Mentionsy
Premiera Pisma. Dlaczego czujemy się samotni w rodzinie?
We współczesnej kulturze terapeutycznej coraz częściej mówi się o świadomym rodzicielstwie, porozumieniu bez przemocy czy radzeniu sobie z międzypokoleniowymi traumami. Tymczasem do arsenału wyzwań w systemach rodzinnych dołączyły nowe: uzależnienie od technologii, wzmożone tempo życia, brak czasu i uważności. Prawie 40 procent rodziców w Polsce nie rozmawia ze swoimi dziećmi o bezpieczeństwie w sieci, a pokolenie Z uważa się za najbardziej samotne w historii. W jaki sposób upowszechnienie terapii i nowych technologii wpływa więc na dzisiejsze wychowywanie dzieci? Czy da się mądrze adaptować relacje rodzinne do współczesnych problemów i nawiązywać realny międzypokoleniowy dialog? Kim są „nieobecni rodzice” i do czego prowadzi pułapka braku dobrej komunikacji? O tym rozmawialiśmy podczas grudniowej Premiery Pisma.
W dyskusji wzięli udział:
Cveta Dimitrova – psychoterapeutka i absolwentka filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończyła całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Laboratorium Psychoedukacji. Prowadzi ośrodek „Znaczenia. Psychoterapia” w Warszawie, pracując indywidualnie z osobami dorosłymi. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „Polityce”. Interesuje się społeczno-politycznymi uwarunkowaniami cierpienia psychicznego oraz tym, jak kultura i kontekst społeczny współkształtują indywidualną psychologię.
Wiktoria Nowak – studiuje na kierunku organizowanie rynku pracy na Uniwersytecie Warszawskim. Współtwórczyni projektu GenbOOst, który edukuje firmy w zakresie komunikacji międzypokoleniowej. Współtworzyła jedną z największych kampanii profrekwencyjnych w Polsce „Dziewczyny na Wybory” (2023). Obecnie działa w ramach przekształconego w stowarzyszenie ruchu aktywnie promującego udział młodych kobiet w polityce niezależnie od ich poglądów. Speakerka na ogólnopolskich konferencjach, m.in. Open Eyes Economy Summit, Igrzyska Wolności i Impact CEE.
Debatę poprowadziła Magdalena Kicińska, redaktorka prowadząca w „Piśmie”, dziennikarka, reporterka, pisarka.
––
Wykup miesięczny dostęp online do „Pisma”. Możesz zrezygnować, kiedy chcesz.
https://magazynpismo.pl/prenumerata/miesieczny-dostep-online-strona-prenumeraty/
Szukaj w treści odcinka
Premierę Pisma gości studio Teatr Galeria.
Napoje w trakcie wydarzenia zapewnia Bar Studio.
Mam nadzieję, że podołam temu wyzwaniu, bo wejść w buty Zuzannę będzie bardzo trudno.
Najpierw garść informacji organizacyjnych, a potem przejdziemy do rozmowy jeszcze bardziej merytoryczna niż te informacje, które Państwu przekażę.
Jest z nami od lat kancelaria CMS, jest z nami już od dłuższego czasu i też będzie w przyszłym roku studio Teatr Galeria, która nas tutaj gości i dba o to, żebyśmy mieli gdzie się spotykać.
A poniżej jest Bar Studio, który dba o to, żeby nasze rozmowy też w kuluarach mogły trwać już po tej części oficjalnej, zapewniając nam napoje z informacji, które są też niezwykle ważne.
edukującego firmy w zakresie komunikacji międzypokoleniowej, bo o tej komunikacji międzypokoleniowej dzisiaj też będziemy bardzo dużo rozmawiać.
Bardzo dobrze Cię słychać.
To ja dziękuję bardzo.
Publikuje, udziela się w wielu podcastach i robi to, co jest super ważne i na co w piśmie stawiamy bardzo mocno i za co ci też jestem bardzo wdzięczna, że to robisz, czyli że nas psychoedukujesz i...
I to pytanie, gdzie byli rodzice, to jest, jak Państwo pewnie kojarzą, taki publicystyczny zwrot, który pojawia się bardzo, bardzo często.
Chyba nie ułatwiają komunikatory ani inne zdobycze rewolucji cyfryzacyjnej, której jesteśmy świadkami, uczestnikami, uczestniczkami od bardzo wielu lat.
Więc właśnie samotności w rodzinie, która jest bardzo często już bardzo dobrze skomunikowana na poziomie społecznym,
Są na to badania i są prowadzone właśnie na Uniwersytecie w Lawan dotyczące wypalenia rodzicielskiego, więc jest to jak najbardziej już koncepcja funkcjonująca w też takim dyskursie psychologicznym.
Nazywanie tego dla siebie w ten sposób też może być trudne i problematyczne, ale właśnie to wszystko, o czym rozmawiamy, dzieje się w bardzo szerokim kontekście i wydaje mi się, że to doświadczenie takiego zmęczenia jest związane z bardzo wieloma rzeczami, które dotyczą też presji, której doświadczamy wszyscy, rodzice czy nie, ale wokół różnych spraw, zarówno naszych osiągnięć zawodowych, zarówno samorealizacji, zarówno naszego
właściwie nawet do dobrostanu psychicznego, który też się staje jakimś takim celem, za którym trzeba podążać i o który trzeba się bardzo, no o który trzeba dbać i o co trzeba walczyć, tak do upadłego czasem.
Bardzo trudno jest czuć się w porządku rodzicom, to znaczy bardzo trudno jest mieć poczucie, że się nie zawodzi na jakimś poziomie i może to jest fakt, ale on wynika z bardzo wielu rzeczy, o których myślę, że też będziemy mieli tutaj okazję rozmawiać, bo tak naprawdę też jest jakaś taka wizja, myślę, że ją mamy nawet jeżeli potrafimy być trochę wobec tego krytyczni, że mamy być jako rodzice też
W tym języku też bardzo dużą karierę zrobiło hasło, myślę, że bardzo często zawężane do takiej etykiety, z którą też nie bardzo wiadomo, co zrobić, czyli epidemia samotności.
Ale sprawdzałam dzisiaj przed naszym spotkaniem kilka raportów i co raport to tylko bardziej pesymistyczne liczby dotyczące poczucia osamotnienia wśród najmłodszego pokolenia.
Bardzo dziękuję za to pytanie i myślę, że zanim w ogóle zaczniemy mówić o epidemii samotności i samotności, warto się trochę cofnąć, dlaczego to pokolenie jest takie inne.
Nawet są badania na temat Gen Z-ster, czyli że młode osoby nie za bardzo reagują twarzą na wypowiedź innej osoby, bo nie uczyły się tego, kiedy miały się tego uczyć, bo zamiast twarzy widziały kółeczka z literką, zamiast buzi.
I kiedy mówimy o tych danych 60%, to warto zwrócić uwagę, że to nie jest pokolenie, które cierpi na brak ludzi wokół siebie, bo tych ludzi jest dużo i tych komunikatów jest dużo i tych informacji w świecie medialnym jest masę, ale to jest pokolenie bardzo słabych.
i erozyjnych relacji, czyli relacji niezbudowanych głęboko, relacji, które są bardzo płytkie, bardzo powierzchowne, bardzo szybkie, bardzo internetowe i na koniec dnia, kiedy potrzebujemy tej jednej osoby, która przy nas jest, to jej nie mamy.
I z takiego mojego doświadczenia bardzo często o samotności zaczyna się mówić, kiedy wyjeżdżasz na studia na przykład.
Bardzo często budując wszystko od nowa.
i wirtualne jest bardzo anachronicznym podziałem i osób z pokolenia Z, które dorastały tylko w świecie, w którym internet był już wszechobecny, trudno od nich oczekiwać oddzielania tych sfer, które dla naszego pokolenia i pokoleń starszych
Ja nawet jeszcze dodałam, znalazłam bardzo ciekawą daną ostatnio w tych esejach polityki Insight, że na przykład 80% młodych ludzi korzysta z Tindera właśnie w poszukiwaniu drugiej połówki, w poszukiwaniu swojej bratniej duszy.
To się bardzo w tych kolejnych pokoleniach zaczęło zmieniać za pośrednictwem rzeczywiście wzrostu wiedzy, tego, że bardzo dużo osób korzysta faktycznie w określonej grupie społecznej z psychoterapii, ale też, że to jest tak naprawdę też obecne w dyskursie społecznym.
Bo z jednej strony rzeczywiście jest tak, że to jest bardzo cenne i że to jest bardzo dobre i że to pozwala jakby przywrócić nas w pewnym sensie, jeżeli taka umiejętność budowania relacji czy wchodzenia w głębsze relacje jest zakłócona.
innym trybem się toczy i jest właściwie takim trochę mikrokosmosem społecznym i czymś, co jednak odzwierciedla trochę szerszy kontekst, w jakim wszyscy funkcjonujemy, ale też myślę, że trudno jest się rzeczywiście, bo tutaj padło coś takiego, że nie mamy narzędzi, to znaczy my mamy bardzo dużo narzędzi, żeby się komunikować, w sensie
To znaczy bardzo mi się spodobało, pierwszy raz usłyszałam to określenie, które tutaj, którego użyłaś, że Gen Z... Ster...
I na bardzo wczesnym etapie rozwojowym to się absolutnie nie dzieje za pośrednictwem komunikacji werbalnej, jak wiadomo, tylko po prostu za pośrednictwem takich mikrogestów, którymi się wymieniamy z naszym, znaczy nasz pierwszy opiekun, bardzo często matka, ale nie tylko matka, może to być ktoś inny, w jakiś sposób nam oddaje to, co się z nami dzieje, odpowiada na jakieś nasze potrzeby, reaguje.
I to się dzieje za pośrednictwem takiego bardzo subtelnego tańca emocjonalnego,
I bardzo silnie reaguje tak naprawdę właśnie na przykład na mimikę, na różne rzeczy, które się dzieją właśnie w tej sferze
I opowiadam to o tym w naszych wczesnych doświadczeniach relacyjnych po to, żeby trochę porównać, że bardzo często nasz dzisiejszy kontakt trochę przypomina słynny eksperyment z lat 70. przeprowadzony przez Edwarda Tronika.
Bardzo krótki filmik, trzyminutowy na YouTubie.
Jeżeli ktoś nie widział, polecam do obejrzenia, bo jest to bardzo poruszający.
I bardzo szybko widać, po prostu jej mimika się zamraża.
Bardzo szybko widać, jak to dziecko zaczyna od fazy takiego próby przeciągnięcia jej uwagi przez protest, po jakiś rodzaj takiego bardzo dużego stresu i wycofania relacyjnego, jak po prostu przechodzi całą taką karuzelę emocjonalną, żeby w jakiś sposób się wyregulować.
Wydaje mi się, że w pewnym sensie ten jest czymś takim, że my właściwie patrzymy na innych czy komunikujemy się z innymi, ale bardzo jest trudno mieć poczucie, że dzieje się między nami ta łączność czy ten kontakt, ponieważ w pewnym sensie też się od tego odzwyczajamy i my się też tego boimy po prostu.
To znaczy, że z jednej strony bardzo tego pragniemy, bardzo pragniemy bliskości, bardzo pragniemy kontaktu,
A dzisiaj bardzo często możemy narzekać na to, że dzieci są w ekranach, ale my też jesteśmy w tych ekranach.
Ja myślę, że po prostu bardzo jest łatwo się schować za tym ekranem i w pewnym sensie zrobić komuś tego still face'a i nawet nie jesteśmy tego świadomi, to znaczy wszyscy to robimy, no też wiemy jak działają te mechanizmy, wiemy w jaki sposób działają na nasz układ nerwowy, dlaczego nas to zasysa i szereg, szereg innych rzeczy, to oczywiście nie jest jakieś proste wytłumaczenie złożonego zjawiska, ale mamy taki rodzaj rozproszonej uwagi, to znaczy bardzo jest nam trudno po prostu
Bardzo często z jakimś niepokojem na przykład zwracamy się w stronę właśnie telefonu, z jakąś trudną emocją, że musimy się jakoś odsunąć, rozproszyć, że to jest pewien rodzaj takiego uniku, którego nie jesteśmy świadomi i nikt tego nie robi też, nie wiem, ze złą wolą, myślę.
bo jest to też problem, tutaj nigdzie dalej nie dojdziemy, to są to rodzice, którzy bardzo często przez całe nasze dzieciństwo ciężko pracowali.
Gdzieś tam to jest zasługa tych rodziców bardzo ciężko pracujących, tylko oni w tym biegu, w tym pędzie nie zawsze byli.
I dlatego też jest teraz to pokolenie, które na przykład, kiedy myślimy o relacjach, młode pokolenie bardzo kocha swoich rodziców i uważa tych rodziców w ogóle za bardzo im bliskich.
I na przykład rozmawiałyśmy o tym w kuluarach, więc to powtórzę, to jest bardzo fajna w ogóle historia, że wyrozumiałości dla rodziców jest też trochę więcej.
Jechałam metrem i bardzo nie chciałam złapać telefonu,
Ale ten trend też wychodzenia z mediów społecznościowych jest coraz bardziej widoczny.
Najczęściej nie wycofują się dlatego, że cudownie stwierdziły, że one już nie potrzebują mediów społecznościowych, tylko bardzo się zmęczyły w mediach społecznościowych.
Zostały zhejtowane, ktoś je zgołstował, przebodźcowały się aż tak bardzo, że wieczorem były im niedobrze.
I dochodzi do tego, że kiedy na przykład chcemy zrobić grupę z tymi dzieciakami z całej Polski, to jest nam bardzo ciężko, bo ten nie ma Whatsappa.
Bo bardzo często, jeszcze kończąc z tym naszym pokoleniem,
Mi się bardzo ten tekst podobał, bo ja sama mam siostrę dwunastoletnią, w sensie mam dwie, ale ta najmłodsza ma 12 lat i ona WhatsApp, to jest, ja się tak utożsamiałam z tym tekstem, jak jeszcze z żadnym innym tekstem, którego czytałam.
Rodzice zaczęli zauważać, że zaczyna mieć objawy takie fizyczne, czyli na przykład, kiedy nie ma tego telefonu, to zaczyna się denerwować, być bardziej nerwowa, więc pech chciał, że WhatsApp się zepsuł.
Dopiero zrozumienie tego, jak jej dobrze jest w sumie bez, sprawiło, że zaczęła trochę bardziej refleksyjnie o tym myśleć.
To zawsze są dwie strony medalu, ale gdzieś to samo uświadomienie sobie w tak młodym wieku było dla niej bardzo budujące.
opowiadali, że nie rozmawiają ze swoimi rodzicami z bardzo różnych powodów, ale często pojawiało się to, co i w tym tekście naszym z tego numeru się pojawia, czyli nie chcę martwić, bo widzę ile ten rodzic już sam ma zmartwień, albo nie chcę martwić, bo nie wiem nawet jak miałbym, czy miałbym zacząć o tym rozmowę i nie wiem też kiedy miałbym zacząć o tym rozmowę.
Ale ponieważ jesteśmy w tym jakoś bezradni, teraz próbuję połączyć kilka wątków, więc może na razie to robię trochę nieporadnie, ale bezradność z tym związana właściwie kieruje nas w taką stronę, żeby właśnie jeszcze bardziej się odcinać czy separować.
Oczywiście nie ma sytuacji idealnych, ale ty powiedziałeś o innym aspekcie, to znaczy ja nie chcę być ciężarem, nie chcę mojego rodzica przeciążać, czyli widzę, że jest przeciążony, czyli czuję to, czyli jakby my nawzajem się czujemy i wzajemnie rozpoznajemy swoje samotności, to co jest bardzo dobrze pokazane na tej okładce, w takim sensie, że jesteśmy obok, przebywamy w tym samym pomieszczeniu, czyli teoretycznie możemy mieć ten kontakt wzrokowy i mimikę twarzy widoczną i wszystkie te inne rzeczy.
To są rzeczy przerażające, bardzo trudne, bardzo zawstydzające i takie, w których właściwie jedynym źródłem wydaje mi się ukojenia, nie musi to być koniecznie rodzic, ale jest jakiś sensowny narosły, który mógłby nadawać ramy po prostu, czy jakieś rozumienie, czy nazywać to, co takie dziecko przeżywa.
Po prostu bardzo się boimy tych właśnie rozczarowań, tych zraniń relacyjnych, tego odrzucenia i tego braku zrozumienia.
I jeżeli on tego nie może zrobić, no to co może zrobić, to jest oczywiście być może bardzo proste w wytłumaczeniu, no nie jest proste, bo jest bolesne i bardzo kosztowne, to jest w pewnym sensie odciąć się od swoich stanów wewnętrznych i działać w trybie zadaniowym.
Nie wiem jak to statystycznie, ale właśnie w tych sytuacjach, kiedy na przykład ten rodzic nie jest dostępny dla dziecka i dziecko czuje, że nie może przyjść z czymś, dlatego że ono widzi, że rodzic też nie ma wystarczająco dużo zasobów, więc też uczy się odcinania się i jego formą odcinania się może być właśnie jakby, no nie wiem, scrollowanie i robienie różnych rzeczy destrukcyjnych, bo może żeby trochę też, bo dużo bardzo tutaj padło o tym, jakie...
Ja się zgadzam, to znaczy ja bym była bardzo po tej stronie, ale z drugiej strony nie chcę żywić iluzji, że wrócimy do jakiejś epoki sprzed, że jakoś, że zdaje się też, że higiena cyfrowa to jest coś, co możemy sobie też jako dorośli ludzie aplikować co jakiś czas, a później wracamy do starych nawyków.
W zależności od tego, czy dziecko jest w jakiś sposób właśnie zdolne do jakiejś samoregulacji emocjonalnej, czyli właściwie psychicznie i psychologicznie bardziej stabilne, może używać tego w bardzo korzystnej dla siebie funkcji, czyli może wzmacniać swoją jakąś taką powiedzmy odporność psychiczną, bo będzie szukało na przykład treści, które są dla niego pomocne, albo będzie rozwijać kreatywność, albo będzie, nie wiem, łączyć się w jakieś grupy czy tam społeczności i grać i tak dalej i to będzie dla niego korzystne.
Ja teraz wrócę do Wiktorii jeszcze raz z tymi statystykami o tym, że jest bardzo duża część pokolenia, które reprezentujesz i z którym pracujesz warsztatowo czy poprzez działalność ofskulowo-psychoedukacyjną, tak to nazwijmy najładniej, być może nie najładniej, ale w punkt.
Czy ty masz, nie mówię, że złote rady dla rodziców, co mogliby robić, żeby takiej bariery nie budować świadomie, nieświadomie.
Bo mam tam bardzo fajną dany na ten temat.
I bardzo fajną daną znalazłam, która jest porażająca i odpowiada trochę na to, co możemy zrobić, żeby być bardziej obecnymi w życiu dziecka.
Bardzo prostych złotych radach, które nie wymagają rewolucji rewiru domowego, tylko podstawowych rzeczy, które możemy razem zrobić, to po pierwsze ustalić wspólne zasady i to jest coś, o czym obie mówiłyście, czyli nie mówić mojemu dziecku, które ma 5 godzin dziennie i 36 minut telefonu, okej, od dzisiaj masz godzinę.
A opowiedz mi trochę o nim, zainteresować się tym światem dziecka, bo on jest bardzo ciekawy, to jest nowa planeta tak naprawdę i bardzo fajnie w niego wejść, zainteresować, bo jak będziemy trochę bardziej świadomi tego świata, będzie nam łatwiej odpowiadać trochę na te potrzeby, jak zrozumiemy tych podstawowych youtuberów, które to dziecko ogląda.
Ja tylko się chcę dołączyć, bo ja też jestem bardzo za tym słowem.
Mam inne uzasadnienie, ale to może nas bardzo łączy w takim sensie, że wydaje mi się, że w ogóle to jest taka dająca duży napęd potrzeba ludzka.
I to brzmi bardzo prosto, ale to nie jest proste, ponieważ zazwyczaj kiedy jesteśmy w stanie rozmawiać,
zagrożenia, przeciążenia, czegokolwiek, co jakoś nas obciąża i nam coś utrudnia, to nasz umysł się zamyka, to znaczy nasz umysł przechodzi na tryb powiedzmy działania bardziej prymitywny, w którym wolimy myśleć właśnie o różnych zjawiskach i rzeczach w taki sposób, że coś jest dobre albo złe,
Myślę, że bardzo za tym tęsknimy.
Jesteśmy bardzo butni w swoich przekonaniach.
Co nam mogłoby służyć, żeby siedzieć bardziej ze sobą, a nie obok siebie?
Chciałabym, żeby to bardziej optymistycznie, że będzie inaczej, ale niekoniecznie na tym tle.
A to co też moje pokolenie często doświadcza to dużą presję, którą nakładają rodzice w kontekście edukacji, w kontekście studiowania.
Myślę, że sobie trochę nie zadajemy też i bywamy bardzo nieciekawi siebie.
Może dlatego, że nie czujemy się wystarczający bardzo często.
I boimy się w siebie zaglądać, bo boimy się bardzo często, że odkryjemy coś bardzo nieprzyjemnego.
Więc jesteśmy bardzo zorientowani na te właściwe wybory i na działanie, i na osiągnięcia, i na różne rzeczy.
Bardzo dziękuję.
Ja natomiast mam takie wrażenie, nie jestem matką, więc to też trzeba wziąć pod uwagę, że nie mam tej perspektywy i być może tego nie rozumiem, ale od pewnego czasu obserwuję różne rodziny i mam po prostu takie wrażenie, że bardzo często...
innych ludzi, w sensie wiadomo, że one są młodsze, że z nimi się o pewnych rzeczach nie rozmawia, rozmawia się trochę inaczej, ale ta relacja jest partnerska, a bardzo często widzę, że rodzice traktują swoje dzieci właśnie jako, że to jest dziecko, ono nie ma ostatecznie do gadania, w sensie, że nie wiem, czy wybrzmiało to, co chciałam powiedzieć, ale mam takie wrażenie, że rodzice czasami powinni rzeczywiście potraktować te dzieci jak
No tak, ale właśnie o to chodzi, że często jak obserwuję, to widzę, że po prostu tam jest ta granica tak bardzo zarysowana, że ja po prostu tego nie kumam.
W raporcie, który robiliśmy, tylko to nie jest o takich malutkich dzieciach, to jest o dzieciach w moim wieku, czyli 23-letnich, robiliśmy badanie, co najbardziej drażni cię w pracodawcy, co jest największym red flagiem pracodawcy, green flagiem i red flagiem.
Ale na przykład to się przekłada też potem na rynek pracy i my to bardzo często widzimy, że ci młodzi ludzie, którzy tak...
Bardzo ich to drażni.
I w tych książkach rozwijał to, co dzisiaj często w wielu kręgach nadal jest postrzegane jako rewolucyjne, czyli to, że z dzieckiem im bardziej jest dorosłe, tym więcej możemy negocjować, ustalać i współkreować, jeżeli chodzi o nasze życie codzienne, też systemu rodzinnego.
Więc to niestety nowy temat nie jest, ale bardzo Ci też dziękuję za tę perspektywę rynku pracy, bo o tym też trochę w kuluarach rozmawiałyśmy a propos też czasami z, właśnie nie wiem jak to powiedzieć, zbyt daleko idącego przekonania rodzica o tym, że wciąż swojemu dziecku na rynku pracy również powinien czy powinna towarzyszyć.
Bardzo dobrze słucha się Państwa dyskusji, ale też myślę o tym, że mało mówi się w kontekście tego, z czym mierzą się najmłodsze osoby w kontekście na przykład uzależnienia od internetu, od mediów społecznościowych z przebodźcowaniem, tego jak ten internet się w zastraszającym tempie po prostu zmienił.
I jest mi naprawdę, mi już trudno zrozumieć, jak bardzo te dzieci wchodzące i dorastające w tym kluczowym momencie dorastania, w jakim internecie są, jak działają algorytmy, jakie treści są im podsuwane.
Dzieci nie są tak odporne, czy bardzo młodzi ludzie.
I myślę, że tutaj bardzo rzadko pojawia się ta uwaga.
Dzięki, o tym w dużej mierze jest ten tekst, więc mam nadzieję, że tam część tych sugestii, w jaki sposób z tym bardzo dynamicznie zmieniającym się środowiskiem sobie radzić, niezależnie od tego, czy jesteś nastoletnim człowiekiem, czy człowiekiem...
kilkudziesięcioletnim, ale też zwracamy na to uwagę, że te zasady czy sugestie, które w tym tekście są, to jest no właśnie punkt wyjścia, nie pełen już zestaw zasad, no bo właśnie, to się też tak bardzo dynamicznie zmienia i wydaje mi się, że tutaj też kluczem jest
I to bardzo fajnie tutaj wybrzmiało, że...
Powodują wypadki samochodowe w bardzo konkretny sposób.
I że na przykład książki, które kiedyś były tak, mówi się, że coraz bardziej będą skmijały się do pionowych kwestii.
Ale no bardzo ciekawa hipoteza i bardzo ciekawe w ogóle, może z tego wyjdą wnioski, warto się zainteresować.
Dziękuję bardzo.
Z mojego doświadczenia jako mamy samej, ja mojego dziecka jestem bardzo ciekawa i spędzam z nią masę czasu na rozmowach.
Jestem bardzo wobec niej otwarta i staram się nie oceniać.
Mam masę koleżanek, które są mamami również nastolatków i również są bardzo ciekawe i my o tym między sobą też dużo rozmawiamy i jesteśmy siebie ciekawi, tylko że gdzieś w ostatnim czasie też miałam taką refleksję, że...
My czujemy też dużą presję i staramy się robić wszystko, co możliwe, żeby tym dzieciakom właśnie dać tą uwagę, ciekawość, miłość, akceptację, bo sami też mamy swoje doświadczenia różne, bo też sami jesteśmy siebie świadomi coraz bardziej, ale wiecie, gdzieś na koniec dnia...
Dziękujemy bardzo za ten głos.
Ja się bardzo z Panią zgadzam.
To znaczy, jeżeli mielibyśmy się zastanawiać nad tym, komu i jaką traumę fundujemy non-stop, to właśnie bardzo by nam było trudno być w relacji jakiejkolwiek.
W związku z czym rzeczywiście może podeprę się tym słowem, które wydaje mi się bardzo adekwatne, wyrozumiałość.
To znaczy, potrzebujemy też bardzo dużo wyrozumiałości dla siebie i też dla swoich ograniczeń.
Przypuszczam, że jak 60 podobnie, trochę jesteśmy zdziwieni, że różne rzeczy się bardzo szybko zmieniają.
Także myślę, że w tym sensie to jak najbardziej, właśnie myślę, że to co nas zabiera czasem z takiej możliwości dawania, to jest to jak dużo sami mamy do siebie różnych pretensji czy oczekiwań, takiej presji zewnętrznej, którą też bardzo uwewnętrzniamy.
I z tego powodu przestajemy być dostępni, bo to, o czym dzisiaj bardzo dużo rozmawiamy, to nie jest to, że nie mamy kontaktu, tylko mówimy o tym, że zdarza się, że jest coś trudnego w tym kontakcie, co jest oczywiście też może nieuniknione, ale że ten kontakt bywa też trudny dlatego, że my się wycofujemy, że my jakoś w takim poczuciu, że my czemuś nie jesteśmy w stanie podołać,
przestajemy być obecni, a że właściwie ta obecność czasem, że to, co pani powiedziała, że wystarczy być, to jest bardzo dużo.
Oczywiście scenariusze są bardzo różne, ale myślę, że tak.
I bardzo Państwu dziękujemy, że przez te 12 miesięcy to Państwo z nami robili.
Za dzisiejszą rozmowę bardzo dziękuję moim panelistkom i za tę listę, którą wspólnie też z Państwem stworzyliśmy, więc ja powtórzę.
Bardzo Wam dziękuję za tę listę i dziękuję Państwu bardzo.
Bardzo dziękuję za możliwość.
Bardzo dziękuję.
Premierę pisma gości studio Teatr Galeria.
Napoje w trakcie wydarzenia zapewnia Bar Studio.
Ostatnie odcinki
-
Christelle Oyiri. Szukając wytchnienia w ciągły...
27.01.2026 16:07
-
List od K.
22.01.2026 15:57
-
Premiera Pisma. Czy medycyna estetyczna wyklucz...
21.01.2026 12:39
-
Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń
15.01.2026 09:36
-
Mała troska
08.01.2026 10:16
-
Wiersz na do widzenia
29.12.2025 08:00
-
Susan Seidelman. Jak odnalazłam Susan?
23.12.2025 11:33
-
Ella Eyre. Dokładnie taka, jaka jestem
22.12.2025 14:00
-
À propos relacji rodzinnych
18.12.2025 15:21
-
O śmierci internetu i technologicznych symetrys...
11.12.2025 14:09