Mentionsy
Co czeka polską politykę w 2026 roku? "Po raz pierwszy od trzech lat będzie chwila oddechu"
Na początku roku, sprawdzamy jak będzie wyglądała polska scena polityczna. Jak będą układały się relacje rządu z prezydentem? Czy czekają nas wcześniejsze wybory? "Kluczowe będzie przegrupowanie się wszystkich ugrupowań do kolejnych wyborów parlamentarnych zapowiedzianych na 2027 rok. I oczywiście poradzenie sobie z sytuacją, kiedy nie ma wyborów. Przez ostatnie trzy lata cały czas żyliśmy w sytuacji przedwyborczej, albo powyborczej. Teraz będzie chwila oddechu. To też moment rozprężenia, który sprawia, że pewne decyzje dojrzewają, bo nie ma już tego sprężenia, które często widzimy przy kampanii wyborczej" – stwierdził w rozmowie z Kubą Śliwińskim w Radiu RMF24 prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Szukaj w treści odcinka
Noworoczny program w Radiu RMF24.
Przed nami kolejny rok, który z całą pewnością będzie wyjątkowo interesujący na polskiej scenie politycznej.
Czy czekają nas kolejne przetasowania w rządzie?
Jak będą układały się relacje rządu z prezydentem?
Czy czekają nas wcześniejsze wybory?
O tym wszystkim porozmawiamy już teraz w Radiu RMF24 z profesorem Jarosławem Flisem, socjologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dzień dobry Panie Profesorze.
Dzień dobry.
Jakie główne wyzwania stoją przed polską sceną polityczną w roku 2026?
Kluczowe będzie przegrupowanie się wszystkich ugrupowań do kolejnych wyborów parlamentarnych zapowiedzianych na 2027 rok.
No i jakieś poradzenie sobie z tą sytuacją, kiedy nie ma wyborów.
To już dość dawno takiego roku nie było.
A ostatni w 2020...
Przez ostatnie trzy lata cały czas żyliśmy w takiej sytuacji albo przedwyborczej, albo powyborczej.
No a teraz będzie chwila oddechu, ale czasami to też jest taki moment rozprężenia, który sprawia, że pewne decyzje dojrzewają akurat wtedy, bo nie ma już tego sprężu.
który często widzimy wtedy, kiedy jest kampania wyborcza, to zwieramy szeregi, bo musimy walczyć, no a później gdzieś, jak ta walka się już skończy, no to wtedy zaczynamy się rozglądać, no na przykład za tym, kto jest winien porażki, albo jak...
kto tam zasługuje na ordery i tak dalej.
Więc to jest, na tym polegają organizacje coraz lepiej, że działają dlatego, że coraz lepiej działają organizacje, dlatego, że przyglądają się temu, co robią źle i szukają jakichś rozwiązań.
A jakie będą relacje na linii rząd-prezydent w tym roku 2026?
Te spojrzenia zbliżą się do siebie, raczej ten rozdźwięk będzie, można powiedzieć, taki sam, czy wprost przeciwnie, ten rozdźwięk będzie jeszcze większy?
Trudno w tym momencie to ocenić.
To znaczy jest zupełnie nowa sytuacja.
Do tej pory jednak zwykle było tak, że albo było to szczęście, które ojcowie założyciele III RP zupełnie mimowolnie zapewnili prawu i sprawiedliwości, czyli że zawsze miało swojego prezydenta, jak akurat było u władzy.
i Aleksandra Kwaśniewskiego był raczej dobrym gliną niż złym gliną.
A złym gliną był Miller, lider w opozycji.
I tak sobie tam rozgrywali ten rząd.
Tymczasem teraz jest tak, że prezydent charakterologicznie i to, co go teraz widzimy cały czas, no to raczej jest złym gliną.
W tym, że nie bardzo widać chętnych na dobrego glinę, jeśli chodzi o partię byłą rządzącą, czyli główną partię opozycyjną.
Natomiast chętnych na złego glinę, to jest aż tam w nadmiarze.
Może trochę tam Morawiecki próbuje być tym dobrym gliną, ale to chyba dlatego, że jak pamiętamy z kampanii 2023 roku, bycie złym gliną strasznie mu słabo wychodziło.
Więc może to jest ten...
No ale na pewno jest tym, to mówią jego przeciwnicy wewnątrz partii, który chciałby tam więcej konfiturach, a mniej łajna.
Jeśli chodzi o ten marketing mix w polityce, który obserwujemy.
No ale do to trzeba by się jakoś dogadać z prezydentem.
To kluczowe będą tutaj nie tyle może relacje z premierem, bo one wydaje mi się, że jakoś będą pochodną tego, co się będzie działo generalnie po stronie opozycji, wliczając do prezydenta, co jest oczywiście
jakąś zupełnie nietypową sytuacją.
Jeszcze nigdy tak jawnie prezydent nie był liderem opozycji.
Nie stawiał sobie za celu zniszczenie rządu.
Nawet Kwaśniewski, to trochę nie tak to wyglądało.
Oczywiście, że niczym się nikt nie zajmował, jak zwalczaniem rządu.
No ale to było tak, że było to robione tak na miękko.
Znaczy nie tak, że wysyłamy dwa nagie miecze.
No ale to też zależy od tego, co tam się będzie działo, czy przede wszystkim w Prawie i Sprawiedliwości, czy uda się Jarosławowi Kaczyńskiemu wyciszyć te spory, czy partia to przeżyje w ogóle te spory, czy też pojawi się ktoś, na przykład prezydent.
który powie, słuchajcie, no dość tych tam wygłupów, premierem będzie, no i tutaj wskaże powiedzmy kogoś, powiedzmy Bogucki.
Mówi, a jak wy będziecie grzeczni, Czarnek z Morawieckim, to możecie być wicepremierami.
spraw społecznych i o tych, a teraz bardzo proszę, wszyscy gramy na kandydata na premiera wspólnego, a jak nie, to się wścieknę i nie liczcie, że któryś z was będzie kimkolwiek.
No i to wtedy zobaczymy, czy rzeczywiście prezydent przyjmuje przywództwo.
No bo do tej pory taką, mniej więcej, może nie aż tak otwarcie, ale jakoś taki komunikat był wysyłany przez Jarosława Kaczyńskiego, no teraz wygląda na to, że
że tak to słabo mu idzie opanowanie tych napięć.
No i pojawiają się takie głosy, że gdzieś się toczy walka o przywództwo.
Mi się wydaje, że ta walka o przywództwo oczywiście zawsze się gdzieś toczy, ale zobaczymy ją wtedy, kiedy trzeba będzie naprawdę coś rozstrzygać, a nie tam zastanawiać się, co zawetować z tego, co przygotował rząd.
Do tematu właściwie tych sporów wewnętrznych w Prawie i Sprawiedliwości jeszcze sobie wrócimy w ramach naszej rozmowy, ale przy okazji tego roku 2026 wydaje się, że będzie powracało to pytanie niemalże jak bumerang.
Kto powinien mieć więcej uprawnień, rząd czy może jednak prezydent?
Jakie jest pana zdanie w tej kwestii?
Ten układ jest w ogóle chory i leczenie go wymaga wzięcia pod uwagę tego, co już jest.
Nie tworzymy od nowa jakiegoś nowego bytu.
Nie kleimy, tylko kleimy z tych klocków, które już są.
I tak naprawdę jedyne racjonalne wyjście...
to byłby taki moment, takie realne połączenie.
To był poważny przeród kopernikański.
To znaczy, że wybieramy jednym głosem premiera i prezydenta.
Premier to jest taki karbowy u prezydenta, ale spięty z nim na stałe, tak jak wiceprezydent Stanów Zjednoczonych z prezydentem.
To nie jest taki bardzo oryginalny pomysł, żeby wybierać ludzi parami.
Zważywszy na to, że najbardziej widoczne na świecie stanowisko jest tak wybierane.
No i wtedy to może funkcjonować z jakimś sensem, no bo tak to jesteśmy skazani na te nieustające manewry, na różne podchody.
No i widzieliśmy już tyle tych układów premier-prezydent i chyba żaden z nich nie można uznać za funkcjonalny.
To znaczy trudno powiedzieć, żeby kiedykolwiek było tak, że premier z prezydentem zgodnie współpracują,
wzajemnie się uzupełniają, wzajemnie się szanują, są sobie potrzebni.
Idylla trochę.
Ale to zdaje się chyba na tym to polega.
Znaczy na przykład chcielibyśmy, żeby były relacje takie jak pomiędzy premierem a wicepremierem.
To widzimy, że tutaj nie było jakichś wielkich napięć.
Przez trochę tam pomiędzy...
pomiędzy Morawieckim i Sasinem, ale to dlatego, że był oberpremier.
To tak naprawdę Jarosław Kaczyński i tylko z tego powodu.
Ale tak normalnie w większości rządów jednak takich napięć nie ma.
Więc to jest jakoś pomyślane i że to ze sobą współgra.
Podobnie w bardzo wielu...
Setkach polskich miast są burmistrzowie i wiceburmistrzowie.
Jakoś nie ma takiego problemu, żeby wiceburmistrz tworzył osobną rzeczywistość polityczną.
No i dlatego wydaje się, że to był jakiś zupełnie chybiony pomysł, żeby to tworzyło jakąś równowagę, bo jak widać żadnej równowagi to nie tworzy.
Tworzy to patologię.
I trzeba by to zmienić.
Wydaje mi się, że rozstrzygając to w ten sposób, nie żeby kogo bardziej kochamy tatusia i mamusie, tylko żeby jednak oni startowali razem i po prostu byli duetem, który działa razem i jedzie na jednym wózku, a nie każdy próbuje swój wózek wypchnąć do przodu, a wykoleić tego drugiego.
Kończąc ten wątek, kończąc wątek relacji rząd-prezydent, jak ważne pana zdaniem będzie, jak ważne będą kwestie bezpieczeństwa, jak ważna będzie kwestia polityki zagranicznej w tej relacji w roku właśnie 2026?
No bardzo ważne, co tu dużo powiedzieć.
To, co się stanie z Ukrainą jest absolutnie fundamentalne dla polskiej sceny politycznej.
Pisać tutaj czarne scenariusze jest bardzo łatwo, ale odpukać, miejmy nadzieję, że nic się takiego nie stanie, że skończy się to najlepiej jak może.
Jak, no to na razie coraz trudniej to sobie...
wyobrazić, jak to się dzieje, ale widzieliśmy już niejedną taką historię, która skończyła się nagle, a niespodziewanie w sposób, którego nikt wcześniej nie przewidywał.
I to jest, miejmy nadzieję, taka sytuacja.
Od tego będzie zależeć i nasza wewnętrzna sytuacja, wewnętrzne napięcia, no i oczywiście to, co się będzie działo wszędzie wokół, od Finlandii po Turcję.
Dyskutujemy o tym, co wydarzy się w rodzimej polityce w roku 2026.
No to właśnie, panie profesorze, jak pan uważa, jak będą kształtowały się relacje koalicjantów?
No bo w tym roku 2025, w tym roku poprzednim, no niejednokrotnie między nimi były tarcia, były wręcz iskry.
No było tak, że były wybory prezydenckie, które wiemy, że są zawsze wstrząsem dla naszej sceny politycznej, wstrząsem większym niż może na to same kompetencje prezydenta zasługują.
No i wiadomo było, że w tej kampanii wyborczej rywalizują pomiędzy sobą kandydaci wszystkich sił koalicyjnych.
No, za wyjątkiem PESEL-u, który wystawił tu hołownię, żeby już się nie dręczyć po raz kolejny tym dwuprocentowym wynikiem.
No i wiemy, że to było duże wyzwanie, a z drugiej strony były też takie nadzieje, że nie trzeba się układać, bo za chwilę będzie prezydent z głównej siły rządzącej oczywiście koalicji i już nikt nie będzie mógł podskakiwać premierowi w takiej sytuacji.
Teraz się okazało, że rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana.
Nie tak to poszło.
No i stąd widać, że już trochę te napięcia się zmniejszyły, no bo i nie ma kampanii wyborczej i
I perspektywa utraty władzy po takim wyniku wyborów stanęła przed oczyma do wyborów nawet już nie dwa lata.
I stąd jest to moment na zastanowienie się.
Wiadomo, że te strategie mogą być bardzo różne i nikt nie ma tutaj jakiegoś pełnego
świetnego pomysłu, jak to zrobić.
Chociaż jeśli spojrzymy na nadzieję ostatnich 30 lat, to tych przypadków nie ma wiele, ale jednak dwa razy, kiedy obozowi rządzącemu udało się utrzymać przy władzy, czyli 2011 i 2019 rok, to właśnie wtedy, kiedy napięcia pomiędzy koalicjantami były najmniejsze.
Kiedy albo było jakoś trzymane w ryzach.
To długa historia, z jakiego powodu.
Najczęściej z powodu Staszaka.
W takim sensie, że Lewica czekała, żeby zastąpić PSL z Koalicją Obywatelską, z Platformą Obywatelską, a z drugiej strony Kukiz był Staszakiem na Ziobrę i Gowina.
w ramach takiej prawie zjednoczonej prawicy.
No ale faktem jest, że te napięcia były mniejsze.
I to jest bardzo ważne.
Pytanie, czy coś się tutaj zmieni, czy te wnioski z tych dwóch przypadków będą wyciągnięte, czy wniosek z tego, że jak się tak...
spina nieustająco jak przed wyborami prezydenckimi, to wszyscy je przegrywają, bo taki jest ostateczny wynik.
To znaczy, że nikt z trójki kandydatów obozu rządzącego nie mógł się w jakimkolwiek sensie czuć zwycięzcą.
To znaczy Trzaskowski przegrał z Nawrockim, Hołownia przegrał z Braunem.
Biejat przegrała z Andbergiem, to każdy... Każdy ma swoją porażkę.
Tak, to i oczywiście tam jeszcze zmęcamy hołownię, a więc to każdy na swoim poziomie nie osiągnął sukcesu, więc jest to coś do przemyślenia w takiej sytuacji.
No to oczywiście wiadomo, że te rzeczy nie są łatwe i nigdzie na świecie nie są łatwe.
Wiemy, że na przykład w takiej Finlandii, która ma tam jakieś
wedle wszystkich badań, niezwykłe pokłady w dobrowolnej kooperacji, no to średni czas trwania rządu przez 50 lat wynosił półtora roku.
A to przynajmniej, średnio co najmniej raz się zmieniał rząd w trakcie kadencji pomiędzy wyborami.
No to wiemy, że to naprawdę jest coś, co jest niewyobrażalne na szczęście u nas, jak do tej pory.
Znaczy, zdarzały się w latach 90. różne takie przypadki, ale nie na taką skalę, jak
Także to nie jest łatwe.
I wiemy też, że im więcej jest partnerów koalicyjnych, tym większa szansa, że rząd się posypie, bo to są statystyki ogólnoświatowe i bezapelacyjne, co nie znaczy, że to się musi zdarzyć, no bo to jednak nie są muszki owocówki.
To są realni ludzie, którzy mogą się uczyć na swoich błędach.
I wiadomo, że dobre rozwiązania powstają dzięki doświadczeniu, a doświadczenia powstają dzięki złym rozwiązaniom.
No i tych związanych ćwiczyliśmy już w Polsce bardzo wiele.
W 2023 roku było najświeższe przypomnienie, że jeśli obóz rządzący traci stabilną większość w Sejmie, to oddaje władzę.
I tak do tej pory było, od 1990 roku było zawsze.
A jak zachowuje stabilność w parlamencie, no to ma szansę na to, żeby tą władzę utrzymać.
Panie profesorze, wspomniał pan oczywiście nazwisko Szymona Hołowni.
10 stycznia Polska 2050 wybierze nowego przewodniczącego i myśli pan, że zmiana szefa tego ugrupowania, a wiemy, że nie będzie nim właśnie Szymon Hołownia, wpłynie w jakiś sposób na relacje w koalicji?
Na pewno jak nie będzie tego sporu, że zostanie rozstrzygnięty w jakiś sposób, to się zmieni sytuacja.
Zobaczymy jaki będzie pomysł tego nowego lidera na to, żeby się odróżnić, żeby jakoś z tej sytuacji wyjść, w którą...
Jakoś jednak się wpakowało to ugrupowanie za sprawą swojego poprzedniego lidera.
Wiemy, że to jest akurat to ugrupowanie, które ma najwięcej do stracenia patrząc na dzisiejsze sondaże.
Wiadomo, że zanim gruby schudnie, chudy umrze z mgodu, więc to akurat...
Wiemy też, że doświadczenia wcześniejszych takich partii Ruchu Palikota, Nowoczesnej, Samoobrony, czy LPR-u, to nie były najciekawsze.
Chociaż akurat Samoobrona i LPR się utrzymały po jednej kadencji.
Więc to nie jest tak, że nowe partie są z góry skazane na porażkę.
Już pomijając kwestię Platformy i PiSu.
Ale też tak samo oczywiście Kukiz jest wśród tych, którzy się
którzy się jakoś zapisali bardzo krótko na polskiej scenie politycznej.
Ale taka Konfederacja też się wydawało, że może być sezonowym bohaterem, gwiazdą jednego sezonu, a jakoś się trzyma cały czas.
jak jeszcze długo, ale ale Hołownia, czy Polska 2050 ma tutaj coś do przemyślenia.
Czym się będzie różnić?
Teoretycznie wszyscy Polacy patrząc po sondażach, są dalecy od entuzjazmu, jeśli chodzi o partie polityczne, więc teoretycznie można by coś zrobić tutaj dobrego.
No bo na takim tle wydawałoby się, że jest się łatwo wyróżnić.
Zrobić coś, co zaktywizuje obywateli, otworzy się, no tyle tylko, że
Znaczy można było to zrobić dwa lata temu.
Byłoby to bez wątpienia łatwiejsze.
Bo i wybory samorządowe były, no i było się na fali po tych wszystkich sukcesach, sameflix i tak dalej.
No ale wiemy patrząc na minione 30 lat, że już wiele ugrupowań było składanych do grobu i nie w każdym przypadku to się potwierdziło.
Także to zawsze jest tak, że można, no trzeba się starać.
To bez starania się samo nie wyjdzie i raczej tym staraniem nie powinno polegać na awanturowaniu się, bo wiemy, że ci, którzy na przykład, no tak jak Ruch Palikota, podgrzewali, robili coraz ostrzejsze happeningi, no to nie przyniosło im takiego sukcesu.
Panie profesorze, czy w bieżącym roku, roku 2026, czekają nas wcześniejsze wybory parlamentarne?
Byłbym bardzo, bardzo zdziwiony.
Do tej pory dwa razy odbyły się w Polsce wybory przyspieszone.
Za każdym razem ci, którzy wcześniej mieli większość w Sejmie oddawali władzę z przytupem.
Więc nie sądzę, żeby ktoś trzeci raz próbował.
Chociaż wiemy, że na przykład jeśli chodzi o rejestrację listy koalicyjnej,
Tak, to też po dwóch wcześniejszych próbach, jednak niektórzy spróbowali, konkretnie trzecia droga, oscylując gdzieś tak właśnie, wcale nie tak daleko od tego progu dla koalicji.
No i wiemy, że jakoś im się udało, chociaż też nie na dłuższą metę.
Ale tak czy owak jest tak, że nie bardzo widać sobie się, co mogłoby skłonić w tym momencie do tego, żeby zrobić takie...
przyspieszone wybory.
Wiemy, że w tej systemie jakby przewidywalnego prawa się trochę kończy, że mamy ten tak zwany dualizm prawny, każdy ma swoje prawo, ale wydaje się, patrząc na to, co się zdarzyło także przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich, że przynajmniej wybory jakoś się bronią przed tym, żeby
żeby tutaj coś kombinować.
Więc zobaczymy, co tam się będzie działo przy okazji uchwalenia budżetu i różnych innych podobnych okoliczności, gdzie są te niby furtki dość wąskie, jeśli chodzi o możliwość rozwiązania wcześniejszego parlamentu wbrew jego woli, bo to jest tutaj kluczowe.
No ale też nie wiemy, co by z tego mogło wyjść.
Wiemy, że wszystkie próby kombinowania z wyborami do tej pory zwykle kończyły się porażką kombinatorów.
Tak się akurat składa, że jest to naprawdę piękna biblioteka przypadków.
Zwykle bym sobie tak to mówił, że manipulacje z wyborami to jest taka bardzo groźna broń, tak jak Nunchaku, tylko że...
Bardzo łatwiej trafić w swoją głowę niż w głowę przeciwnika.
I akurat wydaje się, że tu Prawo i Sprawiedliwość ostatnio tego doświadczyło, robiąc referendum przy okazji wyborów parlamentarnych, co miało być wunderwaffe i w ogóle doprowadzić do tego, że będzie cztery z przodu.
No a jak się okazało...
No i taki był taki był tego efekt.
Także to mam nadzieję, że nikt to nie będzie kusić, bo to oczywiście jest bardzo pouczające.
Jak ktoś po raz kolejny próbują zużyć tego manipulacyjnego nunchaku, uderzy się we własną głowę, ale no...
Ale lepiej tego nie powtarzać.
Zresztą zupełnie świeży manewr związany z przycięciem funduszy w czasie kampanii prezydenckiej w głównej partii opozycyjnej.
No też się nie skończył jej porażką.
No wiadomo, że to zawsze się szuka jakichś poważnych usprawiedliwień dla tych wszystkich pomysłów.
Co my tu teraz robimy, żeby
żeby przychylić szalę na swoją stronę, ale zwykle się to kończy dokładnie tak samo.
Ale wiemy, że polityka bywa nieprzewidywalna, głównie z tego powodu, że od rządzenia mózg się zmienia i po prostu jest tak, że stosunkowo łatwo się oderwać od rzeczywistości, jak się zamknie w taki...
w takiej bańce.
Mówi stary warszawski dowcip, o czym się rozpoznaje, że się nie jest ministrem.
O tym, że się wsiada do samochodu, siada z tyłu, a on nie jedzie.
Bardzo mi się podobają, panie profesorze, zarówno te porównania, jak i te maksymy, no i te żarty rzeczywiście, które niestety mają przełożenie na te...
Naszą realną rzeczywistość.
Panie profesorze, skoro wywołaliśmy temat Prawa i Sprawiedliwości, no to wracamy do tego, co się dzieje właśnie wewnątrz tego ugrupowania.
Jak pana zdaniem potoczy się dalej ten konflikt w PiS-ie?
Pytanie, czy Jarosław Kaczyński straci władzę w partii, no a być może ktoś inny okaże się tym totalnym, kompletnym przegranym w tej sytuacji.
Na pewno te napięcia są bardzo duże i właśnie taki moment w połowie kadencji jest tym momentem najtrudniejszym, bo jeszcze się nie zbieramy do, nie mobilizujemy do wyborów, ale już na tyle
się ogarnęliśmy po wyborach, po poprzednich, żeby się zorientować, jakie są różne opcje na stole, jakie są różne warianty.
Wiemy, że to nigdy nie był łatwy układ.
Zresztą w ogóle wszędzie w polityce to nie jest...
łatwe, ale tutaj szczególnie, no dlatego, że te poszczególne nurty miały zupełnie różne wyobrażenia, ale też zupełnie różne standardy, jeśli chodzi na przykład o posłuszeństwo zdaniem Jarosława Kaczyńskiego.
Są tacy, którzy po prostu na jego dźwięk, jego nazwiska, no stają maślanych oczu, jak mi to powiedział jeden z dziennikarzy.
relacjonujących wydarzenia sejmowe i na bieżąco patrzących w oczy politykom.
Widział, tak.
No są tacy, którzy potakują, bo trzeba w myśl zasady, po co babci denerwować, jeśli babcia cieszy.
a tak naprawdę czekają, tylko odliczają, kiedy to się wreszcie skończy.
I są różnice co do tej strategii, o czym już mówiliśmy, to znaczy czy...
pozyskiwanie wyborców to raczej polega na tym, że obrzucamy naszych przeciwników łajnem, czy raczej na tym, że dostarczamy wyborcom konfitury.
No i jaka mikstura pomiędzy tymi dwoma składnikami, jak tutaj ich za bardzo nie przemieszać, bo to jest ryzykowne zawsze.
I tutaj też się toczą tego typu spory, plus oczywiście są spory biograficzne.
które tam w partii tak bardzo zorientowanej na przeszłość jednak bywają wypominane.
Kto tam kiedyś był i w tym i to się... Wiadomo, że jak ktoś chce uderzyć, to ki zawsze znajdzie.
Ale to jest coś takiego, że to nie jest taka zwarta drużyna, którą kiedyś Prawo i Sprawiedliwość było.
To przekształcenie w partię masową zawsze na tym polega, że musimy wziąć takich ludzi, z którymi
To może niekoniecznie byśmy musieli spędzać wakacje.
A bo konie kraść.
No i po prostu to tak się dzieje.
Do tego system wyborczy jest taki, który napędza te wszystkie podchody.
No warto tu spojrzeć na to, co się działo w ostatnich wyborach, kiedy...
suwerenna już wtedy Solidarna Polska ograła jednak swoich kolegów z PiSu rozpaczliwie.
PiS stracił 40 mandatów z posiadanych 200, tam odliczając przystawki, a suwerenna Polska nie straciła żadnego.
Panie profesorze, to na koniec króciutko.
Czego by pan sobie życzył właśnie w tym naszym życiu politycznym na ten rok 2026?
Pewnie króciutko się nie da, ale może taka delikatna pigułeczka.
można by sobie życzyć, żeby było mniej tego wrestlingu amerykańskiego.
Żeby to przestało wyglądać groźniej niż funkcjonuje i żeby porzucili w tym roku liderzy dwóch głównych partii, a bardziej może ich orszaki, nadzieję na to, że drugą stronę da się zniszczyć.
Wiemy, że to nie bardzo wychodzi, jeśli spojrzymy na minione 25 lat i że różne osoby jednak cały czas wracają, więc lepiej się jednak ułożyć niż marzyć o tym, że owszem zakopiemy topór wojenny, ale obok grobu naszego przeciwnika.
Pan profesor Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, był razem z nami w Radiu RMF24.
Panie profesorze, wszystkiego najlepszego na Nowy Rok i bardzo serdecznie dziękuję.
Dziękuję pięknie i wzajemnie.
Ostatnie odcinki
-
Możliwości odbudowy Ukrainy. Piotr Arak: Najist...
04.02.2026 10:05
-
Ppłk Korowaj o zatrzymaniu szpiega w MON: Zasko...
04.02.2026 09:40
-
Czy da się "bankować" sen? "Bard...
03.02.2026 21:05
-
Jak na rozwój sztucznej inteligencji wpłynie fu...
03.02.2026 20:59
-
Czy układ Nowy Start wygaśnie? "Wejdziemy ...
03.02.2026 20:48
-
Ruch polskich władz ws. afery Epsteina. "P...
03.02.2026 14:55
-
Koniec z czekoladową drożyzną? Analityk: Ma być...
03.02.2026 14:15
-
Zimowe awarie infrastruktury kolejowej. "N...
03.02.2026 11:55
-
Nie żyje Marian Kasprzyk, legenda polskiego bok...
03.02.2026 10:55
-
Kolejna runda negocjacji Rosja-Ukraina-USA. &qu...
03.02.2026 10:30