Mentionsy
Dorota Łoboda: Wzrost gospodarczy? Nie da się tego zrobić w ciągu dwóch lat
– Chcielibyśmy po 2027 roku nadal z naszymi partnerami współtworzyć rząd i miejmy nadzieję, że koalicjanci przezwyciężą swoje wewnętrzne trudności i zaczną odbudowywać poparcie – powiedziała w rozmowie z Joanną Ćwiek-Świdecką rzeczniczka Koalicji Obywatelskiej, posłanka Dorota Łoboda, odnosząc się do sondaży, które obecnie nie dają koalicji KO, PSL, Polski 2050 i Lewicy szans na utrzymanie władzy.
Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.pl
Szukaj w treści odcinka
Mija dwa lata od ostatnich wyborów parlamentarnych.
Jak dziś Polacy oceniają rządzącą koalicję i czy zagłosują na nią znów w 2027 roku?
O tym w dzisiejszym programie Rzecz o Polityce.
Joanna Ćwiks-Widecka, zapraszam.
A ze mną w studio pani Dorota Łoboda, posłanka Koalicji Obywatelskiej, rzeczniczka klubu Koalicji.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Pani posłanka, dwa lata rządów.
Jak pani ocenia?
Dwa lata od wyborów, bo rządzimy oczywiście od grudnia, bo jednak pan prezydent zadecydował, żeby przejęcie władzy opóźnić.
Ale rzeczywiście wybory dwa lata temu.
Dużo rzeczy się udało.
Na wiele rzeczy z realizacją jeszcze musimy poczekać.
Natomiast ja oceniam pozytywnie te dwa lata w Sejmie i myślę, że naprawdę robimy wszystko, żeby przywrócić ład po ośmiu latach rządów PiSu.
Ale nie jest to łatwa koalicja.
Nie jest to łatwa koalicja oczywiście i tego nikt z nas nie ukrywa.
W koalicji ścierają się różne poglądy, różne przekonania.
Każdy z polityków szedł ze swoimi wartościami, ze swoimi przekonaniami.
Są rzeczy, które łączą nas wszystkich w koalicji.
Chęć przywracania praworządności, prace dotyczące programów społecznych czy gospodarczych, obronność, polityka międzynarodowa.
I to są te rzeczy, w których jest wspólny mianownik.
Ale oczywiście mamy i konserwatywne skrzydło w postaci PSL-u i części Polski 2050 i lewice.
I tutaj te zgrzyty są widoczne, szczególnie przy tematach, które są dla mnie szczególnie ważne.
Prawa kobiet, prawa osób LGBT, ale też różne spojrzenie na ochronę zdrowia czy na edukację.
Nie jest łatwo, ale też do tego 2027 roku w tej koalicji na pewno dotrwamy, żeby jeszcze realizować program, z którym każdy z nas do wyborów szedł.
A koalicja obywatelska trochę nie obrywa po głowie za to, że tu jest konserwatywne Polskie Stronnictwo Ludowe, tu jest Lewica, a wy macie też swoje postulaty 100 konkretów na 100 dni, które nie dowieźliście.
Oczywiście, że Koalicja Obywatelska obrywa najbardziej, bo jest największym koalicjantem.
Mamy swojego premiera, którym jest Donald Tusk.
Mamy największą siłę w parlamencie i oczywiście, że też w związku z tym Polacy obciążają nas największą odpowiedzialnością za działania rządu.
Staramy się być tym partnerem w koalicji, który jest najbardziej przewidywalny, który nie wdaje się w spory, bo też...
Kampania prezydencka chociażby, ale nie tylko, pokazała nam, że Polki i Polacy bardzo źle oceniają wewnętrzne spory w koalicji, że nie chcą słuchać o tym, jak jeden koalicjant z drugim koalicjantem obraża się w mediach społecznościowych albo w niezbyt elegancki sposób pokazuje różnicę zdań.
Różnice zdań są, na tym polega demokracja, ale też dojrzałość polityków powinna polegać na tym, żebyśmy te sprawy załatwiali za zamkniętymi drzwiami, a Polki i Polacy, żeby widzieli efekty
naszych działań, a nie byli świadkami sporów.
A da się załatwić za zamkniętymi drzwiami kwestie na przykład aborcji?
Co w ogóle z tymi projektami?
Jeśli da się to załatwić, to tylko w spokojnych negocjacjach, dlatego że obrzucanie się w mediach społecznościowych zarzutami, czyja to jest wina i kto jest hamulcowym, na pewno takim negocjacjom nie sprzyja.
Te negocjacje się toczą.
Tutaj oczywiście nie ma co ukrywać, że Polskie Stronnictwo Ludowe jest konserwatywnym ugrupowaniem i oni od początku mówili, że nie są zwolennikami legalnej aborcji do 12 tygodnia.
Niestety również część polityków Polski 2050 takich rozwiązań nie popiera.
No ale też nasza odpowiedzialność polega na tym, żeby mimo wszystko próbować wynegocjować tyle, ile się da.
Podobnie jak w kwestii związków.
A w ogóle coś wynegocjować w sprawie aborcji?
Ja myślę, że się da, tylko my musimy sobie odpowiedzieć na jedno pytanie.
Czy chcemy zrobić mały krok do przodu, który nie zadowoli z całą pewnością kobiet?
Czy chcemy pozostawić sytuację taką, jaka ona jest?
Nie ma większości w tym Sejmie dla legalnej aborcji do 12 tygodnia i to mówię z bólem, bo miałam nadzieję, że chociażby po wyborach prezydenckich będziemy mieć wsparcie w Pałacu Prezydenckim i gdyby prezydentem był Rafał Trzaskowski, to wsparłby nas też w tych negocjacjach.
Nie mamy większości dla legalnej aborcji.
Ostatecznie mamy prezydenta, który jasno powiedział, że zawetuje każde rozwiązanie, które by liberalizowało te drakońskie przepisy antyaborcyjne, które są w Polsce.
No ale ja mimo wszystko uważam, że powinniśmy prezydentowi podkładać ustawy takie, jakie są możliwe do uchwalenia w tym Sejmie.
Jaki może być możliwy kompromis?
Powrót do tak zwanego kompromisu aborcyjnego?
Dlatego nie nazywamy kompromisem, bo to słusznie złości kobiety, bo to nie był kompromis zawarty przez polskie państwo z kobietami, tylko to był kompromis zawarty przez konserwatywnych polityków z kościołem katolickim.
Kobiety nie miały tu nic do powiedzenia i tak naprawdę w 93 roku wprowadzono nam zakaz aborcji z trzema wyjątkami i taki zakaz funkcjonował do 2020 roku.
Kiedy Trybunał Julii Przyłębskiej zlikwidował też jedną z przesłanek, czyli możliwość terminacji ciąży w przypadku wad płodu.
No i pytanie, czy powrócić do tego stanu sprzed orzeczenia Przyłębskiej?
Tu są zdania podzielone, ale mamy jeszcze na stole dekryminalizację, co do której jest światełko w tunelu, że uda nam się porozumieć z Polskim Stronnictwem Ludowym, czyli że wreszcie zakończymy w Polsce z karaniem osób, które pomagają kobietom w przerywaniu ciąży w sytuacji, w której państwo niestety nie jest w stanie adekwatnej pomocy kobietom zapewnić.
Na razie skupiamy się na związkach partnerskich i tak się umówiliśmy z koalicjantami, że to jest pierwsza trudna sprawa, którą musimy jako koalicja przejść wspólnie i tu widzę możliwość pozytywnego finału i potem zajmiemy się kolejną trudną sprawą, czyli prawem do przerywania ciąży.
No właśnie, kiedy sprawa związana ze związkami partnerskimi może być w Sejmie, kiedy może być przygłosowana?
Jak to będzie wyglądało?
Mamy nadzieję, że będziemy pracować nad projektem rządowym i Katarzyna Kotula, która robi przez półtora roku swojego ministrowania jako ministra równości, a teraz też jako osoba odpowiedzialna za to w KPRM, żeby ten projekt rządowy wyszedł.
I wygląda na to, że jest porozumienie i że ten projekt...
Choć również nie będzie to projekt, który zadowoli wszystkich.
To nie będzie projekt, z którego ja będę zadowolona.
To nie będzie projekt, z którego będą zadowolone osoby, które chcą te związki zawierać, ale będzie on krokiem do przodu i wielki szacunek dla osób, które nad tym pracują i które były w stanie się mimo wszystko porozumieć na tyle, że taki...
Projekt, który jest wynikiem trudnych negocjacji wyjdzie wreszcie z rządu.
No i mam nadzieję, że do końca roku do Sejmu trafi i że będziemy mogli nad nim pracować i sprawdzić Karola Nawrockiego, który mówił, że pewne rozwiązania dotyczące związków partnerskich, czy też jak on to nazywał statusu osoby bliskiej będą przez niego podpisane.
Czyli rozumiem, że sprawa aborcji wraca po nowym roku.
Sprawa aborcji wraca po tym, jak rzeczywiście okaże się, że jesteśmy w stanie trudne projekty wspólnie jako koalicja procedować.
Takim testem będą związki partnerskie.
A inne obietnice, czy inne oczekiwania rozliczenia rządu Prawa i Sprawiedliwości, bo to dla waszych wyborców też jest ważne?
Ale to konsekwentnie się dzieje.
Posłowie, politycy, którzy byli odpowiedzialni i którzy nadużywali władzy mają już odbierane immunitety.
Mamy zarzuty, akty oskarżenia, czy to w aferze RARS, czy Collegium Humanum, czy w Funduszu Sprawiedliwości.
Więc te procedury działają.
My robimy wszystko zgodnie z prawem i w granicach prawa.
To nie jest tak, że zemsta polityczna przysłoni nam prawo.
I zarówno Adam Bodnar, który rozpoczął te działania, jak i Waldemar Żurek, który je kontynuuje, działają tak, jak powinien działać odpowiedzialny minister prokurator generalny, czyli zgodnie z prawem.
A prawo niestety wymaga czasu i pośpiech tu nie jest dobrym doradcą.
Wybory są za dwa lata i tak jak powiedziałam, są już zarzuty, są akty oskarżenia, będą się te postępowania toczyły i ja rzeczywiście też chciałabym, żeby osoby odpowiedzialne za nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości, czy osoby, które były odpowiedzialne za zarządową agencję rezerw strategicznych i za pieniądze, które wydawaliśmy nienależycie i trafiały do osób, do których nie powinny trafiać, że te osoby zostaną ukarane.
Że osoby, które były odpowiedzialne za podsłuchiwanie Pegasusem, nie tylko polityków opozycji, ale bogu ducha winnych żołnierek, które zgłosiły molestowanie i mobbing w pracy i zamiast wykorzystać system Pegasus do inwigilowania sprawców, to posłużył on do inwigilowania ofiar.
Tak być nie powinno i liczę na to, zarówno Komisja ds.
Pegasusa, jak i prokuratura działają i że osoby, które są za to odpowiedzialne, w tym Zbigniew Ziobro, zostaną ukarane.
Podejrzewam, że im bliżej wyborów, tym więcej się będzie działo.
Zapewne tak, ale to jest naturalny proces, bo po prostu te działania przyspieszają.
Najdłużej trwa zawsze gromadzenie materiałów, stawianie zarzutów, przygotowywanie aktów oskarżenia.
Teraz te rzeczy są już w większości gotowe i możemy liczyć na przyspieszenie.
Ale też ja chcę powiedzieć, że...
kiedy się rozmawia z Polkami i Polakami, to jest to oczywiście istotny temat, ale tak naprawdę to, co jest dla Polaków ważne, to jest ochrona zdrowia, to jest edukacja, to są ich codzienne warunki, to jest...
Wszyscy o tym mówią.
Problem związany z demografią i największe wyzwanie przed jakim stoimy.
To jest problem dostępności mieszkań.
To jest problem wykluczenia transportowego.
I tymi rzeczami rząd Donalda Tuska się zajmuje na poważnie.
I te rzeczy się dzieją i idą do przodu.
Jeżeli mówimy o edukacji, to też są zarzuty, że dzieje się.
zbyt wolno, że w szkole się nie zmienia, że jest teraz ten problem z godzinami ponadwymiarowymi, że obniżyły się pensje nauczycieli.
Jest duże niezadowolenie w środowisku edukacyjnym, oświatowym.
Tak, my słyszymy te głosy niezadowolenia, ale też przypomnijmy z czym my się porównujemy.
Mamy w tej chwili kuratoria, które zostały odpartyjnione, odpolitycznione.
Mamy kuratorów, którzy są wsparciem dla szkół, którzy nie są straszakiem.
Dyrektorzy i dyrektorki, nauczycielki i nauczyciele nie muszą się bać, kiedy organizują w swoich szkołach.
zajęcia dodatkowe, spotkania z ciekawymi ludźmi, tygodnie konstytucyjne czy tęczowe piątki.
Naprawdę atmosfera strachu w szkołach zniknęła.
Nauczycielki i nauczyciele dostali na początku naszej kadencji obiecane i rekordowe podwyżki 30 i 33%.
Ja wiem, to było półtora roku temu.
I ja rozumiem, że te zarobki cały czas nie są satysfakcjonujące i dlatego liczę na to, że do końca tej kadencji projekt obywatelski, który jest w parlamencie dotyczący powiązania wynagrodzeń nauczycieli ze średnią płacą w gospodarce zostanie uchwalony i takie rozwiązanie zostanie wprowadzone.
Ono jest bardzo przez nauczycieli oczekiwane.
Odchudziliśmy podstawy programowe, wprowadziliśmy edukację zdrowotną, edukację obywatelską.
Od 2026 roku kompas jutra, czyli kompleksowa reforma, która wprowadzi naszą szkołę naprawdę na nowoczesne tory i tutaj pośpiech też nie jest dobrym doradcą.
Finlandia swoją reformę przygotowywała 7 lat zanim rozpoczęto konkretne zmiany.
To nie może być tak, jak było za czasów Anny Zalewskiej, która w pół roku zdemolowała cały system edukacji.
My się do tej pory borykamy z problemami, które zrodziła ta zmiana, tak nieprzemyślanie wprowadzona.
Więc te rzeczy w edukacji się dzieją, choć oczywiście też rozumiem nauczycielki i nauczycieli, że chcieliby zarabiać więcej i mam nadzieję, że ten projekt obywatelski wejdzie w życie.
Z edukacją zdrowotną nie do końca wyszło, znaczy nie ma jeszcze danych, ale słyszymy z różnych miast.
Historyczny opór prawicy i kłamliwe głosy episkopatu nie pomogły z całą pewnością.
I tutaj mam nadzieję, że ten pierwszy rok jednak pokaże, że to jest dobry przedmiot, że nie ma tam niczego, co zaszkodziłoby młodym osobom, że to jest przedmiot potrzebny.
I mam nadzieję, że po tym pierwszym roku podejmiemy rozmowę
jak dalej ten przedmiot prowadzić, czy nadal powinien być on nieobowiązkowy, czy powinniśmy wprowadzać w nim jakieś zmiany.
Natomiast dobrze by było, żeby po drugiej stronie był racjonalny partner, który rozmawia na argumenty, który nie kłamie i który nie wprowadza rodziców w błąd.
Ale wiemy, że jeżeli będzie fakultatywny, to zawsze jak można nie iść na jakąś lekcję, czy iść, to lepiej nie iść.
Oczywiście, że tak jest.
I tutaj nie ma się co oszukiwać, szczególnie w szkołach ponadpodstawowych.
Siedma, ósma klasa.
Młodzież, która jest obciążona rzeczywiście nauką w dosyć taki istotny sposób, będzie z zajęć nieobowiązkowych rezygnować.
Natomiast pamiętajmy też, że...
Reforma, która wejdzie w 2026 roku ma też za zadanie jednak trochę to obciążenie zmniejszyć i to nie chodzi o to, że młodzi ludzie będą gorzej wykształceni.
Chodzi o to, że w tej chwili obciążamy ich ponad miarę i liczbą godzin spędzanych w szkole i nauką na pamięć i przestarzałymi podstawami programowymi, które dają mało miejsca na myślenie krytyczne.
Na wyszukiwanie informacji, sprawdzanie, które są prawdziwe, a które są fake newsami.
Na autonomię nauczyciela.
Więc myślę, że wraz z wprowadzaniem nowego modelu nauczania będzie też czas na rozmowę o edukacji zdrowotnej i o tym, jak ją realizować w sposób obowiązkowy dla wszystkich.
Czas na rozmowy o sprawach merytorycznych będzie wtedy, kiedy...
W koalicji będzie spokój i ciągle nie wiadomo co z Polską 2050 i z Katarzyną Pełczyńską na Łęcz, czy zostanie wicepremierem.
Co tu się dzieje, że ta koalicja wytrzyma kolejne dwa lata i czy może jest decyzja w sprawie Katarzyny Pełczyńskiej na Łęcz?
My niezależnie od tego, kto będzie rządził Polską 2050, oczekujemy od tego ugrupowania, że będzie stabilnym i przewidywalnym partnerem w koalicji.
Teraz rzeczywiście ta partia boryka się z wewnętrznymi trudnościami, z wyłanianiem nowego lidera ugrupowania po tym, jak Szymon Hołownia zapowiedział, że wycofuje się z polityki.
Jak ostatecznie będzie, to czas pokaże, bo ani nie wiemy, czy Szymon Hołownia zostanie wysokim komisarzem do spraw uchodźców przy ONZ-cie,
Jeśli nim zostanie, no to odejdzie z polityki, jeśli nie, to pytanie jaką decyzję podejmie co do swojej dalszej obecności w parlamencie i w partii.
Ostateczna decyzja co do stanowiska wicepremiera leży w rękach premiera Donalda Tuska i on tę decyzję podejmie.
Zapewne w listopadzie, wtedy kiedy też będą zmiany w fotelu marszałka Sejmu.
Natomiast my dość cierpliwie czekamy na to, aż Polska 2050 zapanuje nad pewnym chaosem, który w tym ugrupowaniu się w tym momencie pojawił.
Bo to, co jest dla nas najważniejsze, to nie kto będzie przewodniczył tej partii, tylko z kim my będziemy rozmawiać dalej w koalicji, żeby realizować
zobowiązania, na które się umawialiśmy z Polkami i Polakami dwa lata temu.
Ale jest to trochę szantaż polityczny, że koalicja rządząca potrzebuje polityków, posłów Polski 2050.
Oni szantażują, że mogą wyjść.
Nie do końca tak jest, dlatego że kiedy rozmawia się z posłankami i posłami Polski 2050, to oni nie zapowiadają zmiany frontu i tego, że nie chcieliby głosować razem z koalicją 15 października.
Więc oczywiście ta współpraca do tej pory układała się dobrze i mam nadzieję, że będzie tak dalej.
Wracamy trochę do początku naszej rozmowy, czyli do tego koalicjanta, który musi być najbardziej odpowiedzialny, bo jest najsilniejszy.
I takim koalicjantem jest Koalicja Obywatelska, dlatego my też nie dajemy się wciągać w takie podszczypywania i w gry, które próbują czasem niektórzy politycy mniejszych koalicjantów, no bo nasza odpowiedzialność musi polegać na tym, że ten okręt musi płynąć w jednym kierunku i ktoś tym okrętem steruje, tym kimś jest Donald Tusk i tutaj on będzie ostatecznie decydował o kształcie rządu, choć oczywiście po partnersku traktujemy każdego z koalicjantów.
No właśnie, jeżeli mówimy o sondażach i notowaniach i koalicji rządu, to mamy sondaż i bryźla Rzeczpospolitej, z którego wynika, że 65% ankietowanych ocenia rząd, że rządzi gorzej niż się spodziewano, 27% że zgodnie z oczekiwaniami, chyba tylko 3% że lepiej niż się spodziewano.
To nie są dobre sondaże dla was.
Ja rozumiem, że oczekiwania były olbrzymie, że po ośmiu latach rządów Prawa i Sprawiedliwości Polki i Polacy, którzy oddali głos na ugrupowania tworzące teraz koalicję 15 października wiązali ze zmianą władzy wielkie nadzieje i oczekiwali, że ta zmiana nastąpi szybko.
Ale ani wzrost gospodarczy, ani zmiany w edukacji, ani przywracanie praworządności...
Nie toczy się szybko, nie da się tego zrobić w ciągu pół roku, ani nawet jak widać w ciągu dwóch lat.
Tutaj my musimy nieustająco apelować o cierpliwość i o docenienie tego, co już się udało zrobić i trochę o kredyt zaufania na kolejne dwa lata.
My w ciągu tych dwóch lat będziemy kolejne obietnice realizować, ale też musimy pamiętać, że...
Cały czas mamy w Pałacu Prezydenckim hamulcowego i tutaj na przykład przywracanie praworządności jest najlepszym dowodem na to, że pewnych rzeczy bez współpracy z Pałacem Prezydenckim nie da się przeprowadzić.
Były propozycje Adama Bodnara, były ustawy, które przechodziły przez Sejm i były wetowane lub wysyłane do Sejmu.
Karol Nawrocki już w pierwszych tygodniach swojego urzędowania pokazał, że nie będzie podążał drogą Andrzeja Dudy, tylko będzie dużo bardziej wkładał kijek w szprychy rządu koalicji 15 października.
I rzeczywiście wetuje kolejne propozycje i tutaj propozycje składane w tym momencie przez ministra Żurka dotyczące przywracania praworządności również już spotkały się z zapowiedziami weta.
Zobaczymy jak to będzie w rzeczywistości, natomiast z całą pewnością utrudnia to i opóźnia realizację naszych wyborczych zobowiązań.
Właśnie, trudne dwa lata, a na końcu wybory.
I sondaże, przynajmniej te dzisiejsze, nie pokazują, znaczy może nie tyle, koalicji obywatelskiej spadają sondaże, natomiast waszym partnerom tak, raczej pod progiem jest Polska 2050, PSL, Lewica jest nad progiem, ale też nie wiadomo.
To będzie trudny czas, jeżeli chodzi o rozpoczynającą się już w zasadzie kampanię wyborczą przed wyborami w 2027 roku.
Tak i my bardzo za naszych koalicjantów trzymamy kciuki, bo chcielibyśmy po 2027 roku nadal z naszymi partnerami współtworzyć rząd i miejmy nadzieję, że koalicjanci przezwyciężą swoje wewnętrzne trudności i zaczną to poparcie swoje odbudowywać.
Ja też mam nadzieję, że przez te dwa lata Polki i Polacy docenią chociażby to, że mają żłobek blisko domu.
Blisko 300 gmin, które były białymi plamami, w których nie było żadnego miejsca opieki nad dziećmi do lat trzech, takie miejsca zyskały.
37 tysięcy nowych miejsc żłobkowych, 630 tysięcy dzieci korzystających z programu dofinansowania do żłobka albo do opiekunki.
In vitro, tysiące osób i to w kwestii, w momencie, w którym naprawdę demografia stawia przed nami poważne wyzwania, dzieci rodzące się z in vitro są naprawdę dla nas, dla rodziców są cudem, a dla nas są naprawdę powodem do dumy, bo średnio w Polsce miesięcznie rodzi się około 20 tysięcy dzieci.
W tej chwili już jest ponad 25 tysięcy ciąż z in vitro.
To tak jakbyśmy sobie zafundowali jeden dodatkowy miesiąc w naszym przyroście demograficznym.
Więc rzeczywiście to są programy, które Polki i Polacy docenią.
Środki z KPO, one zaczną wreszcie działać.
One nie będą środkami na papierze, tylko zobaczymy nagle 5 miliardów, które zostały zainwestowane w onkologię i w opiekę długoterminową.
Więc te rzeczy będą się działy.
Mamy wzrost gospodarczy, mamy niską naprawdę rekordowo inflację.
Więc myślę, że te rzeczy zostaną przez Polki i Polaków docenione.
Im dłużej o nich będziemy mówić, im dłużej one będą działać.
A kolejne obietnice czekają.
Ale pewnie będzie brutalna kampania wyborcza, bo już każda kolejna jest widoczna, widoczna jest brutalizacja kampanii.
Widzieliśmy to w kampanii prezydenckiej i nie spodziewamy się niczego innego po kampanii parlamentarnej.
Dla mnie takim sygnałem, który pokaże czym będzie ta kampania był ostatni wiec Prawa i Sprawiedliwości, na którym przemawiał Robert Bąkiewicz.
który jest człowiekiem, dla którego nie powinno być miejsca w życiu publicznym.
Człowiekiem, który szczuje, który jest, który z mównicy przy aprobacie Jarosława Kaczyńskiego ludzi porównywał do chwastów.
To jest człowiek, który jest rasistą, który jest ksenofobem, który tak naprawdę powinien zniknąć z życia publicznego, tymczasem jest wynoszony na piedestał przez Prawo i Sprawiedliwość i zapewne taka będzie retoryka Prawa i Sprawiedliwości w kampanii.
Ale ja też mam nadzieję, że Polki i Polacy zobaczą, jakim językiem mówią politycy prawej strony, na co jest ich akceptacja.
Ja sądzę, że Polacy nie chcą, aby osoby takie jak Robert Bonkiewicz były w parlamencie i żeby to one stanowiły o poziomie debaty publicznej w Polsce.
Ale ten język też się przekłada na to, co dociera do ludzi.
Jest to język kampanii wyborczej, a Donald Tusk ma bardzo negatywny elektorat.
I osiem lat Prawa i Sprawiedliwości nie pomogły w budowaniu lepszego elektoratu.
Czy Donald Tusk może się bliżej wyborów gdzieś usunąć, czy zastąpi go?
Radosław Sikorski, bo o tym też się czasem mówi.
Jak każdy wyrazisty polityk, Donald Tusk ma zarówno swoich wyznawców, fanów, jak i negatywny elektorat.
Tak to po prostu jest, że jeżeli ktoś coś robi w polityce, to ma zarówno sprzymierzeńców, jak i wrogów.
potrafi kierować trudną koalicją, która potrafi spajać to, co się wydaje trudne do spojenia, koalicjantów, którzy mają różne wrażliwości i różne priorytety.
Trudno mi sobie wyobrazić kogoś innego na tym stanowisku.
Nie sądzę, żeby taka zmiana nastąpiła.
Ale to, co widzieliśmy na meczu z Litwą, to jest obrazek, który idzie w świat.
Nie chciałabym, abyśmy kiboli traktowali jako jakikolwiek wyznacznik czegokolwiek.
Na Legii regularnie są transparenty znieważające prezydenta Trzaskowskiego.
Prezydent Trzaskowski w Warszawie wygrywa w pierwszej turze drugą kadencję.
Więc to, co widzimy na stadionach, nie jest reprezentatywne dla polskiego społeczeństwa.
I szczerze mówiąc, politycy, którzy biorą sobie na sztandary te kibolskie hasła, to powinni się wstydzić, bo naprawdę to nie jest język debaty parlamentarnej.
No nie jest, ale kampania będzie i będziemy to niestety pewnie widzieć.
Pewnie tak.
Państwa i moim gościem była pani Dorota Łoboda.
Bardzo pani dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie odcinki
-
Tomasz Siemoniak o fali cyberataków na polskie ...
14.01.2026 08:00
-
Gen. Mirosław Różański: to nie Polska byłaby „g...
09.01.2026 08:00
-
Oczkoś: To nie jest jeszcze koniec Jarosława Ka...
29.12.2025 09:00
-
„Dla niego władza jest celem”, mówi o Donaldzie...
23.12.2025 09:00
-
Paweł Kowal: Rosja dąży do wyprodukowania żelaz...
19.12.2025 11:00
-
Patryk Jaki krytykuje pomysł ludzi Morawieckieg...
19.12.2025 08:00
-
Ryszard Petru pytany o zmianę premiera: Gdyby n...
11.12.2025 08:00
-
Dr Małgorzata Bonikowska: Odkąd Donald Trump je...
04.12.2025 08:00
-
Waldemar Żurek o Zbigniewie Ziobrze: Jest w puł...
01.12.2025 08:00
-
Grzegorz Schetyna: Dwugłos prezydenta i rządu s...
26.11.2025 08:00