Mentionsy

SOWINSKY Podcasts
14.08.2025 08:00

To było jak piekło… stan duszy bez Boga… [SOWINSKY Podcast 84]

W tym odcinku SOWINSKY Podcast poznasz historię Marty Borsodi – żony, mamy i projektantki wnętrz, która przyjechała aż z Budapesztu, by opowiedzieć swoje mocne świadectwo nawrócenia.


Jej życie to droga od dziecięcej wiary, przez lata obojętności, praktyki New Age, okultyzm i wahadełko, aż po głęboką depresję i myśli samobójcze. Wszystko zmieniło jedno spotkanie z Jezusem, które zaczęło się od… przypadkowo znalezionej w internecie modlitwy uwolnienia.


Marta dzieli się doświadczeniami:

— duchowej pustki i stanów lękowych od najmłodszych lat,

— kontaktu z ezoteryką i wahadełkiem, które otworzyły furtki złu,

— upadku w Duchu Świętym i pierwszego dotknięcia miłości Jezusa,

— cudu natychmiastowego uwolnienia od depresji i myśli samobójczych,

— niespodziewanego spotkania z Maryją i uwolnienia z 20-letniego nałogu,

— codziennej obecności Boga, prowadzenia przez Ducha Świętego i aniołów.


Jeśli kiedykolwiek czułeś, że żyjesz bez Boga, wchodzisz w praktyki duchowe, których nie rozumiesz, albo zmagasz się z depresją – ta rozmowa może być dla Ciebie punktem zwrotnym.


Pan Bóg wyciąga człowieka z najciemniejszych miejsc, uzdrawia serce i daje nowy początek. 🌟


📤 Wyślij ten odcinek komuś, kto potrzebuje nadziei. A jeśli chcesz usłyszeć świadectwo Marty na żywo, odwiedź stronę „Poczuć Boga” 👉 https://bit.ly/45wjNxM ❤️


👤 Marta Borsodi:

📘 Facebook: https://bit.ly/3Up2AkU

📸 Instagram: https://bit.ly/4fBAkoT


Dzięki, że jesteś z nami! ❤️

🎙 Nowe odcinki w każdy czwartek o 10:00

🔔 Subskrybuj i zostaw dzwoneczek – nie przegap nowości!


🏗 BUDUJ z nami Na Werandzie Studio! 👉 https://bit.ly/3zjupUz

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 46 wyników dla "Jezu"

No to od początku opowiadaj, jak to było z tobą i Jezusem od dzieciństwa?

To dzięki niej zaczęłam się modlić i kochać Pana Jezusa i Maryję.

I wyobraź sobie, że jako sześcioletnia dziewczynka moim największym marzeniem było pojawienie się Jezusa albo Maryi w moim pokoju.

Wydaje mi się, że już wtedy jako dziecko gdzieś tam można zauważyć jakąś walkę duchową, bo z jednej strony Jezus jest mi bliski, a z drugiej wydaje mi się, że moce zła gdzieś tam chciałyby się mi pokazać.

Więc najpierw jest wyrzeczenie się zła, a potem przyjęcie Pana Jezusa jako naszego Zbawiciela, a potem kapłan modli się językami, a ja nagle

Bo po prostu ja znalazłam się w jakiejś innej czasoprzestrzeni, gdzie nie było nic, kompletnie było czarno, nie było żadnych dźwięków, nie było żadnej obecności, aczkolwiek wiedziałam, że gdzieś tam jest Jezus przy mnie.

Ja nie mogłam spać, nie mogłam jeść, nie mogłam się skupić na niczym, bo przez trzy dni myślałam, że Jejku, Jezus istnieje i właśnie doświadczyłam Jego miłości jakoś.

I mimo, że czułaś, że gdzieś tam Jezus jest obok, to jednak tej obecności nie było, nie?

A ja już byłam na... Ja na ten moment nie wierzyłam specjalnie w Jezusa.

Też już oczywiście powiedziałam wszystko, co mówi ksiądz, wyrzekałam się zła, przyjęłam Jezusa i nagle znowu czuję, że gdzieś jestem, ale w tym momencie czułam się, jakbym była w jakimś wirze.

I nagle się budzę tuż sama i po prostu mam taką świadomość, że właśnie Jezus jakoś mnie dotknął i że ta depresja nigdy nie wróci.

Nie mówiłam mu wtedy, że to Jezus.

I ja po dwóch miesiącach znalazłam ten jeden procent, jak ja powiedziałam Jezu, dla mnie to był Jezu, Boże, ja oddaję Ci siebie, ja chcę zbawienia.

Co prawda na początku gdzieś tam był Jezus, ale później dla mnie to był Bóg Ojciec i na mnie się skupiałam.

I to był list od Jezusa.

A na tym liście było twarz Jezusa oraz był tekst z Biblii i ja zazwyczaj tego cytatu nie mogę z głowy zapamiętać.

Bo ja Boga jako Boga no to już uznałam, kocham, ale gdzie jest ten Jezus?

I ja mówię, Jezu, no ja myślałam, że jesteś w moim sercu, ale faktycznie, faktycznie Ciebie nie było.

I mówię tak, Jezu, Ty jesteś moim Panem, Ty przyszedłeś tu na ziemi i Ty umarłeś za moje grzechy na krzyżu.

I od tego momentu zaczęło się z kolei pouczenie o Jezusie.

Ja też o tym z nikim nie rozmawiałam, więc jakby ktoś zarzucił, że mój telefon mnie podsłuchiwał i potem mi pokazywał treści na YouTubie, to bym się z tym nie zgodziła, ale potem wszystko było na YouTubie odnośnie Jezusa.

I potem nagle widzę jego twarz, tutaj jako taka chmurka, przede mną, właśnie z koroną cierniową, pełna w krwi, Jezus, który patrzy w górę i jest w ogromnym cierpieniu.

I droga z Jezusem jest naprawdę piękna, bo wiele razy pozwolił odczuć mi swoją miłość, taką fizyczną w sercu.

I nawet mówiłam, Jezu, Ty mi tak rozpalasz serce, że ja już chyba więcej tego nie udźwignę.

I też jak chodziłam na Eucharystię i przyjmowałam Pana Jezusa, to też mi tak rozpalał serce.

I jak dzisiaj Jezus działa na co dzień w Twoim życiu?

Ale jeszcze muszę dodać to, że mimo, że ja byłam już oddana Jezusowi, każdy mój dzień, każde moje troski, moje dobre i złe dnie, to mimo wszystko ten zły nie dawał mi spokoju, bo jednak mnie dręczył.

A dalej jest przepiękne życie z Jezusem u Jego boku, z Maryją i z aniołami.

I wyobraź sobie, że nie tylko Jezusa czuję na co dzień, ale też pomoc aniołów.

doświadczeniem Pana Jezusa 28 stycznia.

ale widocznie gdzieś światełko Jezusa we mnie było, że jednak była gdzieś tam chęć pomocy.

Panie Boże, Jezu, przecież ja ten świat widziałem.

No i na chwilę Pan Jezus spełnił jego prośbę.

Więc naprawdę trzeba być blisko Pana Jezusa i trzeba mieć tę relację z Panem Jezusem, żeby jednak unikać tego, jak się da.

Zgadzam się z tym, co mówisz, tylko też wiele osób zamiast być blisko Jezusa i na tym się koncentrować, to zaczyna się koncentrować na szukaniu zagrożeń, tak?

I w efekcie, no, walczą z tym, zamiast głosić dobrą nowinę o zbawieniu, który jest w Jezusie Chrystusie, nie?

Mamy się skupiać na Panu Jezusie i On jest naszym numerem jeden, a diabeł gdzieś tam sobie jest.

Trzeba wiedzieć, że On istnieje i nie chce dla nas dobrze i zrobi wszystko w swojej mocy, żeby nas cały czas kusić, wabić i odciągać od tego, co dla nas jest najlepsze, czyli Pana Jezusa.

No i co dzisiaj tak w relacjach na przykład Pan Jezus robi?

I w pewnym momencie, kiedy leżałam sobie na łóżku i właśnie o tym myślałam, to widziałam, pojawił mi się zarys Jezusa, który siedzi też na tym moim łóżku.

I nagle mi zniknął taki obraz tego Pana Jezusa.

A potem udało mi się powiedzieć parę razy świadectwo w jednym kościele czy w drugim kościele i mam nadzieję, że to będzie coraz częstsze, bo bardzo bym chciała opowiadać o miłości Pana Jezusa wszystkim, komu się tylko przydarzy.

I potem mi Pan Jezus powiedział, to jest tylko na chwilę, potem będzie też moment, kiedy będzie gorzej, będą choroby, to niestety nie będzie ci zabrane.

Oddaję wszystko Panu Jezusowi.

Mówię, Jezu, Ty się tym zajmij.

wierzą, że jest, nawet chodzą do spowiedzi, przyjmują Pana Jezusa w Eucharystii, ale tej relacji jednak nie ma.