Mentionsy

Rozmowy Rzeczpospolitej
28.07.2025 06:37

Prof. Ewa Marciniak: Kwota wolna od podatku mogła być 500+ obecnej koalicji

- Dobre notowania rządu są w badaniach CBOS-u na poziomie 32, maksymalnie 35 proc., natomiast negatywne - ok. 50-55, a nawet, w ostatnich badaniach, zbliżają się do 60 proc. - mówiła w rozmowie z Joanną Ćwiek szefowa CBOS prof. Ewa Marciniak.

Gościem programu Joanny Ćwiek-Śwideckiej #RZECZoPOLITYCE była prof. Ewa Marciniak, politolożka, szefowa CBOS

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 256 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwość"

Dziś o dziesiątej, czyli praktycznie za godzinę, Donald Tusk przedstawi nowych członków swojego gabinetu.

Kto straci stanowisko?

Kto wejdzie do rządu?

I w jaki sposób ta zmiana rządu wpłynie na notowania gabinetu Donalda Tuska?

O tym w dzisiejszym programie Rzecz o Polityce.

Joanna Ćwiks-Sidecka, zapraszam.

A ze mną w studiu pani profesor Ewa Marciniak, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, szefowa CEPOS.

Dzień dobry, pani profesor.

Dzień dobry.

Pani profesor, spodziewana rekonstrukcja, długo trwało?

Czy wszystko w czasie to jest dobry moment na rekonstrukcję?

Bardzo długo trwał ten namysł nad kształtem nowego rządu i w sensie strukturalnym, i w sensie personalnym.

Oczywiście lepiej by było dla budowania wizerunku i uzyskiwania lepszego poparcia dla rządu i dla samego Donalda Tuska, żeby było to jak najbliżej daty 1 czerwca.

a co najmniej tej daty, kiedy premier Donald Tusk zdecydował się na formułę wotum zaufania, to byłby jakiś ciąg wydarzeń.

Zwłaszcza wotum zaufania, nowy rząd i można by powiedzieć, to byłby taki restart albo nowy...

lepszy napęd do działania.

Natomiast ten czas, który upłynął, bo jednak jakby nie patrzeć, mamy niemal końcówkę lipca, czyli z grubsza prawie dwa miesiące,

To był czas na spekulacje z jednej strony, na zaniechania.

Te spekulacje to po stronie mediów i po stronie publiczności medialnej, politycznej, zainteresowanej tym, co się dzieje.

ale też z drugiej strony czas, który w jakimś stopniu, można by powiedzieć, petryfikował działania rządu, no bo nie wiadomo, czy coś robić, czy nie robić, czy nowa inicjatywa ustawodawcza i tak dalej, bo być może i tak będzie zmiana właśnie ta strukturalna i personalna, czyli to jest takie...

swoiste zawieszenie i to nigdy nie przekłada się na dobre notowania rządu.

Dzisiaj przypomnijmy, one są w badaniach CBOS-u pozytywne na poziomie 32, maksymalnie 35%, jeśli popatrzeć wstecz.

Natomiast negatywne to są około 50-55%, a nawet w ostatnich

zbliża się do 60%.

To jest oczywiście niepokojące dla rządu, bo jednak dużo lepiej rząd działa, jeśli informacja zwrotna od opinii publicznej jest pozytywna.

Tutaj można powiedzieć, że nie jest pozytywna.

30% z małym haczkiem to jest się czym cieszyć, ale tak naprawdę można powiedzieć, że to jest elektorat koalicji obywatelskiej.

państwa, prezydentem Polski, tak samo rząd ze względu na swoje działania musi w jakimś stopniu integrować wszystkie elektoraty, a już pomijając ten aspekt polityczny, adresować swoje działania, co oczywiste, do całego społeczeństwa.

Ale powiem, że te działania były.

Na przykład od 1 lipca weszła renta wdowia.

Ale tu znowu wracamy do kwestii, z którą rząd się borykał od początku powstania, czyli kwestii komunikacji.

Ale jest rzecznik.

Tak, to jest pierwszy krok, jak sądzę, do rozwinięcia właśnie takiej aktywności komunikacyjnej.

I tutaj chciałam powiedzieć, że nie chodzi tutaj o powiadamianie kogoś o czymś, o czystą informację.

Ale właśnie o komunikację, o kształtowanie wizerunku, oczywiście pozytywnego wizerunku, pokazywanie gdzie są sukcesy i w czym, gdzie są przeszkody, jakie są uwarunkowania działań itd.

I ja zawsze jestem zwolennikiem, gdy mówimy o komunikowaniu się rządu ze społeczeństwem, tego zaimka zwrotnego się.

To musi być ta relacja dwustronna.

To jest trudne oczywiście.

ale są rządy i są specjaliści, którym to się udaje i chyba takim przykładem rządu, który dobrze komunikował się, a też i partii, jest rząd Prawa i Sprawiedliwości, czyli czy się zgadzasz z tym, co ten rząd podejmował, czy nie, ale sposób komunikowania i efektywność dotarcia do...

choćby do swoich tych grup docelowych, na przykład osób, które były beneficjentami wszystkich transferów socjalnych, no to na pewno był skuteczny, ponieważ kolejne wybory pokazywały, że wciąż o tym się mówi.

500+, jako taki program sztandarowy Prawa i Sprawiedliwości, to i w 2015, i w 2019 roku można się było do tego odwołać.

Rząd Koalicji Obywatelskiej i koalicjantów też ma póki co drobne rzeczy.

Nie ma takiego sztandarowego jeszcze, jak sądzę, działania.

Takim działaniem byłaby ta kwota wolna od podatku zapewne 60 tysięcy.

Warunki ekonomiczne są złożone, jak wiemy.

Niemniej dla właśnie pozyskania tego takiego bezwzględnego niemal aplauzu, to by było coś.

A nie myśli pani, że notowania rządu też bardzo wpływa to, co się dzieje wokół migrantów?

Te ruchy na granicy, ta komunikacja z tej strony, że imigranci czy nielegalna imigracja jest takim problemem, że Niemcy nam przerzucają nielegalnych imigrantów.

Czy to jakoś nie słychać tego głośniej?

Jest tak od dłuższego czasu, że my oceniamy rząd przez pryzmat jego skuteczności albo bardziej modne określenie sprawczości.

Czyli rząd ma pokazać, że podejmuje działania i te działania przynoszą jakieś efekty, czyli jest...

bez względu na to, kto działa, czy to jest wojsko, czy to jest straż graniczna, czy policja i tak dalej.

To jest jednak emanacja sprawczości państwa.

No i tutaj...

W tym momencie to działanie jest podjęte, ale znowu można powiedzieć, że niezwykle ważne jest w podejmowaniu decyzji ich podjęcie w określonym czasie.

I tutaj tak jakby udało się niektórym członkom ruchu obrony granic narzucić własną narrację o zagrożeniu.

I to jest właśnie też trochę taki przykład, że bez faktów pojawiają się narracje.

Fakty nie są potrzebne do opowiadania o czymś.

No i to jest niestety... Bo fakt jest taki, że kontrole na granicach są.

Tak, i że te przypadki, że nie było żadnego szturmu imigrantów, że to są pojedyncze przypadki.

Nawet na tych filmikach, które są w mediach społecznościowych.

Tak, także to jest tak troszkę filmik kontra filmik, bo jest filmik o tym, że no właśnie, że kogoś zatrzymano i nie przepuszczono z dezorientowanego przybysza z dalekich krajów, zatrzymano, nie przepuszczono dalej, ale to też jest filmik, że w miastach jest spokojnie.

O tym mówią mieszkańcy miast, a nie przybysze z głębi kraju, którzy w cudzysłowie zostali zatrudnieni do tego, żeby być na tych posterunkach.

Więc oczywiście to jest taki mały przyczynek do tego, żeby krytykować rząd.

i szybko to się dość mocno uogólnia, bo jest nośne, no bo każdy się boi.

Strach łatwo wzbudzić, bez względu na to, czy tym wrogiem, który ma nam przynieść jakieś zło, jest człowiek, czy bakterie, za przeproszeniem.

Ale jeszcze też wcześniej, że tam migranci będą nosicielami jakichś niebezpiecznych chorób i tak dalej.

Takie były wypowiedzi niektórych liderów niektórych partii, już nie będę tego dokładniej przypominać.

Więc ten strach jest łatwo wzbudzić, bo my trochę jesteśmy lękowi.

Przy czym to wygląda na to, że jest to strach przed czymś wyobrażonym, a nie przed czymś realnym.

I tu powinna jakby intensywnie działać też...

I szkoła, przygotowując dzieci do zachowania w różnych sytuacjach trudnych, a nawet kryzysowych.

I uczelnie wyższe, no i też media, no i oczywiście politycy poprzez swoje działania, znowu te komunikacyjne, ale także faktyczne poprzez różne ministerstwa.

Więc tych strachów trochę mamy.

No ale jak nie ma tego realnego winnego, no to zawsze można powiedzieć, że to jest rząd.

I w tej sytuacji politycznej mamy rekonstrukcję rządu.

Kto pani zdaniem, bo od wczoraj krążą takie listy nowych członków, czy w ogóle Rady Ministrów.

Tylko, że też nie mamy potwierdzenia i ci od rana pojawiają się różne informacje, że będą zaskoczenia w stosunku do tego, co się pojawiło.

Co pani myśli?

Kto może stracić stanowisko?

Gdzie będzie zmiana, pani zdaniem, gdzie być powinna?

No to już to zawsze jest na pierwszej linii Ministerstwo Zdrowia, bo uważam, że tu nie tyle chodzi o osobę, która stoi na czele Ministerstwa Zdrowia, a o odwagę w reformowaniu całego systemu opieki zdrowotnej.

I my wciąż tej odwagi w Polsce nie mamy, mimo że równolegle istnieje rynek tej opieki prywatnej i niemal, nie wiem, co druga osoba, a zwłaszcza w dużych miastach, korzysta z tych usług właśnie w opiece prywatnej, w tych różnych firmach, no a jednak i tu się płaci, płaci się też składki,

No i to wymaga reformy, zwłaszcza, że badania społeczne pokazują, że ludzie byliby skłonni dopłacać niewielkie kwoty do podstawowej opieki zdrowotnej.

Niewielkie, to jest 10-15 zł.

Wtedy nie byłoby takich z jednej strony kolejek, a z drugiej strony tam zapisałam się na kiedyś za trzy miesiące czy przysłowiowe pół roku i następnie zapominam o tym i kolejne osoby nie mogą się do lekarza dostać.

Trochę jest przeciwdziałanie temu, bo też niektóre instytucje, niektóre te ośrodki zdrowia, że się tak to określę, wysyłają smsy, ale nie wszystkie.

I też nie każdy ma telefon, nie każdy...

Innymi słowy uważam, że służba zdrowia wymaga, czy ochrona zdrowia wymaga głębokiej reformy, ale politycznie jest to nieopłacalne, więc tak się klei i łata te dziury, czy szpitale zadłużone jakoś się wspomaga też z budżetu państwa.

Więc chyba tu jest potrzebny ekonomista,

albo osoba specjalista od zarządzania dużymi organizacjami, czy dużymi przedsięwzięciami.

No i te medialne doniesienia głoszą, że taka osoba ma zastąpić panią ministrę Leszczynę.

I tak to jest taki gorący kartofel, to Ministerstwo Zdrowia, więc tutaj się spodziewam zmian.

Sam pan Nitras ogłosił, że

że nie będzie ministrem sportu.

Ja sądziłam, że też były takie doniesienia, że nie będzie ministerstwa sportu, bo były takie czasy, że łączono je z edukacją i myślę, że tu byłby jakiś sens.

Natomiast z tego, co słychać, ministerstwo sportu będzie.

Natomiast dla mnie ważne są następujące rzeczy, mianowicie jeżeli jest wielkie będą, to już o tym się dużo mówiło i wcześniej, dwa duże resorty takie związane z integracją różnych instytucji.

działań rozproszonych dotychczas w różnych resortach, czyli resort finansów i gospodarki i resort energii, jak się nazywa.

Nie wiem, czy energii, czy to jest dobre określenie, ale nieważne.

No to za tym powinna iść informacja o tym, jakie priorytety, jakie cele

by nie powiedzieć, jaka wizja stoi za stworzeniem tych ministerstw.

I mam nadzieję, że dzisiaj to zostanie ogłoszone, bo nie chodzi o to, że stworzyć, ale jest pytanie takie, i właściwie problem jest taki, żebyśmy my, obywatele, umieli temu nadać sens.

I w następnych badaniach odpowiedzieli, tak, rzeczywiście to ma

ekonomiczny, społeczny i polityczny sens.

Wiemy, że się poprawiło, a w tym jest też problem z poczuciem, że jest lepiej.

I ta energia, no to też tak samo.

Być może można się domyślić, że jest to priorytet rządu.

Ale jeszcze musi być ten krok dalej.

I jaki priorytet, na czym to polega, jakie działania będą temu towarzyszyły, jaki jest harmonogram tych działań.

Ludzie potrzebują takich konkretów.

Ja sobie przypominam w dawnych czasach, w 2011 roku rozmawiałam, mam całą grupę respondentów, respondentek, właściwie osób badanych do badań takich jakościowych, moich własnych.

I starsza pani lat 80 powiedziała mi, że ona mogłaby nawet zaakceptować to, co się dzieje, to druga kadencja Platformy Obywatelskiej, tylko ona by potrzebowała takiej wiedzy bardzo konkretnej, że do tego roku ona musi zaciskać pasa.

W kolejnym roku ona dostanie 50 czy 100 zł więcej do emerytury.

W kolejnym roku będzie miała ulgę związaną z czymś tam.

Czyli jakby oczekiwała, i uważam, że to jest bardzo mądre i dotyczy szerokich grup społecznych, takiego planu na swoje życie, ale związanego z działaniami rządu.

Z wyprzedzeniem, dużym wyprzedzeniem.

Z wyprzedzeniem, bo ona mimo 80 lat chciała sobie zaplanować.

I my dzisiaj też...

Mamy sobie zaplanować własną, no nie wiem, karierę zawodową, czy to w administracji publicznej, czy jako przedsiębiorcy.

Czy wydatki życiowe.

Tak, czy wydatki życiowe.

Kredyty mieszkania.

Czy opłaty za energię.

To trzeba wiedzii tego oczekujemy od rządu, bo jest to prerogatywa właśnie rządu, prerogatywa rządzenia.

Czyli dwa duże resorty okej, ale za tym coś się musi kryć.

No i trzecia sprawa to jest pan minister Sikorski w roli wicepremiera.

No i tutaj widzę, że on jako osoba, która zajmuje się sprawami zagranicznymi,

podobnie jak pan Kosiniak-Kamysz, będzie najczęściej kontaktowała się z nowym prezydentem i wydaje mi się, że takie cechy mentalne, charakterologiczne, ale także też ogromne doświadczenie,

Pana Sikorskiego.

Prestiż międzynarodowy to są takie charakterystyki osoby, która może z prezydentem, teraz jest pytanie, czy toczyć spory, czy współpracować, bo nie wiadomo jak to będzie, różnie się to zapowiada i być może tak jak było w kampanii, celem pana prezydenta jest skrócenie kadencji.

rządu Donalda Tuska, bo to były zapowiedzi kampanijne, ale ja trochę oddzielam tę energię kampanii od energii potem sprawowania władzy prezydenckiej, no ale to pomijam, więc

Sikorski i Kosiniak-Kamysz, który już ma doświadczenie współpracy z za chwilę byłym prezydentem, to myślę, że to jest ten, to tacy będą frontmeni, którzy będą reprezentowali interesy rządzącej aktualnie formacji.

I tu chcę powiedzieć, że w badaniach społecznych zaufanie do Radosława Sikorskiego rośnie.

Są badania, w których on jest na czele rankingów zaufania.

W CBOS-ie ma dobre 44 punkty procentowe poparcia na równi na przykład z Rafałem Trzaskowskim.

I bilans negatywnych ocen i pozytywnych ocen jest pozytywny, jest na plus dla Radosława Sikorskiego.

Więc to jest polityk, powiedziałabym, takiej rangi wyjątkowej, który może Donalda Tuska wesprzeć i wydaje mi się, że tak to należy czytać, że będzie na tej linii

politycznego frontu.

A może zastąpić, bo też pojawiają się takie głosy, że być może Radosław Sikorski zastąpi w pewnym momencie Donalda Tuska przed wyborami w 2027 roku.

Taka sytuacja nie jest wykluczona, dlatego że właśnie te dwa lata, które zostały do kolejnych wyborów, liczymy na to, że one będą w tej dyskusji właśnie w 27 roku, te wybory, więc myślę, że w momencie, kiedy sam Donald Tusk uzna, że sytuacja jest

dojrzała do tego, żeby zmienić stery rządów, to rzeczywiście Radosław Sikorski byłby moim zdaniem dobrym premierem, aczkolwiek tu trzeba zaznaczyć, że w samej Platformie Obywatelskiej, jeśli idziemy tym tropem, że szef największej partii jest premierem...

to tutaj w samej Platformie Obywatelskiej takiego prestiżu Radosław Sikorski nie ma, bo o czym świadczą te dwukrotne prawybory, raz z Bronisławem Komorowskim, teraz z Rafałem Trzaskowskim, przegrane wewnątrz.

Platformy Obywatelskiej, ale Prawo i Sprawiedliwość praktykowało taką właśnie sytuację, że szef partii był przy innej ulicy, a szef rządu przy innej ulicy, więc oczywiście wówczas Platforma Obywatelska to krytykowała.

No ale nie wiadomo, jak się sytuacja rozwinie i czy takiego zabiegu, czy taki zabieg nie będzie po prostu konieczny.

Ale Radosław Sikorski też się buduje wewnątrz Platformy i może się zbuduje.

Czy nie ma szans na zbudowanie się do 2027 roku, żeby na przykład stanąć na czele Platformy?

Jeśli jego działania w relacji z dużym pałacem będą...

spostrzegane przez członków Platformy jako pozytywne i jako skuteczne przede wszystkim, to myślę, że taką sobie szansę stwarza.

Natomiast dwa lata to trochę mało, bo on raczej jest takim politycznym singlem niż gdzieś tam umocowany w jakimś kolektywie.

wewnątrz Platformy Obywatelskiej, ale w polityce, jak to się mówi, wszystko jest możliwe, jest to kwestia wielu dynamicznych procesów, również tych na zewnątrz koalicji i na zewnątrz Platformy Obywatelskiej, no bo jak pamiętamy, siła danej partii politycznej zależy od tego, jak silne bądź słabe są partie wokół tejże partii,

tejże partii, więc uważam, że można postawić na Sikorskiego, uważam, że też można postawić na Trzaskowskiego, ale na razie takiego planu politycznego nie ma.

W roli teraz osób...

wspierających Donalda Tuska, budujących też Donalda Tuska.

A potem za te dwa lata to oczywiście się okaże.

Natomiast praktyka w rządzie w roli wicepremiera niewątpliwie jest taką praktyką predestynującą do objęcia potem władzy szefa.

Jednym z zaskoczeń kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi było piwo w pubie u Mencena, Sławomira Mencena.

Był tam Radosław Sikorski, on był takim jednym z organizatorów tej całej sytuacji.

I czy to nie jest trochę tak, że Radosław Sikorski w roli wicepremiera to nie jest trochę puszczenie oka do Konfederacji?

Że on jakoś z nimi rozmawia?

Jedno piwo koalicji nie uczyni, jak wiemy, ale ta sytuacja pokazała, bo to było z jego inicjatywy, z inicjatywy Radosława Sikorskiego, że jest zdolny do wyjścia poza schemat.

Ten schemat w polityce to zazwyczaj jest taki, że działamy ze swoimi, rozmawiamy ze swoimi, a inni są traktowani właśnie jako...

W najlepszym razie konkurenci polityczni, a w najgorszym razie jako wrogowie polityczni.

To pokazuje, że to doświadczenie, które tutaj akcentowałam w przypadku Radosława Sikorskiego, wielorakie doświadczenie w różnych obszarach, ale także jego obecność w rządach PiSu.

czy w rządach wiele lat temu związanych z polską prawicą, bo też był wiceministrem w rządzie Jana Olszewskiego.

Więc to pokazuje, że jest to człowiek właśnie działający poza schematem.

Dzisiaj jest oczywiste, po której stronie politycznej jest, aczkolwiek nie trzeba mu odmawiać też takich poglądów

konserwatywno-liberalnych, więc to nie jest osoba, która jakby jednoznacznie kojarzy się na przykład z lewicowymi postulatami czy ideami.

Wydaje się, że te osobiste przymioty mogą wskazywać na to, że ma szansę...

rozmawiać, bo to jest ważna rozmowa w polityce, w gabinecie i w ciągu dnia, to podkreślam złośliwie, w gabinetach ministerialnych i w ciągu dnia, czyli wtedy, kiedy te formalne rozmowy powinny być, to Radosław Sikorski jest w stanie takie rozmowy inicjować.

To słynne piwo, bo rzeczywiście ono stało się już takim niemal i memem, daje jakąś przesłankę do tego, żeby nawiązać dzisiaj rozmowę.

Ale jest Pani w stanie sobie wyobrazić właśnie taką koalicję między Platformą a Konfederacją, czy częścią Konfederacji zgromadzoną wokół Sławomira Mencena?

To jest bardzo ciekawe pytanie, dlatego że zbadaliśmy w CBOS-ie, czy osoby, które sympatyzują z Konfederacją są bliżej Sławomira Mencena, czy bliżej Krzysztofa Bosaka.

Tutaj muszę zaznaczyć, że było to badanie tuż po wyborach prezydenckich.

I więcej niż połowa tych konfederatów jest bliżej Sławomira Mencena.

To być może efekt jego sukcesu wyborczego, bo wtedy Krzysztof Bosak był nieco w tle w tej kampanii wyborczej, chociaż tam troszkę zaznaczał swoją obecność, no ale mimo wszystko to Sławomir Mencen był aktywnym kandydatem na prezydenta, więc być może jest to pokłosie tego faktu.

Ale fakt trzeba przyjąć do wiadomości, więc takich osób, które wiążą nadzieję z tym przekazem, który promował Sławomir Mencen jest więcej niż takich ideowych związanych z ruchem narodowym.

Oczywiście tu można wrócić do tego,

tak zwanej piątki Mencena, która jako polityka w bardzo dużym stopniu go dyskredytuje i to nie jest współczesny polityk.

Można oczywiście mieć poglądy, a potem te wypowiedzi, które o gwałtach i tak dalej, jako nieprzyjemności, to też tak samo go dyskredytują.

No ale znowu to jest energia kampanii wyborczej i zobaczymy co teraz.

Teraz widzę, że próbuje przedstawiać się jako człowiek politycznego rozsądku i bardziej związany z ideą wolności gospodarczej.

Tak to też ogólnie nazwijmy.

Tak i co też podkreśla Platforma, więc płaszczyzna gospodarcza jest, a w Polsce dzieje się tak, że partie polityczne są zróżnicowane wewnątrz ze względu na ich stosunek do ideologii, światopoglądu i tak dalej i do gospodarki, czyli mogą być konserwatywne światopoglądowo, ekonomicznie, w sferze gospodarczej, socjalne, no takie by nie powiedzieć socjalistyczne w swoich ideach, więc myśmy się oswoili z takim

takim dualizmem programowym partii politycznych.

I on wiadomo, że Mencen jest konserwatywny i ma dość restrykcyjne poglądy na przykład, jeśli chodzi o stosunek do aborcji, do praw kobiet.

A Giertych też.

I Giertych też właśnie, bo tam nie głosuje albo...

zagapia się, że tak powiem, w tym czasie.

Ale w tej sferze ekonomicznej to jest mniejsza rola państwa w stosunku np.

do tego, jakby tego oczekiwał PiS, Prawo i Sprawiedliwość.

Więc płaszczyzny są...

Natomiast nie wiadomo, jak Konfederacja będzie do 27 roku spójna wewnętrznie, no bo wiadomo, że Grzegorz Braun to już sobie idzie własną drogą.

I ma dobre notowania.

Tak, i ma takie, które...

Około progu wyborczego, a nawet nieco poza progiem, ale też znowu to jest też pokłosie jego sukcesu w wyborach prezydenckich.

Więc myślę, że jesienią te notowania poszczególnych partii się ustabilizują.

No i będziemy mogli bardziej...

odpowiedzialnie wnioskować, jaki ten krajobraz polityczny będzie na najbliższe miesiące czy lata.

Także jest bardzo wiele otwartych scenariuszy i myślę, że również te scenariusze otwiera Radosław Sikorski.

O ile znowu tutaj musimy powiedzieć, te doniesienia mediów się sprawdzą, no ale chyba...

Jeszcze głośne nazwisko w doniesieniach medialnych to Adam Bodnar.

Tu zmiana na stanowisku ministra sprawiedliwości.

Spodziewała się pani?

Jeżeli rzeczywiście do tego dojdzie.

Raczej sądziłam, że Adam Bodnar zostanie.

Natomiast ludzie tracą cierpliwość.

To społeczeństwo oczekuje, że trzeba szybciej rozliczać PiS, że zresztą tu muszę przypomnieć, że ta energia antypisowska w 23 roku była główną energią, z powodu której ludzie głosowali na Platformę Obywatelską.

Chodziło o ten przesyt ośmioma latami rządów Prawa i Sprawiedliwości.

No i to była jako główna motywacja, potem oczywiście jeszcze inne motywacje, ale to była główna.

I w priorytetach rządu też notowaliśmy rozliczenie PiSu na początku jako coś najważniejszego, ale potem to stopniowo zaczęło spadać, bo w hierarchii ważności tematów, które powinien rozwiązywać rząd.

No i myślę, że jakby to takie trochę ślimaczenie się tych spraw, wolne rozpatrywanie jest kwestią...

przestrzegania procedur prawnych, czyli wiemy jak w Polsce działa wymiar sprawiedliwości, że czasami po sześciu latach, daj Boże, jakieś kwestie są rozwiązywane, dopiero są sprawy sądowe.

Więc tutaj jest podobnie, no a można powiedzieć, że właśnie wyborcy głównie Platformy Obywatelskiej oczekują, że będzie coś więcej, jeżeli są sprawy skierowane, jeżeli są sprawy w prokuraturze.

Natomiast póki co tego nie widać.

Nie wiem, czy nowa osoba jest w stanie przyspieszyć procedury, bo jest to wielka machina administracyjna po prostu.

Jeszcze jedna sprawa związana z rekonstrukcją, bo jest koalicja.

I w jaki sposób płynie to na koalicję?

Z tego, co widać w mediach społecznościowych, mam wrażenie, że Lewica wydaje się jakoś tak zadowolona.

Sprawia takie wrażenie.

Natomiast co z Polską 2050?

Bo Szymon Hołownia miał słaby wynik.

Przestaje być marszałkiem.

Czy ma przestać być marszałkiem w październiku?

I czy oni tu mogą stracić?

Ja myślę, że jesteśmy w takim momencie, że niestety, ale trochę trzeba izolować Szymona Hołownię w naszej dyskusji od Polski 2050, bo tam się pojawiła liderka, wiceszefowa tej partii, która właściwie miała taką silną ekspansję

Pani Pełczyńska-Nałęcz w mediach i ciągle mówiła o tym, że jeśli mają wziąć odpowiedzialność i zrealizować cokolwiek z tych postulatów, z którymi byli w 23 roku, no to muszą mieć też instrumenty do tego, a ten jedyny instrument, który...

Pani widziała oczyma wyobraźni, pani Pełczyńska-Nałęcz to funkcja wicepremiera.

No i jak donoszą media, też nie wiemy na 100%, że ma być pani Pełczyńska wicepremierem od listopada, wtedy kiedy pan marszałek Hołownia straci, marszałkowanie straci tę funkcję.

Więc myślę, że poniekąd jest zadowolona.

No plus Ministerstwo Kultury, to już chyba będzie i pani ministra, i wiceministry z tej formacji.

Też wydaje mi się, że nie ma jakiegoś dużego niezadowolenia w Polsce 2050.

Natomiast...

W tym momencie na przykład marszałek Hołownia w badaniach zaufania w CBOS-ie naprawdę przez wiele miesięcy, kilkanaście miesięcy, a był albo na czele rankingu zaufania, albo drugie, trzecie miejsce.

Dzisiaj jest w środkowej na 20 polityków, gdzieś jest pośrodku już nie pamiętam dziesiąte czy dwunaste miejsce.

To jest ewidentny spadek zaufania społecznego.

Trochę ze względu na kampanię i trochę ze względu na te wieczorne kolacje.

Więc wydaje mi się, że jest to taki moment, że Polska 2050 okej, ale pan marszałek Hołownia na razie...

nie ma jakiejś takiej pozytywnej uwagi wśród społeczeństw.

Co trzeba zrobić z marszałkiem Hołownią?

Z partii?

Chyba nie, ale...

To schowanie, to jak pani redaktor wie, często partie praktykują.

Jest szef, który ma duże negatywne opinie, duży odsetek tych negatywnych opinii, no to na wszelki wypadek nie zabiera głosu publicznie.

Dzisiaj zabieranie głosu publicznie w sytuacji, gdy z jednej strony jest się w koalicji, a z drugiej strony...

działa się przeciwko tej koalicji, to to jest bardzo niekomfortowe i właściwie w tym momencie cokolwiek by pan marszałek Hołownia nie powiedział, to nie będzie to dobrze przyjęte.

To jest taki ewidentny dysonans w jego działaniu i w jakimś momencie on będzie zredukowany poprzez albo silną identyfikację z koalicją, albo wręcz odwrotnie zmianę

partnera politycznego, bo tyle jest, bo tak to jest możliwe.

Ale póki w tej koalicji partia 2050 jest w stanie być koalicjantem lub szantażować dużego koalicjanta swoim odejściem, dopóty jest ważne.

Tak to się dzieje w systemach politycznych.

Partie są relewantne do tego dużego gracza politycznego, póki mają te dwie możliwości.

Szantaż i bycie w koalicji.

Więc życzę panu marszałkowi, żeby do 2007 roku dotrwał tak jak zaczął.

Jesień na pewno będzie gorąca, ale też dzisiaj gorący dzii zobaczymy już za chwilę, jak ten nowy rząd będzie wyglądał.

Pani profesor, bardzo dziękuję za rozmowę.

Państwem i moim gościem była pani profesor Ewa Marcinia.

0:00
0:00