Mentionsy
Mirosław Oczkoś: Czy Polska 2050 bez Szymona Hołownia ma rację bytu i jak zmiany uderzą w koalicję rządową?
Gościem programu Jacka Nizinkiewicza #RZECZoPOLITYCE był Dr Mirosław Oczkoś, specjalista do spraw marketingu politycznego z SGHKup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.pl
Szukaj w treści odcinka
Czy Szymon Hołownia pogrzebie politycznie Donalda Tuska?
I jak losy obecnego marszałka Sejmu wpłyną na losy koalicji rządowej?
O tym między innymi dzisiaj w programie Rzecz o Polityce.
Jacek Niedzinkiewicz, zapraszam.
Państwa, moim gościem jest dr Mirosław Oczkoś, specjalista do spraw wizerunku politycznego z SGH.
Dzień dobry, panie doktorze.
Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.
Panie doktorze, czy Donald Tusk ma problem z Szymonem Hołownią?
Czy Szymon Hołownia...
zatopi, podtopi premiera Donalda Tuska i koalicję rządową.
Na pierwsze pytanie mogę powiedzieć tak, ma problem z Szymonem Hołownią, ale to nie jest teraz problem, tylko on trwa od samego początku, ponieważ Szymon Hołownia funkcjonuje na pewnej halucynacji politycznej, że może więcej niż może i że dzięki niemu stało się więcej niż się stało.
Bo żeby było jasne, oczywiście gdyby nie trzecia droga i tak dalej, to jest jasne, gdyby nie lewica, no to jest jasne.
Natomiast politycy mają taką właściwość, że nie chcą pamiętać o swoich takich wpadkach jakichś czy różnych rzeczach, tylko zawsze szukają tego u kogoś innego.
Albo mówią, no tak, no przecież myśmy wygrali dlatego, że, znaczy weszliśmy do Sejmu dlatego, 32 posłów, 32 posłów.
Dlatego, że byliśmy tacy zarąbiści, ale to, że dwa tygodnie wcześniej Donald Tusk powiedział głosujcie na trzecią drogę, bo inaczej sobie nie poradzimy, to już nie chcą pamiętać.
Oczywiście nie ma rzeczywistości alternatywnej i gdyby nie było jednego z tych komponentów, to rządziłby PiS i do widzenia.
bo jednostkowo jednak wygrała partia Prawo i Sprawiedliwość.
I przeliczenie.
Natomiast ten problem był z samego początku, ponieważ teraz dużo rzeczy więcej wiemy, no bo to jest sprawdzalne.
Kiedyś mogliśmy podejrzewać, jakieś hipotezy snuć.
Po co Szymonowi Hołowni była partia?
Po co było ugrupowanie?
A nie udało się za pierwszym razem.
Za drugim razem bardzo, bardzo się nie udało.
No tak, ale właśnie dlatego, że to nie jest personalne.
Po prostu politycy czasami tak mają.
Mówi się, że jest wizja, misja i czasami pojawia się halucynacja.
I Szymon Hołownia, zresztą Władysław Kozienia-Kamysz też do pewnego momentu, ale wyleczył się z tego,
żyli w tej iluzji, że gdyby nie Trzaskowski w 2020 roku, to jeden z nich by został prezydentem.
No i później niestety to jest determinacja, dlatego że Władysław Koźniak-Kamysz, nazwany przez swoją żoną Tygryskiem, został absolutnie Tygrysem w polityce, bo to widać jest.
On nabrał ciężkości.
Polityk musi być ciężki.
Natomiast Szymon Hołownia nie nabrał tej ciężkości.
I jego akcja...
No trochę jednak taka a la kamikadze, czyli ataki na Trzaskowskiego głównie i podgryzanie go w kampanii prezydenckiej dały taki efekt, jaki dały.
I w pewnym momencie człowiek, który uprawia tylko zawód polityka, ja to obserwuję ponad 20 lat,
a nie jest politykiem, zaczyna mieć kłopot, bo albo ktoś go gdzieś zaprosi, a on się da wtedy podpuścić, albo ktoś mu coś obieca, albo ktoś mu coś powie, to on się obrazi i tak dalej, i tak dalej.
I tutaj Szymon jest dokładnie Hołownia takim niestety wzorcowym przykładem.
No dobrze, ale 30 posłów ma w Sejmie.
Głosowało na niego niemało Polaków, na jego ugrupowanie.
No i co teraz?
Obraził się, odejdzie z polityki, a jego partie rozdziobią kruki i wrony?
To są trzy różne zagadnienia.
Pierwsza jest taka, że skoro aplikuje na takie stanowisko, jakie aplikuje, to znaczy, że szuka intensywnie czegoś.
Jeżeli to nie wypali, a pewnie to nie wypali, chociaż w polityce to nigdy nie jest takie oczywiste, no to zakładam się, że za chwilę będzie poszukiwanie czegoś innego.
Czy to przy ONZ, czy to może przy UNICEF, czy no nie wiem, co teraz nie chcę wymyślać, czy w Unii Europejskiej może coś.
To jest pierwsza sprawa.
Druga sprawa jest taka, że partia się nie musi rozpaść.
Natomiast kwestia doboru, kto to ma być.
I tu zaczynają się kłopoty, dlatego, że to jest partia Polska 2050 Szymona Hołowni.
Taki błąd popełnił Janusz Palikot kiedyś.
Nie pamiętam, czy Paweł Kukiz też miał swoje nazwisko w partii.
Nazwie Partfi.
Kukiz, 15 wystarczyło.
O, przepraszam, dokładnie, jasno, że tak.
W związku z tym, no to mamy pytanie, jak oni skończyli.
I trzecia sprawa jest taka, jaki jest układ polityczny pomiędzy oczywiście Szymonem Hołownią, premierem Tuskiem, prezydentem Nawrockim, bo jednak musi być, skoro go poparł również do tego NZ-u, i no jednak środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, które...
nie strzela w Szymona Hołownię.
Albo jest taka milcząca zgoda, a ewentualnie nawet, nie no, Polaka trzeba popierać.
Nawet sprawa KPO nie jest w dalszym ciągu podnoszona, a to przecież Ministerstwo Katarzyny Połczyńskiej na Łęcz odpowiada.
No i tutaj jest ten klucz, to jak to mówią brzydko, tu jest pies pogrzebany, dlatego, że Katarzyna Połczyńska na Łęcz nie jest posłanką, czy nie jest posłem, bo nie wiem jak woli,
I ma zostać wicepremierem.
Każdy minister, który jest ministrem konstytucyjnym, a wicepremier i premier też w ogóle, nie będący parlamentarzystą ma kłopot.
Bo mandat jest strasznie słaby.
A jak pani Pełczyńska nie wygra przywództwa w styczniu w Polsce 2050, to co?
Będzie wicepremierem i ministrą z rynku?
No właśnie, problem jest taki, że może się okazać, że Donald Tusk będzie czekał do wyboru nowego szefa Polski 2050, a ten już...
dopierał właściwie w styczniu.
No i może to się okazać, że Katarzyna Połczyńska na łącz nie zostanie szefową, dlatego że to ugrupowanie jest bardzo podzielone.
Tak, tym bardziej, że w tym pierwszym takim pregłosowaniu, jak to można powiedzieć, tylko dwa głosy były więcej, chociaż nie wszyscy wzięli udział w głosowaniu.
To nie jest tak, że pani Połczyńska jest kochana, lubiana, podziwiana i pożądana.
Natomiast myślę, że wszyscy czekają na to, jaki ten ruch będzie.
To znaczy, kiedy się rozstrzygnie sytuacja z panem Hołownią w tym ONZ-cie.
Czy zostanie wysokim przedstawicielem, czy nie zostanie.
Po drugie, pamiętajmy, że teraz jest taki trójskok.
To znaczy tak, wybory, zdaje się, że w listopadzie ma PSL.
co jest bardzo istotne.
W listopadzie chyba też ma lewicę, czy w grudniu jakoś tak.
Jest wstrzymana, rebranding wstrzymany Platformy Obywatelskiej, ale on nastąpi, tak czy siak nastąpi.
No i w styczniu jest 2050, czyli w zasadzie można powiedzieć, że do stycznia i tak będą się rozprowadzać różni politycy, żeby zobaczyć, co z tego wyniknie.
Dobrze, ale Szymon Hołownia tym szefem, wysokim komisarzem ONZ zostanie, jeśli powiem, czy to są małe szanse na to, żeby został?
No i pytanie, jak to wpłynie w ogóle na jego wizerunek?
Ja myślę, że nie zostanie.
Myślę, że nie zostanie, to znaczy z wielu powodów nie zostanie, a przynajmniej takich, jeżeli bym potraktował to logicznie i racjonalnie.
Ale ten pierwiastek nieracjonalności oczywiście istnieje.
Pytanie, jakie Polska ma przełożenie, bo my sami pracujemy na to, żeby nie mieć dobrego przełożenia za granicą.
Ja pomijam od takiej prostej rzeczy, jak poparcie Polski 2050 pushbackowej ustawy, co bardzo źle się odbiło właśnie w środowisku.
Po drugie, skoro prezydent teraz próbuje harcować i wywalczać sobie uprawnienia, których nie posiada, to wcale dobrze nie wygląda, tylko się cieszą za granicą.
Ale jeżeli do tego, bo to jest, no jesteśmy w październiku, a do grudnia, jeżeli ten pomysł, szalony pomysł ministra pana prezydenta, że będzie miał swoich ambasadorów, no to będziemy pośmiewiskiem nie tylko Europy, ale świata.
Ale nie jest tak, że prezydent na tym poszerzaniu swojej kompetencji jednak zyskuje i ogólnie prezydent zyskuje.
Efekt nowości robi swoje, ale też umiejętna polityka medialna, chyba również nawet to spotkanie z dziećmi na kebabie może robić wrażenie na wyborcach, a co dopiero poszerzanie swoich umiejętności i mówienie rządowi musicie się liczyć tutaj ze mną.
że mianowanie ambasadorów, kwestia ustaw, najpierw konsultujcie ze mną.
To nie jest tak, że to... Natomiast PR się kiedyś kończy.
To znaczy, jeżeli ktoś jest niewolnikiem, i to nie dotyczy tylko Polaków, to dotyczy również na przykład Donald Trumpa,
który ma najniższe notowania w historii od II wojny światowej i mu spadają cały czas.
I potrafiła sędzia, pani sędzia wybrana przez niego, wyznaczona, zablokować wyjście gwardii do Illinois.
W związku z tym u nas też tak to działa.
Prezydent ma rzeczywiście ten miesiąc miodowy i tak dalej.
Po drugie, ma po drugiej stronie rozbitą taką...
rozwitą w sensie komunikacyjnym, czyli nie pozbierano tego jeszcze koalicję, która jest jednak konglomeratem czterech ugrupowań i jeszcze ciągle jedenastu partii.
Partii jak partii.
A prezydent wchodzi w Polsce, prezydent, lubimy prezydenta, urząd prezydenta lubimy.
Andrzej Duda, który od razu pojechał do prezesa i złożył mu tam hotel, i tak miał powyżej 50%.
Natomiast Karol Nawrocki to jest inne pokolenie, to jest 40-latek, który ma przy sobie ludzi, którzy mają zadrę polityczną, ale przez to ich to napędza, bo nienawiść w polityce jest niestety motorem napędzającym.
I teraz to, co się dzieje po kolei, no przecież nikt z nas nie czyta, przepraszam najmocniej, mało osób czyta, a jakie te kompetencje pan prezydent ma?
On wychodzi i mówi, tak, ja robię tak, tak i tak.
A po drugiej stronie jest, no wiecie, bo może to jest niezgodne z konstytucją, a z duchem konstytucji.
I ludzie jak słyszą już trzecie zdanie, duch konstytucji, to się wyłączają.
Bo my lubimy polityków sprawczych.
Nikt nie pamięta i nikt nie wypomina panu prezydentowi Nawrockiemu, że miał obniżyć o 33% ceny energii w ciągu chyba tam tygodnia czy miesiąca.
Obniżył?
Nie obniżył.
Natomiast pójść się na kebab.
Ludzki człowiek, tak?
Nasz człowiek.
I to jest bardzo dobrze wymyślone, jeżeli chodzi o Karola Nawrockiego, ponieważ my ciągle nie wiemy, ile dostał głosów i czy naprawdę wygrał te wybory, bo tego nie wiemy.
I tu też jest, Szymon Hołownia się kłania a propos Marszałka Sejmu.
Po drugie, jest mu łatwiej, bo on utwardza własny elektorat.
Natomiast, jeżeli popatrzymy na koalicję 15 października, no to pytanie, kto utwardza własny elektorat?
Platforma Obywatelska, czy Koalicja Obywatelska ma teoretycznie przedsiębiorców, ludzi wykształconych i tak dalej i mówi, nie będzie kwoty wolnej w podatku za rok, za dwa, może za trzy.
No to ci wyborcy mówią, aha, no to po co nam taka partia jest?
PiS, znaczy PiS to wiadomo, ale Szymon Hołownia, konserwatywny i tak dalej, ale były na sztandarach te rzeczy, że związki partnerskie, być może nie aborcja, ale przynajmniej depanalizacja aborcji.
No to Szymon Hołownia chciał zagrać z kościołem i proboszczami, to zagrał, ma 1%.
Lewica ma konsekwentne postulaty, ale nie ma mocy sprawczej.
I co tam zostaje jeszcze?
PSL będzie miał kongres i myślę, że to teraz jest rozprowadzanie.
To jest bardzo istotne, dlatego że PSL jest zwykle niedoceniane.
To znaczy politycy PSL-u są traktowani, że ten PSL zawsze się prześlizguje, ale oni jednak pracują.
I warto zobaczyć taką rzecz, że Władysław Kośniak-Kamysz jako jedyny na pewno skorzystał z tego, że jest wicepremierem i ma resort siłowy.
On się bardzo zbudował na tym.
Zakładam, że nie będzie miał kłopotów, żeby zostać z powrotem prezesem Polskiego Stronnicy Lodowego, natomiast tam jest ciekawsza rozgrywka do Rady Naczelnej.
Do tej pory był Waldemar Pawlak i myślę, że ma już chyba dosyć, albo mu się już nie chce, albo coś.
I słyszałem, że marszałek Zgorzelski bardzo mocno pracuje, żeby zostać.
No to ponieważ oni są parą, to oni mogą bardzo dużo namieszać.
Jeżeli ustawią wektory i wrócą do tego elektoratu małomieszkowskiego i wiejskiego, bo w tej chwili znowu PiS zaczyna korzystać na cenach papryki, cebuli, czegoś tam jeszcze.
O czym nie mają pojęcia oczywiście, o czym mówią, ale dobrze to brzmi.
Nie bronicie polskiego rolnictwa.
Czyli strona prawa umownie ma lepiej zdefiniowane priorytety, jak się wygrywa wybory, a strona liberalna, czy strona demokratyczna, może niech tak będzie bardziej, bo to nie tylko liberalna, zajmuje się sobą.
To zajmowanie się sobą z tego, co ja wiem, bardzo irytuje wyborców Koalicji Obywatelskiej, co sama Koalicja Obywatelska sprawdziła w badaniach fokusowych, stąd wiem.
No ale jednak zajmują się sobą, no i ten szukanie pracy przez Szymona Hołownię chyba też rykoszatem wpłynie na rząd Donalda Tuska.
Na pewno wpłynie na wizerunek, dlatego że to jest składowe.
Tylko, że ja myślę, że to, co miało już źle wpłynąć, też wpłynęło.
No dobrze, ale jak nie zostanie i będzie taką przetrąconą kaczką, która w polityce wróci do polskiego Sejmu, będzie wicemarszałkiem i sfrustrowanym politykiem siedzącym w tylnych rzędach?
Ja bym go bardziej obsadził w roli rannego łosia niż przetrąconej kaczki.
Chociaż jak zaczynał być marszałkiem, jeszcze nie wiadomo było co będzie, a było bardzo dobrze, żeby było jasne, to był kłapouchym.
no to taki przetrącony, ranny kłapołuchy to jest niedobrze.
Dlatego, że nie oceniam Szymona Hołowni jako człowieka, bo każdy ma prawo do swojego życia i emocji.
Natomiast to się kłóci kompletnie z tym, co on mówił przed, że trzeba dotrzymać słowa, że nie dla stołki, że więcej niż na jedną kadencję.
No właśnie dlatego to jest 1%.
Bo ludzie mówią, no dobra, tylko to jest tak, on odchodzi z marszałka, czyli już nie bardzo coś może zrobić, ale jak był marszałkiem, to też nie bardzo nam coś zrobił.
Miał 32, ma 30.
No zagłosowali tak, a nie inaczej.
Na przykład wyborcy trzeciej drogi, bo już której nie ma oczywiście, ale ja słyszałem takie rzeczy, mówią tak, no dobra.
Ale dlaczego nie głosowali za projektem CPK prezydenta, projektem, który już jest robiony, a to jest projekt PiSu?
I ludzie nie rozumieją tego.
Wyborca na co dzień zajmuje się swoim życiem.
Dzieci do przedszkola, do szkoły, na studia, nie wiem, do pracy, choroby, nie wiem, samochód.
A nie zastanawia się, co siedzi w głowie polityka czy polityczki, który kombinuje w tym sejmie nawiejskim, że my tu może tak zagłosujemy, ale później nie zagłosujemy.
Jak się raz straci wizerunek, to się go odbudowuje bardzo długo.
Szymon Hołownia miał bardzo dobre wejście, jeżeli chodzi o politykę, w sensie bycie marszałkiem.
Znał regulamin, jak nie znał, to się posługiwał.
Był luźny, to co lubi najbardziej.
I w pewnym momencie, no naprawdę, ludzie, którzy oglądali w kinach Sejm Fix, to jest jakiś ewenement.
No to jak można w ciągu roku, bo to w sumie mniej więcej roku, stracić to do jednego punktu procentowego?
To było takim momentem zapalnym, że Szymon Hołownia stracił to zaufanie.
Jak pan by studentów uczył albo swoich pracodawców na przykładzie Szymona Hołowni, czego nie robić?
To jest niespójne.
To jest kwiecień 2024 roku.
odłożenie głosowania ustaw właśnie związanych z związkami partnerskimi, depenalizacją aborcji i aborcją jako taką.
I coś tam jeszcze było, że to odkładamy.
Odkładamy, ponieważ Szymon Hołownia rozpoczął wtedy długi marsz do zostania minister prezydent w Polsce.
I temu było wszystko podporządkowane.
W związku z tym, jeżeli polityk ma ambicje, to fantastycznie.
Ale jeżeli polityk nie liczy się z realiami, które są, to jest tragedia.
A polityk, który nie dba o wyborców, dzięki którym został wybrany, bo nie oszukujmy się, to nie jest takie proste, że teraz ci z Polski 2050, jeżeli się rozpadną, a to jest takie oczywiste, to pójdą do Platformy.
To nieprawda, nie widać tego w sondażu żadnym, żeby Platforma zyskała na stracie 2050.
No teraz tam jest połowa ludzi...
przynajmniej chyba, w jakiejś platformie.
Dzisiaj są plotki oczywiście, bo to się teraz rozpoczyna ta giełda cała, że już dziewięciu posłów negocjuje z PSL-em, żeby do nich przejść.
Ja bym się nie zdziwił.
Dlatego, że jeżeli ktoś chce zostać politycem, to mówi tak, no dobra, no to jeszcze dwa lata, chociaż też nie wiadomo przecież.
No to, a za dwa lata to zapójdę na bruk, będę musiał niestety wrócić do pracy.
O Jezu, o Jezu, co to będzie, nie będzie darmowych przejazdów, tam pieniądze jakie są, ale też splendoru.
To wszystko działa na psychikę.
Polityka generalnie, rzecz ujmując, psuje charaktery.
Jak ktoś ma słaby charakter, ulega szybciej, jeżeli ktoś ma mocniejszy, to dłużej się trzyma.
Natomiast problem polskiej polityki polega na tym...
że większość polityków i polityczek uprawia zawód polityka, a nie są politykami.
I to jest cała ta zabawa.
No dobrze, ale jesteśmy w sytuacji, w jakiej jesteśmy i kto w takim razie zyska dzięki tej stracie poparcia Polski 2050?
Gdzie ci wyborcy się rozpieszli?
Obawiam się, że tutaj nie będzie zysku, dlatego że częściowo może PSL zyskać rzeczywiście z tych najbardziej konserwatywnych, ale nie oszukujmy się, jeżeli chodzi o takie fundamentalne rzeczy, to trochę się to różni.
Dlaczego Trzecia Droga była takim tworem, który był sztuczny?
No bo liderzy się lubili i to jakoś tam szło i były ze trzy punkty wspólne.
Natomiast teraz już tego nie ma.
Być może będzie taki efekt, który jest w tej chwili widoczny, że jak to ktoś ładnie obliczył już i to są konkretne liczby, 2 miliony wyborców koalicji 15 października 2023 roku nie poszło do wyborów.
Ludzie są w tej chwili zmęczeni polityką bardzo mocno.
To widać po programach, portalach.
Szczególnie ta strona, która czuje się oszukana.
Prawdziwe, nieprawdziwe.
Czyli po pierwszym czerwca uważa, że jest nie okej.
Raz, że nie policzano głosów, dwa, że były nieprawidłowości wyborcze, trzy, że nie wiadomo, czy ten prezydent jest tym prezydentem, czy on nie jest, jaki on jest i jeszcze czwarta rzecz, a mianowicie, że Szymon Hołowia tak szybko zaprzysiął to coś tam jeszcze.
Ponieważ środowisko prezydenta nie bierze jeńców, czyli jest ekspansywne, butne, aroganckie,
to z jednej strony są zachwyceni, bo nie ma nareszcie tego ciamciaramci.
On był prezydentem fajnym, ale tu nie podpisał, tam się łamał, tu coś robił.
Andrzej Sebastian Duda nie miał tego splendoru pod tytułem, że był świetny, tylko że był prezydentem.
I jeszcze był prezydentem przeciwnikiem Tuska, bo o to chodziło.
A w tej chwili mamy fajtera.
No to ci, co zagłosowali na Nawrockiego, na Mencena oczywiście, na Konfederację, to jeszcze ciągle na tym bazie wyboru swojego, bo ludzie nie zmieniają wyboru w ciągu trzech miesięcy.
Naprawdę, jak ktoś zagłosował, będzie jeszcze przez parę miesięcy się tego trzyma, może dłużej.
I Karol Nawrocki i jego ludzie obok dokładnie to rozumieją.
Że to jest ten moment na wyrąbanie sobie w świadomości ludzi, że będzie presja, a my nie jesteśmy wyedukowani jakoś strasznie prawniczo.
Mówię łącznie z tutaj mówiącym, mimo że jestem po roku prawa, to nie chciałbym powiedzieć, że jestem wyedukowany prawniczo.
W związku z tym, no może rzeczywiście ten ustrój jest jakoś tak słabo skonstruowany.
To może niech to będzie prezydencki, bo te Stany Zjednoczone, tak to dobrze wygląda.
My patrzymy per analogię.
On mówi, aha, ten gada, ten gada, a u nas nie może.
To on mówi, ja bym chciał.
No właśnie, bo tutaj ci gadają, ten tu, ten tam, ten sią, ten tam.
I ludzie zaczynają wywierać presję.
I to jest dłuższa droga.
I Karol Nawrocki jest zagrożeniem dla koalicji 15 października, ale jest wielkim zagrożeniem dla PiSu.
A konkretnie Jarosława Kaczyńskiego.
Ale chyba dopiero po wyborach parlamentarnych.
Do wyborów parlamentarnych Karol Nawrocki i Jarosław Kaczyński mają jeden wspólny cel.
Tak, tylko że jeżeli Karol Nawrocki się poczuje i zbuduje wokół siebie pewną siłę, to może wystawić partię prezydencką do wyborów parlamentarnych.
Chyba ma wokół siebie ludzi z Prawa i Sprawiedliwości, którzy doprowadzą do tego, żeby tej siły jednak nie zbudował.
Ja bym, patrząc na to, jak to robi i patrząc, kto jest wokół niego, to zakładajmy jeszcze jedną wersję, że ci młodzi ludzie z PiSu, czyli 45-55-latkowie, już za długo czekają, żeby się do czegoś, mówiąc kolokwialnie, dorwać.
W związku z tym ten wariant też jest na stole.
Na razie oczywiście nie ma powodu.
Zaraz jest lipiec, sierpień i wrzesień.
Trzy miesiące.
To na razie jest naprawdę noc poślubna i miesiąc miodowy.
Jeżeli chodzi o Polskę 2050, wróćmy jeszcze do wątku początkowego.
To jest partia, która za chwilę zniknie ze sceny politycznej, zostanie rozłożona na części pierwsze.
To już Katarzyna Połczyńska, Nałęcz, Walcząco, przywództwo nie ma jakiegoś znaczenia?
Czy będzie dalej skupiać naszą uwagę?
Ja bym zwrócił uwagę na wypowiedź ostatnią, wczoraj chyba, czy przedwczoraj, pana Michała Kobosko, który był w ogóle pierwszym przewodniczącym.
Ludzie zapomnieli już, to był pierwszy przewodniczący Polski 2050, który powiedział, że zobaczymy, co się do stycznia wydarzy.
A może Szymon Hołownia się znamyśli i zostanie, czyli wystartuje na tego przewodniczącego.
Ale, że on nie bardzo tutaj panią Poluczyńską w tym widział i tak dalej.
I to jest konkretny głos, ponieważ on budował struktury, on zakładał tę partię i wie o co chodzi.
I ja jestem sobie w stanie wyobrazić taką sytuację jak najbardziej, że Szymon Hołownia nie zostaje wysokim, niskim, czy średnim przedstawicielem czegokolwiek, gdziekolwiek.
No, z obrzydzeniem bierze to wicepremierostwo, tylko jakieś ministerstwo jeszcze by się przydało.
No i jest na stole ministerstwo okrutowe.
Ale oczywiście, że tak.
Ja jestem w ogóle zdziwiony, że to aż tak jest obrzydliwe, bo po to było wszystko robione i po to nie została pani Leo, żeby to zostawić.
I ponieważ Szymon Hołownia, zanim się zbudował jako polityk, już stracił dziewictwo i to w dowolną stronę, w związku z tym w momencie, kiedy się traci dziewictwo, no to już trudno udawać, że się jest niepokalany i niepoczęty, no bo już jest pokalany i naczęty politycznie.
W związku z tym powiem, no dobrze, dla dobra ojczyzny, bo to jest takie kluczowe zdanie, które pada, rząd pojechał do Nowego Jorku dla Polski.
Ja się bardzo cieszę, ale wolałbym, żeby może nie jechał.
I to, czego też ludzie nie lubią, wyborcy tego nie lubią, takiego kitu na makaronu na uszy pod tytułem o żadną pracę się tam nie stara, no przechodziłem akurat z tragarzami i mówię, o Antonio, hello, prawda?
No przecież to jest śmieszne.
To, że on się gdzieś stara, no to okej, no to każdy ma jakieś ambicje.
Natomiast...
Ponieważ, tak jak już mówiłem, z jednej strony jest kontrast tego, co mówiłem, robię inaczej, a z drugiej strony pytanie, jakie są możliwości, bo to jest stanowisko polityczne.
Ja stawiam na to, że on nie zostanie tym przedstawicielem, ale tak jak mówię, jest ten taki jeden element polityczny, że ktoś dojdzie do wniosku Antonio Guterres, powie dobra.
tutaj jest Polska, znaczący kraj w Europie, może ciągle tutaj mnie prezydent prosił, premier ze mną rozmawiał, minister Sikorski, który ma nam pozycję jakąś i tak dalej.
To jest możliwe.
To nie jest niemożliwe.
Natomiast na stole jest jeszcze parę innych rzeczy, bo Szymon Hołownia cały czas jest parlamentarzystą, ma oddać zgodnie z umową marszałkowania, to może zostać wicemarszałkiem, ale pytanie, jakie są możliwości, bo do tej pory bycie marszałkiem
To jest trochę taki prezydent spod żyrandola, tylko że w Sejmie.
Oczywiście też może dużo, może zamrozić, może wprowadzić, może nie wprowadzić, ale to akurat jakoś specjalnie nie funkcjonowało negatywnie.
Ale sprawczości w tym nie ma.
Jak zostanie wicepremierem, to będzie miał większą sprawczość, natomiast będzie miał większą odpowiedzialność.
Bo marszałek Sejmu też w Polsce jest traktowany trochę taki jak wicekról, jako wiceprezydent.
w sensie takim wizerunkowym.
Natomiast wicepremier od kultury, czy od zielonego ładu, czy tam od czegokolwiek innego, czyli klimatu, będzie rozliczany z tego.
I myślę, że Szymon Hołownia nie jest przygotowany do tego, ponieważ... Miał czas się przygotować.
Miał się czas przygotować, ale miał wszystko podporządkowane temu, żeby wygrać wybory prezydenckie, ewentualnie wejść do drugiej tury, bo to dałoby... Reasumując, koniec przygody Szymona Hołowni z polityką?
Jak z impetem wszedł do tej polityki, tak z przytupem z niej wyjdzie?
Ja myślę, że w najlepszym wypadku dla Szymona Hołowni będzie kukizował.
Ale kukizował po stronie Jarosława Kaczyńskiego i Prawa i Sprawiedliwości?
Może przystąpić też do partii prezydenckiej, bo tutaj myślę, że ambicje są takie, pan redaktor tak zareagował, że nie, a ja myślę, że są ambicje takie, że partia prezydencka to może być część Konfederacji, czyli ludzie Mencena, którzy dali wybocze zwycięstwo Karolowi Noworodzkiemu.
Część PiSu niezadowolona z rządów Jody, ile można, tak?
Plus, no właśnie, te tabory rozrzucone, czyli ludzie w 2050 na przykład.
No dobrze, jeżeli chodzi o Donalda Tuska, ma pan takie poczucie, że Donald Tusk z tych wszystkich kryzysów, zakrętów politycznych wychodzi...
Udanie, czy jednak my powinniśmy się już szykować na zmianę premiera?
Wspomniał pan też o rosnących akcjach Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Pojawiały się spekulacje na temat Radosława Sikorskiego, który może z wicepremiera zostać premierem.
W którą stronę to idzie?
Na dziś jest tak, że Donaldowi Tuskowi coraz trudniej jest wychodzić z tego driftu, to prawda, ale cały czas kontruje i cały czas wychodzi na prostą.
Sytuacja się komplikuje, natomiast bierzmy pod uwagę, to też tutaj powiem panu rektorowi, że w paru pana komentarzach to się pojawiało,
że tak jak nie zadziałał efekt flagi w przypadku PiSu dwa lata temu, tak teraz jest efekt flagi.
Ponieważ to zagrożenie jest bardziej realne.
To, co robi Władysław Kosiniak-Kamsz, ale to, co robi też oczywiście Donald Tusk, bo to idzie w parze, pokazuje bardzo dużej grupie Polaków, że oni jednak o to bezpieczeństwo zabiegają.
Chociażby te pieniądze na sejf.
czyli na wschodnią flankę NATO.
Plus oczywiście dzieją się rzeczy, które się dzieją, czyli Donald Trump chwali Polskę, że tam te prawie 5% i tak dalej.
Pojawiają się takie rzeczy... Ale bo chwali Polskę zarządzaną przez prezydenta Nawrockiego, a nie przez Donalda Tuska.
Ja to rozumiem.
Jeden obóz widzi i dostrzega, a drugi jego no nie zwalcza może wprost, ale wiemy, że... Jest gorzej niż pan myśli.
No Trump nie rozróżnia, kto w Polsce rządzi.
W sensie stanowiska.
To w ogóle... Naprawdę proszę mi wierzyć.
Nie mówię tego z satysfakcją, ale na tym to polega.
Zresztą jak się poszło ostatniego wystąpienia Antana Trumpa a propos różnych liczb dotyczących Stanów Zjednoczonych, to też jest dosyć zabawne.
Jakby nie było, świat się z nim liczy.
Oczywiście, że tak.
To jest mocarstwo światowe.
Nie ma mocniejszego w tej chwili, ale my niedługo będziemy, za cztery lata zdaje się, trzecią potęgą czołgową w NATO.
A mówiąc zupełnie serio, ja myślę, że są na stole trzy rozwiązania.
że Donald Tusk dojeżdża do wyborów i jakoś ogarnia swoje rzeczy i mówi, dobra, słuchajcie, działamy, nie wiem, wchodzimy w koalicję i tak dalej.
Druga rzecz jest taka, że na ostatniej prostej jest wymiana, cokolwiek, znaczy ostatnia prosta, na Radosława Sikorskiego.
Ale to będzie bardzo trudne dla Tuska, ponieważ to jest klasyczny samiec alfa.
To jest tak jakby Kaczyński teraz powiedział, no słuchajcie, no dobra, to może niech Morawiecki, chociaż Morawiecki jest wycinany, niech Suski zostanie teraz szefem.
I wariant, który jest nierozpatrywany, ale możliwy, czyli premierem zostaje Władysław Kosiniak-Kamysz.
ze wszystkimi konsekwencjami, ale też z benefitami, które się tam dzieją.
To też jest znowu sytuacja, która... Polityka dzieje się szybko, bo właśnie dlatego się dzieje Szymonowi Hołowni, że nie zrozumiał tego, że trzy lata to jest bardzo szybko, cztery lata to jest bardzo szybko.
I Radosław Sikorski, który ma 60, nie pamiętam, parę lat,
może być świetnym kandydatem na prezydenta za cztery lata.
I to nie jest science fiction.
Oczywiście cztery lata to jest epoka i dwa lata też jest epoka.
Natomiast polityka to jest sztuka możliwości.
Polityka to jest długi marsz.
Wszyscy sprinterzy zawsze padają na ostatniej przeszkodzie rów z wodą.
Bo to nie jest proste.
To jest raczej bieg na orientację i bieg z przeszkodami.
Jeżeli ktoś uważa, że widzi metę i tam dobiegnie, to najczęściej nie dobiega.
Donald Tusk już pokazał, że potrafi to robić.
To ja przypominam, że siedem razy Jarosław Kaczyński przegrał wybory.
Następnie siedem razy wybory wygrał.
Czyli polityka poza grubą skórą i mówienie o tym, że tak pięknie jest w polityce, musi być sprawcza.
Czyli Donalda Tuska do grobu politycznego składać nie należy.
Absolutnie nie należy.
Pytanie, na ile Donald Tusk sam zrozumie, że nie jest Donaldem Tuskiem sprzed 15 lat, jeżeli chodzi o siły.
I sytuację też nie ma takiej jasnej, jak miał, że było dwa ugrupowania.
Była główna Platforma i PSL.
Tylko musi się dogadywać.
Natomiast w takim rozgardiaszu, który jest, tym bigosie, tym polskim takim chocholim tańcu, zawsze można podjąć decyzję, że dobra, słuchajcie, to idziemy sami.
Co będzie, to będzie.
Jakoś to będzie.
A w grze jest jeszcze parę innych osób.
Pamiętajmy, że wybory prezydenckie przeorały świadomość i wyborców, i polityków,
Ale trzy miesiące jest nowy prezydent.
Nowy prezydent, Karol Nawrocki, też się będzie zużywał.
Nie ma takiej możliwości.
Polityka zużywa.
I pytanie, na ile ta linia konfrontacyjna będzie się poszerzała, a na ile będzie tak, że w momencie ktoś powie, no i co, obiecałeś i nie zrobiłeś.
Wspomniał pan o polityce zagranicznej, o politykę zagraniczną również zahacza to, co zrobił polityk Koalicji Obywatelskiej, Franek Sterczewski, czy sytuacja, w której Radosław Sikorski mówi, że nie ma żadnych jeńców na wymianę.
To jest sytuacja, która pomaga Sikorskiemu i Polsce, czy może jednak pokazuje, że tutaj jest jakaś słabość samego ministra Sikorskiego i zła reakcja wobec polskiego polityka, ale też obywatela?
Właściwie to jest to, że ja dzisiaj przeczytałem wpisy, bo pojawił się wpis pana posła Starczewskiego, że jesteśmy w Atenach, hello, wszystko w porządku, niedługo będziemy w Polsce itd.
I przewaga jest negatywnych komentarzy.
Ja wiem, że tym się nie należy sugerować, natomiast ja nawet nie patrzyłem tak dokładnie kto co, tylko jak jest.
Czyli to nie jest tak, że rajd Flotilli to jest samo dobro, chociaż akurat to jest dobro w sensie wizerunkowym.
Czyli zwrócenie uwagi na straszliwą sytuację.
Już wykonanie posła pozostawia wiele do życia.
Tak, właśnie o to chodzi.
Bo to wygląda trochę na lansowanie się.
To, że flotyla została tak nagłośniona i skończyła dużo lepiej niż w 2010, z tego co pamiętam, to oczywiście też jest wynik różnych rzeczy i wszyscy teraz będą chcieli przy tym się ugrzać, bo Donald Trump też czeka na dzisiaj, że delegacja przylatuje do Kairu.
Amerykańska dzisiaj, bo dzisiaj jest druga rocznica masakry w kibucu.
I Izrael po prostu też to źle rozgrywa.
Natomiast to jest to nieszczęście, które zawsze jest na wojnach.
Znaczy giną cywile, najsłabsi, dzieci i starsi.
I tak jak gdzieś się przykryły te straszliwe sceny mordowania skautów, gwałcenia kobiet, obwożenia ich po strefie gazy przez Hamas, bo to było.
To nie jest tak, że tego nie było.
Natomiast Benjamin Netanyahu źle też to rozegrał.
Przepraszam, że to powiem wizerunkowo.
Natomiast głodzenie cywilów i mordowanie dzieci
no nie ma takiego kraju na świecie i nie ma takiej wrażliwości, która by to mogła przyjąć do wiadomości.
Ale jeżeli politycy się na tym lansują, bo sprawczość jest żadna, no to ja myślę, że Rosław Sikorski po pierwsze chciał utrzymać dyplomację, że nie potępia Izraela wprost.
Natomiast zagrał jego temperament, czyli nie mógł się powstrzymać od tego, z czego był znany kiedyś na Twitterze, czyli X-ie, że taką szpilę, no bo że nie mamy jeńców na wymianę, to mógłby powiedzieć, nie wiem, publicysta jakiś może, komentator, ale nie ministerstwa zagranicznych.
I to uważam, że to akurat było niepotrzebne.
Natomiast...
My też musimy sobie zdać z tego sprawę i ja bardzo przestrzegam przed tym.
Pan jest dziennikarzem, ja jestem komentatorem i wykładosą akademickim przede wszystkim i mamy taką sprawczość, jaką mamy.
To fatalnie brzmi, ale polityka zagraniczna, dyplomacja to jest...
Bardzo skomplikowany konglomerat różnych rzeczy.
My jesteśmy państwem frontowym, bo wojnę mamy za granicą.
Mało tego, jesteśmy już w stanie wojny hybrydowej, informacyjnej przede wszystkim, z Rosją.
My nie możemy rzucać kolumniami na prawo i lewo i oceniać.
I to jest jedna sprawa, jako z pozycji oczywiście rządu i dyplomacji.
A druga sprawa, że organizacje pozarządowe właśnie po to są, żeby zwracać uwagę, żeby pomagać, żeby wspierać.
No tak jest świat skonstruowany.
Świat nie jest sprawiedliwy, przepraszam, bo już nie moja działka, natomiast żeby też zrozumieć, że każdy gra swoją rolę w tym wszystkim.
A i tak niestety cierpią najsłabsi, najbiedniejsi.
Im mniej lansu politycznego, tym jest lepiej.
No dobrze, chciałem zapytać jeszcze tutaj, szukam informacji na temat tego, bo już Prawo i Sprawiedliwość bardzo podnosi kwestię tego Ukraińca, który wysadził rurociąg.
Czy Polska go powinna oddawać Niemcom, czy jednak nie i możemy go traktować jako bohatera, bo swego czasu chyba nawet Radosław Sikorski.
Może w bardziej zawołowany sposób.
Nie, on powiedział Ribbentrop-Mołotow.
No ale również gratulował Amerykanom tego wysadzenia, ale tutaj zrobił to Ukrainiec.
No i co z nim?
Czy on powinien zostać wydany Niemcom, czy jednak nie powinniśmy go wydawać?
Wokół tego też się idzie, to słowo polityka.
Słowo pod tytułem wydany Niemcom brzmi strasznie w Polsce.
politycy Prawa i Sprawiedliwości w ten sposób.
Ja to rozumiem.
Po prostu politycy Prawa i Sprawiedliwości mają taką fobię, że dla nich jeszcze się nie skończyła II wojna światowa i są hitlerowcy i Niemcy, którzy czyhają na Polskę oraz, że wszyscy widzą wszędzie seks z dziećmi.
No to trudno, tak się zdarza.
Takie holoksynacje się zdarzają.
Natomiast ja myślę, że generalizmując należy postępować zgodnie z prawem.
Jesteśmy w Unii Europejskiej, w NATO.
Niemcy to są nasi przyjaciele, sojusznicy i naprawdę nie czyhają na nas za każdym rogiem, żeby nas tutaj...
Zresztą armia niemiecka jest w strasznym stanie i tak dalej.
W związku z tym, jeżeli to jest wymaga procedura, no to dlaczego nie?
To, że możemy zabiegać o to, żeby go nie skazywać albo żeby go tam jakoś, no to jest wszystko dyplomacja.
Natomiast słowo wydanie Niemcom oznacza, że co?
że jak sąd niemiecki upomni się o kogoś u nas, to my go mu nie wydajemy, ale jak my się upomnimy w sądzie niemieckim o kogoś, to niech Niemcy nam to oddają.
Dla mnie to jest schizofrenia polityczna, ale na tym Prawo i Sprawiedliwość jedzie już bardzo dawno.
Czyli nic się ze sobą nie zgadza.
Mateusz Morawiecki jeździ po Polsce i mówi, co ten Tusk nie narobił, a wszystko dokładnie narobił to Mateusz Morawiecki.
No i to jest ta słabość narracyjna ekipy 15 października 2023 roku, a siła propagandy tych, co rządzili 8 lat i 10 w sensie prezydencji.
I ostatnia kwestia, czy Waldemar Żurek odnowi oblicze wymiaru sprawiedliwości, tego wymiaru sprawiedliwości?
Już odnowił.
To już jest ewidentne, że Waldemar Żurek odniósł sukces w sensie takim wizerunkowym.
Wszyscy mają nadzieję, że przywróci praworządność i że to się dokona, ale... Poprzez likwidację chociażby losowego wyboru sędziów?
Ja tutaj nie jestem specjalistą, żeby się na ten temat wypowiadać aż tak szczegółowo.
Natomiast ja pamiętam rozmowę z ministrem Bodnarym, którego bardzo cenię za prawnicze rzeczy, ale też miał inny temperament polityczny, który mówił, że on nie może skorzystać tam z jakiegoś prawa, bo to było uchwalone poprzednich rząd i tak chciał Ziobro.
Ale prawo było obowiązujące.
Czyli nie chciał wykorzystać niektórych elementów prawnych, które sobie załatwił w związku z tym, że nie zmienił Ziobro i zostało to uchwalone przez Sejm, podpisane przez Andrzeja Sebastiana.
W związku z tym Waldemar Żurek korzysta z pewnych uprawnień, które są i to jest właśnie ta schizofrenia polityczna, że druga strona mówi, ale tak nie można robić, ale Pegasus, no można było podsłuchiwać szefa kampanii.
My naprawdę jesteśmy zalewani potokiem propagandy i tych właśnie takich
no tych fantasmagorii, że z jednej strony ktoś mówi, tak, chciałem kupić, no Ziobro się wyłożył na tym, ale, bo tam terroryści, coś tam jeszcze, ale to, że był podsłuchiwany szef kampanii opozycyjnej partii, że byli podsłuchiwani prezydenci miast, sędziowie, prokuratorzy, to jest Watergate do kwadratu.
Ale Zbigniew Ziobro nie wzmocnił się tym przesłuchaniem, no przecież on też umiejętnie przekierował uwagę widzów na Romana Giertycha, na Sławomira Nowaka.
Nie, nie.
Znaczy to wyznawcy tak mówią, no przekierował.
No Zbigniew Ziobro przyszedł i powiedział tak, to ja byłem sprawcą tego wszystkiego, a w zasadzie to woził.
On podpisywał?
Tak, ja mu kazałem, ale ja nic nie podpisywałem.
To pokazuje, że Zbigniew Ziobro, przepraszam, że to nie jest tematem rozmowy, ale jego najbliżsi wtedy współpracownicy to byli bardzo mierni uczniowie, jeżeli chodzi o prawo.
To byli trójkowi uczniowie, trzy z minusem, trzy z dwoma dostawali.
I to później się przenosiło.
I do tej pory tak to wygląda.
Oni nie rozumieją istoty prawa.
Już nie mówię o duchu prawa.
Uważają, że prawo jest funkcją polityczną i jeżeli ja tak uważam politycznie, to tak ma być.
I na koniec zaczęliśmy od Szymona Hołowni i Polski 2050, czyli poniekąd trzeciej drogi.
Zakończmy trzecią drogą, ale nie Szymonem Hołownią i Polską 2050.
Konfederacja ma stałe trzecie poparcie, ale też powstają kolejne konfederacje, bo Janusz Korwin-Mikke założył nowe ugrupowanie z nazwą...
Tak, z Konfederacją w tytule partii Grzegorz Braun ma Konfederację Korony Polskiej.
Czy trzecią drogą realnie okaże się Konfederacja i Konfederacja zdecyduje o tym, kto będzie rządził w Polsce za dwa lata ponad?
Na dziś tak.
Pytanie, która Konfederacja?
Bo to jest dosyć istotne.
Wyborcze zwycięstwo, tak jak już mówiłem panu Nawrockiemu, dali ludzie Męcena, nie Konfederacji.
Jarosław Kaczyński to świetnie diagnozuje, bo od miesiąca dobrego nie mówi, że Konfederacja Męcena, tylko używa nazwy partii Męcena, czyli Nowa Nadzieja, której nikt nie kojarzy w ogóle.
bo Męcen to była Konfederacja, a Jarosław Kaczyński bardzo precyzyjnie mówi i pan Męcen i jego nowa nadzieja, czyli oddziela Konfederację Bosaka od Konfederacji Męcena.
Dla populistów Konfederacja Korony Polskiej Brauna to jest wygodna sytuacja, bo to jest czysty faszyzm.
Nacjonalizm najmniej, ale faszyzm.
W związku z tym to jest przerażające, że tam jest około 5%, to się kręci w tą czy w tą.
A Janusz Korwinieka myślę, że po prostu znudził się w domu, wyspał się i chciałby coś porobić po prostu.
Ale nie jest tak, że jedna korona, znaczy jedna konfederacja, druga konfederacja osłabią tą największą konfederację?
I komu to ma służyć?
No pytanie jest takie, bo jeżeli są dwie konfederacje, w zasadzie trzy, bo to czwarta, no to to, co zagospodarowuje Braun, to tego nikt nie zagospodaruje.
To jest tak skrajne, że oficjalnie szacują, nie, nie, nie, nie, ale mówią, że jest kogoś, jakby coś, to...
Z drugiej strony jest ci, co weszli do Europarlamentu, tam dużo tłustych kotów się pojawiło.
Ja oglądam z rozbawieniem wystąpienia i szczególnie pań posłanek euro i panów posłów, którzy już tam trochę okrzepli i tych euro pobrali i już trochę w tym zgniłym zachodzie pływają.
Bardzo ciekawe to wygląda, jakby prześledzić to w wystąpieniach i oni trzymają ten...
No i mają wicemarszałka oczywiście, pana Bosaka.
Jest o imencen, który ma tych ludzi, którzy są najbardziej wolnościowi, liberalni, ale kompletnie nieideologiczni.
Tam jest dużo młodych ludzi, którzy mówią, nie no jaka religia w ogóle, żadna religia, nie tam, że jakaś konkretna.
Chodzi o to, żeby nie było podatków, żeby było dobrze, żebyśmy zarabiali, żebyśmy się bawili i żeby było super.
No i przychodzi Janusz Korodzinyk, który będzie zabierał raczej, według mnie, Bosakowi niż Męcenowi.
Ale przepraszam, za kolokwializm jeden pies, Konfederacja i Konfederacja.
Konfederacja będzie występowała na wspólnej liście, w sensie Bosak z Męcenem.
Nie wiem, to ja bym się tu zastanowił jeszcze.
Ponieważ ewidentnie widać, że Męcen potrafi być na kontrze i ma to zwarcie z Jarosławem Kaczyńskim, a pan Bosak nie.
Pan Bosak raczej mówi, no nie no, przecież tu idziemy razem i tak dalej.
Dlatego, że w momencie, kiedy Męcen był z tego wyszedł i rzeczywiście ta nowa nadzieja dostałaby kilka procent, to wtedy może być języczkę uwagi, tak jak przeważył w wyborach prezydenckich.
To może się dogadać na przykład z kimś, na przykład z Sikorskim, z którym był na piwie.
Mówimy o kebabie Nawrockiego.
No to pomyślmy o piwie Męcena.
To było najpierw genialne, później było wyśmiane.
Ale jednak jakaś rozmowa się odbyła.
I tam nie było takiego starcia jak Mencena z Morawieckim, gdzie Morawiecki wyszedł na średnio zorientowanego, co tam się dzieje i z kim w ogóle rozmawia.
Wyborcy Mencena to nie są wyborcy Konfederacji Bosaka, Brauna, a tym bardziej Janusza Korwin-Mikkego.
No Konfederacja wciąż jest silna, Prawo i Sprawiedliwość jest równie silna jak Koalicja Obywatelska.
To tam się niewiele dzieje.
Teraz jak wejdzie do gry partia pana Nawrockiego, to się wtedy wywróci to do góry nogami.
No pytanie, czy nie powstanie jeszcze jakaś nowa formacja w miejscu chociażby polskim 2050?
Patrząc na historię Polski i literaturę, obawiam się, że powstanie.
Jeszcze ze trzy partie mogą powstać, bo jeżeli nie utrzyma się 2050, to na bazie tego też może powstać jakaś partia.
To nie znaczy, że oni pójdą do różnych partii.
W związku z tym w styczniu decyzja, kto zostanie ewentualnie czasowym szefem 2050, to albo będzie sztandar wyprowadzał, albo będzie budował coś na bazie tego, co zostało.
Bo jest ta przestrzeń, tylko że my dajemy się cały czas na to samo nabrać.
Pojawił się Kukiz, super, Kukiz świetnie.
Gdzie jest Kukiz?
Wiadomo.
Pojawił się Petru, Petru został wchłonięty, znaczy
Wiadomo.
Pojawił się Palikot wcześniej.
Super, Janusz Palikot, rak wymiatał.
I co?
I nic.
No i teraz Szymon Hołownia idzie tą wąską ścieżką przez ogródek.
No i pytanie, czy dojdzie do rzeczki, czy zawróci.
Powiedział dr Mirosław Oczko, jest specjalista do spraw wizerunku politycznego z SGH.
Bardzo dziękuję za rozmowę i dobrego dnia.
Dziękuję panie doktorze.
Wszystkiego dobrego.
Ostatnie odcinki
-
Tomasz Siemoniak o fali cyberataków na polskie ...
14.01.2026 08:00
-
Gen. Mirosław Różański: to nie Polska byłaby „g...
09.01.2026 08:00
-
Oczkoś: To nie jest jeszcze koniec Jarosława Ka...
29.12.2025 09:00
-
„Dla niego władza jest celem”, mówi o Donaldzie...
23.12.2025 09:00
-
Paweł Kowal: Rosja dąży do wyprodukowania żelaz...
19.12.2025 11:00
-
Patryk Jaki krytykuje pomysł ludzi Morawieckieg...
19.12.2025 08:00
-
Ryszard Petru pytany o zmianę premiera: Gdyby n...
11.12.2025 08:00
-
Dr Małgorzata Bonikowska: Odkąd Donald Trump je...
04.12.2025 08:00
-
Waldemar Żurek o Zbigniewie Ziobrze: Jest w puł...
01.12.2025 08:00
-
Grzegorz Schetyna: Dwugłos prezydenta i rządu s...
26.11.2025 08:00