Mentionsy

Rozmowy Rzeczpospolitej
28.07.2025 06:32

Krzysztof Bosak: Ruch Obrony Granic? Potrzebujemy analogicznej inicjatywy na innych granicach

Rząd współodpowiada za nielegalną migrację i nielegalne przebywanie migrantów w Polsce, ordynując Straż Graniczną do wydawania tymczasowych dokumentów - ocenił Krzysztof Bosak, zaznaczając, że „polska polityka migracyjna powinna być surowa”.Gościem programu Jacka Nizinkiewicza #RZECZoPOLITYCE był Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, poseł Konfederacji, szef Ruchu Narodowego

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 566 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Czy Polska jest bezpieczna, a migranci są dzisiaj większym zagrożeniem niż zarządów Prawa i Sprawiedliwości?

O tym między innymi dzisiaj w programie Rzecz o Polityce.

Jacek Niedzienkiewicz, zapraszam.

A państwo, moim gościem jest Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, poseł Konfederacji, szef Ruchu Narodowego.

Dzień dobry panie marszałku.

Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Ma pan wolne 10 tysięcy złotych do pożyczenia?

Zależy komu, zależy na co, zależy na jaki procent.

Czemu pan redaktor mnie o to pyta?

Robert Bonkiewicz musi uiścić karę.

Sąd skazał go prawomocnie.

No i prezydent go nie zwolnił, nie ułaskawił w tym wymiarze, w tym zakresie.

I musi zapłacić za 10 tysięcy złotych za... Właśnie chyba nie do końca poradzi sobie za naruszenie nietypowości cielesnej.

Założyć pewną zrzutkę i poradzić sobie.

Ale wie pan co 49 lat człowiek zarabia 3000 zł miesięcznie żyje u teściów i pomagają mu rodzice.

Nie wiem.

Nie, on to o tym publicznie mówi.

Wie pan, jak ktoś coś mówi, to jeszcze nie zawsze jest to prawda, tak?

Nie jest w tej chwili... Nie, po prostu tylko zachęcam dziennikarzy do ostrożności.

Zdaje się, że nie jest żadnym funkcjonariuszem publicznym, który musi składać oświadczenia majątkowe, więc i tak nikt nigdy nie zweryfikuje prawdziwości tych słów, więc dajmy sobie spokój i przejdźmy do kolejnych spraw.

No dobrze, ale Robert Bąkiewicz dobrze został ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Duda?

Przepraszam, że nawet nie wiem od czego go prezydent ułaskawił, może pana redaktora zaskoczę, ale Robert Bąkiewicz nie jest centralną postacią w naszym politycznym świecie w odróżnieniu od części dziennikarzy.

Od 30 godzin miesięcznie prac społecznych.

za naruszenie nietykalności.

Myślę, że na nie korzyść dla niego, bo jakby musiał tę pracę odrobić, to mógłby powiedzieć, że niesprawiedliwie jest skazany, że nie odrobi.

Wtedy miałby szansę pójść na kilka dni do więzienia w zamian za to i mógłby koncentrować na sobie uwagę, opinię publiczną przez kolejne tygodnie, miesiące i być męczennikiem, a tak już, że tak powiem, temat zamknięty.

Czyli nie powinien był unikać

Ja uważam, że jeżeli to jest sprawa, za co to była w ogóle sprawa?

Za naruszenie nietykalności cielesnej.

Tych, co atakowali kościoły?

No to uważam, że to jest niesprawiedliwa kara.

Zanim powinni być ci, co kościoła atakowali, a nie ci, co ich bronili.

Ale to można, jak jest wyrok prawomocny, można tak sobie wybierać?

Można oceniać.

Żyjemy w wolnym kraju jeszcze, dzięki Bogu.

Więc możemy oceniać, czy wyroki sądów są sprawiedliwe, czy nie.

I możemy dyskutować o tym, jakie jest nasze pojęcie sprawiedliwości.

Moim pojęciem sprawiedliwości jest takie, że ci, którzy atakowali kościoły powinni być skazywani, a ci, którzy ich bronili powinni dostać jakąś pochwałę od władz naszego państwa.

No ale jak widać tutaj są różne miary i różne podejścia.

Natomiast tak mówiąc serio już zupełnie to nie wydaje mi się, że to jest bardzo istotna kwestia.

Natomiast nie mam nic przeciwko temu, że prezydent ułaskawił kogoś, kto został niesprawiedliwie skazany.

Nawet jeżeli z daną osobą nie mam jakichś szczególnie dobrych czy intensywnych relacji.

A z drugiej strony nie jest to jakaś bardzo dotkliwa kara, nie oszukujmy się.

Wiemy, że mówimy o człowieku, który lubi być centrum uwagi.

10 tysięcy złotych ma zapłacić, no i miał 30 godzin miesięcznie odpracować i tego zrobić nie chce.

No i tak jak mówię, mówi, że zarabia tylko 3 tysiące złotych miesięcznie, jest na utrzymaniu rodziców i mieszka u teściów.

Jakby każdy z nas ma jakąś tam sytuację majątkową, ja nie będę tego komentował, no to nie jest nic złego.

W Polsce mamy wiele rodzin wielopokoleniowych, gdzie ludzie w średnim wieku mieszkają ze swoimi teściami czy dziadkami.

Ja też jestem za tym, żeby sobie radzić.

Nie, nie, absolutnie.

Nie, nie krwię, tylko jeżeli człowiek chce bronić granic, a nie potrafi swojego życia trochę ogarnąć, tym bardziej jak się ma piątkę dzieci, dorosły, zdrowy człowiek, 49 lat.

Z faktu mieszkania w nieruchomości należącej do najbliższej rodziny, że jest coś nieogarnięte.

Przeciwnie, to jest normalna sytuacja.

Sam mówi, że nie zarabia, że nie ma.

Mieszkał nielegalnie w innym państwie, w nieruchomości należącej do rządu innego państwa, albo na utrzymaniu jakiegoś rządu.

To byłoby coś niewłaściwego, tak?

Natomiast jeżeli ktoś żyje w zgodzie ze swoją rodziną, wychowuje dzieci, działa społecznie, jeszcze raz powiem, nic mnie z nim nie łączy, ale nie będę go krytykował za to, bo nie widzę powodu.

No nie, tylko jeżeli ma zapłacić 10 tysięcy, a mówi, że nie ma i 3 tysiące złotych zarabia i nie jest w stanie się sam utrzymać, to... Myślę, że ma.

No dobrze, a ruch obrony granic, dobra inicjatywa potrzebna?

Dobrze, że jest społeczne poruszenie, społeczna mobilizacja, żeby patrzeć na ręce służbom, szczególnie jeżeli polityka rządu była bardzo słaba i ukrywała fakty na kierunku niemieckim.

Ruch Obrony Granic to jest hasło i to jest nazwa własna.

Za nazwą własną kryje się inicjatywa, taka organizacja, której przewodzi, czy stara się przewodzić Robert Bąkiewicz.

Natomiast w praktyce jest mnóstwo obywateli, które angażuje się w kontrolowanie sytuacji na granicy zachodniej i tu muszę od razu powiedzieć,

Potrzebujemy analogicznego ruchu na granicy wschodniej i być może też południowej i uważam, że należy z uznaniem podejść do poziomu zdolności Polaków do mobilizacji obywatelskiej.

Uważa pan, że Straż Graniczna, służby mundurowe w Polsce sobie nie radzą?

Nie jest tak, że... Z obroną grań, z szczelnością.

Nie do końca.

To jest zupełnie jasne i to nie jest nawet zarzut, żeby było jasne do funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Ta formacja po prostu została zdjęta z granicy zachodniej.

Konsekwentnie przez dwie dekady po wejściu do Unii Europejskiej posterunki były likwidowane, infrastruktura była zwijana, funkcjonariusze byli przenoszeni.

Likwidacja strefy Schengen.

Utworzenie strefy

Natomiast z utworzenia strefy Schengen nie musiało wynikać zlikwidowanie części infrastruktury i przeniesienie całości kadr na granicę wschodnią.

Mogło, ale nie musiało.

To zostało zrobione, w związku z czym w tej chwili nie ma możliwości, żeby Straż Graniczna automatycznie odtworzyła, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, swoje wszystkie możliwości na granicy zachodniej.

Stąd ściąganie Wojsk Obrony Terytorialnej, żandarmerii, wojskowej policji,

I oczywiście i tak pewna pozorność czy wyrywkowość tych kontroli, które są prowadzone.

Więc tak, natomiast to nie jest główny problem.

Głównym problemem są polecenia idące z rządu.

Dlatego, że fakt stosowania polityki tak zwanego ślepego zaufania do strony niemieckiej nie jest wynikiem nieudolności Straży Granicznej, jest wynikiem poleceń politycznych płynących z rządu.

Pan ma dowody na to, że są takie polecenia, że jest ta ślepa wiara.

Mateusz Morawiecki był premier Polski, opublikował w mediach społecznościowych wpis, gdzie rzekomo mieli właśnie Niemcy przywozić migrantów, a to okazało się, że to był samochód natowski.

który jeździ, kursuje, przekracza granice.

Kiedy wytknięto premierowi Morawieckiemu ten błąd, to on wykasował ten wpis, ale już nie przeprosił.

Pewnie robił to nie on sam, tylko ludzie prowadzący mu media społecznościowe.

Gdyby premier Morawiecki równie długo jak my zajmował się krytyką polityki nadmiernej imigracji, a nie jej wprowadzeniem do Polski, jak wówczas, kiedy był premierem, to pewnie miałby w tych sprawach większe doświadczenie.

Ma coś na sumieniu w tym temacie?

Pozwoli pan, że jeszcze odpowiem na poprzednie pytanie.

Więc problemem nie jest jakaś jedna pomyłka Morawieckiego.

Problemem są polecenia, które idą z góry.

Pan mnie zapytał, czy mam dowody.

Pytanie, co by pan chciał poznać jako dowody.

Ja mam potwierdzenia od dowódców Straży Granicznej, złożone mi publicznie w obecności innych posłów i innych dowódców, innych służb podczas tego,

naszej wizytacji na granicy i rozmowy formalnej z nimi w ramach interwencji poselskiej.

Dla mnie jako posła, kiedy wykonuję swoje czynności poselskie na mocy ustawy i rozmawiam z ustawowo namaszczonymi dowódcami, to, co oni mówią, jest wiążące.

Więc ja uważam, że mam te dowody.

I słyszałem to z pierwszej ręki z ich ustawy.

opinia, bo nie ma jakichś rozkazów, ani nie ma poleceń publicznych.

Panie redaktorze, jeżeliinne rozkazy, to dlaczego rząd ich nie opublikuje?

Przecież sprawa jest taka medialna.

Może właśnie nie ma czegoś takiego.

Może to jest tylko jakaś właśnie opinia.

No czyli co, wychodziłoby, że przyjęliśmy bez żadnych rozkazów tysiące imigrantów od Niemiec?

No właśnie, jak to jest z przyjmowaniem tych imigrantów?

Czy rzeczywiście przyjmujemy?

Czy przyjmujemy ich teraz więcej?

Czy wcześniej przyjmowaliśmy ich więcej zarządów Prawa i Sprawiedliwości?

W trybie ulubionego przez Niemców zawrócenia na granicy przyjmujemy ich tysiące.

Wiemy tylko od rządu niemieckiego, jak jest to wiele osób i zarządu PiSu za bardzo w tym trybie przyjmowani nie byli.

Dlatego, że oni są do Polski przepychani w trybie tak zwanego zawrócenia na granicę dopiero od momentu wprowadzenia kontroli na granicę, a to się stało w roku 23, czyli pod koniec rządów PiS.

Wcześniej rząd niemiecki był zmuszony stosować bardziej złożone procedury readmisji i powrotów tak zwanych dublińskich, którymi bardzo chętnie chwali się rząd.

podając do liczby, że one spadły, ale nie dodając, dlaczego one spadły.

One spadły, bo Niemcy dostali tryb prostszy, tak zwanego zawrócenia na granicy.

I te liczby poszły tam w okolice 10 tysięcy.

Moim zdaniem to jest dużo, szczególnie jeżeli stosuje się zasady zaufania i nie weryfikuje.

W dwudziestym czwartym roku, to są statystyki Straży Granicznej, z Niemiec do Polski przekazano formalnie sześciuset osiemdziesięciu ośmiu cudzoziemców, trzystu pięćdziesięciu siedmiu w ramach readmisji i trzystu trzydziestu jeden w ramach procedury doblińskiej.

To spadek o niemal trzydzieści procent w stosunku do dwa tysiące dwudziestego trzeciego, gdy odesłano...

900, ale to są statystyki Straży Granicznej.

Ale ja nie mówię, że nie są.

One są niekompletne.

Nie ma tam pan powrotów, zawróceń na granicę.

Nie ma pan największej pozycji.

Rząd, ja to konsekwentnie od wielu miesięcy demaskuję, rząd żongluje danymi, nie ujawniając największej pozycji.

Powroty dublińskie, readmisję i zawrócenia tak zwane.

Bo zawrócenia de facto są zwożeniem nielegalnych imigrantów z pasa 30 kilometrów od granicy, co wiemy jak zwykle, wszystko co wiemy na ten temat od służb niemieckich, od rzecznika niemieckich służb.

I oni z pasa 30 kilometrów zwożą ludzi do nas.

I to jest to, czego rząd nie ujawnia, ile tych osób było, a powinien ujawnić, ponieważ według informacji, które uzyskałem od Straży Granicznej,

To wszystko jest do Straży Granicznej notyfikowane, gdzie, kiedy i ilu, więc oni mają to w swoich rejestrach.

Ale MSW, minister Siemoniak, nie chce podać tego społeczeństwu, bo się boi.

Boi się, że zostanie ujawniona skala tej współpracy rządu polskiego w przejmowaniu imigrantów z Niemiec.

Przede wszystkim, wie pan do jakiego nas to pytania prowadzi?

Gdzie są ci ludzie?

Co się z nimi dalej dzieje?

I tu też rząd nie ma żadnej dobrej odpowiedzi.

Gdzie są ci ludzie, co się z nimi dzieje?

Część z nich bardzo niewielka w ośrodkach zamkniętych.

Co do zasady w tej chwili wszyscy są puszczani w tak zwanym reżimie otwartym, czyli dostają tymczasowe dokumenty.

W Niemczech byli nielegalnie, mieli zgubione paszporty, nie wiadomo skąd są, udają, że nie pamiętają.

U nas dostają od Straży Granicznej tymczasowe dokumenty, jeżeli są nielegalnie decyzje o puszczeniu kraju, po czym, uwaga, są puszczani wolno.

A jeszcze wczoraj dostaliśmy duży pakiet informacji, że urząd do spraw cudzoziemców miliony wydaje.

na różnego rodzaju finansowanie.

Pytanie, czy ich, czy jakiegoś innego rodzaju, w obecności będę to jeszcze drążył, krążą sobie po kraju, teoretycznie dostają obowiązek meldować się co jakiś czas, na przykład co tydzień w placówce Straży Granicznej.

W praktyce od funkcjonariuszy Straży Granicznej wiem, że tego nie robią.

I następnie albo sobie jako nielegalni imigranci żyją w Polsce, albo nielegalnie przekraczają granicę po raz kolejny do państw sąsiednich.

Krótko mówiąc, rząd współodpowiada za nielegalną imigrację i nielegalne przebywanie w Polsce, wspierając to jeszcze, ordynując Straż Graniczną do wydawania tymczasowych dokumentów i ordynując Straż Graniczną do postępowania w sposób nieuniemożliwiający im dalszego nielegalnego przemieszczania się.

Ale jest, każdy z migrantów może się obiegać o azyl chociażby w Polsce.

Ale wielu z nich się o to nie zwraca, bo wcale tu nie chcą być, chcą się dostać do Niemiec.

Pan uważa, że jaka powinna być polityka migracyjna Polski?

Granice powinny być zamknięte, nielegalni imigranci powinni być deportowani.

Każdy, kto naruszy prawo w jakikolwiek sposób zagrozi porządkowi publicznemu, powinien być wydalany z kraju.

Powinien być obowiązek nauki języka przez tych, którzy tu przyjeżdżają.

W przypadku obcych kulturowo nam imigrantów pozwolenia nie powinny być przedłużane na pobyt i przede wszystkim powinno być ich mniej i obecność w naszym kraju powinna wiązać się z jakimiś obowiązkami, a nie tylko z przywilejami.

A ci, którzy tutaj już są, co z nimi?

No to już zależy od konkretnej sytuacji.

A ci, którzy są tutaj legalnie?

Większość jest na pozwoleniach czasowych, więc można tych pozwoleń nie przedłużać.

A uważa pan w ogóle, że migranci... Natomiast jak się już nie przedłuży, to jeszcze trzeba umiich wydalić z kraju i ani rząd PiSu, ani rząd Platformy nie zbudował żadnych procedur wychwytujących tych, którzy tu przybywają nielegalnie i wydalających ich skutecznie z kraju.

Z dużą liczbą państw na świecie nie mamy zawartych umów o readmisji.

Zachęcam, jeżeli pan będzie miał tu kogoś z Platformy, Lewicy, PSL albo Polskich... Będzie w piątek minister Siemoniak.

Proszę zapytać, ilu prawników w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych pracuje w departamencie, który odpowiada za umowy readmisyjne i ilu z nich w tej chwili negocjuje umowy readmisyjne i z którymi krajami?

Będę bardzo ciekaw odpowiedzi na te pytania.

Dobrze, panie ministrze, a czy migranci, no to zło należy oczyścić Polskę z nich?

Nie powiedziałbym w ten sposób.

Każdy człowiek ma wartość i w pewnym sensie jestem humanistą.

To znaczy uważam, że każdy człowiek, jako chrześcijanie tak uważam, każdy człowiek ma swoją godność, więc nie można nazwać, że jakakolwiek grupa ludzi to zło.

to byłoby nieprawdziwe i niedorzeczne.

Natomiast złem jest niezadbanie prawidłowe przez gospodarza w danym państwie, czyli naród polski, o swoje własne interesy i swoje bezpieczeństwo w tym państwie.

Więc moje pretensje ja nie kieruję, żeby było jasne.

przede wszystkim do imigrantów, szczególnie tych, którzy ciężko pracują, nie łamią prawa, swoje pretensje kieruje do rządów państwa polskiego i dowódców odpowiednich, odpowiadających za to formacji, którzy nie wypełniają swoich obowiązków dbania o bezpieczeństwo i przyszłość naszego narodu.

Tu trzeba zmiany.

I w naszej mentalności.

A jaki ma pan pomysł na zapaść demograficzną w sytuacji, gdy postuluje kategoryczny zakaz migracji z waszej strony?

Byłoby interesujące, gdybyśmy taki zakaz zgłosili.

Proszę zwrócić uwagę, mam tu na przykład projekt ustawy, który żeśmy przygotowali.

To jest projekt ustawy o zakazie umieszczania nielegalnych imigrantów w polskich domach dziecka czy w rodzinach zastępczych.

Kategorycznego zakazu, polityka zero, nikogo nie wpuszczamy i tak dalej, wszyscy wyjazd.

To nikt nie zgłosił i takich radykałów w Polsce nie ma.

Wiem, że dziennikarze lubią robić z nas radykałów, natomiast naprawdę staramy się być jednak dosyć pragmatyczni i rozumiemy, że jakaś migracja zawsze była i będzie.

Jakaś, ale masowa jest zagrożeniem.

Masowa migracja jest niebezpieczna.

Więc pytanie o demografię, nie ma w tej chwili prostej odpowiedzi innej niż taka.

Ale jakakolwiek odpowiedź, co to zrobić?

No dobrze, potrzebujemy mieć więcej dzieci, co z tym zrobić?

Zacząć o tym mówić, zacząć do wartości.

Mówimy o tym, przez lata o tym mówimy.

Proszę zobaczyć, że jeżeli jest to wyzwanie demograficzne, strategiczne, to powinniśmy miintensywną, cały czas trwającą debatę w Sejmie, być może specjalną komisję, specjalny rządowy zespół, pełnomocnika rządu,

Może Konfederacja niech coś takiego zainicjuje.

Jak będziemy rządzić, na pewno to zrobimy.

To mogę pana zapewnić.

To jest temat absolutnie bardzo ważny.

Są rządy innych państw europejskich, które mają specjalnego pomocnika rządu do spraw polityki demograficznej.

Ten rząd, Tuska, zaczął swoje urzędowanie od zlikwidowania bardzo niewielkich efektów polityki poprzedniego rządu.

Na przykład powołania rządowego instytutu pokolenia, który miał się zająć znalezieniem ścieżek do odbudowy demografii.

Na miejscu obecnego rządu raczej bym to utrzymał i rozwinął.

Potrzebujemy stworzenia bezpiecznych warunków do życia i posiadania dzieci dla młodych polskich rodzin.

W tych rodzinach musi być średnio co najmniej o jedno dziecko więcej.

Potrzebujemy też dobrych badań socjologicznych, dlaczego młodzi Polacy nie decydują się zawierać związków małżeńskich, nie decydują się mieć dzieci.

Też poczucie finansowej niestabilności.

Na rynek pracy i na rynek mieszkaniowy wpuszczać mniej imigrantów.

W tej chwili można wjechać do Polski autem z pełnym bagażnikiem gotówki z Ukrainy, wykupić tu mieszkania za gotówkę i nie mieć żadnych problemów z procedurami przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy.

Na rynek nieruchomości wylał się ogromny strumień pieniędzy z zagranicy.

Należy pozwolić Polakom, szczególnie młodym polskim rodzinom, na Węgrzech jest taki program,

że w miarę posiadania kolejnych dzieci redukowane są kolejne części kredytu na mieszkanie.

Jestem pewien, że gdybyśmy wprowadzili taki program w Polsce, to się by okazało, że jest dużo rodzin chętnych po to, żeby mieć mieszkanie, mieć te dzieci i w ten sposób na przykład pomagać rodzinom.

W tej chwili dla wielu rodzin młodych posiadanie nie tylko właśnie nie dzieci, ale mieszkania jest niedostępne.

Rynek pracy też, jeżeli będą młodzi pracownicy

zwykłej pozycji na rynku pracy, nie jakaś super elita, słyszeć, że mamy na twoje miejsce Pakistańczyków, mamy na twoje miejsce Ukraińców, mamy na twoje miejsce Nigeryjczyków, no to jak taki człowiek ma się czuć bezpiecznie na rynku pracy i mieć przekonanie, że utrzymał przykład piątkę dzieci?

Żeby mieć perspektywę, że się utrzymał czwórkę czy piątkę dzieci, to trzeba mieć perspektywę, że się będzie zarabiać pieniądze, a nie, że się zaraz będzie wypchniętym na emigrację.

Plus obłędna polityka Unii Europejskiej.

Jak możemy mieć dużo dzieci, jeżeli będziemy musieli płacić najwyższe ceny na świecie za prąd?

To jest niemożliwe.

A do wszystkiego w tej chwili potrzebujemy prądu.

Więc po prostu zacznijmy prowadzić racjonalną politykę zorientowaną na interes naszego narodu, obywateli, młodych polskich rodzin.

na przykład są rolnikami, ostatnio rozmawiałem z rolnikami, którzy mają gospodarstwo, mają trójkę czy czwórkę dzieci, ale mówią, że jest to praca w tej chwili tak ciężka i tak bez respektu traktowana i przez część społeczeństwa, i przez rząd, i przez Unię Europejską, która nieustannie nakłada nowe ograniczenia, że oni...

nie przygotowują swoich dzieci, żeby przejęli to gospodarstwo.

Oni to poprowadzą tyle, ile dadzą radę i zamykają.

Mamy już wypromowany w debacie problem z sukcesją firm.

Polacy założyli przedsiębiorstwa, te przedsiębiorstwa się rozwinęły, nie ma jak ich przejąć.

Ten sam problem, moim zdaniem, zaraz będziemy mieli, albo już mamy w gospodarstwach rolnych, problem z sukcesją.

I się okaże, że mamy problem z ciągłością wytwarzania żywności, bo będziemy uzależnieni od importu żywności z krajów biedniejszych, bo u nas się okaże, że już krówki ludziom śmierdzą, a nie pachną, tak?

No dobrze, czy Konfederacja ma jakiś program na to przygotowany odpowiedni?

Przestać po prostu walić w to wszystko jak w tarczę strzelniczą.

Koniec z głupimi regulacjami, koniec ze stygmatyzowaniem tych, którzy są ze wsi, koniec ze stygmatyzowaniem tych, którzy wykonują pracę fizyczną, koniec z tym gadaniem, że Polacy tych lub tamtych prac już nie chcą wykonywać.

Polacy z miasta raczej na wieś uciekają, nie ma poczucia.

Jakieś branże, na przykład jako robotnik budowlany, jako człowiek, który sprząta mieszkania, jako człowiek, który sprząta obory, jako człowiek, który robi takie rzeczy.

Póki choć jeden Polak wykonuje tą pracę, nam nie wolno powiedzieć, że Polacy już nie chcą tego robić, bo to jest odmawianie godności tym, którzy pracują w tych branżach.

zapewniające nam czystość, porządek, bezpieczeństwo, żywność, konstrukcje budowlane i trzeba po prostu skończyć z deprecjonowaniem pracy fizycznej, normalnej pracy w naszym kraju.

Bo inaczej zostaniemy zastąpieni kolumbijczykami, wenezuelczykami, filipińczykami, pakistańczykami, nigeryjczykami, a tego nie chcemy.

Ale też jest tak, że są braki, jeżeli chodzi o miejsca pracy i Polacy nie chcą wszystkich stanowisk zajmować.

Podobnie jest wszędzie na świecie.

Nie wszędzie na świecie.

To jest nieprawda.

Są kraje, w których jest ciągle ogromne bezrobocie.

Mowa o państwach rozwiniętych.

W państwach tak zwanych rozwiniętych, owszem.

Dlatego, że cywilizacja przemysłowa poszła bardzo do przodu, a populacja i demografia poszły do tyłu.

I narosła nierównowaga.

W związku z czym teraz pytanie, które stoi przed społeczeństwami rozwiniętymi zachodnimi jest takie...

czy społeczeństwo ma być przebudówką do gospodarki, czy gospodarka ma być przebudówką do narodu.

Ja jestem zwolennikiem tej drugiej, to znaczy uważam, że liczba tworzonych miejsc pracy powinna być dostosowana do narodu, który zamieszkuje dane państwo, a nie kompozycja społeczeństwa złożona z ludności na całym świecie,

do wymagań biznesu, często wcale nie polskiego, tylko zagranicznego.

Sytuacja, w której międzynarodowy kapitał finansuje międzynarodowe przedsiębiorstwo, które wchodzi do specjalnej strefy ekonomicznej w Polsce, korzysta z przywilejów podatkowych, a często z pomocy publicznej, tworzy tam miejsca pracy dla imigrantów przyjeżdżających z końca świata, a następnie jeszcze w Polsce to przedsiębiorstwo nie płaci podatków i sprzedaje produkty za granicę, to sytuacja z naszej perspektywy po prostu zbędna.

To obciąża nasz system ubezpieczeń społecznych, ochrony zdrowia i bezpieczeństwa, nie dając nam korzyści.

My musimy zacząć pytać, które miejsca pracy dają nam korzyść, które miejsca pracy chcemy i których nie chcemy.

Nie każde miejsce pracy tworzone dla imigrantów jest nam w Polsce potrzebne.

Panie marszałku, porozmawiajmy o imigrantach, jeżeli chodzi też o sobotnie manifestacje.

Jesteście zadowoleni z tych manifestacji osiemdziesięciu w całej Polsce?

Raczej tak, chociaż wolałbym, żebyśmy mogli powiedzieć, że było na nich kilkaset tysięcy Polaków, czy kilka milionów Polaków, a nie kilkadziesiąt tysięcy Polaków.

Natomiast kilkadziesiąt tysięcy Polaków w ponad 80 miastach to i tak ciągle wielki sukces.

Ani PiS, ani Platforma nie zrobiła nigdy czegoś podobnego poza kampanią wyborczą, co pokazuje, że Konfederacja w tej chwili obejmuje realne przywództwo społeczne w naszym państwie.

I my pracujemy na to od wielu lat, bo pierwszą falę dużych masowych imigracji, antyimigracyjnych manifestacji zrobiliśmy 10 lat temu dokładnie, pod koniec rządów Ewy Kopacz, premier Platformy.

PiS wtedy siedział w swoich biurach i tam przygotowywały się do kampanii wyborczej, a my manifestowaliśmy na ulicach i pod urzędami wojewódzkimi.

Więc pokazujemy to, że walczymy o przywództwo społeczne od wielu lat.

W 80 miastach się odbyły manifestacje.

W większości miast okazały się frekwencyjnym sukcesem lub średnie, duże lub średnie.

Pokazaliśmy też kadrę mówców.

80 manifestacji razy kilka.

U mnie, gdzie robiliśmy w Białymstoku było ponad 10 mówców.

Wszyscy dali dobre przemówienia.

Myślę, że inne partie mają czego pozazdrościć.

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, też to przebiegło zgodnie z planem?

Prawie wszędzie tak.

Z tego, co widziałem, nie było prawie żadnych incydentów.

A były obawy, że coś może się dziać.

Były w Warszawie, były ataki na przestępstwa.

No tak, ale taka przepychanka, że wyrywano ludziom siedzącym na trawniku transparenty i wyzywano ich.

jakieś tabliczki proimigracyjne.

Wie pan, były to tabliczki proimigracyjne, tylko pytałem, czy można tak sobie podejść, wyrywać i krzyczeć, a tam było wulgarnie.

Kobiety też, dziewczyny, można się zgadzać, nie zgadzać.

Uważam, że lepiej by było, żeby po prostu kulturalnie usunąć poza zgromadzenie.

Natomiast też myślę, że wiedziały, po co tam przyszły.

Siedzieli na trawniku, jest filmik z tego dostępny.

Chowali prowokacyjne tabliczki, które chcieli za chwilę rozłożyć.

No tak, tylko przyszedł tam później pan ze stowarzyszenia Koliber i właśnie wyrywał, a dookoła krzyczano, grupa mężczyzn, dziewczyny...

Przepychali się z dziewczynami.

Myślę, że mamy wystarczająco wiele jednak dobrych treści, na których po tych manifestacjach możemy się skupić.

Natomiast widziałem to nagranie i uważam, że było to niepotrzebne.

Tak, pan Paweł Wyszkowski, Stowarzyszenie Koliber właśnie był taki twardy, że tutaj podchodził do dziewczyny siedzących na trawniku i wyrywał spod nich rzeczy.

Myślę, że władze Stowarzyszenia Koliber wyciągną wnioski.

A jakie wy wnioski wyciągacie z tych marszy?

Czy będą kolejne tego typu inicjatywy?

Zobaczymy, jeżeli będą potrzebne, to na pewno.

Jak zmienia się sytuacja w Polsce na granicach?

Na pewno działa mobilizacja na granicach, to mogę powiedzieć bowiem z pierwszej ręki, że działa ten instrument nacisku.

Proszę zwrócić uwagę, że my postulat wprowadzenia ponownie kontroli na granicach niemieckich rzuciliśmy w 2024 roku.

I on z opóźnieniem, ale został zrealizowany po tych manifestacjach masowych na granicy.

Manifestacjach, nazwijmy to takim monitoringiem obywatelskim.

Więc tak.

Czy manifestacje zadziałają?

Będziemy przedstawiać ponownie nasze projekty ustaw i poprawki.

Na przykład przedstawiliśmy w Sejmie poprawki odrzucone przez koalicję rządzącą i myślę, że złożymy je ponownie.

Na przykład, żeby nie wydawać wiz obywatelom państw, którymi nie mamy umowy o readmisji.

Koalicja rządząca odrzuciła to.

Niech te państwa pozawierają z nami umowę, że będą brać swoich obywateli z powrotem, jeżeli coś z nimi będzie nie tak, jeżeli chcą ich tu przysłać.

Druga nasza poprawka, żeby badać, czy byli karani w swoich własnych krajach, ci, którym wydajemy wizy.

Też dziwne, ale Lewica, PSL, Polska 250 i Koalicja Obywatelska odrzucili ten projekt.

A teraz się okazuje, że na przykład w Lubinie legalnie przebywający w Polsce imigrant zarobkowy siedział 8 lat za zabójstwo.

No, chyba nie takich ludzi powinniśmy tu przyjmować.

To nie jest ta mityczna bliskość kulturowa, prawda?

A często ci ludzie też nie mają dokumentów, trudno ich zweryfikować.

Jak ktoś nie ma dokumentów, to w ogóle nikt nie przyjeżdża do Polski legalnie.

Mówimy o ścieżce legalnej, która teoretycznie, zgodnie z zapewnieniami ministra Kamińskiego z poprzedniego rządu PiS i ministra Siomoniaka z tego, to teoretycznie oni są wszyscy sprawdzeni przez polskie służby.

Ale ta atmosfera tajności tych sprawdzeń, ona pozwala ukrywać niestety fikcję.

Jak proszę mi powiedzieć, wyobraźmy sobie, że pan rada, który jest funkcjonariuszem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Siedzi pan w biurze na Rakowieckiej, czy gdzie tam ono jest i dostaje pan jakieś 300 tysięcy zgłoszeń rocznie, wniosków o pozwolenia na pobyt, czy to azyl, czy coś.

I pan ma sprawdzić, czy ci ludzie mieszkający na końcu świata są bezpieczni, czy niebezpieczni.

Jak pan to zrobi?

Bardziej na granicy wschodniej.

A pan też wspomniał o granicy wschodniej.

W większości ambasad nie ma oficerów łącznikowych z polskich służb.

Nawet nie ma człowieka, którego można tam wysłać z jakiejkolwiek instytucji, żeby coś podpytał.

A jeżeli chodzi o wschodnią granicę, pan powiedział, że tam też wypowiedź... Jest bardzo ciężko, jest bardzo ciężko.

Atakowani są coraz ostrzej nasi funkcjonariusze i żołnierze.

Nie wierzę w dane podawane przez profesora Duszczyka, procentowe procenty liczone nie wiadomo od czego o uszczelnieniu granicy.

Mamy wywiad anonimowego funkcjonariusza,

opublikowany przez kanał Zero, bardzo ciekawy, który wskazuje, i ja to potwierdzam ze swoich źródeł też, że jest nieoficjalny nakaz nieużywania broni wobec nielegalnych imigrantów.

Nawet on posuwa się jeszcze dalej i mówi, że jest nieoficjalne przyzwolenie na to, żeby część z nich przeszła.

Plus, że są atakowani fizycznie kamieniami, ostatnio był przypadek koktajlu Mołotowa, kłodami nabitymi z gwoździami, też po to, żeby zatrzymać ich auta, żeby poprzebijały opony.

On mówi, że drogi wzdłuż granicy w zasadzie nie istnieją, że są drzury takie, że można wpaść po pas.

Mówi, że mają zniszczone, zdezelowane pojazdy.

Mówi, że mają braki kadrowe.

Mówi, że mają warty wydłużane z 12 w tej chwili na 17 godzin.

jak to się ma w ogóle do przepisów kodeksu prawo, mówi, że związki zawodowe, szowostwo ich nie broni, nie informuje społeczeństwa na konferencjach prasowych, co tam się naprawdę dzieje.

Mówi o tym, że po godzinę czekają na patrol policji, jak już zatrzymają nielegalnych imigrantów, żeby ktoś ich odebrał.

Swoją drogą to ciekawe, że nielegalni imigranci nie są wywalani na drugą stronę granicy, jak było w okresie rządu PiSu, tylko są odbierani przez policję.

Po co są odbierani przez policję?

Gdzie są zawożeni?

Co się następnie z nimi dzieje?

Ale wie pan, że tam się za dużo nie zmieniło od rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Właśnie widzimy, że zmieniło się na niekorzyść.

Imigranci są agresywniejsi, a procedury są bardziej soft.

W dalszym ciągu są pushbacki chociażby.

Oni też są wywożeni z powrotem do lasów.

No szkoda, że nie ma tej skuteczności stuprocentowej, bo gdyby była, to chyba by to inaczej wyglądało.

Panie ministrze, jeżeli chodzi... Panie marszałku, przepraszam.

Jeżeli chodzi o pomysły też Konfederacji na tych migrantów, co wy będziecie teraz w nowej kadencji Sejmu właśnie robić, przedstawiać?

Jak to będzie wyglądało, jeżeli chodzi o właśnie procedury w Sejmie?

Czyli jesteśmy w połowie kadencji Sejmu.

Pan mówi, redaktor, o nowej kadencji Sejmu.

No, chodzi o nowym sezonie, nowym sezonie po wakacji.

My cały czas składamy projekty ustaw i będziemy pisać wiele kolejnych.

Po prostu chcemy pokazać, że nie tylko mówimy, ale robimy i chcemy zmusić pozostałe partie do głosowania nad naszymi propozycjami.

Proszę zwrócić uwagę na jełowość legislacyjną pozostałych partii.

Albo zajmują się, tak jak właśnie rządy PiSu, Platformy, otwieraniem rynku pracy i udrażnianiem ścieżek dla legalnej, masowej imigracji.

albo nie wykazują aktywności legislacyjnej, a jak już ją wykażą, tak jak zmiana prawa o używaniu broni na granicy, to tworzą przepisy tak zawikłane, że nie wiadomo, co z nich wynika.

Prawo i Sprawiedliwość też chce, tak jak wy, zamknięcia granic i skuteczniejszej... Widział pan ich projekt?

No nie, nie widziałem, no ale słyszałem wiele wypowiedzi Mateusza Morawieckiego i innych polityków Prawo i Sprawiedliwości.

Więc wydaje się, że pod rękę idą z wami z Konfederacji.

Witamy nowych, jak to się mówi, po dobrej stronie.

Teraz muszą udowodnić, że rzeczywiście chcą w tej sprawie coś zrobić.

A są wiarygodni?

Dla mnie nie.

Nie będą.

Mam tutaj karteczki, to zaraz pan... Mam dużo karteczek tutaj, dużo danych.

Rozporządzenie, które zablokowaliśmy w 2023 roku.

Proszę wyobrazić sobie, że przy końcówce rządu PiS, oni chcieli wprowadzić w MSZ rozporządzenie, to było to słynne, przed aferą wizową, miało powstać w Łodzi Centrum Internetowego Obsługi Ruchu Wizowego.

I oni chcieli stworzyć grupę państw, które miałyby taki przycisk jak Białoruś, bo Białorusi, nie podejrzewając ich oczywiście w żaden sposób współpracy z KGB czy cokolwiek,

dali przywilej polegający na ułatwionym ruchu do Polski i dostawali wizy przez internet.

I chcieli do tej grupy państw dołączyć 20 kolejnych, które w sumie miały obsługiwać 400 tysięcy osób rocznie.

Czyli chcieli więcej niż podwoić liczbę wydawanych wiz i zrobić to przez internet.

I na liście poza Białorusią były kraje regionu, Ukraina, Mołdawia.

Były państwa zdaniem PiSu nam bliskie, ja tu mam wątpliwości, Kaukazu, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja.

Ale były też państwa nam dalsze, na przykład z Bliskiego Wschodu, Arabia Saudyjska, Iran, Katar, Kuwait, Turcja, Zjednoczone Emiraty Alapskie.

Z Azji były Pakistan, Indie, Indonezja, największe muzułmańskie państwo na świecie, Tajlandia, Filipiny, Kazachstan, Uzbekistan, Wietnam, Nigeria z Afryki.

Pytanie, co łączy te wszystkie kraje?

Moim zdaniem jest tylko jedno kryterium, a mianowicie ogromna liczba chętnych do emigracji.

Te państwa nie mają żadnego wspólnego mianownika, ani społecznego, ani gospodarczego, ani cywilizacyjnego.

Poza tym, że mają ogromną liczbę obywateli zdesperowanych, chętnych do wyjechania.

I oni chcieli obsługiwać 400 tysięcy rocznie wiz z tych państw przez internet.

Pytanie, jak to miało gwarantować nasze bezpieczeństwo?

Prawo i Sprawiedliwość mówi, że nie ma czegoś takiego jak afera wizowa.

To jest nagonka polityczna.

To jest nieprawda.

To jest po prostu nieprawda.

Afera wizowa była, natomiast moim zdaniem to, co się mało mówi, głównym aktorem nie był wcale PiS.

Pracownicy konsulatów, często związani ze służbami specjalnymi.

I to takimi starymi służbami, dosyć mocno zdemoralizowanymi, których PiS nigdy nie zreformował i Platforma też ich nie tyka.

Ale to Piotr Wawrzyk nie miał nad tym nadzoru?

Nie wiedział?

Piotr Wawrzyk jest...

Pracownikiem naukowym Instytutu Warszawskiego, który być może z mediów dowiedział się o tym, że ludzie ze służb obsługują te wszystkie konsularne procedury.

Panie Marszałku, proszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o te manifestacje, Pani nie ma takich obaw, że mogą się poradzić?

Mogą się zrodzić w Polsce takie nastroje pogromowe, niechęć do osób o innym kolorze skóry i jeżeli dojdzie, a już dochodzi do ataków na osoby właśnie innego koloru skóry i to chyba takich haniebnych, zgodzimy się, jak chociażby na muzyków folkowych, którzy przyjeżdżają.

Coś się stało?

No zostali zaatakowani, zostali napadnięci.

Aha, ale i były jakieś obrażenia, ofiary?

Nie napaść, tylko krytyka.

Prokuratura Okręgowa w Zamościu wstrzała śledztwo w sprawie wydarzeń o podłożu rasistowskim, do których doszło kilka dni temu na festiwalu Eurofolk w tym mieście.

Ciemnowskórzy tancerzy z Senegalu padli ofiarą haseł nienawistnych wulgaryzmów.

Dobrze, ale były też napady na obcokrajowców, na przykład w Wałbrzychu, fizyczne.

I tam akurat ci, którzy interweniowali, mieli rację.

Tam nie ma racji.

No wie pan, też doszło do tego, że jak był ktoś pomawiany jakimiś zdjęciami, że robi jakieś zdjęcia i też został... Nie były pomówienia, to by fakt.

Dobrze, ale nie, to też został napadnięty i pobity.

Pytanie, czy to nie jest... Niech się trzyma z daleka od placu zabaw, na których bawią się polskie dzieci.

To jest prosty komunikat od polskiego społeczeństwa.

Polacy nie mogą być obojętni, nie możemy dać się zaszczuć w swoim własnym państwie.

Rząd nam nasyła tu imigrantów z całego świata.

Docisnęli pedał gazu pod koniec rządów PiS i zarządów teraz Platformy PSL.

Lewica działa przeciwko polskim pracownikom.

Przypominam, żeby wszyscy to zapamiętali.

Najbardziej antypracownicza polska siła w polskiej polityce Lewica.

I oczywiście Polska 2050 złożona w większości z ludzi naiwnych albo ogłupionych ideologiami.

szkodliwymi.

Te partie docisania pedału gazu i migracji z Ameryki Południowej z państw ogarniętych najgorszą przestępczością, różnego rodzaju mafiami, Wenezuela, Kolumbia.

Musimy to zatrzymać, a póki jeszcze ci ludzie przebywają w Polsce, musimy bardzo uważnie ich obserwować i reagować natychmiast na wszystkie drobne akty agresji wobec nas, wobec Polaków.

Dobrze, ale ja zapytałem też w drugą stronę, oczywiście.

Nie ma pan takich obaw, że nastroje pogromowe się zrobią?

Nie mam takich obaw.

Nastroje pogromowe to proszę pana, by w III Rzeszy przed II wojną światową.

I oby nie wróciły?

I oby nie wróciły.

Uważam, że w sensie, a słowo pogrom zdaje się, to pochodzi w ogóle z carskiej Rosji jeszcze, kiedy były takie masowe napaści na społeczności żydowskie.

I uważam, że nie ma w Polsce w ogóle ryzyka.

Polacy chcą się zająć po prostu bezpiecznym, spokojnym swoim życiem rodzinnym i zawodowym.

Natomiast jeżeli Polacy z tego bezpiecznego życia zostaną wypchnięci, wytrąceni aktami agresji, to będą się bronić.

I uważam, że musimy być narodem zdolnym do samoobrony.

Nie możemy stygmatyzować tych, którzy są w stanie się bronić i są chętni bronić innych.

Polacy wielokrotnie także za granicą udowodnili, że są gotowi bronić innych, a policję mamy w kryzysie kadrowym, straż graniczną mamy w kryzysie kadrowym.

Dlatego założenie, widzę, że wielu takich poprawnych politycznie komentatorów, czasem lewicowo-liberalnych, serwuje taką narrację, że tylko policja i nie wolno wyręczać policji.

Ja myślę, że ci ludzie nie orientują się, że w wielu miejscach Polski już po godzinę czeka się na patrol, a jak się zdarzą dwa, trzy zdarzenia równolegle, to nie ma w ogóle patrolu.

To można w takim razie brać sprawy w swoje ręce i można wyręczać służbę?

Można i trzeba.

Można i trzeba, gdzie zagrożone jest życie ludzkie, zdrowie ludzkie, mienie, bezpieczeństwo, porządek publiczny.

Ale to nie dojdzie do samosądów.

Nie, samosądów nie wolno.

Nie zachęcam, nie wolno.

Musimy umieć stawać sąsiad za sąsiadem, rodzina za rodziną, ojciec za innymi dziećmi i tak dalej.

Musimy, młodzi ludzie silni za starszymi, żeby nie było tak jak w Hiszpanii, że zrobili sobie jakiś konkurs na pobicie staruszka, nagrywali to młodzi Marokańczycy telefonami, wrzucali do internetu i później wyszły zamieszki.

Jak jest sytuacja pod kontrolą, wtedy wszyscy żyjemy bezpiecznie, w harmonii.

Jak się sytuacja wymyka, to się zaczynają zamieszki, napaści, zemsty.

Nie chcemy tego wszystkiego.

Nie chcemy, żeby w Polsce było jak we Francji, która nie poradziła sobie z problemem migracji i nie chcemy, żeby dochodziło do takich zachowań.

A Francja ma bardzo sprawną i sprawniejszą niż w Polsce policję i...

Ale są też dzielnice, gdzie lepiej się nie pojawiać.

Tak, bo już są w mniejszości.

Dlatego trzeba utrzymać większość.

Polacy muszą być przytłaczającą większością obywateli w swoim własnym państwie.

Co z Polakami, którzy za granicą też nie dają dobrego świadectwa państwu?

Polacy są wśród najgroźniejszych przestępców w Europie.

Wyjechali za granicę, oczywiście.

Jeżeli chodzi o Niemcy, Polacy w Niemczech znaleźli się w gronie obcokrajowców, którzy dopuszczają się największej liczby przestępstw.

Jak brzmi pana redaktora pytanie?

Mogę masę danych, zatrzymany Polak zaatakował w Danii, w Wielkiej Brytanii, masę gwałtów ze strony Polaków.

Mogę tutaj przykładami sypać.

W Stanach Zjednoczonych jest problem z migracją, która też jest duża, jest nielegalna.

I pytałem, co z nimi zrobić, bo patrzymy tak tylko... To jest odpowiedzialność rządów tych państw.

Niech robią porządek w swoich państwach, tak?

Niech oni robią porządek w swoich państwach, a my trzymajmy porządek w swoim państwie.

Jeżeli jakieś państwo chciało przyjąć cudzoziemców, w tym Polaków, to to jest jego odpowiedzialność za to, kogo przyjęła i jak długo go trzyma.

Moim zdaniem każde państwo ma prawo wydalić ze swojego kraju gości, jeżeli już ich stają się niepożądani.

I oczywiście wielokrotnie zdarzały się takie przypadki.

Straż Graniczna latała do Wielkiej Brytanii również odbierać z tamtych więźni aresztów polskich różnych zbiegów, gangsterów.

Jest margines społeczny, przestępcy, ludzie robiący złe rzeczy, oczywiście we wszelkich narodowościach.

Tylko, że ten argument, że w Polsce też są ludzie, którzy popełniają przestępstwa, jadą za granicę, robią złe rzeczy, ten argument nie jest żadnym usprawiedliwieniem, żebyśmy my dopuszczali to samo u siebie.

Nie, on nie jest żadnym usprawiedliwieniem, tylko pokazuje, że takie rzeczy dzieją się z każdej ze stron i chodzi o to, żeby nieszczuć na poszczególne nacje.

Nie, nie, nie.

w kodeksie karnym, czyli nawoływanie do nienawiści na tle pewnych różnic narodowościowych, typu mówienie, wszyscy dziennikarze to kanalie, nie wolno dziennikarzowi podać rękę, trzeba gonić tych dziennikarzy.

No to to byłoby szczucie, tak?

Ale jeżeli ja powiem, są dziennikarze, którzy manipulują informacją, trzeba być bardzo ostrożnym, nie ufać we wszystko, co mówią dziennikarze.

To nie jest szczucie, to jest po prostu zachęcanie do pewnej ostrożności.

Ja uważam, że my potrzebujemy wobec imigrantów nie tego szczucia, czyli takiego języka, jak znamy z III Rzeszy, porównania do szczurów, do karaluchów i tak dalej, tak jak rodziły się ludobójstwa, na przykład w Afryce najbardziej popularne ludobójstwo, proszę mi pomóc przypomnieć, o którym stworzono zresztą wiele filmów, gdzie wzajemnie dwa plemiona siebie stygmatyzowały, tak?

To jest szczucie.

Natomiast nam nie chodzi o budowanie... Ruanda.

Ruandzie, dziękuję.

Nam nie chodzi o to, żeby... Dobry film Shooting Dogs na ten temat, zresztą nie jedyny.

Nam nie chodzi o to, żeby tworzyć jakikolwiek negatywny stereotyp.

Nam chodzi o to, żeby nie dać sobie narzucić poprawności politycznej polegającej na tym, że udajemy, że nie ma różnic między narodami, że nie ma różnic między cywilizacjami, że nie ma różnic między religiami.

Jeżeli na przykład w islam wpisane jest w pewien sposób na poziomie teologii islamu

większa akceptacja dla pedofilii, a w religii chrześcijańskiej jest to potępiane, to nie znaczy, że nie ma osób, które będą walczyć z pedofilią muzułmanów, albo że nie będzie pedofilii we społeczności chrześcijańskiej.

Będzie, ale to przyzwolenie będzie na innym poziomie.

Jeżeli ma pan najwyższe statystyki przestępczości na świecie wśród pierwsza piątka, wśród wenezuelczyków, a wśród Polaków gdzieś tam ostatnia piątka, bo jesteśmy pokojowym narodem, to nie da się tego po prostu... No wie pan, bierze pan przypadkowe 10 tysięcy Wenezuelczyków i przypadkowe 10 tysięcy Polaków i ich kultura...

ich poziom podejścia do rządów prawa, do harmonii życia społecznego jest inny.

I chodzi o to, to co ja mówię, to nie jest szczucie, to jest zwracanie uwagi na mierzalne, socjologiczne, kryminologiczne prawidłowości.

I chodzi o to, żebyśmy nie dali zabrać sobie prawa do mówienia o tym, że to już jest rasizm, ksenofobia, budowanie nienawiści.

Nie.

Ja jako chrześcijanin jestem za tym, żebyśmy kochali każdego człowieka na całym świecie.

Natomiast postulatu miłości do każdego człowieka na całym świecie nie wynika postulat naiwności, bezkrytycyzmu, wpuszczenia tu każdego i pozwolenia mu na wszystko.

To są dwie różne rzeczy.

Jak pan powołuje się na kwestie religijne, to jak się pan odniesie do słów Jana Pawła II, który mówił, że nacjonalizm jest przeciwieństwem prawdziwego patriotyzmu?

Było to publicystyczne uproszczenie, z którym się nie zgadzam.

Uważam, że nacjonalizm... Czyli jako drugi papież nie miał racji?

W kwestiach politycznych czasami nie miał racji.

To jest kwestia polityczna, to jest kwestia publicystyki politycznej.

Termin nacjonalizm jest terminem wieloznacznym, może oznaczać coś dobrego.

czyli miłość do własnego narodu we właściwych granicach, zabieganie o jego interesy, może też oznaczać coś złego, to znaczy nienawiść do innych narodów, podkład pod wzajemne czystki etniczne, mordowanie się.

W tym drugim aspekcie, doświadczyliśmy tego na przykład w konflikcie z nacjonalistami ukraińskimi, zaowocowało to niestety ludobójstwem na Wołyniu w Małopolsce Wschodniej,

No i takiego nacjonalizmu nie chcemy.

Natomiast nacjonalizmu takiego, jak na przykład, nie wiem, na to francuski nacjonalizm ekonomiczny, polegający na tym, że francuskie banki kredytują polskie przedsiębiorstwa i zamawiają we francuskich podwykonawców jakieś rzeczy, takiego nacjonalizmu chcemy, bo dlaczego nie, bo będzie nam to służyć.

Pan mówił o tym, że szczucie to jest publicystyczne hasło, a jednak pan w mediach społecznościowych takie informacje z Białegostoku zamieścił o nieletnich uchodźcach czy czyńców z ośrodka dla cudzoziemców w Białymstoku, zaatakowali nożem dziś popołudniopolskie dzieci.

Przeleli tysiąclecia państwa polskiego, nikt nie ucierpiał, trwa interwencja policji.

No i Urząd do Spraw Ziemców odpisał panie Krzysztofie, razem z policją sprawdziliśmy pana informację i są one nieprawdziwe.

Dzieci mieszkają w ośrodku, nie zaatakowały nikogo nożem.

Otwierdza to miejski monitoring.

Doszło do sprzeczki słownej między 9, 10, 11, 12-latkami z ośrodka i ich rówieśnikami ze szkoły.

No tutaj nie wprowadzał pan w błąd?

Nie.

Ja miałem rację, a urząd to profil internetowy.

Urząd nigdy w tej sprawie formalnie nie zabrał głosu.

Ja byłem na miejscu, ja oglądałem nagrania z monitoringu, ja rozmawiałem z mieszkańcami.

Ja miałem rację.

Ten, kto prowadził profil urzędu był w błędzie i wprowadził w błąd społeczeństwo.

Pytanie tylko, czy celowo, czy nieświadomie.

powoływanie się na informacje od policji przez kogoś, kto prawdopodobnie pracował, bo nigdy nie wiem, co to była za osoba.

Pewnie już nie pracuje w Urzędzie Spraw Cudzoziemców, dawno by się kadra zmienia.

Natomiast jeżeli ta osoba oglądałby nasz wywiad, zachęcam, żeby się kiedyś do mnie odezwała i przyznała do winy.

Przypuszczam, że była to osoba, która nieświadomie powtórzyła oficjalną wersję policyjną.

Policja oczywiście często w takich sytuacjach, gdzie coś się wydarzy, mówi, że nic się nie stało, w ogóle nie ma o czym mówić, wszystko jest okej, mamy porządek u siebie, nie ma czym się interesować.

Taka była narracja i taka zwykle jest narracja.

Natomiast ta narracja różni się od... Jest to pewna kultura, niestety, takiej powiedziałbym kłamstwa, może robienia dobrej miny do złej gry, która jest zakorzeniona na szczytach często hierarchii w służbach mundurowych.

Panie Marszałku, trzy kwestie na koniec.

Proszę powiedzieć, a jeżeli chodzi też o to szczucie... Jeszcze dodam, że problem tam nie był jednorazowy.

Ja o tym napisałem i tam pojechałem, bo wiedziałem, że ten problem jest nagminny.

Tam się pojawiały i problemy z kradzieżami i z przemocą w okolicznych galeriach handlowych wobec polskich dzieci ze strony dzieci czeczańskich przebywających w ośrodkach dla uchodźców w...

gdzie polski podatnik utrzymywał nie wiadomo po co sprowadzonych do Polski z Azji Centralnej muzułmanów, którzy nigdy nie powinni tu w ogóle przyjechać, a byli zapraszani z tego co pamiętam też przy poparciu polityków PiSu na bazie jakiegoś poczucia solidarności z muzułmanami z Azji Centralnej, dlatego że oni walczyli z Rosją.

Moim zdaniem to, że ktoś walczył z Rosją nie jest wystarczającym powodem do tego, żeby sprowadzić go do Polski.

I na koniec proszę powiedzieć, jeżeli chodzi o kwestię też ataku na innych, jeżeli chodzi o Grzegorza Brauna, wy nie macie takiego poczucia, że wprowadziliście do polityki do Sejmu, a teraz jest co prawda w Europarlamencie polityka, który no właśnie szczuje i robi złą robotę.

Jak pan ocenia?

Ja nie będę już się do tego terminu szczucia odnosił, bo naprawdę uważam, że on jest zbyt publicystyczny i wieloznaczny.

Zostawmy go w takim razie.

Jak pan ocenia działalność Grzegorza Brauna i czy powinien odpowiedzieć?

Tak oceniam.

No i to ma sens?

Robi dobrą robotę?

Ja bym... Uważam, że w parametrze europejskim jest więcej merytorycznej pracy do wykonania, niż tylko skandalizowanie.

I to skandalizowanie w Polsce, no ale każdy sam wybiera, jak chce zagospodarować swój czas i swoje siły życiowe.

Grzegorz Braun odłączył się od nas przy okazji wyborów prezydenckich w zeszłym roku.

Postanowił sam spróbować swoich sił.

No i życzę powodzenia, natomiast każdy pracuje w tej chwili na własne rachunki.

Moglibyście z nim zmieniać konstytucję na przykład?

Sądzę, żeby to nastąpiło.

A moglibyście współpracować z Grzegorzem Braunem w jednej koalicji chociażby rządowej?

Panie redaktorze, proszę mnie zwolnić z odpowiedzi na takie pytanie, bo pańskie pytanie zawiera założenie utworzenia samodzielnej partii przez Grzegorza Brauna, pokonania progu wyborczego, wprowadzenia posłów tej partii do Sejmu.

i jakichś dalszych perspektyw.

Ja osobiście w taki scenariusz nie bardzo wierzę, bo współpracowaliśmy wiele lat i miałem okazję z bliska przyjrzeć się, jak od strony organizacyjnej to wygląda.

Uważam, że jest pewien element takiego godnego docenienia idealizmu w postawie Grzegorza Brauna, takiego, powiedziałbym, czasem radykalizmu w obronie praw innych.

To wyszło przy pandemii, to doceniam.

Natomiast strona organizacyjna tam często leży i dlatego nie jestem tu optymistą.

A wypowiedzi na temat Auschwitzu i komór gazowych również pan docenia?

Nie, nie, to nie.

I na koniec, czy zgadza się pan z raportem Sadury i Sierakowskiego, że następuje przemodelowanie sceny politycznej, a PiS i Platforma mogą zostać zastąpione w przyszłości przez Konfederację i Partię Razem?

Myślę, że jest to możliwe.

Nie wiem, czy przez partię Razem, mam nadzieję, że przez Konfederację.

Uważam, że jednak IPC i Platforma są bardzo silnie zjednoczone, silną pozycją dwóch postaci, czyli Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska.

I póki ci panowie będą aktywni na scenie politycznej, to te partie będą zachowywać dosyć silną pozycję.

Natomiast w momencie, kiedy któryś z nich zakończy swoją aktywność polityczną z tych czy innych powodów,

to one się mogą posypać, bo je programowo prawie nic nie łączy.

Będą wyłaniać się nowi liderzy, wyborcy będą szukać nowych partii, którym mogą powierzyć swoje zaufanie.

Także myślę, że to nie jest oryginalna myśl.

Czeka nas przemodelowanie sceny politycznej.

Nie wiemy tylko, jak głębokie.

Natomiast ten, kto pracuje, ten będzie beneficjentem tego przemodelowania i my w Konfederacji pracujemy bardzo ciężko w ruchu narodowym, także nasi koalicjanci w Nowej Nadziei wykonujemy taką konsekwentną pracę strukturalną.

kreowania nowych liderów w 41 okręgach wyborczych, w dziesiątkach miast w Polsce i uważam, że ta praca prędzej czy później wyda swoje dobre owoce.

A jeżeli chodzi o zmianę konstytucji, to w przyszłej kadencji może dojść i powinno dojść do zmiany ustawy zasadniczej?

co najmniej do przyjęcia pakietu poprawek, co my proponujemy jako resetu konstytucyjnego, zamykającego spór o praworządność.

TK, SN, KRS, status sędziów, to wszystko musi zostać potwierdzone, zamknięte i przechodzimy do zajmowania się poważniejszymi wyzwaniami, zamiast się spierać, który sędzia jest ważnie powołany, który nieważnie, który wyrok obowiązuje, który nie obowiązuje.

Nie przekształcajmy naszego państwa w kabaret.

Jesteśmy wystarczająco wszyscy dojrzali, dorośli, intelektualnie rozwinięci, żebyśmy zawarli w tej sprawie jakiś mądry kompromis dla pożytku naszych obywateli.

Też tylko na koniec pytanie od internautów.

Czy jest pan za przywróceniem zasadniczej służby wojskowej?

Nie.

Natomiast jestem za tym, żeby zbudować nowoczesny system kreowania rezerw dla wojska.

Zupełnie inny niż dawna zasadnicza służba wojskowa.

Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, szef Ruchu Narodowego, poseł Konfederacji, był państwa i moim gościem.

Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo panie redaktorze, dziękuję państwu.