Mentionsy
Ko-lekcja wspólnoty. Gościni: Joanna Rzepka
„Ko-lekcja wspólnoty” - wystawa którą można oglądać w Galerii Sztuki "Rzeczna" w Rybniku. Posłuchajcie o dostępności w sztuce, doświadczeniach osób z różnymi barierami i o tym, jak nowa śląska galeria buduje wspólnotę od samego początku.
Rozmawiają: Sebastian Pypłacz i Joanna Rzepka, kuratorka, artystka wizualna.
Szukaj w treści odcinka
Najciekawsze rozmowy na temat bieżących wydarzeń ze Śląska o Śląsku, Polsce i Europie.
Dzisiaj moim gościem jest Joanna Rzepka, artystka wizualna i kuratorka.
Joanna Rzepka, artystka wizualna i kuratorka.
Dzień dobry, witam Ciebie i wszystkich.
Spotkamy się, żeby porozmawiać o wspólnocie.
Tak, porozmawiać o wspólnocie, a dokładnie o wystawie Kolekcja Wspólnoty, która jest otwarta już od 12 grudnia w Galerii Sztuki Rzeczna w Rybniku i potrwa do końca lutego.
To czym ta wystawa jest inna od innych i dlaczego warto z Katowic pojechać do Rybnika i ją obejrzeć?
Myślę, że warto przede wszystkim pojechać dla instytucji, która powstała półtora roku temu w Rybniku, nasza nowa śląska galeria sztuki, ponieważ jest to bardzo ciekawe miejsce, ciekawy budynek z ciekawym programem.
Kolekcja wspólnoty jest częścią działań tej galerii, które są skupione nie tylko na sztuce, sztuce współczesnej, sztuce lokalnej, ale też na dostępności, między innymi dostępności do kultury, ale nie tylko.
I ta wystawa została zorganizowana właściwie od początku w taki sposób dostępnościowy, czyli można było zgłosić swoje projekty na konkurs Open Call i można było zgłaszać projekty skupione właśnie na dostępności bądź problemach w niej i mogły zgłaszać się zarówno
Osoby zajmujące się sztuką profesjonalnie, ale również osoby robiące to hobbystycznie czy zainteresowane.
Nie było tutaj właśnie jakichś kategorii profesjonalizmu bądź nie.
Głównym wymogiem było to, aby prace były poświęcone właśnie utrudnieniom w dostępie różnego rodzaju, w różnych obszarach i żeby te osoby osobiście doświadczały tych utrudnień albo też były osobami sojuszniczymi.
Jak tak zobaczyłem w tytule wystawy lekcja wspólnoty, to sobie pomyślałem, że dlaczego w ogóle nazywać wystawę czy projekt takim hasłem, no bo chyba sztuka w ogóle jest lekcją wspólnoty, nie?
I to jest coś takiego, że wydaje mi się, że zawsze kiedy
Jest nowa wystawa w galerii, a większość galerii wydaje mi się, że jest w miarę dostępna i raczej uczy tego, żeby przychodzić i wspólnie coś doświadczyć.
Bardzo mi się podoba twoje przekonanie i cieszę się, że je posiadasz.
To znaczy, że jakaś robota, praca przez ostatnie lata została wykonana.
Tak, sztuka powinna być dostępna, a szczególnie wystawy w instytucjach publicznych.
I na tym się skupiamy od wielu lat, ale to nie było oczywiste w przeszłości i historycznie i jeszcze parę lat temu.
I te bariery były zarówno architektoniczne, jak i w komunikatach, w jakiejś takiej elitarności.
Więc tak, mamy zmianę i cieszę się, że ją zauważyłeś.
Dobrze, to kto na tej lekcji wystąpi?
W wyniku ogłoszonego Open Goalu nadeszło 75 zgłoszeń, co jest niemałym sukcesem i komisja konkursowa wybrała 5 projektów realizowanych przez 6 osób.
Jest to w kolejności niealfabetycznej chyba praca Wiktora Drożyńskiego pod tytułem Kiedy się rozbieram, nie słyszę.
Jest to historia nawiązująca do doświadczeń osoby urodzonej z niedosłuchem.
Inna praca to sztuka dotyku duetu artystycznego Dominika Gocyły i Izy Jasińskiej.
Iza jest osobą, która utraciła całkowicie wzrok w wieku kilkunastu lat.
Dominik jest jeszcze studentem Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach i we współpracy
Realizują projekty artystyczne, takie mikro warsztaty, które Dominik organizuje dla IZY, podczas których ona eksploruje właśnie świat sztuki, narzędzia, poznaje i wyraża poprzez to swoje często niełatwe doświadczenia życiowe związane właśnie ze doświadczeniem swojej niepełnosprawności.
Inny temat, inny obszar to Mateusz Kowalczyk oraz cykl prac pod wspólnym tytułem Mówię i Spalam się, opowiadający o jego doświadczeniu późnej diagnozy neuroatypowości, ale też o takim kolektywnym doświadczeniu tego.
Jest tam na przykład zin stworzony podczas warsztatów z osobami neuroatypowymi pracującymi w kulturze,
Jak rozumiem to większość tych osób jednak doświadcza w pierwszej osobie tych problemów z wykluczeniem i z niepełnosprawnością.
Czy jak patrzysz na tą sztukę tworzoną przez takie osoby, to ona jakoś ma inną, nie chcę powiedzieć estetykę, ale chyba jakiś bardziej uczuciowość do problemów i postrzegania rzeczywistości?
To dla Ciebie było jakimś zaskoczeniem, jak przeglądałeś te prace, jak one wyglądają?
Czy to były prace, które można spokojnie porównać do tych filmów, których tworzą artyści bez niepełnosprawności?
Ja chyba bym zakwestionowała w ogóle takie założenie, że są artyści, którzy nie doświadczają trudności i w ogóle ludzie, którzy nie doświadczają trudności.
Myślę, że wszyscy borykamy się z czymś i te podziały na osoby, na przykład neuroatypowe, typowe, doświadczające trudności w dostępie, niedoświadczające, sprawne, niepełnosprawne,
To są bardzo umowne granice, podziały.
Więc te prace dotyczą akurat tych tematów i myślę, że tutaj wszystkie te projekty wykorzystują tą umiejętność artystów i artystek.
W przekładaniu na język uniwersalny dostępny dla innych osób własnych doświadczeń, trudnych doświadczeń.
Czyli na przykład tak jak praca Sylwii Jakubowskiej, która mówi o doświadczeniu jej depresji, jej trudnych stanów i problemów w kontaktach społecznych.
Ale jak sama podkreślała podczas wernisażu, rzadko mówi o sobie, nie lubi tego robić, a w tej pracy jakby tutaj robi wyjątek, ale stara się pokazać to w swoim projekcie, który realizuje chyba od 2010 roku, w taki sposób, żeby wiele z nas mogło odnaleźć w nim opowieść o swoich trudnych stanach, których myślę, że większość z nas doświadczy na jakimś etapie życia.
Czym, jeżeli ktoś się wybierze na wystawę, powinien według ciebie wyjść z tej wystawy?
Oj, mam nadzieję, że każdy wyjdzie z jakimś pogłębieniem widzenia siebie, ale też wrażliwością na innych, na otoczenie, na osoby, które są wokół nas.
Na taką świadomość, że
Właśnie każdy z nas doświadcza trudności i dlatego jesteśmy wspólnotą i dlatego powstała Ko-lekcja Wspólnoty, żeby wspólnie sobie z tym radzić, rozmawiać i wspierać się.
Na początku powiedziałem o tych otwartości instytucji kultury.
Trochę liczyłem, że powiesz, że one są otwarte dla osób z niepełnosprawnościami, czy osób wykluczonych, ale z perspektywy raczej odbiorcy, chyba mniej artystów.
Czuję, że gdzieś tam to się w tobie kryje.
Czegoś jeszcze instytucje kultury mogłyby się nauczyć w otwartości na takie osoby wykluczone?
Czy to jest takie, no bo te instytucje zapasowały się do potrzeb różnych osób, no bo to wymusiły różne dotacje, granty.
To wymusiły przede wszystkim ustawy, które zaczęły się pojawiać na świecie, w Europie i w Polsce w pewnym momencie.
I to wymusiło, ale w pozytywny sposób, pewne działania w instytucjach.
Za tym poszły pieniądze, ale tak, niewystarczające.
Myślę, że wiele instytucji miejskich i nie tylko, boryka się z tym, że mają niewystarczające środki i muszą sobie radzić.
... sposobami na bazie tego, co mają w swoich zasobach, bądź właśnie pozyskując granty dotacje, czyli wybiórczo, nie systemowo, nie całościowo.
Wiele instytucji jest w budynkach, które zajęły wiele, wiele lat temu.
One nie zostały wybudowane na pewno z myślą w ogóle pewnie o funkcjach kulturalnych i artystycznych, ale
Bardzo trudno jest wiele z nich dostosować architektonicznie, czy też wygospodarować osobne pomieszczenie na pokój wyciszeń, sale odpowiednio wyposażone, warsztatowe, więc...
To jedno, niedostateczne środki finansowe ciągle, a drugie, jeszcze ciągle niewystarczająca świadomość.
Tak, ja trochę w nawiązaniu pytam do innej rozmowy, którą na Śląskiej Opinii polecam naszym słuchaczom o tym, jak może wyglądać dostępność na festiwalach muzycznych.
To jest taki temat, który wydaje mi się wiąże się z tym.
Od tamtej rozmowy i mam nadzieję z naszej możemy się nauczyć i uzmysłowić sobie, że te bariery to nie zawsze, a właściwie chyba rzadziej, pomimo tego co powiedziałeś, że to często są budynki, które nie są dostosowane, oryginalnie nie były dostosowane do kultury i co do bycia miejscami wystaw czy jakichś wydarzeń.
To wydaje mi się, że jednak te bariery są częściej pokonane niż bariery takie typu audiodeskrypcja, oznakowanie, takie rzeczy, o których rzadziej się myśli, a są taką wydaje mi się większą barierą nawet niż bariera architektoniczna, bo w tej architektonicznej ktoś nam pomoże i wejdziemy do tego budynku.
A jeżeli nie ma audiodeskrypcji, oznakowania, dodatkowych narzędzi dla osób z innymi potrzebami, to właściwie nie będzie możliwości odbioru wystawy, koncertu, spektaklu, czy jakiejkolwiek innej formy sztuki.
Zgadzam się z tobą, ale te bariery architektoniczne często są nie do pokonania, a też jest bardzo różne nastawienie.
Znam osoby, które po prostu nie uczestniczą w wydarzeniach, w których muszą prosić o wyraźną pomoc, bo chcą być traktowane na równi, mieć równy dostęp.
Więc to jest, jeżeli chodzi o bariery architektoniczne,
A te kolejne ułatwienia, o których mówisz, właśnie tak, bo ustawa narzuca to na instytucje publiczne i instytucje samorządowe, ale oczywiście miejmy na uwadze, że masę wydarzeń, miejsc, festiwali jest organizowane i przez NGO-sy i przez podmioty prywatne, więc tam są jeszcze mniejsze środki.
I tych ułatwień, które powinniśmy zapewniać jest wiele, ale nie aż tak dużo, że można jednak sobie zrobić taką listę, tak jak mówisz, te pętle indukcyjne, pokoje wyciszeń, na przykład słuchawki wygłuszające, zadbanie o odpowiednie natężenie.
Ale też na takie instrukcje, z którymi możemy się zapoznać przed pójściem na dane wydarzenie, na przykład na festiwal.
Powstają coraz częściej przedprzewodniki, z którymi może zapoznać się albo osoba z różnymi utrudnieniami, bądź też osoba opiekuńcza.
I wtedy wie, jakie są bariery architektoniczne, jakie są dźwięki nadmiarowe, co jest dostępne na miejscu, czy jest właśnie oprowadzanie w języku mingowym, i tak dalej, i tak dalej.
I to wtedy wiemy wcześniej, a dla wielu osób, na przykład osób w spektrum autyzmu, bardzo ważne są zasady, żeby wiedzieć, z czym będą miały do czynienia, po kolei, krok po kroku.
Takie jasne wprowadzenie, prosty język bardzo ułatwiają im uczestnictwo w kulturze i dają poczucie bezpieczeństwa.
Więc temat duży, ale też nie przesadzajmy do ogarnięcia.
Ko-lekcja wspólnoty w Rybniku.
Jeszcze raz jakbyś powtórzyła do obejrzenia.
Ko-lekcja wspólnoty jest do obejrzenia do końca lutego w Galerii Sztuki Rzeczna, ale też proszę obserwować profile galerii, ponieważ będziemy proponować jeszcze oprowadzania kuratorskie i warsztaty związane z tematyką wystawy.
Wesprzyj nas za cenę jednej kawy na mieście.
Wejdź na śląskaopinia.pl ukośnik klub.
Ostatnie odcinki
-
Roger Remiks. Gość: Grzegorz Płonka
01.02.2026 12:49
-
Rekordowy 2025 – historia elektrycznej transfor...
30.01.2026 04:00
-
W myśl praw geometrii. Gość: Dawid Kujawa
29.01.2026 04:00
-
Mobbing w pracy. Gość: Piotr Bańczyk
26.01.2026 04:01
-
Zanurzyć się w lesie. Gościni: Antonina Iwaszki...
24.01.2026 03:57
-
Rady Dzielnic - co dalej? Gość: Łukasz Borkowski
22.01.2026 04:00
-
Bielskie Centrum Przedsiębiorczości. Gość: Bart...
19.01.2026 16:50
-
Lokal na kulturę. Gościni: Basia Flores
17.01.2026 04:00
-
Ekonomiczne prognozy na 2026 rok. Gość: Bartłom...
16.01.2026 18:01
-
Smartfony na kółkach: czy inteligentne auta zag...
15.01.2026 11:10