Mentionsy
Veljko Nikitović: Szanse Lecha Poznań i Crveny Zvezdy - 50 na 50
Czego spodziewać się po Crvenie Zveździe i czy Lech ma szanse w dwumeczu z rywalem z Belgradu? To dziś najważniejsze pytanie w polskim futbolu. Wieczorem w Poznaniu pierwszy mecz trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Wątpliwości dotyczące serbskiej drużyny spróbuje rozwiać Veljko Nikitović. Serb przez lata grał w piłkę w naszym kraju, a obecnie jest dyrektorem sportowym Arki Gdynia. "To klub, któremu towarzyszy duża presja, bo drugie miejsce oznacza porażkę" – mówi w rozmowie ze Stanisławem Pawłowskim z RMF FM.
Szukaj w treści odcinka
Fajny czas to jest największy klub w Serbii na pewno i spędzenie czasu w latach młodzieńczych i granie w Czerwonej Zvezdy to było jakby takie spełnienie, spełnienie tych takich młodzieńczych marzeń, tak, bo każdy gdzieś jak tam w Serbiach zaczyna grać piłkę, nie wiem, czy to pod blokiem, czy gdzieś tam w jakiejś szkółce, czy w jakimś innym klubie, marzy zawsze o tym, żeby grać albo w Czerwonej Zvezdzie, albo w Partizanie akurat.
Tak, myślę, że w Serbii jak się człowiek rodzi, ma jakiś związek ze sportem i zaczyna coś trenować, to czy to jest koszikówka, czy to jest piłka nożna, to zawsze jest takie marzenie, żeby grać albo, tak jak mówię, z Wiedź, albo partyzanie, bo tam wiadomo, że w Serbii są też inne kluby, ale jakby Serbia jest, jeżeli chodzi o taki kibicowski punkt widzenia, podzielona jakby na...
Nie ma, nie ma, pomimo tego, że jest dużo klubów, gdzie tam bardzo mocno rywalizują sobą i tak nie wiem, jak mamy derby Krakowa pomiędzy Wisłą a Krakowiem, czy mamy derby w Warszawie czasami pomiędzy Polonią a Legią, czy Legią, a z drugiej strony derby z Lechem Potemkiem.
I to jest, tak jak kiedyś mówiłem, że to jest coś, co jest w genach Serbów i jakby z tym się rodzimy, z tym żyjemy i dobrze nam jest po prostu z tym, że ta nienawiść między tymi klubami jest, bo to też jakby tak,
jeszcze dwa lata temu grał na poziomie pierwszej ligi serbskiej, bo był wypożyczony, a na dzisiaj jest już zawodnikiem RB Lipski i został sprzedany za bardzo duże pieniądze.
Na pewno tak, bo ja zawsze mówiłem, że i to jest takie, można powiedzieć, popatrzeć na przykłady różnych sportów, że zawsze w każdym sporcie się znajdzie ktoś, kto jest tam związany z Serbią i mówię pod kątem i trenerskim i sportowym.
Wiedzą, że jakby inwestowanie w siebie, w trenowanie, bardzo mocne trenowanie może ich doprowadzić do lepiej przyszłości, dlatego między innymi też pomimo tego, że Serbia jest małym krajem, który liczy tam 5,5 milionów ludzi, praktycznie w każdym sporcie jesteśmy gdzieś tam znani na świecie i w każdej dziedzinie sportu można wyróżnić kogoś, kto gdzieś tam się urodził w Serbii, tak.
Ostatnie odcinki
-
Nowe leki na liście refundacyjnej. Wiceminister...
09.06.2026 17:32
-
Julia Szczurowska: Mogę grać tylko dla Polski
01.06.2026 14:44
-
Alicja Grabka: Mam nadzieję na turniej finałowy...
01.06.2026 07:20
-
Hawks: W badaniach ewolucji nie szukamy już jed...
31.05.2026 13:00
-
Czy Maciej Serafin napisze historię? Pierwszy P...
30.05.2026 08:54
-
Katarzyna Wenerska: Siatkówka mnie zmęczyła, al...
29.05.2026 16:16
-
W drodze na dach Ameryki Płn. Kulisy polskiej e...
21.05.2026 10:00
-
Prohibicja. Papież. Pielgrzymka. Polak z szansą...
18.05.2026 10:06
-
"Chcę być normalnym gościem". Kamil S...
12.05.2026 07:11
-
Mózg nie służy do zapewniania nam szczęścia
09.05.2026 18:00