Mentionsy

Sceny zbrodni
02.01.2026 00:05

#257. Kryminalne podsumowanie 2025

Przegląd najgłośniejszych spraw kryminalnych minionego roku z Polski i ze świata.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 375 wyników dla "Mieszko R"

Jak start w nowy rok to zimowe przeceny na Allegro.

Sezonowe promocje wystartowały i są w świetnej formie.

Zajrzyj na Allegro po gorące zimowe przeceny w topowych kategoriach.

Jak tak, to Allegro.

Plotkowano, że zabójca ma listę osób, które zamierza wyeliminować.

Zapytany o ostatni posiłek poprosił o trzy kubełki smażonego kurczaka.

Odkrycie na terenie festiwalu zwłok mężczyzny.

Samochód doktoranta kryminologii był sterylnie czysty.

Zapraszamy Was na specjalne wydanie Scen Zbrodni, w których opowiemy o sprawach, które wstrząsnęły Polską i wstrząsnęły światem w tym minionym 2025 roku.

o doktorancie kryminologii, który z nieznanych dotąd przyczyn popełnił wstrząsającą zbrodnię.

Wyrok w tym przypadku zapadł kilka miesięcy temu.

Pierwszy raz od wielu, wielu lat wykonano karę śmierci przez rozstrzelanie.

Niezwykłe okoliczności jej zasądzenia i zbrodnia, która do tego doprowadziła.

Będziemy także na festiwalu Burning Man, gdzie doszło do niewyjaśnionego wciąż zabójstwa.

No i oczywiście musimy wrócić do zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

A rozpoczniemy od najgłośniejszej policyjnej obławy ostatnich lat.

Wakacyjny poranek w miejscowości Stara Wieś na południu Polski doszło do wstrząsających wydarzeń.

Wizerunek poszukiwanego znał cały kraj.

Sceny zbrodni w RMF FM

Przed południem 27 czerwca 2025 roku wszystkie serwisy informacyjne rozpoczynają się od jednej informacji.

Strzelanina w miejscowości Stara Wieś w gminie Limanowa.

Dwie osoby zginęły, jedna jest ranna.

Trwa obława za sprawcą.

Z pierwszych lakonicznych komunikatów dowiadujemy się, że do tragedii doszło około 10.30.

57-letni napastnik postrzelił swoją teściową, która trafiła do szpitala.

Następnie w domu, 500 metrów dalej, zamordował swoją 26-letnią córkę i 31-letniego zięcia.

Następnie uciekł samochodem w kierunku lasu.

Wspominano również o rocznej córeczce zamordowanych, która nie odniosła obrażeń.

Z pierwszych informacji wynika, że sprawca strzelał najprawdopodobniej z tak zwanego brzyna, czyli samoróbki, strzelby domowej roboty.

Pojawiły się również informacje, że strzelał ze sztucera z lunetą.

Mężczyzna porusza się samochodem osobowym Audi A4 Kombi koloru niebieskiego.

Tutaj podany numer rejestracyjny.

Może posiadać przy sobie broń.

Wkrótce poinformowano, że znaleziono porzucony samochód poszukiwanego.

Po 13 do mieszkańców południowej Polski rozesłano alert RCB.

Ubrany w niebieską bluzę, dżinsy, jasne buty.

Może posiadać broń palną.

Bądź ostrożny.

Jakiś czas później w sieci pojawia się wstrząsające nagranie, na którym opisany wcześniej mężczyzna mierzy do kogoś z długiej broni.

W tle słychać strzały i krzyki świadków.

Mimo intensywnych poszukiwań, pierwszej nocy nie udało się zlokalizować mordercy.

200 hektarów limanowskich lasów patrolowały drony z kamerami termowizyjnymi i śmigłowiec Black Hawk.

Informowano, że w okolice Starej Wsi ściągają posiłki z całej Polski, w tym kontrterroryści.

Systematycznie przeszukiwano wyznaczony teren.

Ustanowiono punkty kontrolne i blokady na drogach.

Przeszukiwano również domy, posesje, pustostany, aby sprawdzić czy ukrywa się tam mężczyzna.

Dziennikarz RMF FM Maciej Pałachicki relacjonował, że mieszkańcy nie chcą rozmawiać z dziennikarzami.

Powód jest prosty.

Boją się, że zostaną rozpoznani.

W trakcie kolejnych dni obławy dowiadywaliśmy się coraz więcej o poszukiwanym Tadeuszu Dudzie.

W 2022 roku usłyszał zarzuty znęcania się i kierowania gruźb karalnych wobec rodziny.

W 2025 roku oskarżono go o to ponownie.

Mężczyzna był objęty dozorem policyjnym, miał zakaz kontaktowania się z rodziną.

Bliskich objęto niebieską kartą.

Poszukiwany w sobotę 28 czerwca około 22 otworzył ogień w stronę policjantów, gdy został zauważony nieopodal zabudowań.

To zdarzenie potwierdziło, że mężczyzna nie popełnił samobójstwa, jak spekulowano.

Jest uzbrojony i zdeterminowany.

Małopolska żyła w strachu.

Wiele informacji w tej sprawie mieszało się z plotkami, co potęgowało dezorientację i strach mieszkańców powiatu limanowskiego.

Trzeciego dnia poszukiwań w akcję zaangażowane zostały dwa śmigłowce i ponad 500 policjantów, w tym 100 kontrterrorystów i 250 policjantów z oddziałów prewencji.

W rejon działań sprowadzono również psy bojowe oraz psy tropiące wyszkolone do podążania za zapachem konkretnej osoby.

29 czerwca wystawiono również list gończy za Tadeuszem Dudą.

Policja apelowała, by nie utrudniać im pracy i nie wchodzić na teren działań.

Odnotowano grupy młodych osób kręcących się w tamtej okolicy.

W poniedziałek 30 czerwca Krzysztof Rutkowski wskazywał, że poszukiwany mógł uciec zieloną granicą na Słowację.

Mnożących się teorii było coraz więcej.

Plotkowano, że morderca miał listę osób, które zamierza wyeliminować.

Wtorek, 1 lipca, piąty dzień poszukiwań.

Wyznaczono nagrodę pieniężną w wysokości 50 tysięcy złotych za przekazanie informacji,

które bezpośrednio doprowadzą do zatrzymania mężczyzny.

Wieczorem media w całym kraju obiegła informację, że około 20.30 na obrzeżach lasu przy drodze powiatowej niedaleko Starej Wsi policjanci natrafili na ciało.

Wkrótce potwierdzono, że jest to ciało poszukiwanego Tadeusza Dudy.

Według wstępnych informacji mężczyzna zginął od rany postrzałowej głowy.

Obok niego leżała broń.

Najprawdopodobniej popełnił samobójstwo.

Do zgonu doszło na krótko przed znalezieniem ciała.

Dodajmy, że z tej broni Tadeusz Duda nie strzelał do swojej rodziny.

Tę znaleziono później w masywie leśnym Ostra.

W sierpniu znaleziono kolejny egzemplarz broni, należący najprawdopodobniej do tego mordercy.

Ale wróćmy do początku lipca.

Niedaleko miejsca, gdzie ujawniono zwłoki mężczyzny, zupełnym przypadkiem znaleziono amunicję, latarkę i wojskową kurtkę należące najprawdopodobniej do zabójcy.

mieszkańcy Beskidu Wyspowego mogli wreszcie odetchnąć.

Obława, w którą zaangażowanych było ponad 800 policjantów, została zakończona.

Pierwszym z nich był motyw.

26 czerwca, dzień przed zbrodnią, Tadeusz Duda skorzystał ze swojego prawa do zapoznania się z aktami prowadzonego przeciwko niemu dochodzenia w sprawie przemocy domowej.

czy szczegóły, które tam przeczytał, zeznania bliskich, były zapalnikiem tych tragicznych wydarzeń.

Znów tydzień przed tragedią wyczerpany psychicznie mężczyzna miał zwierzyć się, że chce targnąć się na swoje życie.

Kilka dni po odnalezieniu ciała mordercy w mediach potwierdzono, że znaleziono długi list,

który przytwierdzono do lufy broni zlokalizowanej przy Denacie.

Prawdopodobnie został napisany przez samego Tadeusza Dudę.

Przekazano go do badań specjalistycznych, jednak jego treść nie została ujawniona.

Nadal czekamy na wyniki eksperty z tego kluczowego dowodu.

Być może dzięki niemu poznamy odpowiedzi na wiele pojawiających się w tej sprawie pytań i wątpliwości.

Sceny zbrodni w RMF FM.

Teraz o sprawie, o której sporo pisały amerykańskie portale i gazety.

Pierwsza od 15 lat.

Egzekucja skazańca przez rozstrzelanie.

Doszło do niej 7 marca 2025 roku w więzieniu w Kolumbii.

w stolicy amerykańskiego stanu Karolina Południowa.

Poprzednio taki wyrok wykonano 15 lat wcześniej i wydawało się, że od tej formy egzekucji po prostu się odchodzi, że znane są bardziej, powiedzmy to, humanitarne sposoby pozbawiania życia skazanych.

Przed plutonem egzekucyjnym stanął Brett Keith Sigman.

Wyrok śmierci Brett usłyszał w 2001 roku.

Zamordował wówczas rodziców swojej eks-partnerki.

Zresztą Sigman przyznał się do tej podwójnej zbrodni.

Niespecjalnie też bronił się w trakcie procesu.

Ewidentnie pogodził się z konsekwencjami, a może nawet uznał, że surowa kara mu się należy.

I od tego czasu, przez blisko ćwierć wieku, Brad Sigmund żył z piętnem skazańca.

W celi śmierci.

Każdego dnia mógł spodziewać się, iż usłyszy termin egzekucji.

Trudno sobie wyobrazić taką psychiczną torturę.

Nie wiesz kiedy zginiesz, możesz liczyć na złagodzenie kary, może zmieniłeś się do tego stopnia, że jesteś już innym człowiekiem, który może odżałował, przeszedł coś w rodzaju pokuty za swoją krwawą zbrodnię i nagle przychodzi potwierdzenie.

Wyrok zostanie wykonany.

Brad Sigman, zgodnie z przepisami obowiązującymi w Karolinie Południowej, otrzymał do wyboru trzy rodzaje egzekucji.

Śmiertelny zastrzyk, krzesło elektryczne lub rozstrzelanie.

Gdyby nie zdecydował się na żadną z tych metod, domyślnie oznaczałoby to wykonanie wyroku na krześle elektrycznym.

Dodajmy, że do rozstrzelania prawo mają jeszcze jedynie cztery stany USA, Utah, Idaho, Mississippi i Oklahoma.

Obrońca Sigmuna określił ten wybór jako okrutny i niemożliwy.

Każda z metod jest, i tu znów cytujemy, barbarzyńska.

Przyjrzyjmy się argumentom, jakie przedstawił opinii publicznej.

Krzesło elektryczne...

Śmiertelny zastrzyk z trucizną oznaczałby ryzyko trwającej długo agonii.

Adwokat przytoczył trzy przypadki wcześniejszych skazańców, których osobiście poznał w więzieniu Brett Siegman.

Tymczasem w trakcie jej wykonywania, właśnie w stanie południowa Karolina, konali w męczarniach

przywiązani do specjalnego stołu przez ponad 20 minut.

Wybór mniejszego zła padł więc na pluton egzekucyjny.

A może było to coś w rodzaju prawniczego wybiegu?

Obrońca doskonale wiedział, że ta kara stosowana jest najrzadziej.

Tu musimy przytoczyć, że w 1977 roku rozstrzelany został Gary Gilmour,

Kolejne rozstrzelania to dopiero rok 1996 i 2010 rok.

Być może obrońca liczył, że ze względu na sporadyczne stosowanie tej metody, Karolina Południowa nie będzie miała odpowiednich warunków do przeprowadzenia egzekucji, a to oznaczałoby kolejne lata życia dla Breda Siegmana.

I faktycznie więzienie w Karolinie Południowej musiało zorganizować wszystko od podstaw.

Departament więziennictwa zarządził remont generalny i przebudowę stanowej Izby Śmierci.

Konieczne było zainstalowanie kuloodpornej szyby, która oddzielałaby świadków egzekucji od miejsca, w którym znajdowałby się skazany.

Przeprowadzono także, jakkolwiek makabrycznie to zabrzmi, nabór chętnych.

Potrzebne były co najmniej trzy osoby do plutonu egzekucyjnego.

Ostatecznie właśnie tylu ochotników zgłosiło się z Departamentu Więziennictwa.

Zdecydowano, że skazany nie stanie przy murze z opaską na oczach, jak to bywało w takich przypadkach.

Zamiast tego zostanie przywiązany do metalowego krzesła.

Na jego głowę nałożony zostanie skrywający twarz kaptur.

Skazaniec nie będzie mógł spojrzeć w oczy członkom plutonu.

Z kolei oni nie będą prześladowani przez widok jego twarzy, co jak wiemy zdarzało się we wcześniejszych przypadkach.

Pluton z załadowaną bronią palną ustawi się w odległości zaledwie 5 metrów od krzesła.

Na piersi skazańca umieszczony zostanie specjalny punkt celowniczy.

Procedury zostały przećwiczone i w końcu nadszedł ten dzień.

W naszej historii jest 7 marca 2025, piątek.

Tego dnia ma zostać wykonany wyrok śmierci na 67-letnim Bredzie Kivie-Sigmene.

Jego adwokat apelował do gubernatora Karoliny Południowej o łaskę.

Załączył opinie strażników więziennych, którzy napisali, że Sigmund był wzorowym więźniem, któremu strażnicy ufali i który każdego dnia pracował, aby odpokutować za zabójstwa, a także, że popełnił zabójstwa, ponieważ zmagał się z ciężką chorobą psychiczną.

Gubernator Henry McMaster nie zdecydował się jednak na ułaskawienie.

Odrzucono apelację kilka godzin przed terminem egzekucji.

67-letni skazaniec zapytany o ostatni posiłek poprosił o trzy kubełki smażonego kurczaka z popularnego fast foodu.

Zamówił te trzy zestawy, by podzielić je z innymi więźniami z cel śmierci.

Sam zjadł cztery kawałki kurczaka, zieloną fasolę, piórę ziemniaczane z sosem, ciasteczka, sernik i wypił słodką herbatę.

W zakładzie karnym Broad River Correctional Institution w Kalambi w Karolinie Południowej podniesiono kurtynę.

Za kuloodporną szybą siedzą trzej świadkowie egzekucji.

Przed nią, w niewielkiej sali, krzesło z przywiązanym Bradem Sigmanem.

Ubrany w czarny kombinezon, na piersi przypięta kartka z czerwonym punktem.

Jego głowę unieruchamiają paski przytrzymujące brodę i czoło.

Ma na głowie czarny kaptur.

Punktualnie o 18.05 trzej ochotnicy stojący 15 stóp od więźnia wycelowali karabiny w pierś skazańca.

Wystrzelili na komendę.

Prosto w czerwony punkt oznaczający serce.

Echo wystrzału zdawało się długo brzmieć w sali śmierci.

Minutę później do krzesła podchodzi lekarz.

Niespiesznie, metodycznie przeprowadza czynności, które przewidują procedury egzekucji.

Media szczegółowo wszystko relacjonują.

W minionym roku.

Przenieśmy się do 2001 roku.

Miasteczko w Karolinie Południowej.

Gladys i David Lark to małżeństwo z wieloletnim stażem, pięciorgiem dzieci i powiększającą się liczbą wnucząt.

Skromnie żyjąca, bardzo kochająca się rodzina.

Przez większość życia Gladys i David pracowali w fabryce metalurgicznej.

On zwykle na pierwszej zmianie, ona na drugiej.

Wymieniali się przy opiece nad dziećmi.

Ona w końcu przeszła na rentę.

On założył własną firmę, zajmował się serwisem pralko-suszarek.

W kwietniu 2001 roku jedna z ich córek, Rebecca, rozstała się właśnie ze swoim chłopakiem, Bradem Sigmanem.

Źle znosi to rozstanie.

Noc wcześniej zażył narkotyki, krak.

Pod ich wpływem zrodził się w jego głowie plan zemsty.

Wpadnie do rodzinnego domu Rebecki, zwiąże jej rodziców i porwie swoją byłą.

Już następnego dnia przeszedł do działania.

Nie umie powiedzieć, co sprawiło, że nie poprzestał na związaniu jej rodziców, jak wcześniej planował.

Winił ich o to, że za ich radami zapewne Rebeka go zostawiła.

W dziwnej furii zaczął uderzać niedoszłych teściów kijem bejsbolowym.

Dziewięć uderzeń w Gladys.

Dziewięć uderzeń w Davida.

Po prostu zatłuk ich na śmierć.

Nie wiadomo, jaki los spotkałby ich córkę.

Brad groził jej bronią i zmusił ją, by weszła do jego samochodu.

Wykorzystała jednak moment jego nieuwagi.

Gdy był skupiony na kierowaniu, Rebecca wyskoczyła z pędzącego samochodu.

Upadła, przeturlała się po drodze, ale podniosła się.

Chciała dobiec do domu, pomóc pobitym rodzicom.

Siegman sięgnął po broń, którą wcześniej ją sterroryzował.

Oddał w jej kierunku jeden wystrzał, naciska ponownie na spust, ale zorientował się wtedy, że nie załadował więcej nabojów.

Już przed sądem Brad Sigmund przyznał się do morderstwa i do porwania.

Tłumaczył, że odkąd Rebecca się w nim odkochała, cytujemy, wkurzyło mnie to.

Czy zasługuje na śmierć?

Prawdopodobnie tak.

Nie chcę umierać.

To zabiłoby moją mamę, braci i siostry.

Chcę po prostu żyć dla dobra mojej rodziny.

Sceny zbrodni w RMF FM.

Jak pomyślę, że ledwie dobę temu przygotowywaliśmy się do ostatniego toastu w starym roku, a tu proszę, już rozpoczęliśmy nowy.

Tu sceny zbrodni, specjalne wydanie, w którym podsumowujemy kryminalne wydarzenia tego minionego 2025 roku.

Kilka miesięcy temu, w lipcu, zapadł wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich lat.

Doktorant kryminologii został skazany na dożywocie za poczwórne morderstwo studentów.

ale mimo długiego procesu prawdopodobnie nigdy nie poznamy pewnych aspektów tej sprawy, bo zabójca właściwie cały czas milczał na ławie oskarżonych.

Teraz przenosimy się do mroźnego 13 listopada 2022 roku.

Kilka minut przed 12.

Policja została wezwana do wynajmowanego przez studentów domu przy 1122 King Road w Moskoł w stanie Idaho.

To, co zastali w środku trzykondygnacyjnego budynku, wstrząsnęło nimi na zawsze.

W jednym z pokoi znaleziono leżącą na podłodze Zanę Kernodyl, a w łóżku jej chłopaka Ifena Cheypina.

Oboje zginęli z powodu wielu ran kłutych.

Dziewczyna została dźgnięta aż pięćdziesiąt razy.

Pokój usytuowany na ostatnim piętrze też stał się miejscem brutalnego zabójstwa.

Madison Mogen i jej przyjaciółka Kaylee Gonzalvez leżały martwe w łóżku.

W tym przypadku sprawca również użył ostrego narzędzia.

Działał w wielkiej furii, dźgając kilkadziesiąt razy.

Ofiar tego niewytłumaczalnego ataku mogło być jeszcze więcej.

Tej nocy przy 11.22 King Road spały jeszcze dwie studentki, które widziały jak jakiś nieznajomy w kominiarce przemieszczał się po budynku.

Dylan Mortensen zeznała, że napastnik był wysoki, dobrze zbudowany.

W pamięci zapadło jej, że miał gęste brwi.

Widziała, jak o 4.19 wychodzi przez przesuwne drzwi w kuchni na drugim poziomie.

Obok budynku obitego jasnymi deskami znaleziono ślady butów na śniegu i plecak, najprawdopodobniej należący do mordercy.

Kamery monitoringu uchwyciły Hyundaia Elantra 5. generacji, który nocą 13 listopada kilkukrotnie podjeżdżał obok 1122 King Road.

Wspomniany samochód zatrzymał się kilka minut po czwartej w okolicy domu studentów, a 13 minut później odjechał.

To właśnie wtedy doszło do krwawej masakry.

To właśnie on najprawdopodobniej był narzędziem zbrodni.

Skórzane etui leżało na łóżku Madison Mogen.

W laboratorium zlokalizowano na nim materiał DNA, który był kluczowy do schwytania sprawcy.

Wyodrębniony profil wprowadzono do komercyjnych baz danych.

Dzięki genealogii genetycznej ustalono, że DNA z futerału na nóż należy do 28-letniego Briana Koubergera, doktoranta kryminologii na Waszyngtońskim Uniwersytecie Stanowym.

Mężczyzna posiadał jasnego Hyundai'a, bez przednich tablic rejestracyjnych, takiego samego, którego uchwycono na monitoringu w feralnej nocy.

Jego telefon był wyłączony w momencie morderstwa, natomiast 5 godzin po zbrodni smartfon doktoranta połączył się z masztem telekomunikacyjnym niedaleko domu studentów.

Dodatkowo kilka miesięcy przed morderstwem kilkanaście razy logował się w tamtej właśnie okolicy o dziwnych porach.

FBI miało właściwego podejrzanego.

Nocą 30 grudnia 2022 roku oddział SWAT zatrzymał Briana Kubergera w domu rodzinnym zlokalizowanym w Albrightsville w stanie Pensylwania.

Śledczych szczególnie zainteresował pistolet

Szybko okazało się, że został on niezwykle dokładnie wysprzątany, był wręcz sterylnie czysty.

Z odtajnionych dokumentów wynika, że we wspomnianym domu znaleziono również dowód osobisty ukryty w pudełku.

należał do jednej z osób powiązanych z tą sprawą.

Policjanci przyznali, że gdy obserwowali Koubergera przed aresztowaniem, widzieli jak wyrzuca śmieci w jednorazowych rękawiczkach do kosza sąsiada.

To prawdopodobnie miało utrudnić pozyskanie jego DNA do badań porównawczych.

Dodajmy, że Brian Kouberger zdecydowanie nie należał do wzorowych asystentów dydaktycznych w Katedrze Kryminologii.

Na Waszyngtońskim Uniwersytecie Stanowym odznaczał się swoim seksistowskim, lekceważącym podejściem do kobiet.

Dodatkowo wielokrotnie kłócił się z pewnym profesorem.

Ze względu na swoje skandaliczne zachowanie został zwolniony po czterech miesiącach pracy na uczelni.

11 dni przed aresztowaniem.

Mimo mocnych dowodów, Brian Koberger nie przyznawał się do winy.

Milczał podczas całego procesu.

Jak ustalono, nóż, na którego pochwie znaleziono materiał DNA Kobergera, oskarżony kupił w sklepie internetowym w marcu 2022 roku.

Ze względu na rozmaite wnioski obrony, zmiany sędziego, aspekty proceduralne, proces przedłużał się.

Prokuratura domagała się kary śmierci.

Ostatnią egzekucję w tym stanie wykonano w 2012 roku.

W marcu tego roku gubernator Idaho podpisał ustawę zezwalającą na rozstrzelanie jako podstawową metodę egzekucji w tym stanie.

Warto dodać, że w 2024 roku miała miejsce nieudana próba egzekucji, gdy kilkakrotnie nie udało się skutecznie dostać do żył 73-letniego skazańca i podać mu w ten sposób truciznę.

Brian Koberger, aby uniknąć kary śmierci na początku lipca 2025 roku w ramach ugody

Dylan Mortensen, która w noc morderstwa była w budynku przy 1122 King Road, powiedziała w sądzie.

On nie tylko zabrał ich ze świata, zabrał ich także mnie, moich przyjaciół, moich ludzi, którzy byli dla mnie jak dom.

Ludzi, na których patrzyłam z podziwem i kochałam bardziej niż kogokolwiek innego.

Odebrał mi zdolność ufania, otaczającemu mnie światło.

Kauberger nie ujawnił motywu swojej niewyobrażalnej zbrodni.

Według jednej z hipotez chciał zemścić się na losowych, atrakcyjnych dziewczynach za to, że był odrzucany właśnie przez płeć piękną.

a jako dziecko był obrażany ze względu na swoją nadwagę.

Inna wersja wskazuje, że jako doktorant kryminologii za swoje życiowe zniewagi chciał popełnić zbrodnię doskonałą.

W ten chory sposób chciał potwierdzić swoją wielką inteligencję.

Dodajmy, że w trakcie procesu nie znaleziono żadnego wcześniejszego powiązania, chociażby w internecie, między Brianem Koubergerem a zamordowanymi studentami.

W Stanach Zbrodni wracamy do starych spraw, ale nie bardzo starych, z ubiegłego roku.

I teraz sprawa kryminalna, o której było szczególnie głośno w mediach i na portalach we wrześniu.

W USA, jak zawsze w ostatni poniedziałek sierpnia, rozpoczął się jeden z najsłynniejszych festiwali świata – Burning Man 2025 –

Co roku na pustyni Black Rock w północnej Nowadzie pojawiają się dziesiątki tysięcy osób z całego świata.

Twórcy, artyści, ale i celebryci.

Wszyscy oni budują tak zwane miasto wolności, które znika bez śladu po ośmiu dniach festiwalu.

Słuchają muzyki, uczestniczą w artystycznych performance'ach, przedstawieniach, podziwiają rzeźby, malarstwo, spektakularne instalacje.

To taki tygiel, w którym spotykają się wszelkie ekspresyjne i alternatywne formy kultury.

To wszystko przypomina szalony parateatr, gdzie wykonawcy i publiczność wzajemnie się przenikają, bo najważniejsi tam są sami uczestnicy.

To oni przebierają się w ekstrawaganckie stroje stylizowane na kultowych filmach, komiksach czy postaciach mitologicznych.

Poruszają się po festiwalowym miasteczku najdziwniejszymi pojazdami jakie udało się człowiekowi zbudować.

Mieszkają na polu kempingowym wśród dziwacznych, kolorowych konstrukcji spektakularnie podświetlanych.

Po kilku dniach takiego artystycznego wyzwolenia w sobotę na finał odbywa się wielkie widowisko z udziałem muzyki i światła.

Zakończone spaleniem rytualnej kilkunastometrowej kukły o kształcie człowieka, tak zwanego Burning Mena.

Tym razem beztroskie szaleństwo zakłócone zostało przez odkrycie na terenie festiwalu.

Już wcześniej zdarzały się tam aresztowania, ale głównie za handel narkotykami czy przemoc, także napaści o charakterze seksualnym, ale nigdy nie zabójstwo.

A w tym przypadku nie było wątpliwości

Mężczyzna został znaleziony w sobotę wieczorem 30 sierpnia około 21.14.

Zginął prawdopodobnie około 20.30 tego samego dnia, a więc w kulminacyjnym momencie festiwalu, gdy dochodzi do spalenia gigantycznej wiklinowej kukły.

Ciało leżało w kałuży krwi.

Nosiło ślad pojedynczego, ale śmiertelnego pchnięcia nożem.

Policja w Newadzie potwierdziła, że ofiara to 37-letni Vadim Krugłow, mieszkaniec stanu Waszyngton, pochodzący z Rosji, z Omska.

Po raz pierwszy wybrał się na ten festiwal.

Zachowało się wiele zdjęć i filmików, między innymi selfie, jakie sobie robił.

Widzimy go na nich najczęściej w goglach chroniących oczy przed pustynnym piaskiem, w kolorowej koszulce i futrzanej kamizelce.

Co ciekawe, zaginął on cztery dni wcześniej.

W obozowisku Black Rock City wciąż stał jego namiot, a w nim jego osobiste rzeczy i bagaż, z którym przyjechał na tę imprezę.

Jego przyjaciele, po tym jak stracili z Vadimem kontakt, apelowali o pomoc w poszukiwaniu w social mediach.

Dochodzenie prowadzi policja z hrabstwa Pershing.

Policjantom udało się zabezpieczyć prawdopodobne narzędzie zbrodni.

Odnaleziony nóż pasujący do rany ofiary został przebadany pod kątem analiz DNA.

Ekspert, emerytowany agent FBI Brad Garrett sugeruje, że ten sposób zadania ciosu, a więc pojedynczy, może wskazywać, iż ofiara i zabójca znali się.

Użycie noża przeciwko komuś to bardzo osobista sprawa.

Co innego być trzy metry od kogoś i strzelać.

Co innego dosłownie stanąć naprzeciwko niego, żeby go zabić.

Na tym festiwalu nie brakowało osób zażywających narkotyki i spożywających alkohol.

Nie wyklucza się więc również, iż sprawcą nie powodował jakiś osobisty motyw.

Mógł w jakiś sposób odurzony zaatakować pierwszą napotkaną przypadkową osobę.

Jak dotąd nie wskazano w tej sprawie żadnego podejrzanego.

Sporym utrudnieniem stały się dla śledczych idee tego festiwalu.

Na pustyni prawie nie ma zasięgu telefonii komórkowej.

Nie ma żadnego monitoringu.

Trudno więc tutaj ustalić, z kim spotkał się w noc morderstwa.

I jeszcze jedno, co może sprawić, że ta zbrodnia pozostanie zabójstwem doskonałym.

Zgodnie z hasłem Leave No Trace, nie pozostawiaj po sobie śladów, uczestnicy tego wydarzenia mają obowiązek zabrać z pustyni wszystko, co na nią przywieźli.

Niczego nie zostawiają, a tym samym miasteczko całkowicie zniknęło tuż po odkryciu zwłok.

to zostały sprzątnięte.

Dlatego funkcjonariusze apelują do uczestników festiwalu o przekazywanie wszelkich informacji, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu tej tajemniczej sprawy.

Zaoferowali nawet nagrodę w wysokości 10 tysięcy dolarów.

Sceny zbrodni w RMF FM

Kryminalne podsumowanie 2025 roku, a więc musimy także wspomnieć o najgłośniejszej zbrodni minionego roku w Polsce.

Zabójstwo na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, ulica Krakowskie Przedmieście 26-28.

Mówiliśmy o tej sprawie w odcinku podcastu Sceny Zbrodni numer 249, więc...

Przypomnimy jedynie najważniejsze jej szczegóły.

7 maja 2025 roku, godzina 18.39.

Policja odbiera zgłoszenie o ataku na pracownicę UW.

Wszystko wskazuje na to, iż sprawcą jest 22-letni Mieszko R., student trzeciego roku prawa na tej uczelni.

Pochodzi z Gdyni, skąd przyjechał tego dnia do Warszawy na zajęcia.

Świadkowie zauważyli, że już w trakcie zajęć, w ciągu dnia zachowywał się niepokojąco.

Jak później zeznał sam, Mieszko R. wyszedł z uczelni i wszedł do jednego ze sklepów w śródmieściu Warszawy.

Jednak się rozmyślił.

Wrócił na teren kampusu.

Przed 18 miał być widziany, jak chodził tam z siekierą w ręce.

Gdy o 18.43 funkcjonariusze docierają na kampus, Mieszko R jest już obezwładniony.

Nie był wcześniej karany.

Nie widnieje w rejestrach leczenia psychiatrycznego.

Oficjalnie nie przyjmował żadnych leków psychotropowych.

W jego mieszkaniu nie ujawniono niczego podejrzanego.

Nie jest jasne dlaczego około godziny 18.30 niosąc siekierę skierował się do wejścia do budynku Auditorium Maximum.

Natrafił tu na 53-letnią pracownicę administracji UW.

Po zakończonych zajęciach jak zwykle robiła obchód budynku.

Zamykała drzwi na klucz.

Mieszko R atakuje ją niezwykle brutalnie.

W jakimś szale trafia portierkę ciosem siekiery.

Uderza ją jeszcze parę razy.

Według śledczych nie był to żaden akt zemsty, ani czyn podyktowany jakimiś wcześniejszymi nieporozumieniami między studentem a tą portierką.

Wszystko wskazuje, że była ona przypadkową ofiarą.

Prawdopodobnie próbowała powstrzymać mieszka R przed wejściem do budynku, który właśnie miała zamknąć.

To mogło wywołać atak agresji.

Ktoś ze studentów pobiegł zawiadomić ochronę kampusu.

Wkrótce na pomoc zaatakowanej kobiecie nadbiega 39-letni pracownik straży uniwersyteckiej.

Mieszko R atakuje jego.

Strażnik zasłania się przed ciosem, doznaje głębokich ran obu dłoni, a także...

poważnej rany głowy.

Zapewne ofiar byłoby więcej.

Jednak tego dnia na terenie kampusu pojawił się ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar.

Tym razem dawał tu wykład.

Wizytę ministra zabezpieczała Służba Ochrony Państwa.

I właśnie jeden z funkcjonariuszy, zaalarmowany krzykami i hałasami, błyskawicznie pojawia się na miejscu.

To on, obezwładnia zakrwawionego napastnika z siekierą.

Ciężko ranny strażnik uniwersytecki trafił do szpitala.

Nie było jednak szans na ratunek dla zaatakowanej kobiety.

Według relacji funkcjonariuszy w chwili zatrzymania sprawcy usłyszeli z jego ust, że jest, cytujemy,

Predatorem i wilkiem zjadającym owieczki.

Przy napastniku znaleziono noże oraz bagnet.

Siekierę, z którą widzieli go świadkowie, porzucił.

Bezczeszczenie jej zwłok, a nawet, że doszło do próby kanibalizmu.

Mieszko R. usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a także zarzut usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok ofiary.

Za zarzucane mu czyny grozi mu kara dożywotniego więzienia.

Sceny zbrodni w RMF FM.

Kończymy to kryminalne podsumowanie ubiegłego roku.

No właśnie, rok 2025 za nami, więc w naszym stylu życzymy, żeby ten 26 był znacznie, znacznie bezpieczniejszy.

A najbliższe, tradycyjne spotkanie z podcastem True Crime w radiu RMF FM, jak zawsze w niedzielę po 20, już teraz na nie zapraszamy.

Powiemy o zbrodniach sprzed blisko 100 lat, zbrodniach...

A za dzisiaj serdecznie dziękujemy Kamil Barnowski i Daniel Dyk.

Do usłyszenia jeszcze wielokrotnie w tym nowym roku.

Ostatnie odcinki

0:00
0:00