Mentionsy
100 dni prezydentury Karola Nawrockiego. "Jest bardziej agresywny niż poprzednicy"
6 sierpnia Karol Nawrocki złożył przed Zgromadzeniem Narodowym prezydencką przysięgę, obejmując formalnie urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W piątek upływa 100 dni jego prezydentury. "Jest to coś nowego. Ta prezydentura jest bardziej agresywna w stosunku do poprzednich prezydentur. Poprzednicy nie byli tak bardzo zaangażowani w kreowanie bieżącej polityki. Jednak widzimy to obecnie w przypadku prezydenta Karola Nawrockiego, który chce być nie tylko prezydentem, ale jak można z jego działań i wypowiedzi przypuszczać, chce być też szefem rządu. A takich uprawnień prezydent w polskim systemie nie ma" – zauważył w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w Radiu RMF24 prof. Arkadiusz Modrzejewski, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego.
Szukaj w treści odcinka
A ten piątkowy poranek, to piątkowy przed południem w Radio RMF24.
Zaczynamy od polityki.
6 sierpnia Karol Nawrocki złożył przed Zgromadzeniem Narodowym prezydencką przysięgę.
Formalnie obejmując Urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, dziś upływa 100 dni jego prezydentury.
Karol Nawrocki podczas wygłaszanego 6 sierpnia orędzie mówił, że jego zwycięstwo wyborcze to sygnał suwerena, że dalej tak rządzić nie można.
Zapowiedział też, że będzie głosem Polaków chcących wypełniania obietnic wyborczych.
A z nami jest profesor Arkadiusz Modrzejewski, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego.
Witam panie profesorze.
Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.
Powiem również, że jak udało się prezydentowi Karolowi Nowrockiemu pokazać nowy model rządzenia?
Myślę, że ta prezydentura jest bardziej taka agresywna w stosunku do poprzednich prezydentur.
Zarówno Andrzej Duda, czy Bronisław Komorowski, czy też poprzednicy, tak Lech Kaczyński, czy Aleksander Kwaśniewski, jednak nie byli tak...
bardzo zaangażowani w kreowanie bieżącej polityki, jak widzimy to obecnie w przypadku pana prezydenta Karola Nawrockiego, który chce być nie tylko prezydentem, ale jak można z jego działań i z jego wypowiedzi też przypuszczać, chce być też szefem rządu, a takich uprawnień prezydent w polskim systemie nie ma.
No tak, ale można powiedzieć, że oczywiście to jest inna konstytucja, ale podobny model do pewnego stopnia prezentował polityk, którego z pewnością Karol Nawrocki nie szanuje ani nie podziwia, ale był to Lech Wałęsa, który także próbował w przestrzeni innej konstytucji, małej konstytucji, ale jednak wyrąbać sobie więcej przestrzeni niż ta, którą ona mu przyznawała.
Trochę w tej analogii jest prawdy.
Ma pan redaktor też słuszność, że były inne warunki konstytucyjne.
Ta tak zwana mała konstytucja dawała trochę większe prerogatywy prezydentowi.
Pamiętamy jednego z ministrów w kancelarii, pana prezydenta Wałęsy, pana Lecha Falandysza, który dosyć
dziwnie interpretował przepisy ustawy zasadniczej na korzyść głowy państwa.
Stąd też mieliśmy tak zwanych
ministrów prezydenckich, tak, zarówno minister obrony narodowej, minister spraw zagranicznych, jak i minister spraw wewnętrznych, byli wskazywani de facto przez prezydenta.
Natomiast oczywiście w dzisiejszych warunkach konstytucyjnych takiej sytuacji nie ma, tu jest jasność, jakie są, zresztą też poparta konstytucja jest wyrokami,
Trybunału Konstytucyjnego, jakie są kompetencje głowy państwa.
I na pewno nie jest w żaden sposób zapisane, żeby głowa państwa miała takie prerogatywy, jak na przykład prezydent we Francji, gdzie jest rzeczywiście szefem też rządu w przypadku, kiedy są zarówno prezydent, jak i większość parlamentarna z tego samego obozu.
Tutaj takiej sytuacji w polskich warunkach konstytucyjnych nie ma.
A może prezydentowi, zakładam, to jest oczywiście pewna analiza, czy pewien pomysł, nie zawsze politycy mają tak dalekosiężne pomysły, jak mają je analitycy, natomiast, a może jest tak, że prezydent po prostu postanowił pokazać Polakom, że potrzebne najwięcej, to zresztą sugeruje, zmiana konstytucji i wybranie jednego z dwóch modeli,
Albo prezydencki, on by się dużo lepiej czuł, to widać w tym modelu prezydenckim, albo kanclerski, tylko wtedy inny wybór prezydenta, a nie taki system mocno mieszany, w którym w pewnym sensie prezydent ma bardzo mocny mandat, bo jest wybrany w wyborach powszechnych, ale władzy ma bardzo niewiele.
bardzo słusznie pan redaktor zauważył, mocno mieszany.
W literaturze fachowej nazywamy ten system zracjonalizowanym systemem gabinetowo-parlamentarnym.
Rzeczywiście w polskich warunkach ustrojowych to głowa państwa ma ograniczone kompetencje, aczkolwiek tu większe niż na przykład prezydent w Republice Federalnej Niemiec.
Natomiast my ten model kanclerski w niektórych aspektach powielamy.
Silna jest pozycja prezesa Rady Ministrów, aczkolwiek nie tak silna jak w przypadku właśnie wspomnianego modelu kanclerskiego.
Niemniej ja jestem ostrożny w...
pójściu w kierunku prezydencjalizmu.
Ale prezydent chyba nie jest ostrożny.
On proponuje referendum i proponuje... Ja bym chciał Państwu wyjaśnić, z czym to się może wiązać.
A może wiązać się niestety z wzrostem tendencji autorytarnych.
Zwłaszcza w obecnej sytuacji społeczno-politycznej, gdzie zarówno mamy takie fale autorytarnego populizmu, to jest naprawdę bardzo niebezpieczna pułapka.
Zwiększenie kompetencji organów ustawodawczych, ale przede wszystkim...
przywrócenie praworządności i szacunku do tej trzeciej władzy, jaką jest władza sądownicza, byłaby najlepszym rozwiązaniem, myślę, że dla Polski.
Oczywiście bardziej widowiskowe, bardziej sprawcze może być ten prezydencki model ustrojowy, aczkolwiek...
Myślę, że dla Polski nie byłoby to najlepsze rozwiązanie.
Idźmy raczej w kierunku, i tutaj jeśli ktoś myśli poważnie o zmianie konstytucji, aczkolwiek nie, żeby prezydent wcale nie był wybierany w wyborach powszechnych.
Niech będzie wybierany przez Zgromadzenie Narodowe, niech to będzie osoba, która ma autorytet ponadpartyjny i niech to nie będzie bieżący polityk, ale ktoś, kto będzie
skutecznie przeciwdziałał polaryzacji społeczeństwa i będzie ponad podziałami politycznymi.
Takiej osoby nie ma oczywiście w tej chwili, ale zwróćmy do prezydenta, którego mamy, bo on jest.
Natomiast problem jest w takim, że nie ma woli politycznej.
To jest tylko niestety moje pobożne życzenie.
To jest oczywiście pobożne życzenie wielu analityków, żeby był ktoś taki, ale go nie ma.
Natomiast ja wróciłbym do prezydenta.
A na ile prezydent Karol Nawrocki zaprezentował...
Oczywiście jest prawdą, w polityce on jest agresywny, zdecydowany, działający, jest takim podmiotem dużo bardziej aktywnym niż jego poprzednicy, a równocześnie wydaje się, to powiem ostrożnie, że potrafił zaprezentować taki model wizerunku,
który trafia do pewnej części elektoratu wcale nie tylko prawicy, czyli człowieka, który dotrzymuje obietnic i jedzie na kebaba.
Człowieka, który jest takim chłopakiem z osiedla, który się wybił, ale pozostał nadal chłopakiem z osiedla.
I to do pewnej części elektoratu, nie tylko bardzo prawicowego, ale wydaje się przemawiać.
To też do takiego młodzieżowego segmentu, który jest coraz bardziej w polu zainteresowania też różnego rodzaju spin doktorów, trafia.
Jest taki brat łata, przychodzi, przybija piątkę.
Takich przywódców politycznych mieliśmy w Polsce i nie tylko w Polsce wielu.
Pamiętamy początek kariery politycznej jako prezydenta, może nie polityczny, ale jako prezydenta.
Aleksandra Kwaśniewskiego też był czterdziestolatkiem, który właśnie miał taką formułę.
Miej oczywiście był agresywny, przeciwdziałał skutecznie polaryzacji społeczeństwa, a wtedy też polskie społeczeństwo.
Chociaż potrafił też blokować pewne rozwiązania, których chciała prawica albo których chciał Kościół katolicki.
Dość długo też to robił.
tak, ale też potrafi przeciwstawić się swojemu środowisku politycznemu i to jest, myślę, niewątpliwa zasługa Aleksandra Kwaśniewskiego.
Natomiast pan prezydent rzeczywiście wygra taką osobę, jak tu pan redaktor słusznie zauważył, to nie ma nic z tym złego, no przecież ma taki styl bycia, natomiast ja bym wolał też, żeby prezydent, i tu bym jakoś apelował, szczególnie w tych
w tej sytuacji geopolitycznej, w której znalazła się Polska, żebyśmy jednak budowali mosty między spolaryzowanym społeczeństwem, żebyśmy nie dawali się podzielić, bo podzielenie społeczeństwa to jest tak naprawdę to, na czym zależy Federacji Rosyjskiej, która nas jest, nie ma co tutaj ukrywać, wrogiem nie tylko Polski, ale Unii Europejskiej, całego Zachodu.
Jeszcze ostatnie pytanie, panie profesorze.
Ona ile odbiera taką tezę, formuje choćby Marcin Mastalerek, mówiąc, że w pewnym sensie prezydent odbiera tlen prawicy.
To jest też pewien paradoks, bo wcale PiS-owi specjalnie nie rośnie, odkąd on w ogóle nie rośnie.
Konfederacji też wcale nie rośnie.
Jeśli komuś rośnie, to wyłącznie koronie polskiej, czyli Grzegorzowi Braunowi.
co może pokazywać, że trochę tak jak późny Aleksander Kwaśniewski, czy późniejszy, nie ten zupełnie młody, już nie przestał wzmacniać swoje środowisko, a wzmacniał głównie siebie, chociaż późny Aleksander Kwaśniewski wcale nie cieszył się aż tak wielkim poparciem, ale to zostawmy.
Tak Karol Nawrocki od samego początku, człowiek, który przecież nie budował tego środowiska, tylko został przez nie namaszczony, odbiera mu tlen.
Widać, że nie przełożył się sukces wyborczy Karolana Wrockiego na długotrwały sukces sondażowy, tak to określił Prawa i Sprawiedliwości.
Oczywiście widać, że pan prezydent prowadzi też...
w miarę autonomiczną politykę wobec frakcji politycznej, z którą jest powiązany, która dała mu zwycięstwo, czyli Prawa i Sprawiedliwości.
Zresztą dzisiaj przeczytałem, że to nie jest tak, że jest w jakiś sposób zależny
od nowogrodzkiej prezesa Kaczyńskiego, bo w przeciwieństwie do swojego poprzednika nie jeździ na nowogrodzką, tylko prezes jeździ do pałacu prezydenckiego, chociaż niekoniecznie główną bramą wjeżdża do niego.
Więc widzimy tutaj, że pan prezydent jest osobą, która ma duże pokłady niezależności.
To myślę jest akurat pozytywne, że nie jest człowiekiem sterowalnym politycznie.
Chciałbym tylko apelować do pana prezydenta, bo wątpię, że mnie usłyszy, żeby też myślał o jednoczeniu społeczeństwa polskiego, bo to jest najważniejszy priorytet, myślę, tej prezydentury.
Politycy niech dalej toczą swoje gry wojenne.
na poziomie narodowym, natomiast na poziomie międzynarodowym tutaj widać wyraźnie, że pan prezydent jednak współbrzmi z rządem i to jest dobre.
Natomiast jeszcze jedna ważna rzecz, skończmy z tą polaryzacją, bo to, że pan prezydent dostał poparcie tak dużej liczby wyborców, nie możemy o tym zapominać, że druga prawie, że połowa, bo różnica trzystu paru tysięcy głosów, głosowała za inną wizją Polski i za innym kandydatem.
Więc tutaj oczywiście pewne skróty myślowe i nadużywanie powoływania się na legitymację wyborców,
gdzie druga część społeczeństwa mówi nie, nie, takiej wizji Polski nie chcemy.
Bardzo dziękuję prof. Arkadiusz Modrzejewski, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego, był naszym gościem.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie odcinki
-
Braki pelletu na składach. Ekspert: Nikt nie pr...
04.02.2026 11:50
-
Możliwości odbudowy Ukrainy. Piotr Arak: Najist...
04.02.2026 10:05
-
Ppłk Korowaj o zatrzymaniu szpiega w MON: Zasko...
04.02.2026 09:40
-
Czy da się "bankować" sen? "Bard...
03.02.2026 21:05
-
Jak na rozwój sztucznej inteligencji wpłynie fu...
03.02.2026 20:59
-
Czy układ Nowy Start wygaśnie? "Wejdziemy ...
03.02.2026 20:48
-
Ruch polskich władz ws. afery Epsteina. "P...
03.02.2026 14:55
-
Koniec z czekoladową drożyzną? Analityk: Ma być...
03.02.2026 14:15
-
Zimowe awarie infrastruktury kolejowej. "N...
03.02.2026 11:55
-
Nie żyje Marian Kasprzyk, legenda polskiego bok...
03.02.2026 10:55