Mentionsy

SOWINSKY Podcasts
20.10.2025 06:00

Miałem się nie urodzić, a Bóg uczynił z mojego życia świadectwo! [Na Werandzie Podcast #228]

Miał się nie urodzić, od początku jego życie było naznaczone lękiem, przekleństwem i duchową walką. Rodzina wywierała presję na aborcję, ojciec prowadził podwójne życie, a dzieciństwo wypełniał ból i ciemność. 💔


A jednak – dziadek zawiózł go jako trzylatka na Jasną Górę i oddał Maryi. To był moment, który zmienił wszystko… choć owoce przyszły dopiero wiele lat później.


Dawid Cmok – projektant grafiki użytkowej, absolwent ASP w Katowicach, artysta, który przez lata czerpał inspirację z mroku – opowiada o tym, jak jego talent, emocje i tożsamość zostały wciągnięte w duchową walkę. Mrok stał się „paliwem” jego sztuki, rysunki pełne były demonów, a serce – pustki. Depresja, myśli samobójcze i śmierć bliskiej osoby doprowadziły go do granicy życia.


A jednak… w katedrze w Częstochowie przeżył realne spotkanie z Jezusem, upadł pod mocą Ducha Świętego i usłyszał słowa, które dały mu nowe życie. Złożył Bogu obietnicę: „Jeśli mnie uratujesz – będę Ci służył”. Bóg dotrzymał słowa. ❤️‍🔥


🎧 Jeśli czujesz, że tkwisz w mroku, jeśli zmagasz się z lękiem, pustką, depresją albo masz poczucie, że nad twoim życiem ciąży jakieś przekleństwo – posłuchaj tego odcinka.


Bo Bóg naprawdę działa, uzdrawia serca i prowadzi z ciemności do światła. To, co dla ludzi wydaje się końcem – dla Boga może być początkiem.


👉 Wyślij ten odcinek komuś, kto potrzebuje nadziei. Może właśnie Ty będziesz narzędziem, przez które Bóg dotrze do czyjegoś życia.


Dziękujemy, że jesteś z nami! ❤️


🏗 Razem możemy tworzyć więcej takich rozmów!

BUDUJ z nami Na Werandzie Studio 👉 https://bit.ly/3zjupUz


Dawid Cmok – gość odcinka:

Instagram: https://bit.ly/48CN0KG

Facebook: https://bit.ly/3KZb3tq


Fundacja Filmowa „Powołany”: https://bit.ly/498WqxC


🎙 Nowe odcinki „Na Werandzie Podcast” w każdy poniedziałek o 8:00

🔔 Subskrybuj i zostaw dzwoneczek – nie przegap nowości!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 29 wyników dla "Dawid Smok"

I dzisiaj witam na werandzie Dawida Cmoka.

Cześć Dawid.

Babcia płakała i mówiła, Dawid, Maryjo, ja nie radzę sobie.

Mamo Kościoła, Matko Kościoła, zaopiekuj się tym Dawidem.

I mówiąc, Dawid, pamiętaj, ty masz tatę.

Dawid, ty masz mamę.

I pamiętam, że mama wtedy poszła do pokoju śmiejąc się, co Dawid wyprawia, co mu gdzieś tam znowu w tej głowie odpaliło, co znowu będzie rozrabiał.

I nie umiałem już, a powinienem, czytać, dodawać, mnożyć, dzielić nauczyciele nagle z tego Dawida, który tak pięknie rysował, ale właśnie to, o czym mówimy, te takie rzeczy mroczne.

jakby przechodziły na pulę tego, że powstaje opinia chłopaka z coraz gorszej, jakby złej rodziny, że pojawia się patologia rodziny patologicznej, gdzie już sobie nie radzą z tym chłopakiem, który gdzieś tam z takiego poukładanego i miłego, sympatycznego Dawidka zaczął jeszcze rysować takie okropieństwa.

pojawiła się informacja i decyzja najstarszego brata mojej mamy, że nie można tak tej sytuacji zostawić, skoro Ania, skoro mama Dawida Artura jest w szpitalu, nie wiadomo ile lat jeszcze w tym szpitalu będzie.

A niektórzy, jak mnie dzisiaj spotykają po latach, zawsze mają przed sobą tego miłego, poukładanego Dawidka, ale nie z tych problemów patologicznych, z podstawowy, ale właśnie czasów plastyka, trzech lat gimnazjum i liceum.

Smok, Dawid Smok.

Na jednym ze spotkań rodzinnych pada pytanie Dawid, a co ty byś chciał robić?

On widzi, jak się ten Dawid zmieszał i powiedział, a dajcie spokój młodemu, będzie dobrze.

On taki pomysł, Dawid, może ty chciałbyś pojechać z nami?

Mówi Dawid, ale wyspowiadaj się, przyjmiemy Eucharystię i będziesz mógł te wszystkie intencje oddać Panu Bogu.

Mówi, Dawid, ja wiem, z czym ty tu przychodzisz.

I dostaję strzał w policzek, bo facet, który może mi na moich rękach wykitować każdej chwili, on mi mówi, Dawid, on zawsze mówi do mnie, stary, damy radę, poradzimy sobie, ogarniemy każdy temat, bo to jest początek.

Dawid, mówię, Dawid, słuchaj.

Zacząłem płakać, wyjść do tej brudnej, przepoconej kołdry i nagle usłyszałem głos Dawidzie, mój synu kochany.

Mówiła Dawidku, kochany, nie?

Dawid, mój synu kochany, ja nie będę czekał,

Mówi, i od teraz Dawid, pamiętaj, my zawsze szliśmy i będziemy szli razem.

I on mówi, Dawid, przecież ja ci powiedziałem, że pójdziemy przez to wszystko razem.

I usłyszałem głos stwórcy Dawid

Mówi do mnie takimi słowami, Dawidzie, mój synu umiłowany, ja znam twoje słowa, że ty byś najchętniej tego tatę przytulił i powiedział mu, że to ty, tato, potrzebujesz tego przytulenia.

Jest tam i fizycznie z końca sali widzi na ołtarzu tego Dawida i widzi Jezusa, który go przytula, dotyka, uzdrawia, leczy.

I na końcu były słowa Dawid, ja wtedy nie mogłem tego powiedzieć, bo czekaliśmy na owoce.

Dzięki Dawidzie za wizytę i za twoje świadectwo.

0:00
0:00