięzi, ma upewnić się, że są szczelnie zamknięte te przestrzenie, w których one przebywają, ale to jest ustawa, która ma szansę realnie obowiązywać.
Polecam panu lekturę tej nowelizacji, bo to wcale nie ma aż tylu elementów, o których pan mówi.
Te kojce w wielu sprawach byłyby martwym prawem.
Pan płaci składki partyjne?
Tak, naturalnie.
A ile płaci poseł składki?
To jest akurat ciekawa sprawa, bo poseł partyjnej składki, zgodnie z uchwałą, nie płaci, ponieważ posłowie około 500 zł mają potrącane z uposażenia na funkcjonowanie klubu parlamentarnego.
I w związku z tym są zwolnieni ze składki partyjnej.
Ale akurat w moim przypadku jest nieco inaczej.
Jak już pan mnie dopytuje, wyjdzie, że ja się tu chwalę.
Ja po prostu płaciłem, zanim byłem posłem, płaciłem składkę przynależną radnemu województwa, miałem stałe zlecenie, go nie zlikwidowałem i ono dalej leci.
Onet informuje, że Adam Bielan, Michał Dworczyk, Mariusz Kamiński, Dominik Tarczyński, oni wszyscy nie płacą składek, no to są też europosłowie.
W związku z tym te sumy są znacznie wyższe, z tego co ja o ile dobrze pamiętam, tam jest 5 tysięcy złotych.
No, komu wiele dane, od tego wiele wymagać się będzie.
No dobrze, ale ta sprawa powinna być wyjaśniona.
Znaczy ja nie mam wątpliwości, że składki powinny być płacone.
Powiem więcej, kiedy byłem jeszcze wiceprzewodniczącym Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, to ja miałem tę niewdzięczną rolę, żeby czasami europosłom o składkach przypominać.
I co unikali pana?
Jak pan może się domyślać, nie budowało to specjalnie mojej popularności.
Ale jestem przekonany, że w tych sprawach, no tak jak była kwestia Achima Brudzińskiego, który z jakiegoś powodu został oskarżony o niepłacenie składek, dziś sam nasz skarbnik pisze, że to nieprawda.
Wie pan, ja jestem w stanie zrozumieć, że ktoś tam ma miesiąc obsuwy, bo na przykład nie zrobił tego przelewu, nie zdążył, zapomniał i sądzę, że to są raczej takie kwestie nieco rozdmuchiwane medialnie niż jakiś systemowy problem.
Apelujemy do pamięci w takim razie posłów wszelkiej rodzaju partii, wszelkiego rodzaju... Pamięć jest ważna rzecz, chociaż ja jestem tu akurat tym, który nie powinien rzucać się kamieniem, bo pamięć mam fatalną.
Radosław Fogiel się przyznał.
Radosław Fogiel, Prawo i Sprawiedliwość, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, gość popołudniowej rozmowy.
Pięknie dziękujemy.
Dziękuję serdecznie.
Miłego wieczoru.
Ostatnie odcinki
-
Kadra łyżwiarzy na igrzyska najliczniejsza w hi...
03.02.2026 12:38
-
Kamena Rally Team triumfuje w Dakar Classic! Hi...
29.01.2026 07:50
-
"Ta rola to wyczekana zmiana". Małgor...
27.01.2026 16:32
-
"Nie szukaliśmy łatwych misji". Gen. ...
24.01.2026 10:53
-
Wkrótce premiera "Dziedzictwa" według...
13.01.2026 12:16
-
Pia Skrzyszowska w RMF FM: Widzę rosnącą popula...
13.01.2026 09:38
-
Wybory w 2027 r. i stanowisko wicepremiera. Kas...
10.01.2026 16:39
-
Zbliżają się ferie. Czym zaskoczy nas aura? Oto...
10.01.2026 13:59
-
Rusza festiwal Orłów. To podsumowanie roku w po...
09.01.2026 11:02
-
Do zasilania największego okna na Wszechświat p...
04.01.2026 06:54